3 książki za 34.99 oszczędź od 50%

Sięgam po odwagę

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Sięgam po odwagę
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Okładka


Strona tytułowa


Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20


Instrukcja obsługi

Codziennie rano otwórz książkę, wpisz dzisiejszą datę i przeczytaj jeden tekst.

Tylko jeden tekst jednego dnia.

Przeczytaj cały aż do końca, a potem zapytaj swojego serca co dla ciebie znaczy i czy znalazłaś w nim coś, co warto zapamiętać.

Zapisz swoje wnioski swoimi słowami.

Zabierz je w sercu na resztę dnia.

Postaraj się o nich pamiętać.

Jeden tekst.

Codziennie.

Przez 365 dni.

Przygotowałam 12 książek z serii „Kurs pozytywnego myślenia”.

Co miesiąc będzie się ukazywała nowa.

Wiem, że nie masz czasu.

Wiem, że rano zawsze się śpieszysz.

Wiem, że zrobienie dodatkowej rzeczy rano jest dla ciebie ogromnym wysiłkiem.

Pomyśl czy jest coś, co robisz, a czego wcale w gruncie rzeczy nie chcesz i nie potrzebujesz robić.

Może już czas z tego zrezygnować?

Zamiast zajmować się tym wieczorem, może warto położyć się wcześniej spać, dzięki czemu będziesz mogła bez problemu wstać trochę wcześniej i podarować sobie piętnaście minut nauki pozytywnego myślenia?

Pomyśl jak możesz lepiej zorganizować swój czas.

Czy naprawdę wśród 24 godzin nie znajdziesz 15 minut, które miałabyś spędzić sama ze sobą, ucząc się nowej umiejętności, która pozwoli ci zmienić wszystko, co tylko zechcesz?

Pewna część twojej duszy będzie podchodziła do tego z oporem. Będzie usiłowała cię wytrącić z równowagi, zniechęcić, zmęczyć, odwrócić twoją uwagę.

W taki sposób reaguje podświadomość na próbę zmiany.

Nie wie czy ta zmiana jest dobra, ale na wszelki wypadek usiłuje wytrącić ci ją z ręki.

Trzymaj się swojego postanowienia.

Jeden tekst codziennie rano.

Niezależnie od tego czy masz na to ochotę, czy nie.

„Ochota” to podszept podświadomości, która chce przytrzymać cię w starym sposobie myślenia, bo boi się zmian.

Ale teraz – być może po raz pierwszy w życiu – ty przejmujesz kontrolę.

Podejmij jasne i czyste postanowienie o tym, że wytrwasz.

Wstań rano, otwórz książkę i zacznij czytać.

Nie pytaj siebie czy dzisiaj też chcesz to zrobić.

Po prostu zrób to.

Przyjmij, że jest to coś, co robisz codziennie przez miesiąc.

Po miesiącu zastanowisz się czy chcesz kontynuować, czy przerywasz i nie będziesz się więcej tym zajmować.

Wytrwaj miesiąc.

Zobaczysz jak niezwykle pozytywne zmiany zaczną zachodzić w twoim sposobie myślenia, reagowania, zachowania i samopoczucia.

Wiesz o co chodzi?

Głęboko w duszy nosisz w sobie przyzwyczajenie do bycia niezadowolonym, nieszczęśliwym, gorszym, niepotrzebnym, odrzuconym i samotnym.

To nawyk myślowy zapamiętany przez twoją podświadomość.

Ten nawyk rzuca cień na wszystko, co myślisz, postanawiasz i robisz.

Jest jak negatywny filtr, który zniekształca obraz rzeczywistości i nie pozwala ci uwierzyć we własne siły, w nadzieję i miłość.

To właśnie chcemy zmienić.

Podświadomość trzyma się tego filtra, ponieważ nie zdaje sobie sprawy, że można go zmienić, naprawić i oczyścić w taki sposób, żeby lśnił pozytywnym światłem i wspierał zamiast cię osłabiać.

