Rzeczy i fakty

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa



Patroni:



Projekt okładki i stron tytułowych

Barbara Niewiadomska

Zdjęcie na okładce

Bogusław Wolniewicz

(fot. z archiwum rodzinnego)

Wydawca

Mikołaj Tajchman

Redaktor prowadzący

Barbara Surówka

Redakcja

Halina Zelnikowa

Korekta

Jadwiga Biernacka

Produkcja

Mariola Iwona Keppel

Skład wersji elektronicznej na zlecenie Wydawnictwa Naukowego PWN

Weronika Panecka / Woblink

Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując jej część, rób to jedynie na użytek osobisty.

Szanujmy cudzą własność i prawo.

Więcej na www.legalnakultura.pl

Polska Izba Książki

Copyright for the text © by Bogusław Wolniewicz

Warszawa 1968

ISBN 978-83-01-20424-2

eBook został przygotowany na podstawie wydania papierowego z 2019 r., (wyd. II)

Warszawa 2019

Wydawnictwo Naukowe PWN SA

02-460 Warszawa, ul. Gottlieba Daimlera 2

tel. 22 69 54 321, faks 22 69 54 288

infolinia 801 33 33 88

e-mail: pwn@pwn.com.pl; reklama@pwn.pl

www.pwn.pl

Spis treści

O Rzeczach i faktach Bogusława Wolniewicza (Bogdan Dziobkowski)

1. Geneza

2. Interpretacje

3. Wyrafinowana metafizyka

4. Ontologia faktów a ontologia rzeczy

5. Aporia

6. Korzenie

7. Późna myśl Wittgensteina

8. Kontynuacja

Bibliografia

RZECZY I FAKTY

I. Wittgenstein i jego «Traktat»

1. Życie Wittgensteina i jego miejsce w filozofii współczesnej.

2. Wittgenstein i neopozytywizm

3. Podstawowy problem «Traktatu»

4. Kompozycja «Traktatu»

5. Filozoficzne tło «Traktatu»

6. Rzut oka na nową filozofię Wittgensteina

7. Materializm dialektyczny wobec filozofii Wittgensteina

II. O pewnych nieporozumieniach wokół ontologii «Traktatu»

1. Podstawowe tezy ontologii «Traktatu»

2. O zarzucie niejasności

3. O dwu rodzajach kwestii interpretacyjnych

4. Dwa główne nieporozumienia dotyczące tez 1–1.11

5. Zdarzenia i fakty

6. Dodatkowe źródło zdarzeniowej interpretacji ontologii paktów

7. O konsekwencjach tezy 1.1

III. Rzeczy i fakty

1. Model ontologii faktów

2. Ontologia faktów i reizm

IV. Niektóre pojęcia semantyki Wittgensteina

1. Założenia podstawowe

2. Korelacje główne między językiem i światem

3. Zdania elementarne, atomowe i sprawozdawcze

4. O nazwach i przedmiotach w rozumieniu Wittgensteina

V. Fakty i stany rzeczy

1. Fakt, przedmiot i stan rzeczy

2. Fakt i asercja

3. Termin «fakt» jako nominalny równoważnik tezy

4. Ontologia faktów i idiogeniczną teoria sądti

5. Sens i możliwość

VI. Ontologia faktów i ontologia substancji

1. Paralelizm ontologii Arystotelesa i Wittgensteina

2. Substancje pierwotne i fakty atomowe

3. «Pierwsze tworzywo» Arystotelesa i «przedmioty» Wittgensteina

4. Forma i konfiguracja

5. Porównanie z tomistyczną wersją arystotelizmu

VII. O atomizmie logicznym

1. Cztery wersje tezy atomizmu logicznego

2. Zasada atomizmu w «Traktacie»

3. Postulat niezależności stanów rzeczy

4. Trzy pytania w związku z postulatem niezależności

5. Atomizm logiczny i monizm absolutny

6. Monizm absolutny i koherencyjne kryterium prawdy

7. O pewnej różnicy między atomizmem logicznym Russella i Wittgensteina

Dodatek (I) Platona «Teajtetos» 201 E do 202 D

Dodatek (II) Pojęcie abstrakcji u Hegla i w Marksizmie

Bibliografia

(I) Pisma Wittgensteina opublikowane w latach 1921–1965

(II) Literatura o Wittgensteinie za lata 1914–1965

 

