Szpiedzy Mossadu i tajne wojny IzraelaTekst

Z serii: Linie Frontu
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Seria LINIE FRONTU

Karol K. Soyka, Krzysztof Kotowski Cel za horyzontem.

Opowieść snajpera GROM-u

Grzegorz Kaliciak Karbala. Raport z obrony City Hall

Michael Golembesky, John R. Bruning Marines.

Bohaterowie operacji specjalnych

Grzegorz Kaliciak Afganistan. Odpowiedzieć ogniem

Wkrótce ukaże się:

Karol K. Soyka, Krzysztof Kotowski Krew snajperów.

Opowieść żołnierza GROM-u

Dan Raviv, Yossi Melman

Szpiedzy Mossadu

i tajne wojny Izraela

Przełożył Janusz Ochab


Wszelkie powielanie lub wykorzystanie niniejszego pliku elektronicznego inne niż autoryzowane pobranie w zakresie własnego użytku stanowi naruszenie praw autorskich i podlega odpowiedzialności cywilnej oraz karnej.

Tytuł oryginału angielskiego Spies Against Armageddon:

Inside Israel’s Secret Wars

Projekt okładki Piotr Bukowski

Projekt typograficzny Robert Oleś / d2d.pl

Fotografia na okładce © by New York Post Archives / Getty Images

Copyright © 2012 by Dan Raviv and Yossi Melman

Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo Czarne, 2014

Copyright © for the Polish translation by Janusz Ochab, 2014

Redakcja Małgorzata Poździk / d2d.pl

Korekta Agata Czerwińska / d2d.pl, Anna Woś / d2d.pl

Redakcja techniczna i skład Robert Oleś / d2d.pl

Skład wersji elektronicznej d2d.pl

ISBN 978-83-8049-531-9

Spis treści

Seria

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

Dedykacja

Kluczowe postacie izraelskiego wywiadu

Prolog

Powstrzymać Iran

Choroby wieku dziecięcego

Strategiczny sojusz

Pozdrowienia z Warszawy

Dojrzałość nuklearna

Krzyżowiec Harel

Nowoczesny Mossad

Wojna szpiegów na horyzoncie

Poznaj sąsiadów

Więcej niż zemsta

Zakazana broń

Niespodzianki czasu wojny i pokoju

Żydowski wywiad

Na północ

Nowy wróg

Infiltracja biologiczna

Wieloznaczność i monopol

Szpiegowanie przyjaciół

Tuszowanie zbrodni i powstanie

Nadzieja i rozpacz

Razem na froncie

Zabójcy

Wojna daleka i bliska

Narzucanie monopolu

Patrząc w przyszłość

Uwagi końcowe

Podziękowania

Przypisy

Kolofon

Pamięci Beniamina Raviva

Pamięci Icchaka i Anny Melmanów

Kochanym Dori, Jonathanowi i Emmie

Kochanym Billie, Jotamowi i Darii

Kluczowe postacie izraelskiego wywiadu
Dyrektorzy Mossadu

1951–1952 Reuwen Sziloah

1952–1963 Isser Harel

1963–1968 Meir Amit

1968–1974 Zwi Zamir

1974–1982 Icchak Hofi

1982–1989 Naum Admoni

1989–1996 Szabtaj Szawit

1996–1998 Dani Jatom

1998–2002 Efraim Halewi

2002–2010 Meir Dagan

2011– Tamir Pardo

Dyrektorzy wywiadu wojskowego (Amanu)

