Przedszkolaki z ulicy Morelowej

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Polecają:



Pani przyprowadziła dziś, jeszcze przed śniadaniem, piegowatego chudego chłopca w powycieranych dżinsach i koszulce ze Spidermanem.

– To wasz nowy kolega. Ma na imię Peter, przyjechał do nas ze Szwecji i od dziś będzie chodzić do naszego przedszkola.

– A on mówi po polsku? – wyrwała się jak zwykle Alinka.

– Zapytaj go sama – uśmiechnęła się pani.

Ale Alinka schowała się za dziewczynkami. Dzieci milczały i wpatrywały się w wysokiego chłopca o jasnych jak len włosach.


– Nie ma odważnych? – zdziwiła się pani. – A przecież zwykle nie można was przekrzyczeć.

– No to mówis po polsku cy nie? – wyseplenił czerwony na twarzy Tomek.

– Moja mama jest z Polski, właśnie stąd, z Krakowa, w domu zawsze mówimy po polsku. Tato jest Szwedem, z nim rozmawiam po szwedzku. – Peter odpowiadał głośno i wyraźnie, choć miał trochę dziwny akcent.

– A po co przyjechałeś do nas? – odważyła się zapytać Zosia.

– To znaczy do Polski, tak, Zosiu? – upewniła się pani.

– Mhm – speszyła się dziewczynka.

– Mój tata zmienił pracę i teraz będzie pracować tu, w takiej fabrykie… fabryki…

– Fabryce! – krzyknęły dzieci.

– Fabryce, ona jest wspólna, polsko-szwedzka. Mama się bardzo ucieszyła, że znowu możemy trochę pomieszkać w Polsce.

– A ty też się cieszysz? – zapytała pani.

– No… jeszcze nie wiem. Nie mam kolegów, tu znam tylko moją babcię i wujka. W Szwecji mam Matsa i Andreasa, i Annikę, razem bawimy się w ogrodzie, budujemy… no nie wiem, jak się to nazywa, my mówimy po szwedzku „koja”. To taki domek z gałęzi…

– Szałas! – dzieci znowu wykrzyknęły chórem.

– Oj, widzę, że będziesz miał tu niejednego nauczyciela polskiego! – roześmiała się pani. – A pokażesz nam, jak się buduje taki szałas? W przedszkolu mamy bardzo duży i piękny ogród. Wiosną bawimy się na powietrzu, kiedy tylko jest ładna pogoda. Teraz usiądź przy stoliku z Tomkiem, Zosią i Alinką. Za chwilę będzie śniadanie.


Dzieci ze smakiem zjadały mleko z płatkami kukurydzianymi. Teraz Alinka i Zosia zasypywały Petera pytaniami.

– Gdzie jest ta Szwecja? Długo się tam jedzie? Masz brata albo siostrę? A co jecie na śniadanie?

– Szwecja… no jest trochę daleko, trzeba płynąć przez morze takim dużym promem. Mieliśmy tam łóżka i spaliśmy całą noc. Mam małego brata i on cały czas płakał. Chyba mu się nie podobało. A na śniadanie? Jem zawsze to, co tu teraz, mleko z płatkami. Ale nigdy nie jadłem ciepłego mleka, zawsze zimne, takie z lodówki. Ale ciepłe też jest dobre.

– A naucys mnie cegoś po swecku? – zapytał Tomek. – Jak się mówi „ceść”?

– To znaczy „cześć” – wytłumaczyły Zosia i Alinka.

– Aaa… w Szwecji wszyscy mówią „hej!”.

– No to hej, Peter. A możemy mówić do ciebie Piotrek?

– Aha, babcia też tak woli!

– Hej, Piotrek!



Po obiedzie na dzieci czekała niespodzianka.

– Za chwilę przyjedzie do nas telewizja. Pani Aneta chce z wami porozmawiać o tym, co lubicie robić z waszymi babciami. Pamiętacie, że jutro jest Dzień Babci?

– A będzie można pozdrowić swoją babcię? – zapytał Piotrek.

– Nie wiem, zapytamy.

Pani Aneta właśnie weszła do sali razem z dwoma panami. Jeden niósł kamerę, drugi mikrofon na długim drągu.

– Proszę, usiądźcie na dywanie, w ogóle nie przejmujcie się kamerą i mikrofonem i jeśli ktoś chce coś powiedzieć, to niech podniesie rękę – poprosiła pani Aneta.

Piotrek podniósł rękę.

– Mogę pozdrowić babcię?

– Dobrze, to zacznijmy od twoich pozdrowień, a potem powiedz, co najbardziej lubisz robić z twoją babcią.

– Pozdrawiam moją babcię Krysię i najbardziej lubię z nią jeść ruskie pierogi.

– A ja pozdrawiam moją babcię Marysię i babcię Zosię – podniosła rękę Zuzia – i najbardziej lubię z nimi… lubię z nimi… Nie pamiętam.

– Ja wiem, ja wiem! – wyrywał się Pawełek. – Pozdrawiam moją babcię Lidkę. Babciu – Pawełek popatrzył uważnie do kamery – kocham cię.

– Ślicznie, Pawełku – wtrąciła się pani – ale spróbujcie coś więcej powiedzieć o tym, za co kochacie swoje babcie. Pani Aneta chciałaby się dowiedzieć, jak spędzacie z nimi czas.


– My z babcią najbardziej lubimy karmić gołębie na Starym Rynku! – zawołał Antoś. – To znaczy ja lubię, a ona to je trochę odgania, bo one strasznie mi siadają na głowie i babcia mówi, że kiedyś mi zrobią kupę na włosy.

Dzieci wybuchnęły śmiechem. Pani Aneta próbowała się uśmiechnąć i zapytała Alinkę:

– No, a ty co najbardziej lubisz robić z babcią?


– Moja babcia jest super. Jak mama nie ma czasu, żeby mnie odebrać z przedszkola, to przychodzi po mnie babcia Hania. Wsiadamy do tramwaju i jedziemy do niej do domu. I tam u niej jest jamnik Junior, i on jest taki kochany, i ja się z nim bawię, a mama nie chce mieć psa, bo mówi, że psy brudzą i że trzeba z nimi wychodzić, i że…

– A moja babcia, też Hania – zawołał Michał – to ma trzy koty i ja ją kocham, bo mogę u niej bawić się z nimi, a tata nie chce kota w domu, bo mu śmierdzi!

– A co lubisz robić z babcią? – z nadzieją zapytała pani Aneta.

– Z babcią uwielbiam jeść pomidorową, bo babci pomidorowa jest najlepsza na świecie. I moja babcia też. Pozdrawiam cię, babuniu! – zawołał Michał do kamery.


To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?