Dramaty

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Scena pierwsza

Sofia i Płatonow.

Płatonow śpi na kanapie przy oknie. Twarz zakryta słomkowym kapeluszem.

SOFIA (budzi Płatonowa) Płatonow! Michaił! (Szturcha go) Obudź się! Michel! (zdejmuje mu kapelusz z twarzy) Jak można kłaść na twarzy taki brudny kapelusz? Fe, ale niechluj, brudas! Spinki zgubił, śpi nieumyty, w rozmemłanej brudnej koszuli… Michel! Mówię do ciebie! Wstawaj!

PŁATONOW Co?

SOFIA Obudź się!

PŁATONOW Potem… Dobrze…

SOFIA Wystarczy! Wstawaj proszę!

PŁATONOW Kto to? (podnosi się) To ty, Sofio?

SOFIA (przytyka mu zegarek do oczu) Popatrz!

PŁATONOW Dobra… (kładzie się)

SOFIA Płatonow!

PŁATONOW No, czego chcesz? (podnosi się) No?

SOFIA Spójrz na zegarek!

PŁATONOW Co jest? Sofio, znowu dziwaczysz?

SOFIA Tak, znowu dziwaczę, Michaile! Spójrz proszę na zegarek! Która godzina?

PŁATONOW Pół do ósmej.

SOFIA Pół do ósmej… O umowie zapomniałeś?

PŁATONOW O jakiej umowie? Wyrażaj się jaśniej, Sofio! Nie jestem dziś w nastroju ani do żartów, ani do rozwiązywania durnych zagadek!

SOFIA O jakiej umowie? A ty zapomniałeś? Co z tobą? Oczy czerwone, cały wymiętolony… Chory jesteś?

Pauza.

Umowa: spotkanie dzisiaj o szóstej w chałupie… Zapomniałeś? Szósta minęła…

PŁATONOW I co dalej?

SOFIA (siada obok niego) Nie wstyd ci? Dlaczego nie przyszedłeś? Dałeś słowo…

PŁATONOW I dotrzymałbym, ale zasnąłem… Widzisz chyba, że spałem? To co się czepiasz?

SOFIA (kręci głową) Jaki jesteś niesłowny! Co patrzysz ze złością? Niesłowny wobec mnie, na pewno… Pomyśl… Przyszedłeś chociaż raz punktualnie na nasze spotkanie? Ile razy nie dotrzymałeś danego mi słowa?

PŁATONOW Bardzo miło mi to słyszeć!

SOFIA Niemądrze, Płatonow, wstyd! Dlaczego, kiedy jestem z tobą, przestajesz być szlachetny, mądry, przestaniesz być sobą? Po co te plebejskie wyskoki, niegodne człowieka, któremu zawdzięczam uratowanie duchowego życia? Przy mnie robisz z siebie jakiegoś potwora… Ani czułego spojrzenia, ani pieszczotliwego słowa, ani jednego słowa miłości! Przychodzę do ciebie – a od ciebie zalatuje winem, jesteś szkaradnie ubrany, nieuczesany, odpowiadasz grubiańsko i bez sensu…

PŁATONOW (zrywa się i zaczyna chodzić po scenie) Przy-szła!

SOFIA Pijany jesteś?

PŁATONOW Co cię to obchodzi?

SOFIA Jakie to miłe! (płacze)

PŁATONOW Kobiety!

SOFIA Nie mów mi o kobietach! Tysiąc razy dziennie mówisz mi o nich! Mam dość! (wstaje) Co ty ze mną wyprawiasz? Chcesz mnie zamęczyć? Chora jestem przez ciebie! Dzień i noc serce mnie boli dzięki tobie! Nie widzisz tego? Nie chcesz tego wiedzieć tego? Ty mnie nienawidzisz! Gdybyś mnie kochał, to nie śmiałbyś mnie tak traktować! Nie jestem jakąś prostą dziewuchą, nieokrzesaną, chamską! Nie pozwolę, żeby byle… (siada) Boże! (płacze)

PŁATONOW Wystarczy!

SOFIA Za co ty mnie tak dręczysz? Nie minęły trzy tygodnie od tamtej nocy, a wyglądam jak wiór! Gdzie to obiecane szczęście? Czym skończą się twoje wyskoki? Pomyśl, mądry, szlachetny, uczciwy człowieku! Pomyśl, Płatonow, póki nie jest za późno! Myśl choćby teraz… Usiądź tu na tym krześle, wyrzuć z głowy wszystko inne i pomyśl tylko o jednym: co ty ze mną wyprawiasz?

PŁATONOW Nie umiem myśleć.

Pauza.

