Narzeczona na trzy miesiące

Tekst
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Chantelle Shaw
Narzeczona na trzy miesiące

Tłumaczyła

Alina Patkowska

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Koktajle przed kolacją ciągnęły się bez końca. Giannis Gekas spojrzał na zegarek, gdy zaburczało mu w brzuchu. Przez cały dzień przechodził z jednego spotkania na drugie i zjadł tylko wyschniętą kanapkę, którą asystentka przyniosła mu na lunch. Popijał koktajl i zastanawiał się, czy mógłby zjeść łodyżkę selera, którą udekorowany był drink. Stał nieco za kolumną, dzięki czemu nie musiał rozmawiać o niczym z ludźmi, których nie znał i którzy go nie interesowali.

Naraz zauważył kobietę, która przekładała karteczki z nazwiskami przy jednym z okrągłych stołów nakrytych do kolacji. Pomyślałby, że pracuje w firmie odpowiedzialnej za organizację imprezy połączonej z aukcją dobroczynną, ale miała na sobie wieczorową suknię, a to sugerowało, że jest gościem. Przekładając karteczki, rozglądała się czujnie, jakby nie chciała, żeby ktoś to zauważył.

Giannis sprawdzał wcześniej, gdzie organizatorzy go posadzili, i teraz zastanawiał się, dlaczego ta kobieta chciała siedzieć obok niego. Ale coś takiego zdarzało się już nie po raz pierwszy. Wielki sukces finansowy firmy żeglugi pasażerskiej, której był właścicielem, wyniósł go na sam szczyt listy najbogatszych ludzi w Europie. Był przystojny i kobiety zawsze się za nim uganiały, nawet kiedy jako nastolatek woził turystów po greckich wyspach rodzinną łodzią. Kiedy miał osiemnaście lat, cieszyły go względy okazywane przez niezliczone zgrabne blondynki, ale teraz, gdy skończył trzydzieści pięć, stał się bardziej wybredny.

Ta kobieta była blondynką, ale zupełnie nie w jego typie. Przypomniał sobie swoją ostatnią kochankę Lizę, wysoką szwedzką modelkę, która reklamowała bieliznę. Spotykał się z nią przez kilka miesięcy, dopóki nie zaczęła wspominać o małżeństwie, a wówczas szybko zakończył związek i na osłodę rozstania wysłał jej bransoletkę od znanego londyńskiego jubilera.

Kolacja miała się zacząć o wpół do ósmej i goście zaczęli już siadać przy stołach. Giannis podszedł do swojego miejsca. Kobieta wciąż tam stała, kurczowo zaciskając dłonie na oparciu sąsiedniego krzesła. Włosy w miodowym kolorze spływały jej do połowy pleców. Z bliska zauważył, że oczy ma szare jak deszczowe chmury. Była raczej atrakcyjna niż piękna. Jego uwagę przyciągnęły wyraźne kości policzkowe i ładne, pełne usta. Była średniego wzrostu, szczupła w talii, o pełnych piersiach i biodrach. Jej czarna sukienka z jedwabnego dżerseju miała nisko wycięty dekolt. Nie nosiła żadnej biżuterii, co na takiej imprezie było dziwne, ale przez to świetlista, kremowa skóra jej dekoltu tym bardziej rzucała się w oczy.

– Proszę pozwolić – powiedział gładko i odsunął jej krzesło. – Wygląda na to, że będziemy sąsiadami przy kolacji. – Zerknął na wizytówkę na stole. – Panna Ava Sheridan.

– Skąd pan wie, jak się nazywam? – zapytała ostrożnie.

– Pani nazwisko jest napisane na karteczce. – Ciekaw był, jak mu wyjaśni to, że zamieniła karteczki.

Oblała się rumieńcem.

– No tak, oczywiście. Miło mi pana poznać, panie Gekas.

– Giannis – poprawił łagodnie. Wyciągnął do niej rękę, a gdy po krótkiej chwili wahania podała mu swoją, podniósł jej palce do ust. Zauważył, że wstrzymała oddech, i poczuł rozbawienie.

