Papierowy księżycTekst

Z serii: Trylogia uczuć #1
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Anna Crevan Sznajder

Papierowy księżyc

Saga

Papierowy księżyc

Zdjęcie na okładce: Shutterstock

Copyright © 2021, 2021 Anna Crevan Sznajder i SAGA Egmont

Wszystkie prawa zastrzeżone

ISBN: 9788726871395

1. Wydanie w formie e-booka

Format: EPUB 3.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą Wydawcy oraz autora.

www.sagaegmont.com

SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont

Dla Ciebie…

Choć Ciebie już nie ma

w moim życiu...

Wycięłam KSIĘŻYC z papieru

i zawiesiłam w moim oknie...

Bo noc była taka ciemna bez Ciebie!

Pozapalaj gwiazdy w moich oczach

nim moje serce spłonie...

Podążam ciemną drogą, bez słońca…

Dokąd mnie zawiedzie?

Czy zdążę dobiec do końca ścieżki…

Nim nie minę Ciebie?

SEN

Leżę w białym łóżku, wszystko mnie boli. Co się stało? Nie otwieram oczu, choć nie śpię. Po prostu nie otwieram. Otacza mnie ciemność. Ciemność jest dobra. Miła. Nie mam ochoty wracać do jasności. Jeszcze nie. Miałam sen. Dziwny. W tym śnie nie było Ciebie. Ani Jego. Byłam tylko ja. Naga i wystraszona. Bolało, tak bardzo. Już jest po wszystkim, nie boli. Nic mnie już nie boli, poza sercem. Ale tego bólu nie da się stłumić znieczuleniem, choćby najlepszym.

RETROSPEKCJA

Uciekłam. To było jedyne wyjście. Uciekłam jak najdalej, na drugi koniec świata. A miało być tak pięknie. Ty, ja, nasza miłość. Dopóki nie pojawił się On – ten drugi i wszystko się nie pomieszało jak groch z kapustą, albo gorzej. Moje życie to nie potrawa, choć emocje się gotowały. We mnie, w Was obu. Miałam być szczęśliwa! Sama to zniszczyłam doszczętnie i straciłam na zawsze. Jego. Ciebie. Siebie. Nas. Nie da się cofnąć czasu. Nie da się odwrócić biegu zdarzeń. Kijem rzeki nie zawrócisz…

JAWA

Okęcie przywitało mnie kurzem i smogiem. Polska nasza ukochana. Jakże inna od japońskiego, egzotycznego klimatu. Wróciłam do domu, bo całe życie zaczęło się sypać. Nie! Ja po prostu uciekłam stamtąd. Ani Ty, ani On nie dowiecie się niczego! Nigdy. Kochałam Was obu i obu skrzywdziłam. Teraz pozostało tylko iść przed siebie. Bez względu na konsekwencje.

SEN

Nadal mnie boli. Jak cholera, ale to nie jest fizyczny ból. Straciłam Cię! Straciłam coś jeszcze. Nadzieję. Nie mam już po co żyć. Jakie to proste. Irracjonalnie trzymamy się życia nie kiedy mamy coś do zyskania, ale gdy mamy coś do stracenia. Kiedy mamy o co walczyć. Jednak gdy to tracimy, życie traci też sens. Ja już nie mam nic. Nadal nie budzę się, nie wychodzę z ciemności, pogrążam się w niej jeszcze głębiej. Czasami słyszę głos lekarza. „Dlaczego ona się nie budzi?” Śmieję się w duchu! A po co? Nie mam po co się budzić, nie mam już nic. Żadnego powodu. Nie śpię przecież, tylko po prostu – nie otwieram oczu. Nie chce mi się.

RETROSPEKCJA

On był niczym torpeda. Zaczęło się całkiem niewinnie, od kilku drinków i zbiegów okoliczności. Od kilku słów. Nie umiałam pojąć, co się ze mną dzieje, kiedy był tak blisko, a Ciebie nie było. Zbyt dużo alkoholu, zbyt mało silnej woli. Działał na mnie jak płachta na byka, a głupie ciało nie chciało słuchać rozumu, bo rozum spał utulony nadmiarem wódki.