Dlatego podświadomość początkowo będzie chciała cię zniechęcić i będzie podsuwała różne przeszkody.

Bądź silniejsza od niej.

Raz w życiu podejmij świadome, mądre i wybrane przez ciebie postanowienie i wytrwaj w nim cierpliwie i z uporem.

Kiedy podświadomość zorientuje się, że naprawdę na serio jesteś zaangażowana w ten projekt, przestanie ci przeszkadzać i zacznie cię w nim wspierać.

Zmiana sposobu myślenia to najbardziej niesamowite i skuteczne narzędzie do naprawienia swojego życia.

Wszystko wtedy się zmienia na lepsze.

Absolutnie wszystko.

Nie tylko twoje myśli i samopoczucie.

Zmienia się na lepsze twoje zdrowie, podejmujesz lepsze decyzje, dostajesz lepsze propozycje, spotykasz wspaniałych ludzi, masz więcej pieniędzy, pojawiają się nowe możliwości, a ty masz poczucie, że wszystko ma sens i czujesz radość, że jesteś jego częścią.

PAMIĘTAJ:

1.

Czytaj jeden tekst dziennie i zapisz swoje wnioski.

2.

Rób to codziennie bez wyjątku, niezależnie od tego co podpowiada twoja chęć lub niechęć.

3.

Podejmij zobowiązanie, że robisz to przez miesiąc codziennie rano, a dopiero po miesiącu zastanów się czy chcesz kontynuować, czy przerywasz.

Ciągle dostaję listy z tym samym pytaniem:

– Co jest ze mną nie tak? Dlaczego nie potrafię skończyć tego, co zaczynam? Przez chwilę mam zapał i siłę do tego, żeby pracować nad sobą, a potem wszystko się rozpada, ginie we mgle, a ja znowu spadam na dno. Co jest ze mną nie tak?

Odpowiadam jeszcze raz, bo pisałam i mówiłam już o tym wiele razy wcześniej.

Być może tym razem wreszcie mnie usłyszysz.

Twoja podświadomość wierzy w coś innego niż ty.

Trzyma się swoich przekonań.

Wierzy w to, że jesteś gorsza, że nic ci się nie uda, że nie dasz rady, że jesteś bezwartościowa, nieważna, że nie zasługujesz na szczęście, przyjaźń ani miłość.

Twoja podświadomość wierzy w to, że jesteś ofiarą, wyrzutkiem i bezdomnym, zagubionym dzieckiem, które bezskutecznie poszukuje opieki.

To właśnie dlatego czujesz się nieszczęśliwy, smutny, samotny, zagubiony, brakuje ci siły, wytrwałości, cierpliwości i radości.

To poczucie wypływa z tego, co jest zapisane w twojej podświadomości.

Z mojego doświadczenia wynika, że jest tylko jeden sposób, żeby to zmienić.

Trzeba nauczyć podświadomość nowych, pozytywnych przekonań.

Jak to zrobić?

Tak samo jak zostały w niej zapisane pierwsze, negatywne i destrukcyjne komunikaty, czyli poprzez WYTRWAŁE, CODZIENNE, WIELOKROTNE POWTARZANIE NOWYCH PRZEKONAŃ.

Twoja podświadomość rządzi twoim sposobem myślenia, ale jednocześnie obserwuje ciebie i słucha tego, co mówisz.

Jeżeli powiesz coś nowego trzy razy, to podświadomość zgodzi się z tobą albo nie, ale i tak spojrzy na to po swojemu.

Jeżeli powtórzysz coś nowego dziesięć razy, podświadomość może uznać, że to stanowi zagrożenie dla całego systemu przekonań, w jakie ona wierzy. Będzie więc próbowała cię zniechęcić do zmiany i będzie podsuwała różne przeszkody – dostaniesz kataru, rozboli cię głowa, będziesz się czuł zestresowany, chory albo sztucznie pobudzony. Podświadomość jest w stanie wywołać w tobie dowolny stan i zrobi to jeśli uzna za konieczne.

