Love, Rosie

Tekst
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

CECELIA AHERN

love, rosie

Tytuł oryginału: Where Rainbows End

Redakcja techniczna: Robert Fritzkowski

Korekta: Jadwiga Piller, Renata Kuk

Pierwsze wydanie pod tytułem Na końcu tęczy 2013

Copyright © Cecelia Ahern 2004

Motion Pictures & Images © 2014 Constantin Film Produktion GmbH

© for the Polish edition by MUZA SA, Warszawa 2013, 2020

© for the Polish translation by Joanna Grabarek

ISBN 978-83-287-1430-4

Wydawnictwo Akurat

Warszawa 2020

Wydanie III

Chciałabym podziękować wielu niezwykłym ludziom,

którzy pomogli mi w mojej drodze:


Moim wydawcom, Lynne Drew i Maxine Hitchcock oraz Amandzie, Jane, Kelly, Fionie, Moirze, Damonowi, Tony’emu, Andrei, Lee i reszcie fantastycznego zespołu w wydawnictwie HarperCollins – za ciężką pracę, nieustające wsparcie i wiarę we mnie.


Marianne Gunn O’Connor, superagentce i przyjaciółce.


Mamie, tacie, Georginii, Nicky i Keano za miłość, wsparcie, dobre rady, śmiech i przyjaźń. Jesteście dla mnie całym światem.


Davidowi, za to, że był przy mnie w każdej chwili mojej niesamowitej podróży. Wszystko zawdzięczam Tobie.

Po całym roku pracy moi bliscy zasługują na znacznie większe wyrazy wdzięczności niż zwykle. Mam ogromne szczęście, że otacza mnie tak duża grupa przyjaciół. Dlatego składam specjalne podziękowania mojej wróżce chrzestnej Sarah, oraz Lisie, Olive i Robertowi, Endy’emu i Sarah, Ricie i Markowi, Colmowi i Angelinie (ABCD), Dominice i Catherine, Raphaelowi, Ibarowi, Ciaranowi i Carmel, Ronanowi i Jennifer, Eileen i Noelowi, Maurice’owi i Moirze, Kathleen i Doniemu, Noelowi i Helen (a także ich rodzinom).


Dziękuję także Susanie, Pauli „Groszkowi” i SJ za to, że nie pozwolili mi zwariować (a przynajmniej się starali), Adrienne i Roelowi oraz Ryano i Sniffowi (nie mogłabym tego dokonać bez Was, ha, ha!), Neilowi i Bredzie oraz Keoghanom, Jimmy’emu i Rose, Lucy, Elaine i Joemu, Gail, Eadaoin i Margaret.


Głęboki ukłon w stronę Thrity’ego, Geralda i Clodagh, Daithi i Brendy, Shane’a i Gillian, Marka i Gillian, Yvonne, Nikki i Adama, Leaha BH, Paula i Helen, Drew Reed, Gary’ego Kavanagha (o Tobie też nie piszę w tej książce!), Pat Lynch, Seana Egana, Madeleine Jordan, Michaela Ryana, Sarah Webster i jej dobrej przyjaciółki, siostry Mary Joseph, Lindy Clarke oraz Chińskiej Reprezentacji Szachowej. Wreszcie, ogromne podziękowania dla Doo Services.


Wielkie wyrazy wdzięczności dla superagentki Vicki Satlow. Specjalne podziękowania dla moich niesamowitych dziadków, Olive, Raphaela, Julii i Cona, którzy gdzieś tam w niebie nacisnęli pewnie kilka magicznych guzików. Dzięki Ci, Boże, że im na to pozwoliłeś.


Dla wszystkich Czytelników, którzy tak ciepło przyjmują moje książki. Sprawiacie, że uśmiecham się i ściska mnie w gardle ze wzruszenia, dlatego dziękuję Wam z całego serca.

Wreszcie – Rosie Dunne za to, że dręczyła mnie całymi nocami, dopóki nie spisałam do końca jej historii.

Dla Mimmie

Spis treści

Część pierwsza

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

Część druga

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

Część trzecia

26

27

28

29

30

31

32

33

34

35

36

37

38

Część czwarta

39

40

41

42

43

44

45

46

47

48

49

Część piąta

50

Epilog

Przypisy

Część pierwsza

1

Alex

Zapraszam Cię na moje siódme urodziny we wtorek 8 kwietnia w moim domu. Przyjdzie do nas magik. Możesz przyjść do mojego domu o godzinie drugiej. Zabawa kończy się o godzinie piątej. Mam nadzieję, że przyjdziesz.

