Magia szamanizmu

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20


Tytuł wydania oryginalnego:

The magic of shamanism. The healing power of the shamanic journey


Copyright © by Arvick Baghramian 2007


All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Wydanie polskie:

© Copyright for the Polish edition by Galaktyka Sp. z o.o., Łódź 2018


90-644 Łódź, ul. Żeligowskiego 35/37

tel. +42 639 50 18, 639 50 19, tel./fax 639 50 17

e-mail: info@galaktyka.com.pl; sekretariat@galaktyka.com.pl

www.galaktyka.com.pl


ISBN: 978-83-7579-785-5


Redakcja: Agnieszka Czech

Korekta: Emilia Michalak, Monika Ulatowska

Redaktor prowadzący: Marek Janiak

Projekt okładki: Czarny Kwadrat, www.czarnykwadrat.eu

Konwersja do EPUB/MOBI: InkPad.pl


Księgarnia internetowa!!!

Pełna informacja o ofercie, zapowiedziach i planach wydawniczych

Zapraszamy

www.galaktyka.com.pl

e-mail: info@galaktyka.com.pl ; sekretariat@galaktyka.com.pl


Książka zawiera porady oraz informacje dotyczące zdrowia. Powinna być traktowana jako uzupełnienie, a nie zastępstwo konsultacji z lekarzem czy innym wykwalifikowanym pracownikiem służby zdrowia. Jeśli wiesz albo podejrzewasz, że cierpisz z powodu jakiegoś problemu zdrowotnego, wskazane jest, abyś zasięgnął porady lekarza, zanim rozpoczniesz jakikolwiek program zdrowotny na własną rękę. Wszelkie decyzje zdrowotne powinny być podejmowane w porozumieniu z lekarzem. Autor i wydawca nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za mogące pojawić się błędy, nieścisłości, przeoczenia lub niezgodności, ani za jakiekolwiek konsekwencje stosowania metod zasugerowanych w tej książce.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Bez pisemnej zgody wydawcy książka ta nie może być powielana ani w częś­ciach, ani w całości. Nie może też być reprodukowana, przechowywana i przetwarzana z zastosowaniem jakichkolwiek środków elektronicznych, mechanicznych, fotokopiarskich, nagrywających i innych.


Mojej matce, ojcu i ludziom, którzy nauczyli mnie kochać i dawać

SPIS TREŚCI

PODZIĘKOWANIA

PRZEDMOWA

WSTĘP

1. SZAMANIZM: PODSTAWOWE DEFINICJE

Początki szamanizmu

Szamanizm a religia

Szaman i duchy

Wszechświat szamana

2. SEN SZAMANA: POWOŁANIE I INICJACJA

Powołanie szamańskie

Kryzys inicjacyjny

Śmierć i odrodzenie

Czy szamani są chorzy psychicznie?

Transformacyjna moc kryzysu

Szaman jako ranny uzdrowiciel

Okres terminowania

3. BRAMY DO ŚWIATA DUCHÓW: SZAMAŃSKIE ŚWIATY I SZAMAŃSKIE PODRÓŻE

Krajobraz szamana

Dostęp do świata duchów

Wywoływanie odmiennych stanów świadomości

Miejsce mocy

Podróże po dolnym świecie

Duch opiekuńczy

Podróże do górnego świata

Podróże do świata środkowego

Podróże bez udziału woli

Neoszamanizm

Obrzędy szamańskie

4. POZA EGO: DUCHY I ŚWIAT DUCHOWY

Duchy pomocnicze

Czym są duchy?

Czy duchy istnieją naprawdę?

Czy szamanizm jest praktyką duchową?