Goście usiedli już przy stołach i kelnerzy zaczęli nalewać wino. Giannis przez chwilę rozmawiał z menedżerem funduszu hedgingowego, który siedział po jego drugiej stronie, a potem odwrócił głowę w stronę Avy i ukrył uśmiech, gdy szybko odwróciła spojrzenie. Doskonale czuł, że dziewczyna przez cały czas na niego zerka. Patrząc z bliska na linię jej policzka i szyi, doszedł do wniosku, że jednak jest piękna, choć była to nierzucająca się w oczy, zupełnie naturalna uroda. Miała bardzo lekki makijaż, ale jej twarz nie potrzebowała upiększeń, a pełne piersi pod dekoltem sukni – chirurga plastycznego. W sali pełnej silikonowych kobiet obwieszonych biżuterią Ava Sheridan wydawała się rzadką perłą odnalezioną w głębinach oceanu. Przez cały czas uparcie omijała go wzrokiem, choć musiała zdawać sobie sprawę, że Giannis na nią patrzy.

– Czy pozwoli pani dolać sobie wina? – zapytał, gdy odstawiła na stół w połowie opróżniony kieliszek.

Teraz już nie mogła uniknąć jego wzroku. Ich spojrzenia się spotkały i Giannis poczuł iskrę dziwnego podniecenia.

– Tylko odrobinę, dziękuję – powiedziała niskim, melodyjnym głosem. – A pan nie pije? – zdziwiła się, gdy napełnił jej kieliszek i zaraz odstawił butelkę do wiaderka z lodem.

– Nie. – Nie musiał jej wyjaśniać, że jest zupełnym abstynentem.

Zerknęła na niego spod długich rzęs.

– Słyszałam, że regularnie przekazuje pan duże sumy organizacjom dobroczynnym i szczególnie wspiera pan te, które pomagają rodzinom zniszczonym przez alkoholizm. Czy ma pan ku temu, jakiś szczególny powód?

Giannis zastygł w napięciu i w jego duszy zaczęło kiełkować podejrzenie. Ta dziewczyna zamieniła wizytówki, żeby usiąść obok niego. To nie byłby już pierwszy raz, kiedy jakaś dziennikarka próbowała podstępem wpisać się na listę gości takiej imprezy jak ta, by go poznać. Przeważnie interesowały je ostatnie plotki o jego życiu uczuciowym, ale kilka lat temu jakiś dziennikarz wygrzebał historię z jego przeszłości, której lepiej było nie przypominać. Kiedy Giannis miał dziewiętnaście lat, popełnił błąd i w rezultacie zginął jego ojciec. Wspomnienia tamtej nocy nigdy nie przestały go prześladować.

Jego twarz stwardniała w napięciu.

– Czy jest pani dziennikarką, panno Sheridan?

Uniosła brwi ze zdziwieniem. Albo była doskonałą aktorką, albo to zdziwienie było szczere.

– Nie. Dlaczego pan tak sądzi?

– Zamieniła pani wizytówki, żeby usiąść obok mnie. Widziałem to.

Znów oblała się rumieńcem.

– Tak, przyznaję, że to zrobiłam – odrzekła. – Ale nadal nie rozumiem, dlaczego uważa mnie pan za dziennikarkę.

– Zdarzało się już, że dziennikarze, zwłaszcza pracujący dla kolorowej prasy, podstępem próbowali ze mną porozmawiać.

– Daję słowo, że nie pracuję w żadnej gazecie.

– W takim razie dlaczego chciała pani usiąść obok mnie?

Przygryzła usta.

– Miałam nadzieję, że uda mi się z panem porozmawiać.

W szarych oczach błyszczała szczerość. Usłyszał jednak w jej głosie ton desperacji i poczuł zaciekawienie.

– Więc proszę mówić – rzekł krótko.

– Nie tutaj. – Ava oderwała wzrok od twarzy Giannisa i odetchnęła głęboko, próbując uspokoić przyśpieszony puls. Poznała go natychmiast, kiedy podszedł do stołu, przy którym Becky umieściła również ją, ale jej miejsce znajdowało się po przeciwnej stronie stolika, zbyt daleko, by mogła z nim zamienić kilka zdań.

Miała nadzieję, że nikt nie zwróci na nią uwagi, gdy zamieniała wizytówki. Musiała porozmawiać z Giannisem o swoim bracie. W tym celu kupiła bardzo drogi bilet na imprezę oraz wieczorową suknię, której zapewne już nigdy więcej nie będzie miała okazji założyć. Musiała porozmawiać z Giannisem i poprosić go, żeby wycofał oskarżenie wobec jej brata. W innym wypadku Sam zostanie wysłany do więzienia.

