Wychowuj z głową, czyli zdroworozsądkowe rodzicielstwoTekst

Z serii: Poradniki
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

ROZ­DZIAŁ 3
Prze­ka­zy­wa­nie jasnych komu­ni­ka­tów


Odno­sisz się do mnie okrop­nie!

Prze­stań być taka nie­grzeczna.

Jestem dumna z two­jego zacho­wa­nia w tym tygo­dniu.

Dzię­kuję, że byłeś taki miły dziś w skle­pie.

Zapewne wszy­scy kie­ru­jemy do dzieci takie uwagi. Ale czy dzieci naprawdę rozu­mieją, o jakim zacho­wa­niu mówimy, kiedy uży­wamy słów w rodzaju „okrop­nie”, „nie­grzeczna” lub „miły”? Praw­do­po­dob­nie nie. Więk­szość dzieci myśli kon­kret­nie, a takie mgli­ste czy abs­trak­cyjne okre­śle­nia tylko je iry­tują lub dez­orien­tują.

Prze­czy­taj jesz­cze raz te stwier­dze­nia. Czy na ich pod­sta­wie potra­fisz sobie wyobra­zić, jak kon­kret­nie dzieci się zacho­wały? Zamiast zarzu­cać dziecku, że zacho­wuje się okrop­nie, rodzic mógł powie­dzieć: Kiedy popro­si­łem, żebyś sprząt­nął buty, odwró­ci­łeś się ple­cami i mam­ro­ta­łeś pod nosem: „Odczep się ode mnie”. Z kolei mama, zamiast chwa­lić syna, że był miły, mogłaby stwier­dzić: Sze­dłeś spo­koj­nie przy wózku i poma­ga­łeś mi zna­leźć rze­czy z listy. To było miłe. W ten spo­sób rodzice poda­liby rze­czowe infor­ma­cje, a dzieci zro­zu­mia­łyby, jakie zacho­wa­nie chcą pochwa­lić lub sko­ry­go­wać.

Prze­ka­zy­wa­nie jasnych komu­ni­ka­tów jest pod­stawą sku­tecz­nego pozy­tyw­nego ucze­nia. Jako rodzic musisz bar­dzo kon­kret­nie mówić, co należy zro­bić i w jaki spo­sób. Musisz jasno infor­mo­wać dzieci, kiedy zro­biły coś dobrze, tak żeby powta­rzały to zacho­wa­nie, ale też rów­nie jasno wska­zy­wać, jakie zacho­wa­nie było nie­od­po­wied­nie i należy je zmie­nić. To wymaga sku­pie­nia się na tym, co dziecko mówi lub robi, i ści­słego opi­sy­wa­nia jego zacho­wań.

Co to jest zacho­wa­nie?

Co się dzieje, kiedy słu­chasz radio­wej trans­mi­sji z meczu piłki noż­nej? Dobry spra­woz­dawca spor­towy pomaga ci wyobra­zić sobie akcje na boisku. Nie oznaj­mia po pro­stu, że twoja dru­żyna zdo­była gola. Opi­suje po kolei, jak wasz zawod­nik ode­brał piłkę prze­ciw­ni­kowi, do kogo podał, komu ten z kolei posłał piłkę i jak kolejny zawod­nik wymi­nął obroń­ców i strze­lił z trud­nej pozy­cji, poko­nu­jąc bram­ka­rza. Dobry spra­woz­dawca pomaga ci nie­jako „zoba­czyć”, co się dzieje na mura­wie. Rodzice powinni uży­wać rów­nie jasnych sfor­mu­ło­wań, kiedy roz­ma­wiają z dziec­kiem o jego zacho­wa­niu.

A czym dokład­nie jest zacho­wa­nie? Zacho­wa­nie jest tym, co ludzie mówią lub robią. Albo wszyst­kim, co dana osoba robi, co można zoba­czyć, usły­szeć lub zmie­rzyć. Poni­żej znaj­dziesz dobre opisy kon­kret­nych zacho­wań dzieci:

Moja córka roz­ma­wia przez tele­fon przez godzinę bez prze­rwy.

Kiedy pro­szę syna, żeby coś zro­bił, prze­wraca oczami i odcho­dzi.

Kiedy moje dzieci wra­cają ze szkoły, odkła­dają książki i zeszyty na miej­sce i pytają, czy trzeba coś zro­bić w domu.

Kiedy mówię córce, że jej dżinsy są za cia­sne, ryczy i pyta, dla­czego stale się jej cze­piam.

Syn pomaga mi scho­wać naczy­nia, a potem opłu­kuje zlew i zamiata pod­łogę w kuchni.

Kiedy czy­tasz te opisy, potra­fisz sobie wyobra­zić, co robią dzieci. Łatwo zro­zu­mieć, o co cho­dzi z dzia­ła­niami, które można zoba­czyć lub usły­szeć. Ale rodzice czę­sto nie wie­dzą, o co cho­dzi z mie­rze­niem zacho­wa­nia. Weźmy dwa przy­kłady zacho­wa­nia: gra­nie w gry kom­pu­te­rowe oraz poma­ga­nie przy zmy­wa­niu naczyń. Możesz zmie­rzyć, jak długo syn gra w gry, mie­rząc czas spę­dzony przez niego przy kom­pu­te­rze. Możesz rów­nież zmie­rzyć, jak czę­sto córka pomaga ci w zmy­wa­niu, wpi­su­jąc zna­czek w kalen­da­rzu za każ­dym razem, gdy to robi. Poda­nie dłu­go­ści trwa­nia lub czę­stotliwości wystę­po­wa­nia to rów­nież jasny spo­sób opi­sa­nia zacho­wa­nia.