5. PRADAWNE I WSPÓŁCZESNE UZDRAWIANIE SZAMAŃSKIE

Choroba i uzdrawianie z perspektywy międzykulturowej

Uzdrawianie według duchów

Jak szaman uzdrawia

Utrata duszy

Sprowadzanie duszy

Rytuał przywracania duszy

Zwierzęta mocy

Podróże diagnostyczne

Uzdrawianie grzechotką

Uzdrawianie przez duchy natury

6. MAGIA SZAMANIZMU: PODRÓŻ JAKO WEHIKUŁ PRZEMIANY

Siła obrazów i wyobrażeń

Wyobrażenia a szamanizm

Metafory

Daniel

Magia szamańskich podróży

Podróż jako wehikuł transformacji

Sprawcza siła myśli

Odczarowanie świata

BIBLIOGRAFIA

PODZIĘKOWANIA

Pragnę złożyć wyrazy wdzięczności wszystkim ludziom, z którymi zetknęłam się w życiu od chwili narodzin aż do dziś. Szczególnie tym, którzy wraz ze mną podążają wspólną duchową drogą. Z wdzięcznością myślę o wszystkich swoich studentach i przyjaciołach z Izraela. Dziękuję im za zachętę, wsparcie i nieustanne uświadamianie mi, jak ważne jest, abym podzieliła się tą książką z innymi. Ogromnie wiele zawdzięczam Jonathanowi Horwitzowi, który odegrał w moim życiu szczególną rolę nauczyciela i przyjaciela, wprowadzając mnie w świat duchów. Dziękuję także dr Charlotte Hardman, która wspierała mnie zachętą i radą podczas mojej pracy nad książką. Serdecznie dziękuję Nofit Itzhak za inspirujące uwagi i nieustanne motywowanie mnie nie tylko podczas pisania, ale również w czasie badań naukowych – bez niej ta książka nigdy by nie powstała. Dziękuję Ianowi Burkittowi za konstruktywne rady oraz Nurit Ezer, która była przy mnie, poświęcając mi hojnie swój czas i serdeczne uczucia. Wyrazy wdzięczności kieruję do Kathy Fried – dziękuję jej za bezwarunkowe wsparcie, uczciwość i cenne krytyczne uwagi. Jacqui Wordsworth dziękuję za pomoc we wcześniejszych badaniach. Jean Escott i Michaelowi Gazitowi składam podziękowania za okazaną mi sympatię, a Martinowi Bambanianowi za cierpliwość, jaką wykazał podczas tworzenia okładki do książki. Dziękuję wszystkim pracownikom wydawnictwa Book Guild Publishing, bez których ta książka nie mogłaby się ukazać, szczególnie Joannie Bentley, której niezmącony spokój, sympatia i wdzięk sprawiały, że w wydawnictwie czułam się jak u siebie w domu. Dziękuję stokrotnie Lyn Parr za hojne poświęcanie mi czasu i za ilustracje do książki. Pragnę też zapewnić o swojej wdzięczności wszystkich tych, którzy podzielili się ze mną szczegółami swoich szamańskich podróży. Bez nich moja książka nie byłaby kompletna. Dziękuję wreszcie pokornie swojemu duchowi opiekuńczemu i duchowym nauczycielom z niezwykłej rzeczywistości za kierowanie moimi poczynaniami, otuchę i pracę nade mną. To dzięki tym wszystkim osobom czytacie dziś tę książkę.

 

PRZEDMOWA

Arvick Baghramian osiągnęła w swojej książce coś, czego nie udało się żadnemu innemu autorowi piszącemu o szamanizmie: dokonała przeglądu fachowej literatury, splotła go z relacją z doświadczenia własnej inicjacji w szamanizm, wreszcie opowiedziała o swoich doświadczeniach uzdrowicielki szamańskiej i tej, która idzie „drogą szamana”.

Jako nauczyciel szamanizmu często muszę odpowiadać na pytanie, czy to możliwe, żeby człowiek Zachodu – czy też ktokolwiek, kto nie urodził się na zimnej Syberii, w Puszczy Amazońskiej czy na australijskiej pustyni – mógł skutecznie i z sukcesami praktykować szamanizm. Po dwudziestu latach nauczania szamanizmu doświadczenie podpowiada mi, że zdolność do praktykowania go, włącznie z uzdrawianiem i dywinacją, jest zdolnością, z którą rodzą się wszystkie istoty ludzkie, podobnie jak rodzą się one ze zdolnością uczenia się mowy i przyjęcia postawy wyprostowanej. Arvick w swojej książce właśnie tego dowodzi.

