Kobieta w świecie AztekówTekst

Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Autor:

Damian Dobrosielski

Redakcja:

Piotr Abryszeński, Piotr Bejrowski, Katarzyna Kucharczuk

Korekta: Katarzyna Kucharczuk

Skład i łamanie: Tomasz Kiełkowski

Projekt okładki: Tomasz Kiełkowski

Konwersja do EPUB/MOBI: InkPad.pl

Na okładce wykorzystano fotografię Piotra Bejrowskiego, przedstawiającą świat Azteków na muralu autorstwa Diego Rivery, Pałac Narodowy w Meksyku (prawa zastrzeżone)

ISBN: 978-83-65156-25-9

All rights reserved.

Copyright © 2019 by

PROMOHISTORIA Michał Świgoń

Warszawa 2019

e-mail: redakcja@histmag.org

www: https://histmag.org

Wydanie elektroniczne. Jeśli posiadasz ten egzemplarz z naruszeniem praw autorskich, zachęcamy: kup oryginalny e-book i wesprzyj jego twórców.

Spis treści

Wstęp

Aztecki Eden ̶ stworzenie Adama i Ewy

„Ty będziesz w centrum domu, nigdzie nie pójdziesz, nigdy nie staniesz się włóczęgą”

Azteckie kurtyzany i „domy radości”

Gotowe do służby bogom. Prestiżowe zawody dla kobiet

Kobiety pipiltin - poetki i władczynie

Zakończenie

Bibliografia

Wstęp

Jaką wyglądała rola kobiety w społeczeństwie Azteków? Kim była Malinche? Jaki wpływ na życie przedstawicielek płci pięknej miała religia? Czy w zmilitaryzowanym państwie kobieta mogła „zrobić karierę”? Bez głębszego zastanowienia, nasza odpowiedź na ostatnie pytanie zapewne brzmiałaby „nie”. Istnieją wszakże liczne dowody, zapisane w języku nahuatl, wskazujące, że kobiety pełniły istotne funkcje nie tylko w świecie Azteków, ale w większości mezoamerykańskich społeczności. Postaram się zatem udowodnić, że to nie płeć wskazywała miejsce na drabinie społecznej. Ważne funkcje, zadania czy zawody przeznaczone były zarówno dla mężczyzn, jak i dla kobiet. Możemy mówić w tym miejscu również o pewnego rodzaju harmonii, która charakteryzowała pod tym względem średniowieczny Meksyk.

Hiszpańscy pisarze zetknęli się w Ameryce Środkowej z zupełnie obcą kulturą. Stąd też wszystkie wydarzenia i zachowania u rdzennej ludności próbowali tłumaczyć przenosząc je na europejski grunt. Jednak domyślamy się, że nie było to najlepsze rozwiązanie jeśli wziąć pod uwagę dwa tak różne światy. Dla Hiszpanów, którym dane było bezpośrednio obserwować codzienne życie Azteków, zamiatanie było taką samą czynnością jak pozbywanie się brudu. Dla Azteków jednak, tak prosta wydawałoby się praca, była czymś znacznie poważniejszym, była zrytualizowanym, ważnym zadaniem.

W swojej pracy starałem się przedstawić rzeczywistą pozycję i rolę kobiet w świecie Azteków. Mimo że nie pozostawiły po sobie źródeł pisanych, nie umniejsza to ich roli i dużego wkładu w życie społeczności. Zapraszam Drogiego Czytelnika do poznania tych czynności będących domeną płci żeńskiej, a także zawodów, w których to właśnie jej przedstawicielki się specjalizowały. Czytelnik będzie miał szansę dowiedzieć się, jaki prestiż wiązał się ze sprawowaniem niektórych funkcji oraz przekonać się, że imperium azteckie nigdy nie osiągnęłoby takiej wielkości... bez udziału kobiet! Zapraszam do lektury!