O Autorze

Przypisy

O RZECZACH I FAKTACH BOGUSŁAWA WOLNIEWICZA

We wstępie do polskiego wydania Traktatu logiczno-filozoficznego Ludwiga Wittgensteina Bogusław Wolniewicz pisał:

Traktat Wittgensteina jest dziełem niezwykłym. Jego tezy są w swej surowej lakoniczności tym dla filozofii, czym wierchy dla taternika: nieustannym wyzwaniem, by wznieść się po nich na pułap, którego same sięgają. Takie dzieło powstaje przez zryw myśli, na jaki człowiek może się zdobyć raz w życiu. Niewiele ich też powstało (Wolniewicz 1997, s. XXXVII).

Nietypowa forma Traktatu sprawia, że dzieło to jest podatne na liczne interpretacje. Jedną z najciekawszych przedstawił Wolniewicz w książce Rzeczy i fakty. Wittgenstein zostaje tutaj ustawiony w jednym szeregu z Platonem, Arystotelesem czy Gottfriedem Leibnizem, jako twórca wielkiego systemu metafizycznego. Takie odczytanie Traktatu jest szczególnie interesujące, gdy zderzymy je z popularnym obecnie tzw. odczytaniem terapeutycznym (Stanleya Cavella, Cory Diamond, Jamesa Conanta). Niezwykle ciekawe są też prowadzone przez Wolniewicza dociekania na temat złożonych relacji między wczesną filozofią Wittgensteina a ideami Gottloba Fregego, Bertranda Russella czy neopozytywistów oraz zestawienie tej filozofii z poglądami wybranych przedstawicieli Szkoły Lwowsko-Warszawskiej (Tadeuszem Kotarbińskim, Kazimierzem Twardowskim). W książce Wolniewicza pojawia się również wiele inspirujących, czasami wręcz brawurowych, idei, jak np. wskazanie na wielorakie „pokrewieństwa sposobów myślenia” Wittgensteina i Georga Hegla (s. 133)1, które mogą stanowić punkt wyjścia dalszych analiz.

Pomimo upływu ponad pięćdziesięciu lat od pierwszego wydania Rzeczy i fakty nie straciły swojej naukowej świeżości. Przedstawione w tej książce myśli wciąż inspirują̨ zarówno filozofów, jak i logików. Zaprezentowany w niej sposób odczytania Traktatu wsiąkł w naszą kulturę filozoficzną. Stał się też odskocznią do zbudowania przez Wolniewicza własnego systemu ontologicznego, wyłożonego w Ontologii sytuacji (1985). Wszystko to sprawia, że Rzeczy i fakty można zaliczyć do zbioru najważniejszych książek w polskiej filozofii drugiej połowy dwudziestego wieku.

1. Geneza

1. GENEZA. Wolniewicz był pierwszym polskim filozofem, który zaczął systematycznie zgłębiać myśl Wittgensteina. Zetknął się z nią około roku 1949, podczas studiów filozoficznych w Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. W rozmowie z Tomaszem Sommerem (Sommer 2010) powiedział, że stało się to za sprawą Tadeusza Szczurkiewicza, który na swych wykładach z socjologii wspominał o pracy Karla Poppera Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie. Wzmianki te miały charakter krytyczny, ale – pomimo tego – Wolniewicz do książki Poppera zajrzał. Jako jeden z wrogów „społeczeństwa otwartego” wymieniony był w niej Wittgenstein, a przemawiać miał za tym szereg cytatów z Traktatu. Wolniewicz przywołane tezy odebrał inaczej: „zachwyciły mnie swą sugestywnie zagadkową lakonicznością” (Sommer 2010, s. 55) – wspominał. Już przy pierwszej, samodzielnej lekturze Traktatu jego uwagę przykuły partie metafizyczne książki, zwłaszcza teza 1.13: „Światem są fakty w przestrzeni logicznej”. W pojęciu „przestrzeni logicznej” poczuł „tchnienie wielkiej metafizyki” (Sommer 2010, s. 56).

