Adam Mickiewicz. Tajemnice wiary, miłości i śmierci

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Bohdan Urbankowski

Adam Mickiewicz

Tajemnice wiary, miłości i śmierci

ISBN: 978-83-65521-59-0



Copyright © Bohdan Urbankowski, 2016


Redakcja: Anna Wnękowska

Projekt okładki: Anna Damasiewicz


Projekt typograficzny i łamanie:

Grzegorz Kalisiak | Pracownia Liternictwa i Grafiki


Zdjęcia: Agencja East News (jeśli nie zaznaczono inaczej)


Wydanie I w tej edycji


Zysk i S-ka Wydawnictwo ul. Wielka 10, 61-774 Poznań tel. 61 853 27 51, 61 853 27 67, faks 61 852 63 26 Dział handlowy, tel./faks 61 855 06 90 sklep@zysk.com.pl www.zysk.com.pl Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejszy plik jest objęty ochroną prawa autorskiego i zabezpieczony znakiem wodnym (watermark). Uzyskany dostęp upoważnia wyłącznie do prywatnego użytku. Rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci bez zgody właściciela praw jest zabronione. Konwersję do wersji elektronicznej wykonano w systemie Zecer.

Spis treści

Zamiast wstępu. Prolegomena do nauki o niewiedzy

1. Niewiedza pospolita, utajniona, czyli wiedza potencjalna

2. Niewiedza konkretna, czyli wiedza utracona

3. Niewiedza hipotetyczna

4. Portret na znikającym tle

5. Niewiedza wyższego rzędu

CZĘŚĆ I. Tajemnice narodzin poety

1. Pętla czasu

2. Urodzony przed miejscem urodzenia

3. Książę czy żebrak?

4. Mickiewicz w białoruskiej księdze chamów

CZĘŚĆ II. Tajemnice miłości

1. Początek legendy

2. Ballada

3. Dygresja o Anieli

4. Podwójna

5. Czy można już o Maryli?

6. Wenus Kowieńska

7. Legenda Adama i Maryli

8. Dygresja o Puttkamerze

9. Historia Adama i Maryli

10. Jeszcze dwie pointy

11. Ewelinka

CZĘŚĆ III. Tajemnice arcydzieł

1. Zaszyfrowane przesłanie Pana Tadeusza

2. Czterdzieści i cztery — czyli tajemnice Dziadów cz. III

CZĘŚĆ IV. Tajemnice wiary

1. Dzieciństwo w świecie cudów

2. Mistyczne wiersze i księgi

3. Rosja. Szlachetna szyja Rylejewa i potajemny biust Sobańskiej

4. Nawrócenie w Rzymie

5. Niewidzialny wpływ księdza Chołoniewskiego

6. Kapłaństwo, polityka, miłość i jeszcze cuda

7. Prorok potępiony (po dwakroć)

8. Strażnik Prawdy

9. Założyciel zakonów

10. Objaw Towiańskiego, czyli o przyczynach nawrócenia wieszcza

11. O tym, czy Ewangelie dadzą się pogodzić z wiarą w wędrówkę dusz

12. Zmartwychwstańcy kontra Towiański. Starcie pierwsze

CZĘŚĆ V. Czy Towiański był szpiegiem?

1. Pomówienia i paszkwile

2. Próba rekonstrukcji życiorysu

3. Odrzucona misja

4. Opowieść o dwóch Towiańskich

5. Jednoznaczne dwuznaczności Boya

6. Teczka Towiańskiego

7. Agent wpływu

8. Szok

CZĘŚĆ VI. Tajemnica wielkości

1. Jeszcze o pochodzeniu tudzież o dziedziczeniu talentów

2. Przedwczesna starość

3. Konstytucja paranoiczna

4. Nadwrażliwość — przywilej i przekleństwo

5. Uniwersytety Adama

6. Mieszkaniec elity

7. Pisanie arcydzieł

8. Program robienia poezji

9. Przywódca religijny

10. Magnetyzer

11. Tajniki organizacji

12. Towianizm bez Towiańskiego

13. Konflikty

14. Ostatnie próby uwiedzenia i szantażu

15. Powtórne nawrócenie

16. Naukowiec i mówca

17. Przywódca polityczny

CZĘŚĆ VII. Xawera, czyli poeta w szponach „demonicznej Żydówki”