Jeżeli się poddasz i zaprzestaniesz działania, podświadomość zwycięży – tak jak tysiące razy wcześniej – i przytrzyma cię w swoim kręgu przekonań.

CHODZI O TO, ŻEBY PO RAZ PIERWSZY W ŻYCIU OKAZAĆ SIĘ SILNIEJSZYM I BARDZIEJ WYTRWAŁYM ZAWODNIKIEM NIŻ TWOJA PODŚWIADOMOŚĆ.

Nie chodzi o to, żeby z nią walczyć.

Podświadomość jest twoim sprzymierzeńcem i przyjacielem, ale jeżeli nosi w sobie negatywne przekonania, to nie zdaje sobie sprawy z tego, że istnieje inny, bardziej pozytywny sposób myślenia.

To jest właśnie zadanie dla ciebie.

Musisz nauczyć swoją podświadomość nowych instynktownych przekonań.

Zapisać w niej na nowo bazowy zestaw przekonań dotyczących siebie i reszty świata, które odtąd będą nowym filtrem naświetlającym każdy aspekt twojego życia.

Podejmujesz decyzję.

Realizujesz ją przez trzy dni.

Czwartego dnia ogarnia cię jakaś niechęć, więc pytasz siebie:

– Czy ja mam dzisiaj ochotę znowu się tym zajmować?

Kiedy pytasz „siebie”, w rzeczywistości pytasz swojej podświadomości! I to właśnie ona najpierw zasiała w twojej duszy niechęć, a potem podpowie ci:

– Nie, to bez sensu, nie chce mi się dzisiaj tego robić!

I dlatego właśnie przerywasz każdą pozytywną zmianę.

Bo twoja podświadomość w taki sposób potrafi cię zmanipulować, że zgodzisz się na to, czego ona chce.

RAZ W ŻYCIU ZRÓB INACZEJ.

Podejmij decyzję.

Trzymaj się swojego postanowienia.

Niezależnie od tego jakie myśli pojawiają się w twojej duszy.

PODEJMIJ DECYZJĘ.

 

Przyjmij ją do realizacji.

Nie pytaj siebie czy masz ochotę, czy nie.

Po prostu codziennie rano zrób to, co sobie postanowiłeś.

To jest jedyny sposób, żeby przezwyciężyć dawne destrukcyjne przekonania i wprowadzić do swojej duszy nowe, jasne, optymistyczne i pozytywne kody, które odtąd będą cię wspierały we wszystkim co robisz i będą wzmacniały twoje życie.

Czy myślisz, że jesteś gotowy?

Czy chciałbyś spróbować tej całkiem nowej podróży przez swoją duszę?

Jeśli tak, to przypomnę ci jak to zrobić.

Codziennie rano otwórz książkę.

Wpisz nad tekstem dzisiejszą datę.

Przeczytaj jeden tekst.

Dopuść go do swojego serca.

Zastanów się nad nim.

Zapisz swoje wnioski.

Zabierz je w duszy na resztę dnia.

Tylko tyle i aż tyle.

CODZIENNIE RANO.

Codziennie rano przez jeden miesiąc.

Trzydzieści albo trzydzieści jeden dni.

Po miesiącu zastanów się czy chcesz robić to dalej.

Jeśli tak, to cieszę się razem z tobą.

Przygotowałam dla ciebie dwanaście książek – po jednej na każdy miesiąc w roku.

Możesz zacząć w dowolnym miejscu, od przypadkowego tomu.

Każda książka jest całością samą w sobie.

To jest najbardziej skuteczny sposób, jaki znam, żeby odzyskać siłę, moc, radość i szczęście.

Wierzę w to, że tobie także się uda.


Sprawiam, że to jest możliwe

Dzisiaj z okazji Dnia Dziecka jestem dla siebie dobry, kochającym dorosłym, który mądrze i świadomie opiekuje się mną – czyli radosnym, pełnym wiary i nadziei dzieckiem.

