Jestem szczęśliwym singlem

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Jestem szczęśliwym singlem
Jestem szczęśliwym singlem
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 62,80  50,24 
Jestem szczęśliwym singlem
Jestem szczęśliwym singlem
E-book
27,90 
Szczegóły
Jestem szczęśliwym singlem
Audio
Jestem szczęśliwym singlem
Audiobook
Czyta Beata Pawlikowska
34,90  25,48 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

ROZDZIAŁ 5
Mapa życia

Pewnie mi nie uwierzysz jeżeli powiem, że wszystko co dzisiaj wiesz o miłości, zrozumiałeś mając mniej więcej siedem lat.

Pierwsze lata twojego życia są jak szkoła, w której pobierasz naukę przysposobienia do przyszłości.

Twoja podświadomość obserwuje zjawiska, zapisuje fakty i wyciąga z nich wnioski. Bez wytchnienia pracuje nad skompilowaniem wszystkiego, czego jesteś świadkiem w zrozumiałą i przewidywalną całość.

Rysuje mapę twojego świata, zaznaczając na niej wyraźnie wszystkie urwiska, bagna i inne niebezpieczeństwa, drogi, mosty, autostrady, łąki, a także place zabaw, jadłodajnie i inne miejsca dostarczające przyjemności.

Ta mapa powstaje bez twojego świadomego udziału.


Jesteś przecież na razie tylko dzieckiem. Nie znasz wielu pojęć, definicji, określeń ani zależności. Nie wiesz jak o to zapytać. Nie wiesz nawet, że mógłbyś o to zapytać dorosłych znajdujących się w pobliżu ciebie, a oni nie wiedzą, że mogliby ci to wytłumaczyć i podsunąć pewne pozytywne rozwiązania i konkluzje.

Dorośli zwykle nie mają na to czasu.

Najczęściej też sami nie mają świadomości tego w co podświadomie wierzą i jakie przekonania kierują ich zachowaniem i emocjami, więc nie mogą wyjaśnić tego swoim dzieciom.

W większości rodzin dziecko jest skazane na rodzaj dzikiej wędrówki po bezdrożach zdarzeń i usiłowanie odnalezienia się wśród rzeczy, które są nowe, często kompletnie niezrozumiałe, a czasem śmiertelnie niebezpieczne. Mam na myśli niebezpieczeństwo duchowe, emocjonalne, psychiczne.

Twoja podświadomość jest jednak tak wielkim siłaczem, że poradzi sobie ze wszystkim, co znajdzie się na jej drodze. Jej zadaniem jest ochrona twojej integralności jako człowieka. Stanie więc na głowie, żeby tego dokonać. Mając do dyspozycji prawie wyłącznie fakty zbadane własnym doświadczeniem, ułoży z nich taką mapę życia, żeby możliwie najlepiej było ci po niej wędrować.

Jest tylko jeden mały problem.

Twoja podświadomość nie może wiedzieć tego, czego nie wie.

Tak samo jak ja mieszkając w komunistycznej Polsce nie miałam pojęcia, że istnieje Wiedeń z czerwonymi automatami sprzedającymi słodkie napoje.

Tak samo jak ludzie z miasteczka Pleasantville nie mieli pojęcia o tym, że marchewka jest pomarańczowa. Bo w ich świecie zawsze była szara.

Tak samo jak Indianie w dżungli nie mają pojęcia, że istnieją miasta, samochody, kawa, elektryczność, książki czy telewizja.

Rozumiesz co mam na myśli?

To co widziałeś jako dziecko, kształtuje twój sposób myślenia i odbierania świata.

Mimo że jesteś dorosły, wciąż nosisz w sobie tamte przekonania, ponieważ świadomie nigdy nie sprawdziłeś w co tak naprawdę wierzysz i nie zastąpiłeś ich nowymi przekonaniami.