Powoli piła wino. Musiała zachować jasny umysł. Nie spodziewała się, że Giannis okaże się aż tak atrakcyjny. Widziała wcześniej jego zdjęcia w internecie, ale gdy się do niej uśmiechnął, serce natychmiast zaczęło jej bić szybciej. Jego twarz była jak wyrzeźbiona w marmurze – piękny układ kości, zmysłowe usta, do tego ciemne, prawie czarne oczy pod gęstymi brwiami, gęste, ciemnobrązowe włosy opadające na czoło i magnetyczna aura.

Ava wzięła się w garść. Wygląd Giannisa nie miał znaczenia. Musiała się skupić tylko na tym, żeby ocalić swojego głupiego brata przed więzieniem, żeby nie stał się kryminalistą, jak ich ojciec. Sam nie był złym chłopakiem. Zboczył na manowce, bo zabrakło mu dobrego przewodnictwa. Ava wiedziała, że ich matka nie potrafiła sobie poradzić z synem. Sam przyłączył się do grupy młodocianych chuliganów, którzy włóczyli się po ulicach w pobliżu ich domu na londyńskim East Endzie. Co gorsza, zapatrzony był w ojca i nawet zaczął używać jego nazwiska, McKay, zamiast panieńskiego nazwiska matki Sheridan. Ava cieszyła się, kiedy udało jej się wyprowadzić z domu i zerwać wszelkie kontakty z ojcem, miała jednak wyrzuty sumienia, że nie potrafiła utrzymać brata z dala od kłopotów.

Znów podniosła kieliszek do ust. Kelner zabrał talerz z prawie nietkniętą sałatką z kozim serem i postawił przed nią rybę. Zauważyła, że jedna z kobiet siedzących po przeciwnej stronie próbuje przyciągnąć do siebie uwagę Giannisa i pomyślała ponuro, że zapewne nie uda jej się porozmawiać z nim tak, jak chciała.

– Nie mogę rozmawiać z panem tutaj. – Znów przygryzła usta. – Czy moglibyśmy po kolacji porozmawiać przez chwilę gdzieś na osobności? Proszę – dodała, patrząc na jego nieprzeniknioną twarz, i instynktownie położyła dłoń na jego dłoni.

Natychmiast przeszył ją dreszcz. Giannis pochwycił jej palce.

– To zależy, czy okaże się pani interesującą towarzyszką przy kolacji – mruknął i lekko przesunął kciukiem po jej nadgarstku. – Spokojnie, glykiá mou. Bardzo możliwe, że będę miał ochotę porozmawiać z tobą później.

– Dziękuję – odrzekła z ulgą. Wypiła kolejny łyk wina i dopiero teraz uświadomiła sobie, że nic jeszcze nie zjadła. Apetyt zupełnie ją opuścił, ale zmusiła się, by zjeść kilka kęsów ryby.

– Powiedz mi zatem, Avo. Tak w ogóle, to piękne imię. – Jego głos był niski i zmysłowy. – Mówiłaś, że nie jesteś dziennikarką, czym się zatem zajmujesz?

 

Ava była psychologiem specjalizującym się w opiece nad ofiarami przestępstw. Ale, jak miała mu to powiedzieć, skoro Giannis padł ofiarą przestępstwa popełnionego przez jej brata? Sam bardzo żałował, że razem ze swoimi rzekomymi przyjaciółmi zniszczył luksusowy jacht Gekasa. Musiała go jakoś przekonać, że jej brat popełnił błąd, ale zasługuje na to, by dać mu szansę.

Znów sięgnęła po kieliszek, ale cofnęła rękę. I tak już kręciło jej się w głowie.

– Właściwie w tej chwili nie pracuję. – Na szczęście jej głos brzmiał pewnie i nie odzwierciedlał kłębiących się w niej emocji. – Niedawno wróciłam ze Szkocji do Londynu, żeby być bliżej matki i brata.

– Sporo podróżowałem, ale nigdy nie byłem w Szkocji. Podobno tam jest bardzo pięknie.