Dzisiaj daję sobie szansę na osiągnięcie wszystkiego, o czym marzę.

Jako mądry, samodzielny, kochający dorosły zastanawiam się w jaki sposób mogę zrealizować to, co jest dla mnie ważne.

Daję sobie wsparcie i akceptację.

Przyglądam się nowym pomysłom.

Nie odrzucam niczego tylko dlatego, że to jest nowe albo śmiałe.

Tak robiłam kiedyś.

Byłam tak niepewna siebie i tak bardzo przelękniona podświadomym przeświadczeniem, że jestem do niczego, że nic mi się nie uda i że wszystko na pewno jak zwykle pójdzie źle, że sama sobie stawiałam przeszkody i odbierałam sobie chęć do działania.

Dzisiaj sprawiam, że marzenia stają się rzeczywistością.

Nie dlatego, że mam magiczną moc, ale po prostu dlatego, że wierzę w siebie, opiekuję się moim życiem i chcę dla siebie wszystkiego, co najlepsze.

Myślę o sobie w pozytywny, wspierający, pełen przyjaźni i życzliwości sposób.

To mi daje wielką wewnętrzną moc.

Kiedyś mówiłam, że chciałabym czegoś, ale od razu dodawałam, że to z pewnością jest niemożliwe i byłam w stanie znaleźć wiele powodów, żeby samą siebie zniechęcić.

Dzisiaj wybieram myśleć inaczej!

Z taką samą wytrwałością dzisiaj zachęcam siebie zamiast zniechęcać.

Wspieram siebie zamiast osłabiać.

Daję sobie przyjaźń i wsparcie zamiast odbierać sobie nadzieję.

Dzisiaj wiem, że jestem radosnym, silnym, odważnym dorosłym, który jest w stanie wpadać na genialne pomysły i realizować swoje projekty.

Po prostu.

Najzwyczajniej w świecie kocham moje życie, zasiewam w nim nowe pomysły i cieszę się kiedy wyrastają z nich piękne, mocne drzewa różnych dobrych spraw.

Spełniam moje marzenia.

Nie wszystkie naraz i nie natychmiast, tylko na spokojnie, po kolei.


Mam cały czas, jaki jest mi potrzebny.

Wszystko zrobię we właściwym momencie.

Dzisiaj sprawiam, że to jest możliwe.

Kiedyś mówiłam:

– Chciałbym mieć więcej czasu dla siebie, ale mam za dużo obowiązków i zobowiązań wobec innych ludzi.

Dzisiaj mówię:

– Chciałbym mieć więcej czasu dla siebie. Zastanowię się w której części dnia wyznaczę godzinę, którą spędzę z samą sobą. Moje życie jest przecież równie ważne jak życie tych, za których jestem odpowiedzialna. Potrzebuję mieć czas, żeby na spokojnie ze sobą pogadać. Znajdę ten czas dla siebie i będę się nim cieszyć.

Kiedyś mówiłam:

– Chciałbym zmienić pracę, ale boję się, że sobie nie poradzę.

Dzisiaj mówię:

– Chciałbym zmienić pracę. Czuję, że w tej pracy nie mogę być w pełni sobą. To dobry powód, żeby rozejrzeć się dookoła siebie i zastanowić co innego mógłbym robić w życiu. Gdzie znajdę spełnienie? Co chciałbym robić? Gdzie znajduje się takie miejsce, gdzie chciałbym pracować? Poszukam odpowiedzi na te pytania.

Kiedyś mówiłam:

– Chciałabym chodzić na fitness, ale boję się tego, co pomyśli o mnie instruktorka, bo przecież ja nic nie umiem.

Dzisiaj mówię:

– Chciałabym chodzić na fitness, więc sprawdzę gdzie odbywają się zajęcia. To ciekawe, że nauczę się czegoś nowego. To fantastyczne, że istnieją kluby fitness, gdzie po prostu wystarczy się zapisać i uczyć od instruktorki jak należy wykonywać poszczególne ćwiczenia. To super, że mogę o siebie w taki sposób zadbać.