Aztecki Eden ̶ stworzenie Adama i Ewy

Nie będzie błędem stwierdzenie, że większość kobiet mezoamerykańskich zajmowała się pracą związaną ściśle z domem, a mężczyźni wykonywali swoje obowiązki z dala od niego lub też po prostu poza nim. Na szczęście szesnastowieczni autorzy nie pozostawili nas z domysłami, ponieważ przekazali nam wystarczającą ilość informacji na ten temat. Owi autorzy to oczywiście hiszpańscy misjonarze lub konkwistadorzy, którzy zostawiając po sobie pamiętniki ofiarowali nam w spadku bogate wyobrażenia na temat ludności zamieszkującej Mezoamerykę. Najlepszym kolonialnym źródłem dla zrozumienia statusu kobiety w społeczeństwie Azteków jest Bernardino de Sahagun, franciszkanin, który przybył do Meksyku w 1529 roku. Zakonnik przez wiele lat przeprowadzał „wywiady” z rdzennymi mieszkańcami Meksyku, z których informacje starannie zapisywał. Efektem jego studiów nad kulturą Nahua jest dzieło nazywane Kodeksem Florentyńskim. Zostało opatrzone ilustracjami, wykonanymi przez artystów Nahua, którzy nauczyli się europejskich technik przedstawiania obrazów. Źródło to jest więc nieocenione jeśli chodzi o ustalenie statusu azteckich kobiet. Artyści, którzy wykonywali te ilustracje byli potomkami lokalnej arystokracji, byli mężczyznami. Następstwem tego jest fakt, że nie posiadamy pisanych czy malowanych źródeł na temat statusu kobiet, które nie byłyby naznaczone kulturowo czy też płciowo. Niestety, żadne ze źródeł nie jest głosem kobiety. Fakt ten dodatkowo zaciera nam obraz.


Bernardino de Sahagun

W czasie hiszpańskiej konkwisty kobiety zazwyczaj wykonywały typowe obowiązki domowe, takie jak przygotowywanie jedzenia, sprzątanie, opiekowanie się dziećmi, pranie. Wiązało się to niejako z kobiecym przeznaczeniem. Pępowina nowonarodzonej dziewczynki zakopywana była w domu na znak jej związania z tym miejscem. W tym punkcie chciałbym odwołać się do mitologii azteckiej, aby pokazać, że jasny podział obowiązków pomiędzy kobietą i mężczyzną nie wynikał ze swego rodzaju przystosowania do życia, ale wypływał z religii, która była najważniejsza w życiu Azteków.


Tenochtitlan – stolica imperium Azteków

Charakterystyczną cechę świata Azteków stanowiła wszechobecna zasada dualizmu. Źródłem tej zasady było najwyższe bóstwo Mexików – Ometeotl, Pan Dwoistości, który łączył w sobie dwa pierwiastki – męski, Ometecuhtli i żeński – Omecihuatl, czyli Pani Dwoistości. Koncepcja świata nahuatl opierała się na podkreślaniu dualizmu niemal w każdej sferze życia. Znajduje ona swoje odzwierciedlenie w mitologii, a konkretnie w micie o stworzeniu pierwszej pary ludzi. Pierwszymi ludźmi, którzy zostali powołani do życia byli mężczyzna Uxumoco i kobieta Cipactonal. Dualizm płci kobieta-mężczyzna znalazł swe odzwierciedlenie także w obowiązkach jakie spoczęły na azteckim Adamie i Ewie. Odtąd kobieta miała zajmować się przędzeniem i tkaniem, a także czynić praktyki magiczne i lecznicze. Mężczyzna natomiast miał uprawiać ziemię. W azteckiej mitologii odnajdujemy różne wersje mitu dotyczącego stworzenia pierwszych ludzi, jednakże ta jest najbardziej popularna.

Z innego mitu dowiadujemy się, że przeznaczeniem człowieka miała być służba bogom: przebywająca w niebie bogini Citlalicue urodziła nóż krzemienny, który jej synowie zadziwieni tym i przerażeni zrzucili z nieba na ziemię. Nóż upadł w okolicy zwanej Chicomoztoc, co oznacza „Siedem Jaskiń”, a z miejsca, w którym rozciął ziemię, wyszło 1600 bogów. Bogowie (…) zwrócili się z prośbą do swej boskiej matki o udzielenie im pozwolenia, mocy i sposobu stworzenia ludzi, którzy by im służyli. Bogini odpowiedziała im za pośrednictwem swego wysłannika, krogulca, aby zwrócili się w tej sprawie do Mictlantecuhtli, kapitana piekła, i poprosili go o ofiarowanie im jakiejś kości lub prochów dawno zmarłych ludzi, nad którymi powinni spełnić samoofiarę, kalecząc sobie ciało, i krwią spływającą z ran opryskać otrzymane kości. Wtedy wyjdą z nich mężczyzna i kobieta, którzy potem rozmnożą się, zaludnią ziemię i będą służyć bogom.