Jednakże, choć wszyscy posiadamy tę wrodzoną zdolność, dopiero kultura, w której dorastamy, definiuje szamanizm. Do niedawna kultura zachodnia nie dysponowała definicją szamanizmu, a liczne osoby, które doświadczały szamańskiej rzeczywistości, albo zachowywały to w tajemnicy nie wiedząc, co z tym zrobić, albo były uznawane – przez innych lub przez samych siebie – za psychicznie chore.

Na szczęście to się zmienia. Przedstawiciele zachodnich społeczeństw coraz częściej rozpoznają u siebie szamańskie zdolności – tak też było z Arvick – i z pomocą doświadczonych mistrzów doskonalą je zarówno w świecie zmysłów, jak i w świecie duchów, ucząc się wykorzystywać własną moc dla pożytku swojego i innych. Praktykowanie szamanizmu jest coraz szerzej akceptowane, a uzdrawianie szamańskie coraz częściej stosowane jako alternatywna metoda leczenia, dająca pozytywne rezultaty.

Jestem przekonany, że doświadczenia Arvick wydadzą się znajome wielu czytelnikom, a książka stanie się wspaniałym przyczynkiem do już istniejącej literatury szamańskiej.

JONATHAN HORWITZ,

Skandynawskie Centrum Szamanizmu

Kopenhaga, Dania

Alicja roześmiała się.

– Nie ma sensu próbować – powiedziała. – Nikt nie może uwierzyć w rzeczy niemożliwe.

– Wydaje mi się, że niewiele masz wprawy – powiedziała Królowa. – Gdy byłam w twoim wieku, wprawiałam się co dnia przez pół godziny. Ach, czasem udawało mi się uwierzyć w sześć niemożliwych rzeczy już przed śniadaniem.

LEWIS CARROL,

„O TYM, CO ALICJA ODKRYŁA PO DRUGIEJ STRONIE LUSTRA”

WSTĘP

Kiedy w moim życiu pojawił się szamanizm, byłam na dnie rozpaczy. Przeżyłam wiele wzlotów i upadków, a spoglądając wstecz, widzę wyraźnie, że kryzysy, przez które przebrnęłam, otwierały mnie na ukrytą moc i potencjał, jakie w sobie nosiłam. Kryzys, który skierował mnie w końcu na szamańską ścieżkę, był zdecydowanie najbardziej bolesną i najtrudniejszą próbą, jaka mnie spotkała. Jednak jego owoce okazały się zdrowe i słodkie.

Jestem Ormianką urodzoną w Iranie, ale większość dorosłego życia spędziłam w Europie. Najpierw pracowałam jako położna, potem zostałam pracownikiem socjalnym i specjalizowałam się w pracy z dziećmi wykorzystywanymi seksualnie. Pracując z dziećmi po traumatycznych przejściach oraz z dorosłymi, którzy doświadczyli traumy w dzieciństwie, poznałam rozmaite techniki terapeutyczne. Poszukiwałam coraz to nowych sposobów docierania do nich i niesienia im pomocy. Te poszukiwania zaprowadziły mnie nie tylko do różnych terapii, ale i do wielu miejsc w różnych zakątkach świata. W tamtych czasach były to wyłącznie tak zwane terapie „tradycyjne”. Dopiero poważne własne kłopoty zdrowotne skłoniły mnie do zwrócenia uwagi na terapie alternatywne. Kiedy stwierdzono u mnie postępującą chorobę zwyrodnieniową kręgosłupa, lekarze ostrzegali, że resztę życia mogę spędzić na wózku inwalidzkim. Podczas pobytu w Nowym Jorku, pod koniec lat osiemdziesiątych, przypadkowo zetknęłam się z reiki – dawną praktyką duchową i uzdrowicielską, polegającą na leczeniu dotykiem. Postanowiłam nauczyć się tej metody. Kiedy dzięki reiki sama wyleczyłam się z dolegliwości kręgosłupa, otworzyłam się na inne metody uzdrawiania. Minęło jednak sporo czasu, zanim w moim życiu pojawił się szamanizm.