Oto miejsce dla ciebie:

Kiedyś mówiłam:

Dzisiaj mówię:

Kiedyś mówiłam:

Dzisiaj mówię:


Mam nowe życie

Otwieram oczy i uczę się na nowo widzieć i rozumieć świat.

Czasem czuję się trochę tak, jakbym budziła się z głębokiego snu, w którym nie byłam sobą i nic nie zależało ode mnie.

Byłam skrępowana, unieruchomiona i musiałam być niewolnikiem przykrych, smutnych myśli, które kierowały moimi uczuciami i zachowaniem.

Dzisiaj wiem, że ten sen to przeszłość, który mnie już nie dotyczy.

Tak było kiedyś, kiedy nie miałam kontaktu z samą sobą i tłukłam się po życiu jak przestraszona ćma w poszukiwaniu promyka jasności.

Czułam się jak w klatce, z której nie ma wyjścia.

Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że tą klatką były moje własne myśli i przekonania zapisane w mojej podświadomości.

Dzisiaj wiem, że mogę je zmienić.

Budzę się do nowego życia.

Wiem, że to wymaga pracy i cierpliwości, ale jestem przeszczęśliwa z samego odkrycia, że to jest możliwe.

Kiedyś narzekałabym, że chciałabym, żeby to było natychmiast i żeby ktoś zrobił to za mnie, bo ja nie lubię się męczyć i nie lubię czekać.

Dzisiaj wiem, że takie marudzenie nie ma sensu i nie prowadzi do niczego konstruktywnego. Jest tylko marnowaniem czasu i kręceniem się w kółko.

Dzisiaj z radością witam moje nowe życie.

Będę zmieniać moje wewnętrzne przekonania.

Będę przekuwać moje negatywne myślenie na dobre, pozytywne i wspierające.

Zaczynam już dzisiaj i będę to robić codziennie rano, na początek dnia. Po to, żeby przez cały dzień pamiętać o tym, co jest ważne.

Otwieram więc oczy i patrzę na siebie jak na przyjaciela.

Zagubiłam go dawno temu, zaniedbałam go, bo większą wagę przykładałam do wyolbrzymiania problemów zamiast do budowania życzliwości w stosunku do samej siebie.

Im bardziej odpychałam siebie, tym bardziej obcy i skomplikowany wydawał mi się cały świat.

Dzisiaj to zmieniam.

Akceptuję siebie taką, jaka jestem.

Podejmuję zobowiązanie wobec samej siebie, że naprawię to, co wymaga we mnie zmiany.

Ćwiczę pozytywne myślenie.

Budzę się do nowego życia razem z moją przyjaciółką duszą, z którą od dzisiaj stanowimy zgraną parę.

Słucham moich myśli i uczę siebie pozytywnego nastawienia.

Mam nowe, dobre, wspaniałe życie.

Urządzę je tak, żeby być spełnionym, szczęśliwym człowiekiem.

To zależy ode mnie!


Znam moją siłę

Jestem gotowa stawić czoła trudom podróży przez życie i niespodziewanym przeszkodom, jakie się pojawią na mojej drodze.

Wiem, że nie zawsze jest łatwo i rozumiem, że to ma głęboki sens.

Gdyby wszystko było łatwe i przychodziło bez wysiłku, nie miałabym szansy wzmocnić mojej wewnętrznej siły, rozwinąć mojego intelektu i zdobyć nowej wiedzy.

Byłabym coraz bardziej krucha, słaba i bezmyślna, aż w końcu nawet nie zauważyłabym kiedy zamieniam się w bezczynną istotę pozbawioną marzeń, chęci i możliwości, żeby je realizować.

Dlatego wiem, że czasem nie może być łatwo.

Wiem, że czasem musi być trudno.

