Zatrzymać czas

Tekst
Z serii: Plan Agaty #3
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Zatrzymać czas
Zatrzymać czas
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 63,80  51,04 
Zatrzymać czas
Audio
Zatrzymać czas
Audiobook
Czyta Gabriela Całun
33,90 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Copyright for the Polish Edition © 2020

Wydawnictwo Edipresse Sp. z o.o.

Copyright for the Text © 2020 Anna Sakowicz


Wydawnictwo Edipresse Sp. z o.o.

ul. Wiejska 19

00-480 Warszawa


Dyrektor Zarządzająca Segmentem Książek: Iga Rembiszewska

Senior Project Manager: Natalia Gowin

Produkcja: Klaudia Lis

Marketing i promocja: Renata Bogiel-Mikołajczyk

Digital i projekty specjalne: Tatiana Drózdż

Dystrybucja i sprzedaż: Izabela Łazicka (tel. 22 584 23 51)


Redakcja: Katarzyna Wojtas

Korekta: Jolanta Kucharska, Edytorial.com.pl Izabela Jesiołowska

Projekt okładki: Magdalena Zawadzka

Zdjęcia na okładce: Shutterstock

Biuro Obsługi Klienta

e-mail: bok@edipresse.pl

tel.: 22 278 15 55

(pon.–pt. w godz. 8:00–17:00)


facebook.com/edipresseksiazki

facebook.com/pg/edipresseksiazki/shop

instagram.com/edipresseksiazki


ISBN 978-83-8177-484-0


Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kodowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wystąpieniach publicznych w całości lub w części tylko za wyłącznym zezwoleniem właściciela praw autorskich.

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20

1

Agata rozejrzała się po wnętrzu. Dział z damską bielizną znajdował siępo prawej stronie. Na wieszakach kusiły seksowne koronki. Gacie à laBridget Jones upchane zostały celowo na samym dole, by nie przypominaćnikomu o porażce poniesionej w walce z łakomstwem i grawitacją. Takąbieliznę kupowało się i nosiło w sekrecie. Agata najchętniej ukryłaby tosama przed sobą, ale nie miała wyjścia. Potrzebowała majtekspłaszczających brzuch. Najlepiej takich, które wcisnęłyby niepotrzebnefałdki w otchłań trzewi. Tymek rozepchał jej skórę w newralgicznymmiejscu i Agata czuła, jakby ciągle była w ciąży. A podobno, gdy karmisię piersią, brzuch spłaszcza się niemalże samoistnie. Może… U niejjednak to nie zadziałało.

Podeszła do stojaka z jedwabnymi koszulkami. Nie spoglądała na cenę i rozmiar. Miała tylko nacieszyć wzrok. W myślach powtarzała, że kiedy jużschudnie, w nagrodę kupi sobie najbardziej krwistoczerwoną koszulkę z koronkami i będzie w niej chełpliwie przechadzać się po mieszkaniu tam i z powrotem, nie szczędząc oczom Emila tego seksownego widoku,sparafrazowała w myślach Trupięgi Leśmiana. Pasowały do jejwyobrażenia. Na stopy włożyła jeszcze wirtualne szpilki i było idealnie.

Westchnęła, wracając do rzeczywistości, a potem schyliła się do półki z bielizną wyszczuplającą. Znalazła odpowiedni rozmiar i przeszła do kasy.Akurat razem z nią pojawił się tu mężczyzna trzymający w dłonikąpielówki w jaskrawych kolorach. Ominął Agatę, trącając ją w ramię.Nawet nie przeprosił, i kiedy ona szykowała się do tego, by zwrócić muuwagę, bezczelny facet nonszalanckim tonem odezwał się do ekspedientki:

– Chciałbym, by mi pani doradziła, czy dobrze wyglądam – powiedział. –Chcę to przymierzyć. – Rozłożył przed dziewczyną kąpielówki, by niemiała wątpliwości, co chce jej pokazać.

– Przymierzalnie są tam. – Młoda kobieta wskazała kierunek, a potemgrzecznie wyjaśniła, że nie udziela rad klientom, że każdy sam powinienzdecydować.

