Dziewczyna na jeden wieczór i inne opowiadania erotyczne

Tekst
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Dziewczyna na jeden wieczór i inne opowiadania erotyczne
Dziewczyna na jeden wieczór i inne opowiadania erotyczne
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 34,98  27,98 
Dziewczyna na jeden wieczór i inne opowiadania erotyczne
Dziewczyna na jeden wieczór i inne opowiadania erotyczne
Audiobook
Czyta Joanna Derengowska, Mirella Biel
19,99  14,79 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Christina Tempest

Dziewczyna na jeden wieczór i inne opowiadania erotyczne

Tłumaczenie

Zuzanna Zywert

Lust

Dziewczyna na jeden wieczór i inne opowiadania erotyczneTłumaczenieZuzanna Zywert

Zdjęcie na okładce: Shutterstock

Copyright © 2019, 2020 Christina Tempest i LUST

Wszystkie prawa zastrzeżone

ISBN: 9788726389982

1. Wydanie w formie e-booka, 2020

Format: EPUB 3.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą LUST oraz autora.

Pokój 241

Klaudia szykowała się przez cały dzień. Wzięła nawet wolne, żeby ze wszystkim zdążyć, a ponieważ w pracy harowała jak wół, nikt się nie sprzeciwił.

To, że na przygotowania przeznaczała mnóstwo czasu, należało do uświęconego rytuału. Dzięki temu wydłużała czas oczekiwania na to, co ją czeka, a także sprawiała, że samo zdarzenie trwało dłużej. Strój przygotowała już poprzedniego wieczoru i nie mogła się doczekać, by włożyć nową czarną sukienkę z cienkiego materiału, która idealnie podkreślała sylwetkę. Kiedy prostowała długie blond włosy, czuła w brzuchu mrowienie.

Zawsze to samo miejsce: Hotel D’Angleterre.

Spotykali się w barze i pili drinka, a potem szli do pokoju. Klaudia za każdym razem kupowała nową sukienkę, a on zawsze miał na sobie garnitur. Przychodził prosto ze spotkania, ważnej narady czy czegoś w tym rodzaju. Musiał być dyrektorem czy nawet prezesem.

Gabriel… Z pewnością niewielu mężczyzn nosi takie imię, więc znając tylko je, można łatwo zidentyfikować człowieka, ale Klaudia go nie wygooglowała. Wolała nie mieć o nim zbyt wielu informacji, choć tak czy inaczej trochę i tak już wiedziała. Choćby to, że wynajmowanie pokoju w tym hotelu nie jest tanie, a on to robił co miesiąc. Czy wiedziała też, że Gabriel ma żonę? I czy była tego świadoma od samego początku? Tak, pewnie tak, ale nie przywiązywała do tego wagi. Ważne było co innego. W jej życiu brakowało właśnie takiej dawki napięcia i luksusu, jaką zapewniały jej te spotkania.

Długie, zgrabne, gładkie nogi ubrane w drogie pończochy od Wolforda. Zamiast samoprzylepnych gówienek z gumowym wykończeniem nosiła pas do pończoch. On doceniał takie szczegóły. Szpilki od Louboutina. Klaudia uwielbiała przyciągać spojrzenia, gdy przechodziła przez hol. Usiadła na swoim stałym miejscu w barze, skrzyżowała nogi i oparła ramiona na mahoniowym blacie baru.

Po pięciu minutach dostała SMS-a. Gabriel nie przyjdzie. Obejrzała się w poszukiwaniu ukrytej kamery. Czy to naprawdę się dzieje? Gabriel bardzo ją przepraszał, ale musi coś wyjaśnić. Nigdy nie chciał, by sprawy między nimi zaszły tak daleko, a one były czymś stałym, wkroczyły w rytm jego życia. A on musiał myśleć o swojej rodzinie i żonie, bo tam jest jego prawdziwe życie.

Otuliła się kardiganem. Dlaczego nie napisał do niej wcześniej i nie odwołał spotkania? Nie mogła mu tego wybaczyć. Poczucie porażki sprawiło, że w ustach pojawił się nieprzyjemny smak. To był smak bezradności. Zdała sobie sprawę, jak żenująco by to wyglądało, gdyby wstała i wyszła, niczego nie zamawiając w barze. Z przerażeniem zauważyła, że do oczu napływają jej łzy. Została wystawiona.

