Zadbaj o swoje wewnętrzne dzieckoTekst

0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Spis treści

Słowo wstępne

Wpro­wa­dze­nie

Roz­dział 1. Odkry­wa­nie Dziecka w Sobie

Roz­dział 2. Wokół kon­cep­cji Dziecka w Sobie

Roz­dział 3. Czym jest Dziecko w Sobie?

Roz­dział 4. Tłu­mie­nie Dziecka w Sobie

Roz­dział 5. Rodzinne uwa­run­ko­wa­nia, które przy­czy­niają się do tłu­mie­nia Dziecka w Sobie

Roz­dział 6. Dyna­mika wstydu i niskiego poczu­cia wła­snej war­to­ści

Roz­dział 7. Rola stresu: zespół stresu poura­zo­wego

10  Roz­dział 8. Jak możemy uzdro­wić Dziecko w Sobie?

11  Roz­dział 9. Począ­tek pracy nad zasad­ni­czymi pro­ble­mami

12  Roz­dział 10. Roz­po­zna­wa­nie i doświad­cza­nie uczuć

13  Roz­dział 11. Pro­ces opła­ki­wa­nia strat

14  Roz­dział 12. Kon­ty­nu­owa­nie żałoby: podej­mo­wa­nie ryzyka, dzie­le­nie się i opo­wia­da­nie wła­snej histo­rii

15  Roz­dział 13. Trans­for­ma­cja

16  Roz­dział 14. Inte­gra­cja

17  Roz­dział 15. Rola ducho­wo­ści

18  Aneks

19  Podzię­ko­wa­nia

20  Wykaz tabel i ilu­stra­cji

21  Biblio­gra­fia

22  O auto­rze

Tytuł ory­gi­nału: Healing the Child Within: Disco­very and Reco­very for Adult Chil­dren of Dys­func­tio­nal Fami­lies

Prze­kład: Anna Opara

Redak­cja: Kata­rzyna Nawrocka

Korekta: Anna Stro­żek

Pro­jekt okładki i stron tytu­ło­wych: Joanna Wasi­lew­ska/KATA­KA­NA­STA

Reprin­ted 1989, 2006

Copy­ri­ght © 1987 Char­les L. Whit­field

Ori­gi­nally publi­shed by Health Com­mu­ni­ca­tions Inc c/o Simon & Schu­s­ter, Inc.

Copy­ri­ght for the Polish edi­tion and trans­la­tion © JK Wydaw­nic­two sp. z o.o. sp. k., 2021

Wszel­kie prawa zastrze­żone. Żadna część tej publi­ka­cji nie może być powie­lana ani roz­po­wszech­niana za pomocą urzą­dzeń elek­tro­nicz­nych, mecha­nicz­nych, kopiu­ją­cych, nagry­wa­ją­cych i innych bez uprzed­niego wyra­że­nia zgody przez wła­ści­ciela praw.

ISBN 978-83-8225-059-6

Wyda­nie I, Łódź 2021

JK Wydaw­nic­two sp. z o.o. sp. k.

ul. Kro­ku­sowa 3, 92-101 Łódź

tel. 42 676 49 69

www.wydaw­nic­two­fe­eria.pl

Wer­sję cyfrową przy­go­to­wano w sys­te­mie Zecer firmy Eli­bri

Książkę tę dedy­kuję Dziecku znaj­du­ją­cemu się w każ­dym z nas.

Słowo wstępne

Słowo wstępne

Czuję się zaszczy­cony, że mogę napi­sać słowo wstępne do nowego wyda­nia kla­sycz­nej już książki Zadbaj o swoje wewnętrzne dziecko.

Począw­szy od 1995 roku dok­tor Char­les Whit­field, pio­nier w dzie­dzi­nie lecze­nia traumy, regu­lar­nie otrzy­muje tytuł jed­nego z naj­lep­szych leka­rzy w Ame­ryce, przy­zna­wany gło­sami jego kole­gów po fachu. Jego słowa i mądrość tra­fiają do serc i umy­słów milio­nów czy­tel­ni­ków, ofia­ro­wu­jąc im nie­zwy­kle cenny dar – nadzieję. Przez cały czas trwa­nia swo­jej kariery zawo­do­wej dr Whit­field chęt­nie dzie­lił się wyni­kami wie­lo­let­nich badań i doświad­cze­niem kli­nicz­nym zarówno z innymi spe­cja­li­stami, jak i z oso­bami będą­cymi w trak­cie zdro­wie­nia. Ponad sie­dem­dzie­się­ciu pię­ciu auto­rów odwo­łało się do książki lub zacy­to­wało jej frag­ment, co jest godną odno­to­wa­nia liczbą i miarą tego, jak ważną pozy­cję w powszech­nej skarb­nicy wie­dzy i umie­jęt­no­ści zaj­muje ta książka.