Ava pomyślała o biednych dzielnicach Glasgow, które poznała, pracując w fundacji wspierającej ofiary przestępstw, najpierw jako wolontariuszka, a potem, po skończeniu studiów, na pełnym etacie. W ostatnich latach zburzono część ponurych wieżowców i postawiono na ich miejscu nowe domy, ale bezrobocie w mieście wciąż było wysokie, podobnie jak wskaźniki przestępczości i narkomanii.

Wybrała taką pracę z nadzieją, że choćby w niewielkim stopniu uda jej się naprawić zło wyrządzone przez ojca, ale przez to, że wyjechała do Szkocji, nie zauważyła w porę, że jej brat zaczyna wrastać w gangsterską kulturę wschodniego Londynu, z której wywodził się ich ojciec.

– Co cię to w ogóle obchodzi? – zapytał Sam, kiedy próbowała z nim porozmawiać o jego życiu. – Wyjechałaś i machnęłaś na mnie ręką.

Ava poczuła znajome wyrzuty sumienia. Nie było jej przy Samie ani przy matce, kiedy jej potrzebowali.

Wróciła myślami do teraźniejszości. Giannis czekał na jej odpowiedź.

– Krajobrazy w Szkocji są piękne. Jeśli zamierza pan się tam wybrać, mogę polecić kilka miejsc.

– Wolałbym, żebyś pojechała tam ze mną i pokazała mi osobiście wszystko, co mogłoby mnie zainteresować.

Serce Avy podskoczyło w piersi. Chyba nie mówił poważnie? Spojrzała w jego czarne oczy i dostrzegła w nich rozbawienie.

– Przecież w ogóle się nie znamy – wykrztusiła.

– Na razie jeszcze nie, ale wieczór dopiero się zaczął. – Leciutko wzruszył ramionami pod wieczorową marynarką. – Nie mam wiele czasu na rozrywki, więc gdy odwiedzam jakieś nowe miejsce, lubię brać ze sobą kogoś, kto potrafi się tam poruszać.

Na szczęście Ava nie musiała odpowiadać, bo przy stole pojawił się jeden z organizatorów wieczoru z katalogami przedmiotów wystawionych na aukcję. Giannis szybko przerzucił strony.

– Czy jest tu coś, co miałabyś ochotę kupić?

– Niestety, nie stać mnie na platynowy zegarek ani luksusowe safari w Afryce – odrzekła sucho. – Kolekcjonerów sztuki pewnie zainteresuje obraz Marka Derringa. To doskonały malarz, a sztuka zwykle jest dobrą inwestycją. Jest też kilka niezłych win, na przykład chateau latour z tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego drugiego roku.

Giannis spojrzał na nią z namysłem.

– A zatem wiem już, że znasz się na sztuce i na winach. Wyznaję, że mnie zaintrygowałaś, Avo.

Zaśmiała się ze skrępowaniem.

– Nie jestem ekspertem ani w jednym, ani w drugim, ale skończyłam szkołę dla dziewcząt w Szwajcarii, gdzie nauczyłam się rozmawiać o sztuce, odróżniać dobre wina od złych i zapoznałam się z międzynarodową etykietą.

– Nie wiedziałem, że istnieją jeszcze tego typu szkoły dla dziewcząt. Dlaczego wybrałaś właśnie takie miejsce?

– Ojciec uważał, że to będzie dla mnie dobre doświadczenie. – Na wzmiankę o ojcu Ava poczuła znajome napięcie w ramionach. Nie lubiła myśleć o Terrym McKayu. Lata, kiedy była Avą McKay, minęły. Straciła również kontakt z przyjaciółkami z Institut Maison Cecile w St Moritz, kiedy jej ojciec trafił do więzienia. Ale kilka miesięcy spędzonych w tej szkole, do której chodziły również dwie europejskie księżniczki, nauczyły ją umiejętności społecznych i manier, dzięki którym czuła się swobodnie na ekskluzywnych imprezach. Niestety nie nauczono jej tam, co należy zrobić, gdy mężczyzna, który wygląda jak grecki bóg, patrzy na nią tak, jakby wyobrażał ją sobie nago.

Pochyliła się w jego stronę i jego zapach uderzył jej do głowy.

– To niesprawiedliwe – wymruczała. – Ja ci opowiadam o sobie, ale ty jeszcze nie powiedziałeś mi nic o sobie.

