W dobrym sąsiedztwie - opowiadanie erotyczneTekst

Z serii: LUST
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

August Moon

W dobrym sąsiedztwie - opowiadanie erotyczne

Tłumaczenie: Ordentop

Lust

W dobrym sąsiedztwie - opowiadanie erotyczne

Tłumaczenie: Ordentop

Tytuł oryginału: Et godt naboskab

Język oryginału: duński

Zdjęcie na okładce: Shutterstock

Copyright © 0, 2021 August Moon i LUST

Wszystkie prawa zastrzeżone

ISBN: 9788726611779

1. Wydanie w formie e-booka

Format: EPUB 3.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą Wydawcy oraz autora.

Mikkel przerywa na chwilę przycinanie żywopłotu i patrzy na półnagą żonę sąsiada, Nannę, która właśnie zaczęła wygrzewać się na słońcu. Rozkoszuje się widokiem jej miękkich kształtów, dużych piersi, które wznoszą się w kierunku nieba niczym górskie szczyty z cukrowej pianki. Oblizuje usta, na górnej wardze czuje słone krople. Stoi w piekącym słońcu, a po silnym karku spływa mu pot. Uwielbia patrzeć na leżącą w ogrodzie Nannę, niestety sąsiadka rzadko zostaje tu na dłużej, pewnie z powodu jasnej karnacji i rudych włosów.

Jednak kiedy tu jest, Mikkel chętnie na nią spogląda i zaczyna fantazjować.

Bezwiednie wyciera czoło zewnętrzną stroną ramienia, a potem wraca do przycinania żywopłotu po stronie Nanny i Sunego. Mikkel i jego żona, Anika, grają z nimi w środy w karty i od czasu do czasu spotykają się w ogrodzie, by wypić „sąsiedzkiego browarka”.

– Hej, Mikkel, chcesz zimne piwo? – woła Anika, wyglądając przez kuchenne drzwi.

Powoli się odwraca i wyłącza przycinarkę, po czym odpowiada z uśmiechem:

– Chętnie. – Ostrożnie odkłada maszynę i idzie na taras po upragnione piwo.

Anika wychodzi i siada obok niego. Odkąd trenuje do maratonu, jej piękne kształty powoli zaczęły znikać. Pod skórą uwidoczniły się mięśnie, będące oznaką surowej siły, którą teraz posiada. Mikkel tęskni za jej biustem. Te niewielkie plamy w miejscu, gdzie kiedyś były piersi, zupełnie go nie pociągają. Jego myśli krążą wokół dużych, nagich szczytów górskich Nanny, które, choć tak blisko, pozostają poza zasięgiem.

Czy ona się domyśla, że patrzę na nie podczas przycinania żywopłotu? – pyta się w duchu.

Właśnie dlatego żywopłot wygląda najlepiej w słoneczne dni. Jest wysoki na około 175 centymetrów. Wystarczy, aby spojrzeć na drugą stronę przy 197 centymetrach Mikkela. Lubi patrzeć, jak Nanna rozkoszuje się słońcem, jak zawsze bez stanika. A kiedyś leżała całkiem naga. Pospiesznie upija duży łyk zimnego piwa, by spocona twarz nie zdradziła jego pożądliwych myśli. Rude włosy Nanny… Mały, pofalowany trójkąt, który przykuł jego spojrzenie. Szybko wyciera twarz, rozmyślając, jak może smakować…

– Zaprosimy Sunego i Nannę wieczorem na grilla?

Spogląda na żonę z paniką w oczach. Czy ona wie, o czym rozmyśla? Anika patrzy na niego łagodnie i z zaciekawieniem.

– Co? A, grill? Pewnie, możemy. – Znów popija piwo, mając nadzieję, że to go trochę ostudzi.

– Świetnie, zapytam Nannę. – Anika podnosi się, żeby podejść do żywopłotu. Jest za niska, żeby nad nim spojrzeć i na szczęście nie widzi, że sąsiadka jest półnaga.

– Hej, Nanna! Jesteś tam? – Przenikliwy głos Aniki z łatwością dociera do Nanny, która głośno odkrzykuje, opierając się na łokciu:

– Cześć! Co tam?

– Macie jakieś plany na wieczór? Jeśli nie, to zapraszamy na grilla. Możecie przynieść wino.

