NiepokorneTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Armia rosyjska i jej wódz zostali uratowani. Katarzyna ocaliła część kosztowności, gdyż, mimo zapewnień, nie wszystko przekazała na łapówkę. Mądrość nakazywała jej, że aby wytrwać wśród katastrofy, trzeba przestać ratować skarby, wolała podstęp od siły. Nie myliła się. Kierując się intuicją, zwyciężyła. „Katastrofę Prutu” doprowadziła do pomyślnego końca, uzyskując sławę spasietielnicy (wybawicielki) cara i armii. Po powrocie do stolicy Piotr oficjalnie ogłosił ją swoją żoną i carową (19 II 1712). Nic już nie stało na przeszkodzie, aby uszlachetnić miłość małżeńską przez oddanie serca i ręki u stóp największej świątyni Petersburga, na oczach tysięcy poddanych. Formalny (drugi) ślub zawarto w drewnianej cerkwi pod wezwaniem Isaaka Dalmatyńskiego nad brzegiem Newy. Potem w tym miejscu wybudowano murowany sobór.

Piotr nie pomijał niczego, co sprzyjało budowaniu autorytetu carowej. Umiał ocenić odwagę żony, nie szczędził więc jej uznania. Na cześć jej i pochodu nad Prut ustanowił Order Świętej Katarzyny (1714), nazywany Orderem Wyzwolenia. Na białej szarfie orderu widniał napis: „Za miłość i Ojczyznę”. Był to pierwszy damski order w Rosji. Odznaczano nim wszystkie wielkie księżne krwi imperatorskiej w dniu chrztu. Raz tylko odstąpiono od tego rytuału, odznaczając tym damskim orderem trzynastoletniego syna Aleksandra Mienszykowa za „nadzwyczajną wstydliwość i kobiecy charakter”. Nad brzegiem Newy Piotr wybudował dla ukochanej Katierinuszki dwupoziomowy drewniany dom z belwederem, nazywany posiadłością pałacową. Otoczenie posiadłości otrzymało status parku o nazwie Jekatieringof, który przetrwał dwa stulecia i spłonął w 1926 r.

Sytuacja Katarzyny wyraźnie się zmieniła. W pałacu carskim miała do dyspozycji własny dwór. Podczas uroczystości państwowych czy cerkiewnych pojawiała się w pięknych szatach, otoczona świtą większą od carskiej. Ludzie wywodzący się z nizin społecznych wywyższeni przez Piotra, jak Mienszykow, widzieli w Katarzynie swoją naturalną opiekunkę. Ona zaś dobrze rozumiała ich interesy, starała się wspierać wszystkich, którzy zwracali się o pomoc, a takich było niemało przy surowych rządach Piotra, dla których rządy Katarzyny były przeciwwagą.

Berło i korona carska były wsparte na dwóch filarach: żołnierskich bagnetach podpieranych przez Katarzynę. Jej aspiracje rosły; zadziwiała troską o wielkie carskie gospodarstwo – Rosję. Postępowała jak dobra matka, żona i gosudarynia. W 1718 r. z powodu śmierci carewicza Aleksego sytuacja dynastyczna bardzo się skomplikowała. Katarzyna była już zbyt zaangażowana w politykę i zbyt polubiła dworskie życie, żeby nie widzieć siebie na tronie, który dawał tyle możliwości. Ale marzenia mogły runąć nagle i niespodziewanie. Piotr był nieobliczalny i zmienny w nastrojach. Któregoś wieczoru na przykład, po zawarciu pokoju ze Szwecją w Nystad (1721), rozmawiał z Katarzyną. Rozmowa była i szorstka, i serdeczna, jednocześnie niby żartobliwa, chociaż żartem nie była. powiedział: „W porozumieniu postanowiono wydać wszystkich jeńców szwedzkich. Nie wiem, co z tobą będzie”. W oczach Katarzyny pojawiły się napięcie i nieufność, jego słowa zawsze coś oznaczały, coś, ku czemu dążył. Czy rzeczywiście chciał ją oddać Szwedom? Czy przestała być mu potrzebna? Pełna pokory, lecz rozczarowana, spokojnie odpowiedziała: „Jestem twoją służącą. Możesz zrobić, co zechcesz. Nie sądzę jednak, że rzeczywiście chcesz mnie oddać Szwedom, chcesz, żebym tutaj została”. Za chwilę jednak Piotr stwierdził coś innego: „Wszystkich jeńców zwolnię, a ciebie umówię z królem szwedzkim”. I nagle się zmienił, znów ją głaskał i całował. Kochał ją, nie chciał jej utracić. Płonął pożądaniem tak samo jak przed laty, podczas pierwszego spotkania. Jego okrutny żart jednak boleśnie ją ugodził.