– To nieprawda. Powiedziałem, że jeszcze nigdy nie byłem w Szkocji. Chociaż wydaje mi się, że wkrótce się tam wybiorę.

W jego oczach pojawił się sugestywny błysk. Rozsądek podpowiadał Avie, że powinna zareagować chłodnym rozbawieniem i powiedzieć coś dowcipnego, żeby dać mu do zrozumienia, że nie jest zainteresowana. Ale ten mężczyzna ją fascynował i czuła się jak nastolatka na pierwszej randce, a nie doświadczona dwudziestosiedmioletnia kobieta.

Zresztą nie była aż tak doświadczona. Podczas studiów spotykała się z kilkoma chłopakami, ale te związki wypalały się szybko, głównie z jej winy. Obawiała się dopuścić kogokolwiek zbyt blisko siebie, żeby nikt nie odkrył, że prowadzi podwójne życie. Dwa lata temu na przyjęciu wydanym przez kolegę z pracy poznała Craiga. Był otwarty i życzliwy, a gdy zostali kochankami, zaczęła wierzyć, że może ich połączyć wspólna przyszłość. Po roku zebrała się na odwagę i powiedziała mu, kim jest naprawdę. Craig był wstrząśnięty, gdy usłyszał, że Ava jest córką niesławnego szefa londyńskich gangów Terry’ego McKaya.

– Jak mógłbym założyć z tobą rodzinę, ryzykując, że nasze dzieci mogą odziedziczyć przestępcze geny twojego ojca? – powiedział głosem zimnym jak lód, z niesmakiem na twarzy.

– Bycie przestępcą nie jest dziedziczne – odrzekła, ale od tamtej chwili słowa Craiga nie przestawały jej prześladować. Może rzeczywiście istnieje jakiś gen kryminalisty, który można przekazać kolejnym pokoleniom? Może nie uda jej się ocalić Sama przed życiem przestępcy?

Oderwała myśli od przeszłości. Nie chciała wierzyć, że jej młodszy brat, pogodny i dobrego serca, mógłby zostać groźnym bandytą, ale odsetek młodocianych przestępców, którzy po pierwszym pobycie w więzieniu szybko tam wracali, był wysoki. Musiała zachować zimną krew i wybrać odpowiednią chwilę, a potem zdać się na łaskę Giannisa.

W normalnych okolicznościach aukcja wystawionych przedmiotów byłaby dla niej fascynująca. Od licytowanych sum kręciło jej się w głowie. Giannis wylicytował za sześciocyfrową kwotę pobyt w luksusowym ośrodku na Malediwach dla dwóch osób. Ava zastanawiała się, kogo zamierza ze sobą zabrać. Z pewnością miał w kim wybierać. Wszystkie kobiety w sali bankietowej rzucały na niego ukradkowe spojrzenia i na pewno natychmiast gotowe byłyby się zgodzić na spędzenie czterech dni i nocy z przystojnym jak młody bóg bogatym Grekiem.

– Gratuluję wygrania aukcji. Nie dziwię się, że podróż na Malediwy wydaje ci się przyjemniejsza niż wycieczka do Szkocji – powiedziała słabym głosem, wyobrażając go sobie w tropikalnym raju z supermodelką u boku.

– Kupiłem ten wyjazd dla mojej matki i siostry. Mama często mówiła, że chciałaby pojechać na Malediwy, a siostrze też sprawi to przyjemność. – W głosie Giannisa pojawił się dziwny ton. – Może mama poczuje się szczęśliwa, choć wątpię – dodał ciężko.

Ava spojrzała na niego z zainteresowaniem. Skoro miał siostrę, to może zrozumie, dlaczego tak jej zależało, żeby uchronić brata przed więzieniem.

Aukcja trwała dalej, ale Ava niemal przestała zauważać, co się dzieje obok niej. Wszystkie jej zmysły absorbował siedzący obok mężczyzna. Piła kawę i udawała, że przegląda katalog aukcji, by nie patrzeć na jego silne, opalone dłonie. Naraz pod stołem jego udo otarło się o jej udo. Pochwyciła jego rozbawione spojrzenie i zarumieniła się.

– Ciepło tu, prawda? – mruknął.