W ciągu dwu­dzie­stu lat, odkąd dzieło dok­tora Whit­fielda uka­zało się po raz pierw­szy, poczy­ni­li­śmy ogromne postępy, jeśli cho­dzi o poj­mo­wa­nie wpływu trau­ma­tycz­nych doświad­czeń na ludzką psy­chikę. Książka Zadbaj o swoje wewnętrzne dziecko wnio­sła w tę wie­dzę zna­czący wkład, osią­ga­jąc jed­no­cze­śnie sta­tus best­sel­lera. Dr Whit­field opi­suje „Dziecko w Sobie”1 jako „tę część w każ­dym z nas, która jest zawsze pełna życia, ener­giczna, twór­cza i speł­niona” (s. 27). Kiedy ją zanie­dbu­jemy, poja­wia się tzw. fał­szywe ja. Poka­zu­jąc, czym jest fał­szywe ja i jak się od niego uwol­nić, dr Whit­field czer­pie z trzech klu­czo­wych obsza­rów. Są to: wpływ prze­mocy i zanie­dba­nia w dzie­ciń­stwie, zin­te­gro­wa­nie wła­snej opo­wie­ści jako klu­czowy etap lecze­nia z nega­tyw­nych skut­ków prze­mocy i zanie­dba­nia w dzie­ciń­stwie oraz rola, jaką odgrywa w zdro­wie­niu oparty na ducho­wo­ści pro­gram dwu­na­stu kro­ków.

Prze­moc i zanie­dba­nie w dzie­ciń­stwie

Czym byłoby nasze życie bez umie­jęt­no­ści two­rze­nia i utrzy­my­wa­nia bli­skich i bez­piecz­nych więzi? Bez zdol­no­ści opie­ko­wa­nia się, odczu­wa­nia wyrzu­tów sumie­nia, empa­tii i miło­ści? For­mo­wa­nie zdro­wych rela­cji emo­cjo­nal­nych jest powią­zane z okre­ślo­nymi czę­ściami mózgu, które roz­wi­jają się w pierw­szych latach życia. Zna­czące prze­szkody w zdro­wym roz­woju spo­wo­do­wane powta­rza­ją­cymi się wyda­rze­niami trau­ma­tycz­nymi czę­sto pro­wa­dzą do nie­kon­tro­lo­wa­nego stanu „walki, ucieczki lub para­liżu”, nazy­wa­nego zespo­łem stresu poura­zo­wego (post-trau­ma­tic stress disor­der, PTSD), o któ­rym dr Whit­field pisze w roz­dziale 7. Zabu­rze­nia roz­woju w dzie­ciń­stwie mogą także skut­ko­wać z cza­sem doświad­cza­niem trud­no­ści w odczu­wa­niu pod­nie­ce­nia lub przy­jem­no­ści. W niniej­szej książce dr Whit­field uświa­da­mia nam, jak powszechna jest prze­moc wobec dzieci w rodzi­nach dys­funk­cyj­nych, i opi­suje wiele postaci traumy. Nie­dawne bada­nia wyka­zały m.in., że zanie­dba­nie i nad­uży­cia emo­cjo­nalne są dla roz­woju dziecka tak samo szko­dliwe jak prze­moc fizyczna czy sek­su­alna.

Dr Whit­field wyja­śnia: „Cho­ciaż wyraźne znę­ca­nie się fizyczne i jawne wyko­rzy­sty­wa­nie sek­su­alne da się łatwo zakwa­li­fi­ko­wać jako trau­ma­tyczne prze­ży­cia dla nie­mow­ląt i dzieci, inne formy nad­użyć są trud­niej­sze do wykry­cia. Należą do nich m.in. lekka lub umiar­ko­wana prze­moc fizyczna, ukryte bądź mniej oczy­wi­ste formy wyko­rzy­sty­wa­nia sek­su­alnego, psy­chicz­nego i emo­cjo­nal­nego znę­ca­nia się, zanie­dby­wa­nie dziecka oraz igno­ro­wa­nie lub hamo­wa­nie jego roz­woju ducho­wego” (s. 77).

