Irlandczyk

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Irlandczyk
Irlandczyk
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 73,90  59,12 
Irlandczyk
Irlandczyk
E-book
31 
Szczegóły
Irlandczyk
Audio
Irlandczyk
Audiobook
Czyta Janusz Zadura
42,90  31,75 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Spis treści

Karta tytułowa

Karta redakcyjna

Podziękowania

Prolog | „Russ i Frank”

1 | Nie ośmieliliby się

2 | To jest to

3 | Znajdź sobie inny worek treningowy

4 | Uniwersytet Małego Egiptu

5 | 411 dni

6 | Robiłem to, co trzeba było zrobić

7 | Budzę się w Ameryce

8 | Russell Bufalino

9 | Chleb prosciutto i domowe wino

10 | W samym centrum miasta

11 | Jimmy

12 | Słyszałem, że malujesz domy

13 | Nie było wystarczająco dużego spadochronu

14 | Rewolwerowiec nie miał zasłoniętej twarzy

15 | Szacunek wiąże się z kopertą

16 | Przekaż im krótką wiadomość

17 | Wyłącznie kpina

18 | Teraz jest już tylko zwyczajnym prawnikiem

19 | Manipulowanie duchem narodu

20 | Trupa komediowa Hoffy

21 | Odłożył słuchawkę – to jedyne, co dla mnie zrobił

22 | Jak dziki zwierz w klatce

23 | Nic nie przychodzi za darmo

24 | Potrzebował przysługi, i tyle

25 | To było niezgodne z zasadami Jimmy’ego

26 | I rozpęta się piekło

27 | 30 lipca 1975

28 | Malowanie domu

29 | Wszyscy krwawią

30 | Osobom za to odpowiedzialnym nie uszło to na sucho

31 | Pod przysięgą dochowania tajemnicy

Posłowie

Epilog

Zakończenie

Fotografie


Tytuł oryginału

„I Heard You Paint Houses”.

Frank „The Irishman” Sheeran and Closing the Case on Jimmy Hoffa

Wydawca

Magdalena Hildebrand

Redaktor prowadzący

Tomasz Jendryczko

Redakcja

Jacek Ring

Agnieszka Niegowska

Korekta

Dorota Wojciechowska

Dorota Nowak

Jadwiga Piller

Copyright © 2016 by Charles Brandt

All rights reserved

Copyright © for the Polish translation by Jacek Barczyński, 2019

Wydawnictwo Świat Książki

02-103 Warszawa, ul. Hankiewicza 2

Warszawa 2019

Księgarnia internetowa: swiatksiazki.pl

Skład i łamanie

Akces, Warszawa

Dystrybucja

Dressler Dublin Sp. z o.o.

05-850 Ożarów Mazowiecki

ul. Poznańska 91

e-mail: dystrybucja@dressler.com.pl

tel. + 48 22 733 50 31/32

www.dressler.com.pl

ISBN 978-83-813-9006-4

Skład wersji elektronicznej

pan@drewnianyrower.com

Mojej żonie,

Nancy Poole Brandt,

naszym dzieciom i ich małżonkom,

Trippowi i Allison, Mimi i Johnowi, Jenny Rose i Alexowi,

oraz naszym wnukom,

Maggie, Jacksonowi, Libby i Alexandrowi

Pamięci naszych rodziców,

Caroliny DiMarco Brandt,

Charlesa P. Brandta

oraz

Maggie i kapitana Earle’a T. Poole’a

Pamięci moich dziadków po kądzieli,

Rosy i Luigiego DiMarco

z Le Marche, którym zawdzięczam wszystko.

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20

Podziękowania

Mam ogromny dług wdzięczności wobec mojej niewiarygodnie pięknej, utalentowanej i cudownej żony Nancy, która każdy rozdział i każdą korektę poddawała bezlitosnej, uczciwej i mądrej obróbce redaktorskiej, zanim tekst został wysłany do wydawcy. W czasie gdy ja pracowałem nad książką w Nowym Jorku i Filadelfii, Nancy zajmowała się wszystkim, dawała mi nieustające wsparcie i pomoc. Była moim natchnieniem. Zdarzało się, że Nancy towarzyszyła mi podczas moich spotkań z Frankiem Sheeranem, który kraśniał wtedy i ożywiał się niczym młody człowiek. Jestem niezmiernie wdzięczny naszym dzieciom, Tripp Wier, Mimi Wier oraz Jenny Rose Brandt za ich wsparcie.