Energicznie pokręciła głową. Wystarczy, nie będzie tu siedziała i łkała jak zakochana nastolatka. Kto powiedział, że nie można delektować się kieliszkiem wina we własnym towarzystwie i w pięknym otoczeniu? Objęła wzrokiem pomieszczenie, odchyliła się na oparcie krzesła barowego i rozluźniła się.

Dopiero wtedy jej wzrok przyciągnął mężczyzna w szarym garniturze siedzący po drugiej stronie baru. Gdy zmierzył ją wzrokiem, zauważyła zachwyt w jego oczach, i przez jakiś czas rozkoszowała się tym. Zrelaksowała się jeszcze bardziej, rozluźniła dłonie i pozwoliła, by kardigan znów opadł na boki i ujawnił zjawiskowy przód sukienki.

Powoli założyła nogę na nogę. Nie patrzyła w stronę mężczyzny, by sprawdzić, czy nadal na nią patrzy. Była niemal pewna, że tak. A jeśli nawet nie, to wyobrażała sobie, że nie odrywa od niej wzroku, śledząc każdy jej ruch. Za każdym razem, gdy zmieniała pozycję, starała się zrobić na nim wrażenie, jakby to był spektakl na jego cześć. Pochyliła się, by jej długie jasne włosy opadły przed ramię, i zamówiła lampkę białego wina.

Dopiero gdy barman podał jej kieliszek, znów zerknęła na mężczyznę, a gdy ich spojrzenia się spotkały, Klaudia uniosła kieliszek w geście toastu. Nie było to nic szczególnego, po prostu milczące uznanie pewnego rodzaju powinowactwa między ludźmi, którzy wczesnym popołudniem pili w barze drinka.

Mężczyzna nie był wyjątkowej urody, w każdym razie nie tej klasy co Gabriel, ale emanował niewzruszonym autorytetem. Od tak dawna był przyzwyczajony do tego, iż dostaje, co chce, że nawet nie brał pod uwagę innej opcji. Drogi dopasowany garnitur. Drogi zegarek. Grube, lekko siwe włosy. Nieco ogorzała twarz i duży nos, który do niej pasował. Szerokie brwi. Klaudia nie dostrzegła, czy ma na palcu obrączkę.

Uniósł szklankę, to był chyba koniak, i skinął głową w odpowiedzi.

Klaudia popijała wino i rozkoszowała się luksusowym otoczeniem. Próbowała zapomnieć o SMS-ie w telefonie leżącym na dnie torebki oraz o tym, co konkretnie oznaczał. Po prostu jej życie stanie się smutne bez tych comiesięcznych spotkań.

Gdy minęło pół godziny, mężczyzna siedzący z drugiej strony baru poprosił o rachunek, podniósł się i wyszedł, a Klaudia poczuła się rozczarowana, jakby coś miało się wydarzyć, a jednak się nie wydarzyło. Westchnęła. Cóż, pora wracać do domu.

– Czy mogę prosić o rachunek?

Barman podniósł wzrok, ale jego twarz była absolutnie beznamiętna, gdy odpowiadał:

– Pani rachunek już został opłacony przez tego pana, który tu siedział. – Gdy zaskoczona Klaudia uśmiechnęła się, dodał: – Prosił, żebym to pani przekazał.

Wzięła od niego złożony kawałek papieru, a gdy barman dyskretnie się odsunął, otworzyła liścik i przeczytała:

POKÓJ 241

PRZYJDŹ OD RAZU

Serce Klaudii gwałtownie przyśpieszyło rytm. Przecież to szaleństwo! A może nawet śmiertelnie niebezpieczne! Już widziała nagłówki gazet:

W hotelu znaleziono ciało młodej kobiety.

Tajemnicza śmierć pięknej blondynki. Morderca nie zostawił żadnych śladów.

Nie miała pojęcia, kim jest ten mężczyzna, więc krwawy scenariusz też był możliwy. A jednak jej puls przyśpieszył, a na twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Całe przedpołudnie szykowała się do spotkania i tak naprawdę od razu wiedziała, że pójdzie do tego pokoju. Zastanawiała się, jak wyglądał ten mężczyzna. Owszem, przy barze zerknęła na niego, ale czy był przystojny? Zamożny, z pewnością był kimś i bila z niego jakaś moc, ale czy z kimś takim na pewno chce się spotkać?