Ale miłość zaczęła słabnąć. Piotr wprawdzie nagradzał Katarzynę nowymi nadaniami ziemskimi, lecz coraz częściej okładał pięściami. Na dworze mówiono, że car kocha carową jak swego konia czy psa, które można pogłaskać, pocałować i wychłostać. Protokół dyplomatyczny wymagał, aby carowa towarzyszyła mężowi podczas jego zagranicznych wizyt. Katarzyna doznawała tam upokorzeń od męża i gospodarzy w sposób urągający wszelkim dyplomatycznym zwyczajom. W Berlinie (1717) nie szczędzono jej uszczypliwych uwag. Na dworze króla Prus naśmiewano się z manier, strojów i makijażu rosyjskiej carowej. W gabinecie rzeźb antycznych doszły do głosu erotyczne emocje Piotra. Zażądał od Katarzyny, aby ucałowała fallusa greckiego boga. Gdy się wzbraniała, użył przemocy. Płaczącą chwycił za głowę i zmusił do całowania marmurowego bóstwa, a króla Prus prosił o ofiarowanie mu posągu. W obecności dworu pruskiego zapowiedział, że po powrocie do kraju za okazane nieposłuszeństwo zetnie małżonce głowę.

Piotr nieustannie głosił, że poddani (żonę traktował jak poddaną) mają mu być posłuszni i wierni. Katarzyna już wkrótce miała doświadczyć, czym jest posłuszeństwo i jak surowa kara czeka za nieposłuszeństwo. Szpiedzy cara nie omieszkali wykryć nadużyć korupcyjnych Katarzyny, mimo że działała w wielkim sekrecie. W dzieciństwie i we wczesnej młodości zaznała biedy i poniewierki, a kiedy los wyniósł ją wysoko, korzystała z każdej możliwości wzbogacenia się. Dla niej sprawa była prosta: brać łapówki i pieniądze ukrywać za granicą. Nielegalnie zdobyte kapitały zdeponowała w jednym z banków w Hamburgu pod obcym imieniem. Piotr surowo zwalczał łapówkarstwo, ale szło to dosyć opornie, bo łapówki brali wszyscy. Tylko jeden człowiek nie brał, a był nim Piotr.

Zakazał więc pod karą śmierci wszystkim osobom sprawiającym jakikolwiek urząd czy mającym najwspanialsze pochodzenie brania podarunków (1714).

Pewien pułkownik na polecenie cara wyjaśniał wielką aferę łapówkarską na Syberii, w którą był zamieszany tamtejszy gubernator. W wyniku tych czynności obciążył Katarzynę, która od gubernatora przyjmowała złoto i pieniądze. Carowa nie tylko brała, ale i dawała pieniądze, przekupiła więc pułkownika. Piotr jednak wykrył udział Katarzyny w aferze. Osobiście przesłuchał łapówkarza: „Komu składałeś przysięgę? Mnie czy mojej żonie?” – krzyczał. Pułkownik zdjął mundur i pokazał rany, które odniósł na froncie. „Oto moja wierność, oto moja przysięga” – odpowiedział. Ale niczego tym nie zyskał, a nawet jeszcze bardziej rozgniewał cara za to, że ukrywał złodziejstwa. „Dam żonie burę i to wszystko. A ty będziesz powieszony”. Jak powiedział, tak zrobił.