Podziękowania należą się także mojej niezwykłej matce, która w wieku 89 lat przygotowywała mi włoskie dania, znosiła moją obecność i zachęcała do dalszej pracy, kiedy przez długie tygodnie siedziałem przy swoim laptopie w jej apartamencie na Manhattanie.

Dziękuję też memu drogiemu przyjacielowi, legendzie świata wydawniczego, Williamowi G. Thompsonowi, który pierwszy wydawał Stephena Kinga i Johna Grishama. To jego wiedza i doświadczenie redaktorskie pomogły rozwinąć i doprowadzić do końca pracę nad tą książką.

Trafiłem na złotą żyłę, kiedy Frank Weimann z Literary Group został moim agentem. Frank bardzo wziął sobie całą sprawę do serca jako kawałek historii, który inaczej pójdzie w zapomnienie. To on dał książce tytuł, a Frankowi Sheeranowi kuksańca, który nakłonił go do współpracy przy jego ostatnim nagrywanym wywiadzie.

Specjalne podziękowania kieruję do utalentowanej redaktor wydawnictwa Steerforth, Kristin Sperber, która, między innymi, przyłapała mnie kilka razy na tym, że zaczynałem pisać jak prawnik.

Kiedy Neil Reshen zasugerował, by mój agent skontaktował się ze Steerforth Press, moja książka nagle została przyjęta przez wydawnictwo, które zawsze się zastanawia. Dziękuję Ci, Neil, za to, że skierowałeś nas do niezwykłego Chipa Fleischera i jego asystentki Helgi Schmidt.

Wdzięczność należy się takim wybitnym dziennikarzom śledczym, jak Dan Moldea, Steven Brill, Victor Riesel oraz Jonathan Kwitny, którzy z narażeniem zdrowia i życia odkryli i utrwalili tak wiele faktów dotyczących życia Jimmy’ego Hoffy, jego czasów, jak również jego zniknięcia.

Dziękuję wszystkim agentom, śledczym, prokuratorom i ich asystentom, gdyż ich praca zaowocowała wieloma artykułami, do których sięgałem.

Jestem także bardzo wdzięczny memu twórczemu kuzynowi, Carmine’owi Zozzora, który dzień w dzień dawał mi wsparcie i pomagał koncentrować się na książce, kiedy czasem źle mi szło. Zawdzięczam mu wiele cennych rad, a w szczególności tę, której mi udzielał, kiedy zaczynałem jęczeć i narzekać. Powtarzał wtedy: „Po prostu pisz tę książkę; cała reszta jakoś sama się rozwiąże”.

Ogromna porcja wdzięczności należy się moim wspaniałym przyjaciołom i rodzinie za doping, jaki mi dawali do napisania książki, jak również wszystkim kumplom, do których wciąż zwracałem się po radę, wsparcie i pomoc. Są to w szczególności Marty Shafran, Peter Bosch, Steve Simmons, Leo Murray, Gary Goldsmith, Barbara Penna, Rosemary Kowalski, Jeff Weiner, Tracy Bay, Chris DeCarufel, Jan Miller, Theo Gund oraz Molly i Mike Wardowie. Mam ogromny dług wobec Roba Sutcliffe’a.

Podziękowania dla Lynn Shafran za jej rady, a zwłaszcza za to, że doprowadziła do spotkania nieżyjącego już Teda Feury ze mną i z Nancy. Wielkie dzięki, Ted.

Dziękuję memu przyjacielowi, wielokrotnie nagradzanemu ilustratorowi, autorowi i artyście, Uri Shulevitzowi, za to, że ponad dwadzieścia lat temu namówił mnie, bym zaczął pisać zawodowo.