Twoja najlepsza przyjaciółka Rosie

Rosie

Dzięki, pszyjdę na tfoje urodziny we środę.

Alex

Alex

Moje urodziny są we wtorek, nie w środę. Mama powiedziała, że nie możesz przyprowadzić Sandy na przyjęcie. Sandy jest śmierdzącym psem.

Rosie

Rosie

Nie obchodzi mie co mówi twoja gupia mama sandy chce przyjść.

Alex

Alex

Sam jesteś głupi, nie moja mama. Nie możesz przyprowadzić psa. Popęka nasze balony.

Rosie

Rosie

No to nie pszychodzę.

Alex

Alex

To nie.

Rosie

Droga Pani Stewart,

Właśnie przed chwilą wstąpiłam do Pani, żeby porozmawiać o przyjęciu urodzinowym mojej córki Rosie, które ma się odbyć 8 kwietnia. Niestety nie zastałam Pani w domu, postaram się jednak zajrzeć po południu. Może wtedy uda się nam spotkać osobiście.

Wydaje mi się, że ostatnimi czasy Rosie i Alex mają jakieś problemy. Chyba się pokłócili. Mam nadzieję, że będzie mi Pani mogła przybliżyć nieco sytuację. Rosie bardzo by chciała, żeby Alex przyszedł na jej przyjęcie.

Z wielką przyjemnością spotkam się z mamą tego uroczego młodego człowieka!

Do zobaczenia

Alice Dunne

Rosie

Z chęcią pójdę na twoje urodziny w pszyszłym tygodniu. Dziękuję za zarposzenie mnie i sandy.

Alex twój pszyjaciel

Rosie

Dziękuję za superzabawę na pszyjęciu. Pszepraszam, że sandy popękała balony i zjadła tort. Była głodna bo mama mówi, że tata zjada w domu wszystkie resztki. Do zobaczenia w szkole jutro.

 

Alex

Alex

Dziękuję za prezent. Nie szkodzi, że sandy narozrabiała. Mama mówi, że i tak chciała zmienić dywan. Tata trochę się wściekł. Mówi, że stary dywan był w porządku, ale mama uważa, że teraz w domu śmierdzi kupą i to nie przez małego Kevina.

Popatrz na nos panny Casey. To największy nos, jaki widziałam w życiu, ha ha ha!

Rosie

Rosie

Wjem i wisi jej wielki glut na końcu nosa. Jest najbszydszym obcym pszybyszem, jakiego widziałem. Musimy powiedzieć policji, że mamy nauczycielkę z kosmosu, której śmierdzi z buzi i –

Szanowni Państwo Stewart,

chciałabym spotkać się z Państwem, aby przedyskutować postępy w nauce Państwa syna Alexa, a szczególnie o nagłej zmianie w jego zachowaniu oraz ciągłym pisaniu liścików podczas lekcji. Byłabym wdzięczna, gdyby skontaktowali się Państwo ze szkołą i zaaranżowali spotkanie w najbliższym odpowiadającym państwu terminie.

Z wyrazami szacunku

Panna Casey

Alex

To okropne, że nie możemy już siedzieć w jednej ławce. Steven śmierdzi, dłubie w nosie i zjada baby. Obrzydlistwo. Co twoi rodzice powiedzieli o Wielkonosej Pannie Casey?

Rosie

Do Rosie

Mama nic nie powiedziała, bo się cały czas śmiała. Nie wjem dlaczego. Na pszodzie jest narpawdę nudno. Panna Casey ze śmierdzącym oddechem ciągle się na mnie patrzy. Muszę kończyć.

Alex

Alex

Zawsze źle piszesz wiem. Pisze się WIEM a nie WJEM.

Rosie

Rosie

Pszepraszam, panno idealna. Wjem jak pisać wjem.

Alex

Pozdrowienia z Hiszpanii!