Tylko podczas takich trudnych ćwiczeń na poligonie życia zdobywa się nowe sprawności i większą moc.

Kiedyś w dziecinnie niedojrzały sposób żądałam od życia, żeby zawsze było łatwo i przyjemnie, a kiedy sprawy zaczynały się komplikować, wpadałam w rozpacz.

Byłam rozżalona, że zdarza mi się coś przykrego.

Narzekałam, że los zmusza mnie do szukania rozwiązań.

Nienawidziłam tego, że muszę sobie radzić.

Unikałam jak ognia wszelkiego wysiłku.

Dzisiaj wiem, że moje podejście było nierealne, a ja zachowywałam się jak przestraszone dziecko.

Na szczęście jestem już dorosła.

Dorosła w tym pozytywnym sensie, czyli mam świadomość tego, że moje życie jest w moich rękach.

Wiem też, że w życiu jest jak w podróży: czasem pędzisz po prostej, gładkiej drodze, a czasem musisz się przeprawić przez góry.


W wysokich górach będzie zimno, mało tlenu do oddychania, dookoła ostre skały, o które można sobie rozbić nos.

Wkładam ciepłe spodnie, sweter, kurtkę i czapkę, słucham co radzi mi doświadczony w Himalajach Szerpa i staram się w miarę możliwości za nim nadążyć.

Uczę się używania sprzętu wspinaczkowego, oddycham głęboko, a mój organizm uczy się wytwarzać więcej czerwonych ciałek krwi.

To mnie wzmacnia.

Moje serce trenuje uderzanie podczas większego wysiłku.

Zapamiętuje ten trening i poszerza swoje możliwości.

Cały mój organizm elastycznie przystosowuje się do nowych warunków i wzmacnia się od środka.

Wierzchołek góry. Sukces.

Powoli zaczynam schodzić w dół. Jestem już po drugiej stronie.

A siła, jaką wypracowałam podczas wspinaczki, zostanie ze mną do końca życia.

Teraz jest czas, żeby odpocząć.

Taka jest moja siła.

Budowana podczas wędrówki przez życie.

Kiedyś myślałam, że musi być zawsze łatwo.

Teraz myślę, że warto czasem wejść na szczyt góry, bo z jej wierzchołka lepiej widać to wszystko, co zostało na dole.

Dobrze jest się czasem zmęczyć.

Pokonać własną słabość.

Nauczyć się nowej umiejętności.

Wiem, że dam sobie radę, niezależnie od tego czym życie mnie zaskoczy.

Bo jestem gotowa do tego, żeby ćwiczyć moją wewnętrzną moc.

Ta chęć daje mi największą siłę.


Wychodzę z mgły wspomnień

Czasem odzywa się we mnie wspomnienie czegoś, co zdarzyło się dawno temu i napełnia mnie smutkiem.

 

Kiedyś poddawałam mu się i traciłam chęć życia.

Dzisiaj wiem, że emocje są jak obłoki mgły.

Pojawiają się czasami, opadają na moje serce, ale wystarczy mocniej dmuchnąć, żeby popłynęły dalej.

Z tych dawnych wspomnień nic już nie wynika.

Tyle tylko, że zostały głęboko zapisane w mojej pamięci, a ja nigdy świadomie nie stawiłam im czoła.

Nosiłam w sobie przez lata magazyn tych mgielnych obłoków, które znienacka wypływały z ciemności i pojawiały się tuż przed moimi oczami, a ja wtedy zatrzymywałam się i tonęłam w tej mgle.

Dzisiaj wiem, że te wspomnienia to strzępki dawnych emocji, których nigdy w sobie nie posprzątałam.

Bo przecież emocje to tylko odczucia powstałe na bazie wcześniejszych doświadczeń i przekonań.

Nie są czymś z zewnątrz, co atakuje jak wirus.

Są efektem moich wewnętrznych zapisów, tego, co znajduje się w mojej podświadomości. I są całkowicie zależne ode mnie.