Agata z ciekawością przysłuchiwała się rozmowie. Uwielbiała takiesytuacje. Były źródłem natchnienia w jej dziennikarsko-blogerskiejkarierze. Zauważyła, że ekspedientka zaczerwieniła się. Nerwowoprzestąpiła z nogi na nogę, bo nie była pewna, czy faktycznie możeodmówić klientowi. Tego Agata nie mogła wiedzieć, ale dziewczynapracowała w tym sklepie dopiero od miesiąca. A to był pierwszy raz, gdyktoś prosił o taką przysługę. Gdyby chodziło o kobietę, pewnie by sięnie zawahała, ale oglądanie faceta w skąpych kąpielówkach trochę jąkrępowało.

Ty w piętkę golony typie, pomyślała Agata i poczekała na rozwójwydarzeń.

Mężczyzna wyglądał na takiego, który nie miał zamiaru odpuścić.Dziewczyna stojąca za ladą bardzo mu się spodobała. Miała oliwkowąskórę, ciemne włosy i ładną twarz. Wydała się mu niezwykle symetryczna.Fachowo ocenił jej profil. Potem przeniósł spojrzenie na dekolt, którybył seksowną zachętą do snucia wyobrażeń co do reszty ciała. Uśmiechnąłsię lubieżnie.

– Śmiem twierdzić, że pani obowiązkiem jest doradzenie klientowi –dodał, nie spuszczając wzroku z kobiety. – Pani… Kasiu… – przeczytał jejimię z plakietki.

– Przepraszam – odezwała się Agata. – Ta pani jest od przyjmowaniazapłaty za towar, ale ja bardzo chętnie panu doradzę. Znam się na tym,proszę mi wierzyć.

Mężczyzna spojrzał krytycznym wzrokiem na Agatę. Od razu minęło mupodniecenie. Ta kobieta była za stara jak na jego wymagania. Gustował w dwudziestoparolatkach, a nie starych czterdziestkach. Z niechęcią cośmruknął pod nosem, co tylko rozjuszyło Agatę.

Noż, kurza morda, zaklęła w myślach po swojemu. Już ja temu piździelcowipokażę.

Mrugnęła porozumiewawczo w stronę zszokowanej ekspedientki, która niebardzo wiedziała, co się wyrabia w sklepie. Kilka innych osób,przeglądających towar, też zerkało na Agatę i podstarzałego playboya.

– Może jednak to nie jest najlepszy po… – zająknął się.

– Nie ma sprawy – Agata weszła mu w słowo. – Doradzę panu. Proszę miwierzyć, że wyjdzie pan ze sklepu w pełni usatysfakcjonowany. –Uśmiechnęła się do niego zachęcająco. Potem zalotnie poprawiła włosy.Mężczyzna stwierdził w myślach, że z braku laku lepszy kit. Na upartegokobieta nie wyglądała najgorzej, a ewidentnie była chętna, więc należałoskorzystać. A młoda siksa za ladą niech się uczy!

Ruszył w stronę przymierzalni, a Agata szła krok w krok za nim. Swojemajty à la Bridget Jones wcisnęła na pierwszą lepszą półkę. Potem po niewróci. Teraz udawała pracownicę sklepu.

Mężczyzna zasunął kotarę i zniknął w przymierzalni.

– I jak panu idzie? – spytała Agata sympatycznym głosem. – Wybrał pannaprawdę wspaniały model, widać od razu konesera mody – zachwalała, a w stronę stojącej z rozdziawionymi ustami ekspedientki wyciągnęła kciuk,pokazując, że wszystko ma pod kontrolą. Pozostali klienci wciążspoglądali w kierunku przymierzalni. Sytuacja z pewnością byłanietypowa. Niektórzy nawet podejrzewali, że to taki chwyt marketingowyproducenta kąpielówek. – Mogę zajrzeć? Jest pan gotowy?