Ale ty pomyśl! (podchodzi do niej) Ty pomyśl! Pozbawiłem cię rodziny, szczęścia, przyszłości… Za co? Po co? Ograbiłem cię, jak twój najzajadlejszy wróg! Co mogę ci dać? Czym mogę ci zapłacić za twoje ofiary? Ten nielegalny węzeł to twoje nieszczęście, twoje minimum, twoja zguba! (siada)

SOFIA Związałam się z nim, a on śmie nazywać ten związek nielegalnym węzłem!

PŁATONOW Eee… Nie czepiaj się teraz każdego słówka! Ty patrzysz po swojemu na ten związek, ja po swojemu… Zniszczyłem cię, i to by było na tyle! I nie ciebie jedną… Poczekaj, co jeszcze zaśpiewa twój mąż, jak się dowie!

SOFIA Boisz się, że on narobi ci nieprzyjemności?

PŁATONOW Tego się nie boję… Boję się, żebyśmy go nie zabili…

SOFIA To po co, małoduszny tchórzu, szedłeś wtedy do mnie, skoro wiedziałeś, że go zabijemy?

PŁATONOW Proszę, nie tak… patetycznie! Nie wzruszysz mnie rozdzierającymi tonami… A ty po co… Zresztą… (macha ręką) gadać z tobą to przelewać twoje łzy…

SOFIA Tak, tak… Nigdy nie płakałam, zanim nie związałam się z tobą! Bój się, drżyj! On już wie!

PŁATONOW Co?

SOFIA On już wie.

PŁATONOW (wstaje) On?!

SOFIA On… Dzisiaj rano rozmawiałam z nim…

PŁATONOW Żartujesz…

SOFIA Zbladłeś?! Ciebie trzeba nienawidzić, a nie kochać! Zwariowałam… Nie wiem, za co… za co cię kocham? On już wie! (szarpie go za rękaw) Drżyj, drżyj! On wie wszystko! Przysięgam ci na honor, że wszystko wie! Drżyj!

PŁATONOW Niemożliwe! To niemożliwe!

Pauza.

SOFIA On wie wszystko… Trzeba było przecież kiedyś to zrobić?

PŁATONOW To dlaczego drżysz? Jak z nim rozmawiałaś? Co mu powiedziałaś?

SOFIA Poinformowałam go, że ja już… że nie mogę…

PŁATONOW A on co?

SOFIA Był podobny do ciebie… Przestraszył się! A jak nieznośny jest teraz wyraz twojej twarzy!

PŁATONOW Co on powiedział?

SOFIA Najpierw myślał, że żartuję, ale jak dotarło do niego, że jest wręcz przeciwnie, to zbladł, zachwiał się, zapłakał, zaczął pełzać na kolanach… Jego twarz była tak samo wstrętna, jak twoja w tej chwili!

PŁATONOW Coś ty narobiła, potworze?! (chwyta się za głowę) Zabiłaś go! I ty możesz, i ty śmiesz mówić o tym tak beznamiętnie? Zabiłaś, go! Ty… powiedziałaś o mnie?

SOFIA Tak… A jak inaczej?

PŁATONOW I on co?

SOFIA (zrywa się z miejsca) Wstydziłbyś się, Płatonow, naprawdę! Nie wiesz, co mówisz! Znaczy, według ciebie nie trzeba było mówić?

PŁATONOW Nie trzeba! (kładzie się na kanapie, twarzą w dół)

SOFIA Uczciwy człowieku, co ty gadasz?!

PŁATONOW Uczciwiej byłoby nie mówić, niż zabijać! Zabiliśmy go! On płakał, pełzał na kolanach… A! (zrywa się) Nieszczęsny człowiek! Gdyby nie ty, do samej śmierci nie wiedziałby o naszym związku!

SOFIA Miałam obowiązek powiedzieć mu! Jestem uczciwą kobietą!

PŁATONOW Wiesz, coś ty narobiła? Rozstałaś się z mężem na zawsze!

SOFIA Tak, na zawsze… A jak inaczej? Płatonow, zaczynasz mówić jak… świnia!

PŁATONOW Na zawsze… Co z tobą będzie, kiedy się rozstaniemy? Bo my niedługo się rozstaniemy! Ty pierwsza zobaczysz swój błąd! Ty pierwsza otworzysz oczy i mnie zostawisz. (macha ręką) Zresztą… Sophie, rób co chcesz! Jesteś uczciwsza i mądrzejsza ode mnie, więc zajmij się tą całą, nie w porę nawarzoną kaszą! Działaj i mów ty! Wskrzeszaj mnie, jeśli możesz, postaw mnie na nogi! Byle szybko, na Boga, bo zwariuję!

SOFIA Jutro stąd wyjedziemy.

PŁATONOW Tak, tak, jedźmy… Byle szybko!

SOFIA Trzeba zabrać cię stąd… Napisałam matce o tobie. Do niej pojedziemy…

PŁATONOW Do kogo chcesz!.. Rób, jak uważasz!