Gdy doszła do windy, palec sam nacisnął przycisk.

Przed drzwiami znów dopadły ją wątpliwości. Na pozłacanej tabliczce widniał numer 241. Tak jak na kartce, to jej drogowskaz. Czy powinna zapukać? Nie. Popchnęła drzwi, które się uchyliły. Łomotało jej serce, adrenalina krążyła po całym ciele i Klaudia nie była pewna, czy zdoła zapanować nad swoim głosem, dlatego postanowiła się nie odezwać. Zresztą jak miałaby się przywitać, skoro nawet nie znała jego imienia? Gdzie on jest? W pokoju było ciemno i trochę minie, nim wzrok się przyzwyczai. Zrobiła krok w głąb pokoju.

Nagle mężczyzna wyrósł jak spod ziemi i stanął tuż za nią. Klaudia poczuła na karku jego zarost, a gdy usłyszała jego ochrypły głos, poczuła i strach, i ekscytację.

– Cieszę się, że przyszłaś.

Jego słowa aż ociekały pożądaniem, a on sam emanował poczuciem władzy, jak ktoś, kto od lat rozkazuje innym. Na nią też to podziałało, dlatego nie sprzeciwiała się, gdy przytrzymał ją za ramiona, nie pozwalając się obrócić.

– Nie ruszaj się – powiedział.

Klaudia nie protestowała, i to ani trochę, ponieważ jego wargi przesunęły się po jej szyi. Mężczyzna na chwilę zatrzymał usta w powietrzu tuż nad jej ramieniem, po czym pochylił twarz i zatopił zęby w jej skórze. Było to lekkie ugryzienie, ale wystarczyło, by ją zabolało. Ból i ciepły oddech na wrażliwej skórze szyi sprawiły, że Klaudii zabrakło powietrza, a między nogami zaczęła pulsować krew. Klaudia wiedziała, że już jest na niego gotowa.

Próbowała obrócić się w stronę tajemniczego kochanka, chciała go zobaczyć i pocałować, ale złapał ją za ramiona i mocno przylgnął od tyłu, a Klaudia poczuła, że też jest gotowy. Jego twardy członek przyciskający się do jej pośladków jeszcze bardziej ją podniecił.

– Nie pozwolisz mi się zobaczyć? – W jej ochrypniętym głosie pobrzmiewało tłumione pożądanie.

– Wolałbym pokazać ci widok z okna – odparł, popychając ją do przodu.

Następnie chwycił za sznurki i podciągnął zasłony. Przez ogromną szybę, zajmującą prawie całą ścianę, przed Klaudią rozpostarł się widok na całe miasto. Szarawe, popołudniowe światło rozjaśniło pokój. W tym samym momencie Klaudia poczuła, jak mężczyzna powoli przesuwa w górę jej sukienkę i z zaskoczeniem musiała przyznać przed samą sobą, że choć sytuacja jest bardzo dziwna i niepokojąca, to tak naprawdę pragnie tylko jednego: by tajemniczy kochanek włożył jej rękę między uda i przekonał się, jak bardzo jest na niego gotowa i jak bardzo jest mu uległa.

– Spójrz na tych wszystkich ludzi – wyszeptał do jej ucha. – Nie wiedzą, że nad nimi jakaś para pieprzy się, spoglądając na nich z góry.

 

– Ale przecież nikt się tu nie pieprzy – wyjęczała Klaudia, z trudem łapiąc oddech.

W tym samym momencie mężczyzna chwycił ją za ramiona i rozstawił je na boki, a ją przycisnął do okna. Spotkanie z zimną szybą sprawiło, że Klaudia się wzdrygnęła, a on stopą rozsunął jej nogi, więc przybrała kształt litery X. Jednym ramieniem trzymał ją za talię, a druga ręka nieśpiesznie powędrowała w stronę fig, jakby mężczyzna chciał się z nią podroczyć.

– Jeszcze nie – oznajmił głębokim głosem.

