Masza i Niedźwiedź - Moje bajeczki o psikusach i psotachTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Masza i Niedźwiedź - Moje bajeczki o psikusach i psotach
Masza i Niedźwiedź - Moje bajeczki o psikusach i psotach
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 34,98  27,98 
Masza i Niedźwiedź - Moje bajeczki o psikusach i psotach
Masza i Niedźwiedź - Moje bajeczki o psikusach i psotach
Audiobook
Czyta Agata Elsner
19,99  14,79 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Animaccord LTD

Masza i Niedźwiedź - Moje bajeczki o psikusach i psotach

Saga

Masza i Niedźwiedź - Moje bajeczki o psikusach i psotach Tłumaczenie: Małgorzata Fabianowska

Tytuł oryginału: Masha and the Bear: Story book collection mini

Język oryginału: angielski


Wszystkie prawa zastrzeżone.

ISBN: ISBN: 9788726694758

1. Wydanie w formie e-booka

Format: EPUB 3.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA Egmont oraz autora.

www.sagaegmont.com

SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont

Nieuchwytni mściciele ninja

Była piękna pogoda. W ogrodzie Niedźwiedzia panowały cisza i spokój. Nagle z hukiem otworzyły się drzwi i z chatki wypadła Masza. Pędziła na trzykołowym rowerku, ścigana przez pandę. Miś był wściekły, bo dziewczynka ukradła mu lizaki.

Niedźwiedź stanął w drzwiach w chwili, kiedy panda potknął się i padł jak długi.

Niedźwiedź dał mu cztery lizaki na pocieszenie. Obdarowany zaśmiał się triumfalnie. Masza natychmiast zeskoczyła z rowerka i pognała za nim do chatki. Teraz to ona go ścigała! Niedźwiedź westchnął i zrezygnowany opadł na fotel. Był coraz bardziej zły i zmęczony i już miał ryknąć na nieznośne maluchy, kiedy przyszedł mu do głowy pomysł, żeby zatrudnić opiekuna.

Niedźwiedź napisał dużo ogłoszeń i pobiegł do lasu, żeby porozklejać plakaty na drzewach. Następnie wrócił do domu i czekał, niecierpliwie spoglądając przez okno. Podchodził do drzwi i co chwila sprawdzał, czy ktoś nie stoi w progu. Nikt jednak nie nadchodził. W końcu Niedźwiedź westchnął smętnie i zamknął zasuwkę. Tymczasem Masza i panda rozłożyli warcaby.

Masza zaczęła rozrzucać pionki po całym pokoju. Jeden uderzył boleśnie Niedźwiedzia w nos. Ten już miał ryknąć, kiedy nieoczekiwanie ktoś zapukał do drzwi. Czyżby to była niania? Kiedy gospodarz chatki otworzył drzwi, na progu zobaczył wyczekiwanego kandydata. Czarny niedźwiedź przeczytał ogłoszenie i był gotów podjąć pracę!

Niedźwiedź wziął przyszłego opiekuna za ramię i wprowadził do wnętrza chatki, żeby przedstawić go Maszy i pandzie. Kandydat na nianię z ogłoszeniem w ręku zaczął sprawdzać, czy warunki są odpowiednie. W zamian za opiekę nad maluchami miał mieć zapewnione dostęp do dużego telewizora, wygodny fotel i przysmaki.

Niedźwiedź zrobił wszystko, żeby opiekun przyjął ofertę. Rozciągnął swój telewizor, aż ekran zrobił się wielki. Stary, wysłużony fotel zmienił na nowy fotel masujący. Na koniec strzelił palcami i na stoliku pojawiła się sterta przekąsek. Pan niania był usatysfakcjonowany. Dla przypieczętowania umowy oba niedźwiedzie przybiły piątkę.

Zadowolony Niedźwiedź wziął warcaby i udał się nad jezioro, żeby się zrelaksować.

W domu nowy opiekun zaczął rządzić twardą ręką. Kiedy zobaczył, że Masza i panda dobierają się do przekąsek, chwycił oboje i wrzucił do komórki.

– Nie, teraz to już przesadził! – prychnęła Masza i gniewnie tupnęła nogą.

Nagle panda wpadł na pomysł. Razem z Maszą zmienili się w nieuchwytnych ninja! Przebrali się za czarnych mścicieli i zaczęli działać. Aby odwrócić uwagę czarnego niedźwiedzia, Masza strąciła z półki metalową puszkę. W tym czasie panda wyciągnął z kontaktu wtyczkę telewizora. Kiedy pan niania wstał, żeby sprawdzić odbiornik, ninja za pomocą wędki ukradli jego kubek i wypili całe kakao.