Agata usłyszała niewyraźną zgodę na odsłonięcie wnętrza przymierzalni.Zrobiła więc to zamaszystym ruchem, jakby odsuwała kurtynę przedwystępem teatralnym. Tylko aktor nie wyglądał na zachwyconego.Natychmiast jednak przyjął pozycję pozwalającą w jak najlepszy sposóbzaprezentować swoje wdzięki. Agata miała wrażenie, że bierze udział w wyborach mistera roku. Facet miał całkiem niezłe ciało. Gorzej było z manierami.

– I jest super! – zawołała z entuzjazmem. Potem odwróciła się w stronęekspedientki. – Pani Kasiu, musi to pani zobaczyć. Prawie idealnie!

Dziewczyna spojrzała na nią w panice. Co, do cholery, działo się w tymsklepie i kim byli ci wariaci? Uśmiechnęła się nieśmiało i już miaławezwać ochronę, gdy nagle Agata machnęła do niej, by podeszła, leczdziewczyna postanowiła zostać na swoim miejscu.

– Naprawdę? – spytał zadowolony mężczyzna i jeszcze bardziej napiąłmięśnie.

– Naprawdę! No… prawie idealnie. – Agata schyliła się, by wszyscy mielipewność, że spogląda na kąpielówki. Facet uśmiechnął się mile połechtanyi pomyślał, że całkiem atrakcyjna ta czterdziestka. Przynajmniej wie, comówi, bo ma doświadczenie. – Dokupi pan sobie jeszcze wkładki push upi będzie doskonale, bo teraz te dwa groszki mogą czuć się niepewnie przytakim przeroście ego. Pani Kasiu, mamy wkładki powiększające penisa?! –krzyknęła na cały sklep. Kobiety przy wieszaku z bielizną zachichotały.

– Tak, oczywiście – odezwała się ekspedientka, która wreszcie odzyskałamowę. Uśmiechnęła się do Agaty i szybko podeszła do półki z wkładkami. –Podam w takim razie największe, by efekt był widoczny – dodała.

– Wypraszam sobie! – fuknął facet i szybko zasunął kotarę. Agatazachichotała i wróciła do lady.

– Dziękuję – szepnęła ekspedientka. A po chwili razem z Agatąobserwowały, jak ośmieszony mężczyzna wybiega z przymierzalni. Dwieklientki zaklaskały w dłonie.

– Cała przyjemność po mojej stronie – dodała Agata z uśmiechem. – Odrazu lepiej się czuję. Jestem świeżo upieczoną matką i jedyna mojarozrywka to kolor kupki mojego synka. A tu taka okazja! Żal byłozmarnować.

2

– Jesteś w domu?

– Tak, pracuję – odparła Pola, nie odrywając wzroku od monitora. – A cotam, siostra?

– Idę do ciebie.

– Z Tymkiem? – spytała ożywionym głosem. Pokochała swojego siostrzeńcaod pierwszego wejrzenia. Miała wrażenie, że wraz z jego przyjściem naświat pojawiła się też jej potrzeba macierzyństwa. Nie mówiła tegojednak głośno. Nieraz słyszała od swoich koleżanek poruszających się nawózkach, jak takie marzenia się kończyły. Poronienie za poronieniem. A tego nie chciała przeżywać. Zresztą… Pewnie rodzina by ją wyśmiała.Powinna cieszyć się z tego, że znalazła faceta, który w dodatku myśli o niej poważnie. Westchnęła chyba zbyt głośno w słuchawkę, bo Agata zarazsię zainteresowała, co się dzieje. – Nic – powiedziała spokojnie. –Jestem zapracowana.

– Tymek u babci i dziadka, a ja korzystam z wolności.

– To wpadaj.

Agata rozłączyła się i wcisnęła telefon do torebki. Szła szybkimkrokiem, aż dostała zadyszki, co od razu przypomniało jej, że czuje sięjak słoń. A wydawało się jej jeszcze rok temu, że plan schudnięciabędzie zdecydowanie łatwiejszy do zrealizowania niż znalezieniekandydata na męża i urodzenie dziecka. Zaczęła od końca. Dziecko jużmiała. Potem okazało się, że jego ojciec jest całkiem dobrym partnerem i warto się z nim związać, choć wcześniej kręciła nosem i nie brała go poduwagę. Los jednak chciał inaczej. Przywołał ją do porządku. A dziś Emilbył wspaniałym ojcem, który w dodatku włożył na jej palec pierścionekzaręczynowy.

