Kody podświadomości

Tekst
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Spis treści

1  ROZDZIAŁ 1

2  ROZDZIAŁ 2

3  ROZDZIAŁ 3

4  ROZDZIAŁ 4

5  ROZDZIAŁ 5

6  ROZDZIAŁ 6

7  ROZDZIAŁ 7

8  ROZDZIAŁ 8

9  ROZDZIAŁ 9

10  ROZDZIAŁ 10

11  ROZDZIAŁ 11

12  ROZDZIAŁ 12

13  ROZDZIAŁ 13

14  ROZDZIAŁ 14

15  ROZDZIAŁ 15

16  ROZDZIAŁ 16

17  ROZDZIAŁ 17

18  ROZDZIAŁ 18

19  ROZDZIAŁ 19

20  ROZDZIAŁ 20

21  ROZDZIAŁ 21

22  ROZDZIAŁ 22

23  ROZDZIAŁ 23

24  ROZDZIAŁ 24

25  ROZDZIAŁ 25

26  ROZDZIAŁ 26

27  ROZDZIAŁ 27

28  ROZDZIAŁ 28

29  ROZDZIAŁ 29

30  ROZDZIAŁ 30

31  ROZDZIAŁ 31

32  ROZDZIAŁ 32

33  ROZDZIAŁ 33

34  ROZDZIAŁ 34

35  ROZDZIAŁ 35

36  ROZDZIAŁ 36

37  ROZDZIAŁ 37

38  ROZDZIAŁ 38

39  ROZDZIAŁ 39

40  ROZDZIAŁ 40

41  ROZDZIAŁ 41

Od Autorki: Lubię przecinki. Daję im artystyczną wolność, nieskrępowaną schematem. Przecinek mówi czasem więcej niż słowo, zatrzymuje myśl, oddziela znaczenia, a czasem nadaje im nowy sens. Także wtedy kiedy znika. I dlatego przecinki w tej książce są postawione i zniknięte zgodnie z artystyczną wolnością, wbrew zaleceniom korekty i na moją odpowiedzialność.

Copyright for the Polish Edition © 2020 Edipresse Kolekcje sp. z o.o.

Copyright for the text and drawings © 2020 by Beata Pawlikowska

Edipresse Kolekcje Sp. z o.o., ul. Wiejska 19, 00-480 Warszawa

Dyrektor Zarządzający Segmentem Książek: Iga Rembiszewska

Senior Project Manager: Natalia Gowin

Produkcja: Klaudia Lis

Marketing i promocja: Renata Bogiel-Mikołajczyk

Digital i projekty specjalne: Tatiana Drózdż

Dystrybucja i sprzedaż: Izabela Łazicka (tel. 22 584 23 51)

Zdjęcie na okładce: Katarzyna Piwecka

Tekst i rysunki: Beata Pawlikowska

Projekt okładki: Beata Pawlikowska i Maciej Szymanowicz

Opracowanie graficzne: Beata Pawlikowska i Maciej Szymanowicz

Biuro Obsługi Klienta

www.hitsalonik.pl | mail: bok@edipresse.pl

tel.: 22 278 15 55 (pon.–pt. w godz. 8.00–17.00)

facebook.com/edipresseksiazki

facebook.com/pg/edipresseksiazki/shop

instagram.com/edipresseksiazki

ISBN: 978-83-8177-276-1

Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kodowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wystąpieniach publicznych w całości lub w części tylko za wyłącznym zezwoleniem właściciela praw autorskich.

Konwersję do wersji elektronicznej wykonano w systemie Zecer.

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20

ROZDZIAŁ 1


ROZDZIAŁ 1

Niewidzialna

Tak szczerze, między nami.

Życie było ciężkie.

Ludzie nic nie rozumieli. Ciągle ktoś wyrządzał mi jakąś przykrość. Dosłownie przez cały czas. Nie obchodziło ich to, że jestem wrażliwa i bardzo emocjonalnie reaguję na to co robią i mówią. I oczywiście nie wiedzieli, że nic nie pokazuję po sobie, bo brakowało im delikatności i empatii, żeby się domyślić jak bardzo w środku cierpię.