SOFIA Michel! Nowe życie przecież… Zrozum to!.. Słuchaj się mnie, Michel! Niech wszystko będzie, jak chcę! Mam świeższą głowę niż ty! Wierz mi, kochany! Postawię cię na nogi! Zawiozę cię tam, gdzie więcej światła, gdzie nie ma tego brudu, tego kurzu, tego lenistwa, tej poplamionej koszuli… Zrobię z ciebie człowieka… Szczęście ci dam! Zrozum…

Pauza.

Człowieka czynu z ciebie zrobię! Będziemy ludźmi, Michel! Będziemy jedli swój chleb, będziemy pot przelewać, będziemy odciski sobie smarować… (kładzie głowę na jego piersi) Będę pracować…

PŁATONOW Gdzie ty będziesz pracować? Nie takie kobiety jak ty, silniejsze i nawet one padają, jak kłody z bezczynności. Ty nie umiesz pracować, zresztą, co byś robiła? Nasza sytuacja, Sofio, jest aktualnie taka, że sensowniej myśleć trzeźwo, niż karmić się iluzjami… Zresztą, jak chcesz.

SOFIA Zobaczysz! Są inne kobiety niż ja, ale ja jestem silniejsza od nich… Uwierz, Michel! Oświetlę twoją drogę! Ty mnie wskrzesiłeś i całe moje życie będzie wdzięcznością… Jutro jedziemy? Tak? Zaraz pójdę szykować się do podróży… I ty się zbieraj… O dziesiątej bądź w chałupie i przynieś swoje rzeczy… Przyjdziesz?

PŁATONOW Przyjdę.

SOFIA Daj mi słowo honoru, że przyjdziesz!

PŁATONOW A-a-a… Przecież powiedziałem!

SOFIA Daj słowo honoru!

PŁATONOW Słowo honoru… Przysięgam… Wyjedziemy!

SOFIA (śmieje się) Wierzę, wierzę! Przyjdź nawet wcześniej… Przed dziesiątą będę gotowa… A nocą ruszymy! Pożyjemy, Michel! Szczęścia własnego nie rozumiesz, głupi człowieku! Przecież to nasze szczęście, nasze życie!.. Jutro będziesz już innym człowiekiem, świeżym, nowym! Odetchniemy nowym powietrzem, w naszych żyłach popłynie nowa krew! (śmieje się głośno) Precz, zgrzybiały człowieczku! Masz rękę! Uściśnij! (podaje mu rękę)

Płatonow całuje jej rękę.

Przyjdź, mój misiaku! Będę czekać… Nie łam się… Na razie! Szybko się spakuję!.. (całuje go)

PŁATONOW Żegnaj… O jedenastej czy o dziesiątej?

SOFIA O dziesiątej… Bądź nawet wcześniej! Do zobaczenia! Ubierz się porządniej na drogę… (śmieje się) Pieniążki mam… Kolację zjemy w drodze… Pa! Pójdę się pakować… Bądź wesoły! Czekam o dziesiątej! (wybiega)

 

Scena druga

Płatonow (sam).

PŁATONOW (po chwili) Stara śpiewka… Sto razy słyszałem…

Pauza.

Napiszę do niego i do Saszy… Niech popłaczą, wybaczą i zapomną!.. Koniec z Wojnicówką! Koniec ze wszystkim! I z Saszą, i z generałową… (otwiera szafę) Jutro już będę nowym człowiekiem… Strasznie nowym! W co spakować bieliznę? Nie mam walizki… (nalewa sobie wina) Koniec ze szkołą! (pije) Żegnajcie, moje dzieciaki. Znika wasz zły, ale dobry Michaił Płatonow! Piłem teraz? Po co? Nie będę więcej pić… To ostatni raz… Usiądę i napiszę do Saszy… (kładzie się na kanapie) Sofia szczerze wierzy… Błogosławieni, którzy wierzą!… Śmiej się, generałowo! A przecież generałowa będzie się śmiać! Będzie pękać ze śmiechu!.. Tak! Chyba list od niej przyszedł… Gdzie on jest? (bierze z parapetu okna list) Setny, albo dwusetny list po tej dzikiej nocy… (czyta) „Płatonow, nie odpowiadasz na moje listy, jesteś niedelikatny, okrutny, głupi prostak! Jeśli i na ten list nie zareagujesz, nie pojawisz się, to trudno, sama przyjdę, do cholery! Czekam cały dzień. Głupio, Płatonow! Można pomyśleć, że wstydzisz się tamtej nocy. No dobra, zapomnijmy o niej! Siergiej i Sofia, zachowują się przeokropnie – skończył się miesiąc wysmarowany dzikim miodem. A wszystko dlatego, że nie ma przy nich elokwentnego matołka. Matołek jesteś. Do widzenia!”

Pauza.