Katarzyna czyniła wszystko, co w jej mocy, aby wywierać łagodzący wpływ na męża oraz przezwyciężyć kryzys małżeński. Rysa, która się pojawiła w jej małżeństwie, była trudniejsza do zwalczenia niż praktyki korupcyjne. W zgoła nieoczekiwanych okolicznościach odżyła sprawa Anny Mons. Brat byłej carskiej faworyty Wilhelm Mons był kapitanem armii rosyjskiej i występował pod imieniem Iwanowicz. Karierę zawdzięczał siostrze. W 1711 r. został uhonorowany tytułem lejtnanta lejbgwardii, a wkrótce awansował na stopień generała kawalerii. Na początku 1716 r. został generałem adiutantem Piotra i kamerjunkrem, zarządcą majątku gosudaryni. Stopniowo na dworze Katarzyny powierzano mu coraz więcej obowiązków, aż w końcu i dla niej samej stał się niezastąpiony. Zaniedbywana przez Piotra (większość czasu spędzał na froncie, kończył jedną wojnę, zaczynał nową), łatwo uległa oficerowi młodszemu 16 lat od jej starego batiuszki. Romansu nie dało się ukryć. Mons towarzyszył Katarzynie w jej podróżach po Rosji, widziano go u jej boku na uroczystych obiadach, na balach i maskaradach. Katarzyna dementowała pojawiające się plotki, tłumacząc, że generał wykonuje tylko to, co należy do jego obowiązków służbowych.

Mons imponował Katarzynie obyciem, wrażliwością, romantyczną naturą, poezją, którą sam układał. Pod względem charakterologicznym był przeciwieństwem Piotra. W swoich osobistych zapiskach („pamiętniku duszy”), które później stały się źródłem jego nieszczęścia, pisał o Katarzynie: „Nic na świecie nie jest wieczne, ale ta, którą kocham, powinna być wieczna. Moje serce jest z tobą. Moja miłość – mój smutek, jeżeli ciebie nie widzę”.

Agenci Piotra przejęli listy Monsa do Katarzyny, wykryli jego konszachty z wojskami w celu zmiany na tronie. Pewnego razu, kiedy Piotr wyjechał z Petersburga, dogonili go kurierzy, przywożąc tajne pismo. Car po przeczytaniu dostał ataku furii. Zawrócił do stolicy. Żonę zastał in flagranti z Monsem. Nie usłuchał jej błagań i wygnał ją z carskich apartamentów. Widok żony w ramionach innego mężczyzny rozpalił w Piotrze zazdrość i nienawiść do Monsa, którego kazał aresztować. Dla batiuszki zdrada żony była ciężkim przeżyciem, czuł rozgoryczenie i upokorzenie. I to uczucie budziła kobieta kochana, na której tak bardzo się zawiódł. Piotr, rozgniewany, stłukł piękne lustro weneckie i do przerażonej Katarzyny powiedział o swojej wszechmocy: „Widzisz, iż trzeba tylko jednego uderzenia mego, aby to zwierciadło w proch się obróciło, z którego wyszło”. Okazując zdumienie, Katarzyna odpowiedziała: „Dobrze, że stłukłeś to, co było największą ozdobą twego pałacu, czyż rozumiesz, iż przez to świetniejszym się stanie?”.

Słowa carowej ułagodziły nieco gniew porywczego małżonka. Piotr sam prowadził śledztwo, chciał bowiem poznać skalę zdrady żony, interesowały go nawet szczegóły jej erotycznego zbliżenia z kochankiem. Tego nie można była ujawnić publicznie. Monsa oficjalnie oskarżono więc o branie łapówek i łamanie prawa, nie było ani słowa o romansie z carową. Skazano go na śmierć i został ścięty. Głowę osadzono na metalowym słupie, a ciało dla postrachu leżało kilka dni na szafocie. Wieczorem Piotr z Katarzyną udali się na miejsce kaźni. Był to dobrze pomyślany zabieg psychologiczny. Stanęli na wprost słupa z głową Monsa, Piotr patrzył żonie prosto w oczy, czekając na jej reakcję. Winna, czy niewinna? wszak w śledztwie Mons zaprzeczał seksualnemu zbliżeniu z carową. Katarzyna zastygła w bezruchu, jej blada twarz nie drgnęła. Czy przekonała Piotra o swej niewinności? Straszne nocne spotkanie z trupem Monsa nie wystarczyło, car obmyślił okrutną zemstę: nakazał umieścić głowę Monsa w butli ze spirytusem i ustawić w sypialni żony. Przez kilka tygodni demonstrował swoje niezadowolenie i nie odwiedzał jej alkowy. W przypływie gniewu podarł testament, w którym Katarzynę wyznaczył następczynią tronu.