1948–1948 Isser Be’eri

1949–1950 Chaim Herzog

1950–1955 Beniamin Gibli

1955–1959 Jehoszafat Harkabi

1959–1962 Chaim Herzog

1962–1963 Meir Amit

1964–1972 Aaron Jariw

1972–1974 Eli Zeira

1974–1978 Szlomo Gazit

1979–1983 Jehoszua Saguy

1983–1985 Ehud Barak

1986–1991 Amnon Lipkin Szahak

1991–1995 Uri Saguy

1995–1998 Mosze Ja’alon

1998–2001 Amos Malka

2001–2006 Aaron Ze’ewi Farkasz

2006–2010 Amos Jadlin

2010– Awiw Kohawi

Dyrektorzy Szin Betu

1948–1952 Isser Harel

1952–1952 Izzy Dorot

1952–1963 Amos Manor

1964–1974 Josef Harmelin

1974–1981 Abraham Ahituw

1981–1986 Abraham Szalom

1986–1988 Josef Harmelin

1988–1995 Ja’akow Perry

1995–1996 Karmi Gilon

1996–2000 Ami Ajalon

2000–2005 Awi Dichter

2005–2011 Juwal Diskin

2011– Joram Cohen

Dyrektorzy Lakamu

1957–1981 Beniamin Blumberg

1981–1986[1] Rafi Eitan

Szefowie Malmabu

1958–1974 Beniamin Blumberg

1974–1985 Chaim Karmon

1986–2007 Jechiel Horew

2007– Amir Kain

Dyrektorzy Natiwu

1952–1970 Saul Awigur

1970–1981 Nehemiasz Lewanon

1981–1985 Jehuda Lapidot

1986–1992 Dawid Bartow

1992–1999 Ja’akow Kedmi

2000–2006 Zwi Magen

2006– Naomi Ben Ami

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

Prolog

Z kart niniejszej książki czytelnik dowie się, co dniem i nocą robią izraelskie agencje wywiadowcze – kierowane przez Mossad – by chronić swój kraj, a tym samym narody Zachodu. Z izraelskiego punktu widzenia jest to niekończąca się tajna wojna. Izraelczycy uważają, że nie mają innego wyjścia, jak za każdym razem zwyciężać.

Nadchodzi kryzys. Iran może skonstruować bombę atomową, a islamscy terroryści mogą ponownie zaatakować Amerykę – może też dojść do obu tych nieszczęść. Prezydent Stanów Zjednoczonych zapytałby z pewnością: Co ci Izraelczycy mówią? Co wiedzą? Co takiego robią, że nie mogą o tym nam powiedzieć? I co może zrobić Mossad?

Tak jak Statua Wolności i McDonald’s stały się symbolami USA, tak Mossad stał się nazwą kojarzoną na całym świecie z Izraelem. Co istotniejsze, w obecnej sytuacji, gdy na Bliskim Wschodzie wciąż dochodzi do różnego rodzaju wstrząsów politycznych, izraelska agencja wywiadu zagranicznego uczestniczy w największych, choć ukrytych, dramatach naszych czasów.

Czy Mossad naprawdę jest taki dobry w tym, co robi? Tak, jak pokazujemy to w niniejszej książce, jest zdumiewająco skuteczny – tym bardziej, jeśli pomyślimy o tym, jak niewielkie jest terytorium państwa żydowskiego. Tak, pokażemy również, że w ciągu ponad sześćdziesięciu lat swego istnienia Mossad popełnił sporo błędów. Święci triumfy lub ponosi klęski głównie za sprawą ludzi, którzy w nim pracują. Są naprawdę świetni. Są zmotywowani. Są też jednak ludźmi, a ci są omylni.

 

Pełna nazwa agencji brzmi HaMossad l’Modi’in u’l’Tafkidim Mejuchadim, co po hebrajsku znaczy Instytut Wywiadu i Zadań Specjalnych. Zatrudnia kilka tysięcy osób, a w minionym dziesięcioleciu ujawnił nieco informacji na swój temat za pośrednictwem strony internetowej.

Ze strony Mossad.gov.il można się między innymi dowiedzieć, że oficjalne motto pracowników agencji brzmi: „Z braku rządów naród upada, tam wybawienie, gdzie wielki doradca”. W zamieszczonym na tej stronie internetowej angielskim tłumaczeniu tego cytatu z Księgi Przysłów (rozdz. 11, w. 14), które można przełożyć jako: Gdzie brak dobrej rady, naród upada, ale gdzie wielu doradców, tam i bezpieczeństwo”, użyto rzeczownika „counsel”, czyli rada. Nie oddaje on jednak wieloznaczności hebrajskiego słowa takhbulot. Można je przetłumaczyć również jako „podstęp”, „fortel”, „wybieg” albo „mądra wskazówka”, lecz we wszystkich tych znaczeniach chodzi przede wszystkim o udaremnienie planów przeciwnika.

Motto wybrane przez Mossad można więc sprowadzić do następującego stwierdzenia: bez sprytnych planów Izrael by upadł, ale jeśli będzie zbierał dużo informacji, uratuje się.

Były dyrektor Mossadu Efraim Halewi powiedział nam, że jeszcze celniejszym mottem byłoby zdanie: „Wszystko da się zrobić”. Takie podejście najlepiej opisuje ducha tej agencji.