Do Traktatu Wolniewicz nawiązał w swojej, napisanej w 1951 roku pod kierunkiem Tadeusza Czeżowskiego, pracy magisterskiej pt. Krytyka subiektywnego idealizmu w «Materializmie i empiriokrytycyzmie» W.I. Lenina (por. Wolniewicz 1998, s. 139). Następnie, z jego inicjatywy, wczesna filozofia Wittgensteina stała się w roku akademickim 1952/53 przedmiotem analiz na privatissimum filozoficznym Czeżowskiego. Niestety, sytuacja polityczna sprawiła, że w roku 1953 Wolniewicz zrezygnował z asystentury w Katedrze Logiki UMK. Do pracy naukowej wrócił w 1956 roku. Wykładając logikę i filozofię w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Gdańsku, napisał pod kierunkiem Czeżowskiego pracę doktorską Semantyka języka potocznego w nowej filozofii Wittgensteina. Praca została obroniona w 1962 roku i rok później Wolniewicz przeniósł się do Katedry Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Tu w 1967 roku, na podstawie rozprawy Studia nad filozofią Wittgensteina, uzyskał habilitację. Recenzentami tej rozprawy byli: Tadeusz Kotarbiński, Roman Suszko, Peter T. Geach i Adam Schaff. W następnym roku praca ta została opublikowana w PWN pod tytułem Rzeczy i fakty. Wstęp do pierwszej filozofii Wittgensteina.

2. Interpretacje

2. INTERPRETACJE. Anat Biletzki w książce (Over)Interpreting Wittgenstein (2003) wyróżnia pięć standardowych interpretacji Traktatu. Każda z tych interpretacji inaczej rozkłada akcenty pomiędzy poszczególnymi partiami książki: kładzie nacisk na wybrane tezy, inne spycha na plan dalszy albo wręcz ignoruje. Odczytania te układają się w pewną chronologię.

Pierwsze interpretacje Traktatu – logiczno-lingwistyczne – zostały sformułowane przez osoby, które osobiście znały Wittgensteina i miały okazję dyskutować z nim jego idee. Odczytania te przedstawiały Traktat jako dzieło z zakresu logiki i filozofii języka, z pewnymi metafizycznymi wtrętami i zdecydowanie antymetafizyczną konkluzją. Tezy o charakterze teoriopoznawczym, etycznym czy estetycznym traktowano jako luźne dygresje, a partie mistyczne zwykle pomijano. Taką perspektywę znajdujemy w napisanym w roku 1922 przez Russella wstępie do pierwszego wydania Traktatu w języku angielskim (2001). Wittgenstein, według Russella, zajmuje się przede wszystkim logiczną strukturą zdań oraz problemem wynikania logicznego. Stricte filozoficzne partie tekstu są pochodną tych rozważań i mają charakter wtórny. Podobnie postrzegał Traktat Frank Ramsey. Wprawdzie w opublikowanym w roku 1923 na łamach kwartalnika „Mind” artykule Critical Notice of the «Tractatus» (Ramsey 1923) odrzucił Russellowską tezę, że Traktat mówi o języku logicznie doskonałym, i utrzymywał, że mowa w nim o języku potocznym, ale spór ten cały czas toczył się w obrębie filozofii języka i logiki. Jako przykład logiczno-lingwistycznego odczytania Traktatu Biletzki podaje też interpretację zaproponowaną przez Koło Wiedeńskie. Neopozytywiści odnaleźli u Wittgensteina podwaliny dla swego antyfilozoficznego programu, z weryfikacjonistyczną teorią znaczenia na czele.

Z czasem, gdzieś na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych dwudziestego wieku, zaczęto zwracać uwagę na „niezwykle metafizyczną aurę” (Biletzki 2003, s. 47) wczesnej filozofii Wittgensteina. Dostrzeżono, jak złożoną kwestią są relacje między językiem a światem i jak bardzo rozstrzygnięcia z obrębu filozofii języka są uwikłane w kwestie o charakterze ontologicznym (i odwrotnie). W tym okresie główny wysiłek interpretatorów Wittgensteina został skierowany na zagadnienia o charakterze metafizycznym, przy czym kluczem do tych zagadnień była wciąż analiza języka. W centrum uwagi znalazły się pojęcia: faktu, faktu negatywnego, stanu rzeczy, przedmiotu, przestrzeni logicznej. Zwolennicy realistycznego odczytania Traktatu starli się ze zwolennikami nominalizmu. Myśl Wittgensteina zaczęto wpisywać w filozoficzną tradycję, zestawiać ją z Platonem czy Arystotelesem. Odczytania należące do tej grupy Biletzki nazywa „wyrafinowaną metafizyką”. Znajdujemy je w pracach m.in. G.E.M. Anscombe (1959), Erika Steniusa (1960), Maxa Blacka (1964), Jamesa Griffina (1964) i Georga Pitchera (1964).