 

Przed carową przyszłość jawiła się w czarnych barwach. Była zbyt słaba, by pokonać przeszkody, które sama stworzyła swoim beznadziejnym romansem. Znikąd nie spodziewała się pomocy. Dwór, widząc, że popadła w niełaskę, odsunął się od niej. Zmaltretowana psychicznie, nieustannie się modliła, w końcu padła przed Piotrem na kolana, byle wybłagać przebaczenie, byle znowu wziął ją w ramiona. Wielkie ciosy przyjmowała zawsze bez słowa skargi, bez rezygnacji w oczach. Nigdy się nie buntowała. Dobrze ukrywała swoją niepokorność. Samooskarżała się o przewinienia prawdziwe i zmyślone. Czy Piotr jej wierzył? Ale mimo wszystko to mu pochlebiało. W gruncie rzeczy ukorzenie się Katarzyny obchodziło go znacznie mniej aniżeli przyszłość tronu i dynastii, to ta sprawa była najpilniejsza. Chcąc nie chcąc, musiał zapomnieć o bezprzykładnej zuchwałości Katarzyny, ale czy naprawdę zapomniał?

Znów widziano ją na dworze w pełni odzyskanych łask. W 1723 r. imperator Piotr (tytuł przyjęty w 1721 r.) poinformował, że zamierza ukoronować Katarzynę koroną imperatorską, przy okazji przypominając jej zasługi znad Prutu. Tak też się stało, w maju (7/18) 1724 r. Moskwa oglądała niezwykłe widowisko: w soborze Uspienskim Piotr sam włożył na głowę Katarzyny koronę imperatorską. Nie wszyscy byli temu radzi, jedni z zawiści, drudzy ze względów politycznych. „Co za kariera!” – mówili z przekąsem starzy dworianie. „Diabeł opanował Piotra. Ta dziewka mogłaby zostać żołnierską praczką, podściółką, i taki zwrot. Szczęściara!” – skrycie naśmiewano się z „analfabetki”, „prostej służącej”, „kobiety niewiadomego pochodzenia”. Trzeba było knutem zmuszać ludzi opłaconych przez wrogów Piotra, którzy nie chcieli składać przysięgi wierności imperatorowej. Większość dworzan, hipokrytów, wbrew swemu przekonaniu głosiła apologię imperatorowej, aby tylko przypodobać się parze cesarskiej.

Koronacja była przedsięwzięciem dobrze przemyślanym i wykonanym. Niezwykły finał w życiu Katarzyny nie był oczywiście „karierą miłości”, jak głosili pochlebcy, lecz koniecznością dynastyczną, gdyż po śmierci Piotra Rosji groziła krwawa walka o tron. Już nie było „najukochańszej Katarzynki”, w tych okolicznościach ugoda małżeńska była jedynym racjonalnym rozwiązaniem przeciwdziałającym niekorzystnemu rozwojowi wydarzeń. Ukaz Piotra Ustaw o nasledii priestoła (1723), uchodzący za jego testament, nie rozstrzygał kwestii sukcesji, wręcz odwrotnie – wśród elity władzy wprowadził dodatkowe zamieszanie. Ukoronowanie Katarzyny było jedyną nadzieją na dziedziczenie tronu zgodnie z zamysłem Piotra.