Umie­jęt­ność wyra­ża­nia emo­cji i wyka­zy­wa­nie pew­nego stop­nia kon­troli nad nimi i nad zacho­wa­niem kształ­tują się już w pierw­szym roku życia. To wła­śnie w tym klu­czo­wym okre­sie naszego roz­woju uczymy się nawią­zy­wa­nia rela­cji z sobą i z innymi.

Inte­gro­wa­nie wasnej opo­wie­ści

Histo­ria naszego życia wiele o nas mówi. Dla­czego jej opo­wia­da­nie odgrywa tak istotną rolę? Cho­ciaż odpo­wiedź na to pyta­nie jest zło­żona, naukowcy i leka­rze odkry­wają kolejne bra­ku­jące ele­menty tej ukła­danki. Jak tłu­ma­czy dr Whit­field: „Zaczy­namy dostrze­gać zwią­zek mię­dzy tym, jak radzimy sobie teraz, a tym, co przy­da­rzyło się nam, gdy byli­śmy dziećmi. Dzie­ląc się swoją histo­rią, stop­niowo uwal­niamy się od bycia ofiarą (męczeń­stwa) i od przy­musu powta­rza­nia” (s. 188).

Bada­nia poka­zują, że naj­waż­niej­sze nie jest wcale to, co przy­da­rzyło się nam w dzie­ciń­stwie, lecz to, czy potra­fimy nadać temu sens. Innymi słowy, spójna oso­bi­sta histo­ria jest istotna dla emo­cjo­nal­nej i inte­lek­tu­al­nej inte­gra­cji. Cytu­jąc dok­tora Whit­fielda: „Opo­wia­da­nie wła­snej histo­rii w ogrom­nym stop­niu przy­czy­nia się do odkry­wa­nia i uzdra­wia­nia Dziecka w Sobie” (s. 167). Ta pro­sta czyn­ność spra­wia, że nasz mózg wyko­nuje kilka zadań jed­no­cze­śnie, w tym sca­la­nie uczuć, zacho­wań, świa­do­mego rozu­mie­nia i wra­żeń. Pod­czas tego pro­cesu uświa­da­miamy sobie i na nowo ukła­damy wyda­rze­nia życiowe, zacho­wa­nia i emo­cje w sen­sowną całość, dającą nam wgląd w to, co się wyda­rzyło.

 

Inte­gra­cja ta prze­biega naj­efek­tyw­niej w bez­piecz­nych miej­scach i sytu­acjach, takich jak psy­cho­te­ra­pia indy­wi­du­alna lub gru­powa, spo­tka­nia grup wspar­cia, pro­wa­dze­nie dzien­nika czy szczera roz­mowa z naj­lep­szym przy­ja­cie­lem. Bada­nia prze­pro­wa­dzone w ciągu ostat­nich pięć­dzie­się­ciu lat zgod­nie wska­zują, że naj­lep­szym pro­gno­sty­kiem sku­tecz­no­ści tera­pii jest bez­pieczna i pro­fe­sjo­nalna rela­cja tera­peu­tyczna. Pro­wa­dzący tera­pię spe­cja­li­sta pomaga pacjen­towi odna­leźć sens w jego życio­wej histo­rii w bez­piecz­nym oto­cze­niu, w któ­rym pacjent może zary­zy­ko­wać, porzu­cić nie­zdrowe sche­maty zacho­wań bro­niące go przed cier­pie­niem i wsłu­chać się we wspie­ra­jący wewnętrzny głos, jed­no­cze­śnie uzy­sku­jąc nowy wgląd w sie­bie i swój świat. Nie­któ­rzy nazy­wają to „olśnie­niem” albo „eureką”. Doświad­cze­nie to spra­wia, że czu­jemy się lepiej wsłu­chani w sie­bie – bar­dziej spójni, mniej defen­sywni i lepiej zin­te­gro­wani; wszystko to nosi zna­miona roz­woju oso­bi­stego.