 

– Co się stało? – spytała Pola na widok zdyszanej siostry. – Biegłaś?

– Nie, ale się zasapałam. Moja kondycja równa się kondycji leniwca, choćpewnie ten i tak jest lepszy ode mnie, bo żeby wisieć na drzewiegodzinami, musi mieć silne mięśnie – dodała w swoim stylu. Młodszasiostra uśmiechała się pod nosem. Cała Agata. Marudzi, stęka, a niewielerobi.

– Czas ruszyć tyłek na siłownię.

– Nie cierpię siłowni ani żadnego fitnessu.

– No to polub siebie w takiej wersji i nie stękaj – odparła Pola niecojuż poirytowana marudzeniem Agaty.

– Niewykonalne. Przecież mam schudnąć, bo przegram zakład! Zapomniałaś?Miałam być jak Bridget Jones, ale ta w trzeciej części – dodała, a Polaparsknęła śmiechem.

– Dwa złote już zarobiłaś, więc nie jest źle. Z trzech punktów niezrealizowałaś tylko jednego – skomentowała młodsza siostra.

Agata dumnie wypięła pierś.

Jestem niesamowita, pomyślała. Mam dziecko i mam faceta. Może jeszczenie męża, ale wszystko było na dobrej drodze, w końcu przecież Emil sięoświadczył.

Pola otworzyła szufladę biurka i wyjęła niewielki portfel. Wyłuskała z niego dwie monety jednozłotowe i podała siostrze, która od razu z zadowoleniem chuchnęła na nie i schowała je do kieszeni. Nie pamiętała,czy siostra nie wypłaciła przypadkiem już wcześniej tej nagrody, alepomyślała, że z powodu podwójnej wypłaty nie zbiednieje. Teraz musiałajeszcze zrealizować ostatni punkt zakładu. Najtrudniejszy. Nie na darmosię mówiło, że zanim gruby schudnie, chudy kilka razy kopnie w kalendarz. Uśmiechnęła się pod nosem.

– Na szczęście – dodała. – Przyda mi się w gubieniu kilogramów, boczarno to widzę.

– Rany, Agata! Jak można tak stękać i nic nie robić? Ty myślisz, że odtakiego gadania to spalają się kalorie?

– A nie? – uśmiechnęła się przekornie.

– Nie. Weź się w garść. Kiedyś byłaś bardziej zdecydowana i zdeterminowana. Pamiętam, jak w liceum…

– No właśnie – odparła kobieta. – To były czasy dinozaurów.

Agata usiadła w fotelu i przyglądała się siostrze. Miała rację. Odjakiegoś czasu stała się rozlazła jak wyżęta i zużyta ścierka. Wahałasię, analizowała, a potem bardzo często wycofywała. Podobnie było z Emilem. Najpierw wydał się jej fajny, zostali parą, potem ją znudził,więc się rozstali, żeby spotkać się po latach. I niby powtarzała sobie,że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, ale przypadkowo po dużejdawce alkoholu pojawiła się ciąża. A potem okazało się, że Agata jest o Emila zazdrosna. Zakochała się. Jakby nie można było od początku trzymaćsię chłopaka, rozwijać związek, rodzić dzieci i być po prostuszczęśliwą. To byłoby pewnie zbyt proste. Trzeba było komplikacji dlalepszego smaczku.

Pola popukała się w czoło i z politowaniem spojrzała na siostrę.

– Masz trzydzieści osiem lat z hakiem. Czas najwyższy dorosnąć.

– I kto to mówi? – parsknęła.

– Agata, zdecyduj się, czego chcesz od życia. Jak ja jeszcze raz usłyszętwoje jęki, to nie ręczę za siebie – powiedziała zdecydowanym tonem. –Ustaliliście datę ślubu?