Prze­ka­zy­wa­nie jasnego komu­ni­katu

Musisz zacząć od obser­wo­wa­nia, co dziecko mówi lub robi. Następ­nie jasno i kon­kret­nie powiedz mu, co zro­biło dobrze (lub źle) – tak jak­byś odtwa­rzał nagrane zacho­wa­nie. Dobie­raj słowa, które zro­zu­mie. Do młod­szych dzieci mów krót­kimi zda­niami i łatwo zro­zu­mia­łymi sło­wami. W przy­padku star­szych dosto­suj słow­nic­two do ich wieku i poziomu.

Komu­ni­kat będzie jaśniej­szy, jeśli w swo­jej wypo­wie­dzi uwzględ­nisz nastę­pu­jące ele­menty:

Kogo doty­czą twoje słowa? Kto jest chwa­lony? Czyje zacho­wa­nie jest kory­go­wane?

Co wła­śnie się stało? Co zostało zro­bione dobrze? Co należy popra­wić lub zmie­nić?

Kiedy zda­rzyło się to zacho­wa­nie?

Gdzie zda­rzyło się to zacho­wa­nie?

Jak prze­ka­zu­jesz infor­ma­cje, też ma duże zna­cze­nie. Poniż­sze wska­zówki pomogą ci w prze­ka­za­niu dziecku jasnego komu­ni­katu:

 Posta­raj się przy­jąć taką pozy­cję, żeby oczy dziecka i twoje zna­la­zły się na jed­nym pozio­mie. Nie zastra­szaj dziecka, góru­jąc nad nim.

 Poproś dziecko, żeby na cie­bie patrzyło. Dzięki temu zwięk­sza się praw­do­po­do­bień­stwo, że usły­szy, co do niego mówisz, i spełni twoje prośby. Z naszych doświad­czeń wynika, że kon­trakt wzro­kowy ma bar­dzo duże zna­cze­nie dla prze­ka­zy­wa­nia i odbie­ra­nia jasnego komu­ni­katu.

 Patrz na dziecko. Dzięki temu możesz obser­wo­wać jego reak­cje na to, co mówisz. Poświęć mu pełną uwagę. Kiedy oby­dwoje na sie­bie patrzy­cie, popra­wia to komu­ni­ka­cję.

 Uży­waj tonu pasu­ją­cego do sytu­acji. Kiedy kory­gu­jesz dziecko, powi­nie­neś mówić sta­now­czo, a kiedy je chwa­lisz lub obda­rzasz kom­ple­men­tami, mów przy­ja­znym i entu­zja­stycz­nym tonem.

 Posta­raj się wyeli­mi­no­wać jak naj­wię­cej rze­czy roz­pra­sza­ją­cych dziecko. Posta­raj się zna­leźć spo­kojne miej­sce, gdzie nic nie będzie mu prze­szka­dzało w słu­cha­niu.

Porów­najmy teraz mgli­ste przed­sta­wie­nie zacho­wań dziecka z kon­kret­nymi opi­sami tych samych sytu­acji.


Mgli­sty: Billy, zacho­wuj się, jak przy­stało na twój wiek, kiedy przyjdą nasi zna­jomi.
Kon­kretny: Billy, kiedy przyjdą nasi goście, pamię­taj, żeby się z nimi przy­wi­tać. Potem możesz iść do swo­jego pokoju i grać.
Mgli­sty: Kiedy wej­dziemy do sklepu, bądź, pro­szę, miłą dziew­czynką.
Kon­kretny: Kiedy wej­dziemy do sklepu, pamię­taj, że nie kupu­jemy sło­dy­czy. Chcia­ła­bym, żebyś pomo­gła mi wyszu­ki­wać rze­czy z naszej listy i wkła­dać je do koszyka. Możesz też pchać wózek. Dobrze?
Mgli­sty: Reg­gie, napi­sa­łeś ładne wypra­co­wa­nie na angiel­ski.
Kon­kretny: Reg­gie, naprawdę dobrze się spi­sa­łeś z tym wypra­co­wa­niem na angiel­ski. Uży­wa­łeś peł­nych zdań i nie zro­bi­łeś żad­nych błę­dów gra­ma­tycz­nych.
Mgli­sty: Sam, prze­stań jeść jak świ­nia!
Kon­kretny: Sam, jesz pal­cami i mlasz­czesz pod­czas jedze­nia. Pro­szę, żebyś uży­wał widelca, brał małe kęsy i nie wyda­wał gło­śnych dźwię­ków.

W kon­kret­nych sfor­mu­ło­wa­niach mamy dokładny opis, co dzieci zro­biły lub co rodzice chcą, żeby powie­działy lub zro­biły. Takie ści­słe komu­ni­katy poma­gają dzie­ciom zro­zu­mieć, czego od nich ocze­ku­jemy, i zwięk­szają praw­do­po­do­bień­stwo, że zacho­wają się pra­wi­dłowo w danej sytu­acji.