Obserwacje przejawów miłości,

jakie otaczały cię w dzieciństwie,

wyrzeźbiły w tobie pewien wzorzec,

do którego będziesz instynktownie starał się dostosować,

ponieważ NIE ZNASZ INNEGO.

Nie masz więc pojęcia, że miłość może wyglądać inaczej.

Jeżeli w twoim rodzinnym domu widziałeś, że rodzice okazywali sobie czułość tylko po wypiciu alkoholu, to twoja podświadomość najprawdopodobniej upiera się, że picie alkoholu jest niezbędne do stworzenia i utrzymania związku.

Jeżeli po alkoholu rodzice najczęściej zaczynali się kłócić i walczyć (choćby tylko słowami), to twoja podświadomość mogła dojść do wniosku, że niezbędnym elementem małżeństwa i rodziny jest istnienie konfliktu i jakiejś formy przemocy, więc będzie cię zmuszała do wywołania sytuacji, w których będziesz mógł odtworzyć ten wzorzec.

Jeżeli twoi rodzice nie umieli radzić sobie z emocjami i w sytuacjach stresujących reagowali niepohamowanym gniewem, to nieświadomie zapisał się w tobie komunikat o tym, że wściekłość i przemoc są właściwym (i jedynym) sposobem rozwiązania codziennych kłopotów. W dorosłym życiu będziesz później miał nie tylko zaniżone poczucie bezpieczeństwa, ale i problem z niekontrolowanymi wybuchami złości, co negatywnie będzie wpływało na relacje z ludźmi.

To tylko trzy przykłady z wielu możliwych.

Chcę ci w ten sposób pokazać, że kiedy ktoś mówi o miłości, tak naprawdę widzisz od razu to, czego sam doświadczyłeś jako dziecko i co zostało zapamiętane przez twoją podświadomość jako jedyną istniejącą prawdę na ten temat.

Jeżeli w twoim domu była przemoc, to do dzisiaj podświadomie miłość, dom, rodzinę natychmiast kojarzysz z walką i sytuacją, gdzie jedna osoba zawsze jest silniejsza, a druga jest jej ofiarą. Podkreślam, że to jest podświadome skojarzenie. Możesz nawet nie zdawać sobie z niego sprawy, a jednak w swoim związku instynktownie czujesz potrzebę powtarzania tego schematu.

Tak samo jak ja kiedyś miałam dookoła siebie jedyną istniejącą prawdę w postaci szarych płaszczy, pustych półek w sklepach i jedynych dostępnych szarych butów z przeciekającego filcu.

Nie wiedziałam, że może być inaczej.

Odkryłam to dopiero wtedy, kiedy pociąg zatrzymał się na peronie w Wiedniu.

To był dla mnie szok.

Taki sam, jak wtedy, kiedy zajrzałam do mojej podświadomości i odkryłam w co wierzę na temat miłości.

ROZDZIAŁ 6
Dwa doświadczenia

Zróbmy krótkie doświadczenie.

Na stronie obok narysowałam dla ciebie kilkanaście ludzkich twarzy. Właściwie głów, bo twarze trzeba im dopiero dorysować.

Weź ołówek.

Spróbuj cofnąć się myślami do twojego dzieciństwa.

Przypomnij sobie jak patrzyłeś na swoich rodziców. Co widziałeś? Jakie emocje? Czy jednym słowem określiłbyś je jako pozytywnie wibrujące i unoszące cię w stan radości, czy może raczej budziły w tobie lęk, niepewność, niepokój?

Czy gdybyś miał symbolicznie wyrazić swoje emocje towarzyszące związkowi twoich rodziców, to czy buźki poniżej byłyby uśmiechnięte, czy raczej niezadowolone?

Cofnij się myślami do swojego rodzinnego domu, usiądź na chwilę w wyobraźni razem z rodzicami przy stole i narysuj te emocje, których miałeś najwięcej.