Bud­dy­ści opi­sują jaźń jako cebulę o nie­skoń­czo­nej ilo­ści warstw. Każda war­stwa sta­nowi nowy roz­dział do zba­da­nia i zin­te­gro­wa­nia. Dr Whit­field obja­śnia: „Rów­no­le­gle z zacho­dzą­cymi w nas zmia­nami zaczy­namy inte­gro­wać i wyko­rzy­sty­wać naszą prze­mianę w codzien­nym życiu. «Inte­gro­wać» zna­czy two­rzyć całość z oddziel­nych czę­ści” (s. 199). Ważne, aby­śmy zro­zu­mieli zwią­zek inte­gra­cji z naszym samo­po­czu­ciem. Im bar­dziej zin­te­gro­wany jest nasz umysł, tym jest zdrow­szy i lepiej roz­wi­nięty, co poka­zuje poniż­sza histo­ria.

Mar­cus dora­stał w rodzi­nie z pro­ble­mem alko­ho­lo­wym. Jego pijący ojciec bił go skó­rza­nym pasem. W wieku dwu­na­stu lat Mar­cus poprzy­siągł sobie, że nie pozwoli, by kto­kol­wiek go krzyw­dził, i stwier­dził: „Jeśli ktoś mnie wku­rzy, stłukę go na kwa­śne jabłko”. Cho­ciaż jako doro­sły Mar­cus miał wielu kole­gów od kie­liszka, to zupeł­nie nie potra­fił się doga­dać z męskimi auto­ry­te­tami, takimi jak prze­ło­żeni, nauczy­ciele, poli­cjanci i tera­peuci. Zapy­tany o to, powie­dział: „To tak, jakby wła­dzę nade mną przej­mo­wała inna osoba znaj­du­jąca się wewnątrz mnie – nie mam nad tym kon­troli”. W trak­cie tera­pii Mar­cus przez pewien czas nie umiał zapa­no­wać nad uczu­ciami i nie potra­fił zna­leźć słów, by je wyra­zić. O swoim gnie­wie mówił tak: „Wszystko albo nic – albo czuję za dużo, albo nie czuję nic”.

Język, któ­rym posłu­guje się nasz umysł, składa się w dużej mie­rze z uczuć, jed­nak Mar­cus nie potra­fił ich nazy­wać ani sobie z nimi radzić. Tego typu trud­no­ści okre­ślamy mia­nem pro­ble­mów z inte­gra­cją. Oso­bom takim jak Mar­cus pomóc może kilka metod. Pierw­sza polega na zaob­ser­wo­wa­niu cze­goś, nada­niu temu sensu i sku­tecz­nym zare­ago­wa­niu w odpo­wied­nim cza­sie – opa­no­wa­nie tego wszyst­kiego może uła­twić praca w ramach pro­gramu zdro­wie­nia. Druga metoda to medy­ta­cja, która pomaga zmie­nić spo­sób dzia­ła­nia umy­słu. Przy­kła­dowo, medy­ta­cja uważ­no­ści uzu­peł­nia pokłady umy­sło­wej i emo­cjo­nal­nej ener­gii oraz sty­mu­luje nowe postawy i podej­ścia do życia. W książce, którą trzy­masz w dło­niach, dr Whit­field poka­zuje krok po kroku, jak zdo­być tego typu umie­jęt­no­ści.

U dzieci dora­sta­ją­cych tak jak Mar­cus w trau­ma­tycz­nym oto­cze­niu roz­wija się nadak­tyw­ność w pniu mózgo­wym. W obsza­rze tym znaj­duje się więk­szość ukła­dów reago­wa­nia na stres, jego wzmo­żone pobu­dze­nie może więc pro­wa­dzić do utrzy­mu­ją­cego się lęku, nie­po­koju, zło­ści, ata­ków furii i impul­syw­no­ści. Powta­rza­jące się zda­rze­nia trau­ma­tyczne w dzie­ciń­stwie mogą także stać się źró­dłem trud­no­ści w odczu­wa­niu empa­tii, roz­wią­zy­wa­niu pro­ble­mów oraz abs­trak­cyj­nym i kon­cep­cyj­nym myśle­niu. Co wię­cej, osoby takie jak Mar­cus mogą wyol­brzy­miać rze­czy­wi­ste zagro­że­nia lub nie­po­praw­nie odczy­ty­wać bodźce wizu­alne, takie jak wyraz twa­rzy, co unie­moż­li­wia im regu­lo­wa­nie emo­cjo­nal­nego bólu. Wyobraźmy sobie, co by się stało, gdyby na wcze­snym eta­pie zdro­wie­nia Mar­cus doświad­czył sytu­acji, która nasu­nę­łaby mu sko­ja­rze­nia z dawną traumą. Gdyby, dajmy na to, w pracy wściekł się na niego szef (męż­czy­zna), wyuczony mózg Mar­cusa zaini­cjo­wałby sche­mat „walki lub ucieczki”, co dopro­wa­dzi­łoby do kolej­nego ataku gniewu.