CZĘŚĆ VIII. Tajemnica śmierci

1. Ostatnie dni i godziny

2. Hipotezy, pomówienia i zwykła hucpa

CZĘŚĆ IX. Mit

1. Budowanie kanonu

2. Rozbijanie i otwieranie mitu

3. Głód mitu

4. Jedyne nasze niebiosa…

EPILOG W DWÓCH CZĘŚCIACH. MICKIEWICZ, CZYLI TAJEMNICE FILOZOFII NARODOWEJ

 

CZĘŚĆ I. Liryczne, epickie i inne modele filozoficzne

1. Nihilizm albo…

2. Zmierzch Polski czy zmierzch Zachodu

3. Etyka w świecie ballad

4. Heroizm i patriotyzm

5. Rehabilitacja szału

CZĘŚĆ II. Praktyka: pokora i walka

1. Droga Księdza Piotra

2. Ostatnia wojna i idea wiecznego pokoju

3. Filozofia Księdza Piotra

4. Praktyczne znaczenie mistycyzmu

5. Walka o utopię — droga Wysockiego

Listy w niebieskich kopertach (wybór)

Fotografie

Indeks osób

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

Zamiast wstępu. Prolegomena do nauki o niewiedzy

Biografia Adama Mickiewicza jest jak fresk poddawany tylu kultowym zabiegom, tylu próbom okadzenia przez wyznawców i okaleczenia przez bluźnierców, że coraz mniej przypomina oryginał.

Dlatego — mimo ogromnej literatury poświęconej Adamowi Mickiewiczowi — wiele momentów jego życia nie zostało wyjaśnionych, wiele zaś zostało zaciemnionych wtórnie wskutek nadmiaru informacji sprzecznych, a także wskutek panowania nad naszą świadomością mitów przesłaniających wiedzę. W obronie pewnego typu mitów uruchomiona została nowa cenzura: instytucja poprawności politycznej. Niektóre z mitów — np. o żydowskim pochodzeniu matki Mickiewicza czy o romansie poety z „żydowską księżniczką” — stały się swego rodzaju testami na poprawność polityczną i „tolerancję”. Niewykluczone, iż wkrótce ukażą się książki dowodzące, że wieszcz był siedmiobarwnym pederastą, po cichu uprawiał ekologię, a na zapleczu zoofilię. Poglądy sprzeczne z tymi twierdzeniami karane będą stosem — niczym kłamstwa afroamerykańskie, jedwabieńskie czy grodzkie.

Stąd konieczność powtórnego zajęcia się życiorysem Mickiewicza.

Na wstępie chciałbym zaproponować wspólną refleksję nad naszą wspólną niewiedzą o tym niezwykłym poecie, polityku i reformatorze religijnym. Ta niewiedza jest także godna najwyższego podziwu i — wbrew pozorom — niezwykle urozmaicona. To czerń w wielu kolorach.

1. Niewiedza pospolita, utajniona, czyli wiedza potencjalna

Odmianę podstawową stanowi niewiedza tak podstępna, iż nawet nie zdajemy sobie sprawy, że padamy jej ofiarą. To coś gorszego niżeli białe plamy! Bo białe plamy widać, w tym zaś przypadku nic nie wzbudza naszego niepokoju. Przeglądamy życiorys Mickiewicza i nawet nie zauważamy, iż nie wiadomo, co poeta robił, mając lat dziewięć, ani jakie miał książki w bibliotece. Dopiero kiedy w biografii Zygmunta Krasińskiego przeczytamy, że ów w dzieciństwie poznał sześć języków, a w swojej biblioteczce miał 133 tytuły francuskie na 39 polskich — wtedy wpada nam do głowy pytanie o biblioteczkę Mickiewicza. Albo: wiedząc, że Byron w wieku lat dziewięciu rozpoczął życie erotyczne ze służącą, zdobywamy się na pytanie, jaki też był stosunek naszego poety do ludu…

Wznosząc się na poziom teorii, możemy powiedzieć, iż ową podstępną, zamaskowaną niewiedzę pozwalają czasem wyrugować życiorysy innych twórców, traktowane jako układy odniesienia. Na ich podstawie można stworzyć życiorys modelowy — coś w rodzaju tablicy Mendelejewa dla biografów. Z tym, że jej puste pola nie czekają na chemiczne pierwiastki, ale na elementy życia i twórczości poety, które dopiero zostaną odkryte.