Gdy głaskał jej skórę wokół fig, Klaudia westchnęła niemal spazmatycznie. Jej oddech przyśpieszył i stawał się coraz bardziej nieregularny, a męska dłoń krążyła blisko fig, aż w końcu ześlizgnęła się na pośladek. Kochanek z wyraźnym zadowoleniem dotykiem kontemplował jej kształty, aż wreszcie przesunął dłoń do przodu i powolnym ruchem zaczął wsuwać palec w zapraszające wilgocią miejsce. Klaudia jęknęła z rozkoszy i przywarła wypiętymi pośladkami do twardego penisa, wciąż skrywającego się w spodniach. Kochanek na ten gwałtowny atak wypowiedział jakieś uspokajające słowa, skierował dłoń w górę i chwycił pierś schowaną pod sukienką, przez co jego dotyk wydawał się jeszcze bardziej delikatny. Łagodnie masował jej sutek, który całkiem już stwardniał, a drugą dłonią jeszcze mocniej chwycił krocze Klaudii. I wsunął jeden palec, a po chwili drugi.

– Bierz mnie – zażądała Klaudia i jeszcze bardziej wypięła biodra.

Połączenie dotyku zimnej szyby na ramionach, męskiego oddechu na szyi i widoku tłumu niczego nieświadomych ludzi doprowadzało ją do szaleństwa. Musiała jak najszybciej poczuć go w sobie! Gdy nie zareagował na jej prośbę, wyciągnęła do tyłu ramię, by uwolnić sztywnego penisa ze spodni. Wtedy kochanek już jej się nie oprze, zakończy tę swoją gierkę, która tak ją drażni, i przystąpi do dzieła.

Ale on tylko czekał na oznaki nieposłuszeństwa.

– Ręce na szybę! – rozkazał ostrym tonem, puścił jej pierś, brutalnie chwycił ją za nadgarstek i ponownie rozpłaszczył Klaudię na szybie, przywracając jej kształt litery X.

Z tym że Klaudia nie miała mu tego za złe, tylko wręcz przeciwnie, bo okazało się, że władczy kochanek zrozumiał, że najwyższy czas zakończyć grę wstępną. Usłyszała, jak rozpina klamrę u paska i po chwili, przez cienki materiał sukienki, poczuła jego penisa.

Kochanek uniósł sukienkę i odsunął na bok figi.

– Ale jesteś wilgotna – wyszeptał przy jej szyi, jednym mocnym pchnięciem wreszcie wsuwając w nią penisa.

Było to dziwne uczucie: ten penis ją penetrował, choć wcześniej w ogóle go nie widziała. Dziwne, ale i fascynujące zarazem, bo po tym, co czuła w sobie, mogła go jakoś urealnić, nadać mu odpowiednie gabaryty. I orzekła po chwili, że jest gruby, ale średniej długości, a w tej chwili cudownie twardy, no i odpowiednio żwawy.

Jeszcze mocniej wypchnęła pośladki, tak daleko, jak tylko to było możliwe bez konieczności zmiany pozycji. Chciała, by kochanek nigdy nie przestawał, on zaś chwycił Klaudię za biodra i odpowiadając na jej gorliwość, coraz mocniej i energiczniej ją ujeżdżał.

– Tak – jęknęła. – Nie przestawaj. – Czuła, jak z rozkoszy wszystko rozmywa się jej w oczach, jak łączą się w jedność widok z okna, szyba, silny chwyt wokół bioder i rytmiczne uderzenia od tyłu.

Po chwili kochanek trochę zwolnił, puścił jej biodra, zaczął pieścić piersi i ostrożnymi ruchami zsunął cienką sukienkę z jej ramion. Klaudia nic pod nią nie miała, więc gdy mocnym pchnięciem przesunął ją do przodu, a jej piersi rozpłaszczyły się na zimnej szybie, zszokowana wstrzymała oddech. On zaś trzymając ją władczo w tej pozycji, z największą mocą wsunął w nią penisa.

Wprost boleśnie zapragnęła, by na niego spojrzeć, przytulić, pocałować.

– Muszę cię zobaczyć – szepnęła, próbując się obrócić.

– Oczywiście – odparł, ale zamiast pozwolić, by się do niego odwróciła, objął jej talię, drugą ręką chwycił dłonie i trzymając je z przodu, poprowadził Klaudię w stronę wysokiego lustra wiszącego nad drewnianą komodą. Położył na niej jej ręce, by Klaudia mogła się oprzeć, a gdy ich spojrzenia spotkały się w lustrze, nadzwyczaj powoli wsunął w nią penisa.