 

Spóźnione podziękowania należą się Edwinowi Herbstowi, który był moim inspirującym nauczycielem angielskiego w jedenastej klasie Stuyvesant High School w 1957 roku.

Prolog | „Russ i Frank”

W domku letniskowym nad jeziorem zebrali się zapłakani członkowie rodziny Jimmy’ego Hoffy. Atmosfera była pełna napięcia. To tu, przy telefonie w jednym z pokoi, FBI znalazło żółty notes. Hoffa zapisał w nim ołówkiem słowa „Russ i Frank”.

„Russ i Frank” byli bliskimi przyjaciółmi i wiernymi sojusznikami Jimmy’ego Hoffy. Olbrzymi, potężnie umięśniony Frank był kimś tak bliskim Jimmy’emu w czasie jego zmagań z wymiarem sprawiedliwości i Bobbym Kennedym i tak lojalnym, że powszechnie uważano go za członka rodziny.

Tego dnia w domku nad jeziorem rodzina zdała sobie sprawę, że jedynie bliski przyjaciel, ktoś zaufany, mógł uśpić czujność zawsze ostrożnego Jimmy’ego Hoffy, który doskonale wiedział, że ma wielu śmiertelnych wrogów. Tego właśnie dnia „Russ i Frank”, czyli człowiek od mokrej roboty na usługach mafii, Frank „Irlandczyk” Sheeran, oraz jego ojciec chrzestny, Russell „McGee” Bufalino, stali się głównymi podejrzanymi w sprawie jednego z najsłynniejszych zaginięć w historii Ameryki.

Każda książka i każde poważne opracowanie na temat zniknięcia Hoffy zawierały twierdzenie, że Frank „Irlandczyk” Sheeran, zagorzały poplecznik Hoffy w szeregach Teamsterów[1], obrócił się przeciwko swemu przyjacielowi i mentorowi. Według tych prac Sheeran był spiskowcem i przestępcą obecnym przy zabójstwie Hoffy, a sama zbrodnia została zaplanowana i usankcjonowana przez Russella „McGee” Bufalina. Wśród tych opracowań było wiele opartych na drobiazgowych badaniach i dobrze udokumentowanych książek, m.in. The Hoffa Wars autorstwa dziennikarza śledczego Dana Moldei, The Teamsters założyciela Court TV Stevena Brilla oraz Hoffa profesora Arthura Sloana.

Siódmego września 2001 roku, ponad dwadzieścia sześć lat od tajemniczego zaginięcia Hoffy, jeden z członków rodziny, który owego dnia był w domku letniskowym nad jeziorem razem z matką i siostrą, zorganizował konferencję prasową. Nowe wyniki śledztwa rozbudziły nadzieje syna Hoffy, przewodniczącego Teamsterów, Jamesa P. Hoffy. FBI ujawniło wyniki testów DNA kosmyka włosów, stanowiące niezbity dowód na to, że Jimmy Hoffa był w samochodzie, który, jak od dawna uważano, został wykorzystany w dokonaniu zbrodni. Korespondent Fox News, Eric Shaw, zadał Jamesowi pytanie, czy jego ojca mógł zwabić do samochodu któryś z dobrze znanych podejrzanych. James kręcił przecząco głową, patrząc na kolejne nazwiska z listy, i na koniec powiedział: „Nie, ojciec nie znał żadnej z tych osób”. Shawn zapytał wtedy, czy ojciec posłuchałby Franka Sheerana, gdyby ten zapraszał go do samochodu. James pokiwał głową i oznajmił: „Tak, ojciec wsiadłby z nim do samochodu”.

Kończąc konferencję, James wyraził życzenie, że sprawa zostanie zamk­nięta dzięki „wyznaniu na łożu śmierci”. W chwili gdy wypowiadał te słowa, Frank Sheeran był jedynym żyjącym podejrzanym, wystarczająco starym, by „wyznać na łożu śmierci”. Konferencja prasowa odbyła się cztery dni przed tragicznymi wydarzeniami 11 września 2001 roku. Zaplanowany na następny tydzień udział Jamesa P. Hoffy w programie Larry King Live został odwołany.