W styczniu 1725 r. umarł car Piotr. U łoża zmarłego zebrał się tzw. Gienieralitiet – najważniejsze osoby w państwie. Nikt ich nie wezwał, przybyły same. Tak było zawsze w chwili kryzysu: zbierano się w siedzibie cara i radzono. Gdy tylko Piotr zamknął oczy, wszystkich ogarnęło uczucie niepewności – kto będzie po Piotrze? Wprawdzie koronacja Katarzyny była wyraźną wskazówką, komu należy oddać tron, ale nie zapobiegła walce, która natychmiast wybuchła między zwaśnionymi klanami. U łoża zmarłego klęczała Katarzyna i głośno łkała. Obok stał Mienszykow w celu „ulżenia jej wysokości w ciężkim brzemieniu władzy”. Testament Piotra był świstkiem papieru bez większego znaczenia. O wyniku politycznej rozgrywki decydowała gwardia, a tam największe wpływy miał Mienszykow, który zapewnił poparcie gwardii dla Katarzyny. Zwolennicy obojga wznieśli okrzyk: „Umarł car, niech żyje carowa”. Czegoś takiego jeszcze nigdy na Rusi nie było – kobieta na tronie. Prosty lud różnie komentował ten „wybór”. Na ulicach Petersburga dało się słyszeć głosy niezadowolonych: „Skoro baba została carem, niech baby krzyż całują”, którzy następnie odmawiali złożenia przysięgi. Chcieli widzieć na tronie wszechwładnego i popularnego Daniłycza, Aleksandra Mienszykowa. Szemrali stronnicy starej Rusi, licząc na pospólstwo, które oburzało się na myśl, że kobieta mogłaby rządzić państwem. I tym razem nie obeszło się bez podejrzeń i oskarżeń, w tym najcięższych, że Katarzyna wraz z Mienszykowem otruli Piotra. Zresztą nie było to nic nowego. Jeszcze za życia Piotra jakoby ostrzegano go, że sterowany przez Katarzynę Mienszykow przygotowuje zamach.

Zaprawieni w intrygach najwyżsi funkcjonariusze dworu przewidywali, że Katarzyna długo nie porządzi, że będzie musiała oddać władzę tym, którzy ją wynieśli na tron, którzy uczynili ją narzędziem podporządkowanym swoim ambicjom. Wszyscy wiedzieli, że chodzi o jej faworyta – Mienszykowa. Jednak bardzo się mylono, Katarzyna nie dała się podporządkować, to ona ujarzmiała. Silny faworyt był jej potrzebny z dwóch powodów: ze względu na pamięć Piotra chciała zachować na dworze człowieka, który uchodził za jego przyjaciela, a ponadto był jej potrzebny obrońca w trudach sprawowania władzy. Chociaż rozstrzygnięto kwestię tronu, nadal istniały dworskie koterie, które miały swoich kandydatów do korony, czekające na upadek Katarzyny.

Dla tych, którzy poparli Katarzynę, autentycznie czy koniunkturalnie, otwierały się, jak uważano, perspektywy życia bez norm i granic do budowania fortun. Katarzyna gwarantowała zachowanie dotychczasowych urzędów, stanowisk, przywilejów, bogactwa. Samowładna cesarzowa już na początku swego panowania dała dowody rozsądku politycznego, wygaszając punkty zapalne – wypłaciła wojsku zaległy żołd i zapobiegła rokoszowi Kozaków, którzy za wsparcie Iwana Mazepy byli prześladowani przez jej zmarłego męża. Wysłała do nich delegację wojskową z obietnicami cofnięcia represji, jakie ich spotkały, oraz wyraziła zgodę na wybór hetmana. Kozacy ślubowali wierność białogłowie na rosyjskim tronie. Sprytnym manewrem uspokoiła nastroje, pozyskała stronników. Gdy tylko umocniła swoją władzę, wielu jej zwolenników utraciło urzędy, a ich kariery runęły.

Gdy cesarzowa wzięła się za likwidowanie instytucji ustanowionych przez Piotra, wzbudziło to w stosunku do niej falę nienawiści.

Nigdy nie sięgała po środki i metody, jakimi posługiwał się jej mąż. Zaledwie cztery miesiące po jego śmierci zlikwidowała powszechnie znienawidzoną Tajną Kancelarię. Wraz z jej likwidacją upadło wiele „autorytetów” wyrosłych na krwi i prześladowaniu ludzi za poglądy. Utracił władzę zasłużony dla Petersburga wszechwładny generał policmajster Anton Devier, usunięty pod błahym zarzutem naruszenia dworskiej etykiety. Nie udało się uniknąć załatwiania starych porachunków. Aresztowano Iwana Pososzkowa, wielkiego właściciela ziemskiego, autora Księgi o ubóstwie i bogactwie. Wytykał on nie tylko wady ustroju państwa, lecz krytykował także Cerkiew, jej średniowieczne dogmaty oraz upadek moralności wśród duchowieństwa.