Pod­su­mo­wa­nie

I ostat­nia uwaga na temat jasnych komu­ni­ka­tów. Kiedy opi­su­jesz dziecku jego nie­wła­ściwe zacho­wa­nie, ważne, żeby zro­zu­miało, że nie podoba ci się to, co zro­biło, ale nie ma to wpływu na twoje uczu­cia wobec niego. Możesz być zde­ner­wo­wany i nie­za­do­wo­lony, ale na­dal je kochasz. Dla­tego wła­śnie poświę­casz czas, żeby je nauczyć innego, dobrego postę­po­wa­nia.

W dal­szej czę­ści książki prze­ko­nasz się, jak jasne komu­ni­katy wpi­sują się w model chwa­le­nia i kory­go­wa­nia dzieci. Dzięki nim sku­tecz­niej wpo­isz dzie­ciom zasady i pomo­żesz zmie­nić zacho­wa­nie na korzyść. Zro­zu­miały prze­kaz ma decy­du­jące zna­cze­nie dla wszyst­kich innych tech­nik ucze­nia. W następ­nym roz­dziale zaj­miemy się kolej­nym waż­nym ele­men­tem ucze­nia – pozy­tyw­nymi i nega­tyw­nymi kon­se­kwen­cjami.

POWTÓRKA

Co to jest zacho­wa­nie?

Zacho­wa­nie jest wszyst­kim, co dana osoba robi, co można zoba­czyć, usły­szeć lub zmie­rzyć.

Co to są jasne komu­ni­katy?

 

Jasne komu­ni­katy kon­kret­nie i nie­dwu­znacz­nie mówią dziecku, które jego zacho­wa­nie było pra­wi­dłowe lub niepra­wi­dłowe.

Dla­czego wygła­sza­nie przez rodzi­ców jasnych komu­ni­ka­tów jest takie ważne?

Dzięki temu zwięk­sza się praw­do­po­do­bień­stwo, że dzieci zro­zu­mieją, o co ci cho­dzi i jak chcesz, żeby się zacho­wy­wały w okre­ślo­nych sytu­acjach.

PLAN DZIA­ŁA­NIA

1 Odpo­wiedz sobie na nastę­pu­jące pyta­nia:Co jest naj­waż­niej­szą rze­czą, któ­rej nauczy­łem się z tego roz­działu?Co zamie­rzam robić ina­czej dzięki temu, czego się nauczy­łem?

2 Przed­sta­wione poni­żej zaję­cia pomogą two­jej rodzi­nie popra­co­wać nad jaśniej­szym poro­zu­mie­wa­niem się.Potrzebna będzie piłka teni­sowa i papie­rowa torba opi­sana jako „Kosz szczę­ścia”, którą przy­go­to­wa­li­ście w ramach zajęć na koniec roz­działu dru­giego.W ciągu tygo­dnia zbierz rodzinę na dzie­się­cio­mi­nu­tową roz­mowę. Usiądź­cie w kółku i poroz­ma­wiaj­cie, jakie nie­spo­dzie­wane miłe rze­czy człon­ko­wie rodziny zro­bili dla sie­bie nawza­jem w tym tygo­dniu. Pody­sku­tuj­cie też o tym, czy któ­reś ocze­ki­wa­nia z „Kosza szczę­ścia” były nie­roz­sądne.Mów­cie na zmianę, żeby każdy miał oka­zję się wypo­wie­dzieć. Rzu­caj­cie sobie piłkę i niech mówi ten, kto ją trzyma.Jeśli ktoś nie się­gał do „Kosza szczę­ścia” w ubie­głym tygo­dniu, powi­nien natych­miast wyjąć z niego pasek papieru i jak naj­szyb­ciej zre­ali­zo­wać wypi­sane na nim ocze­ki­wa­nie.

P i O PYTA­NIA I ODPO­WIE­DZI

P Skoro moje dziecko jest leniwe, to dla­czego nie mogę mu tego powie­dzieć?

O Słowo „leniwy” nie jest dosta­tecz­nie kon­kretne. Za jego pomocą nie prze­ka­żesz dziecku infor­ma­cji, co robi źle i jak powinno zmie­nić swoje zacho­wa­nie.

P Moje dziecko już wie, jak sprzą­tać swój pokój. Dla­czego mam mu kon­kret­nie opi­sy­wać, jak to robić?

O Jeśli wyraź­nie widać, że wie, co dla cie­bie zna­czy „posprzą­tany pokój”, i z powo­dze­niem dosto­so­wy­wało się do two­ich kry­te­riów w prze­szło­ści, nie musisz mu niczego wyja­śniać. W przy­padku wielu dzieci oka­zuje się jed­nak, że ich poję­cie posprzą­ta­nego pokoju dalece odbiega od ocze­ki­wań rodzi­ców. Nie każ dziecku zga­dy­wać, tylko kon­kret­nie przed­staw swoje wyma­ga­nia. To zapo­bie­gnie ewen­tu­al­nym nie­po­ro­zu­mie­niom i pomoże dziecku speł­nić twoje ocze­ki­wa­nia.

P Jak długo będę musiał wyja­śniać dziecku, czego ocze­kuję, zanim ono będzie umiało samo się domy­ślić?

O To zależy od dziecka. Każde dziecko jest inne i uczy się w innym tem­pie. Dla­tego zacho­waj cier­pli­wość, jasno tłu­macz i doda­waj otu­chy. Każ­demu z dzieci daj odpo­wied­nio dużo czasu na przy­swo­je­nie sobie wie­dzy i roz­wi­nię­cie samo­dy­scy­pliny.