W trzeciej fazie dyskusji nad Traktatem nacisk położono na – bagatelizowany wcześniej – problem milczenia. W tym ujęciu ramami Traktatu są: Przedmowa, gdzie mówi się, że cały sens książki można wyrazić tak: „co się w ogóle da powiedzieć, da się jasno powiedzieć; o czym zaś nie można mówić, o tym trzeba milczeć” (Wittgenstein 1997, s. 3), oraz końcowe tezy, w tym ostatnia – 7 – będąca konkluzją całego wywodu i powtarzająca przytoczone wyżej twierdzenie z Przedmowy: „O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć”. Lingwistyczne, logiczne i metafizyczne partie książki jakoś w te ramy powinny zostać wpisane. Wcześniejsze interpretacje nie poradziły sobie z tym wyzwaniem – udawały tylko, że odrzuciły Wittgensteinowską drabinę, „uprzednio po niej się wspiąwszy” (teza 6.54). Zwolennicy trzeciego sposobu odczytywania Traktatu proponują rozwiązać ten problem przy użyciu rozróżnienia pokazać/powiedzieć. Wittgenstein niewątpliwie przywiązywał do tej dystynkcji dużą wagę. W tezie 4.1212 podkreślał: „Co można pokazać, tego nie można powiedzieć”. Pozwala to spojrzeć na myśl Wittgensteina z nowej perspektywy. Wprawdzie nie można mówić o strukturze języka, o relacjach między językiem i światem, o własnościach wewnętrznych przedmiotów itd., ale można to jakoś próbować pokazać. I Traktat to robi. Zaletą tej interpretacji jest to, że spina ona metafizyczne, lingwistyczne, logiczne, etyczne i mistyczne partie tekstu w spójną całość. Zwolennicy odczytania logiczno-lingwistycznego szukali w Traktacie głównie odpowiedzi na centralne dla pierwszej fazy rozwoju filozofii analitycznej pytania: o naturę języka i logiki. Drugi etap był powiązany z powrotem w obrębie filozofii analitycznej do problemów metafizycznych. Trzecią fazę (wśród jej głównych reprezentantów – według Biletzki – znajdują się Anthony Kenny (1973), Gordon Baker i Peter Hacker (1980, 1984) oraz David Pears (1989)) charakteryzuje nacisk na kwestie o charakterze metafilozoficznym. Traktat z tej perspektywy zaczyna być postrzegany jako dzieło dotyczące przede wszystkim natury samej filozofii, a jego centralna myśl brzmi, że to, o czym filozofia rzekomo mówi, można jedynie pokazać. Traktuje się go też często jako swoiste preludium do Dociekań filozoficznych, które w takim ujęciu stają się głównym dziełem Wittgensteina.

W latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku pojawił się zupełnie nowy sposób patrzenia na filozofię Wittgensteina – sposób, który zdecydowanie odciął się od trzech wskazanych wyżej interpretacji. Zaproponowali go Diamond (1991) i Conant (1989, 2000). Podczas gdy przedstawiciele trzeciego etapu próbowali, korzystając z rozróżnienia pokazać/powiedzieć, wpisać filozoficzną treść Traktatu w jego metafilozoficzne ramy, Diamond odrzuciła to rozwiązanie jako „tchórzliwe” i zaapelowała, by zacząć poważnie traktować Wittgensteinowską kategorię niedorzeczności. To, o czym nie można mówić, nie może też zostać pokazane. Właściwie rozumie Wittgensteina ten, kto dostrzega, że Traktat nie jest przedsięwzięciem teoretycznym, lecz terapeutycznym. Zmagania z jego tezami, próby wypełniania ich jakąś uchwytną treścią, mają w końcu sprawić, że czytelnik dostrzeże niedorzeczność tych tez. W ten sposób problemy filozoficzne znikną. Według Diamond i Conanta metoda ta jest zbliżona do metod stosowanych w późnej filozofii Wittgensteina2.