Katarzyna nie mogła sobie pozwolić na konflikt z Cerkwią. Wydała więc zgodę na zamknięcie w twierdzy Pietropawłowskiej krytyka niedbalstwa duchownych i zaniku dawnej pobożności. Cerkiew była jej potrzebna do uświęcenia i utrwalenia miejsca pochówku jej męża. Zabalsamowane ciało Piotra złożono w nieukończonym soborze Pietropawłowskim, w nieukończonym grobie. Pierwszą decyzją, jaką Katarzyna podjęła po wstąpieniu na tron, było zwrócenie się o pomoc do archimandryty klasztoru Aleksandra Newskiego. Ponieważ wierzyła w siłę pieniądza i złota, nie szczędziła ich wpływowemu duchownemu. Ponadto klasztor otrzymał różne przywileje za opiekę nad grobem cara Piotra. Budowa sarkofagu trwała sześć lat i dopiero w 1731 r., podczas wspaniałej ceremonii, Piotr Wielki został ostatecznie pochowany.

Największa opozycja przeciwko imperatorowej składała się z dawnych stronników Piotra i czcicieli starej Rusi. Jedni i drudzy jednakowo nienawidzili „uzurpatorki”. Niedługo po uroczystościach żałobnych związanych z pochówkiem Piotra zorganizowano na Katarzynę dwa nieudane zamachy. W trakcie przeglądu pułku gwardii z okna pałacu carskiego w stronę gosudaryni padły strzały. Dwie osoby zostały ranne, jedna śmiertelnie. Katarzyna wykazała wielkie opanowanie i kontynuowała przegląd wojska. W marcu (1726) bezskutecznie próbował pozbawić ją życia pewien kupiec. Katarzyna spokojnie powiedziała, że kula, która miała ją zabić, jest przeznaczona dla niedoszłego mordercy. Te słowa oznaczały wyrok śmierci dla zamachowca. W tym czasie ukazał się paszkwil, w którym zarzucano imperatorowej łamanie praw ustanowionych przez „spokojnego cara” (Piotra), otaczanie się heretykami, cudzoziemcami, usuwanie Rosjan ze stanowisk i bezprawne zasiadanie na tronie.

Mienszykow umocnił swoje wpływy, ale nie uzyskał władzy absolutnej, jak chce legenda. W senacie występował w imieniu Katarzyny, lecz tylko w takim zakresie, na jaki zezwoliła imperatorowa. Pozostawiła wprawdzie księciu pewną swobodę, ale o podporządkowaniu się mu nie mogło być mowy. Rozczarowali się ci, którzy liczyli na jej lekkomyślność. Za swojego największego sojusznika uznawała Najwyższą Tajną Radę, do tego stopnia zdominowaną przez jej stronników, że nawet nie zadawała sobie trudu, aby uczestniczyć w obradach. Kolegialny organ wnosił do życia Rosji ducha demokratyzmu, pewne ograniczenie władzy monarszej, gdyż carowa nie mogła ogłosić żadnego ukazu bez uprzedniego zatwierdzenia przez Radę.

Pod koniec 1726 r. zwróciła się do Rady z sześcioma pytaniami dotyczącymi spraw ustrojowych, prawnych, finansowych, wojskowych i pańszczyzny. Rada powołała komisję składającą się z najwybitniejszych osób. Przygotowano różne projekty, krytykowano niektóre reformy Piotra I. Zanosiło się na wielkie przekształcenie Rosji w duchu oświeceniowym. Cesarzowa pierwszy wyraźny krok w tym kierunku uczyniła na początku swego panowania, oficjalnie inaugurując działalność Akademii Nauk, powołanej przez Piotra miesiąc przed śmiercią. Katarzyna nadała dekretowi męża realny wymiar. Utworzono specjalistyczne wydziały, laboratoria, drukarnię, pracownie rzeźb i malarstwa, muzeum, obserwatorium astronomiczne, zorganizowano ekspedycję nad Ocean Spokojny. Trudno było zaprzeczyć, że Katarzyna nadawała się do roli gosudaryni, mimo braku wykształcenia oraz niskiego pochodzenia. Pragnęła posiąść wiedzę z różnych dziedzin. Żywo interesowała się ludami zamieszkującymi Syberię, różniącymi się religią, obyczajami i językiem. Znalazło to wyraz w jej spotkaniach z historykiem Wasylem Tatiszczewem. Wysłuchała jego wykładu o tajemniczej Syberii, o naprawie dróg prowadzących do tej krainy. Na utrzymanie Akademii carowa wyznaczyła 25 tysięcy rubli rocznie. Na pieczęci Akademii widniał wizerunek Minerwy.