P Moi rodzice ni­gdy zbyt wiele ze mną nie roz­ma­wiali. Po pro­stu ich obser­wo­wa­łam i tak się uczy­łam. Dla­czego moje dzieci tak się róż­nią?

O Twoje dzieci zapewne wcale tak bar­dzo nie róż­nią się od cie­bie. Inny może być nato­miast styl życia two­jej rodziny, liczba rze­czy odcią­ga­ją­cych uwagę dziecka w domu i ilość czasu spę­dza­nego poza domem. Ponadto nie­raz bra­kuje dobrej komu­ni­ka­cji pomię­dzy rodzi­cami a dziećmi. Jasne i kon­kretne mówie­nie, o co cho­dzi, pomaga w two­rze­niu sil­niej­szych więzi pomię­dzy tobą a dziećmi.

P Syn w roz­mo­wach ze mną używa mnó­stwo slangu. Twier­dzi, że ma prawo wyra­żać sie­bie. Czy powi­nie­nem mu zabro­nić mówić w ten spo­sób?

O Każde poko­le­nie mło­dzieży używa cha­rak­te­ry­stycz­nego dla sie­bie języka do wyra­ża­nia swo­ich myśli i uczuć. To nie zna­czy jed­nak, że muszą go uży­wać przez cały czas i przy wszyst­kich. Jest na to odpo­wied­nia pora i miej­sca, a twoim zada­niem jest naucze­nie dziecka, kiedy posłu­gi­wa­nie się „jego” języ­kiem jest odpo­wied­nie, a w jakich sytu­acjach nie­do­pusz­czalne. Możesz na przy­kład mu wytłu­ma­czyć, że pod­czas roz­mów lub zabawy z kole­gami może go uży­wać, ale nie przy doro­słych gościach, któ­rzy odwie­dzają was w domu.

ROZ­DZIAŁ 4
Sto­so­wa­nie kon­se­kwen­cji w celu zmiany zacho­wa­nia


Naszym postę­po­wa­niem jako istot ludz­kich w więk­szo­ści kie­ruje ocze­ki­wa­nie pozy­tyw­nego skutku naszych dzia­łań albo chęć unik­nię­cia ich nega­tyw­nych kon­se­kwen­cji. Na przy­kład pra­cu­jemy zawo­dowo dla satys­fak­cji i wyna­gro­dze­nia. Sta­ramy się być w pracy punk­tu­al­nie, żeby unik­nąć nie­przy­jem­nych uwag ze strony szefa lub zwol­nie­nia za noto­ryczne spóź­nie­nia. Jeśli już nam się zda­rzy przyjść za późno i otrzy­mamy ostrze­że­nie na piśmie, jesz­cze bar­dziej się sta­ramy, żeby to się nie powtó­rzyło. Takie pozy­tywne lub nega­tywne doświad­cze­nia wyni­ka­jące z naszego zacho­wa­nia nazy­wamy kon­se­kwen­cjami. Podob­nie w przy­padku dzieci zasto­so­wa­nie odpo­wied­nich kon­se­kwen­cji uczy je, że spo­sób ich postę­po­wa­nia powo­duje okre­ślone skutki. Dzieci czę­sto potrze­bują moty­wa­cji, żeby zmie­nić swoje zacho­wa­nie, a kon­se­kwen­cje mogą jej dostar­czyć, jeśli tłu­ma­czysz dzie­ciom jed­no­cze­śnie, jak powinny postę­po­wać.

Postrze­gamy kon­se­kwen­cje jako narzę­dzie wspo­ma­ga­jące naucza­nie – narzę­dzie, po które rodzice mogą się­gać w celu zachę­ce­nia dziecka do pra­wi­dło­wych zacho­wań lub oducze­nia go nie­wła­ści­wych. Na przy­kład, jeśli dasz córce coś, co spra­wia jej przy­jem­ność (pochwałę lub dodat­kowy przy­wi­lej), kiedy pomoże ci sprząt­nąć brudne naczy­nia po obie­dzie, jest bar­dziej praw­do­po­dobne, że będzie powta­rzać to zacho­wa­nie, bo lubi być nagra­dzana. Jeśli zabie­rzesz synowi coś, co lubi (moż­li­wość korzy­sta­nia z samo­chodu w week­end), lub dasz mu coś, czego nie lubi (dodat­kowy obo­wią­zek) za zabra­nie samo­chodu bez pozwo­le­nia, zapewne dobrze się zasta­nowi, zanim zrobi to ponow­nie.

Kon­se­kwen­cje można zde­fi­nio­wać jako wszystko, co nastę­puje po danym zacho­wa­niu i spra­wia, że to zacho­wa­nie zda­rza się czę­ściej lub rza­dziej w przy­szło­ści. Sto­so­wa­nie kon­se­kwen­cji nie jest cudow­nym lekar­stwem na nie­wła­ściwe zacho­wa­nia dziecka ani nie gwa­ran­tuje, że auto­ma­tycz­nie zacznie ono czę­ściej robić to, na czym nam zależy. Jest to tylko jeden ele­ment sku­tecz­nego wycho­wa­nia rodzi­ciel­skiego przez ucze­nie. Jego praw­dziwa war­tość ujaw­nia się, dopiero gdy korzy­sta się z niego pra­wi­dłowo i regu­lar­nie przez dłuż­szy czas w ramach pozy­tyw­nego podej­ścia do rodzi­ciel­stwa, a rodzica i dziecko łączy więź oparta na miło­ści. Nawet jeśli nie roz­wiąże to wszyst­kich pro­ble­mów wycho­waw­czych, z któ­rymi się bory­kasz, jest to spraw­dzony spo­sób na wpro­wa­dze­nie pozy­tyw­nych zmian w zacho­wa­niu dziecka.