– Nie, bo jeszcze się waham…

– Boże! – Pola wywróciła oczami. – O czym ja przed chwilą mówiłam?

– Nie krzycz na mnie. – Agata wyprostowała się w fotelu i popatrzyła naPolę. – Trudno mi podejmować decyzje, wiem, ale odkąd miałaś wypadek,zawsze pięćdziesiąt razy analizowałam wszystkie wybory, bo bałam się, żecoś się stanie i… rodzicom pękną serca. Bałam się, nie rozumiesz?

– Nie. Czyli to może moja wina?

– Nie… Nie chcę, abyś to tak odbierała. Bałam się po prostu o rodziców,a może o siebie, ciebie… Nie mam pojęcia. Coś mnie zablokowało, a potem weszło mi w krew.

– To zrób coś z tym czymś.

– Masz rację – powiedziała spokojnie. – Czas najwyższy wziąć się zasiebie… Tylko że to nie jest takie łatwe.

Pola uśmiechnęła się i poklepała siostrę po kolanie.

– Kiedy kupujesz karnet na siłownię?

Agata westchnęła. Nieźle ją Pola podeszła. Teraz nie miała wyjścia.Zapisze się na tę cholerną siłownię i wyciśnie na niej z siebie całytłuszcz. Koniec z niezdecydowaną Agatą! Teraz jest matką, będzie żoną,więc jej życie ma być konkretne, ma płynąć do jasno określonego celu.Jakiego, Agata jeszcze nie wiedziała, ale to było mało istotne. Ważne,żeby płynąć z Emilem i Tymkiem. A żeby płynąć i nie zatopić ichrodzinnej łajby, trzeba się odchudzić, bo inaczej jako balast pociągnieich na dno.

– Jutro – odparła pokornie.

– Jutro to będzie futro i znając życie, coś ci wypadnie, Tymka zabolibrzuszek albo będziesz musiała ze Stefką pojechać do weta. Już ja cięznam.

– Złośliwa jesteś. Co cię dzisiaj ugryzło?

– Nic. – Pola wzruszyła ramionami. – Mówię samą prawdę. Jeżeli niezałatwisz tego od ręki, to zapomnij.

– Ty to potrafisz człowieka zmotywować – mruknęła niezadowolona Agata. –A pójdziesz ze mną na siłownię?

Pola odwróciła się do niej i z entuzjazmem stwierdziła, że bardzochętnie. Miała teraz krótką przerwę w treningach koszykówki, więc z przyjemnością poćwiczy na siłowni, by nie stracić kondycji.

– O której odbierasz Tymka od rodziców? – spytała.

– Za dwie godziny.

– To poczekaj kilka minut, skończę ten projekt i jedziemy po karnety.

– Ale…

– Muszę go skończyć w ciszy – dodała Pola i dała znak Agacie, żeby sięnie odzywała. Przy takim postawieniu sprawy starsza siostra zamilkła.Wygodnie rozpostarła się w fotelu i czekała na znak, kiedy może się znówodezwać. W myślach analizowała swoją decyzję. Zgodziła się na siłownię,ale nie zaplanowała, co zrobi z Tymkiem. Musiała przecież uzgodnić to z mamą albo… Może czas najwyższy wynająć jakąś opiekunkę na kilka godzin?Mogłaby znów zacząć pisać.

3

Gdy Agata siedziała w ciszy przerywanej jedynie kliknięciami w klawiaturę i pomrukiwaniem Poli, nagle zadzwonił telefon. Zobaczyła nawyświetlaczu, że to mama, i od razu serce jej przyspieszyło. Odebrałanatychmiast.

– Coś się stało? – spytała, prostując się w fotelu. Spięła wszystkiemięśnie w gotowości, by pędzić na ratunek dziecku.

– Musisz przyjechać. Tymuś cały czas płacze, ja nie wiem, co mu jest –powiedziała Wanda, która wydawała się bliska płaczu. – Noszę go,przewijam, próbuję zabawiać, ale nic nie pomaga.