Sprawa Hoffy została zepchnięta z pierwszych stron gazet. Miesiąc później jedyna córka Jimmy’ego, sędzia Barbara Crancer, zadzwoniła do Franka Sheerana ze swojego biura w St. Louis. W stylu, który przypominał jej legendarnego ojca, szybko przeszła do rzeczy i poprosiła Sheerana, by pozwolił jej rodzinie zamknąć sprawę i złożył zeznania dotyczące wszystkich znanych mu faktów związanych z zaginięciem jej ojca. „Niech pan zrobi to, co właściwe” – powiedziała mu. Sheeran posłuchał rady adwokata – niczego nie wyjawił, a Barbarę, w słowach pełnych szacunku, odesłał do swojego prawnika.

Nie był to pierwszy raz, kiedy sędzia Barbara Crancer pisała lub dzwoniła do Irlandczyka z myślą o nakłonieniu go do wyjawienia sekretów. Szóstego marca 1995 roku napisała do Franka: „Głęboko wierzę, że jest wielu ludzi, którzy mienili się lojalnymi przyjaciółmi mojego ojca i którzy wiedzą, co się z nim stało, kto to zrobił i dlaczego. Fakt, że żaden z nich, nawet przy zapewnionej pełnej dyskrecji, nigdy niczego nie powiedział jego rodzinie, jest dla mnie czymś bolesnym. Żywię przekonanie, że pan jest jednym z tych ludzi”.

Dwudziestego piątego października 2001 roku, tydzień po telefonie Barbary, do drzwi od strony patia znajdującego się na parterze apartamentu Franka Sheerana zapukało dwóch młodych agentów FBI. Irlandczyk był już wtedy po osiemdziesiątce i chodził, pomagając sobie balkonikiem. Agenci byli przyjaźnie nastawieni. Odnosili się z szacunkiem do zbliżającego się do kresu swych dni Sheerana. Mieli nadzieję, że z wiekiem mafioso zmiękł, może wręcz odczuwał skruchę. Przyszli, licząc na owo „wyznanie na łożu śmierci”. Powiedzieli Frankowi, że są zbyt młodzi, by pamiętać tę sprawę, ale przeczytali tysiące stron akt na jej temat. Mówili otwarcie o niedawnej rozmowie telefonicznej Barbary Crancer z Sheeranem i przyznali, że omawiali jej treść z panią sędzią. Irlandczyk skierował ich do swojego adwokata, byłego prokuratora okręgowego Filadelfii F. Emmetta Fitzpatricka, tak jak czynił to od 30 lipca 1975 – dnia, w którym zaginął Hoffa.

Po nieudanej próbie nakłonienia Sheerana do współpracy i „wyznania na łożu śmierci” 2 kwietnia 2002 roku FBI ogłosiło, że przekazało kompletne, liczące 16 tysięcy stron akta sprawy prokuratorowi okręgowemu Michigan, a 1330 stron tych akt udostępniło mediom i dwójce dzieci Jimmy’ego Hoffy. Zrezygnowano z aktów oskarżenia – sprawa została umorzona na szczeblu federalnym. Po niemal dwudziestu siedmiu latach FBI wreszcie się poddało.

Trzeciego września 2002 roku, prawie w rocznicę konferencji prasowej Jamesa P. Hoffy, stan Michigan również się poddał i zamknął sprawę, składając dzieciom Hoffy po raz nie wiadomo który kondolencje.

Prokurator okręgowy stanu Michigan, David Gorcyca, ogłaszając swą decyzję, miał powiedzieć: „Cała ta sprawa przypomina świetną powieść kryminalną, niestety pozbawioną ostatniego rozdziału”.

Słyszałem, że malujesz domy… jest kryminałem, ale nie powieścią. To historia oparta na bezpośrednich rozmowach z Frankiem Sheeranem, których większość została zarejestrowana na taśmie. Pierwszą rozmowę przeprowadziłem w 1991 roku w apartamencie Sheerana wkrótce po tym, jak mojemu wspólnikowi i mnie udało się doprowadzić do przedterminowego wypuszczenia Irlandczyka z więzienia ze względów zdrowotnych. Natychmiast po pierwszej sesji w roku 1991 Sheeran zaczął mieć wątpliwości co do tych rozmów, ponieważ miały one charakter przesłuchań. Odmówił więc dalszych spotkań. Wyraźnie uważał, że powiedział za dużo, i nie był z tego zadowolony. Poprosiłem, żeby się ze mną skontaktował, gdyby zmienił zdanie i zechciał kontynuować nasze rozmowy.