Stało się…

REALITY SHOW

Siadam w ulubionym fotelu, w luźnych, domowych ciuchach, otulona rozwleczonym, żółtym swetrem. Z kubkiem parującej kawy pod nosem i laptopem na kolanach. Piszę. Ciężko jest napisać historię, która wciągnęłaby czytelnika i zawładnęła jego sercem. Piszę jednak, słowo po słowie. Piszę nie dla nich, nawet nie dla siebie. Piszę dla Ciebie. Oto jak powstała ta historia, z potrzeby serca. Bo Cię kocham i nie mogę Cię mieć!

SEN

Nie budzę się nadal. To nawet zabawne. Lekarz dostaje schizy, a ja nic sobie z tego nie robię. W dupie to mam. Zabrano mi już wszystko na czym mi zależało. Ciebie nie ma. Są tylko: ból, ciemność, bandaże na moich nadgarstkach…

Zaraz…!

Co one tam robią? Operowali mi brzuch, a nie…

Nic nie pamiętam. Zupełnie nic!

Wydaje mi się, że słyszę Twój śmiech, Twój głos.

Amai…

Zapadam w sen. Tym razem prawdziwy...

JAWA

Kate była bardzo zdziwiona, widząc mnie na lotnisku, z walizką w ręce. Nie pytała jednak o nic. Nie, dopóki nie zawiozła mnie do hotelu. Była późna noc. Było mi wszystko jedno. Pierwsza butelka opróżniona, druga nie do końca. Zwierzenia, łzy. Morze łez. Jej ciepłe ramiona. Co mi teraz po przyzwoitości? Dałyśmy się ponieść. Ja dałam się ponieść – nie pierwszy raz…

Wyrzuty sumienia nad ranem, w hotelowej łazience. Zimny prysznic. Telefon nadal wyłączony. Równie dobrze mogłam go wyrzucić! A Ciebie brak…

Była za to ona, marne zastępstwo!

RETROSPEKCJA

Przebaczyłeś! Jedynie Bóg wie ile Cię to bólu kosztowało! Było znów tak cudownie i wspaniale. Byliśmy tylko my dwoje. To raj, to niebo, to…

Twoje ramiona! Pocałunki i moje łzy…

Już nigdy więcej – obiecywałam!

Nie dotrzymałam słowa…

Nie oparłam się pokusie…

Nie umiałam tak…

Jak mam Ci spojrzeć teraz w oczy?

Jak mam spojrzeć w granatową głębię Jego oceanu?

Nie wiedziałam.

REALITY SHOW

Kawa mi wystygła, bo wciągnęło mnie pisanie. Nie lubię zimnej kawy! Stukam w klawisze jak opętana, bo… TY!

SEN

Nadal leżę. Lekarz nie postawił jeszcze na mnie krzyżyka? To niedorzeczne! Fajnie jest, kiedy już nic nie muszę. Tylko żeby tak cholernie nie bolało! Co dzień zmieniają mi opatrunki. Ktoś co dzień mnie myje, opiekuje się mną. Czyta mi wieczorami. Łagodny, znany mi głos. Jakbym go wcześniej słyszała…

Nic nie umiem sobie przypomnieć?!

Czemu Ciebie pamiętam tak dokładnie?

SZALEŃSTWO

Żadnej asekuracji?

Żadnego ratunku?

Szarpię się i wyrywam. Ręce mam spętane! Ciało obolałe. Udało mi się wyrwać więzy. Gryzę zębami bandaż. Zrywam opatrunek!

Muszę! Muszę się upewnić, że tam jest…

Nie ma? Nic nie ma! Wycięli ze mnie wszystko, poza tym cholernym bólem.

Jaka szkoda…

Z rozpaczy tłukę szybę w oknie. Odłamki szkła sypią się na mnie, sięgam po jeden z nich, ten najostrzej zakończony. Potem tylko krew…

RETROSPEKCJA

Pełne wyrzutu i bólu granatowe oczy. Oczy pełne łez, których ja jestem przyczyną!