W książce Zadbaj o swoje wewnętrzne dziecko opi­sa­nych zostało czter­na­ście zasad­ni­czych zagad­nień doty­czą­cych zdro­wie­nia. Należy do nich także kon­trola lub jej brak. U Mar­cusa, jak i wielu innych osób, lęk przed utratą kon­troli pro­wa­dzi do auto­de­struk­cyj­nego zacho­wa­nia. W prze­szło­ści męskie auto­ry­tety gro­ziły Mar­cu­sowi, że wyrzucą go z odwyku, zwol­nią, wsa­dzą do wię­zie­nia albo w inny spo­sób uka­rzą. Te reak­cje tylko utwier­dziły go w prze­ko­na­niu, że kiedy dopusz­cza takich ludzi do sie­bie, doznaje od nich krzywdy. W śro­do­wi­sku tera­peu­tycz­nym Mar­cus może stop­niowo zacząć uwal­niać się od dzia­ła­nia według tego sta­rego, nie­uży­tecz­nego sche­matu. Może zacząć uczyć się samo­re­gu­la­cji i uspo­ka­ja­nia samego sie­bie. Zadbaj o swoje wewnętrzne dziecko dokład­nie opi­suje pro­ces takiej prze­miany.

W psy­cho­te­ra­pii główny nacisk kła­dzie się na inte­gra­cję uczuć (afekt) i myśle­nia (per­cep­cja), co łącz­nie pro­wa­dzi do roz­woju oso­bi­stego. Mar­cus ma pro­blem z nazy­wa­niem i prze­twa­rza­niem swo­ich uczuć. Jak więc może pomóc sobie w osią­gnię­ciu rów­no­wagi i inte­gra­cji? Od wie­ków uży­wamy opo­wie­ści do prze­ka­zy­wa­nia róż­nego rodzaju infor­ma­cji, w tym psy­chicz­nych, emo­cjo­nal­nych i fizycz­nych aspek­tów naszego życia. Możemy zin­te­gro­wać i uzdro­wić nasze umy­sły i ciała cier­piące na zabu­rze­nia z powodu stresu poura­zo­wego, uży­wa­jąc opo­wie­ści, którą współ­two­rzymy z tera­peutą, grupą lub spon­so­rem2. Ten rodzaj inte­gra­cji wiąże się z nową per­spek­tywą. Cał­kiem moż­liwe, że Mar­cu­sowi uda się wypra­co­wać spo­sób na porzu­ce­nie przy­ję­tej w dzie­ciń­stwie metody prze­trwa­nia i radze­nia sobie za pomocą gniewu, która stała się dla niego źró­dłem pro­ble­mów. Kiedy był dwu­na­sto­lat­kiem, była to naj­lep­sza stra­te­gia prze­trwa­nia, jaką miał mu do zaofe­ro­wa­nia mózg. Teraz, po wpro­wa­dze­niu samo­uspo­ka­ja­ją­cych tech­nik takich jak nazy­wa­nie, zmiana nar­ra­cji i medy­ta­cja, jego umysł może zacząć się wyci­szać w sytu­acjach, które wcze­śniej wywo­ła­łyby w nim złość czy wręcz furię.

O takiej wła­śnie inte­gra­cji pisze dr Whit­field w tej kla­sycz­nej pozy­cji. Osią­gnąć jed­ność to uświa­do­mić sobie, że jest się zdol­nym do odzy­ska­nia spo­koju i zro­zu­mie­nia sie­bie i innych, i przy­jąć tę postawę.

Oparty na ducho­wo­ści pro­gram dwu­na­stu kro­ków zdro­wie­nia

Jak pisze dr Whit­field: „Według jed­nej z jej naj­krót­szych defi­ni­cji, ducho­wość doty­czy rela­cji, jakie mamy ze sobą, z innymi i wszech­świa­tem”.