Pogoda jest naprawdę fajna. Jest ciepło i słonecznie. Mamy basen z dużą zjeżdżalnią. Jest super. Mam pszyjaciela, ma na imię John i jest fajny. Do zobaczenia za 2 tygodnie. Złamałem rękę na zjeżdżalni. Pojechałem do szpitala. Chciałbym pracować w szpitalu jak ten człowiek, który składał mi kości, bo nosił biały fartuch i miał tabliczkę do pisania w ręku i był naprawdę miły i pomógł mi i poczułem się dużo lepiej. Chciałbym pomagać ludziom, żeby czuli się lepiej, i nosić biały fartuch. Mój pszyjaciel John podpisał mój gips. Ty też możesz, jak wrócę do domu.

Alex

Alex

Pozdrowienia z Lądynu. Mój hotel jest na zdjęciu na odwrocie. Mój pokój jest siódmy od dołu ale nie widać go na pocztówce. Kiedy dorosnę, chciałabym pracować w hotelu, ponieważ dostaje się tam codziennie mnóstwo darmowych czekoladek i ludzie są tacy mili, że mogą sprzątać za ciebie pokój. Autobusy tutaj są wszystkie czerwone, jak te plastikowe, które dostałeś w zeszłym roku pod choinkę. Wszyscy mówią śmiesznie ale są mili. Mam przyjaciółkę Jane. Chodzimy razem na basen. Cześć. Pozdrowienia od Rosie.

Alex

Dlaczego nie zaprosiłeś mnie na urodziny w tym roku? Wiem, że idą wszystkie chłopaki z klasy. Obraziłeś się?

Rosie

Droga Alice,

przykro mi z powodu zachowania Alexa w zeszłym tygodniu. Wiem, że Rosie jest bardzo zdenerwowana i nie rozumie, dlaczego nie została zaproszona na przyjęcie. Szczerze mówiąc, ja też nie potrafię odgadnąć motywów Alexa. Próbowałam rozmawiać z nim na ten temat, ale obawiam się, że nie umiem przeniknąć umysłu dziesięciolatka!

Wygląda na to, że pozostali chłopcy nie chcieli się bawić z dziewczyną. Niestety, wszedł chyba w taki wiek… proszę, przekaż ode mnie uściski dla Rosie. Uważam, że to okropnie niesprawiedliwe i kiedy rozmawiałam z nią w zeszłym tygodniu po szkole, widziałam, jak bardzo była zraniona.

Może w przyszłym tygodniu George i ja zabierzemy ich na miasto.

Serdeczne pozdrowienia

Sandra Stewart

Rosie

Pszyjęcie nie było zbyt fajne. Niczego nie straciłaś. Chłopaki są głupie. Brian wrzucił swoją pizzę do śpiwora Jamesa i kiedy James się obudził, miał we włosach pomidory i ser i wszystko i moja mama próbowała to zeprać ale nie schodziło a potem mama Jamesa nagadała mamie Briana i moja mama zrobiła się strasznie czerwona, a mój tata powiedział coś czego nie usłyszałem i mama Jamesa zaczęła płakać i wszyscy poszli do domu. Chcesz iść do kina w piontek a potem do McDonalda? Moja mama i tata nas zawjozą.

Alex

Alex

Przykro mi z powodu przyjęcia. Brian jest dziwny. Nienawidzę go. Brian Maruda, tak się nazywa. Zapytam mamę i tatę o kino. Popatrz na spódnicę panny Casey, wygląda jak po mojej babci. Albo jakby Sandy na nią zwymiotowała i –

Szanowni Państwo Dunne,

chciałabym się z Państwem spotkać, aby porozmawiać o zachowaniu Rosie w szkole i pisaniu przez nią liścików podczas zajęć lekcyjnych. Czy odpowiada Państwu czwartek o 15.00?

Panna Casey

Alex

Rodzice nie pozwalają mi iść dzisiaj do kina. Nienawidzę siedzieć w ławce z kimś innym, nie z tobą. Ale nudy. Włosy Puchatej Lizzy zasłaniają mi tablicę. Dlaczego ciągle nam się to przytrafia?

Rosie

DLA ALEKSA

SZCZĘŚLIWYCH WALENTYNEK!

NIECH W TWOIM ŻYCIU BĘDZIE DUŻO SEKSU I…

ŻYCIA W TWOIM SEKSIE!

UCAŁOWANIA OD CICHEJ WIELBICIELKI XXX

Rosie

To ty napisałaś tą kartkę, co nie?

Alex

Alex

Jaką kartkę?

Rosie

Rosie

Bardzo śmieszne. Wjem że to ty.