Można powiedzieć, że świat był jak słoń i ciągle po mnie deptał. A ja usiłowałam jakoś z tym słoniem wytrzymać, ale wiesz jak to jest. Co ja mogę zrobić kiedy słoń włazi swoimi czterema ogromnymi nogami do mojego sklepu z porcelaną i co chwilę coś potrąca, niszczy i brudzi? Mogę tylko sprzątać i krzyczeć, żeby przestał się ruszać.

Więc sprzątałam i krzyczałam, ale to nic nie pomagało.

Poza tym to był wyjątkowo duży i niezdarny słoń.

W podstawówce chodziłam do klasy V b. Czasem zabierano nas na koncerty muzyki poważnej.

Pewnego dnia w teatrze ogłoszono konkurs muzyczny z nagrodami. Zgłosiłam się, bo w końcu co jak co, ale na muzyce trochę się znałam. Miałam w domu gramofon i pudło z czarnymi płytami, których ciągle słuchałam.

Uwielbiałam „Bolero” Maurice’a Ravela, długi utwór z powracającym melodyjnym, chwytliwym refrenem, który kolejno wykonują różne instrumenty. Najpierw flet, potem klarnet, saksofon, skrzypce, potem następne grupy instrumentów, aż w końcu coś się zmienia. Tak jakby nagle muzycy zrozumieli, że mówią tym samym językiem i zgodnie chcą opowiedzieć tę samą optymistyczną historię, więc po czterdziestu minutach w końcu są gotowi zagrać razem.

Moi rodzice kupili tę płytę, podobnie jak większość pozostałych. W szkole na lekcjach muzyki uczyliśmy się piosenek o łące i kwiatkach, w radiu śpiewali Jerzy Połomski i Krzysztof Krawczyk. Internetu nie było, bo jeszcze nie został wynaleziony. W świecie ograniczonym do pocztówek dźwiękowych, magnetofonu kasetowego i gramofonu czułam się jak niedoceniana królowa, która wreszcie będzie miała szansę pokazać na co ją stać.

Bo kto oprócz mnie wiedział co to jest „Bolero” Ravela? Prawda? Albo kto umiał zaśpiewać „It Had to Be You” z Rayem Charlesem? Tylko ja.

Moi rówieśnicy nie mieli pojęcia o muzyce! Patrzyłam na nich z politowaniem.

Moje koleżanki postrzegałam jako „wieśniaczki” albo „królewny”.


Wieśniaczki miały piegi, nosiły dziecinne okrągłe kołnierzyki i zapinały bluzki aż pod szyję, a ich mamy wykonywały „gorsze” – jak mi się wydawało – zawody, takie jak sprzątanie albo szycie.

Królewny były piękne i ładnie ubrane. Zawsze miały przy sobie grzebień i lusterko, kręciły włosy na lokówki i używały szminki.

Wieśniaczkami skrycie pogardzałam, bo uważałam je za gorsze ode mnie.

Do królewien czułam niechęć, bo były ode mnie lepsze.

Ja byłam gdzieś pośrodku. Sama.

Moja mama skończyła studia wyższe, więc nie zaliczałam się już do wieśniaczek. Byłam lepsza od nich. Mogłam patrzeć na nie z góry.

Ale z drugiej strony nigdy się nie malowałam, miałam włosy proste jak druty i nie umiałam się ładnie ubrać, więc daleko było mi też do bycia królewną. Mogłam im tylko zazdrościć.

 

Żyłam sobie więc pomiędzy biednymi wieśniaczkami a ślicznymi królewnami, czując się inna. Inna, czyli wyjątkowa.

Gorsza. I lepsza.

Niedoceniona. Niezrozumiana.

Bardziej wrażliwa, bardziej inteligentna.

Głupsza, nieakceptowana.

Nie wiedziałam jak się zachować.

Obserwowałam inne dzieci i usiłowałam się jakoś dostosować, ale im bardziej się starałam, tym bardziej czułam się nie na miejscu i niechciana.

