Fachowiec poszukiwany część 1 – opowiadanie erotyczneTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Fachowiec poszukiwany część 1 – opowiadanie erotyczne
Fachowiec poszukiwany część 1 – opowiadanie erotyczne
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 7,98  6,38 
Fachowiec poszukiwany część 1 – opowiadanie erotyczne
Fachowiec poszukiwany część 1 – opowiadanie erotyczne
Audiobook
Czyta Joanna Derengowska
4,99 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Christina Tempest

Fachowiec poszukiwany część 1 – opowiadanie erotyczne

Tłumaczenie

Zuzanna Zywert

Lust

Fachowiec poszukiwany część 1 – opowiadanie erotyczneTłumaczenie Zuzanna Zywert

Tytuł oryginału

Håndværker søges, del 1Zdjęcie na okładce: Shutterstock Copyright © 2019, 2020 Christina Tempest i LUST Wszystkie prawa zastrzeżone ISBN: 9788726390001

1. Wydanie w formie e-booka, 2020

Format: EPUB 2.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą LUST oraz autora.

Sarze całkiem wyleciało z głowy, że jest z kimś umówiona, gdy słyszy dzwonek do drzwi. Właśnie stoi przed lustrem i komponuje kreację, w której pójdzie na sobotnią imprezę urodzinową. Jest to nowy zestaw, nowy od stóp do głów, a na owych stopach są wyjątkowo wysokie czarne szpilki. Sara zamówiła przez Internet aż trzy sukienki, by mieć w czym wybierać, ale ta najkrótsza bez wątpienia jest najładniejsza. Jej eks, gdy tylko ją zobaczy, na pewno pożałuje, że z własnej woli wybrał los eksa.

– Tak? – Sara niecierpliwym ruchem otwiera drzwi. Tylko przez jeden dzień w tygodniu może pracować zdalnie, a już straciła pół godziny na przebieranki przed lustrem i na więcej nie może sobie pozwolić.

W progu widzi młodego mężczyznę, który wpatruje się w nazwisko właścicielki mieszkania umieszczone na drzwiach.

– Sara Rosenkrantz. Czy to pani zamówiła parkieciarza?

Dziwi się tylko przez sekundę, może dwie. No tak, w zeszłym tygodniu przez Internet zamówiła fachową ekspertyzę i kosztorys robót związanych z położeniem nowej podłogi z niezobowiązującą opcją zlecenia tej pracy.

Patrzy na parkieciarza. Jest od niej wyższy o głowę… i jest piękny. Nie ma na to innego słowa. No, chyba że „przystojny”, ale to określenie brzmi zbyt nijako. Młody mężczyzna ma jasne, półdługie i lekko rozczochrane włosy, i jest skandalicznie ładnie opalony jak na początek lata. Można by go wziąć za surfera… albo nordyckiego boga.

– Halo? – Patrzy na Sarę, jakby nie należała do najmądrzejszych. – Mam na imię Thor i pracuję w firmie Solidna Podłoga. Czy zamówiła pani wycenę?

No jasne, Thor. Sara uświadamia sobie, że zbyt długo mu się przygląda, więc przesuwa się w bok, by wpuścić go do środka.

– Tak, oczywiście. – Zamyka za nim drzwi i nagle w ciasnym i wąskim przedpokoju jest ich aż dwoje. – Sara Rosenkrantz. Zapraszam do środka.

Thor przesuwa po niej wzrokiem z trudnym do rozszyfrowania wyrazem twarzy, a zaniepokojona Sara zerka po sobie. A niech to! W czwartkowy poranek ubrana jest w obcisłą małą czarną oraz wysokie czarne szpilki. Co on sobie pomyślał? Zamierza wspomnieć, że właśnie przymierza ciuchy na imprezę i zapomniała, że miał przyjść o dziewiątej. Jednak powstrzymuje ją spojrzenie Thora. Nie wie, co oznacza, ale znaczyć może wiele.

Prowadzi go do kuchni. Gdy Thor stawia skrzynkę z narzędziami na kuchennym stole, Sara kontempluje napinające się pod koszulką mięśnie.

Odwracając się w jej stronę, ramieniem lekko muska jej ramię i przytrzymuje wzrok Sary. Ale trwa to tylko moment.

– Już wiem, w czym problem. – Wskazuje fragment podłogi, który został zalany wodą i wygląda marnie.

– No właśnie.