Nie przerywając kontaktu wzrokowego, przyśpieszył ruchy i do maksimum pogłębił penetrację, a jego dłoń powędrowała z biodra w stronę jej łona.

Jednak Klaudia go zatrzymała i patrząc w jego lustrzane oczy, wyszeptała:

– Dotykaj moich piersi.

Gdy spełnił jej prośbę, odetchnęła z ulgą. Resztą zajmie się sama, przecież wiedziała najlepiej, co lubi. Poza tym nie chciała, by takie nieziemskie pieprzenie zostało zepsute przez jakiś błąd w sztuce. On się jeszcze tego nauczy, przebiegło jej przez myśli. Czy by tego chciała? Spotykać się z nim częściej i lepiej się z nim poznać?

Odpowiedź przyszła, gdy Klaudia umieściła palec tuż na łechtaczce i delikatnie zaczęła robić wokół niej małe kółka. To uczucie oraz rytmiczny marsz penisa w przód i w tył podczas patrzenia sobie prosto w oczy, było najbardziej nieprzyzwoitym doświadczeniem w jej życiu.

W takcie crescendo, które rosło i rosło, Klaudia czuła, że stopniowo zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością. Zbliżając się do orgazmu, zamknęła oczy, ale kochanek swym głębokim głosem nakazał jej, by na niego patrzyła, a ona nie potrafiła zaoponować. Patrzenie kochankowi w oczy podczas dochodzenia do orgazmu wydawało się jej zbyt intymne, zbyt obnażające, ale zauważyła, że on też za chwilę dojdzie.

– Chcę widzieć, jak szczytujesz – powiedział.

– Taaak – wyjęczała w odpowiedzi, mocniej przycisnęła palec, który pracowicie krążył po jej wilgotnym obszarze, i wypięła pośladki, by kochanek wszedł w nią jeszcze głębiej i jeszcze mocniej.

On zaś zrozumiał niemą aluzję i wreszcie zaszalał z pełną, niczym niepowstrzymywaną mocą.

Gdy orgazm w końcu się pojawił i objął we władanie ją całą, niemal zapomniała oddychać, a głębokie jęki kochanka rozlegały się jakby gdzieś w oddali.

Gdy orgazm ją opuścił i Klaudia wróciła do rzeczywistości, w myślach odtworzyła nieodległą przeszłość i stwierdziła, że kochanek doszedł w tym samym momencie, co ona.

Przez chwilę stali bez ruchu, potem Klaudia osunęła się na komodę. Wtedy kochanek z niej wyszedł, a ona podniosła się.

Moment, w którym do Klaudii wrócił rozum i powiadomił ją, że właśnie stoi z obcym mężczyzną w jasno oświetlonym pokoju hotelowym z rozchełstaną sukienką, nagimi piersiami i kroczem, mógł okazać się żenujący.

Na szczęście kochanek mocno ją przytulił, odnalazł jej usta i złożył na nich długi, głęboki pocałunek.

– Mogę zamówić ci coś do jedzenia? – zapytał. – Czy może gdzieś się śpieszysz? – Niechętnie wypuścił ją z objęć i podszedł do telefonu, stając do niej tyłem, by mogła poprawić na sobie ubranie.

– Nie, nigdzie mi się nie śpieszy – odparła zdezorientowana. – Ale nie jestem głodna. Ale chętnie bym się napiła wina.

– Wspaniale – odpowiedział z uśmiechem. – Pijesz białe, prawda?

Gdy następnego dnia Klaudia jechała taksówką do domu, nie mogła przestać myśleć o tym, co się jej przydarzyło. Co imsię przydarzyło przez wieczór i noc. Jej uśmiech stał się jeszcze szerszy na myśl, że umówili się na kolejne spotkanie. I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od tego, że Gabriel ją wystawił! Ciekawe, czy był szczęśliwy z rodziną w domu.

W tym samym momencie przyszła do niej wiadomość. Klaudia wyłowiła telefon z torebki i spojrzała na ekran. To był on, Gabriel. Czy pożałował swojej decyzji? Za późno, pomyślała. Odczytała wiadomość:

Mam nadzieję, że miałaś udany wieczór. Pomyślałem, że on Ci się spodoba. Tak na otarcie łez… X Gabriel

Czyli ich spotkanie w barze nie było przypadkiem? Przez chwilę zastanawiała się, czy powinna czuć się urażona faktem, że jeden facet sprezentował ją innemu. Zaraz jednak pomyślała, że byłoby to małostkowe z jej strony, skoro dzięki tej dziwnej transakcji żywym towarem spędziła w pokoju 241 najlepszą noc w swoim życiu!