Ludzie nie dawali mi wyraźnych sygnałów. Ciągle musiałam zgadywać co tak naprawdę o mnie myślą i czy są wobec mnie szczerzy kiedy coś mówią. Nigdy nie wiedziałam czy zachowują się wobec mnie uczciwie. Może obgadują mnie za moimi plecami? Może wyśmiewają się ze mnie? A może… Och! Ta myśl kłuła mnie jak cios mieczem. Może oni uważają mnie za wieśniaczkę?! Wydawało mi się, że czasem widziałam w ich oczach pogardę i niechęć.

To było bardzo wyczerpujące.

Życie wśród ludzi było chyba nie dla mnie. Zbyt stresujące, zbyt męczące, zbyt trudne do przewidzenia, kontrolowania, ogarnięcia.

Wycofywałam się więc, najchętniej obserwując ich z ukrycia. Może powiedzą coś o mnie i wreszcie dowiem się co naprawdę o mnie myślą?

W kryjówce czułam się bezpiecznie. Nikt nie mógł mnie zranić niechętnym gestem, pognębić wywyższającym się spojrzeniem, skrzywdzić obojętnością ani gniewem.

Lubiłam w ciemności nocy iść ulicą i patrzeć w rozświetlone okna. Albo siedzieć w klasie w milczeniu, z pochyloną głową. Stać pod ścianą. Chciałam czuć się niewidzialna. Wtedy nikt nie mógł wyrządzić mi przykrości, bo magicznym sposobem przestawałam istnieć. Ludzie mnie nie widzieli. Nie dostrzegali mojej obecności.

To dobrze i źle.

Podobało mi się to, ale jednocześnie cierpiałam.

Chciałam, żeby mnie chwalili, lubili, podziwiali, docenili jaka jestem wyjątkowa.

Tylko że oni nie potrafili mnie docenić i nie chcieli mnie podziwiać.

Czasem postanawiałam wyjść z kryjówki i pokazać jaka jestem wyjątkowa, ale wydawali mi się zbyt głupi, żeby to zauważyć. Albo zbyt mądrzy, żeby przejmować się kimś tak głupim jak ja.

Chowałam się więc z powrotem, czułam się odtrącona, gorsza, niepotrzebna. Płakałam w poduszkę. A potem znów przychodził nowy dzień i znów trzeba było jakoś radzić sobie z tym wszystkim.

ROZDZIAŁ 2


ROZDZIAŁ 2

Fryderyk Chopin

Tamtego dnia poszliśmy z klasą na koncert. I nagle ktoś ze sceny zapytał kto chce wziąć udział w konkursie muzycznym z nagrodami.

No jak to kto??!!!

Ja!!!

Przecież ja codziennie słucham muzyki z płyt i znam amerykańskich wykonawców! Wiem kto skomponował „Bolero” i że Miles Davis grał na trąbce!

Ja!!! Ja!!! Ja!!!

Wreszcie będę miała okazję pokazać kto jest najlepszy i najmądrzejszy! Wieśniaczki zostaną ostatecznie pognębione i zawstydzone, a królewny zbledną z zazdrości. Wszyscy będą klaskać i gratulować mi nadzwyczajnej wiedzy.

Biegnę na scenę!

Wybrano cztery osoby z widowni.

Stanęliśmy przed orkiestrą. Pan prowadzący konkurs wyjął szeleszczące kartki i zapisał nasze imiona. Włodek – kolega z mojej klasy V b – miał podliczać punkty i ogłosić zwycięzcę.

Pierwsza runda pytań!

Oklaski. Reflektor. Teraz ja.

Pytanie brzmiało:

– Jak się nazywał polski kompozytor i wirtuoz fortepianu, który urodził się w Żelazowej Woli?

– Aaaa – zawahałam się.

– Wirtuoz fortepianu, wybitny kompozytor romantyczny, autor wielu polonezów i mazurków? – podpowiedział prowadzący.

– Aaa – zająknęłam się. – Fff-ranciszek? Chopin.

Powiedziałam „Chopin”. Nie „Szopen”, tylko „Chopin”. I w dodatku Franciszek!

– Fryderyk! Szopen! – odrzekł prowadzący dobitnie i takim tonem, jakby mówił: „Nigdy wcześniej nie zetknąłem się z taką beznadziejną głupotą!”.

A ja zgasłam.