– Muszę się lepiej przyjrzeć. – Idąc w róg kuchni, Thor przesuwa się blisko Sary.

Czy naprawdę było to konieczne? Sara czuje, jak jej ciało reaguje na ten lekki jak piórko dotyk mijającego ją mężczyzny. Jednocześnie jest poirytowana, bo wie już, co pomyślał na widok jej stroju. Wyglądał na znudzonego, a nawet zniesmaczonego, jakby wciąż mu się to przytrafiało. Napalone singielki i mężatki czekają w pustym mieszkaniu na fachowca, mając nadzieję, że będzie równie mocno napalony i oczywiście przystojny.

– Niestety wygląda na to, że wymiana podłogi tylko w tym miejscu nie wystarczy. – Thor, gdy to wygłasza, stoi naprzeciwko niej.

Sara cała jest już gotowa na jego, nazwijmy to, kolejny dotyk, i reakcja jej ciała trochę ją deprymuje. Przy tym odnosi wrażenie, że Thor doskonale rozumie grę, która toczy się między nim a napaloną – w tym przypadku – singielką.

Sara krzyżuje przed sobą ręce, żeby nie wyglądać tak bardzo zachęcająco. Nie ma cienia wątpliwości, że w ramach tej gry łatwo może go zdobyć. Tylko czy to dobry pomysł?

Jeśli tylko wyśle odpowiedni sygnał, ten mocarny piękniś posadzi ją na stole kuchennym i porządnie przeleci.

A Sara już wie, że to dobry pomysł, bo cała drży z narastającej ochoty na dobre rżnięcie i rwie się do wysłania sygnału, którego Thor z pewnością oczekuje.

Ale powstrzymuje ją nieco znudzona, wyniosła mina parkieciarza, który doskonale zna tę grę i zachowuje się tak, jakby to on miał wyświadczyć jej przysługę.

– Tego się obawiałam. – Sara z rezygnacją rozkłada ręce. – Zmywarka się zepsuła i woda się wylała, a mnie nie było w domu, więc stała przez dwa dni.

Thor marszczy brwi, jakby się zastanawiał, czy źle odczytał jej zamiary, skoro faktycznie rozmawia o podłodze. Podejrzliwie lustruje spojrzeniem jej seksowną małą czarną i niebotyczne szpilki, czyli strój całkiem nie na miejscu w małym mieszkanku w czwartkowy poranek.

– Można to naprawić w jakiś inny sposób? – Sara patrzy na niego, unosząc brwi, jakby nie rozumiała, dlaczego zdaje się myśleć o czymś innym, zamiast skupić się na robocie. Bierze się pod boki, jakby miała na sobie zwykłe domowe ciuchy, i ten gest sprawia, że czuje się lepiej. Jeśli Thor zamierza ją oceniać i flirtować na pół gwizdka tylko dlatego, że ona chodzi w szpilkach po mieszkaniu, to nic z tego.

– Jasne, można to naprawić – odpowiada trochę zdezorientowany. – Ale tylko w jeden sposób. Trzeba wymienić całą podłogę w kuchni.

– Ile to będzie kosztować?

Parkieciarz klęka i zaczyna gładzić podłogę fachowym ruchem, co sprawia, że Sara na chwilę się rozprasza, bo w wyobraźni przeniosła te fachowo gładzące dłonie na swoje ciało.

– Zależy od materiału, jaki pani wybierze, ale nie jest to duża powierzchnia. – Odwraca się i na nią spogląda. Z tym że jest to takie specjalne spojrzenie, to znaczy mierzy wzrokiem jej nogi, które są nagie aż do połowy ud, a potem lustruje fragment zakryty sukienką.

Sara w jego oczach dostrzega uznanie, która odbiera jak delikatną, rozkoszną pieszczotę. I już pragnie czegoś więcej. Wyczuwa przy tym, że Thor jest coraz bardziej zainteresowany. Innymi słowy, gdy kobieta zachowuje się inaczej, niż tego oczekiwał, zaczyna traktować ją inaczej.

Ale takie niesprecyzowane zainteresowanie to dla niej stanowczo za mało.

Niedawno zakończyła związek z mężczyzną, który wyssał z niej całą radość życia, całą ochotę do zabawy. Doprowadził do tego, że w każdy weekend zasiadali na kanapie przed telewizorem i oglądali filmy, aż wreszcie pewnego dnia oznajmił, że zrywa z nią. I dodał, że chce poznać trochę świata i przeżyć to i owo, zanim się ustatkuje.