Ostatni3 z wyróżnionych przez Biletzki etapów interpretacji Traktatu nie ma jednolitego charakteru; trudno go też wyraźnie oddzielić od etapu czwartego. Składają się na niego różne stanowiska (np. Ostrow 2001), które próbują uporać się z licznymi powstałymi na gruncie interpretacji terapeutycznej trudnościami, odwołując się do etycznego wymiaru Traktatu. W liście do wydawcy Traktatu, Ludwiga von Fickera, Wittgenstein pisał:

[…] książka ta ma sens etyczny. Chciałem swego czasu dać w przedmowie zdanie, którego teraz faktycznie tam nie ma, ale które tu piszę, bo może będzie dla Pana kluczem. Otóż chciałem napisać, że moja praca składa się z dwu części: z tego, co w niej napisałem, oraz z wszystkiego, czego nie napisałem. I właśnie ta druga część jest ważna. Treść etyczną moja książka wyznacza niejako od wewnątrz; i jestem przekonany, że TYLKO tak da się ją wyznaczyć ściśle. Krótko mówiąc, sądzę, że wszystko, co wielu dziś klepie, zawarłem w swej książce, milcząc (Wittgenstein; cytat za: Wolniewicz 1997, s. VIII).

Słowa te pozwalają przypuszczać, że tezy 7 nie należy traktować jako konkluzji przeprowadzonego w Traktacie teoretycznego wywodu, lecz jako pewien nakaz moralny.

Wskazane wyżej perspektywy nie są, rzecz jasna, jedynymi sposobami odczytywania wczesnej filozofii Wittgensteina. Uwzględniono w nich najważniejsze interpretacje, które pojawiły się w szeroko rozumianej filozofii analitycznej, pominięto natomiast odczytania kontynentalne. Należy też zaznaczyć, że zaproponowany przez Biletzki podział na pięć standardowych sposobów interpretowania Traktatu sam standardowy nie jest. Zwykle do tego problemu podchodzi się w mniej drobnoziarnisty sposób, wyróżniając dwa odczytania Traktatu: metafizyczne (zawierające trzy pierwsze ze wskazanych wyżej stanowisk) i terapeutyczne (zawierające dwa pozostałe).

 

3. Wyrafinowana metafizyka

3. WYRAFINOWANA METAFIZYKA. W Rzeczach i faktach znajdujemy jedną z najciekawszych metafizycznych interpretacji Traktatu. Różni się ona jednak od wskazanych przez Biletzki stanowisk z fazy drugiej tym, że obok wyrafinowanej metafizyki znajdujemy w niej odpowiedź na problem milczenia. I – co szczególnie ważne – odpowiedź ta nie sprowadza się do podziału na pokazać/powiedzieć. Wolniewicz nie twierdzi, że Wittgenstein, mówiąc o świecie, języku i myśli, pokazuje tym samym granice sensownego mówienia. Prezentowane w Rzeczach i faktach stanowisko jest bardziej złożone. Milczenie jest pochodną tez metafizycznych – bierze się z niewyrażalności ontologii faktów.

Rdzeń przedstawionej przez Wolniewicza interpretacji Traktatu składa się z pięciu następujących twierdzeń: (1) Podstawowym problemem Traktatu jest stosunek myśli do świata (rzeczywistości); (2) Myśl jest w Traktacie utożsamiona z językiem; (3) Logiczno-syntaktyczna struktura języka i ontologiczna struktura świata (rzeczywistości) są izomorficzne; (4) Przedstawiona w Traktacie ontologia jest ontologią faktów; (5) Ontologia faktów jest niewyrażalna (wpisana jest w nią głęboka aporia). Według Wolniewicza Traktat jest zatem klasycznym dziełem filozoficznym, w którym próbuje się odpowiedzieć na „wielką zagadkę” („mamy przed sobą system metafizyczny, w którym centralną rolę odgrywa kwestia stosunku myśli do świata oraz kwestia miejsca, jakie w tym stosunku zajmuje język” (s. 54)), zakończonym nieklasyczną konkluzją. Przyjrzyjmy się tym twierdzeniom nieco bliżej.