Nanna się śmieje.

– Zgoda – odpowiada wesoło. – Pogadam z Sunem, ale myślę, że nie będzie miał nic przeciwko. To może o piątej? Wypijemy po kieliszku, kiedy mięso będzie się grillowało.

Mikkel wzdycha pod nosem. Miły wieczór z pysznym jedzeniem, morzem alkoholu i w towarzystwie dobrych sąsiadów. Zapowiada się wspaniale.

O piątej Sune i Nanna stoją uśmiechnięci na ich tarasie, a Mikkel nalewa zimne różowe wino do czterech kieliszków.

– Jak tam, Mikkel? Coś ci wolno idzie z tym żywopłotem. Nie miałeś dzisiaj skończyć? – Uśmiechnięty Sune lekko trąca go w ramię.

– No, taki był plan, ale chyba nic nas nie goni? – Mikkel uśmiecha się głupio i upija łyk różowego wina. W gardle czuje cudowny chłód. Lubi ten lekko aromatyczny smak.

– Nie rozumiem, czemu się tym tak przejmujesz. Chyba raz do roku, przed nocą świętojańską, wystarczy? – Sune opróżnia kieliszek i sięga po nową butelkę.

– Pewnie masz rację. Po prostu lubię to robić częściej. Wygląda na ładny i zadbany, jeśli przycina się go regularnie. – A w waszym ogrodzie leży naga Nanna, dodał w duchu.

Mikkela zawstydzają własne myśli. Spogląda na żonę i uśmiecha się przepraszająco. Ma wspaniałą żonę. Dbającą o siebie żonę. Prowadzi zdrowy tryb życia, pamięta o dwóch wegetariańskich dniach w diecie i rybie raz w tygodniu. Tylko że Mikkel nie przejmuje się za bardzo zdrowiem. Woli cieszyć się życiem, co z kolei sprawia, że jego ciało nie jest tak prężne jak ciało Aniki czy nawet Sunego, który uprawia kolarstwo oraz biegi długodystansowe i czasami rozmawiają z maratonką Aniką o sporcie. Dyskutują o plusach i minusach tych dyscyplin. Mikkela to zupełnie nie interesuje, woli rozkoszować się zimnym piwkiem, najchętniej ciemnym kraftowym. Lubi też rozmawiać o jedzeniu. Na pewno bardziej, niż rozprawiać o tym, który sport jest bardziej wymagający i spala więcej kalorii. Kładzie rękę na wydatnym brzuchu, myśląc przy tym: „Ech, gdyby te dodatkowe kilogramy poszły w nogi. To by chyba uchodziło dorosłemu mężczyźnie?”. Patrzy na Nannę, jej pełne kształty i top odsłaniający szczyty jasnych krągłości, co wygenerowało w nim kolejną myśl: „Jakby to było je przygryźć? Złapać ją w pół za ciepłe ciało i ukryć twarz w jej piersiach. Albo poocierać się pomiędzy tymi cudami członkiem?”.

Odwraca się do grilla, próbując zapanować nad swoimi myślami i sztywnym penisem.

– Co nam dziś serwujesz? – Nanna podchodzi z uśmiechem i staje zdecydowanie zbyt blisko, spoglądając frywolnie na Mikkela.

Który odchrząkuje i lekko zawstydzony odgarnia węgiel w palenisku.

– Mamy marynowaną jagnięcinę bez kości, ziemniaki w przyprawach i sałatkę. Znasz Anikę. – Puszcza oko do Nanny, a ta wybucha śmiechem.

– No tak, z tymi sztywniakami nie jest łatwo. – Kiwa głową w kierunku Aniki i swojego męża. – Nie umieją cieszyć się życiem. W przeciwieństwie do nas. –Trąca Mikkela, a ten spogląda na jej świecące, błękitne oczy, obsypany piegami zadarty nos i burzę pofalowanych rudych włosów.

– Lepiej nie mówić. Najbardziej by się ucieszyli z sałatki z kaszą bulgur i twarożku.

Nanna krztusi się winem i opluwa taras, a Mikkel śmieje się z własnego komentarza.

– O co chodzi? – Anika pojawia się na tarasie i uśmiecha się zaciekawiona.

– A, nic takiego. Zachłysnęłam się winem. Już w porządku – odpowiada Nanna, wycierając brodę.