W sferze polityki zagranicznej imperatorowa szła śladami Piotra, z tą tylko różnicą, że zamiast wojen wybrała rokowania dyplomatyczne, które zostały uwieńczone traktatami z Austrią, Francją, Turcją, Danią, ze Szwecją i z Polską. Król August II Mocny odznaczył Katarzynę Orderem Orła Białego (1 V 1726).

Młody dwór Katarzyny ulegał urokowi cudzoziemskiej kultury i obyczajów. Otwarcie Rosji na świat spowodowało napływ ludzi różnego autoramentu: od uczonych, artystów, po hochsztaplerów. Imperatorowa, uwolniona od Piotra, szukała przyjemności wśród cudzoziemców. Zmiany kulturowe, obyczajowe, polityczne zaniepokoiły zachodnich rezydentów w Petersburgu. Nadchodzącą ich zdaniem społeczną rewolucję potraktowano jako rosyjskie zagrożenie dla Europy. Rezydenci, zaproszeni goście, podróżnicy przedstawiali Katarzynę w jak najgorszym świetle. „Każdy dzień kończy się pijaństwem. Cesarzowa pije od rana do wieczora. Wszędzie intrygi, schlebianie, rozpad” – depeszował francuski agent. Przeciwnicy polityczni cesarzowej i jej faworyta biegali do obcych ambasad i składali donosy na własną monarchinię. Opowiadano, że wydała 700 tysięcy rubli na węgierskie wino i 600 tysięcy rubli na holenderską wódkę, i to w czasie nieurodzaju, kiedy ludzie przymierali głodem. Prawdziwości szokujących liczb nikt nie sprawdzał.

Katarzyna przywykła do zabaw jeszcze w czasach Piotra. Lubiła błaznów i goworliwe (gadatliwe, rozmowne) kobiety, które wymyślały niestworzone plotki. W całej Rosji wyszukiwano wygadane szlachcianki czy księżniczki i sprowadzano do stolicy do towarzystwa dla cesarzowej. Poseł Hiszpanii pisał do swojego króla: „Bywałem na wielu dworach, ale tutejszy dwór swoimi zabawami i wspaniałością przewyższa francuski”. Rozrzutność dworu i długoletnie wojny spowodowały, że kasa była pusta. Doszło do tego, że w marcu 1727 r. zabrakło pieniędzy na wypłatę pensji urzędnikom państwowym.

Wkrótce Katarzyna wdała się w romans z niemieckim Inflantczykiem Reinholdem Loewenwoldem, który to romans nie wywołał takich emocji jak burzliwa miłość do Piotra. Loewenwold dostał się do niewoli pod Połtawą i przeszedł na służbę cara. W Petersburgu pełnił funkcję kamerjunkra przy Katarzynie, a gdy została imperatorową, objął stanowisko szambelana jej dworu. Lecz największy sukces odniósł w alkowie cesarzowej, która miała w życiu wiele miłosnych przygód, ale niemieckiemu arystokracie oddała serce z takim żarem, jakby to była późno obudzona namiętność. Nie zważając na swój imperatorski majestat, zamieniała się w gospodynię domową, sama przygotowując faworytowi jego ulubione potrawy i zapewniając ulubione rozrywki. Gromada krajan otaczających Loewenwolda skwapliwie korzystała z hojności cesarzowej, która obdarowywała ich prezentami i pieniędzmi. Lubili ją Niemcy bałtyccy, a za filantropię kochali rosyjscy poddani. Każdy, kto się zwrócił o pomoc, otrzymywał ją. Do pałacu carskiego przybywali oficerowie i prości żołnierze, prosząc, by mateczka była ich kumą. Nie odmawiała. Każdemu ze swoich chrześniaków ofiarowywała czerwońce. Dostępność i prostota zyskiwały jej poparcie ludu, dla którego miała serce pełne ciepła. Nie płynęło to z wyrachowania czy przebiegłości. Niewątpliwie kierowała się miłosierdziem, a miłosierdzie było (jest) sercem chrześcijaństwa, które w prawosławiu biło wyjątkowo intensywnie. Wydatne usta Katarzyny uśmiechały się, twarz promieniała, gdy mogła pomóc drugiemu człowiekowi. Taką ją uwieczniono na obrazach.