Agata poderwała się z miejsca. Położyła Poli rękę na ramieniu i kończącrozmowę z mamą, powiedziała do siostry:

– Muszę jednak jechać, bo Tymek płacze!

– Wiedziałam… – westchnęła Pola, ale zaraz dodała, że nie jest obrażona,przecież nie miała o co. Kazała jej jechać jak najszybciej do dziecka.Karnet na siłownię mogą kupić jutro.

Agata cmoknęła Polę w policzek i niemalże natychmiast wybiegła z mieszkania. Pędziła do samochodu, o mało nie łamiąc sobie nogi. Niezauważyła różnicy poziomów na chodniku i potknęła się. Na szczęście obokprzechodziła jakaś kobieta, chwyciła ją mocno pod ramię i pomogłaodzyskać równowagę.

Agata wsiadła do auta i ruszyła z piskiem opon. Przed domem rodzicówzaparkowała dwadzieścia minut później. Popchnęła furtkę, która znajomozazgrzytała. Rzuciła jeszcze okiem na wgłębienie w skrzynce. Zrobiła jew dzieciństwie. Na samą myśl o swojej przygodzie z przeszłości poczułaciarki na plecach. Oby Tymkowi nic się nie stało!

– Mamo! – krzyknęła od progu, a Wanda pojawiła się w przedpokoju niemalnatychmiast.

– Cicho!

– Co?

– Cicho bądź – szepnęła matka. – Obudzisz Tymka.

– To on śpi? – zdziwiła się Agata, a w tej samej chwili u jej nógpojawiła się szczęśliwa Stefka. Merdała ogonem i dopominała się uwagi.Właścicielka wzięła ją na ręce i pozwoliła polizać się po policzku. –Mówiłaś przecież…

– Mówiłam – żachnęła się Wanda Żółtaszek. – Mówiłam, ale co zrobić, jakpo rozmowie z tobą nagle ucichł i zasnął. Nie dzwoniłam już, bowiedziałam, że jesteś w drodze.

Agata odstawiła psa i przeszła do pokoju, w którym spało jej dziecko.Uchyliła lekko drzwi, a jej oczom ukazał się najsłodszy widok świata.Jej synek przyłożył sobie piąstkę do twarzy. Wyglądał tak bezbronnie.Miała ochotę podejść i go przytulić, ale mama położyła jej dłoń naprzedramieniu.

– Nie obudź go, błagam cię, bo łeb mi pęka – szepnęła, po czym obiewycofały się do kuchni. – Zaparzę kawę, co?

– Usiądź, ja zrobię – powiedziała Agata. Poczuła ulgę, że nic złego sięnie stało. Po telefonie mamy przez jej wyobraźnię przelewały się obrazytragedii, których głównymi bohaterami były dzieci.

Na szczęście nic się nie stało, odetchnęła.

Przypomniała sobie, że nie kupiła karnetu na siłownię i Pola znów będziesię z niej naśmiewała. Pomyśli, że Tymek był tylko wymówką. Postanowiławięc, że kiedy synek się wyśpi, zapakuje swoją ferajnę do samochodu i podjedzie do siłowni po karnety dla siebie i siostry. Zrobi jejniespodziankę i pokaże, jaka jest zdecydowana. Nikt nie będzie jejmówić, że jest ogarnięta jak kupka gnoju. O, nie! Od dziś koniec z niezdecydowaniem. Wieczorem przyciśnie Emila, by wreszcie ustalilikonkretną datę ślubu! Taki był plan!

4

Pola wyłączyła komputer i się przeciągnęła. Zdrętwiał jej kark, aleczuła satysfakcję, że udało się jej skończyć ważny projekt. Może jutrozrobi kilka kosmetycznych poprawek i odeśle zleceniodawcy? Ziewnęła i znów wyprostowała ręce, a potem rozmasowała szyję.