Jaki charakter pisma! Wyraźny, zdecydowany… Przecinki, kropki, ż, ó – wszystko na swoim miejscu… Rzadkie zjawisko, poprawnie pisząca kobieta…

Wchodzi Marko.

Trzeba będzie napisać do niej, bo jeszcze tu przyjdzie… (widząc Marko) Zjawisko…

Scena trzecia

Płatonow i Marko.

PŁATONOW Proszę bardzo! Do kogo? (wstaje)

MARKO Ja do szanownego pana… (z torby wyjmuje kartkę) Wezwanko do szanownego pana…

PŁATONOW A… Bardzo miło. Jakie wezwanko? Ty od kogo?

MARKO Od Iwana Andrieicza sędziego pokoju…[86]

PŁATONOW Hm… Od sędziego pokoju? A czego ode mnie chce? Dawaj! (bierze wezwanie) Nie rozumiem… Na chrzciny zaprasza, czy co? Płodny jak szarańcza, stary rozpustnik! (czyta) „W charakterze oskarżonego w sprawie o czynne znieważenie córki radcy stanu Marii Grekow”. (śmieje się głośno) O, do cholery! Brawo! Do cholery! Brawo, pluskwi eter! Kiedy rozprawa? Pojutrze? Przyjdę, przyjdę… Powiedz, starcze, że przyjdę… Mądrala, niesamowite, mądrala! Świetna dziewucha! Dawno tak trzeba było!

MARKO Zechce pan pokwitować!

PŁATONOW Pokwitować? Proszę… Ty, bracie, strasznie jesteś podobny do postrzelonej kaczki!

MARKO Wcale nie…

PŁATONOW (siada przy stole) A do kogo jesteś podobny?

MARKO Na obraz i podobieństwo Boże…[87]

PŁATONOW Tak… Żołnierz?

MARKO Tak jest… Od kampanii sewastopolskiej[88] w stanie spoczynku… W szpitalu ponad czas służby cztery lata przeleżałem… Podoficer…. Artylerzysta…

PŁATONOW Tak… Dobre były armaty?

MARKO Zwykłe… Okrągłej średnicy…

PŁATONOW Ołówkiem można?

MARKO Można… Niniejsze wezwanie otrzymałem taki i taki. Imię, nazwisko.

PŁATONOW (wstaje) Masz. Pięć razy pokwitowałem. No, jak twój sędzia pokoju? Gra?

MARKO Tak jest.

PŁATONOW Od piątej po południu do piątej po południu?

MARKO Tak jest.

PŁATONOW Łańcucha z godłem jeszcze nie przegrał?

MARKO Wcale nie.

PŁATONOW Powiedz mu… A zresztą, nic mu nie mów. Długów karcianych, oczywiście, nie płaci… Gra, tępak, zadłuża, się, a dzieciaków całe stadko… Ale mądrala z niej, na Boga! Nie spodziewałem się, zupełnie się nie spodziewałem! A świadkowie to kto? Do kogo jeszcze są wezwania?

MARKO (wyciąga z torby i czyta) ,,Do pana doktora Nikołaja Tryleckiego”…

PŁATONOW Do Tryleckiego? (śmieje się głośno) No, to będzie można komedię odstawić! A jeszcze do kogo?

MARKO (czyta) ,,Do pana Kiriłła Głagoliewa, do pana Alfonsa Szryftera, do pana podporucznika gwardii w rezerwie Maksima Aleutowa, do syna rzeczywistego radcy stanu pana gimnazjalisty Iwana Talie, do pana doktora nauk Sankt-Petersburskiego niewersytetu…”

PŁATONOW Tak tam jest napisane „niewersytetu”?

MARKO Wcale nie…

PŁATONOW To dlaczego tak czytasz?

MARKO Z nieuctwa… (czyta) „…uni… uni… niewersytetu Siergieja Wojnicewa, do żony doktora nauk Sankt-Petersburskiego uni… niewersytetu pani Sofii Wojnicew, do pana studenta Charkowskiego niewersytetu Isaka Wiengierowicza”. Wszystko!

PŁATONOW Hm… Pojutrze, a jutro trzeba jechać… Szkoda. Wyobrażam sobie, jaka byłaby rozprawa… Hm… Ale szkoda! Zrobiłbym jej przyjemność… (chodzi po scenie) Szkoda…

MARKO Może by napiwek od pana…

PŁATONOW Co?

MARKO Napiwek… Sześć wiorst szedłem…

PŁATONOW Napiwek? Nie trzeba… Zresztą, co ja gadam? Dobrze, mój drogi! Napiwku ci nie dam, ale co innego ci dam… I dla mnie taniej, i dla ciebie trzeźwiej…. (wyjmuje z szafy pudełko z herbatą) Podejdź tu… Dobra herbata, mocna… Nie czterdziestoprocentowa, ale mocna… W co nasypać?

MARKO (nadstawia kieszeń) Pan sypie…

PŁATONOW Do kieszeni? A nie prześmierdnie?