Niewiedza na temat faktów stanowi wyzwanie do poszukiwań. Odkrycie czegoś nowego w dziedzinie tak zbadanej, jak mickiewiczologia, coraz bardziej graniczy z cudem — jednak miłośnikom romantyzmu cuda wciąż jeszcze się trafiają. Prawdziwe jest zarówno stwierdzenie, że „Mickiewicz wciąż pisze”, jak i stwierdzenie, że o Mickiewiczu wciąż piszą jego bliżsi i dalsi znajomi. Żywi do żywych, umarli do umarłych, a czasem umarli do żywych i odwrotnie. Dowodem listy. Wydana przez syna poety w latach 1870–1885 korespondencja Mickiewicza zawierała 544 listy; w 1911 roku ukazało się we Lwowie wydanie opracowane przez Mariana Reitera, zawierające już 882 listy do i od poety. Lecz umarli nie ustawali w pracy: w roku 1957 prof. Pigoń wydał już takich listów 1159. Niektóre z nich zawierały informacje wręcz sensacyjne, niektóre wskazywały nowe obszary poszukiwań. Jak wiemy, najwięcej tajemniczych dni życia przypadło na wakacje poety, zwłaszcza w 1823 i 1824 roku. Otóż wśród Pigoniowych odkryć znalazł się także list z lipca 1824 o wycieczce poety z Karoliną Kowalską do Połągi! Wycieczka ta mogła być finałem wieloletniej miłości, a mogła być przymiarką do ucieczki za granicę, do Prus. Znalazł się także list z 1833 roku świadczący o prawdziwej sytuacji Mickiewicza na wychodźstwie — uwielbiany i zapraszany przez całą emigrację, wieszcz pisze w nim, iż jest „bez butów prawie”. Znalazł się wreszcie znany wcześniej z cytatów i omówień list przyjaciela Moskala, Szymona Chlustina (datowany na 22 listopada 1831), list o tyle istotny, że potwierdził związki Mickiewicza z masonerią i oświeceniowym libertynizmem…

Ze znalezisk, które wyszły spod pióra poety, odnotować należy jego list do Stanisława Ankwicza, wysłany z Würzburga 28 lipca 1831 roku, a właściwie dwa zdania z tego listu: „Miałem był puścić się morzem z ciężkim ładunkiem i to się nie udało. Innych poleceń nie chciałem przyjąć, bo mam jeden tylko cel i jedną prośbę do Nieba — zajechać”. List ten potwierdza relację Wincentego Pola, iż w Paryżu rzeczywiście planowano wyprawy statkiem ze Szwecji do Połągi z ludźmi, bronią i zapasami wojennymi, i że Mickiewicz chciał zabrać się z takim transportem na Litwę. Wyjazd do Warszawy, której nie znał, choć ważny propagandowo, nie poruszał tak jego serca.

Relację Pola uważano za wymysł mający na celu usprawiedliwienie długiego zwlekania poety z wyjazdem do kraju. Nie jest jasne, czy chodziło o nieudaną wyprawę kapitana Jerzmanowskiego (który wyruszył z Londynu 9 lipca, lecz musiał spod Połągi zawrócić), czy o inną podobną inicjatywę, ani dlaczego Mickiewicz nie wyjechał wówczas, lecz dopiero około 23 lipca. Wyjaśnić te wątpliwości mógłby tylko kolejny list nadesłany do nas przez poetę.