Sławek nie wrócił jeszcze ze służby. Była sama i choć wydawało się jej,że ma to oswojone, poczuła się samotnie. Spojrzała na swoje świeżoodmalowane cztery ściany. Na krześle pod oknem leżała koszulka Sławka.Pola podjechała bliżej i wzięła ją do ręki. Od razu przytuliła do niejtwarz i wciągnęła zapach. Przymknęła też oczy, bo znajoma wońzaprowadziła ją w objęcia ukochanego. Potem spojrzała na zegarek.

Powinien zaraz wrócić, pomyślała. Postanowiła więc nie marnować czasu naczekanie i wpatrywanie się w ściany. Pojechała do łazienki, by spokojniewziąć prysznic. Zablokuje przecież łazienkę na długo. Z wprawąprzesiadła się na siedzisko pod dyszą, zapięła się pasem, jakby miaławystartować rakietą w kosmos, i dopiero wtedy odkręciła wodę. Oparłagłowę o ścianę i przymknęła oczy. Przez chwilę siedziała nieruchomo,pozwalając, by krople ją opłukiwały. Lubiła ich dotyk. Cząsteczki wodyrozbijały się o ciało i rozpływały cienkimi strużkami, robiąc miejscenastępnym.

– Jesteś?! – usłyszała głośne pukanie do drzwi łazienki. Uśmiechnęła siępod nosem. Już chciała zażartować, że nie ma jej, że to tylko sąsiadwpadł na prysznic, ale nie zdążyła, bo mężczyzna w kilka sekund był jużprzy niej.

– Wariacie! – krzyknęła, gdy wszedł w służbowej koszuli pod natrysk i klęknął przy Poli, by mieć jej usta na wysokości swoich. – Będziesz… Jużjesteś cały mokry – poprawiła się i z przyjemnością oddała siępocałunkom. Woda próbowała wdzierać się pomiędzy nich dwoje niewielkimikroplami, ale to nie zakłóciło ich powitania.

– Stęskniłem się.

– Ja też. Ale chyba powinieneś zdjąć ubranie.

Sławek zrzucił z siebie mokre spodnie i koszulę. Nie miał jednak zamiaruwychodzić spod prysznica. Nałożył na dłoń myjkę. Potem wycisnął na niąmydło i zaczął nacierać ciało Poli. Poddała się tej czułości, choćpotrafiła umyć się samodzielnie. Jednak takie niewielkie i spontanicznegesty ze strony Sławka uwielbiała najbardziej. Przy nim nie czuła sięniepełnosprawna. Była po prostu kobietą.

– Kochasz mnie? – spytała.

– Oczywiście, jak stąd do Toronto. – Mężczyzna zaśmiał się i cmoknąłPolę w usta.

– To ja ciebie jeszcze dalej.

– A kiedy przekształcimy Żółtaszka w Wasilewską? – spytał. A Pola wysokopodniosła kąciki ust. Przygadywała siostrze, że nie zna daty swojegoślubu, a sama jeszcze tego nie ustaliła ze Sławkiem.

– Hm… – zamyśliła się. – Co pan sierżant powie na lipiec?

– Biorąc pod uwagę, że mamy koniec maja, jestem za.

Pola zastanowiła się, czy trochę zbyt pochopnie wybrała ten miesiąc, boprzecież może nie być wolnych terminów. Spodziewała się jednak, żeurzędy stanu cywilnego nie są tak oblegane jak kościoły, więc może sięim uda. Nie chciała ślubu kościelnego z całym tym cyrkiem, na któryobecnie jest moda. Żadnych przedstawień. To ma być ich dzień.

– Jutro mam wolne, więc pojedziemy ustalić konkrety. Co ty na to?

– Tak jest, panie sierżancie! – Zasalutowała, dotykając dwoma palcamiczoła. – A teraz chodźmy stąd, bo zaraz rozmięknę i będziesz musiał sięożenić z ciasteczkowym plastusiem.

– Podoba mi się. – Sławek znów się zaśmiał. – Ciasteczkowy plastusiu,idealny do schrupania.

– Do dziamdziania – poprawiła. – Bo rozmiękły.

 

– Brzmi wyśmienicie.