Kiedyś czułam się wobec nich bezradna, ale było tak dlatego, że nigdy nie podjęłam żadnego świadomego działania, żeby mieć na nie wpływ i zmienić je w taki sposób, który będzie dla mnie konstruktywny i przyjazny.

Dzisiaj wiem, że mam władzę nad moimi emocjami.

Kiedy przypłynie znów nieoczekiwana smutna chmura dawnych wspomnień, spojrzę na nią i powiem:

– Tak, to prawda, tak było kiedyś. Ale to już dawno minione. Zamknięte w przeszłości. To mnie już nie dotyczy. Teraz rozglądam się dookoła i widzę całkiem nowe zdarzenia, które przynoszą mi nowe, pozytywne emocje.

Pamiętam pewien poranek w czerwcu. Chłodny, pochmurny, deszczowy dzień. Nastawiłam wodę na kawę i zobaczyłam na talerzu kilka moreli. I nagle włączyło mi się rozpamiętywanie przeszłości.

Wzięłam morelę do ręki. Była trochę twarda, mało dojrzała.

Przypomniałam sobie jak wiele lat wcześniej z moim chłopakiem wyjechaliśmy na pierwsze wakacje nad polskie morze. Bardzo go o to prosiłam, a on był ciągle zajęty, nigdy nie miał dla mnie czasu, miałam takie poczucie, że muszę bardzo się starać, żeby zasłużyć na jego uwagę.

Pojechaliśmy nad polskie morze. Wynajęliśmy pokój. Chodziliśmy po plaży, kłóciliśmy się, a ja kupowałam zielone, niedojrzałe, kwaśne morele i narzekałam, że są niesmaczne. Innych nie było.

Nasze pierwsze wspólne wakacje.

– Jacy byliśmy wtedy szczęśliwi – pomyślałam. – I nieszczęśliwi jednocześnie.

Zrobiło mi się żal.

Siebie, jego, nas obojga, tego, że tak walczyliśmy ze sobą i tego, że tak bardzo oboje potrzebowaliśmy, żeby ktoś nas kochał, ale żadne z nas nie umiało dać tego tej drugiej osobie.

I już, już miałam ulec i wpaść w tę smutną mgłę wspomnień, ale nagle ocknęłam się.

– To było dawno temu! – powiedziałam do siebie. – To już nigdy nie wróci. Zamknięta sprawa, przeszłość, czas dokonany. To tylko dawne emocje, które niepotrzebnie trzymam zamknięte w sobie. Uwalniam je! Niech to wspomnienie przestanie być dla mnie smutne! Niech odpłynie sobie w pokoju i rozwieje się jak dym. Niech po prostu zniknie, niech przestanie istnieć.

Jest tyle piękniejszych rzeczy i myśli, którymi mogę się zajmować!

Choćby ta piękna, duża, dojrzała morela. Jest taka słodka, jest aksamitna w dotyku i pięknie pomarańczowa.

Cieszę się z mojego obecnego życia i doceniam to, co się w nim pojawia.

Dziękuję za te fantastyczne morele, maliny i truskawki, za ludzi, którzy uczciwie biorą odpowiedzialność za swoje błędy, za zwrot nadpłaconego przelewu, za bezinteresowną pomoc pana na stacji benzynowej.

Hurra!!!

Wychodzę z mgły przykrych wspomnień!

Nareszcie wiem, że to zależy tylko ode mnie!!!

Wystarczy chwycić obłok dawnych emocji, spojrzeć na niego jak na ukrytą w zapomnianym kącie kulkę kurzu, otworzyć szeroko drzwi i pozwolić jej odlecieć.

Bez złości, bez poczucia winy, bez narzekania.

Z radością, że daję sobie wolność i robię miejsce na nowe, pozytywne emocje.

Wychodzę z mgły przykrych wspomnień, zastępując każde z nich nowym, pozytywnym, pełnym radości uczuciem, które czerpię z nowego, pozytywnego postrzegania rzeczywistości.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?