Kobieta bogini

W religii azteckiej boginie zajmowały ważne miejsce jako partnerki męskich bóstw lub jako osobne bóstwa. Głównie związane były z ziemią oraz roślinami, które służyły za pokarm. Skoro bogini sprawowała opiekę nad wzrostem kukurydzy, to kobieta miała przygotowywać z niej pokarm. Bogini Matka, a więc Coatlicue (bogini ziemi, życia i śmierci) występuje w mitologii jako ta, która odbywając pokutę na górze Coatepec, zamiatała dzień w dzień miejsce świątynne. Stąd też drugą ważną czynnością jaką miała wykonywać codziennie kobieta było sprzątanie domu. Bogini Xochiquetzal (bogini miłości, zabawy i kwiatów) zajmowała się tkaniem oraz haftowaniem, a także sprawowała opiekę nad kwiatami rosnącymi w ogrodzie. Analogia do świata ludzi jest nader czytelna -zadaniem azteckiej kobiety miało być zatem tkanie, haftowanie i zajmowanie się przydomowym ogródkiem. Bogini Matka Teteoinnan (bogini lekarzy), sprawowała opiekę nad lekami i ziołami, patronowała wszelkim zabiegom, które miały leczyć chorobę, stąd też sprawy medyczne miały być domeną kobiet. Warto również przytoczyć mit, w którym pięć bogiń, które umarły w czasie pierwotnej kreacji świata, później pojawiły się ponownie jako utkane „mantas” czyli koce. To także w pewnym stopniu wskazuje na rolę kobiety, która powinna zajmować się produkcją tkanin.

 


Kamienny dysk przedstawiający aztecki mit o powstaniu świata, Narodowe Muzeum Antropologiczne w Meksyku, fot. Piotr Bejrowski

Centrum azteckiego domu stanowiło palenisko, które obramowane było trzema kamieniami. Jego lokalizacja była celowa. Nie tylko dla Azteków, ale także innych ludów prekolumbijskich miało to ogromne znaczenie, jeśli chodzi o wierzenia i ich symbolikę. Kamienie te, w azteckiej kreacji świata noszą imiona bogów. Miały one chronić pana ognia i czasu Xiuhtecuhtli – Huehueteotla, który stanowił również centrum kosmosu. Poprzez działanie tych kamieni, także domostwo było swego rodzaju mikrokosmosem. Kobieta miała pilnować tego najważniejszego miejsca w domu, uświęconego dodatkowo prochami zmarłych przodków, którzy grzebani byli zazwyczaj pod posadzką.


Świat Azteków na muralu autorstwa Diego Rivery, Pałac Narodowy w Meksyku, fot. Piotr Bejrowski

„Ty będziesz w centrum domu, nigdzie nie pójdziesz, nigdy nie staniesz się włóczęgą”

Źródła nahuatlańskie, które przetrwały do naszych czasów, wyraźnie wskazują na rolę jaką miała spełniać kobieta w swoim dorosłym życiu. Kobieta stawała się dojrzałą w momencie wyjścia za mąż, a więc to małżeństwo było jednym z jej najważniejszych celów. Poza tym, aztecką kobietę widziano jako pracowitą panią domu, która bez przerwy będzie zamiatać wnętrze i dziedziniec oraz jako doskonałą kucharkę. Do tych zadań przygotowywano już młode dziewczyny. Podział ról był bardzo widoczny. Związek kobiety z domem podkreślano już przy narodzinach, zakopując pępowinę dziewczynki w pobliżu domu.