Na usta Klaudii powrócił szeroki uśmiech.

Rozmowa o pracę

Poruszyłam się nerwowo na krześle i spojrzałam w stronę drzwi gabinetu. Ostatni kandydat wyszedł już jakiś czas temu. A może o mnie zapomnieli? W końcu sekretarka na mnie spojrzała.

– Proszę, może pani wejść. – Skinęła głową w stronę drzwi.

Wygładziłam obcisłą, szarą spódniczkę, poprawiłam białą koszulę i pewnym krokiem ruszyłam do drzwi.

Właśnie miałam dotknąć klamki, gdy drzwi otworzyły się i wpadłam na wysokiego mężczyznę. Mój przyszły szef? Oby! Roztaczał wokół siebie zapach drogich perfum i czegoś, co opisałabym jako... zapach mężczyzny. Choć był w eleganckim garniturze, pierwsze, co rzucało się w oczy, to jego wysportowana sylwetka. Bardzo wysportowana.

– Ups – powiedział, szeroko się uśmiechając. – Chciałem tylko poprosić sekretarkę, by zrobiła nam kawę. Proszę, usiądź. – Łagodnie położył mi dłoń na ramieniu i mijając mnie w drzwiach, wyszedł z gabinetu.

Pokój był duży, urządzony ze smakiem, a kandydat na mojego szefa nie wyglądał na więcej niż trzydzieści pięć lat. Zanim usiadłam na szerokim, skórzanym fotelu, nie mogłam się powtrzymać i zlustrowałam wzrokiem biurko w poszukiwaniu zdjęć żony i dzieci. Ale żadnych zdjęć nie było.

– Proszę, opowiedz mi o sobie – powiedział, gdy usiadł naprzeciwko mnie.

Próbowałam wziąć się w garść, ale jedyne, co przychodziło mi do głowy, to pytanie, czy przespałby się ze swoją pracownicą.

Sekretarka weszła do gabinetu z kawą na tacy, po czym dyskretnie wyszła.

– Nie wiedziałem, czy pijesz z mlekiem – powiedział. I znów ten szeroki uśmiech, a także rząd nieskazitelnie białych zębów.

Podskoczyłam na fotelu. W końcu nadeszła chwila, w której mogłam się wykazać.

– Ja się tym zajmę. – Zaczęłam nalewać kawę do filiżanek, ale nie przewidziałam, że będę aż tak zdenerwowana. Moje ręce drżały i wszystko poszło nie tak.

Rozlałam wielką ciemną kałużę na podłodze tuż przed krzesłem potencjalnego szefa. Chwyciłam serwetkę i rzuciłam się na podłogę, by wytrzeć plamę. Czułam, jak ze wstydu płoną mi policzki. Leżąc na podłodze i szorując dywan w obcisłej spódniczce, nie mogłam przestać się zastanawiać, czy ma z góry dobry widok.

Chrząknął.

– Miejmy nadzieję, że sekretarka akurat teraz nie wejdzie do gabinetu. Mogłaby sobie coś pomyśleć.

Spojrzałam w górę, klęczą między jego nogami. Gdyby ktoś spojrzał na nas od strony drzwi, zobaczyłby moje nogi wystające spod biurka. Przypominałoby to pewnie coś innego niż próbę wytarcia kawy rozlanej na dywan.

– Ale co mogłaby pomyśleć? – Nie wiem, co mnie podkusiło, by zadać to pytanie, ale w tym samym momencie powietrze zgęstniało od napięcia.

– Może to, że jesteśmy w trakcie czegoś wyjątkowo przyjemnego, a zarazem bardzo niestosownego jak na rozmowę o pracę – powiedział głębokim głosem, patrząc mi intensywnie w oczy, podczas gdy ja puściłam serwetkę i położyłam mu dłoń na udzie.

– A to źle, gdyby stało się coś niestosownego? – zapytałam i pozwoliłam dłoni powędrować nieco wyżej. A on mnie nie zatrzymywał.