Pracowałam w Nowym Jorku już prawie rok, gdy otrzymałam propozycję pracy w Arizonie. Tam właśnie zaznajomiłam się z Systemem Indywidualnych Symboli doktora E. Stephena Gallegosa1. Następnie przeniosłam się do Nowej Zelandii, gdzie nauczyłam się integracji oddechem. Szamanizm był jednak wciąż odległy. Dopiero w roku 1997, po serii dość dziwnych wydarzeń, trafiłam na kurs szamanizmu dla początkujących, prowadzony przez Jonathana Horwitza. Miał zostać moim nauczycielem w zwykłej rzeczywistości. Wiem, że wdzięczność winna jestem nie tylko duchom-nauczycielom, ale także Jonathanowi, który wraz z nimi cierpliwie mnie wspierał, gdy wydobywałam się z otaczającego mnie mroku.

Właśnie wtedy, dziesięć lat temu, podczas tych pierwszych warsztatów, duchy pomocnicze powiedziały mi, że powinnam pisać o szamanizmie. Zignorowałam to – wówczas nie miało to dla mnie sensu. Dlaczego miałabym pisać o szamanizmie? Nic o nim nie wiedziałam. To, co przeżyłam, uważałam za dziwaczne – odprawiając rytuały bębnienia i grzechotania, czułam się skrępowana i zakłopotana, a przekazy, które odbierałam podczas szamańskich podróży, choć potężne, nie robiły na mnie żadnego wrażenia.

Mimo wszystko szłam drogą szamanizmu. Kilka lat po tych pierwszych doświadczeniach natknęłam się na zeszyt, w którym robiłam zapiski z szamańskich podróży. Przeglądając je, natrafiłam na opis takiej, podczas której duchy polecały mi pisać o szamanizmie. Tym razem postanowiłam ich posłuchać. Choć duchy nie sprecyzowały, o co chodzi, zinterpretowałam to na swój sposób i postanowiłam napisać o szamanizmie pracę doktorską. Gdy rozmawiałam o tym z Jonathanem, z właściwym sobie spokojem zapytał, czy na pewno dobrze zrozumiałam przekaz. Byłam jednak głucha na ukrytą sugestię mistrza i przystąpiłam do pisania. Kilka lat poświęciłam na badania naukowe, praktykując jednocześnie szamanizm. Po jakimś czasie doznałam olśnienia. Zrozumiałam, że nie chodzi o pracę naukową, ale raczej o książkę. Zrezygnowałam z pisania rozprawy, a mój promotor uznał, że to właściwa decyzja.

Prowadząc badania, jednocześnie pogłębiałam i poszerzałam praktykę. Powoli zaczynałam stosować praktyki szamańskie w pracy terapeutycznej z ludźmi z rozmaitych krajów i środowisk. Przez wiele lat stosowałam je podczas terapii w wielu różnych krajach, z ludźmi z rozmaitych środowisk. Byłam świadkiem, jak moi pacjenci w wieku od czterech do siedemdziesięciu pięciu lat zmieniają się pod wpływem szamanizmu. Ze zdumieniem obserwowałam niemal cudowne rezultaty swojej pracy i zdałam sobie sprawę, że to zdecydowanie najpotężniejsze z duchowych narzędzi terapeutycznych, z jakim się kiedykolwiek spotkałam.

Szamanizm jest najstarszą praktyką duchową i uzdrowicielską, jaką zna ludzkość. Wprawdzie w miarę postępu i modernizacji świata zaczął zanikać, ale w ostatnich dziesięcioleciach ponownie się odradza. Pierwsze wzmianki o szamanizmie pochodzą od antropologów odbywających dalekie podróże w celu badania niezwykłych zwyczajów nieznanych plemion. Całkiem niedawno szamanizm odzyskał jednak należne mu, jako praktyce duchowej i terapeutycznej, miejsce w zachodnim świecie.