Mossad od dawna słynie ze zdecydowanych akcji i ogromnej aktywności, nic więc dziwnego, że jest owiany wieloma mitami – uważa się powszechnie, że jest wszechpotężny, wszystko wiedzący i bezwzględny, że potrafi spenetrować najodleglejsze zakątki świata.

Być może Izrael nie stworzył takiego wizerunku celowo, ale z pewnością z niego korzysta. Kiedy międzynarodowa prasa i politycy przypisują jakieś nieprawdopodobne wyczyny Mossadowi, przedstawiciele tej agencji nie zabierają głosu.

Polityka milczenia dodaje jeszcze Mossadowi aury tajemniczości, co z kolei sieje strach i niepewność wśród wrogów Izraela. Kraj ten nie przyznaje się otwarcie do posiadania broni atomowej, ale w niniejszej książce opisujemy dokładnie, jak osiągnął status mocarstwa atomowego i jak stara się unikać jednoznacznych deklaracji w tej kwestii.

Jeden z powszechnie panujących poglądów na temat Mossadu jest jednak błędny. Mossad to tylko jedna ze służb wywiadowczych Izraela, należą do nich również wywiad krajowy – Szin Bet, i wojskowy – Aman.

Spośród tej wielkiej trójki to właśnie Aman – wywiad wojskowy – ma największe zasoby ludzkie i finansowe oraz w największym stopniu przyczynia się do zapewnienia bezpieczeństwa Izraelowi.

W naszej książce opisujemy również dwie mniejsze, wyspecjalizowane części tajnych służb Izraela. Jedna z nich, którą można nazwać „żydowskim wywiadem”, pomaga Żydom korzystać z ustanowionego przed laty „prawa powrotu” do ich ojczyzny – gdzie natychmiast otrzymują izraelskie obywatelstwo – a także chroni ich, gdy mają jakieś kłopoty poza granicami kraju.

Druga jednostka, której oficjalnym zadaniem była „współpraca z nauką” i która teoretycznie została rozwiązana po tym, jak w 1985 roku na szpiegowaniu w Stanach Zjednoczonych przyłapano Jonathana Pollarda, odpowiada za stworzenie i ochronę najważniejszego środka odstraszającego Izraela: tajnego potencjału nuklearnego, którego istnienie nigdy nie zostało oficjalnie potwierdzone.

Jak wspomnieliśmy, Mossad stosuje politykę milczenia lub niedopowiedzeń i nie ujawnia szczegółów swojej działalności, pozwalając, by inni sami interpretowali różne nie do końca wyjaśnione wydarzenia. Różnorakie przeinaczenia i zafałszowania mogą wynikać z chęci gloryfikowania agencji lub z wrogości wobec Izraela, mogą to być również czyste spekulacje. Rozmaici szarlatani puszczają wodze fantazji i piszą, co tylko zechcą: że kiedy brytyjski magnat prasowy Robert Maxwell wypadł ze swojego jachtu, zamordował go Mossad, że izraelski wywiad doprowadził do wypadku księżnej Diany, że agenci Mossadu to głównie mistrzowie zabijania, że każdy Izraelczyk aresztowany za handel narkotykami służy Mossadowi oraz, co najabsurdalniejsze, że to Mossad stoi za zamachami z 11 września 2001 roku.

Celem niniejszej publikacji jest rzucenie światła na prawdziwą naturę izraelskich służb wywiadowczych oraz przedstawienie ich rozwoju – od powstania aż po dzień dzisiejszy – przez pryzmat wyjątkowej historii tego kraju.

Państwo żydowskie pozostaje w stanie wojny od momentu, gdy w 1948 roku Dawid Ben Gurion ogłosił powstanie Izraela. A izraelscy przywódcy nadal uważają, że codziennie są na wojnie.

Jednak dzisiejsza „wojna” różni się zasadniczo od wojny o niepodleg­łość z 1948 roku, a także od zwycięskiej wojny sześciodniowej z roku 1967. Służby wywiadowcze starają się także, by nigdy już nie doszło do powtórki Jom Kippur z 1973 roku, kiedy to zaskakujący atak wojsk arabskich zostałby udaremniony, gdyby tylko Izrael posłuchał doskonale umiejscowionych agentów z Egiptu.

Dziś czasy są jeszcze niebezpieczniejsze, pociski skierowane w państwo żydowskie mogą być bowiem wyposażone w głowice nuklearne lub chemiczne, stworzone przez wrogów, którzy również korzystają z rozwoju techniki.

Dlatego też jednym z najważniejszych zadań wywiadu jest unikanie otwartej wojny.