Prócz Mickiewicza piszą jeszcze jego najbliżsi. Ujawniona ostatnio kolekcja prof. Tomasza Niewodniczańskiego z Bitburga zawiera m.in. zakupione w 1984 roku w paryskim antykwariacie listy Celiny Mickiewiczowej do męża i jej listy do Towiańskiego. Pisane, czasem prozą, czasem wierszem, intymne wyznania Mickiewiczowej ukazują nam osobowość szczerą do infantylizmu i — trzeba to powiedzieć — niezupełnie normalną. Listy do „Mistrza” i listy pisane pod jego wpływem wskazują winnego tego stanu: Towiański nie zlikwidował choroby Celiny, on ją tylko zagospodarował, by użyć do własnych potrzeb, przede wszystkim do manipulowania poetą. Myślę, że po literaturoznawcach listami tymi winni zająć się psychiatrzy, a nawet grafologowie…

Być może parę takich listów jeszcze nadejdzie; źródła ich jednak nie są niewyczerpalne, nawet jeśli biją w zaświatach. Jeżeli przez lat dwieście nie przebiły się na powierzchnię, to zapewne w większości już wyschły. Należy zatem zmienić strategię zdobywania informacji o poecie i próbować zbliżyć się — odchodząc. Trzeba zataczać coraz szersze kręgi, trzeba szukać już nie fotografii Mickiewicza, lecz fotografii innych ludzi — na których poeta mógłby pojawić się przypadkowo; badać archiwa nie rodziny Mickiewicza, lecz rodzin, z którymi poeta mógł się zetknąć, szukać jego śladów w miejscach coraz bardziej odległych od dróg, które najczęściej przemierzał. Chodzi o to, aby przypadek zmienić w świadomie stosowaną strategię.

Jako dobry przykład takiej — jeszcze intuicyjnie stosowanej — strategii może służyć praca Krzysztofa Rutkowskiego Stos dla Adama, oparta o badania archiwum Zgromadzenia Zmartwychwstańców. Mickiewicz — jak podkreśla sam autor — jest na kartach tej książki obecny, ale milczy. A jednak praca Rutkowskiego należy do tych, które w ostatnim dziesięcioleciu dodały najwięcej do wiedzy o poecie — o jego pracy nad przetwarzaniem zdesperowanych emigrantów w zakon i o walce zmartwychwstańców z towianizmem. Dawni wychowankowie Mickiewicza zwalczali potem poetę jako groźnego dla chrześcijaństwa heretyka powiązanego z żydostwem.

Ważnym przyczynkiem do portretu Mickiewicza okazało się też badanie dokumentów towiańczyków. Odnaleziony przez Pigonia, a opracowany przez Sudolskiego Dziennik Sprawy Bożej przyniósł materiały rewelacyjne, lecz wielu spraw nie rozstrzygał — może dlatego, iż jego autor, poeta i dawny belwederczyk, Seweryn Goszczyński, poddał go surowej cenzurze. Dopiero sięgnięcie po materiały bardziej odległe — po teksty pozostałe po włoskich (więc „pomickiewiczowskich”) wyznawcach „Mistrza” Andrzeja — pozwala owe wątpliwości przezwyciężyć. Ogromne znaczenie ma biografia Towiańskiego, której autorem był turyński, światowej sławy profesor Tancredi Canonico — w latach młodości podobno uratowany przez „Mistrza” przed samobójstwem. W przypadku tej biografii znaczące są nie tyle pochwały i wyrazy wdzięczności, ile pominięcia. Włosi też wierzą w nauki Towiańskiego — lecz nauki mocno zmodyfikowane: bliższe katolickiej ortodoksji wzbogaconej dyskretnie o teorię wędrówki dusz. We włoskim towianizmie Mickiewicz nie występuje już jako prorok, który w Dziadach przepowiedział nadejście Towiańskiego i budowę Trzeciego Kościoła, pojawi się on tylko jako element dekoracyjny, jako argument na rzecz tezy o sile „Mistrza”, który uzdrowił wyglądającą jak trup żonę poety, a jego samego nawrócił. Napoleon, którego uwielbiali polscy emigranci (a który mógłby drażnić Włochów), przestanie być drugim Chrystusem i zaświatowym opiekunem towiańczyków, znikną też rewelacje o „kolumnach duchów” wspomagających dzieło przebóstwienia świata, a miejsce Polski, jako następczyni Izraela, zajmie Italia. Wileński kauzyperda wiedział, co komu powiedzieć, by zostać „Mistrzem” Andrzejem…