– Przepraszam. – Pomyślała, że musi wyjść do toalety, żeby trochę ochłonąć. Odsunęła krzesło i wstała. Przez chwilę nie rozumiała, dlaczego sukienkę ma nasiąkniętą, jakimś gorącym, parującym płynem. Dopiero po chwili dostrzegła za swoim ramieniem kelnera z dzbankiem kawy w ręku. Pochylił się nad nią akurat wtedy, gdy ona wstała.

– Tak mi przykro, proszę pani. Najmocniej panią przepraszam.

– Nic nie szkodzi. To była moja wina.

Obawiała się, że spali się ze wstydu. Wszyscy przy stole patrzyli na nią. Goście przy innych stołach też. Szef sali natychmiast do niej podbiegł, przepraszając uniżenie. Giannis również podniósł się z krzesła.

– Nie jesteś poparzona? – zapytał spokojnym, głębokim głosem.

– Wszystko w porządku, to tylko sukienka. – Kawa szybko stygła, ale cały przód sukienki był mokry. Na szczęście materiał był czarny. Ava pomyślała z ulgą, że może da się to uprać. Nie mogła jednak siedzieć przy stole do końca wieczoru w mokrej sukience. Będzie musiała wrócić do domu i zrezygnować z rozmowy z Giannisem.

– Chodź ze mną. – Giannis ujął ją pod łokieć i wyprowadził z sali. Poczuła ulgę. Pomyślała, że wróci do domu taksówką i sięgnęła do torebki po telefon. Dopiero w tej chwili zauważyła, że Giannis wprowadził ją do windy.

– Pojedziemy do mojego pokoju. Tam jest łazienka. Będziesz się mogła odświeżyć, a ja oddam twoją sukienkę do pralni – odpowiedział na jej niezadane pytanie.

Już chciała powiedzieć, że nie musi sobie zadawać tyle kłopotu, ale przyszło jej do głowy, że czekając na oczyszczenie sukienki, będzie mogła porozmawiać z nim o bracie. Tylko czy to było rozsądne, iść do pokoju w hotelu z mężczyzną, którego widziała na oczy po raz pierwszy w życiu? Z drugiej strony to mogła być jej jedyna szansa, żeby ocalić Sama.

Winda przywiozła ich prosto do apartamentów Giannisa. Ava spojrzała na ogromny salon.

– Łazienka jest tam. – Wskazał drzwi. – Znajdziesz tam zapasowy szlafrok. Zadzwonię po obsługę, żeby zabrali twoją sukienkę. Napijesz się jeszcze wina albo może kawy?

– Chyba już mam dosyć kawy na dzisiaj – uśmiechnęła się ze smutkiem. Miała też dosyć wina. Weszła do marmurowej łazienki, zamknęła drzwi i wypuściła wstrzymywany oddech. Chyba tylko jej się wydawało, że dostrzegła we wzroku Gianniego drapieżny błysk. Pewnie na każdą kobietę patrzył w ten sposób. Miał reputację playboya, a poza tym sama się przekonała, jak silny jest jego urok.

Zdjęła przemoczoną sukienkę i sięgnęła po szlafrok. Dostrzegła własne odbicie w lustrze i wpatrzyła się w nie, zdumiona własną transformacją ze zwykłej dziewczyny w zmysłową syrenę. Twarz miała zarumienioną, oczy pod grzywką wydawały się ogromne. Zwykle wiązała włosy w węzeł, ale dzisiaj zostawiła je rozpuszczone. W światłach łazienki lśniły jak płynne złoto. Pod sukienką miała biustonosz bez ramiączek z niemal przezroczystymi miseczkami, do tego czarne majtki bez szwów – najbardziej odważna bielizna, jaką miała na sobie w całym życiu. Powiodła rękami po gładkich udach nad koronką samonośnych pończoch i poczuła rozkoszne napięcie w biodrach. Po raz pierwszy, odkąd Craig ją rzucił, poczuła się seksowna i uwodzicielska.

Potrząsnęła głową. Na pewno to przez to wino. Założyła szlafrok i mocno zawiązała pasek. Przecież Giannis w ogóle nie zobaczy jej bielizny. Nie po to tu przyszła.

Wzięła głęboki oddech i otworzyła drzwi łazienki, gotowa zdać się na jego łaskę.