Ty będziesz w centrum domu, nigdzie nie pójdziesz, nigdy nie staniesz się włóczęgą, będziesz obwałowanym ogniem, kamieniami paleniska. Tu cię nasz pan zasadził, tu cię wkopał. I będziesz spracowana, będziesz zmęczona. Ty będziesz dostarczać wodę, mleć kukurydzę, harować; będziesz oblewać się potem u popiołów, u paleniska” Powiadano, że przez to chciała pokazać, iż mała kobieta nigdzie nie odejdzie. Jej miejsce pobytu może być tylko w domu; jej mieszkaniem był tylko dom - słowa te aztecka akuszerka kierowała do dziewczynki. Zbyt częste opuszczanie domu grozić miało moralnym upadkiem. Z tego powodu współcześni historycy podzieleni są w ocenie jeśli statusu prekolonialnej kobiety. Są wśród nich tacy, którzy twierdzą, że kobiety w porównaniu do mężczyzn, miały ogólnie niższy status społeczny i faktycznie były społecznie uciśnione. W opozycji do tej opinii są ci, którzy uważają, że kobieta cieszyła się relatywnie wysoką pozycją w społeczeństwie i prezentowała znaczną siłę – jeśli nie na poziomie politycznym, to na pewno właśnie w domowych oraz ekonomicznych dziedzinach.

Opinia pierwszej grupy opierana jest na informacjach Europejczyków, którzy podają, że domeną kobiety był dom. Bernardino de Sahagun twierdzi na przykład, że kobieta przebywała w domu lub w jego bezpośrednim otoczeniu, od najmłodszych lat uczyła się jak gotować, prać i zaopatrywać swoje dzieci i męża. Mamy powód aby sądzić, że posiadanie i wychowywanie dzieci było podstawowym obowiązkiem większości, jeśli nie wszystkich mezoamerykańskich kobiet. Wśród azteckich kobiet zdarzały się oczywiście takie, które nie posiadały dzieci. Bezdzietne kobiety miały być żałowane, pogardzane, a nawet zastraszane. Ferdinand Anton, autor książki Kobieta w dawnej Ameryce, twierdzi, że w prekolumbijskiej Ameryce życie kobiet, które nie mogły pochwalić się wysokim statusem urodzenia, przebiegało prostolinijnie, można powiedzieć schematycznie. Oczywiście mówimy tutaj o przypadku, w którym jej życie nie przypadło na czas wojny, nie została wygnana ani nie doszło do jakiegoś nagłego wydarzenia. Przeciętna kobieta miała więc nie spełniać żadnej publicznej funkcji, jej domeną był dom oraz rodzina. Wyjątek stanowiły tutaj ''kobiety publiczne'', nieliczne kapłanki i tancerki, a także córki wysoko postawionych dygnitarzy lub kobiety z rodziny królewskiej. Wydaje się, że uczeni przeświadczeni o niskim statusie kobiet, rzadko dostrzegają możliwość, że nakładają na prekolonialną kobietę swoje własne, współczesne doświadczenia i wpływy kulturowe odnośnie pracy w domu. Postaram się zatem udowodnić, że domowe obowiązki, zadania wynikające z bycia matką czy żoną były równie ważne, co wynoszona na piedestał „rankingu prestiżu'' wojaczka. Należy pamiętać tutaj o istotnym fakcie – świat Azteków to swoisty świat harmonii, który może być niezrozumiały dla Europejczyków, a zwłaszcza współczesnych. O ile dzisiaj mężczyzna może zajmować się domem i nikogo to specjalnie nie dziwi, o tyle dla Azteków było to wyłącznie damskie zajęcie. Prawdopodobnie żaden mężczyzna nie znał się na przyrządzaniu placków kukurydzianych, bez których przecież ani jedna wyprawa wojenna nie mogłaby się odbyć. Nie jestem również w stanie wyobrazić sobie azteckiego wojownika, który uczy swoją córkę haftowania czy przędzenia, a jak w dalszej części pokażę, przemysł tekstylny był główną gałęzią „gospodarki” średniowiecznego Meksyku. Aztekowie nie podzielali patriarchalnej struktury domowej typowej dla chrześcijańskiej Europy, z autorytetem mężczyzny i uległością kobiety. Azteckie kobiety poświęcały wiele czasu na gotowanie, sprzątanie i opiekę nad dziećmi. Dla ich europejskich odpowiedniczek były to zadania, które wskazywały na niski status społeczny. Jednak nie możemy tylko z tego powodu uznać, że te same czynności wykonywane przez azteckie kobiety stanowiły o ich niskiej pozycji względem mężczyzn. Znaczenie pracy kobiety, w tym obowiązków domowych, muszą zostać zbadane w kontekście specyfiki danej kultury i historycznych kontekstów.