Alex

Alex

Naprawdę nie wiem, o czym mówisz. Po co miałabym ci wysyłać kartkę walentynkową?

Rosie

Rosie

Ha, ha! Skąd wierz, że to kartka walentynkowa?! Wierz bo sama ją wysłałaś. Kochasz mnie i chcesz się ze mną ożenić.

Alex

Alex

Odczep się. Słucham pani O’Sullivan. Jeśli złapie nas na przesyłaniu liścików, będziemy mieli przerąbane.

Rosie

Rosie

Co się z tobą stało. Zmieniłaś się w kujonicę.

Alex

Tak, Alex. Dzięki temu do czegoś w życiu dojdę. Na przykład pójdę do college’u i będę bogatą biznesmenką z mnóstwem pieniędzy, a ty nie.

Rosie

2

Szanowny Panie Byrne,

uprzejmie informuję, że w dniu jutrzejszym (8 kwietnia) Alex nie będzie mógł uczestniczyć w zajęciach szkolnych z powodu wizyty u dentysty.

Sandra Stewart

Szanowna Pani Quinn,

uprzejmie informuję, że w dniu jutrzejszym (8 kwietnia) Rosie nie będzie mogła uczestniczyć w zajęciach szkolnych z powodu wizyty u lekarza.

Alice Dunne

Rosie,

spotkamy się na rogu o 8.30. Pamiętaj, żeby zabrać ubranie na zmianę. Nie będziemy się włóczyli po mieście. Zobaczysz, to będą twoje najfajniejsze urodziny w życiu! Zaufaj mi! Niesamowite, że nam się udało.

Alex

PS Niech żyje szesnastka!

Szpital St James

10 kwietnia

Szanowni Państwo Dunne,

w załączeniu przesyłamy rachunek za zabieg płukania żołądka wykonany dnia 8 kwietnia u pacjentki Rosie Dunne.

Z poważaniem

dr Montgomery

Rosie,

Twoja mama pilnuje wejścia jak cerber, więc pewnie nie uda mi się Ciebie zobaczyć przez następne 10 lat. Twoja (nie)ukochana starsza siostra zgodziła się przemycić ten list do Ciebie. Jesteś jej winna przysługę.

Przepraszam Cię za tamten dzień. Może miałaś rację. Tequila to był zły pomysł. Biedny barman, pewnie go zamkną za to, że nas obsłużył. A nie mówiłem, że te fałszywe dowody od mojego kumpla będą działały, nawet jeżeli na twoim było napisane, że urodziłaś się 31 lutego!

Ciekawe, czy pamiętasz cokolwiek z tamtej nocy… napisz do mnie. Możesz zaufać Stephanie. Przekaże mi Twój list. Jest wkurzona na Waszą mamę za to, że nie pozwoliła jej rzucić college’u. Phil i Margaret właśnie ogłosili, że będą mieli drugie dziecko, wygląda więc na to, że znowu zostanę wujkiem. Przynajmniej nie będą się mną tak interesowali, i bardzo dobrze. Phil ciągle się śmieje z tego, co zrobiliśmy, bo podobno przypominamy mu jego samego dziesięć lat temu.

Wracaj szybko do zdrowia, ty alkoholiczko! Wierz, nie myślałem, że człowiek może aż tak zzielenieć na twarzy. Myślę, że wreszcie odnalazłaś swój talent (ha ha ha ha!).

Do Alexa Kogucika

CZUJĘ SIĘ OKROPNIE. W głowie mi łupie. Nigdy mnie głowa nie bolała tak bardzo i nigdy przedtem nie czułam się taka chora. Mama i tata dostają totalnego świra. Naprawdę, nikt się w tym domu nie użali nad człowiekiem. Czeka mnie areszt domowy przez najbliższe 30 lat. Zabraniają mi się z Tobą widywać, bo „masz na mnie zły wpływ”. A jakże!

Zresztą nieważne, co robią, bo i tak zobaczę się z Tobą jutro w szkole. Chyba że zabronią mi tam chodzić, co akurat bardzo mi odpowiada. Nie mogę uwierzyć, że w poniedziałek rano wcisnęli nam dwie matmy. Wolałabym już drugie płukanie żołądka, i to pięć razy z rzędu.

Do zobaczenia w poniedziałek.