Moja książka nie jest studium etnograficznym na ten temat, ale nie jest też klasycznym poradnikiem. Koncentruję się w niej na stosowaniu praktyk szamańskich jako narzędzia wzmacniającego, dodającego mocy. Rozpatrując problemy zdrowia i leczenia z perspektywy międzykulturowej, omawiając naturę duchów i duchowości oraz przyglądając się rozmaitym zasadom praktyk szamańskich z całego świata, staram się ukazać i zgłębić magię szamańskich podróży. Książka ta mówi też o współczesnych formach szamanizmu, w szczególności o neoszamanizmie (core shamanism), współczesnej terapii szamańskiej wykorzystującej skuteczność szamańskich podróży do ułatwiania leczenia chorób zarówno psychicznych, jak i somatycznych.

Książka ta ma wielu autorów. Wraz ze mną pisały ją i ilustrowały swoimi słowami moje duchy pomocnicze, a także ludzie, z którymi pracowałam i którym pomagałam, ludzie, których życie i dusze głęboko odmieniły się pod wpływem szamanizmu. Podczas jednej z podróży zapytałam duchy o moją książkę, o to, jak mam ją pisać. Duch opiekuńczy odpowiedział mi: „Niech ci ludzie powiedzą. Pozwól im mówić prosto z serca. Niech powiedzą, jak im pomogliśmy. Jesteś tylko pośrednikiem, Arvick. Niech oni napiszą tę książkę. To oni nadadzą jej koloryt i styl. Dzięki temu pokażesz niemożliwe”.

W stronice tej książki wplecione są nie tylko głosy moich duchów-nauczycieli i ludzi, z którymi pracowałam, ale także różnorodne podejścia teoretyczne. W miarę, jak moja książka ewoluowała, stawało się dla mnie jasne, że badając szamanizm, nie powinnam przyjmować jednego punktu widzenia, ale raczej zintegrować rozmaite teoretyczne i filozoficzne podejścia do tej pradawnej praktyki duchowej. Starając się lepiej zrozumieć to niezwykle skomplikowane zjawisko, próbowałam połączyć tradycyjną wiedzę antropologiczną, praktyczną mądrość współczesnego szamanizmu i różne teorie psychologiczne. Na przestrzeni wielu lat pracowałam z mnóstwem ludzi. Ich opowieści, ich „przypadki” opisane w książce, to tylko wierzchołek góry lodowej. Wiele historii, równie przekonujących jak te, które opisałam, pozostanie jednak nieopowiedzianych.

Przedstawiam też swoją osobistą i zawodową drogę do szamanizmu, przytaczam historie z własnego życia. Moja mama powiedziała kiedyś, że w głębi duszy wszyscy ludzie są uzdrowicielami. „Uzdrowiciel tkwi w każdym z nas – mówiła – i kiedy będziesz na to gotowa, na pewno objawi się w tobie”. To książka o podróży mojego życia, o mojej drodze do szamanizmu i o drogach wielu innych ludzi, ale przede wszystkim jest to książka o podróży szamańskiej i jej uzdrowicielskiej mocy.

ROZDZIAŁ 1
SZAMANIZM: PODSTAWOWE DEFINICJE

Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

ANTOINE DE SAINT-EXUPÉRY, „MAŁY KSIĄŻĘ”

Kiedy zasiadłam do pisania tej książki, przez moją głowę zaczęło przelatywać mnóstwo myśli. Miałam tyle do powiedzenia i nie wiedziałam, od czego zacząć. Moja głowa była jak bulgoczący kociołek czarownicy, pełen czarów, magii, zaklęć i tajemnych ingrediencji. Ludzie, z którymi przez lata pracowałam, moje własne życie, uzdrowienia, zmiany i wszystkie magiczne transformacje, których byłam świadkiem u siebie i u innych – wszystko to kłębiło się w mojej głowie. Czułam ciężar odpowiedzialności za szamanizm i za ludzi, którzy zgodzili się, bym opisała ich doświadczenia.

Nie dowierzałam własnym zdolnościom. Czy będę umiała uczciwie opisać praktykę szamańską, tak jak na to zasługuje, przelać ją na papier i namalować jej pełny obraz? Czy potrafię przekazać światu to, co czuję w głębi serca, swoje głębokie rozumienie i przekonania, których nabrałam w wyniku własnych doświadczeń i dzięki uzdrowicielskiej mocy innych?