Spróbuj wyobrazić sobie realne sytuacje, które naprawdę się zdarzyły.

Spróbuj zebrać swoje emocje związane z rodziną, w jakiej się wychowałeś, w pewną skrótową kompilację i rysuj buźki w głowach na stronie obok. Nie myśl nad tym zbyt długo. Po prostu weź ołówek i rysuj.

Pozwól, żeby twoja podświadomość dyktowała ci to, co zostanie narysowane.

Nie oceniaj tego jako dobre ani złe.

Po prostu weź ołówek, myśl o swojej rodzinie kiedyś byłeś dzieckiem i rysuj.



Nie ma dobrych ani złych emocji.

Są tylko emocje prawdziwe.

Nie ma takich emocji, których „nie wolno” albo „nie wypada” mieć.

Każda twoja emocja ma swoje źródło w podświadomości.

Twoja podświadomość tworzy cały twój sposób myślenia i reagowania.

Jeśli będziesz negował jakieś swoje emocje, będziesz jednocześnie negował część prawdziwego siebie.

To byłoby bez sensu, bo prowadzi cię tylko do udawania kogoś, kim w rzeczywistości nie jesteś.

Zamiast bać się albo wstydzić emocji, jakie w sobie nosisz, raczej spróbujemy zrozumieć skąd się one biorą, czyli znajdziemy ich prawdziwe źródło. Kiedy znasz źródło, jesteś w stanie je uleczyć.

Zróbmy jeszcze jedno ćwiczenie.

Weź ołówek, znajdź spokojne miejsce, gdzie nikt nie będzie ci przez kilka minut przeszkadzał.

Napiszę dla ciebie kilka początków zdań i poproszę, żebyś je uzupełnił. Bez zastanawiania się, bez namysłu.

Po prostu pisz to, co jako pierwsze przyjdzie ci do głowy.

Nie bój się żadnych słów ani skojarzeń.

Pozwól, żeby twój ołówek sam to napisał, prawie bez twojego udziału.

Rozumiesz co mam na myśli, prawda?

Nie staraj się dobrze wypaść.

Przeczytaj zdanie i dopisz do niego to, co przyjdzie ci samo do głowy.

Gotowa?

Zawsze najbardziej bałam się

Kiedy byłam mała, mój tata zawsze

Kiedy patrzyłam na moją mamę, zawsze

Moja mama i tata zawsze

Nasi sąsiedzi ciągle

Mój pies ciągle

Miłość zawsze jest

Mężczyźni zawsze

Kobiety zawsze

Dzieci zawsze

Kobieta w małżeństwie zawsze

Mężczyzna w małżeństwie zawsze

Dziecko w rodzinie zawsze

Kiedy byłam mała, zawsze czułam się

Kiedy byłam mała, nigdy nie czułam się

Moja mama zawsze czuła się

Moja mama nigdy nie czuła się

Mój tata zawsze był

Mój tata nigdy nie był

W mojej rodzinie

ROZDZIAŁ 7
Druga ja

Wiesz o co chodzi.

Twoja podświadomość nauczyła się świata kiedy miałeś kilka lat. Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że ona wierzy w coś zupełnie innego niż ty.

Tyle że to ona stoi za wszystkimi emocjami, jakie masz, a więc pośrednio stoi też za każdą decyzją, jaką podejmujesz i ma bezpośredni wpływ na twoje życie.

Nie wierzysz?

A czy zdarzyło ci się ogłaszać, że gdyby zdarzyła się jakaś sytuacja, to ty na pewno zachowasz się w określony sposób, a potem kiedy rzeczywiście to zdarzenie miało miejsce, zaskakująco dla samego siebie zachowałeś się zupełnie inaczej?

 

Wiesz dlaczego?


Dlatego że twoja podświadomość kieruje twoimi reakcjami i emocjami. To ona dokonuje interpretacji każdego zdarzenia i to ona podpowiada ci co to może oznaczać. To ona naświetla każdą sprawę i osobę z bardzo określonej perspektywy i podsuwa ci gotowy obraz wraz z wieloma adnotacjami i sugestiami.