Sara podczas trwania ich związku robiła wszystko, by ich życie mieniło się wieloma barwami. Z natury była osobą spontaniczną, uwielbiała imprezy, miała wiele planów na przyszłość, i próbowała zarazić tym swojego partnera, niestety bezskutecznie.

I wie, że w jej życiu nadal czegoś bardzo brakuje. Po pierwsze mężczyzny, ale nie tylko. Sara pragnie zaskakiwać i zaszaleć, pragnie udowodnić samej sobie, że nie robi wyłącznie tego, czego oczekują od niej inni.

Z bijącym sercem unosi stopę w czarnym bucie z wysokim obcasem, stawia ją na dłoni pięknego parkieciarza, która tkwi rozpłaszczona na odbarwionej podłodze, i mocno przyciska. Kompletnie zaskoczony Thor wstrzymuje oddech, ale gdy zamierza zaprotestować, Sara mówi lodowatym tonem:

– Na co się gapisz? – Tak mocno przyciska nogę, że but wwierca się w jego dłoń. –Czy pozwoliłam, żebyś się tak na mnie gapił?

– Nie – odpowiada beznamiętnym tonem zastygły w bezruchu Thor. Widać jednak, że gorączkowo próbuje zrozumieć, co tu się tak naprawdę dzieje.

A w Sarze wzbiera radość, gdy w duchu zadaje pytanie: „Nie tego się spodziewałeś, co?”. I tak samo lodowato dodaje:

– Musisz błagać mnie o przebaczenie. I będzie cię to dużo kosztować. – Thorowi, który nadal tkwi w bezruchu z dłonią pod stopą w czarnym bucie, daje trochę czasu, by przetrawił tę wiadomość, po czym rozkazuje: – Pocałuj mój but! – Nie widać tego po niej, ale jest bardzo niespokojna, bo wie, że stąpa po cienkiej linie, a sytuacja jest typu wóz albo przewóz.

Thor powoli kieruje usta w stronę noska jej buta, ale szybko je odsuwa.

– Uważasz mnie za idiotkę? – Jej twardy, zdecydowany głos sprawia, że Thor kurczy się w sobie. Na ten widomy dowód jej władzy Sara zaznaje olśniewającej radości i poczucia mocy. – Musisz mnie przekonać, że jesteś wart mojej uwagi.

Thor mruży oczy. Są wpatrzeni w siebie, a napięcie wiszące w powietrzu staje się wręcz wyczuwalne i przesycone nieokreśloną grozą, bo wszystko może się zdarzyć. Jednak Sara nie czuje strachu. Jedyne, co czuje, to to rozkoszne napięcie, za którym tak długo tęskniła.

Thor mocno chwyta jej stopę, ale nie schyla się, tylko podnosi ją do ust, wciąż utrzymując z Sarą kontakt wzrokowy. Następnie przyciska but do ust i przymykając oczy, składa na nim pocałunek.

Sara parzy na niego z góry. Widok umięśnionego Thora, który klęczy na podłodze i trzyma jej stopę, sprawia, że ma ochotę krzyczeć z radosnego poczucia mocy.

Jednak układ sił między nimi powoli się zmienia, na co Sara nie jest jeszcze gotowa i nadal odgrywa swoją dotychczasową rolę.

 

– Tak lepiej – mówi i zdecydowanym ruchem przysuwa do siebie stopę, choć Thor nie od razu zwalnia uścisk, jakby nie chciał jej puścić. – Ale to jeszcze nie wystarczy.

Thor patrzy na nią wyczekująco. Wciąż przed nią klęczy, więc Sara już wie, że postanowił wziąć udział w tej grze na jej warunkach. Jednak to się może zmienić. Zapewne Thor tylko czeka na okazję, by odwrócić układ sił, ale ona nie zamierza mu tego ułatwiać.

– Nie zdjąłeś butów, gdy wszedłeś do mojego domu – oznajmia chłodnym, karcącym tonem. – Uświniłeś całą podłogę. – Przez chwilę trzyma go w niepewności, czy zaraz każe mu zlizywać brud z podłogi i czy on powinien się na to zgodzić. – A ja muszę cię za to ukarać. Tak na początek informuję, że drugi but czeka na twój pocałunek.

Бесплатный фрагмент закончился. Хотите читать дальше?