Dziś celem wywiadu jest ciągłe zwyciężanie – albo w przypadku Iranu udaremnianie i opóźnianie najniebezpieczniejszych planów wroga – bez użycia dużej liczby żołnierzy i samolotów i bez narażania ludności Izraela na ataki wrogich sił zbrojnych.

Niniejsza książka pokazuje więcej, niż Izrael chciał kiedykolwiek ujawnić, szczególnie w przypadku takich spraw, jak wykorzystanie zabójstw jako narzędzi nacisku i manipulacji, zniszczenie reaktora atomowego w Syrii w 2007 roku oraz sabotaż i morderstwa zmierzające do zablokowania irańskich ambicji nuklearnych.

Początkowo działania wywiadu w nieprzerwanej i złożonej grze, jaką jest prowadzenie polityki na Bliskim Wschodzie, skupiały się na przygotowaniach do następnej wojny. Teraz izraelscy szpiedzy stale prowadzą wojnę za pomocą tajnych operacji, sabotażu, dezinformacji i zabójstw.

Żołnierze różnych formacji Sił Obronnych Izraela blisko współpracują z agencjami wywiadowczymi. Ta książka pokazuje, że nowoczesne i elastyczne siły zbrojne nie ograniczają się do zadań prowadzonych przez żołnierzy uzbrojonych w karabiny. Członkowie jednostek specjalnych, niekoniecznie umundurowani, wykonują śmiałe misje na terytorium wrogich państw. Ci ludzie są takimi samymi szpiegami jak agenci Mossadu.

Izrael w coraz większym stopniu wykorzystuje swoje supernowoczesne, zdalnie sterowane samoloty, systemy podsłuchowe i satelity szpiegowskie, które stały się niezastąpionym elementem rosnącej sieci obrony tego maleńkiego narodu.

Działania wszystkich służb wywiadowczych, nie tylko Mossadu, wynikają z sytuacji Izraela – niewielkiego kraju, który w znaczącym stopniu różni się od swych sąsiadów religijnie i kulturowo, otoczonego przez narody, które nie akceptują jego prawa do istnienia, a w najlepszym wypadku niechętnie godzą się na koegzystencję z nim.

Dlatego też izraelski wywiad wypracował śmiały styl działania, gotów jest podejmować ryzyko i stara się nieustannie rozwijać i unowocześniać. Ma do dyspozycji mniej niż wywiady innych krajów, więc braki liczebne nadrabia fantastyczną jakością.

– Czynnik ludzki jest największy i najważniejszy zarówno dla naszego społeczeństwa, jak i służb wywiadowczych – powiedział nieżyjący już Meir Amit, który kierował i Mossadem, i Amanem w latach sześćdziesiątych minionego wieku.

Ta uwaga pozostaje aktualna do dzisiaj. „Sukcesy Mossadu i realizacja wyznaczonych zadań zależą od jakości ludzi, którzy mu służą, tworzą jego rdzeń i są jego siłą napędową”, pisze na stronie internetowej agencji jej obecny dyrektor Tamir Pardo. Ma nadzieję, że jego pracownicy to „najlepsi i najodpowiedniejsi ludzie”, którzy postrzegają swoją pracę jako „wkład w umacnianie bezpieczeństwa państwa izraelskiego”. Temu właśnie powinni „poświęcić swe umiejętności i talenty, służyć z determinacją i wytrwałością”.

Kilku Izraelczyków służących obecnie jako agenci Mossadu powiedziało, że ich główną motywacją do pracy jest ochrona ojczyzny i swych rodzin. Zwykle są to bardzo ambitni ludzie, którzy starają się wyróżniać we wszystkim, co robią.

Mossad deklaruje na swojej stronie, że chętnie przyjmuje podania o pracę od „ludzi, którzy są kreatywni i lubią wyzwania, szukają ciekawych rzeczy oraz innej, wyjątkowej pracy – zajęcia interesującego, niekonwencjonalnego i dynamicznego”, zaczynającego się od rocznego szkolenia.

Kandydaci powinni się odznaczać „umiejętnością pracy w zespole, ciekawością i chęcią do nauki, inteligencją, kreatywnością i niekonwencjonalnym myśleniem, znajomością języków obcych na wysokim poziomie oraz gotowością do pracy w nienormowanym czasie i do częstych wyjazdów zagranicznych”.