Zrobiłam się czerwona jak burak i chciałam tylko jednego: żeby scena zapadła się pod moimi stopami i zabrała mnie w nicość.

Niech spadnę nawet do piekła, byle uciec sprzed tych ostrych świateł i totalnego upokorzenia! Niech zniknę na zawsze! Niech mnie pochłonie ciemność i pustka, w której nikt nie zobaczy mojej przegranej twarzy!!

To koniec! Klęska! Tragedia!

Moje życie to dramat!

Nikt we mnie nie wierzy, nikt mnie nie chce, nikt mnie nie potrzebuje, a kiedy wchodzę na scenę, dostaję złośliwie takie pytanie, na które nie umiem odpowiedzieć! Świat jest okrutny, bezlitosny, a życie jest tylko cierpieniem, niesprawiedliwością, krzywdą i nieszczęściem!!!

Scena nie spłonęła pod moim wstydem i poczuciem porażki.

Stałam jak kamienny posąg. Nieruchomo, bez słowa. Nie przyszło mi nawet do głowy, że mogłabym stamtąd po prostu uciec, bo przecież nie wolno uciekać.

Jedyne, co byłam w stanie zrobić, to stać. Nie pamiętam jakie były następne pytania, nie wiem nawet czy byłam w stanie je usłyszeć. Na żadne nie odpowiedziałam poprawnie.

Miałam pustkę w głowie i czułam się tak, jakby ktoś zabrał mi życie. Ukradł mi godność, oblał pomyjami, obrzucił błotem.

Patrzyłam szeroko otwartymi oczami na świat i czułam się jeszcze bardziej obca niż kiedykolwiek.

Pytania wreszcie się skończyły. Prowadzący złożył kartki i poprosił Włodka o policzenie punktów.

Włodek podszedł do mikrofonu i wyraźnie, na cały głos powiedział:

– Beata, zero punktów.

To był ostateczny cios. Aż drgnęłam.

– Jak on może być taki okrutny? – pomyślałam. – Przecież on wie, że jestem bardzo wrażliwa! Jak on może mnie tak ranić, ogłaszając wszystkim, że przegrałam?!…

Odczytano wyniki. Zwycięzca dostał nagrodę. Kazano nam zejść ze sceny.

Czułam na sobie kłujące spojrzenia pełne szyderstwa i pogardy. Nienawidziłam ich za to. To wszystko ich wina!

Jak mogli ogłosić konkurs, w którym pytania były takie trudne, że nie dałam rady odpowiedzieć na żadne z nich?!

Może w innych szkołach ta wiedza znajduje się w programie nauczania, ale nie w mojej! Nie przypominam sobie, żeby ktokolwiek mówił nam o Franciszku, znaczy Fryderyku Chopinie! Skąd ja mam wiedzieć, że on się urodził w Żelazowej Woli?! Przecież mieszkam w Koszalinie, małym mieście blisko morza, daleko od stolicy, teatrów i koncertów! Może uczniowie w Warszawie chodzą na występy słynnych pianistów i mogą się wtedy dowiedzieć kto komponował mazurki i polonezy, ale nie my!!!

To niesprawiedliwe! To ich wina! Poskarżę się! Zemszczę się! Będę płakać! Jestem nieszczęśliwa! Dlaczego oni zawsze muszą wyrządzić mi przykrość! Dlaczego oni nie potrafią traktować mnie delikatnie i szanować moich uczuć! Dlaczego ciągle ktoś mnie rani!!! Dlaczego świat jest taki okrutny!! Dlaczego ludzie są tacy niewrażliwi i niewspółczujący!!!

Dlaczego ja muszę przegrać właśnie wtedy kiedy najbardziej chcę wygrać!!! Dlaczego dostałam najtrudniejsze pytania?! Dlaczego życie jest takie trudne, ciężkie i niemożliwe do zniesienia!!! Dlaczego nikt mnie nie rozumie??!! Dlaczego nikt mnie nie pociesza!!!! Dlaczego ja muszę zawsze być z tym wszystkim sama!!! Dlaczego jestem taka nieszczęśliwa??!! Dlaczego wszystko jest zawsze pod górkę? I dlaczego nie ma przy mnie nikogo, kto mógłby mnie wesprzeć i pocieszyć?…

Oczywiście, ja jestem zawsze sama! Kiedy ktoś inny potrzebuje pomocy, to zawsze może na mnie liczyć. Ale kiedy ja spadam na dno rozpaczy i poniżenia, wszyscy odwracają się ode mnie plecami! Jestem skończona! Tak, pewnie zaraz ktoś powie, że wcale nie jestem skończona, ale ja wiem, że jestem!