– W każdym razie wydaje mi się, że byłoby to bardzo przyjemne.

Jego wypowiedź zakończyła się westchnieniem, ponieważ moja dłoń dotarła w górę uda, gdzie już pojawiło się wypuklenie. Czułam, że robię się wilgotna. Po prostu chciałam go mieć, chciałam, by na mnie patrzył, dotykał mojego ciała i wziął mnie tu, na środku swojego gabinetu. Ale najpierw sama chciałam porządnie go poczuć.

Lekko jęknął, ale nie protestował, gdy usiadłam na jego kolanach i powoli rozpięłam mu rozporek. Jego penis był już całkiem sztywny. Chwyciłam go i uwolniłam z bokserek, jednocześnie pochylając się i całując silne mięśnie brzucha. Włożyłam penisa do ust. Miał idealny rozmiar.

Poczułam, że robię się jeszcze bardziej wilgotna. Podniecały mnie jego jęki, gdy ssałam czubek członka, a potem nagle przesuwałam usta w dół, do samej podstawy. Wyciągnął dłoń i niepewnie zaczął przez bluzkę masować moje piersi, jakby nadal uważał, że możemy przestać, zanim posuniemy się za daleko. Podniosłam wzrok i z ustami obejmującymi penisa spojrzałam pretendentowi na mojego szefa prosto w oczy. Wydał z siebie głęboki pomruk, objął moje ramiona i jednym ruchem podniósł mnie do pionowej pozycji.

Chwycił mnie za biodra i posadził łagodnie na biurku, nachylając się w moją stronę. W końcu mnie pocałował – fantastyczne uczucie, dokładnie tak, jak to sobie wyobrażałam. Rozpiął mi bluzkę i zaczął ssać sutki przez biustonosz. Powoli rozwarł moje uda i podciągnął spódnicę na biodra.

 

Przez chwilę staliśmy w tej pozycji i całowaliśmy się. Nasze języki tańczyły, a ja prawie traciłam zmysły, by poczuć go w sobie. Jego penis nadal wystawał spod koszuli, stał prosto, prawie tak blisko, że mógłby mnie wziąć jednym prostym pchnięciem.

Niespiesznie przesunął na biurku stojące za mną przedmioty, położył mnie na plecach i patrząc mi prosto w oczy, jednym pchnięciem wszedł we mnie głęboko. Było to wspaniałe uczucie i od razu wpadliśmy w rytm, który stawał się coraz szybszy i szybszy. Położył dłoń na dole mojego brzucha, by dosięgnąć kciukiem łechtaczki, którą zaczął masować. Od razu poczułam zbliżający się spazm i nie minęła nawet minuta, gdy przeszła przeze mnie ogromna fala rozkoszy, która ogarnęła całe ciało. Z trudem łapiąc powietrze, leżałam odchylona do tyłu z plecami wygiętymi w łuk.

W tym momencie ktoś zapukał do drzwi, a on szybko wyszedł ze mnie i usiadł na krześle, próbując opanować oddech. Podał mi rękę, bym mogła podnieść się z biurka, głośno odchrząknął i prawie krzyknął:

– Chwileczkę!

Zaczęłam gorączkowo poprawiać spódnicę.

– Chciałam tylko przypomnieć o rozmowie telefonicznej, na którą jest pan umówiony za pięć minut – zza drzwi poinformowała sekretarka.

– Dziękuję. Już kończymy! – odkrzyknął i po łobuzersku puścił do mnie oczko.

Moje serce niemal wyskoczyło z piersi.

– Ja już w każdym razie skończyłam – powiedziałam, nie mogąc opanować głupkowatego chichotu. Przed chwilą, właśnie na tym biurku, które teraz stoi między nami, leżałam na plecach i doznawałam ekstatycznego orgazmu. Surrealistyczne doświadczenie.

– Jest kilka szczegółów, które chciałbym głębiej omówić. – Na jego twarzy znów zagościł szeroki, piękny uśmiech. – Może masz wolny wieczór i spotkasz się ze mną, by je przedyskutować?

Wstałam, nie mogąc pohamować uśmiechu.

– Mój numer jest w moim CV. Po prostu zadzwoń.

Odwróciłam się i wciąż z szerokim uśmiechem na ustach opuściłam gabinet.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?