Reago­wa­nie na zacho­wa­nia dziecka okre­ślo­nymi kon­se­kwen­cjami jest koniecz­no­ścią. Dzięki nim zaczyna ono myśleć i dostrze­gać, że ist­nieje zwią­zek pomię­dzy tym, co robi, a tym, co dzieje się z nim i ota­cza­ją­cymi je oso­bami. Uczy się, że w życiu stale musimy doko­ny­wać wybo­rów, od któ­rych zależy dal­szy prze­bieg zda­rzeń. Kiedy rodzice sto­sują sku­teczne kon­se­kwen­cje, dzieci uczą się wła­ści­wych spo­so­bów postę­po­wa­nia.

Jak kon­se­kwen­cje poma­gają zmie­nić zacho­wa­nie

Skoro pra­wi­dłowo i spój­nie sto­so­wane kon­se­kwen­cje mają tak duży wpływ na zmianę postę­po­wa­nia, warto je wyko­rzy­sty­wać do naucze­nia dziecka odróż­nia­nia dobra od zła. Zapewne nie­raz już się­ga­łeś po kon­se­kwen­cje, na przy­kład „uzie­mia­jąc” dziecko za zbyt późny powrót do domu, pozwa­la­jąc nasto­lat­kowi pro­wa­dzić samo­chód za pomoc w ogro­dzie lub dając dzie­ciom deser, dopiero kiedy zja­dły obiad i pomo­gły sprząt­nąć ze stołu. Wszyst­kie te przy­kłady poka­zują wyko­rzy­sta­nie obo­wiąz­ków i przy­wi­le­jów jako kon­se­kwen­cji.

Przyj­rzyjmy się sku­tecz­nym kon­se­kwen­cjom. Kon­se­kwen­cje możemy podzie­lić na dwa rodzaje – pozy­tywne i nega­tywne.

Pozy­tywne kon­se­kwen­cje to rze­czy, które lubimy i na które chcemy zapra­co­wać. Jeśli po okre­ślo­nym zacho­wa­niu spo­ty­kają nas pozy­tywne kon­se­kwen­cje, chęt­niej postą­pimy tak samo w przy­szło­ści. Mogą one przy­bie­rać formę pochwały, nagrody, uwagi i przy­wi­le­jów. W przy­padku dzieci mogą to być na przy­kład słowa pochwały, ulu­biona prze­ką­ska, póź­niej­sza godzina powrotu do domu lub wię­cej czasu spę­dzo­nego z przy­ja­ciółmi.

Nega­tywne kon­se­kwen­cje to rze­czy, któ­rych nie lubimy i chcemy ich unik­nąć. Zacho­wa­nie, po któ­rym nastę­pują nega­tywne kon­se­kwen­cje, albo się nie powta­rza, albo zda­rza się rza­dziej w przy­szło­ści. Przy­kła­dem takiej kon­se­kwen­cji może być doda­nie obo­wiązku albo ode­bra­nie przy­wi­leju, takiego jak wycieczka do sklepu lub wizyta w domu kolegi.

Sku­tecz­ność kon­se­kwen­cji zależy od pię­ciu zmien­nych – zna­cze­nia, szyb­ko­ści reak­cji, czę­sto­tli­wo­ści, wymiaru i warun­ko­wo­ści. Jeśli dobie­rzesz je pra­wi­dłowo, kon­se­kwen­cje przy­niosą pożą­dane skutki, czyli trwałą zmianę zacho­wa­nia.

Zna­cze­nie

Zasto­so­wana kon­se­kwen­cja musi być ważna dla two­jego dziecka. Jeśli dasz mu lub zabie­rzesz coś, co nie ma dla niego zna­cze­nia, nie wpły­nie to na jego zacho­wa­nie. Jed­nym ze spo­so­bów usta­le­nia, co się dla niego liczy, jest obser­wo­wa­nie, jak spę­dza czas wolny. Może lubi na przy­kład oglą­dać filmy ani­mo­wane, zapra­szać do sie­bie przy­ja­ciół lub jeź­dzić na rowe­rze. Skoro zaob­ser­wo­wane zaję­cia są dla niego ważne, można je wyko­rzy­stać jako kon­se­kwen­cje.

Szyb­kość reak­cji

Kon­se­kwen­cje należy sto­so­wać tuż po danym zacho­wa­niu. Jeśli nie możesz zro­bić tego od razu, powiedz dziecku, że zasłu­żyło (w sen­sie pozy­tyw­nym lub nega­tyw­nym) na kon­se­kwen­cje, a potem jak naj­szyb­ciej wpro­wadź w życie swoją zapo­wiedź. Zrób, co możesz, żeby nie opóź­niać wyra­że­nia zda­nia o zacho­wa­niu lub zasto­so­wa­nia zapo­wie­dzia­nej kon­se­kwen­cji. Im wię­cej czasu upły­nie od zda­rze­nia, tym sła­biej dziecko poj­mie zwią­zek pomię­dzy swoim zacho­wa­niem a kon­se­kwen­cją, a tym samym jej wpływ będzie słab­szy. Jeśli na przy­kład odbie­rzesz nieco czasu na zabawę ośmio­let­niej córce za to, że dwa dni wcze­śniej wdała się w kłót­nię, ona może już nie pamię­tać, że źle się zacho­wała, nie mieć poję­cia, dla­czego spo­tyka ją taka kon­se­kwen­cja, i uznać, że jesteś nie­spra­wie­dliwy.