Aby zaan­ga­żo­wać się w życie duchowe, nie trzeba być reli­gij­nym. Do korzy­ści pły­ną­cych z ducho­wo­ści należy zali­czyć pokorę, wewnętrzną siłę, poczu­cie sensu i celu w życiu, akcep­ta­cję sie­bie i innych, har­mo­nię, spo­kój, wdzięcz­ność i zdol­ność wyba­cza­nia.

Zależ­ność mię­dzy medy­ta­cją a ducho­wo­ścią została dobrze zba­dana i udo­wod­niona. W obu z nich poja­wia się poczu­cie dostępu do miejsc poza cza­sem i prze­strze­nią. Także ducho­wość i uzdra­wia­nie ści­śle się ze sobą łączą. Z prak­tycz­nego punktu widze­nia ducho­wość wyko­rzy­stana w pro­ce­sie zdro­wie­nia służy za źró­dło siły. W przy­padku ate­istów lub agno­sty­ków ducho­wość można sku­tecz­nie zastą­pić tech­ni­kami medy­ta­cyj­nymi.

Ist­nieje wiele spo­so­bów na roz­wi­ja­nie sfery ducho­wej. Dla Mar­cusa bar­dzo ważne mogą być przy­na­leż­ność do opar­tego na ducho­wo­ści pro­gramu dwu­na­stu kro­ków i ota­cza­nie się udu­cho­wio­nymi ludźmi. Rów­nie istotna może oka­zać się dla niego nauka doce­nia­nia wznio­słych chwil w życiu. Pro­wa­dze­nie zaan­ga­żo­wa­nego, wypeł­nio­nego poczu­ciem sensu życia zwięk­sza odczu­waną przy­jem­ność i zmniej­sza poczu­cie izo­la­cji, pustki i bólu.

Dr Whit­field spie­szy z wyja­śnie­niem: „(…) zaczy­namy dostrze­gać, że szczę­ście nie jest czymś, co osią­gamy; szczę­ście, wewnętrzna rów­no­waga czy pogoda ducha to nasz natu­ralny stan. Pod tym wszyst­kim, co dokła­damy do naszych uczuć i doświad­czeń, pod naszym skur­czo­nym Ja, kryje się czy­sty spo­kój” (s. 229).

W 1986 roku, kiedy opu­bli­ko­wano tę książkę po raz pierw­szy, był to nowa­tor­ski tekst, który wyprze­dzał swój czas. Dziś Zadbaj o swoje wewnętrzne dziecko pozo­staje tak samo aktu­alna i wciąż jest prze­ło­mową pozy­cją z dzie­dziny psy­cho­lo­gii traumy i zdro­wie­nia. Zapra­szam cię na jej karty, wie­dząc, że znaj­dziesz na nich mądrość i uzdro­wie­nie.

prof. Car­dwell C. Nuc­kols

1 Sto­so­wany przez autora niniej­szej książki ter­min „Dziecko w Sobie”, będący wkła­dem dr. Char­lesa Whit­fielda w tę kon­cep­cję, jest – jak zazna­cza sam Whit­field w innym miej­scu tej książki – toż­samy ze znaj­du­ją­cym się w powszech­nym uży­ciu ter­minem „Wewnętrzne Dziecko”; oba ter­miny, zgod­nie z inten­cją autora, są zapi­sy­wane wiel­kimi lite­rami (przyp. red.). [wróć]

2 Nazwa „spon­sor” jest sto­so­wana w gru­pach AA na okre­śle­nie wybra­nej przez nowi­cju­sza osoby uza­leż­nio­nej, która poczy­niła pewien postęp w pro­ce­sie zdro­wie­nia i pełni wobec niego funk­cję prze­wod­nika ducho­wego; w tym wła­śnie zna­cze­niu poja­wia się w niniej­szej książce (przyp. red.). [wróć]

Wpro­wa­dze­nie

Wpro­wa­dze­nie

Podsta­wowa część niniej­szej książki powstała w 1986 roku i począt­kowo miała być mate­ria­łem do lek­tury i pracy dla moich pod­opiecz­nych. Jej łatwa do przy­swo­je­nia treść doty­cząca uzdro­wie­nia opiera się na dłu­go­let­nich obser­wa­cjach pacjen­tów, z któ­rych więk­szość doświad­czyła traumy w dzie­ciń­stwie, oraz na tym, co wynio­słem z lite­ra­tury poświę­co­nej temu zagad­nie­niu, zarówno nauko­wej, jak i kli­nicz­nej. Nie myśla­łem wów­czas o tym, by udo­stęp­nić ten tekst publicz­nie, nie przy­pusz­cza­łem też, że książka sprzeda się w ponad milio­nie egzem­pla­rzy ani że zosta­nie prze­tłu­ma­czona na kil­ka­na­ście języ­ków.