Czarny niedźwiedź zaczął coś podejrzewać. Zajrzał do komórki i zobaczył, że Masza i panda bawią się grzecznie.

Ledwie drzwi się za nim zamknęły, niesforne maluchy wskoczyły w swoje kostiumy! Tym razem celem ich ataku była lodówka. Niestety, ninja nie docenili niani! Chytry opiekun śledził ich poczynania zza kotary.

Zakradł się po cichutku i krzyknął: „Buuu!”. Masza i panda w panice rzucili się do ucieczki.

Tymczasem nad jeziorem Niedźwiedź rozgrywał partyjkę warcabów z ważką. Był w świetnym humorze. Naprawdę potrzebował wypoczynku!

Jego chatka zaś była zaprzeczeniem spokoju. Czarnemu niedźwiedziowi udało się złapać Maszę, ale panda rzucił się na niego z kijem. Cała trójka zaczęła się szarpać i gonić.

– Chodź no, chodź no tu! – wołała Masza z czubka drzewa. Wściekły pan niania zaczął się wdrapywać na drzewo, na którym siedziała dziewczynka…

Masza umknęła mu sprzed nosa – sfrunęła w dół, wykorzystując skrzydłach swojego kombinezonu. Gałąź, na której siedział pan niania, zatrzeszczała, złamała się i niedźwiedź runął w dół. Masza i panda, chcąc osłabić jego upadek, podsunęli pod drzewo łóżko. Zapomnieli jednak o sprężynach w materacu. Czarny niedźwiedź raz po raz wyskakiwał w górę i opadał jak na trampolinie!

Niedźwiedź, wypoczęty i uśmiechnięty, ruszył znad jeziora w stronę chatki. Masza i panda zobaczyli go idącego z daleka.

Trzeba było szybko działać! Oboje czym prędzej zrzucili kostiumy i zaczęli ciągnąć łóżko w stronę chatki. Czarny niedźwiedź zaś z łoskotem spadł na klomb stokrotek!

Zadowolony Niedźwiedź wszedł do ogrodu. Masza i panda powitali go uśmiechnięci, ale on miał wrażenie, że coś jest nie tak. Wystraszony pan niania wychwalał maluchy, mówiąc o nich, że to prawdziwe aniołki. Zapewniał, że nie miał z nimi żadnych, ale to żadnych problemów. Niedźwiedź podziękował mu za opiekę i zadowolony poszedł do chatki.

Nieszczęsny opiekun usiłował się wymknąć niepostrzeżenie. Widząc to, Masza krzyknęła:

– Hej, wpadaj częściej! Nam się podobało!

Po tych słowach ona i panda błyskawicznie nałożyli kostiumy ninja. Kiedy czarny niedźwiedź to zobaczył, uciekł z krzykiem!

Drzewo genealogiczne

Niedźwiedź wpatrywał się w drzewo genealogiczne swojej rodziny. Ze smutkiem stwierdził, że kogoś tu brakuje – niedźwiedzia-protoplasty, który zapoczątkował cały ród. Nic o nim nie było wiadomo. Niedźwiedź westchnął ciężko. Jak ma poznać prawdę o swoim najdawniejszym przodku? Zaczął chodzić wokół stołu, skrobiąc się w głowę, jednak nic nie wymyślił.

Zrobiło się późno i poszedł do łóżka, ale w jego głowie trwała gonitwa myśli. Nagle go oświeciło! Zerwał się i zaczął przeglądać tytuły książek stojących na regale. Wreszcie znalazł to, czego szukał – dzieło o maszynach czasu. Mając taką maszynę, na pewno odnajdzie przodka! Wykonał obliczenia i zaczął rysować schemat urządzenia. Nad ranem wszystko było gotowe.

Niedźwiedź założył okulary i biały fartuch, po czym uruchomił maszynę czasu. Z aparatu wystrzeliły kolorowe promienie…

Masza tymczasem jeździła po ogrodzie na swoim trzykołowym rowerku. Zobaczyła, że zając kradnie marchewki, i chciała go przegonić, kiedy nagle ujrzała tęczowe światło w oknie chatki.

– Jeszcze cię dopadnę! – zapowiedziała złodziejowi.