*

Stałym problemem Izraela, który nigdy nie pozbył się mentalności czasów wojny, jest inherentna sprzeczność pomiędzy demokracją i tajną obroną.

Izrael na długo przed tym, jak w następstwie wydarzeń z 11 września kraje Zachodu musiały poradzić sobie z tym problemem, starał się znaleźć równowagę. Czy nie jest absurdem utrzymywanie tajnej subkultury chroniącej wolność narodu? Koegzystencja tych dwóch płaszczyzn nigdy nie była łatwa.

Przez wiele lat agenci Szin Betu kłamali w sądzie i gotowi byli poświęcić wartości demokratyczne na ołtarzu walki z terroryzmem. Większość Izraelczyków to akceptowała. Woleli spokojnie spać w nocy ze świadomością, że ktoś ich ochrania.

Trzeba jednak przyznać Izraelowi, że różnego rodzaju nadużycia były ujawniane i trafiały do sądów, a także nagłaśniane przez media i ludzi żądających transparentnych działań państwa.

To jednak nie jedyny dysonans. Nawet jeśli pracownicy wywiadu przestrzegają izraelskich praw i wartości, to ze względu na charakter swej działalności często naruszają suwerenność innych państw i łamią ich prawo – dochodzi nawet do tego, że zabijają pojedynczych wrogów w zagranicznych stolicach.

Istota problemu, teraz dobrze znanego także Stanom Zjednoczonym i innym państwom, tkwi w tym, jak zachować i wzmacniać naszą wolność, walcząc jednocześnie z wrogimi siłami, które chcą zniszczyć nasze wartości.

Służby wywiadowcze w państwach demokratycznych znajdują się praktycznie w sytuacji bez wyjścia. Jako „ci dobrzy” muszą przestrzegać prawa, przynajmniej w swojej ojczyźnie, podczas gdy terroryści wykorzystują system, którym gardzą: pozywają funkcjonariuszy, którzy ich przesłuchiwali, blokują pracę sądów przeciągającymi się procesami, a nawet domagają się uwolnienia w imię praw człowieka. Są to swobody, których w swoich ojczyznach nie przyznaliby nikomu.

Od początku istnienia Izraela, czyli od roku 1948, jego przywódcy traktują bezpieczeństwo jako priorytet. Ich kraj jest tak mały – a do roku 1967 był też tak wąski – że niektórzy analitycy mówili o możliwości zniszczenia całego narodu. Kilka bomb atomowych zrzuconych na środek Izraela zabiłoby niemal cały naród.

Armagedon to w tradycji chrześcijańskiej ostateczna bitwa między siłami dobra i zła. Choć ma się ona podobno rozegrać na wzgórzu w pobliżu Megiddo, w dolinie Jezreel w północnym Izraelu, Żydzi nie oczekują żadnych apokaliptycznych wydarzeń ani do nich nie dążą. Jednakże izraelskie służby wywiadowcze nieustannie muszą toczyć wojnę, która oddala od ich kraju widmo zagłady. Każdy błąd w obecnej kampanii skierowanej przeciwko irańskiemu programowi nuklearnemu mógłby się okazać brzemienny w skutki.

Dwadzieścia dwa lata temu napisaliśmy książkę Every Spy a ­Prince[2], historię izraelskiego wywiadu poruszającą również niektóre z zarysowanych tu kwestii. Od tamtej pory sporo się jednak wydarzyło, a wiele rządów i czołowych postaci polityki zniknęło z międzynarodowej sceny – jedni spokojnie, inni w bardzo burzliwych okolicznościach. Od czasu podpisania traktatu pokojowego z Izraelem w 1979 roku Egipt był filarem stabilności politycznej w regionie, ale upadek prezydenta Husniego Mubaraka w roku 2011 zatrząsł fundamentami całego Bliskiego Wschodu. W wielu krajach arabskich sytuacja wciąż jest niepewna.

W miarę upływu czasu, gdy zmieniały się wyzwania stojące przed Izraelem, zyskiwaliśmy coraz większy dostęp do interesujących informacji. Utajnione niegdyś dokumenty teraz są dostępne, uczestnicy tych dramatów coraz częściej skłonni są o nich rozmawiać, a agencje i urzędy niegdyś tak tajne, że w ogóle się o nich nie mówiło, oficjalnie się ujawniły. Udało nam się porozmawiać z większością szefów tych agencji i z wieloma agentami.