Jak kobieta złe moce przeganiała

Jednym z zadań kobiety było zamiatanie. Miotła stanowiła potężną broń w rękach azteckiej kobiety. Symbol przyszłej pracy otrzymywała już mała dziewczynka w momencie narodzin. Dla azteckich kapłanów, zamiatanie wykonywane w świątyniach było podstawą ich służby. Stanowiło jeden z elementów rytuału oczyszczenia, co wskazuje, że miotła spełniała też zupełnie inną funkcję niż tylko praktyczne wykorzystanie jej w domu. Kobieta wstawała przed świtem i wymiatała wszelkie negatywne oddziaływania jakie pozostawiła po sobie moc nocy. Odtwarzała tym samym dzienny porządek, oddzielając noc od dnia i chroniąc w ten sposób swoją rodzinę przed złymi siłami. Czynności wykonywane przez kobietę w domu były wysoko naznaczone, dzisiaj powiedzielibyśmy, że były tematem tabu - jak wszystko co związane było z bogami, rytuałami i religijnymi czynnościami. Zamiatanie stanowiło potężny, uświęcony akt. Sami bogowie zajmowali się zamiataniem. Bogini Toci, matka wszystkich bogów, przedstawiana była z miotłą w ręku. Quetzalcoatl, jeden z najważniejszych mezoamerykańskich bóstw męskich, zamiatał ulicę aby przygotować ją na nadejście bogów deszczu. Coatlicue „Wężowa spódnica” poczęła jednego z najważniejszych meksykańskich bogów Huitzilopochtli (bóg wojny) podczas zamiatania. Chimalman również zamiatała kiedy okazało się, że będzie matką Quetzalcoatla.

Zamiatanie było aktem wykorzystywanym przeciwko złym mocom, które penetrowały centrum azteckiego świata, a więc dom. Miotła w rękach kobiety była zarówno tarczą jak i bronią ofensywną, porównywaną z mieczem dzierżonym przez rękę mężczyzny. W pewnym sensie kobieta stawała się więc wojownikiem. W tym momencie staje się dla nas jasne słynne już wydarzenie, w którym kobiety podczas wojny pomiędzy Tenochtitlanem a Tlatelolco (w 1473 roku) wyszły na ulicę aby bronić swojego ludu: Nagie i obnażywszy swe wstydliwe części ciała i piersi, klepiąc się po brzuchach, inne zaś pokazując swe sutki i wyciskając z nich mleko, którym spryskiwały Mexików. Razem z nimi szedł oddział chłopców, wszyscy nadzy, z pomalowanymi twarzami i głowami przystrojonymi piórami, wydając z siebie żałosny płacz. Kobieta w koncepcji Nahua miała być strażniczką domowego ogniska. Wracając do broni jaką była miotła, to ona nie tylko oczyszczała, ale również niosła za sobą brud. Dlatego mogła uwolnić destrukcyjne siły. Kobieta dzierżąc w rękach miotłę stała pomiędzy porządkiem, a chaosem. Miała władzę nad narzędziem, które usuwało z domu złe moce i przywracało harmonię. Dlatego też wspomniane wyżej kobiety, walczące przeciwko wojownikom Tenochtitlanu, wykorzystywały do ataku miotły, wcale nie „bawiąc się” w mężczyzn, ale wierząc w to, że mają w swych rękach potężną broń. Dzięki temu lepiej rozumiemy również słowa matki do dwunastoletniej córki: Bądź pilna przy zamiataniu, nie bądź letnia, nie bądź sceptyczna. Zamiatanie musiało być wykonywane energicznie. Domy najpierw musiały zostać porządnie zamiecione, zanim złożono ofiarę i rozpalono kadzidło.