MARKO Pan sypie, pan sypie… Pan się nie boi…

PŁATONOW (sypie herbatę) Wystarczy?

MARKO Uprzejmie dziękuję…

PŁATONOW Ale jesteś stary… Lubię was, starych żołnierzyków!.. Poczciwi z was ludzie!.. Chociaż zdarzają się wśród was tacy straszni…

MARKO Różni bywają… Jeden Bóg bez grzechu… Wszystkiego dobrego!

PŁATONOW Zaczekaj… Zaraz… (siada przy stole i pisze na wezwaniu) „Wtedy całowałem, bo… bo byłem wściekły i nie wiedziałem, czego chcę, a teraz pocałowałbym jak świętość. Okropny byłem wobec pani, przyznaję. Dla wszystkich okropny. Nie zobaczymy się, niestety, w sądzie. Jutro wyjeżdżam na zawsze. Niech pani będzie szczęśliwa i niech przynajmniej pani będzie sprawiedliwa dla mnie! Niech mi pani nie wybacza!” (do Marka) Wiesz, gdzie mieszka Grekowa?

MARKO Wiem. Dwanaście wiorst będzie, jak przejść rzekę w bród.

PŁATONOW No, tak… w Żyłkowie… Zanieś jej ten list i dostaniesz trzy ruble. Oddasz do rąk… Odpowiedzi nie trzeba… Jak będzie odpisywać, to nie bierz… Dziś jeszcze odnieś… Zaraz… Odniesiesz, a potem już będziesz roznosił wezwania. (chodzi po scenie)

MARKO Rozumiem.

PŁATONOW Co jeszcze? Tak! Wszystkim mów, że prosiłem Grekową o wybaczenie i że ona mi nie wybaczyła.

MARKO Rozumiem. Wszystkiego dobrego!

PŁATONOW Żegnaj, przyjacielu! Trzymaj się!

Marko wychodzi.

Scena czwarta

Płatonow (sam).

PŁATONOW Czyli z Grekową załatwione… Na całą gubernię skompromituje… I tak trzeba… Pierwszy raz w życiu kobieta mnie karze… (kładzie się na kanapie) Robisz im świństwa, a one ci się rzucają na szyję… Sofia na przykład… (zakrywa twarz chustką) Byłem wolny jak wiatr, a teraz masz tu leżeć i marzyć… Miłość… Amo, amas, amat…[89] Związałem się…. I ją zniszczyłem, i siebie uszanowałem… (wzdycha) Biedni Wojnicewowie! A Sasza? Biedna dziewczyna! Jak ona będzie żyć beze mnie? Zmarnieje, umrze… Odeszła, wyczuła prawdę, odeszła z dzieckiem bez słowa… Odeszła po tamtej nocy… Trzeba by się pożegnać z nią…

ANNA (w oknie) Można wejść? Hej! Jest tam kto?

PŁATONOW Anna! (zrywa się) Generałowa! Co jej powiedzieć? No po co ona tu przyszła, się pytam! (poprawia ubranie)

ANNA (w oknie) Można wejść? Wchodzę! Słyszysz?

PŁATONOW Przyszła! Jak jej nie wpuścić? (przyczesuje włosy) Jak by ją spławić? Wypiję, póki jeszcze nie weszła… (szybko otwiera szafę) I po jaką cholerę… Nie rozumiem! (szybko wypija) Dobrze, jak jeszcze nic nie wie, no, a jak wie? Zrobię się czerwony…

Scena piąta

Płatonow i Anna. Anna wchodzi. Płatonow powoli zamyka szafę.

ANNA Kłaniam się nisko! Tobie ja!

PŁATONOW Nie zamyka się…

Pauza.

ANNA Ej! Dzień dobry!

PŁATONOW A… To ty, Anno? Pardon, nie zauważyłem… Nie zamyka się, i już… Dziwne… (wypuszcza klucz i podnosi go)

ANNA Podejdź no do mnie! Zostaw szafę w spokoju! Zostaw!

PŁATONOW (podchodzi do niej) Dzień dobry…

ANNA A dlaczego na mnie nie patrzysz?

PŁATONOW Wstydzę się. (całuje ją w rękę)

ANNA Czego się wstydzisz?

PŁATONOW Wszystkiego…

ANNA Hm… Uwiodłeś jakąś?

PŁATONOW Tak, coś w tym rodzaju…

ANNA Oj, Płatonow! Kogo znowu?

PŁATONOW Nie powiem…

ANNA Siądźmy…

Siadają na kanapie.

Dowiemy się, kolego, dowiemy… A czemu mnie się wstydzisz? Od dawna przecież znam twoją grzeszną duszę…

PŁATONOW Anno, nie pytaj! Nie mam dziś nastroju, żeby uczestniczyć we własnym przesłuchaniu. Mów, jeśli chcesz, ale nie pytaj!