W roku 1999 córki Sheerana zaaranżowały dla swego starzejącego się i fizycznie niesprawnego ojca prywatną audiencję u monsiniora Heldufora z kościoła św. Doroty w Filadelfii. Frank spotkał się z monsiniorem i otrzymał od niego rozgrzeszenie, co miało mu umożliwić pochówek na katolickim cmentarzu. Sheeran powiedział mi o tym: „Wierzę, że coś istnieje po naszej śmierci. Jeśli tylko dostanę szansę, pragnę tego spróbować. Nie chcę stracić tej szansy. Nie chcę zamykać drzwi”.

Po audiencji u monsiniora Sheeran skontaktował się ze mną i spotkaliśmy się w biurze jego adwokata. Podczas tego spotkania Irlandczyk zgodził się, bym go dalej wypytywał. Wznowiliśmy więc rozmowy i kontynuowaliśmy je przez cztery lata. Do tych wywiadów wniosłem swoje doświadczenie prokuratora oskarżającego w procesach o zabójstwo, zakończonych wyrokiem śmierci, wykładowcy specjalizującego się w dziedzinie krzyżowego ognia pytań, adepta technik przesłuchań oraz autora wielu artykułów na temat decyzji Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych o wykluczeniach dotyczących przyznania się do winy. „Jesteś gorszy niż jakikolwiek glina, z którym miałem w życiu do czynienia” – powiedział mi kiedyś Sheeran.

Spędziłem mnóstwo godzin z Irlandczykiem, spotykałem rzekomych członków mafii, jeździłem do Detroit w celu zlokalizowania miejsca zniknięcia Hoffy, podróżowałem do Baltimore, by odnaleźć miejsce, do którego poszły dwie nielegalne dostawy nadzorowane przez Sheerana, spotykałem się z jego rodziną i przyjaciółmi, poznawałem prywatne szczegóły z życia bohatera tej historii. Spędziłem niezliczone godziny, rozmawiając z nim przez telefon i w cztery oczy, zachęcając go do mówienia i wyciągając od niego informacje, które stanowią podstawę tej książki.

Zazwyczaj pierwszą zasadą udanego przesłuchania jest wiara w to, że przesłuchiwany chce się przyznać, nawet jeśli wszystkiemu zaprzecza i kłamie. Tak też było z Frankiem Sheeranem. Poza tym należy sprawić, by przesłuchiwany mówił, i to także nie stanowiło w tym wypadku problemu. Pozwól, by słowa płynęły, a prawda sama wyjdzie na światło dzienne.

Jakaś część Franka Sheerana chciała zrzucić ten ciężar z serca już od dawna. W 1978 roku zastanawiano się, czy Sheeran, działając być może pod wpływem alkoholu, przyznał się do winy w rozmowie telefonicznej ze Stevenem Brillem, autorem książki The Teamsters. FBI uwierzyło w wyznanie Sheerana i zaczęło naciskać na Brilla, by udostępnił im taś­mę z nagraniem rozmowy. Dan Moldea, autor The Hoffa Wars, napisał artykuł, w którym twierdził, że podczas pewnego śniadania w hotelowej restauracji Brill powiedział mu, że ma taśmę z nagraniem, na którym Sheeran przyznaje się do winy. Brill jednak zaprzeczył temu publicznie na łamach „New York Timesa” – skądinąd słusznie, ponieważ dzięki temu nie stał się świadkiem potrzebującym ochrony. Na podobnej zasadzie podczas żmudnego procesu przeprowadzania wywiadów dołożono wszelkich starań, by chronić prawa Sheerana, tak by jego słowa nie mogły stanowić dopuszczalnego i zgodnego z prawem wyznania, które mogłoby zostać wykorzystane w sądzie.