Włoscy towiańczycy i bracia zmartwychwstańcy — to pierwsze z brzegu przykłady. Strategia coraz szerszych kręgów może przynieść jeszcze wiele odkryć, które pozwolą nam uzupełnić puste pola Mickiewiczowskiej „tablicy Mendelejewa”. Zaczynają działać prawa wielkich liczb. Gdyby do mickiewiczologii oddelegować odpowiednią liczbę fachowców, to po odpowiednio długim czasie znaleźliby oni wszystko, co jeszcze jest do znalezienia… No, prawie wszystko. Pewne pytania zapewne pozostaną bez odpowiedzi — i bardzo dobrze. Nie wiadomo i niech nie będzie wiadomo, jak wyglądały wspólne wyjazdy poety i doktorowej Kowalskiej nad morze, nie jest też rzeczą pewną, czy miłość Adama i Maryli, już po mężu Puttkamerowej, miała tak idealny charakter, jak tego chce legenda. Pozostawmy naszych bohaterów z ich tajemnicami, zwłaszcza kiedy nie mamy innego wyjścia. Trudno przecież przypuścić, by oderwany od życia współczesny badacz zdołał rozszyfrować tajemnice, które chytre niewiasty potrafiły ukryć nawet przed zazdrosnymi mężami…

2. Niewiedza konkretna, czyli wiedza utracona

Walka z niewiedzą fundamentalną, polegającą na braku informacji, przypomina poszukiwanie skarbów, jakichś amfor podobnych naczyniom kryjącym rękopisy z Qumran. Jest to zatem zajęcie sensowne, a nawet pełne optymizmu. Mickiewiczologia zna jednak przypadki pozbawione nadziei, zna przykłady niewiedzy powstałej w wyniku zniszczenia naczyń zawierających konkretne informacje. W ten sposób powstała ogromna niewiedza dotycząca konkretnych faktów z życia i twórczości Mickiewicza — ale faktów, które zanikły: spalonych poematów, poniszczonych listów i grzechów, z których ciężko było się spowiadać. Oto kilka przykładów:

• Wiadomo, że Mickiewicz w swych światopoglądowych poszukiwaniach stale znajdował się przy granicy herezji — raz po jednej, raz po drugiej stronie. Wierzył przecież w wędrówkę dusz, czasem — za przykładem panteistów — wierzył, że wszystko jest bogiem, czasem boga w ogóle pomijał. Księgi narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego i wykłady z Collège de France znalazły się na indeksie papieskim i do dzisiaj nikt ich stamtąd nie wykreślił. Trzydziestego lipca 1841, w piątek, odbyła się — prawdopodobnie pierwsza na emigracji — rozmowa Mickiewicza z „Mistrzem” Andrzejem Towiańskim, rozmowa, która zdecydowała o całej przyszłości poety. Treści jej właściwie nie znamy.

 

• We wtorek, 29 lutego 1848 roku, w Rzymie, Mickiewicz rozpoczął swoją spowiedź życia. Odbywała się ona od rana — według relacji świadków — „wśród łez i krzyków” i zakończyła się po południu… odłożeniem rozgrzeszenia, gdyż spowiednik, ksiądz Aleksander Jełowicki, musiał zasięgnąć w tej sprawie opinii papieża. Druga część owej spowiedzi odbyła się nazajutrz, 1 marca, i trwała od 10 do 14. Sprawa zakończyła się rozgrzeszeniem, lecz wszystkie słowa, które wówczas padły, na zawsze pozostaną tajemnicą.