…milczę…

Czy jest mi przykro? A jeśli tak, to właściwie z jakiego powodu?

Nigdy nie będę tak naprawdę Jego!

Nigdy…

JAWA

Spoglądam na śpiącą w hotelowym łóżku dziewczynę. Śpi tak spokojnie. Jeszcze niedawno jej usta, jej dłonie…

Na moim ciele…

Jej, bo Twoje – ani Jego – już nigdy!

Kurwa! Ile jeszcze mam żałować?

Nie chcę już spoglądać za siebie! Muszę iść naprzód…

Wychodzę, po cichu zamykając za sobą drzwi.

Sayonara!

REALITY SHOW

Nie mogę się oderwać od pisania, jak zawsze, kiedy nawiedza mnie wena! Usilnie szukam aprobaty. Czyjejkolwiek. Spodoba się? Wieczny dylemat pisarza!

RETROSPEKCJA

…czerwony komplet…

…czerwona sukienka…

I te czerwone szpilki na niebotycznym obcasie!

Wyglądasz jak pudełko luksusowych czekoladek!

Chcesz jedną?

Chcę wszystkie!

Czerwona bielizna, którą Ty mi kupiłeś, a którą On ze mnie zerwał.

Czerwona jak krew dookoła mnie!

SZALEŃSTWO

Rozpacz wylewa się ze mnie jak krew…

Krew tryska z przeciętych nadgarstków…

Jest ciepła…

Oddycham z ulgą, nareszcie!

To już koniec…

JAWA

Adam to zwykłe, polskie imię. Jakże inne od Twojego! Adam to mój lekarz. Najdłuższe pół godziny mojego życia. Leżałam na kozetce, a on przykładał mi na brzuchu głowicę USG co chwila w innym miejscu. Nie było to zbyt przyjemne, zimny śliski żel i dziwny dotyk.

Nic nie mówi, tylko jego brwi coraz bardziej się marszczą i mina mu rzednie.

Adam...? Adam! Co jest? Coś nie tak?

Nie wiem jak ci to powiedzieć…

No mów, po prostu…

Sama tego chciałam, ale jego słowa nie docierają do mnie, nie rozumiem ich, jakbym słuchała go przez grubą, szklaną ścianę…

...Guz jest zbyt duży, a płód zbyt mały. Musimy to z ciebie wyciąć. Wszystko… jak najszybciej…

A moje dziecko?

Moje dziecko to dla niego „to”?

Kurwa! Czy ty nie rozumiesz? Jak tego natychmiast nie usunę, nie będzie nawet ciebie…

 

Rób co musisz…

RETROSPEKCJA

…kiedy to wreszcie przyznasz, mała…!

…ale co…?

Zatonęłam w granatowej głębi…

…myślałam, że ostatni raz!

On pewnie też wtedy tak myślał!

…Aishiteru…!

Szept głupiego serca, nim rozsądek kazał mu milczeć…

Usłyszał!

JAWA

Jeśli chcesz to ze mnie wyciąć, to lepiej wytnij mi serce.

Kurwa! Adam! Co ty mi chcesz zrobić? Co chcesz zrobić mojemu dziecku?

Uspokój się! To konieczne. Chyba chcesz żyć? Przecież chcesz.

Równie dobrze mogę umrzeć…

Przykro mi…

Niepotrzebnie, rób swoje…

RETROSPEKCJA

…Gomenne, znaczy przepraszam. Nic ci nie jest? Nie powinnaś stać tutaj…

Cudowne, duże złote oczy i ten uśmiech!

Twój uśmiech! Straciłam głowę, bez pamięci…

W tamten weekend, spędzony w tym pięknym, orientalnym kraju, straciłam swoje serce!