Odchodzi od grilla, a Anika wspina się na palce i delikatnie całuje Mikkela.

– Jak idzie, kochanie? Przynieść mięso i ziemniaki?

Mikkel patrzy na węgiel w palenisku, które jest gotowe od dobrych dziesięciu minut, po czym kiwa głową:

– Tak, Aniko, przynieś.

Obiad jak zwykle mija w miłej atmosferze. Kieliszki wypełnia jeszcze więcej wina, humory dopisują, wszyscy są odprężeni. Po uprzątnięciu stołu i włożeniu resztek jedzenia do lodówki, Sune jest już porządnie wstawiony. Język mu się plącze, a Nanna posyła mężowi zaniepokojone spojrzenia. Anika niczego nie zauważa, bo też wlała w siebie trochę za dużo. Przez ten cały sport marni z nich pijacy, podczas gdy Nanna i Mikkel mogliby jeszcze opróżnić kilka kieliszków.

– Chcesz, żebym zaprowadził Sunego do łóżka? – Mikkel posyła Nannie zatroskane spojrzenie. Jest dobrze zbudowana i z pewnością dość silna, ale przy swoich 155 centymetrach nie poradzi sobie z dużym facetem postury jej męża.

– Będę bardzo wdzięczna. Chodź, skarbie. Na nas już czas. – Nanna wstaje i ciągnąc Sunego, lekko się chwieje, a jej pijany mąż tylko kręci głową i mamrocze coś pod nosem.

Mikkel mówi, że oni także są zmęczeni, więc lepiej już na dzisiaj skończyć. Zakłopotana Nanna żegna się z Aniką, a Mikkel chwyta Sunego pod pachy.

– No, kolego, czas do łóżka.

Nanna idzie przodem, żeby otworzyć drzwi, a Mikkel pomaga Sunemu wejść po schodach i dotrzeć do sypialni. Trochę czasu minęło, nim ściągnął ubranie z Sunego, ale w końcu odstawia go do łóżka. Nanna z wdzięcznością patrzy na Mikkela i schodzi z nim na dół, żeby odprowadzić go do drzwi.

– Nie wiem, jak ci dziękować… – Nanna robi krok naprzód i wspina się na palcach, żeby uścisnąć Mikkela. Ten pochyla się i odwzajemnia uścisk, po czym odwraca twarz w kierunku Nanny, żeby ją pocałować w policzek. Nanna wpada na ten sam pomysł i ich usta na chwilę się spotykają. I zastygają, patrząc sobie w oczy.

Powinni odsunąć się od siebie i roześmiać z powodu zabawnej sytuacji, ale wino sprawia, że znowu zbliżają do siebie usta, pocałunek staje się głębszy, a ich ciała bliższe. Nanna łapie oddech. Mikkel zamyka oczy. Jego ręce wędrują po jej krągłościach, rozkoszuje się tym przez ułamek sekundy, po czym się wycofuje. Wiedzą, że to nie może się wydarzyć. To tylko alkohol. Ich oczy na chwilę się spotykają, po czym zakłopotana Nanna wbija wzrok w ziemię, a po chwili uśmiecha się krótko do Mikkela.

– No więc dziękuję za pomoc. Nie wiem, co bym bez ciebie zrobiła.

 

Mikkel odwraca się do drzwi.

– Faktycznie, Sune trochę za dużo wypił. Dobranoc.

Pospiesznie wychodzi i idzie do domu. Anika już leży w łóżku i pochrapuje. Gdyby nie to, pewnie uprawialiby seks. Jest podniecony, brakuje mu tylko miękkiego i ciepłego kobiecego ciała.…

Zamyka oczy, żeby zmusić się do spania, ale bez powodzenia. Sfrustrowany wstaje i idzie do łazienki. Ma gonitwę myśli. Zakazany pocałunek, okrągłe kształty Nanny pod jego dłońmi. Poddaje się i odkręca prysznic. Zdejmuje T-shirt i bokserki.

Woda studzi jego rozpalone ciało, ściekając strumieniem po włosach na klatce piersiowej. Trochę już wystający brzuch zasłania dużego penisa. Ręka znajduje drogę do twardniejącego członka, a myśli wracają do zajścia sprzed chwili:

Бесплатный фрагмент закончился. Хотите читать дальше?