Aha, w odpowiedzi na Twoje pytanie: nie pamiętam nic poza leżeniem twarzą na brudnej podłodze pubu, migającymi światłami, wyjącymi syrenami, przyspieszającymi samochodami i rzyganiem. Założę się jednak, że nie zdarzyło się dużo więcej. Czy jest coś, o czym powinnam wiedzieć?

Rosie

Rosie,

dobrze, że wszystko wróciło do normy. Moi rodzice też się wściekają. Wyobraź sobie, że marzę o pójściu do szkoły. Przynajmniej tam nikt nie będzie nas dręczył.

Alex

Szanowni Państwo Dunne,

uprzejmie proszę o jak najszybsze przybycie Państwa do szkoły, w związku z ostatnimi wyczynami Państwa córki Rosie. Musimy przedyskutować jej zachowanie i ustalić odpowiednią karę. Ufam, że zrozumieją Państwo konieczność takiego postępowania. Rodzice Aleksa Stewarta również będą uczestniczyli w naszym spotkaniu, które wyznaczyłem na poniedziałek o 9.00 rano.

Z poważaniem

Bogarty

dyrektor szkoły

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Zawieszeni!

Rany gościa! Nie sądziłam, że ten stary pryk naprawdę się odważy i nas zawiesi! Normalnie zrobił z nas seryjnych morderców! Kurczę, to najlepsza kara na świecie. Mogę wylegiwać się w łóżku przez cały tydzień i leczyć kaca, zamiast chodzić do szkoły.

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Piekło

Cieszę się, że ostatnimi czasy tak dobrze ci się układa. Mejluję do ciebie z najgorszego miejsca na świecie – z biura. Muszę pracować z tatą przez cały tydzień, wypełniając formularze i liżąc znaczki. Przysięgam na Boga, że NIGDY, PRZENIGDY nie będę pracował w biurze.

Ten drań nie płaci mi ani grosza.

Cholernie wkurzony Alex

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Cholernie wkurzony Alex

Ha ha ha ha ha ha ha, zaraz… zapomniałam, co chciałam napisać… a, już wiem… ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha.

Moc pozdrowień od usadowionej wygodnie w ciepełku i szczęśliwej Rosie piszącej z własnego pokoju.

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Leniwiec

Nic mnie to nie obchodzi. Pracuje tu śliczna dziewczyna. Zamierzam się z nią ożenić. I co, nadal się śmiejesz?

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Don Juan

Kim ona jest?

Od nielesbijki (dlatego WCALE nie jestem zazdrosna).

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Do nie-lesbijki

Przez jakiś czas będę Cię tak nazywał, żeby sprawić Ci przyjemność, chociaż, by się przekonać, czy to prawda, będę musiał zobaczyć jakieś dowody.

Ona nazywa się Bethany Williams, ma siedemnaście lat (starsza pani!), jest blondynką, ma ogromne piersi i najdłuższe nogi na świecie.

Bóg seksu

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Bóg seksu (rzyg rzyg, bek, rzyg)

Z opisu wygląda mi na żyrafę. Pewnie jest bardzo (nie)miłą osobą. Czy już się do niej odezwałeś, czy też Twoja przyszła żona musi jeszcze dostrzec Twoją obecność w swoim otoczeniu (nie wliczam w to wręczania Ci dokumentów do kserowania).

Masz wiadomość od: ALEX

Alex: Hej, Rosie, mam dla ciebie nowinkę.

Rosie: Daj mi spokój, proszę cię. Próbuję skupić się na wykładzie pana Simpsona.

Alex: Hmm, zastanawiam się dlaczego… może to te piękne wielkie niebieskie oczy, za którymi przepadają wszystkie dziewczyny?

Rosie: Nie. Coraz bardziej interesuje mnie Excel. Jest naprawdę świetny. Można usiąść i obliczyć w nim wszystko w ciągu jednego weekendu.

Alex: Rany, robi się z ciebie nudziara.

Rosie: ŻARTOWAŁAM, IDIOTO! Nienawidzę tego cholerstwa. Od samego słuchania robi mi się papka z mózgu. Ale i tak muszę kończyć.

 

Alex: Nie chcesz posłuchać moich wieści?

Rosie: Nie.

Alex: I tak ci powiem.

Rosie: No dobra, co to za nowiny?

Alex: Będziesz musiała odszczekać co nieco, moja przyjaciółko, ponieważ przestałem być prawiczkiem.

Alex: Halo?

Alex: Jesteś tam jeszcze?