A ty podążasz za nią, odczytujesz jej interpretacje i korzystasz z jej rozwiązań, ponieważ wydaje ci się, że to jest właśnie to, czego chcesz.

W rzeczywistości to jest to, czego chce podświadomość na poziomie dojrzałości siedmioletniego chłopca (albo siedmioletniej dziewczynki), który nigdy nie miał szansy emocjonalnie dorosnąć. To ona kieruje twoim myśleniem, uczuciami, chęciami i potrzebami. I to ona w bardzo realny sposób kieruje twoim życiem.

Ja wiem, że to może brzmieć dla ciebie dziwnie albo nawet nieprawdopodobnie.

Bo ty przecież wiesz czego chcesz i to wcale nie są rzeczy, których potrzebowałby siedmioletni chłopiec.

Możesz mieć teraz na myśli nowy model smartphone’a, większy samochód, założenie rodziny, dziecko, podwyżkę, garnitur albo prezent dla teściowej. Jasne, że to są całkiem dorosłe sprawy i żaden siedmiolatek nie potrafiłby sobie z nimi poradzić.

Ale czy zastanowiłeś się kiedykolwiek dlaczego potrzebujesz różnych rzeczy albo osób? Skąd bierze się tęsknota za rodziną albo dziećmi? Od czego zależy to, czego ludzie pragną najbardziej?

Tak, to właśnie zależy od tego co znajduje się w twojej podświadomości.

I teraz zobacz w jaki sposób realnie podświadomość STERUJE twoim życiem.

Ona podpowiada ci czego potrzebujesz, narzuca ci co musisz mieć, ona każe ci dążyć do pewnych stanów i podejmować pewne decyzje.

Rozumiesz?

Ona jest źródłem wszystkich twoich potrzeb, tęsknot i pragnień, szczególnie tych najbardziej skrytych, o których nie wie nikt oprócz ciebie.

Ona jest źródłem wszystkich twoich uzależnień i zachowań kompulsywnych, czyli takich, które musisz robić, niezależnie od tego czy tego chcesz czy nie.

Ona jest źródłem wszystkich decyzji, które podejmujesz teoretycznie świadomie, ale w praktyce na bazie wszystkich swoich podświadomych przekonań.

I założę się, że nie masz pojęcia co tak naprawdę siedzi w twojej duszy, bo jak niby miałeś to sprawdzić?

Pewnego dnia odkryłam, że to w co wierzę świadomie jest zupełnie czymś innym niż to, w co wierzę w głębi duszy i co naprawdę steruje moim myśleniem, odczuwaniem i zachowaniem. To był dla mnie szok.

Jak to możliwe, że jest we mnie jakby druga ja, która ma inne zdanie w wielu sprawach, a co najgorsze, jest w stanie narzucić mi to swoje zdaniem i zmusić do zrobienia rzeczy, których nie chcę robić?…

Na przykład zawsze powtarzałam, że gdyby chłopak mnie zdradził, to natychmiast od niego odejdę. Nie ma innej możliwości. Byłam absolutnie przekonana o tym, że to jest jedyna słuszna rzecz, jaką można zrobić w tej sytuacji.

Ale kiedy znalazłam dowód na to, że mój chłopak nie jest wobec mnie uczciwy, to wcale nie odeszłam, tylko załamałam się, płakałam przez kilka dni i czułam się jak małe, skrzywdzone dziecko. I właśnie wtedy najbardziej go potrzebowałam. Chciałam, żeby mnie pocieszył, przytulił, zaopiekował się mną – mimo że jednocześnie czułam się przez niego skrzywdzona, zraniona i odepchnięta. W mętliku moich własnych sprzecznych emocji płakałam jeszcze bardziej.