 

Aby uporządkować myśli, postanowiłam zacząć od bardzo ważnej w moim życiu wędrówki – od mojej własnej drogi do szamanizmu. Rozmyślając o niej, widziałam płynącą rzekę, toczącą wody przez doliny, równiny, góry i wąwozy. Widziałam symboliczny związek między tą wizją a moim życiem. Rzeka mojego życia także płynęła przez rozmaite krajobrazy, czasami gładkie i piękne, czasami trudne i pełne wyzwań.

Moja matka była uzdrowicielką i szamanką. Pierwsze wspomnienie o jej uzdrowicielskiej mocy sięga czasów, kiedy miałam sześć lat. Mama była bardzo chora, miała silne bóle brzucha, spowodowane komplikacjami pooperacyjnymi. Przeszła kilka operacji jamy brzusznej, a podczas ostatniej chirurg przez nieuwagę zostawił w środku kłębek nici chirurgicznej.

Wywiązało się zapalenie otrzewnej i mama bardzo cierpiała, tak bardzo, że nie mogła się ruszać. Lekarz doradził kolejną operację. Mama nie wyraziła zgody, nie chcąc iść więcej „pod nóż”. Po powrocie ze szpitala zaczęła się leczyć sama za pomocą kompresów. Mijały dni, bóle wciąż się nasilały, aż mama niemal przestała chodzić. Uparcie jednak nie chciała poddać się operacji i nadal leczyła się sama.

Sześć miesięcy po rozpoczęciu leczenia domową metodą mama obudziła się nagle o drugiej w nocy i stwierdziła, że nie tylko bez trudu się porusza, ale i nic ją już nie boli. Natychmiast mnie obudziła i podzieliła się dobrą wiadomością. Poszłyśmy razem do kuchni, zapaliłyśmy lampę naftową i w jej migotliwym świetle ostrożnie odwinęłyśmy bandaże. Pod kompresem leżały pożółkłe kawałki nici chirurgicznej.

Tańczyłyśmy i płakałyśmy z radości. Stał się cud! Ja, mała dziewczynka, byłam bardzo przygnębiona chorobą mamy i uznałam to za prawdziwy cud.

Kilka dni później mama opowiedziała o swoim wyzdrowieniu lekarzowi. On także uznał to za cud. Pamiętam, jaka byłam dumna z mojej mamy, dumna z tego, że ma w rękach magiczną moc.

Dorastając, zaczęłam rozumieć, że mama uzdrowiła nie tylko siebie. Zauważyłam, że naprawdę jest uzdrowicielką i że leczy także innych ludzi. Jak nikt inny znała się na ziołach, umiała nastawiać złamane kości, dokonywała cudów, przykładając okłady. Niestety, nie pamiętam już zbyt wielu z jej specyfików, ale te, które zapamiętałam, stosowałam z wielkim powodzeniem przez całe życie. Moja mama wiedziała też dużo o uzdrowicielskiej mocy kolorów i skutecznie korzystała z tej wiedzy, łagodząc gorączki, bóle i problemy emocjonalne.

Wszystko, o czym napisałam, według współczesnej literatury szamańskiej nie pozwoliłoby uznać mojej matki za szamankę – poza jednym aspektem jej działalności. Podczas jednego ze wstępnych kursów szamanizmu zrozumiałam, że moja mama była szamanką. Któregoś dnia powiedziałam instruktorowi, Jonathanowi Horwitzowi, że moja mama była uzdrowicielką, że pomagała ludziom na różne sposoby, a jedna z jej praktyk uzdrowicielskich polegała na tym, że śniła za swoich pacjentów. Przychodzili do niej ze swoimi problemami, a ona potem o tym śniła. „Ależ Arvick – powiedział wtedy Jonathan – twoja matka była szamanką”. W owym czasie słowa Jonathana nie miały dla mnie sensu. Później, kiedy pogłębiłam swoją wiedzę o szamanizmie, zrozumiałam, co miał na myśli.