Problem relacji między myślą a ujmowaną w niej rzeczywistością to w filozofii zagadnienie centralne. Wittgenstein, podobnie jak wcześniej Frege, patrzy na tę kwestię z perspektywy antypsychologicznej. Przez myśl rozumie nie jakieś dostępne introspekcyjnie zjawiska, lecz abstrakcyjny nośnik prawdy i fałszu. Tak pojmowana myśl jest swego rodzaju językiem. Nie jest to jednak „język” w sensie, jaki temu słowu nadaje językoznawstwo, lecz „język” rozumiany logicznie. Termin ten jest bowiem dwuznaczny. Wittgenstein tę dwuznaczność oddaje przy pomocy kategorii znaku i symbolu. Znaki to pewne, dostępne za pomocą zmysłów zewnętrznych bądź zmysłu wewnętrznego, fakty: ciągi pozostawionych na papierze śladów atramentu, rysunki, dźwięki, wyobrażenia, sny itd. Symbole należą do innego porządku. Znakami będą więc na przykład graficzne znaki zdaniowe: „Moja miotła stoi w kącie”, „My broom is in the corner”, „Mein Besen steht in der Ecke”, rysunek stojącej w kącie miotły czy wyobrażenie tej sytuacji, symbolem zaś – to, co tym znakom jest wspólne i w stosunku do czego może powstać kwestia prawdziwości. W takim ujęciu pytanie o stosunek myśli do świata zostaje sprowadzone do pytania o możliwość odwzorowania rzeczywistości w języku. Odpowiedzią na to pytanie jest teoria logicznego odwzorowania. Główną myśl tej teorii Wittgenstein przedstawił tak:

Teoria logicznego odwzorowania przez język głosi – całkiem ogólnie: aby zdanie mogło być prawdziwe lub fałszywe – zgadzać się z rzeczywistością, albo nie – coś w zdaniu musi być z rzeczywistością identyczne (Wittgenstein; cytat za: Wolniewicz 1997, s. XXXI).

Tym czymś jest „forma logiczna, czyli forma rzeczywistości” (2.18). W Traktacie jest ona scharakteryzowana w tezach 2.1–2.225.

Przyjęcie, że język i świat mają wspólną formę logiczną, prowadzi do wniosku, że w logicznej strukturze języka można ujrzeć wewnętrzną budowę świata.

Warstwa symboli – to znaczy warstwa sensu – ma zawsze pewne konieczne i przez to stałe właściwości logiczne, w których odzwierciedlają się konieczne rysy ontologicznej budowy świata; czy, jak mówi Wittgenstein, jego budowy „wewnętrznej” (4.122–4.125). Rysy te ujawniają się zwłaszcza w tautologiach logiki i równaniach matematyki (6.22) (s. 52).

Wittgenstein sądzi, że język ma strukturę klasycznego rachunku zdań. Składa się ze zdań, będących funkcjami prawdziwościowymi zdań elementarnych. Zdania elementarne są splotami nazw. Nazwy – proste, niedefiniowalne elementy języka – oznaczają przedmioty. Zdania opisują możliwe sytuacje. W ten sposób, w oparciu o wskazany wyżej paralelizm, budowana jest ontologia Traktatu.

Wskazany porządek wywodu nie pokrywa się jednak u Wittgensteina z porządkiem wykładu. Traktat zaczyna się od tez mówiących o owej wewnętrznej budowie świata. Rozważania o języku pojawiają się w dalszej kolejności. Jak podkreśla Wolniewicz, punktem wyjścia są tu pewne intuicje ontologiczne, wyłożone w trzech pierwszych tezach:

1. Świat jest wszystkim, co jest faktem.

1.1 Świat jest ogółem faktów, nie rzeczy.

1.11 Świat jest wyznaczony przez fakty oraz przez to, że są to wszystkie fakty.