ANNA Dobra. Listy dostałeś?

PŁATONOW Tak.

ANNA To dlaczego nie przychodziłeś?

PŁATONOW Nie mogę.

ANNA Dlaczego nie możesz?

PŁATONOW Nie mogę.

ANNA Jakieś fochy?

PŁATONOW Nie. Skąd fochy? Nie pytaj, błagam!

ANNA Michaile, odpowiadaj, proszę! Usiądź porządnie! Dlaczego przez te ostatnie trzy tygodnie nie pokazałeś się u nas?

PŁATONOW Chorowałem.

ANNA Kłamiesz!

PŁATONOW Kłamię. Nie pytaj, Anno!

ANNA Jak winem od ciebie jedzie! Płatonow, co to wszystko znaczy? Co z tobą? Jak ty wyglądasz? Oczy zaczerwienione, twarz obmierzła… Ty brudny, w mieszkaniu brud… Rozejrzyj się, co za ohyda! Co z tobą? Pijesz?

PŁATONOW Potwornie piję!

ANNA Hm… Zeszłoroczna historia… Rok temu uwiodłeś dziewczynę i do samej jesieni chodziłeś jak zmokła kura, no i teraz… Don Juan i nędzny tchórz w jednym ciele. Ani się waż pić!

PŁATONOW Nie będę…

ANNA Przysięgasz? Zresztą, po co cię obciążać przysięgami? (wstaje) Gdzie twoje wino?

Płatonow wskazuje szafę.

Wstyd, Miszo, być takim małodusznym! Gdzie twój charakter? (otwiera szafę) A w szafie jaki bałagan! Da ci popalić Aleksandra, jak wróci! Chcesz, żeby żona wróciła?

PŁATONOW Chcę tylko jednego: nie zadawaj pytań i nie patrz mi w oczy!

ANNA W której butelce jest wino?

PŁATONOW We wszystkich.

ANNA We wszystkich pięciu? Ach ty, pijaku, pijaku! Cała knajpa w tej szafie! Trzeba, żeby Aleksandra wróciła… Wytłumacz jej jakoś… Rywalką straszną nie jestem… Podzielę się… Nie planuję was rozwodzić… (odpija trochę z butelki) A wino dobre… Chodź, wypijemy trochę! Chcesz? Wypijemy i więcej nie będziemy pić!

Płatonow podchodzi do szafy.

Trzymaj szklankę! (nalewa wino) Ciągnij! Więcej nie naleję.

Płatonow pije.

A teraz ja wypiję… (nalewa) Za zdrowie złych! (pije) Ty jesteś zły. Dobre wino! Masz gust… (podaje mu butelki) Trzymaj! Przynieś tu! (podchodzą do okna) Pożegnaj się ze swoim pysznym winem! (wygląda przez okno) Szkoda wylewać… Może jeszcze wypijemy, co? Wypijemy?

PŁATONOW Jak chcesz…

ANNA (nalewa) Pij… Szybciej!

PŁATONOW (pije) Twoje zdrowie! Daj ci Boże szczęścia!

ANNA (nalewa i pije) Tęskniłeś za mną? Siądźmy… Odstaw butelki na razie…

Siadają.

Tęskniłeś?

PŁATONOW Każdą chwilę.

ANNA To dlaczego nie przychodziłeś?

 

PŁATONOW Nie pytaj! Nic ci nie powiem nie dlatego, że nie jestem z tobą szczery, ale dlatego, że szkoda mi twoich uszu! Ja ginę, całkiem ginę, moja droga! Wyrzuty sumienia, gorycz, chandra… męka, po prostu! Przyszłaś i mi lżej.

ANNA Schudłeś, zbrzydłeś… Nie cierpię tych romantycznych bohaterów! Co ty z siebie robisz, Płatonow? Bohatera jakiej powieści odgrywasz? Chandra, gorycz, walka namiętności, miłość z przedmowami… Fe! Zachowuj się jak człowiek! Żyj, głupi człowieku, jak żyją ludzie! Co to za jakiś archanioł z ciebie, że nie możesz żyć, ani oddychać, ani usiedzieć, jak zwykły śmiertelnik?

PŁATONOW Łatwo powiedzieć… Więc co robić?

ANNA Człowiek żyje, mężczyzna znaczy, żyje i nie wie, co ma robić! Dziwne! Co on ma robić?! Pozwolisz, odpowiem ci na twoje pytanie jak umiem, chociaż takie puste pytanie nie jest warte odpowiedzi!

PŁATONOW Nic nie odpowiesz…

ANNA Po pierwsze, żyj po ludzku, znaczy, nie pij, nie leż, myj się częściej i przychodź do mnie, a po drugie, ciesz się z tego, co masz… Wygłupiasz się, sir! Mało ci własnego mentorstwa? (wstaje) Chodźmy teraz do mnie!