• Innym przykładem niewiedzy, o której istnieniu wiemy, jest treść ostatniej rozmowy Mickiewicza z księdzem Lamennais. Poeta zerwał z nim stosunki w 1842 roku, gdy Lamennais wystąpił z Kościoła. Sam Mickiewicz rozpoczynał wówczas działalność w Sprawie Bożej Towiańskiego — mogła więc zdecydować różnica poglądów, mógł też poeta koniunkturalnie odciąć się od podejrzanego o herezję księdza. W końcu 1852 lub z początkiem 1853 roku, gdy Mickiewicz miał przenieść się do Arsenału, zaczęli go odwiedzać ludzie zainteresowani wynajęciem mieszkania. Razu pewnego zjawił się jakiś staruszek, w którym poeta poznał przyjaciela Polaków.

— Co pana tu sprowadza?

— Szukam mieszkania, by w nim umrzeć — odpowiedział Lamennais.

Poeta zaprowadził starca do gabinetu, rozmawiali ponad godzinę. Lamennais zmarł w lutym następnego roku. Treści rozmowy ani on, ani Mickiewicz nie ujawnili nikomu.

Podobnych przykładów można by podać więcej — same spotkania z kobietami, spotkania, których przebiegu nie znamy, mogłyby stać się natchnieniem do napisania kilkudziesięciu książek umoralniających i kilkuset demoralizujących.

Do niewiedzy, o której coś wiemy i wobec której jesteśmy całkowicie bezradni, zaliczyć musimy także zaginione przekazy i utwory:

• W liście z 1828 roku do Antoniego Edwarda Odyńca Mickiewicz — wspominając o swoich dramatach — pisze: „ja kilka ich całych w ogień rzuciłem, kilka w połowie dokonanych […]”. Wiemy, iż jednym z nich był pisany w Kownie wolteriański dramat o Demostenesie, nie wiemy, jakie były te inne ani czy w ogóle istniały.

• Z licznych wspomnień wiadomo, że podczas uczty wigilijnej w 1827 roku Mickiewicz zaimprowizował tragedię na zadany przez słuchaczy temat: losy Samuela Zborowskiego. Według szacunku słuchaczy tragedia mogła liczyć około dwóch tysięcy linijek — nie zanotowano jednak ani jednej. Nie ocalały zresztą, poza wyjątkami, także inne improwizacje. Poeta — zapewne zdając sobie sprawę z ułomności improwizowanych utworów — nie zgadzał się na ich zapis. Fragmenty, które ocalały mimo jego zakazu, nie zawsze te obawy potwierdzają.

• Zniknęły listy Celiny Mickiewiczowej, które lwowski pisarz Władysław Bełza (autor słynnego „Kto ty jesteś? — Polak mały”) nabył kiedyś od przyjaciela Celiny Mickiewiczowej, Alojzego Niewiarowicza. Molestowany przez dzieci poety Bełza przywiózł listy na uroczystości pogrzebowe 1890 roku do Krakowa. Zgodził się wypożyczyć je Władysławowi i Marii na jeden dzień. Kiedy się zgłosił po odbiór — usłyszał, że zostały spalone. Z listów tych ocalała skarga Celiny, którą Bełza cytował w swej niedokończonej pracy o Xawerze. Mickiewiczowa żaliła się na słowa męża, oznajmiającego kategorycznie, „że nie poświęci głowy św. Jana i Xawery dla mnie nie potępi”. Dla niektórych badaczy był to dowód romansu poety z młodą śpiewaczką — choć tak naprawdę to nie wiemy, w jakich okolicznościach słowa te zostały rzucone.

• Zniknęły także listy Xawery Deybel do poety, w posiadaniu których był również Władysław Bełza. Według świadectwa pochodzącego od jego bratanka, Witolda Bełzy, syn poety, Władysław, początkowo prosił o przesłanie mu tych listów, a gdy Bełza odmówił, „zaklinał go na wszystkie świętości i na cień Mickiewicza, że stryj użytku z nich nie zrobi i — spali. Stryj listy spalił — jak napisał Bełza w liście do Boya — one dziś nie istnieją” (Boy o Mickiewiczu, Warszawa 1949, s. 137–138). Z przykrością musimy mu wierzyć…

Nie poznamy też spalonych przez Władysława Mickiewicza listów jego matki, a żony poety — Celiny z Szymanowskich, nie poznamy jej pamiętnika. Nie miał racji Bułhakow, pisząc, że rękopisy nie płoną — one płoną od samego początku.