Alex: Rosie, daj spokój! Nie świruj!

Rosie: Przepraszam. Chyba spadłam z krzesła i straciłam przytomność. Miałam jakiś koszmar, w którym powiedziałeś mi, że przestałeś być prawiczkiem.

Alex: To nie był sen.

Rosie: Rozumiem, że od tej chwili przestajesz nosić majtki i kalesony, tak?

Alex: Teraz już w ogóle nie potrzebuję majtek.

Rosie: Uuuuuu! Kim jest ta pechowa dziewczyna? Proszę, nie mów mi, że to Bethany, proszę nie mów, że Bethany…

Alex: Sorry, wodzu. To była Bethany.

Alex: Halo?

Alex: Rosie?

Rosie: Co?

Alex: No i?

Rosie: No i co?

Alex: No powiedz coś.

Rosie: Nie wiem, co mam powiedzieć. Myślę, że powinieneś znaleźć sobie jakichś kumpli, bo ja nie zamierzam poklepać cię po plecach i zapytać o krwawe szczegóły.

Alex: Powiedz, co o tym sądzisz.

Rosie: Szczerze powiedziawszy, z tego, co o niej słyszałam, sądzę, że jest puszczalska.

Alex: Daj spokój. Nic o niej nie wiesz. Nawet jej nie widziałaś. W ten sposób możesz nazwać dziwką każdą dziewczynę, która z kimś sypia.

Rosie: Widywałam ją tu i ówdzie, a poza tym LEKKO przesadzasz, Alex. Nazywam dziwkami tylko te kobiety, które sypiają każdego dnia z innym facetem.

Alex: Wjesz, że to nieprawda.

Rosie: Ciągle masz problemy ze słowem „WIEDZIEĆ”. Pisze się WIESZ, a nie WJESZ.

Alex: Daj sobie spokój z tym swoim „wiedzieć”. Czepiasz się o to od piątego roku życia!

Rosie: No właśnie. Wydawało mi się, że do tego czasu zdążyłeś się już czegokolwiek nauczyć.

Alex: Eee tam. Zapomnij, że w ogóle cokolwiek Ci powiedziałem.

Rosie: Alex, ja się po prostu o ciebie martwię. Wiem, że naprawdę ją lubisz. Chciałam tylko powiedzieć, że ona nie jest kobietą, która potrafi być wierna jednemu mężczyźnie.

Alex: Teraz jest.

Rosie: Chodzicie ze sobą?

Alex: Tak.

Rosie: TAK????

Alex: Jesteś zaskoczona?

Rosie: Po prostu nie sądziłam, że Bethany chodzi z facetami. Myślałam, że tylko z nimi sypia.

Rosie: Alex?

Rosie: OK, OK, przepraszam.

Alex: Rosie, musisz przestać się tak zachowywać.

Rosie: Wjem, wjem.

Alex: Ha, ha.

Pan Simpson: Oboje macie natychmiast zgłosić się do biura pana dyrektora.

Rosie: CO? O RANY, PROSZĘ PANA, JA NAPRAWDĘ PANA SŁUCHAŁAM!

Pan Simpson: Rosie, przez ostatnie piętnaście minut nic nie mówiłem. W tej chwili powinnaś zajmować się rozwiązywaniem zadania.

Rosie: No tak. Ale to nie moja wina. Alex ma na mnie zły wpływ. Zawsze przeszkadza mi w skupieniu się na lekcjach.

Alex: Po prostu miałem coś bardzo ważnego do powiedzenia Rosie i to naprawdę nie mogło zaczekać.

Pan Simpson: Właśnie widzę. Gratulacje.

Alex: Eee… skąd pan wie, o co chodziło?

Pan Simpson: Jeżeli oboje słuchalibyście od czasu do czasu tego, co mam do powiedzenia, nauczylibyście się wielu pożytecznych rzeczy. Na przykład tego, jak wysyłać prywatne wiadomości, żeby nie mogli ich przeczytać inni.

Alex: Chce pan powiedzieć, że wszyscy w klasie wiedzą, o czym rozmawialiśmy?

Pan Simpson: Otóż to.

Alex: O Boże.

Rosie: Ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha.

Pan Simpson: ROSIE!

Rosie: Tak, proszę pana.

Pan Simpson: Natychmiast wyjdź z klasy.

Alex: Ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha.

Pan Simpson: Ty też, Alex.