Czę­sto­tli­wość

Jeżeli zbyt czę­sto sto­su­jesz te same kon­se­kwen­cje, tracą sku­tecz­ność. Na przy­kład, jeśli przy­znasz synowi czas na grę na kom­pu­te­rze (zakła­da­jąc, że to lubi) za każ­dym razem, gdy pomoże w domu, będzie przez jakiś czas pra­co­wał jak sza­lony, żeby zaro­bić na dodat­kowe godziny roz­rywki. Po pew­nym cza­sie jed­nak może prze­stać rwać się do pomocy. Dla­czego? Bo może osią­gnąć punkt nasy­ce­nia, od któ­rego wię­cej czasu na kom­pu­te­rze prze­sta­nie być dla niego ważne, i straci moty­wa­cję do pracy. Zatem bar­dziej sku­teczne są zróż­ni­co­wane kon­se­kwen­cje.

Wymiar

Zawsze sta­raj się dopa­so­wać roz­miar kon­se­kwen­cji do zna­cze­nia zacho­wa­nia. Innymi słowy, sto­suj kon­se­kwen­cję, którą uznasz za dosta­tecz­nie silną, żeby zachę­ciła lub znie­chę­ciła do okre­ślo­nego zacho­wa­nia. Doty­czy to zarówno pozy­tyw­nych, jak i nega­tyw­nych kon­se­kwen­cji. Jeśli zatem uwa­żasz, że pozwo­le­nie synowi, żeby zapro­sił przy­ja­ciela na noc­leg w sobotę, będzie dosta­teczną zachętą, by przez cały tydzień utrzy­my­wał porzą­dek w pokoju, zrób to. Nato­miast uzie­mie­nie córki na mie­siąc za to, że nie sprząta pokoju, jest nie­pro­por­cjo­nalną nega­tywną kon­se­kwen­cją w sto­sunku do jej zacho­wa­nia. Zapewne zupeł­nie wystar­czy mniej poważna, na przy­kład niepozwo­le­nie, by w week­end noco­wała u niej kole­żanka.

Sto­so­wa­nie zbyt dużych pozy­tyw­nych kon­se­kwen­cji w przy­padku zacho­wa­nia o sto­sun­kowo nie­du­żym zna­cze­niu pro­wa­dzi do wycho­wa­nia „roz­pusz­czo­nego” dziecka – które dostaje zbyt dużo za to, że robi zbyt mało. Z kolei poważne kon­se­kwen­cje za nie­wiel­kie prze­winy budzą w dziecku poczu­cie, że jest usta­wicz­nie karane. Jeżeli twoje dziecko bar­dzo czę­sto robi coś nie­wła­ści­wego, zacznij od wycią­gnię­cia jak naj­mniej­szych kon­se­kwen­cji, które twoim zda­niem wpłyną na zmianę jego zacho­wa­nia. Dzięki temu nie nagro­ma­dzi aż tak dużo nega­tyw­nych skut­ków swo­jego postę­po­wa­nia.

 

Warun­ko­wość

Nazywa się ją czę­sto „zasadą babci”, bo mądre bab­cie sto­so­wały ją na długo przed­tem, nim zna­la­zła się w książ­kach. Zasada polega na tym, że dziecko może zająć się czyn­no­ścią, którą lubi (przy­wi­le­jem), dopiero po skoń­cze­niu kon­kret­nego zada­nia. Innymi słowy, warun­kiem przy­stą­pie­nia do ulu­bio­nej czyn­no­ści jest wyko­na­nie innej. Tę metodę można sto­so­wać wobec dzieci w każ­dym wieku, a kilka jej przy­kła­dów znaj­dziesz poni­żej:

  Możesz oglą­dać tele­wi­zję po odro­bie­niu zada­nia domo­wego.

  Ponie­waż wło­ży­łeś brudne rze­czy do kosza na pra­nie i poście­li­łeś łóżko, możesz wyjść.

  Kiedy skoń­czysz zmy­wać, możesz zadzwo­nić do przy­ja­ciółki.

Przyj­rzyjmy się, jak wygląda w prak­tyce odpo­wied­nie dobra­nie pię­ciu zmien­nych sku­tecz­nych kon­se­kwen­cji:

Ojciec Lisy scho­dzi na par­ter i widzi, że córka posprzą­tała po tym, jak gościły u niej przy­ja­ciółki. W prze­szło­ści Lisa zosta­wiała w salo­nie okropny bała­gan, dopóki jedno z rodzi­ców nie pole­ciło jej posprzą­tać. Ojciec Lisy wie, że uwiel­bia ona pisać SMS-y do kole­ża­nek. Znaj­duje ją w kuchni i wyko­rzy­stuje tę chwilę do utrwa­le­nia pozy­tyw­nej zmiany. Mówi do córki: Salon wygląda świet­nie! Dzię­kuję, że pamię­ta­łaś, żeby go posprzą­tać. Ponie­waż postą­pi­łaś zgod­nie z naszymi pole­ce­niami i zro­bi­łaś porzą­dek (warun­ko­wość), zaro­bi­łaś dodat­kowe 15 minut (wymiar) uży­wa­nia tele­fonu (zna­cze­nie) dziś wie­czo­rem (szyb­kość reak­cji). To jest pozy­tywna kon­se­kwen­cja, którą rodzice Lisy począt­kowo (czę­sto­tli­wość) sto­sują, żeby wzmoc­nić zacho­wa­nie, na któ­rym im zależy. A co by było, gdyby Lisa po wyj­ściu kole­ża­nek nie sprząt­nęła salonu, o co rodzice ją pro­sili? Tata mógłby zasto­so­wać nega­tywną kon­se­kwen­cję w postaci ode­bra­nia jej czasu na uży­wa­nie tele­fonu. Na przy­kład mógłby powie­dzieć: Ponie­waż nas nie posłu­cha­łaś i nie sprząt­nę­łaś salonu (warun­ko­wość), stra­ci­łaś przy­wi­lej wysy­ła­nia SMS-ów (zna­cze­nie) dziś wie­czo­rem (szyb­kość reak­cji).

Kiedy sto­so­wa­nie kon­se­kwen­cji nie daje rezul­ta­tów

Rodzice cza­sem się skarżą, że choćby nie wiem co robili, sto­so­wane przez nich kon­se­kwen­cje nie wywie­rają wpływu na dzieci. W nie­któ­rych przy­pad­kach przy­czyną mogą być poważ­niej­sze pro­blemy, któ­rych samo­dziel­nie nie roz­wiążą. Radzimy, by w takich sytu­acjach zwró­cić się do pro­fe­sjo­nal­nego doradcy. Prze­waż­nie jed­nak kon­se­kwen­cje są nie­sku­teczne z kilku pro­stych powo­dów. Naj­częst­szym jest sto­so­wa­nie kon­se­kwen­cji nie­od­po­wied­nich pod wzglę­dem jed­nego ze wspo­mnia­nych wcze­śniej aspek­tów: zna­cze­nia, szyb­ko­ści reak­cji, czę­sto­tli­wo­ści, wymiaru lub warun­ko­wo­ści. Innymi słowy, wyko­rzy­stane kon­se­kwen­cje mogą być zbyt poważne, zbyt błahe, bez zna­cze­nia dla dzieci, wpro­wa­dzone zbyt późno po zacho­wa­niu, które mają zmie­nić, itd.

Ist­nieją jed­nak jesz­cze inne powody, dla któ­rych kon­se­kwen­cje nie przy­no­szą rezul­ta­tów. Po pierw­sze, rodzice czę­sto wpro­wa­dzają bar­dzo dużo nega­tyw­nych i mało pozy­tyw­nych kon­se­kwen­cji. Wów­czas te nega­tywne tracą moc oddzia­ły­wa­nia, a dzieci uwa­żają rodzi­ców za bar­dzo suro­wych. Jeśli za dobre zacho­wa­nie rzadko spo­ty­kają je nagrody, prze­stają się sta­rać. Kiedy rodzice nie potra­fią zacho­wać roz­sąd­nej rów­no­wagi pomię­dzy dobrymi i złymi kon­se­kwen­cjami, dzieci zaczy­nają ich uni­kać, bo ich towa­rzy­stwo staje się dla nich nie­przy­jemne.

Po dru­gie, nie­któ­rzy rodzice spo­dzie­wają się nie­re­ali­stycz­nie szyb­kich rezul­ta­tów. Sądzą, że po jed­no­krot­nym lub dwu­krot­nym zasto­so­wa­niu kon­se­kwen­cji zacho­wa­nie dzieci trwale się zmieni. Zmiana wymaga jed­nak czasu. Być może dzieci źle się zacho­wy­wały już od dawna i tyle samo albo i wię­cej czasu zaj­mie im naucze­nie się i przy­zwy­cza­je­nie do nowych, pozy­tyw­nych zacho­wań. Dla­tego nie pod­da­waj się, jeśli postę­po­wa­nie dziecka z dnia na dzień nie zmie­nia się na lep­sze lub nawet pogar­sza, zanim się poprawi. Zacho­waj cier­pli­wość, wypa­truj małych pozy­tyw­nych zmian i cze­kaj, aż kon­se­kwen­cje będą miały czas zadzia­łać.

Na koniec, nie­któ­rzy rodzice mylą przy­wi­leje z pra­wami. Dzieci mają prawo do miło­ści, jedze­nia, ubra­nia, dachu nad głową, bez­pie­czeń­stwa i tak dalej. (Tych rze­czy nie można odbie­rać w ramach kon­se­kwen­cji za złe zacho­wa­nie). Czę­sto jed­nak pró­bują prze­ko­nać rodzi­ców, że oglą­da­nie tele­wi­zji, wycho­dze­nie z kole­gami, posia­da­nie tele­fonu komór­ko­wego i temu podobne to rów­nież ich prawa. Tym­cza­sem to są przy­wi­leje, które rodzice mogą i powinni dawać lub odbie­rać w zależ­no­ści od zacho­wa­nia dzieci. Jeśli rodzice trak­tują przy­wi­leje jak prawa, ogra­ni­czają zasób kon­se­kwen­cji, jakie mogą zasto­so­wać, a tym samym zmniej­szają swoją sku­tecz­ność jako nauczy­ciele. W dal­szej czę­ści tego roz­działu pomo­żemy ci okre­ślić, jakie przy­wi­leje możesz wyko­rzy­sty­wać w cha­rak­te­rze kon­se­kwen­cji w wycho­wy­wa­niu dzieci.