Na zupełnie inny charakter takiego „zamiatania” wskazuje również występowanie w języku nahuatl dwóch słów: „ichpana” czyli zamiatać i „chipahua” czyli czyścić, oczyszczać. Oczywiście mężczyźni również mogli zamiatać i robili to, jednak akt ten był bardziej kojarzony z kobietami, szczególnie jeśli chodzi o domowy charakter wykorzystania miotły. Bernardino de Sahagun, wśród wszelkich ofiar i poświęceń jakie dokonywane były przez Azteków, zamiatanie stawia na równi z rytuałem upuszczania krwi przez kapłanów. Utrzymuje on również, że było to zadanie dla obu płci, jednak w pierwszej wersji swojego dzieła, a więc w Primeros memoriales rytuał zamiatania wiązany jest wyłącznie z kobietą. Podczas „nemontemi” czyli pięciu dni, które były „poza kalendarzem”, złe moce przybierały na sile. Był to czas, w którym łatwiej było zapaść na chorobę czy ponieść klęskę. Nikt wówczas nie odważył się używać miotły. Jeśli kobieta chciała wtedy oczyścić dom z kurzu, musiała go po prostu rozdmuchać lub zamieść go za pomocą jakiejś tkaniny, na przykład płaszcza. Jeśli zaś mężczyzna poległ na wojnie, uważano, że kobieta zbyt słabo przykładała się do zamiatania ich domu, przez co złe moce, które nie zostały wymiecione, uniemożliwiły mu wygranie bitwy. Również jedno z azteckich świąt, w którym główną rolę odgrywała ixiptl-kobieta czyli specjalna „aktorka”, wcielająca się w postać bóstwa, nazywane było Ochpaniztli, czyli „Zamiatanie Dróg”. Święto to miało być przygotowaniem na przyjście bogów. Rytuał zamiatania został także zaadaptowany przez chrześcijańskich kapłanów. Franciszkanie jako pierwsi uczynili zamiatanie świątyń swego rodzaju poświęceniem.

Kobieta dbając o dom, o to aby żar ogniska nie zgasł, musiała oczywiście codziennie poświęcać się pracy dla bogów. Pochodzący z Kodeksu Florentyńskiego opis porannego zamiatania, przedstawia następujące rytuały: (...) i kiedy zamiatały po raz pierwszy, kiedy było jeszcze wcześnie rano, miały zwyczaj kłaść przed diabłem pełne garście darów. I kiedy położyły dary, rozpalały kadzidło. Kobiety, których mężowie udali się na wojnę, poświęcały jeszcze więcej uwagi bogom. Podczas codziennego składania darów przed posągiem, modliły się o ich bezpieczeństwo i zwycięstwo.


Ilustracja z Kodeksu Mendoza. Dziewczynka zapoznaje się ze swoim przyszłym obowiązkiem – zamiataniem.