Tezy te tworzą fundament, na którym zostaje wzniesiony wyrafinowany gmach ontologii faktów. Jednak początkowo słowa „świat”, „fakt” i „rzecz” występują w swych potocznych znaczeniach i nie nastręczają poważniejszych trudności. Dopiero w kolejnych partiach tekstu, gdy wyjściowe intuicje zostaną rozwinięte w system filozoficzny, znaczenia tych terminów zostaną istotnie zmodyfikowane.

Henryk Elzenberg mawiał, że w filozofii „najtrudniej zawsze o dobre przykłady”. Podobnie uważał Kazimierz Ajdukiewicz: „Łatwiej zrobić teorię, niż znaleźć dobry przykład” (oba cytaty za: Wolniewicz 2018, s. 22). Wolniewicz taki dobry przykład dla ontologii faktów znalazł. Załóżmy, że świat, o którym mowa w Traktacie, zawiera jedynie trzy rzeczy: punkty materialne A, B, C, oraz trzy fakty: odległości między tymi punktami. Świat ten to trójkąt prostokątny o wierzchołkach A, B, C, wyznaczony przez trzy fakty:

(f1) (A, B) = 5

(f2) (A, C) = 3

(f3) (B, C) = 4

Zaproponowany model dobrze ilustruje istotne elementy ontologii faktów. Trzy pierwsze tezy Traktatu zyskują tu następującą interpretację:

1′ Trójkąt ABC jest wszystkim, co wyrażają prawdziwe równania postaci fi.

1.1′ Trójkąt ABC jest zbiorem rzeczywistych odległości między punktami materialnymi A, B, C, a nie zbiorem punktów materialnych A, B, C.

1.11′ Trójkąt ABC jest wyznaczony przez rzeczywiste odległości między punktami materialnymi A, B, C oraz przez to, że są to wszystkie rzeczywiste odległości (s. 96).

Punkty materialne A, B, C reprezentują przedmioty w sensie Traktatu. Każdy z tych punktów ma pewną formę (własności wewnętrzne), która wyznacza jego możliwości kombinatoryczne. Ogół owych możliwości Wittgenstein nazywa przestrzenią logiczną. Świat jest wszystkim, co zostało zrealizowane. W modelu ABC jest to określony trójkąt prostokątny, wyznaczony przez odległości między jego wierzchołkami. Tak rozumiany świat jest pewną całością: zbiorem w sensie kolektywnym. Trójkątowi temu towarzyszy długi cień niezrealizowanych możliwości – stanów rzeczy, które mogłyby zajść, na przykład:

(s4) (A, B) = 7

(s5) (A, C) = 7

(s6) (B, C) = 7

ale nie zaszły, bo punkty A, B, C utworzyły wskazane wcześniej konfiguracje. Owe niezrealizowane stany rzeczy istnieją w przedmiotach w postaci ich formy. Stanowisko Wittgensteina jest zatem zasadniczo odmienne od różnych współczesnych odmian realizmu modalnego. Na gruncie ontologii Traktatu niezrealizowane możliwości (stany rzeczy, które nie zaszły) nie są zlokalizowane „za granicą” świata, tylko wewnątrz niego:

2.06 Istnienie i nieistnienie stanów rzeczy jest rzeczywistością.

(Istnienie stanu rzeczy nazywam faktem pozytywnym, nieistnienie – negatywnym.) […]

2.063 Cała rzeczywistość jest światem.

To, że punkty A, B, C utworzyły wspomniany wyżej trójkąt, ma charakter przygodny, ale możliwość utworzenia tego trójkąta była w sposób konieczny zawarta w formach owych przedmiotów. Widzimy zatem, że w ontologii Traktatu występują różne sposoby istnienia: przedmioty istnieją w sposób konieczny, fakty są rzeczywiste, a stany rzeczy – możliwe. Wolniewicz zauważa, że odpowiada to trzem modalnościom wyróżnionym przez Immanuela Kanta.

W ten sposób model ABC ukazuje dwie centralne dla przedstawionej w Traktacie ontologii faktów idee. Po pierwsze: „Ogół rzeczy jest wyznaczony przez ogół faktów, ale ogół faktów nie jest wyznaczony przez ogół rzeczy” (s. 98). Po drugie: „Ontologia faktów jest […] ontologią modalną” (s. 173).