Albo kiedy usiłowałam rzucić palenie. Wiedziałam, że to jest dobra i słuszna decyzja. Wiedziałam, że tego chcę i nie miałam żadnych wątpliwości. Wyrzuciłam do kosza ostatnią paczkę papierosów i poczułam się cudownie wolna. Wreszcie pokonałam nałóg!

Mojej siły i dobrego samopoczucia wystarczyło mi na kilka godzin, a potem pojawił się tak naglący głód za papierosem, że nie mogłam się mu oprzeć. Każda myśl krążyła wokół papierosa. Wszystko we mnie drżało i dygotało z tęsknoty za papierosem! Wszystko we mnie krzyczało, że tego właśnie chcę i dlaczego mam sobie odmawiać czegoś, co mi tak bardzo smakuje?…

Odkopałam papierosy wśród śmieci, zapaliłam, zaciągnęłam się i… Zamiast spodziewanej przyjemności poczułam ból i przykrość. Pomyślałam, że wcale nie chcę palić!

Ale coś we mnie krzyczało, że chcę, potrzebuję i że muszę to robić, i był to głos tak silny i nie znoszący sprzeciwu, że nie byłam w stanie go uciszyć. Paliłam dalej. Wbrew mojej woli, ale posłusznie wobec konieczności, jaką czułam.

Znasz takie sytuacje?

Czy wiesz, że to się dzieje we wszystkich dziedzinach twojego życia?

W miłości też.

Ten mętlik, chaos, sprzeczne emocje,

poczucie bezradności wobec tego co czujesz,

niemożność zrobienia tego,

co uważasz, że chcesz i powinnaś zrobić,

instynktowne zachowania,

które uważasz za błędne, destrukcyjne albo głupie,

wrażenie, że jesteś w więzieniu swojego życia

albo w więzieniu miłości

– to wszystko właśnie jest konsekwencją konfliktu

pomiędzy tym, w co wierzy twoja podświadomość,

a tym, w co wierzysz ty świadomie.

Podświadomość jest zawsze silniejsza, ponieważ to ona od zawsze była odpowiedzialna za twoje bezpieczeństwo i utrzymanie cię przy życiu.

Ona jest niewidocznym prezesem, przez którego przechodzą absolutnie wszystkie dokumenty twojej firmy zwanej życiem.

Powiem ci tylko tyle: tak długo jak nie spotkasz się z prezesem i nie nawiążesz z nim prawdziwej przyjaźni i porozumienia, ciągle będziesz błądzić i płakać.

ROZDZIAŁ 8
Odchodzę!

Zróbmy jeszcze jedno proste ćwiczenie.

Spróbuj na chwilę uwolnić swoje myśli. Nie zastanawiaj się zbyt długo nad tym co czujesz ani co myślisz.

Weź ołówek i bez zastanowienia pisz to, co przyjdzie ci do głowy.

W tym ćwiczeniu nie ma dobrych ani złych odpowiedzi. Wszystkie są dobre – bo są prawdziwe i są twoje.

Nie musisz więc starać się wypaść lepiej ani zwyciężyć w podsumowaniu, dlatego że nie ma tu liczenia punktów ani psychologicznych pułapek.

Zrelaksuj się, odetchnij głęboko, weź ołówek i napisz to, co przychodzi ci do głowy. Możesz żartować, wygłupiać się, przesadzać albo przeklinać – cokolwiek, na co masz akurat ochotę.

Byle na luzie i bez namysłu.

Zaczynamy.

Życie jest zawsze

Tak naprawdę najbardziej chciałabym

Zawsze marzyłam o tym, żeby

Wiem, że to jest niemożliwe, ponieważ

W gruncie rzeczy jestem po prostu

Najbardziej na świecie brakuje mi

Gdybym miała określić siebie jednym słowem, napisałabym

Najbardziej na świecie lubię

Najbardziej na świecie nienawidzę.