Walka na śmierć i życie

Najwyższą pozycję społeczną kobieta osiągała jako matka. Poprzez wydanie na świat nowej istoty uzyskiwała prestiż i uznanie równe wojownikowi. Ciąża w kulturze Azteków była tak ważnym wydarzeniem, że kobietą w błogosławionym stanie zajmowało się kilka akuszerek, a także była ona pod opieką czterech bogiń, do których zanoszono modlitwy o szczęśliwy poród. Słuchajcie, wszyscy którzy obecni jesteście tutaj, wszyscy którzy obecni jesteście tu razem… Yoallichecatl, wiatr nocny, zmiłował się nad nami, gdyż w młodą kobietę, w nowo poślubioną, włożył klejnot, piórko Quetzali. Ona, młoda kobieta jest w ciąży. On, nasz pan, włożył w nią dziecko – były to słowa, które wypowiadano w kręgu rodzinnym, a wskazują one na wzniosłość tego wydarzenia. Dla kobiet, poród miał być swego rodzaju wojną, walką na śmierć i życie. Był to moment próby porwania jeńca (kobiety upodobniały się tym samym do wojowników, których celem podczas wojny było nie zabicie, ale porwanie jeńca w celu złożenia z niego ofiary). Uważano, że kobieta w trakcie ciąży zostaje opętana przez boskie moce, których nie jest w stanie kontrolować. Podczas ceremonii rozpalania nowego ognia, a miało to miejsce co pięćdziesiąt dwa lata, kobiety, które były wtedy w ciąży, owijano liśćmi agawy i zamykano w spichrzach. Miało to zapobiec wydostaniu się ich potężnych mocy, którymi były owładnięte: Gdyby bowiem nadeszła straszliwa chwila, wówczas właśnie one, mimowolne narzędzia zniszczenia, pożarłyby swoich mężów i dzieci. Dlatego też odwiedzająca ją rodzina, przed wejściem, nacierała kolana i nadgarstki popiołem z paleniska w celu zabezpieczenia się przed wpływem wciąż emanujących złych mocy. Gdy kobieta odnosiła zwycięstwo na „krwawych polach połogu”, otrzymywała słowa pochwały od odbierającej poród akuszerki, która nazywała matkę dzielnym wojownikiem. O wysokiej pozycji kobiety świadczy także fakt, że w momencie zagrożenia ciąży, życie matki było ważniejsze od życia dziecka. W drastycznych sytuacjach kiedy poród przedłużał się, matkę przekazywano pod opiekę Toci (matka wszystkich bogów). Kobieta zabierana była do leczniczego pomieszczenia („dom potów”), którym była świątynia Toci, gdzie jej boska siła emanowała najmocniej. W przypadku śmierci kobiety podczas porodu, terminologia wojenna i przyrównanie matki do wojownika dawały o sobie znać najmocniej. Zmarła podczas porodu kobieta stawała się mocihuaquetzque, czyli „tą, która wznosi się jako kobieta”. Zmieniała się w jedno z kobiecych bóstw, których zaszczytem było towarzyszenie Słońcu w wędrówce od południa aż do chwili, w której ukrywało się w świecie podziemnym. Słońce miało być niesione na noszach z piór kwezala.

 

Ceremonia pogrzebowa kobiety, która zmarła podczas porodu, przepełniona była rytuałami oraz otoczką sacrum. Mąż wynosił ciało żony po zmroku z domu, przez specjalnie wybitą w ścianie dziurę. Następnie zwłoki niesione były przez trzy położne, które nieustannie musiały odpierać ataki młodych chłopców, którzy próbowali porwać ciało zmarłej. Nie działo się to bez przyczyny. Ciało kobiety wciąż nasycone było magią. Poszczególne jego członki stanowiły bezcenne przedmioty szczególnie dla wojowników, ponieważ traktowano je jako swoiste talizmany, które mogą przynieść szczęście podczas bitwy. Jak pisze Inga Clendinnen: Powiadali bowiem, że włosy lub palec mociaquetzi (...) paraliżował stopy ich wrogów (...) Do zwłok tych próbowali dobrać się też złodzieje, jeżeli bowiem zdołali uzyskać lewą rękę kobiety zmarłej przy pierwszym porodzie, mogli za jej pomocą sprowadzać na swe ofiary paraliż, pozwalający zrobić z nimi i ich dobytkiem, co dusza zapragnie. Kobieta była grzebana w ziemi, w miejscu oddalonym od domu. W trakcie pogrzebu, zanim zwłoki złożono do grobu, położna oddawała hołd kobiecie, porównując ją do dzielnego wojownika, który zginął na polu bitewnym: jesteś panią odważną i w nagrodę będziesz na zawsze żyła w miejscu radości i pomyślności, z naszym panem, którego ujrzysz własnymi oczami. Mąż strzegł jej ciała przez cztery dni i noce, jednak nadal było ono cennym łupem w oczach młodzieńców. Po czterech latach służby Słońcu, mocihuaquetzque zstępowały na ziemię w momencie pięciu nieszczęśliwych dni, które znajdowały się poza kalendarzem. Stawały się Niebiańskimi Księżniczkami lub złośliwymi boginiami, które chcą zaszkodzić ludziom.

Бесплатный фрагмент закончился. Хотите читать дальше?