To co się zdarzyło jest straszne. Okropne. Nie do podźwignięcia. To jeszcze jeden dowód na to, że jestem śmieciem. Nikt mnie nie lubi i nikt mnie nigdy nie pokocha, bo co ja potrafię? No co?… Nic!!! Do niczego nikomu się nie przydam! Nikt nie pomyśli o mnie, że jestem coś warta, bo przecież właśnie pokazałam wszystkim publicznie, że nic nie wiem, niczego nie umiem i jestem najgłupsza ze wszystkich, którzy zgłosili się do konkursu!

Co za wstyd! Co za kompromitacja!

To niewybaczalne!

To niesprawiedliwe!

To jest podejrzane! Może oni specjalnie chcieli mnie upokorzyć przed innymi dziećmi i dlatego wybrali dla mnie stronnicze pytania! Od początku wydawało mi się, że prowadzący mnie nie lubi! Pewnie chciał się na mnie zemścić! Chciał mnie skrzywdzić!

Ja jestem taka biedna!

Zawsze znajdzie się ktoś, kto chce mi wyrządzić krzywdę. Życie jest takie niesprawiedliwe. Ludzie są tacy podli. Nikomu nie można zaufać, na nikim nie można polegać. Nawet Włodek, z którym siadałam czasem w jednej ławce, nawet on mnie zdradził! Od razu na samym początku głośno wszystkim obwieścił, że nie dostałam ani jednego punktu! Co za obraza! Co za afront! Co za niesprawiedliwość!!!

Jestem skrzywdzona, źle potraktowana i bezsilna! Nic nie mogę zrobić wobec tej jawnej niesprawiedliwości. Współczuję samej sobie!

Jestem samotna, ludzie uważają mnie za przegraną, a ja nie mogę tego zmienić!

Nienawidzę ich. Nienawidzę siebie. Nienawidzę życia. Nienawidzę tego koncertu, tego teatru, nienawidzę mojej przyszłości i wszystkiego, co może się zdarzyć.

Życie jest zbyt ciężkie!

Ludzie są okropni!

Wszędzie czają się pułapki na takie uczciwe i dobre osoby jak ja!

Ciągle ktoś chce mnie wykorzystać do swoich celów.

A przecież ja tak niewiele chcę.

Tylko tego, żeby ktoś mnie kochał, szanował, lubił i doceniał. Żeby ktoś mnie chwalił i nagradzał. Żebym dostawała łatwe pytania i znała wszystkie odpowiedzi. Żeby ludzie byli zawsze dla mnie mili, bo ja jestem specjalna. Żebym była ich królową. Żeby lubili mnie mimo wszystko i zawsze chcieli ze mną być. Żeby nikt nie ranił moich uczuć i nie był wobec mnie nieuczciwy. Żeby schody były niższe i żeby łatwiej było na nie wchodzić. Żeby nie było zadań domowych, nauczycieli ani szkoły. Żeby wszyscy byli ładni i uprzejmi. Żeby pies nie szczekał tak głośno. Żeby wszystko było łatwiejsze. Żeby zawsze mi się udawało. Żebym zawsze była zwycięzcą i mogła udowodnić wszystkim, że jestem najlepsza.

No ale to tylko marzenia.

Bo tak naprawdę to ja jestem nikim.

Ludzie odebrali mi poczucie własnej wartości.

Przez nich nie mogę spać i nie mogę być z siebie zadowolona.

Przez nich pewnie będę miała przegrane życie.

Tak to jest.

Nie ma szczęścia dla takich jak ja.

Zostałam niesprawiedliwie skrzywdzona i jeszcze długo będę za to płacić.

Chcę płakać. Chcę zniknąć.

Chcę schować się w czarnej dziurze, żeby nikt nigdy mnie nie znalazł.