Wiem, że nigdy

Wiem, że zawsze

Napisz siedem słów, które jako pierwsze przyjdą ci do głowy w odpowiedzi na pytanie Jaka jestem naprawdę?

1.

2.

3.

4.

5.

6.

7.

Jeżeli naprawdę pozwoliłaś sobie na chwilę wolności i nie kontrolowałaś swoich myśli ani wypowiedzi, to pewnie jesteś zaskoczona tym, co napisałaś.

Wiesz dlaczego.

Bo to napisała twoja podświadomość.

To jest to, w co naprawdę skrycie w głębi serca wierzysz.

To jest to, co naprawdę uważasz na temat samej siebie, życia i miłości.

To jest to, co w najbardziej realny sposób wpływa

na kształt twoich związków i na całą twoją rzeczywistość,

łącznie z twoją pracą, pasjami, podejściem do pieniędzy i innych ludzi.

To jest prawdziwa prawda o tobie.

Taka, jakiej pewnie zupełnie się nie spodziewałaś.

Ale to jest właśnie to, co określa kształt twojego życia we wszystkich jego nawet najdrobniejszych przejawach.

Ze mną też tak było.

To co myślałam o sobie nie miało prawie nic wspólnego z tym, w co naprawdę o sobie wierzyłam. I byłam kompletnie nieświadoma tego, że są to dwa zupełnie różne światy.

I tak właśnie pewnego dnia trzasnęłam drzwiami z wściekłością, wykrzyczałam, że mam tego dosyć i wyprowadzam się. Nie dzwoń do mnie!

Byłam silna! Tak o sobie wtedy myślałam. Jestem w stanie zadbać o moje życie i nie będę ofiarą w związku, w którym nie czuję się szczęśliwa! Nie zamierzam być z człowiekiem, który jest nałogowym kłamcą i sam już chyba nie wie kiedy mówi prawdę, a kiedy zmyśla.

Odchodzę!

To jest jedyna racjonalna i słuszna rzecz, jaką należy zrobić. Już dawno zresztą o tym myślałam, ale zawsze coś mnie powstrzymywało. Ale dosyć tego. Mam prawo do tego, żeby być szczęśliwa i zasługuję na to, żeby być z kimś, kto mnie szanuje i jest uczciwy.

Tak! To jest dokładnie to, czego chcę!

Postąpiłam słusznie!

Jestem silna!

Daję sobie radę!

Odchodzę i nieważne co będzie dalej, bo najważniejsze jest to, żeby być wiernym sobie!

Hurra! Zwycięstwo!

To jest moje życie!!!

Będę szczęśliwa!

Jestem siłaczem!!!

Byłam wtedy naprawdę szczęśliwa i naprawdę, stuprocentowo przekonana o tym, że postąpiłam słusznie. Bez cienia wątpliwości. Zbyt długo znosiłam niepewność i poczucie, że nie jestem traktowana uczciwie i z szacunkiem. Najpierw w ogóle tego nie dostrzegałam, potem przymykałam oko, potem ignorowałam, a potem po prostu często płakałam z żalu i bezradności.

Ale koniec z tym. Koniec!

Nie pozwolę się tak traktować i teraz wreszcie wiem, że to jest zły związek, a ja nie chcę w nim tkwić.

Odzyskuję wolność!

Ach, jak cudownie, jak wspaniale, nareszcie!!! Tak długo na to czekałam!…

Szłam po pustej ulicy i oddychałam wolnością.

Tego właśnie chciałam!

Tak, tego właśnie chciałam już od dawna!

Nareszcie zrobiłam to, co powinnam była zrobić już dawno.

Jestem silna! Jestem wolna!

Siły wystarczyło mi na kilka godzin.

Wieczorem usiadłam samotnie nad kubkiem herbaty i rozkleiłam się jak dziecko.