PŁATONOW Co? (wstaje) Do ciebie? Nie, nie…

ANNA Chodźmy! Zobaczysz ludzi, pogadasz, posłuchasz, pokłócisz się…

PŁATONOW Nie, nie… Nie zmuszaj mnie!

ANNA Ale dlaczego?

PŁATONOW Nie mogę i tyle!

ANNA Możesz! Wkładaj kapelusz! Idziemy!

PŁATONOW Nie mogę, Anno! Za nic! Nie ruszę się z domu na krok!

ANNA Możesz! (wkłada mu kapelusz) Wygłupiasz się, drogi Płatonow, żartujesz! (bierze go pod rękę) No? Raz, dwa!.. Idziesz, Płatonow! Naprzód!

Pauza.

No, Michel! Idziemy!

PŁATONOW Nie mogę!

ANNA Upiera się, jak młody byk! Ruszaj się! No? Raz, dwa… Michel, skarbie, kochany, śliczny…

PŁATONOW (wyrywa się) Nie pójdę, Anno!

ANNA Chodź, przejdziemy się wokół szkoły!

PŁATONOW Po co się czepiłaś? Powiedziałem przecież, że nie pójdę! Chcę siedzieć w domu, i pozwól mi robić tak, jak chcę!

Pauza.

Nie pójdę!

ANNA Hm… Wiesz co, Płatonow… Pożyczę ci trochę pieniędzy, a ty wyjedź gdzieś na miesiąc, dwa…

PŁATONOW Gdzie?

ANNA Do Moskwy, do Petersburga… Pasuje? Jedź, Michel! Koniecznie musisz się przewietrzyć! Przejedziesz się, ludzi pooglądasz, do teatrów pochodzisz, odświeżysz się, przewietrzysz… Dam ci pieniądze, listy… Chcesz, pojadę z tobą? Chcesz? Przejedziemy się, zabawimy… Wrócimy odnowieni, promienni…

PŁATONOW Wspaniały pomysł, ale na nieszczęście, niewykonalny… Jutro stąd wyjeżdżam, Anno, ale nie z tobą!

ANNA Jak chcesz… Dokąd jedziesz?

PŁATONOW Jadę…

Pauza.

Wyjeżdżam stąd na zawsze…

ANNA Pleciesz… (pije z butelki) Bredzisz!

PŁATONOW Nie plotę, moja droga! Jadę! Na zawsze!!

ANNA Ale po co, dziwny człowieku?

PŁATONOW Nie pytaj! Jak Boga kocham, na zawsze! Wyjeżdżam i… Żegnaj, tak! Nie pytaj! Niczego się teraz ode mnie nie dowiesz…

ANNA Bredzisz!

PŁATONOW Tylko dziś się widzimy… Zniknę na zawsze… (bierze ją za rękaw, a potem za ramię) Zapomnij głupka, barana, drania i łajdaka Płatonowa! On się zapadnie pod ziemię, ulotni się…Spotkamy się może za kilkadziesiąt lat, kiedy oboje będziemy mogli się śmiać i po starczemu płakać nad tymi dniami, a teraz… w cholerę z nim! (całuje ją w rękę)

ANNA Naści, wypij! (nalewa mu wina) Pijanemu wolno pleść dyrdymały…

PŁATONOW (wypija) Nie będę pijany… Będę pamiętać, moja opiekunko, moja dobra wróżko!.. Nigdy nie zapomnę! Śmiej się dojrzała, jasnogłowa kobieto! Jutro stąd uciekam, uciekam przed samym sobą, sam nie wiem dokąd, uciekam do nowego życia! Wiem, co to takiego, to nowe życie!

ANNA Wszystko pięknie, ale co się z tobą stało?

PŁATONOW Co? Ja… Później dowiesz się wszystkiego! Przyjaciółko moja, kiedy przerazi cię mój czyn, nie przeklinaj mnie! Pamiętaj, że jestem już prawie ukarany… Rozstanie z tobą na zawsze, to więcej niż kara… Czemu się uśmiechasz? Uwierz! Przysięgam, uwierz! Tak mi gorzko na duszy, tak ohydnie i podle, że chętnie zadusiłbym siebie własnymi rękami!

ANNA (przez łzy) Nie myślę, że jesteś zdolny do czegoś potwornego… Napiszesz do mnie przynajmniej?

PŁATONOW Nie odważę się pisać do ciebie, a ty sama nie zechcesz czytać moich listów! Absolutnie na zawsze… żegnaj!

ANNA Hm… Zginiesz beze mnie, Płatonow! (trze sobie czoło) Upiłam się troszkę… Jedźmy razem!

PŁATONOW Nie… Jutro dowiesz się wszystkiego i… (odwraca się do okna)

ANNA Potrzebujesz pieniędzy?