Pla­nuj z wyprze­dze­niem

Nie­któ­rzy rodzice opo­wia­dają, że kiedy zda­rzy się coś wyma­ga­ją­cego wycią­gnię­cia kon­se­kwen­cji, trudno im na pocze­ka­niu wymy­ślić, co będzie sku­teczne, albo dziecku jest trudno to zre­ali­zo­wać. Jeśli tak się zda­rzy, po pro­stu powiedz dziecku, że zasłu­żyło na kon­se­kwen­cje (pozy­tywne lub nega­tywne). Potem w spo­koj­niej­szej chwili posta­nów, co to będzie, i jak naj­szyb­ciej wpro­wadź w życie. Na przy­kład: Mama pro­wa­dzi ważną roz­mowę przez tele­fon. Jej ośmio­letni syn Bobby kilka razy jej prze­rywa, pyta­jąc, czy może zjeść ciastko. Mamie nie podoba się to zacho­wa­nie, toteż na chwilę prze­pra­sza roz­mówcę i mówi do Bobby’ego: Kocha­nie, zasłu­ży­łeś sobie na kon­se­kwen­cje, bo prze­ry­wasz mi, kiedy roz­ma­wiam przez tele­fon. Kiedy skoń­czę, usta­limy, co to będzie. Póź­niej­sze przed­sta­wie­nie kon­se­kwen­cji pomaga też w sytu­acjach, kiedy rodzic jest bar­dzo zde­ner­wo­wany na dziecko. Mając czas ochło­nąć, nie wymy­śli nad­mier­nie suro­wych kon­se­kwen­cji, takich jak: Znowu mi prze­szka­dzasz! Idź do swo­jego pokoju i nie wychodź do wie­czora!

Warto zatem zawczasu się przy­go­to­wać i prze­my­śleć, jakie pozy­tywne i nega­tywne kon­se­kwen­cje będą sku­teczne. Można nawet opra­co­wać ogólne listy przy­wi­le­jów i obo­wiąz­ków, które dzieci będą zyski­wać lub tra­cić zależ­nie od swo­jego zacho­wa­nia. Kon­se­kwen­cje będą sku­tecz­niej­sze, jeśli będziesz sto­so­wać je natu­ral­nie (jako część codzien­nego życia) i z pew­no­ścią sie­bie. Wcze­śniej­sze przy­go­to­wa­nie pomoże ci rów­nież unik­nąć wyko­rzy­sty­wa­nia kon­se­kwen­cji jako spo­sobu roz­ła­do­wa­nia złych emo­cji (Mam cię powy­żej uszu! Teraz ci pokażę!). Czę­sto naj­le­piej wpa­jasz dziecku zasady (a ono naj­le­piej je sobie przy­swaja), kiedy wcze­śniej spo­koj­nie się zasta­no­wi­łeś, czego chcesz je nauczyć i jakich kon­se­kwen­cji użyć.

Jeśli to moż­liwe, dzieci powinny z góry wie­dzieć, jakie kon­se­kwen­cje zasto­su­jesz w przy­padku kon­kret­nych zacho­wań, szcze­gól­nie tych, na któ­rych ukształ­to­wa­niu naj­bar­dziej ci zależy. Mogą to być czę­sto wystę­pu­jące zacho­wa­nia, jak kłó­ce­nie się, albo rzad­sze, ale poważne, jak bicie rodzeń­stwa. Poroz­ma­wiaj z dziećmi o pozy­tyw­nych kon­se­kwen­cjach, na które mogą zasłu­żyć dobrym zacho­wa­niem, oraz o nega­tyw­nych, któ­rych mogą się spo­dzie­wać za nie­wła­ściwe. Powieś listy kon­se­kwen­cji na lodówce lub w poko­jach dzieci, żeby stale o nich pamię­tały. Wcale nie muszą one być nie­spo­dzianką. Uczci­wym postę­po­wa­niem wobec dzieci będzie jasne okre­śle­nie, co miłego mogą zyskać dzięki dobremu zacho­wa­niu i co stra­cić w wyniku złego. Z dru­giej strony nie muszą znać wszyst­kich kon­se­kwen­cji, które masz w swoim arse­nale. Ważne, żeby dobrze zro­zu­miały, że pewne zacho­wa­nia pocią­gają za sobą nie­uchronne kon­se­kwen­cje.

W roz­dziale ósmym na temat plansz i umów oma­wiamy, jak pomóc dziecku w wyzna­cza­niu sobie i osią­ga­niu roz­sąd­nych celów. Rodzice mówią nam, że jest to rów­nież dobry spo­sób na dokład­niej­sze wyja­śnie­nie dzie­ciom pozy­tyw­nych i nega­tyw­nych kon­se­kwen­cji. W przy­padku nega­tyw­nych zacho­wań należy też im powie­dzieć, że mogą mieć moż­li­wość odzy­ska­nia przy­wi­le­jów lub zmniej­sze­nia nie­któ­rych kon­se­kwen­cji. (Kon­cep­cję zara­bia­nia sobie na cof­nię­cie kon­se­kwen­cji omó­wimy w roz­dziale dzie­sią­tym, „Kory­go­wa­nie nie­wła­ści­wego zacho­wa­nia”).