 

Naszą misją jest rzucenie nowego światła na wydarzenia historyczne. Chcemy pokazać z innej perspektywy wyzwania obecne w tym trudnym i strategicznym regionie, który znów stoi na krawędzi kryzysu mogącego dotknąć nas wszystkich.

Dan Raviv

Waszyngton

Yossi Melman

Tel Awiw

Czerwiec 2012

ROZDZIAŁ PIERWSZY
Powstrzymać Iran

Upoważnionych gości i pracowników wchodzących na drugie piętro głównej kwatery Mossadu – w pilnie strzeżonym kompleksie przy skrzyżowaniu dwóch ważnych autostrad na północ od Tel Awiwu – wita napis na ścianie złożony z czterech hebrajskich liter, które należy odczytać jako Ramsad. W świecie wywiadu, pełnym skrótów i akronimów, napis ten oznacza Rosz ha-Mossad – szef Mossadu.

Meir Dagan sprawował tę ważną funkcję od 2002 do 2010 roku, a podczas swej kadencji ujawnił kilka informacji, które pozwoliły lepiej poznać jego sposób myślenia i okoliczności, w jakich ukształtował się jego charakter. Na ścianach wisiały różnego rodzaju pamiątki z czasów jego służby w wojsku, ale poczesne miejsce zajmowało zdjęcie z mrocznych czasów II wojny światowej.

Czarno-biała fotografia przedstawiała przygnębiającą scenę: owinięty tałesem (szalem modlitewnym) Żyd klęczał z rękami uniesionymi w modlitwie lub w geście poddania, otoczony przez grupę uśmiechających się szyderczo nazistowskich żołnierzy.

Dagan mówił swoim gościom, że ów Żyd to jego dziadek ze strony matki Ber Ehrlich Słuszny. Mówił też, że kilka minut po wykonaniu tego zdjęcia jego dziadek został zastrzelony podczas masakry dokonanej przez Niemców na kilku tysiącach Żydów w sztetlu Łuków na Ukrainie.

Choć Dagan nie uchodził za człowieka sentymentalnego, nie rozstawał się z tą fotografią przez całą karierę. Wieszał ją na ścianie wszędzie, gdzie służył jako oficer wojska izraelskiego. Zawiesił ją również w gabinecie w Ramsad.

Tam owo przygnębiające zdjęcie nabrało dodatkowego znaczenia – przypominało o zagrożeniach, z jakimi Izrael borykał się od początku swojej historii, w agencji, której zadaniem jest zapobieganie takim właśnie zagrożeniom.

Trudno sobie wyobrazić cięższe brzemię niż to, które Dagan dźwigał podczas swego ośmioletniego przewodzenia Mossadowi: musiał powstrzymać zajadłych wrogów Izraela z Republiki Iranu przed stworzeniem broni atomowej.

Dagan chętnie opowiadał o tym, jak wszedł w posiadanie zdjęcia swojego dziadka. Tłumaczył, że po wojnie jego ojciec wrócił z Rosji do Łukowa, by szukać tam żyjących krewnych. Tam dowiedział się, że nikt nie uszedł z życiem z Holokaustu. Spotkał się z sąsiadem, gojem, a ten opowiedział mu, jak Niemcy zmuszali go do grzebania ciał zabitych Żydów, a ponieważ miał aparat fotograficzny, kazali mu także robić zdjęcia. Po spotkaniu dał zdjęcie dziadka Dagana jego ojcu, który przywiózł je do Izraela.

Dla Dagana fotografia z ponurych czasów wojny niesie ze sobą znaczenie głębsze niż to, do którego często odnoszą się polityczni przywódcy Izraela, mówiąc, że Żydzi „nigdy więcej” nie mogą stać się ofiarami zagłady i że potrzebują odpowiednich sił, by się bronić.

Zdaniem Dagana zdjęcie zawiera w sobie również naukę moralną. Ilekroć na nie patrzył, nie mógł się nadziwić, jak łatwo ludzie zmieniają się w oprawców i bestie. Zrozumiał, że to może przydarzyć się niemal każdemu.

Oczywiście jako szef Mossadu, dysponujący olbrzymim potencjałem operacyjnym, sam mógł ulec takiej przemianie. Ramsad mógł nabrać przekonania, że jest niemal Bogiem. Miał olbrzymią władzę. Mógł decydować o losie wielu ludzi.