SEN

Kolejne godziny mijają. Nadal nie mam ochoty na powrót do rzeczywistości. Wyobrażam sobie zmartwioną twarz Adama i mojego anestezjologa. Pewnie myślą, że obaj popełnili błąd. Nie wiem czemu to mnie bawi! Ich chyba nie…

JAWA

Zjawiam się w szpitalu o umówionej godzinie. Cicha, zrezygnowana, ale czy pogodzona z tym wszystkim? Może. Jest Adam. Idzie do mnie, w białym fartuchu. Zabiera mnie na salę. Dostaję dziwną, kusą koszulkę.

Przebierz się w to, ja zaraz wrócę.

Czekam, czas mija powoli…

Adam wraca, a z nim pielęgniarka.

Teraz dostaniesz zastrzyk, potem cię zaintubuję…

Kiwam głową. Po co? Nie wiem…

To ty tu jesteś lekarzem Adam.

SZALEŃSTWO

Czy żałowałam...? milion razy!

Czy kochałam…? aż za bardzo!

Ciebie? Jego?

To, co miało rosnąć we mnie, a co mogło być teraz tylko moje?

Bo żaden z Was…

Śmieję się na głos tylko po to, by zaraz szlochać jak opętana...

Jestem idiotką!

Baka, baka, baka…

REALITY SHOW

Tylko w ten sposób możesz się o wszystkim dowiedzieć. Napiszę to. Napiszę! A Ty przeczytasz…

Nie poproszę o wybaczenie.

Nie zrozum mnie źle!

To moja spuścizna. Moja pamiątka. To po mnie zostanie.

Tylko dla Ciebie…

RETROSPEKCJA

Czerwony komplet leży na stole. Ty siedzisz na kanapie obok…

Milczę…

Jak mogłaś?

To jego teraz kochasz?

Trzaśnięcie drzwi. Moje łzy…

Co mam teraz zrobić?

Nie wiem…

SEN

Nie wiem czy to ma sens. Wszyscy mówią: obudź się! Czy mam po co? Nie sądzę! Znów wraca ból. Ten nie fizyczny. Czuję się okropnie. Nic mi przecież nie dolega? Serce pompuje krew jak zawsze. Ciało leży nieruchomo. Niedługo zapomni, jak się poruszać. A ja tkwię w pułapce swego umysłu.

Na własne życzenie...

Z własnej woli…

KRÓTKIE CHWILE

Z Tobą:

Pierwszy raz Twoje usta…

Pierwsza noc w Twoich ramionach…

Chcesz tego?

Chcę!

A potem dałeś mi skrzydła i pokazałeś jak wygląda niebo.

Z Nim:

Jego seksowny, uwodzicielski głos…

Moja!

Weź mnie teraz!

Ciało płonie niezaspokojonym pragnieniem! Chcę tylko więcej i więcej. Upadam na samo dno piekła… spalam się…

Spłonęłam!

SEN

Nagle pojawia się myśl, by się obrócić na bok. Marzę, by się położyć na brzuchu. Lecz głupie ciało mnie nie słucha! Zapomniało, jak to się robi. Próbuję podnieść chociaż dłoń. Jest ciężka, jakby ważyła tonę!

Panie doktorze!

Co się stało?

Pacjentka chyba wreszcie się budzi!

…nie ma racji…

Nie chcę, jeszcze nie…

Nie mam po co!

REALITY SHOW

Kiedy już postawię ostatnią kropkę, to będzie definitywny koniec.

Inny niż tamten. Będzie już po wszystkim. Czy poczuję ulgę?

Może dlatego tak się przed tym bronię?

SZALEŃSTWO

Siadam w kąciku na podłodze. Obejmuję kolana ramionami. Chowam twarz. Świat jest okrutny i bezlitosny. Dla mnie. Jest taki dla mnie, odkąd…

A głupi organ nadal robi swoje, pompując krew aż miło! Mam zakrwawione dłonie i stopy. Krew dookoła mnie!

Zamknięta w pułapce własnych wyborów i decyzji, powoli zapadam się w nicość…

Nie ma mnie…

Chce mi się płakać tak bardzo, ale nie mam już łez!