PŁATONOW Nie…

ANNA A… pomóc nie mogę?

PŁATONOW Nie wiem. Przyślij mi dzisiaj swoje zdjęcie… (odwraca się do niej) Odejdź, Anno, bo cholera wie, co narobię! Rozpłaczę się, zatłukę się i… Odejdź! Nie mogę zostać! Mówię do ciebie wyraźnie! Na co czekasz? Ja muszę jechać, zrozum to! Po co tak patrzeć? Po co robić taką minę?

ANNA Żegnaj… (podaje mu rękę) Jeszcze się zobaczymy…

PŁATONOW Nie… (całuje ją w rękę) Nie trzeba… Idź, moja kochana… (całuje ją w rękę) Żegnaj… Zostaw mnie… (zakrywa sobie twarz jej dłonią)

ANNA Rozkleił się, słodki, rozmiękł… No? Puść rękę… Żegnaj! Wypijmy na pożegnanie, co? (nalewa) Pij!.. Szczęśliwej drogi, a potem szczęścia!

Płatonow pije.

Zostałbyś, Płatonow! Co? (nalewa i pije) Dobrze byśmy pożyli… Co to za przestępstwo takie? To możliwe, żeby w Wojnicówce?

Pauza.

Naleję jeszcze na smutki?

PŁATONOW Tak.

ANNA (nalewa) Pij, mój kochany… Ech, do cholery!

PŁATONOW (pije) Bądź szczęśliwa! Żyj tu sobie… I beze mnie można…

ANNA Jak pić, to pić… (nalewa) Pijesz i umierasz, nie pijesz, też umierasz, to lepiej pić i umierać… (pije) Pijaczka jestem, Płatonow… Co? Nalać jeszcze? Zresztą, nie trzeba… Język się zaplącze i jak wtedy będziemy rozmawiać? (siada) Nie ma nic gorszego, niż być inteligentną kobietą. Wykształcona kobieta i bez zajęcia… Co ja znaczę, po co żyję?

Pauza.

Chcąc nie chcąc staję się niemoralna… Jestem niemoralna kobieta, Płatonow… (śmieje się głośno) Co? I ciebie kocham, może dlatego, że jestem niemoralna… (trze sobie czoło) I zginę… Takie zawsze giną marnie… Powinnam być gdzieś profesorem, dyrektorem… Gdybym była dyplomatą, cały świat bym zbałamuciła… Wykształcona kobieta i… bez zajęcia. Znaczy niepotrzebna… Konie, krowy i psy są potrzebne, a ty nie, zbyteczna jesteś. Co? Czemu milczysz?

PŁATONOW Obojgu nam źle…

ANNA Żebym chociaż dzieci miała… Lubisz dzieci? (wstaje) Zostań, słońce! Zostaniesz? Dobrze byśmy sobie żyli! Radośnie, zgodnie… Ty wyjedziesz, a co ze mną? Przecież chciałabym odpocząć… Michel! Muszę odpocząć! Chcę być… żoną, matką…

Pauza.

Nie milcz! Mów! Zostaniesz? Przecież… przecież kochasz mnie, dziwaku! Kochasz?

PŁATONOW (patrzy przez okno) Zabiję się, jeśli zostanę.

ANNA Kochasz przecież?

PŁATONOW Kto cię nie kocha?

ANNA Kochasz mnie, i ja ciebie, to czego jeszcze chcesz? Wariujesz chyba… Czego ty jeszcze chcesz? Dlaczego nie przyszedłeś wtedy w nocy?

Pauza.

Zostajesz?

PŁATONOW Odejdź, błagam!! Nie męcz mnie!

ANNA (podaje mu rękę) No… w takim razie… Życzę wszystkiego dobrego…

PŁATONOW Odejdź, bo wszystko opowiem, a jak opowiem, to się zabiję!

ANNA Rękę podaję… Nie widzisz? Wieczorem wpadnę na chwilę..

PŁATONOW Nie trzeba! Sam przyjdę się pożegnać! Sam do ciebie przyjdę… Za nic nie przyjdę! Nie zobaczysz mnie więcej i ja ciebie nie zobaczę! Sama nie zechcesz mnie widzieć! Odwrócisz się na zawsze! Nowe życie… (obejmuje ją i całuje) Ostatni raz! (wypycha ją za drzwi) Żegnaj! Idź i bądź szczęśliwa! (zamyka drzwi na haczyk)

ANNA (za drzwiami) Przysięgam na Boga, że się zobaczymy!

PŁATONOW Nie! Żegnaj! (zatyka sobie uszy) Nic nie słyszę! Milcz i odejdź! Zatkałem sobie uszy!

ANNA Odchodzę! Przyślę ci Siergieja i przysięgam, że nie wyjedziesz, a jeśli wyjedziesz, to ze mną! Żegnaj!

Pauza.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?