Nie czułam już ani odrobiny radości, siły ani szczęścia, które wypełniały mnie wcześniej. Po prostu znikły, a w ich miejsce pojawił się żal, samotność i bezbrzeżny smutek, którego nie umiałam uleczyć.

Wszystkie myśli krążyły wokół niego. Wokół tego, co było między nami dobre i tkliwe. Wokół chwil kiedy śmialiśmy się razem, trzymaliśmy się za ręce albo patrzyliśmy sobie w oczy.

Siedziałam przy stole, łzy kapały mi do herbaty, a ja czułam się jak bezradne, opuszczone, bezdomne dziecko.

Nie byłam już ani trochę silna.

Nieważne było to czy on kłamie, czy nie. Czy mnie szanuje, czy jest lojalny. Nieważne.

Jedyne, co się liczyło w tamtej chwili to to, że jestem sama i jest mi z tym tak okropnie źle, ciężko i nieszczęśliwie, że całą duszą pragnę tylko jednego – WRÓCIĆ DO NIEGO!!!

Widzisz?

To jest właśnie idealny przykład na rozbieżność między tym w co wierzy twoja podświadomość, a tym, w co wydaje ci się, że ty wierzysz świadomie.

Ja byłam przekonana o tym, że jestem silna i niezależna.

Często powtarzałam, że jestem samodzielna i nikogo nie potrzebuję. Że jeżeli on będzie chciał odejść, to droga wolna. W każdej chwili możemy się rozstać, a ja wtedy zorganizuję sobie bez problemu moje życie na nowo.

To była prawda z mojego punktu widzenia. Naprawdę w to wierzyłam!

A jednak to była prawda tylko na poziomie deklaracji.

Prawda w teorii.

Dlatego że kiedy doszło co do czego, okazało się, że w moim sercu prawda jest zupełnie inna!

ŚWIADOMIE:

Myślałam, że jestem silna, niezależna, samodzielna i świetnie poradzę sobie sama. Myślałam i mówiłam, że nie potrzebuję nikogo do szczęścia, więc jeżeli on będzie chciał odejść, to droga wolna. Dam sobie świetnie radę sama.

PODŚWIADOMIE:

W rzeczywistości w głębi duszy byłam jak małe dziecko spragnione opieki, które najbardziej bało się tego, że zostanie odtrącone, opuszczone, samotne i bezdomne. Bardzo potrzebowałam być z kimś, a bycie samą było tak przerażające, że wydawało się nie do zniesienia.

Zwróć uwagę na to, że to co myślałam o sobie świadomie i to, co czułam podświadomie, to dwie zupełnie różne koncepcje, które stały ze sobą w sprzeczności.

 

Świadomie zaprzeczałam mojej potrzebie bycia z kimś i byłam przekonana, że świetnie poradzę sobie sama.

Podświadomie moja rozpaczliwa potrzeba bycia z kimś była najsilniejszą emocją, która narzucała się na wszystko, co istniało w moim życiu. Na wszystko, co robiłam i na wszystko, czego pragnęłam.

Niezależnie od tego co sama w teorii o sobie myślałam i głosiłam, to było prawdziwą siłą napędową wszystkiego, co się działo, zdarzyło i miało się zdarzyć.

I z tobą jest dokładnie tak samo.

Z każdym człowiekiem jest dokładnie właśnie tak.

Każdy nosi w sobie zestaw podświadomych przekonań, które w rzeczywistością rządzą jego życiem.

Jeżeli to, co nosisz w swojej podświadomości jest dalekie – albo wprost sprzeczne, tak jak było w moim przypadku – od tego, w co wierzysz świadomie, to twoje życie i twoje związki są pasmem nieprzewidywalnych chwilowych odlotów i bardzo bolesnych upadków, a ty masz wrażenie, że jesteś ofiarą sił większych od siebie, które tak mącą rzeczywistość, że nie istnieje sposób, żeby się w niej szczęśliwie odnaleźć.