Suche oczy palą…

Żadnej ulgi, znikąd…

RETROSPEKCJA

Twoje dłonie w tylnych kieszeniach moich dżinsów. Ty tak blisko mnie.

Tak bardzo blisko, że widzę każdą plamkę światła w złotych oczach.

Czuję Twoje ciepło, Twoje pożądanie. Pragniesz mnie tak, jak ja Ciebie.

Twój szept.

Co ja przez ciebie wyprawiam, Amai!

Uśmiechałeś się tak uroczo. Nie mogłam Ci się oprzeć!

Kolejna noc w Twoich ramionach.

Chyba Ewa w raju nie była szczęśliwsza!

KRÓTKIE CHWILE

Z Nim:

Słodka jak wtedy!

Ciasnota na tylnym siedzeniu jego auta. Zaparowane od naszych szybkich oddechów szyby. Szybko, nagle, mocno, jeszcze! Krzyczę chyba, unosząc się razem z nim.

Tak mała, wiem! Też to czuję!

Zatracam się w nim, tonę w granatowym bezkresie jego oczu…

…co my najlepszego wyprawiamy…?

Z Tobą:

Ja też cię kocham!

Jesteś znów we mnie. Taka jestem szczęśliwa!

Kochanie nie płacz, proszę!

Twoje dobrze mi znane ramiona obejmują mnie mocno. Słucham bicia Twojego serca. Chcę, aby zatrzymał się czas.

REALITY SHOW

Kreślę szybko na kartce papieru tych kilka słów, by ich nie zapomnieć.

Myśli uciekają z mojej głowy. Zbyt szybko! Niewypowiedziane! Nieusłyszane! Giną w otchłani mojego jestestwa, zanim ktoś zdąży je poznać. Zanim ja sama je poznam i pokocham. Jak Ciebie!

RETROSPEKCJA

Tego nawet nie można było nazwać kłótnią. Bo nie pokłóciliśmy się przecież. Ja Ci nie uwierzyłam. Ty się bałeś. Nie chciałeś mi powiedzieć prawdy wtedy…

Miałeś rację!

Nie uwierzyłabym…

Prawda zazwyczaj jest jedna, prosta i nieskomplikowana. Najtrudniej w nią uwierzyć!

SZALEŃSTWO

Milion razy zastanawiałam się, czy tego jednak nie zrobić…

Wystarczyłaby wizyta u lekarza z podejrzaną reputacją, który chętnie wziąłby grubą kopertę!

Jakie mogłoby mieć oczy? Twoje czy Jego?

Jakie wybrałabym imię?

Dziewczynka – czy chłopczyk?

Walę głową w ścianę, aż nie czuję już bólu. Upadam na zimną, białą posadzkę. Leżę tu sama.

Nie chcę czuć już nic!

Otwierają się drzwi. Ktoś mnie podnosi, kładzie na łóżku…

Ręce spętane pasami, ukłucie igły…

Zapadam w sen.

KRÓTKIE CHWILE

Z Tobą:

Dotknij tego…

Przed moimi oczami milion świateł i fajerwerków. Za mną Ty.

Twój dotyk, Twoje usta, Twoja miłość…

Kolorowe iskry pod moimi powiekami. Cudowne…

Z Nim:

Mała, ja zaraz…

Rozkosz rozchodząca się po całym moim ciele. Gorące pulsujące ciepło w moich ustach. Coraz mocniej zaciskające się palce w moich włosach. Drżenie. Spełnienie. Niemoc. A ja wciąż taka niezaspokojona…

Wciąż pragnąca…

RETROSPEKCJA

Na lotnisku tłum ludzi, ale Ciebie nie ma!

Prosiłam przecież – nie lubię pożegnań! Chwila zdumienia.

A jednak jesteś, choć prosiłam…

Twoje smutne spojrzenie, bo jest już za późno.

Odprowadzasz mnie wzrokiem. Kate popycha mnie, nie widzi Cię.

W samolocie wyciągam swój notatnik.

…będziesz pisać…?

Ponad dwa miesiące bez Ciebie, a jednak z Tobą. Związek na odległość. Potem cud i mój powrót. Znów lotnisko. I ciepło Twoich ramion. Moje łzy.