Pewnie dopiero wtedy zauważą, że mnie nie ma.

Dopiero wtedy zaczną się o mnie martwić, będą o mnie rozmawiać i będą o mnie myśleć. Ale to już będzie za późno!

Good bye 1 , bezduszni głupcy! Good bye, piękne królewny, które nigdy nie chciały dopuścić mnie do swojego towarzystwa! I tak wiem, że nigdy nie będę się z wami równać. Dla mnie są tylko głupie wieśniaczki o ograniczonych umysłach i przyziemnych zainteresowaniach.

Nie ma miejsca dla takich jak ja.

Jest tylko cierpienie, niesprawiedliwość, wykorzystywanie i podłość. Krzywda, ból i samotność. Tylko tyle mi zostało.

To nie jest życie ani nieżycie.

Jest tylko wielka pustka, w której będę się błąkać bez końca jak duch. Zgaszono we mnie nadzieję, odebrano mi godność i wartość.

Nikt i nic.

To jestem ja.

Nikt i nic. Nic więcej.

1 Good bye (ang.) – Żegnajcie! Żegnaj! [wróć]

ROZDZIAŁ 3


ROZDZIAŁ 3

Franciszek Hopin

W pewien symboliczny sposób Franciszek Hopin stał się patronem mojego życia na następnych dwadzieścia lat.

Zatrzymajmy się tu na chwilę, bo chciałabym zrobić mały test.

Zrobiłam listę różnych mniej lub bardziej pozytywnych sformułowań dotyczących siebie i innych. Weź ołówek i zaznacz te, które czasem słyszysz we własnych myślach, czyli które oddają także twój sposób myślenia. Zaznacz te, które uważasz za słuszne.

 

Postaraj się udzielać uczciwych odpowiedzi.

Wiesz jak jest.

Nikt na ciebie nie patrzy. Nikt ciebie nie ocenia. Nikt nie wyciągnie wobec ciebie konsekwencji.

Jesteś tylko ty ze sobą.

Jeżeli rzeczywiście chcesz zrozumieć siebie odrobinę lepiej i jeżeli naprawdę zależy ci na znalezieniu konstruktywnego rozwiązania problemów, przed którymi stoisz w życiu, zapomnij na chwilę o reszcie świata.

Nie staraj się dobrze wypaść, bo nie ma tu nikogo, kto cię pochwali.

Nie wstydź się przyznać do czegoś, bo nie ma tu nikogo, kto cię potępi.

Jesteś tylko ty i twoje życie.

Spróbuj wyjść z roli osoby, która zawsze udziela właściwej odpowiedzi i wygrywa wszystkie konkurencje.

To nie jest konkurs.

Nie ma tu szafy, w której ukrywa się złośliwy Franciszek Hopin.

Jest chwila szczerości i prawdy.

A powiem ci, że tylko na prawdzie można zbudować coś trwałego i szczęśliwego.

Zapomnij więc teraz o innych ludziach. O tym co o tobie myślą, jak cię oceniają, w jakim stopniu twoje życie jest od nich uzależnione.

Zabieram cię na inną planetę.

Jesteś tylko ty i twoja dusza.

Chwila we dwoje.

Bądź dla siebie uczciwa/uczciwy.


Gotowa?

Gotowy?

Przeczytaj uważnie każde zdanie i zastanów się czy określa coś, co istnieje w twoim życiu, w twoim umyśle albo w twoim sercu, czy jest zgodne z twoim odczuwaniem i sposobem myślenia. Zaznacz te zdania, z którymi się zgadzasz.

1. Niektórzy ludzie są głupi.


2. Czasem czuję się gorsza/gorszy od innych ludzi.


3. Moje dzisiejsze kłopoty mają związek ze zdarzeniami w dzieciństwie.


4. Moi rodzice nie dali mi tego, co było mi potrzebne.


5. Są rzeczy, których nie można zapomnieć.


6. Są rzeczy, których nie można wybaczyć.


7. Uważam, że każdy powinien ponieść karę za zło, jakie uczynił.


8. Chciałabym coś zmienić, ale moja sytuacja jest trudniejsza niż innych ludzi.


9. Nie wiem czy kiedykolwiek będę w stanie zdobyć wszystko, co jest mi potrzebne do szczęścia.


10. Często czuję się ograniczona/ograniczony przez ludzi.


11. Często czuję się ograniczona/ograniczony przez okoliczności.


12. Czasem mam wrażenie, że w życiu jest zawsze pod górkę.


13. Chciałabym/chciałbym dokonać wielkich rzeczy, ale brakuje mi pieniędzy.


14. Życie nie jest sprawiedliwe.