Gdy Dagan zastanawiał się, jakich użyć środków oraz jak i kiedy je zastosować, konflikt z Iranem stawiał przed nim ogromne wyzwania i trudne dylematy. Mniej więcej dwa lata po tym, jak objął urząd szefa Mossadu, w roku 2004, doszedł do wniosku, że walka z reżimem ajatollahów będzie dla niego priorytetem, należało przede wszystkim pomyśleć o tym, jak powstrzymać Iran przed stworzeniem broni atomowej.

*

Ambicje nuklearne Iranu zrodziły się jeszcze przed dojściem do władzy szyitów i proklamowaniem Islamskiej Republiki Iranu przez ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego. Historia rozwoju potencjału nuklearnego w Iranie sięga połowy lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia oraz rządów szacha Mohammada Rezy Pahlawiego, który za sprawą Stanów Zjednoczonych został „policjantem” tego regionu.

Jako władca Iranu szach był ulubieńcem amerykańskiego przemysłu nuklearnego. Był doskonałym klientem, który chętnie kupował elektrownie atomowe budowane przez Amerykanów. Oczywiście elektrownie miały tylko wytwarzać prąd, ale monarcha nie ukrywał, że chętnie wykorzystałby kiedyś tę technologię do celów militarnych, to jest stworzenia bomby atomowej i rozszerzenia swojego panowania.

W owym czasie, jeszcze przed rokiem 1979, Izrael także chciał skorzystać na lukratywnych interesach z Iranem. Od lat pięćdziesiątych szach i jego reżim byli bliskimi sprzymierzeńcami państwa żydowskiego. Izrael walczył z Arabami, a Iran, choć zamieszkany w większości przez muzułmanów, nie uważał siebie za jedno z państw arabskich, wciąż jednak miał z nimi jakieś zatargi. Aspiracje szacha pozostawały w sprzeczności z interesami egipskiego przywódcy Gamala Abdela Nasera oraz władców Arabii Saudyjskiej. Sojusz z Izraelem był więc małżeństwem z rozsądku.

Izraelczycy szkolili członków Savaku, brutalnej tajnej policji szacha i agencji wywiadowczej. W zamian szach pozwalał Mossadowi działać na terenie swojego kraju i rekrutować agentów w Iraku oraz innych krajach. Zapewniał nawet dokumenty, które stanowiły przykrywkę dla tajnych działań Izraelczyków.

Izraelskie fabryki broni prowadziły dochodowe interesy z Iranem. Szach sprzedawał Izraelowi ropę naftową i finansował wspólne projekty wojskowe, między innymi konstruowanie ulepszonej wersji pocisków ziemia–ziemia o nazwie Jerycho, stworzonych na podstawie dokumentacji udostępnionej przez Francuzów na początku lat sześćdziesiątych.

Pociski Jerycho, zbudowane w ramach tajnego projektu Kwiat, miały służyć do przenoszenia izraelskiej broni nuklearnej. Szach zakładał, że to samo będzie dotyczyć jego przyszłego arsenału atomowego.

Potem na scenie politycznej pojawił się Szymon Peres, minister obrony – oraz przyszły premier i prezydent Izraela – który był jednym z twórców tajnego izraelskiego programu nuklearnego. Peres zaofiarował szachowi technologię nuklearną oraz wsparcie ekspertów z Izraelskiej Komisji Energii Atomowej.

Kilkadziesiąt lat później Izrael czułby ogromne zakłopotanie i żal, gdyby szach przyjął wówczas tę propozycję. Izraelczycy pomogliby zbudować arsenał nuklearny swojemu przyszłemu wrogowi numer jeden. Szach jednak odmówił. Nie potrzebował pomocy Izraela. W kolejce po lukratywne kontrakty z Iranem stały już takie państwa, jak Stany Zjednoczone, Niemcy, Francja i Kanada.

Po obaleniu szacha w 1979 roku nowi, szyiccy przywódcy nie mieli czasu ani środków, by angażować się w program nuklearny. Zajmowała ich przede wszystkim ponaddziesięcioletnia wojna z Irakiem rządzonym przez Saddama Husajna. Ten straszliwy konflikt, który pochłonął przeszło milion ofiar po każdej ze stron, skłonił ich do przemyślenia swojej postawy. Irakijczycy używali przeciwko Iranowi broni chemicznej i gazów bojowych, atakując również irańskie miasta pociskami dalekiego zasięgu Scud.