To, że nie­mal cała ory­gi­nalna treść i zasady przed­sta­wione w tej pozy­cji prze­trwały kon­fron­ta­cję z póź­niej­szymi, a także aktu­al­nymi usta­le­niami naukow­ców i kli­ni­cy­stów, zasłu­guje na uwagę, choć nie jest zaska­ku­jące. Odkry­cia z ostat­nich dwu­dzie­stu lat potwier­dziły nega­tywne kon­se­kwen­cje dora­sta­nia w rodzi­nie, w któ­rej docho­dzi do zda­rzeń trau­ma­tycz­nych i cier­pie­nia. Jed­nym z naj­pow­szech­niej­szych i naj­bar­dziej oka­le­cza­ją­cych zabu­rzeń wystę­pu­ją­cych wśród doro­słych, któ­rzy doświad­czyli traumy w dzie­ciń­stwie, jest zespół stresu poura­zo­wego opi­sany w roz­dziale 7.

Uza­sad­nie­nie

Dzie­sięć lat mojej pracy badaw­czej i lek­tura ponad 330 donie­sień z badań nauko­wych prze­pro­wa­dzo­nych z udzia­łem grubo ponad 230 tysięcy ludzi na całym świe­cie wyka­zały, że tego typu uraz psy­chiczny może pocią­gać za sobą liczne szko­dliwe skutki, prze­ja­wia­jące się na roz­ma­ite spo­soby, w tym może powo­do­wać jedno lub wię­cej powszech­nie wystę­pu­ją­cych zabu­rzeń psy­chicznych – od depre­sji, przez uza­leż­nie­nia, po schi­zo­fre­nię – oraz wiele scho­rzeń fizycz­nych.

Nazy­wane zbior­czo „spek­trum zabu­rzeń zwią­za­nych z traumą”, cho­roby te wyka­zują silny zwią­zek z wie­lo­krot­nym doświad­cza­niem w dzie­ciń­stwie prze­żyć trau­ma­tycz­nych. Co wię­cej, wbrew obo­wią­zu­ją­cej wie­dzy psy­chia­trycz­nej, dowody na to, jakoby scho­rze­nia te miały wyni­kać z prze­ka­zy­wa­nych gene­tycz­nie zabu­rzeń che­mii mózgu, są zni­kome. Jeśli bada­nia nad owym spek­trum wykażą nie­pra­wi­dło­wo­ści w funk­cjo­no­wa­niu mózgu, wspo­mniane nie­pra­wi­dło­wo­ści będą zapewne czę­ścią mecha­ni­zmu zabu­rze­nia, przy czym ciąg trau­ma­tycz­nych zda­rzeń w dzie­ciń­stwie i póź­niej­szym życiu będzie przy­czyną powsta­nia zarówno mecha­ni­zmu, jak i samego zabu­rze­nia.

 

Po 1986 roku dowie­dzie­li­śmy się jesz­cze kilku istot­nych rze­czy. Więk­szość rodzin na świe­cie jest dys­funk­cyj­nych w tym sen­sie, że nie zaspo­ka­jają one i nie wspie­rają zdro­wych potrzeb dzieci. W rezul­ta­cie docho­dzi do zakłó­ce­nia poza tym nor­mal­nego, neu­ro­lo­gicz­nie i psy­cho­lo­gicz­nie zdro­wego wzro­stu i roz­woju dziecka od naro­dzin do doro­sło­ści. Aby prze­trwać, strau­ma­ty­zo­wane dzie­cięce praw­dziwe Ja (nazy­wane też rze­czywistym Ja lub Dziec­kiem w Sobie) ukrywa się głę­boko w nie­świa­do­mej czę­ści psy­chiki. Poja­wia się fał­szywe ja (ego), które pró­buje prze­jąć kon­trolę nad życiem jed­nostki, lecz jego dzia­ła­nia są z góry ska­zane na nie­po­wo­dze­nie, ponie­waż są jedy­nie spo­so­bem obrony przed bólem, ono samo zaś nie jest praw­dziwe. Jego moty­wa­cja opiera się na potrze­bie posia­da­nia racji i spra­wo­wa­nia kon­troli.