15. Trudno jest być uczciwym wśród nieuczciwych ludzi.


16. Ludzie czasem ranią mnie słowami.


17. Jestem bardzo wrażliwa/wrażliwy, więc łatwo mnie urazić.


18. Czasem wolę nie spotykać się z ludźmi, żeby nie być przez nich ocenianą/ocenianym.


19. Boję się tego co ludzie o mnie pomyślą.


20. W życiu trzeba być ostrożnym, bo ciągle ktoś chce cię oszukać.


21. Niektórzy ludzie swoim zachowaniem doprowadzają mnie do szału.


22. Czasem w samochodzie wściekam się na innych kierowców.


23. Strasznie irytuje mnie bezmyślność innych ludzi.


24. Czasem jestem bardzo smutna/bardzo smutny.


25. Gdybym miał/miała lepsze dzieciństwo, dzisiaj byłoby mi łatwiej.


26. Niektórzy ludzie mają w życiu więcej szczęścia niż ja.


27. Gdyby nie pewne osoby, mogłabym/mógłbym być dużo bardziej szczęśliwa/szczęśliwy.


28. W mojej rodzinie są osoby, które ciągle mi dokuczają.


29. Jestem w skomplikowanym związku, gdzie bardzo niewiele zależy ode mnie.


30. Chciałabym/chciałbym być szczęśliwsza/szczęśliwszy, ale w mojej obecnej sytuacji to jest raczej niemożliwe.


31. Zawsze znajdzie się ktoś, kto przeszkodzi mi w zrealizowaniu czegoś, czego pragnę.


32. Bardzo źle znoszę negatywne opinie na mój temat.


33. Gdybym mógł/Gdybym mogła, zabroniłabym ludziom rozmawiać na mój temat.


34. Wiem, że są osoby, które źle mi życzą, są do mnie negatywnie nastawione i skorzystałyby z okazji, żeby mnie skrzywdzić.


35. Nie mogę być sobą, bo muszę liczyć się z opinią innych ludzi.


36. W moim życiu jest dużo zła, nad którym nie mam kontroli.


37. Bardzo irytują mnie ludzie, którzy nie rozumieją, że mam rację.


38. Moje szczęście w dużej mierze zależy od innych ludzi.


39. Są krzywdy i słowa, których nigdy nie wybaczę.


40. Są ludzie, którzy stanowią dla mnie nieosiągalny wzór.


41. Wiem, że nigdy nie będę równie wartościowa/wartościowy jak ludzie, których podziwiam.


42. Czuję się czasem prześladowana/prześladowany przez życie.


43. Chciałbym/chciałabym być jedną z tych osób, którym wszystko przychodzi bez trudu.


44. Chciałbym/Chciałabym, żeby ludzie bardziej mnie doceniali.


45. Moja psychika jest bardziej delikatna, więc chciałabym/chciałbym, żeby ludzie traktowali mnie bardziej delikatnie.


46. Czasem ludzie zmuszają mnie do zrobienia czegoś, czego nie chcę zrobić.


47. Czasem nie mogę zmusić samej/samego siebie do zrobienia czegoś, na czym mi zależy.


48. Życie jest w sumie dość dobre, ale powinno być lepsze.


49. Nie mogę sobie wybaczyć karygodnych błędów, jakie popełniłam/popełniłem.


50. Boję się, że pewnego dnia stracę sympatię ludzi i zostanę przez nich potępiona/potępiony.


Proste pytania, prawda?

Myślę, że nie miałeś kłopotu z odpowiedzią na żadne z nich.

Zdziwisz się być może, że kiedy wrócimy do tego tekstu pod koniec książki, twoje odpowiedzi mogą być inne.

Ale po kolei.