Zając się nie przejął i dalej kradł marchewki. Masza wjechała do chatki w chwili, kiedy otwierał się portal umożliwiający przenosiny do czasów prehistorycznych. Obrazy i zdjęcia wiszące na ścianach zadrgały i znikły. Pokój zamienił się jaskinię, w której siedział potężny niedźwiedź. Na jego głowie… tańczyła mała dziewczynka!

– Ajajoju! Ajajoju! – pokrzykiwała.

Wtem dziewczynka zobaczyła Maszę i Niedźwiedzia. Przestraszona pisnęła i schowała się za plecy opiekuna. Niedźwiedź jaskiniowy uniósł głowę i zobaczył dziwnych gości. Szybko rozpoznał Niedźwiedzia i zafundował mu mocny uścisk. Masza tymczasem postanowiła zobaczyć, co jest na zewnątrz jaskini. A prehistoryczna dziewczynka postanowiła obejrzeć chatkę…

Masza podziwiała właśnie barwne motyle, kiedy nadszedł ogromny dinozaur! Niedźwiedź jaskiniowy w ostatniej chwili wciągnął ją do jaskini i zamknął wejście głazem. Na nieszczęście w tym samym czasie w chatce prehistoryczna dziewczynka zaczęła walić maczugą w maszynę czasu i… wszystko zaczęło się rozpadać. Aparat przestał działać! Portal się zamknął i Masza utknęła w jaskini!

Niedźwiedzie próbowały otworzyć portal siłą, każdy od swojej strony, ale nie dały rady. Ciekawska prehistoryczna dziewczynka, zachwycona nowym światem, wybiegła z chatki Niedźwiedzia. Z dzikim okrzykiem pogoniła chwilę za zającem, potem ścigała wiewiórkę i wilki. Wreszcie Niedźwiedź znalazł ją nad jeziorem. Mała pożerała na surowo rybę, którą złowił czarny niedźwiedź!

Niedźwiedź był przerażony. Koniecznie musiał coś zrobić z tą dziewczynką. Po pierwsze, trzeba było ją wykąpać! Tymczasem niedźwiedź jaskiniowy dalej szarpał się z portalem.

– Niedźwiedź szybko naprawi aparat! – uspokoiła go Masza.

Zrobiła się głodna, więc rozpaliła ognisko i pokazała protoplaście niedźwiedziego rodu, jak upiec mięso na ogniu.

Niedźwiedź jaskiniowy z zachwytem wciągnął woń pieczystego i zaczął pochłaniać nowe danie. W tym samym czasie prehistoryczna dziewczynka została wypucowana do czysta. Niedźwiedź postawił ją przed lustrem i mała zachwyciła się swoim odbiciem.

– Ładna ja! Ładna ja! – wykrzykiwała z radością.

Była tak zajęta podziwianiem swojego wyglądu, że Niedźwiedź mógł się wreszcie zająć naprawą maszyny czasu.

Masza tymczasem próbowała nauczyć niedźwiedzia jaskiniowego żonglerki. Początkowo szło mu kiepsko, stopniowo jednak się wprawiał. Ależ była zabawa!

– Trzeba ozdobić tę jaskinię! – stwierdziła w pewnym momencie Masza i zaczęła malować na skalnych ścianach.

 

Maszyna czasu została naprawiona! Niedźwiedź rozejrzał się za prehistoryczną dziewczynką. Spała smacznie na jego książkach.

W jaskini Masza również zasnęła. A co robił niedźwiedź jaskiniowy? Jeździł wokół ogniska na trzykołowym rowerku! Nagle otworzył się portal. Niedźwiedź zeskoczył z rowerka i rzucił się do Maszy.

Dziewczynki powróciły do swoich epok. Niedźwiedzie uścisnęły sobie łapy na pożegnanie.

Kiedy Masza obudziła się rano, przeciągnęła się i zobaczyła, że Niedźwiedź z dumą stawia coś na gzymsie kominka. To było drzewo genealogiczne, wreszcie ukończone i pięknie oprawione w ramkę. Masza z uśmiechem pokazała przyjacielowi uniesione kciuki. Ale Niedźwiedź chciał pokazać jej coś jeszcze!

Była to gazeta z artykułem opisującym najnowsze odkrycia w prehistorycznej jaskini. Znajdowały się tam tajemnicze malunki na ścianach. Najdziwniejszy przedstawiał niedźwiedzia jadącego na trzykołowym rowerku i żonglującego kamieniami.

Najbardziej jednak zaciekawiło naukowców odkrycie roweru!

– Ojejku! Stworzyliśmy historię! – zawołała ze śmiechem Masza.

Бесплатный фрагмент закончился. Хотите читать дальше?