Ajatollah Chomeini zauważył, że wobec tych zbrodni świat milczy. Był wściekły, kiedy dowiedział się, że Stany Zjednoczone wspierają Irak. Najwyższy przywódca duchowy Iranu był przeciwny użyciu broni niekonwencjonalnej, świadom, że najczęściej ofiarami broni masowego rażenia są niewinni ludzie, a tego rodzaju akty stały w sprzeczności z jego zasadami religijnymi. Jednak po wojnie Chomeini zmienił zdanie i doszedł do wniosku, że Iran musi dorównywać swoim wrogom – choćby po to, by w ten sposób powstrzymać ich przed atakiem.

Na początku lat dziewięćdziesiątych, po śmierci Chomeiniego, Iran ponownie uruchomił program budowy bomby atomowej. Mógł przy tym liczyć na wsparcie Rosji i Chin, ale przede wszystkim okrytego niesławą pakistańskiego inżyniera i handlowca Abdela Kadira Chana.

Irańczycy ograniczyli się do zakupu projektów i instrukcji budowy „kaskady” wirówek służących do wzbogacania uranu. Wymagało to stworzenia ośrodków wzbogacania, ale Iran uważał, że sam sobie z tym poradzi – w odróżnieniu od Libijczyków, którzy w 1992 roku kupili od Abdela Kadira Chana całościowy projekt.

Co zdumiewające, w tamtym czasie izraelski wywiad i ministerstwo obrony nie postrzegały Iranu jako zagrożenia. Pozwalały nawet, by izraelskie firmy i izraelscy pośrednicy sprzedawali ajatollahom sprzęt wojskowy.

Transakcje takie utrzymywano jednak w tajemnicy, by nie dowiedziały się o nich Stany Zjednoczone. Amerykanie byliby im zdecydowanie przeciwni głównie ze względu na upokorzenie, jakiego doznało pięćdziesięciu dwóch amerykańskich dyplomatów, których przetrzymywano w Teheranie jako zakładników od końca 1979 do początku 1981 roku.

Najbardziej niepokojące i dalekosiężne transakcje przeprowadził Naum Manbar. Ten izraelski biznesmen podróżował do Polski pod koniec lat dziewięćdziesiątych i zaczął sprzedawać polską broń Iranowi, który chciał odbudować swoje zasoby po wyczerpującej wojnie z Irakiem. Manbar nawiązał kontakty w irańskim ministerstwem obrony i dostarczał z Węgier i Chin surowce, które Iran wykorzystywał do tworzenia broni chemicznej.

Brytyjska agencja wywiadowcza MI6 zwróciła uwagę na jego działalność, prowadzoną częściowo na terenie Wielkiej Brytanii, nie mog­ła jednak uwierzyć, że Izraelczyk mógłby tak blisko współpracować z Irańczykami. Analitycy brytyjskiego wywiadu doszli oczywiście do wniosku, że Manbar jest agentem Mossadu, który ma poznać tajniki irańskiego systemu obrony i broni chemicznej. Nie był.

Mossad oraz Szin Bet, krajowe służby wywiadowcze – odpowiednik amerykańskiego FBI – zaczęły sobie właśnie uświadamiać, że nie należy pomagać Iranowi w realizacji jego wojskowych ambicji. Tolerowanie handlu bronią nie miało sensu. Rozpoczęto inwigilację Manbara, po części ze względu na obawy Stanów Zjednoczonych. Izraelscy szpiedzy monitorowali wszelkie jego osobiste i telefoniczne kontakty z przedstawicielami irańskiego rządu.

Podczas misji szpiegowskiej w 1993 roku w Wiedniu dwaj agenci Mossadu, którzy późną nocą jechali motocyklem, skręcili w niewłaściwą ulicę. Uderzyli w samochód i zginęli na miejscu. Oficjalne źródła informowały tylko o śmierci dwóch izraelskich turystów. Mossad przeprowadził śledztwo, by zyskać pewność, że kierowca samochodu nie był wrogim agentem.

Manbar nie był wprawdzie w żaden sposób winny śmierci agentów, ale po tym zdarzeniu Mossadowi jeszcze bardziej zależało na ukaraniu izraelskiego handlarza.

Został aresztowany w 1997 roku i osądzony w Izraelu. Proces utajniono, a cenzura wojskowa zadbała, by zwykle nadzwyczaj aktywna prasa izraelska w ogóle się o nim nie dowiedziała. Całkowite utajnienie postępowania sądowego było rutynową procedurą w sprawach dotyczących agencji szpiegowskich i delikatnych kwestii międzynarodowych. Manbar został skazany na szesnaście lat więzienia za handel z wrogim państwem.