W miarę powstawania książki Frank Sheeran czytał i zatwierdzał każdy kolejny rozdział. Na koniec przeczytał wszystko od nowa i zatwierdził cały rękopis.

Frank Sheeran zmarł 14 grudnia 2003 roku. Sześć tygodni przed śmiercią leżący w szpitalnym łóżku Sheeran udzielił mi ostatniego nagrywanego wywiadu. Powiedział, że wyspowiadał się szpitalnemu kapelanowi i przyjął od niego komunię świętą. Następnie spojrzał w obiektyw kamery wideo i celowo unikając wszelkich ochronnych formułek prawnych, wystąpił ze swoim „momentem prawdy”. Trzymając w dłoni egzemplarz Słyszałem, że malujesz domy…, potwierdził, że wszystko, co znalazło się w książce, którą będziecie teraz czytać, łącznie z jego rolą w zaginięciu Jimmy’ego Hoffy 30 lipca 1975 roku, jest prawdą.

Następnego dnia, mniej więcej tydzień przedtem, nim zupełnie stracił siły, Frank Sheeran poprosił mnie o wspólną modlitwę. Razem zmówiliśmy „Ojcze Nasz” i „Zdrowaś Mario”.

W ostatecznym rozrachunku słowa Franka Sheerana podlegają osądowi opinii publicznej i stanowią część historii ubiegłego wieku.

Podstawowym wątkiem tej opowieści jest wyjątkowe i fascynujące życie Franka Sheerana. Dowcipny i inteligentny Irlandczyk został wychowany jako pobożny katolik; był twardym dzieciakiem, którego zahartowały ciężkie czasy Wielkiego Kryzysu; był zaprawionym w boju bohaterem drugiej wojny światowej i wysokiej rangi członkiem Międzynarodowego Bractwa Teamsterów; w cywilnym procesie wytoczonym na mocy ustawy RICO[2] Rudy Giuliani oskarżał go o „działanie we współpracy” z komitetem wykonawczym cosa nostry – trafił wtedy na stworzoną przez Giulianiego listę dwudziestu sześciu najważniejszych członków mafii jako jedna z zaledwie dwóch osób pochodzenia innego niż włoskie. Na liście znajdowali się między innymi bossowie rodzin Bonnano, Genovese, Colombo i Luchese, rodzin z Chicago i Milwaukee, jak również rozmaici bossowie niższego szczebla. Sheeran był przestępcą z wyrokiem i człowiekiem od mokrej roboty; o jego odwadze i niezachwianym charakterze krążyły legendy; był też ojcem czterech córek i ukochanym dziadkiem.

To właśnie te pozytywne elementy w skomplikowanym życiu Franka – między innymi jego służba wojskowa i uwielbienie dla dzieci i wnuków – sprawiły, że byłem wśród tych, którzy nieśli przykrytą amerykańską flagą zieloną trumnę Irlandczyka do miejsca ostatniego spoczynku.

Oto ostatni rozdział tragedii Hoffy. Zbrodni, która boleśnie dotknęła i prześladowała wszystkie zamieszane w nią osoby – łącznie z jej autorami. Zbrodni, która skrzywdziła i prześladowała przede wszystkim rodzinę Jimmy’ego Hoffy, gdyż uniemożliwiła jego chrześcijański pochówek.

 

Nota od autora: fragmenty książki napisane słowami Franka Sheerana, zacytowanymi z kilkuset godzin nagrań z naszymi rozmowami, zostały wyróżnione cudzysłowami. Niektóre napisane przeze mnie ustępy i rozdziały mają wnieść nieco istotnych szczegółów oraz informacji, które tworzą tło wydarzeń.

1 Związek zawodowy kierowców ciężarówek.

2 RICO – Ustawa o organizacjach przestępczych i skorumpowanych z 1970 roku. Na mocy tej ustawy oskarżonego można było skazać na długoletnie więzienie, jeśli udowodniono mu związek z organizacją przestępczą lub mającą cechy organizacji przestępczej. Ustawa dopuszczała też konfiskatę zgromadzonego mienia.