Serdeczne powitania… te inne…

…nie ściskaj jej tak, bo ją udusisz…!

Noc z Tobą. Dzień jak karuzela kręcił się wokół mnie. Nadszedł ten wieczór. Klub, pełno ludzi, a potem nagle On…

…poznaj naszego wiecznie spóźnionego asa…!

Miło mi Cię poznać!

Wyciągam dłoń. I ten granat oczu, który mnie wciągnął, choć wtedy jeszcze tego nie wiedziałam…

Kurwa! Tak! Było mi miło! Cholernie…

SEN

Równe pulsowanie monitora. To moje serce. Bije? Nadal? Jeszcze?

Ciepła dłoń na moim czole. Znajomy, cichy szept.

Taka młoda dziewczyna, a tyle przeszła! Obudzi się?

Tak sądzę. Znam ją, jest silna. Nie odpuści.

Ja silna??? Adam! Jak ty nic o mnie nie wiesz…

SZALEŃSTWO

Co Ty tam robisz tak daleko? Kiedy leżę tu?

Czy jesteś szczęśliwy?

Czy tęsknisz? Jak ja?

Nie mam sił o tym myśleć.

Nie chcę o tym myśleć!

To boli! Tak bardzo…

Tak, że aż krzyczę! Znowu…

JAWA

Adam stoi przy mnie z kubkiem kawy w dłoniach. Sadysta! Czy on wie, jak bardzo chce mi się pić? Mrugam, z trudem spoglądam na niego, bo powieki mam jeszcze ciężkie po narkozie.

Obudziłaś się? To dobrze. Jak się czujesz? Wiem, nic nie mów. Pielęgniarka zaraz ci przyniesie wodę do picia. Będzie dobrze, obiecuję.

Kpi, czy o drogę pyta!? Nic już nie będzie dobrze!

Przychodzi pielęgniarka i zwilża mi usta patyczkiem nasiąkniętym czymś mokrym i o dziwo, słodkim. Dostaję zastrzyk, po którym znów zapadam w sen. Wieczorem pozwalają mi usiąść. W głowie mi się kręci. Opadam z powrotem na poduszki.

Odpocznij – mówi lekarz.

KRÓTKIE CHWILE

Z Tobą:

Crevan? Skąd się to wzięło? Dziwne nawet jak na nick.

Uśmiecham się, leżymy tak blisko siebie. Jest bosko. Tłumaczę Ci, skąd taki pomysł. Jesteś rozbawiony. Całujesz moje dłonie, usta…

Tak mi z Tobą dobrze…

Znów ponosi nas namiętność.

Zostańmy w łóżku cały dzień!

Z Nim:

Kochaj się ze mną teraz.

Moje ciało zupełnie mnie nie słucha. Jego dłonie są takie zachłanne.

Nie, wybacz mi, nie mogę…

Jaki był zły, jaki seksownie pociągający!

Wziął mnie na ręce i zaniósł do łóżka…

SZALEŃSTWO

Szarpię się, choć niewiele to daje.

Nie mogę się uwolnić.

Ja nie chcę tu leżeć!

Z tego wszystkiego mam tylko sińce na nadgarstkach i tak już obolałych, a w ustach słony smak krwi.

Przegryzłam sobie wargi?

JAWA

Pozwolono mi wstać rano. Adam był przy mnie. Kręciło mi się w głowie, ale zrobiłam pierwszy krok, potem drugi. Pomyślałam, że może Adam ma jednak rację? Że dam radę? Że jestem silna, tylko o tym nie wiem?! Potem obiad, pierwszy posiłek od kilku dni. Nie mam mdłości.

Z tej radości mam ochotę skakać! No co ja..?

Moja naiwność skończyła się, kiedy przekroczyłam próg lekarskiego gabinetu. Tam w ciszy białych ścian Adam cichym, spokojnym głosem sprowadził mnie na ziemię…

Nie, on mnie wepchnął do piekła, zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy!

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?