 

Katarzyna podtrzymywała tradycję beztroskiego życia dworu carskiego, chociaż beztroskim nie było. Pływała łodzią po Newie, organizowała maskarady, odwiedzała pułki gwardyjskie, nagradzając oficerów, obserwowała strzelanie z armat ustawionych na galerach. Osobiście kierowała morskimi manewrami. Szczególną opieką otoczyła gwardię i całkowicie ją sobie podporządkowała. Przy głównej drodze wjazdowej do Petersburga kazała wybudować murowane koszary dla pułków gwardyjskich. Chodziło też o wywarcie wrażenia na cudzoziemcach, którzy tą drogą wjeżdżali do stolicy. Gwardia zdobyła zaufanie cesarzowej, a ona jej, ale w stosunkowo niedalekiej przyszłości gwardziści znowu sięgną po swoją ulubioną broń – przewrót pałacowy. Cesarzowa wiele podróżowała po Rosji, spotykała się z wojewodami, karciła ich za ingerencję w sprawy magistratu, któremu nadała szerokie uprawnienia samorządowe. W stolicy przyjmowała delegacje zagraniczne, świetnie radząc sobie bez doradców. Francuski dyplomata Jacques de Campredon, dobrze znający stosunki na dworze Piotra Wielkiego i w jego rodzinie, pierwszy nazwał Katarzynę Semiramidą Północy. Po latach Wolter podobną pochwałą obdarzył Katarzynę II Wielką.

Carowa przeżywała silne emocje, gdy dyskutowano o następstwie tronu. zwłaszcza bolały ją wypowiedzi ludzi niechętnie nastawionych do rządów kobiecych. Jej kandydatką, podobnie jak Piotra, była córka Elżbieta. Na wieść o chorobie Katarzyny zaostrzyła się walka o dziedzictwo. Lekarze nie mogli dociec przyczyny nagłej choroby młodej cesarzowej. Na dworze petersburskim i w obcych ambasadach zaczęto szeptać, że to jakaś „ręka nieprzyjazna” była przyczyną tej niespodziewanej słabości imperatorowej. Pewnego razu miała dziwny sen: z nieba zstąpił Piotr w wieńcu laurowym na głowie i w płaszczu gronostajowym. Wziął Katarzynę za rękę i poprowadził do nieba. Wkrótce po tym śnie umarła (6 V 1727).

Katarzyna panowała krótko, bo zaledwie 26 miesięcy. Sporządziła testament, ale nie zdążyła go podpisać. Być może świadomie zwlekała. Za umierającą matkę dokument podpisała Elżbieta. Na drugi dzień po śmierci imperatorowej zebrali się członkowie jej rodziny, Tajnej Rady, Synodu, Senatu oraz generałowie i odczytano testament Katarzyny. Dokument składał się z 11 punktów. Spadkobierców do korony było bardzo wielu, ich długą listę zamieszczono w testamencie. Na jednym z dalszych miejsc była wymieniona Elżbieta i jej prawni sukcesorzy. Część pierwszą testamentu (dotyczącą sukcesji tronu) kończyło zdanie o najwyższych priorytetach, ponieważ wiązało się z zapewnieniem panowania religii prawosławnej zarówno wśród sukcesorów tronu, jak i w państwie: „Wszystkie te osoby w niniejszym moim testamencie wyrażone i ich następcy przeznaczeni z prawa natury na tron rosyjski, nie będą w stanie posiadania go, jeżeliby inny tron dziedziczyli, do tego potrzeba jeszcze, ażeby wszyscy wyznawali wiarę Kościoła Greckiego”. Testament kończył się przestrogą (punkt): „Przeklęci zaś niech będą wszyscy ci, którzy przeszkadzać będą dopełnienia tego mego testamentu, jawnie czy potajemnie, w części czy w całości”. Stało się tak, jak się spodziewano – tron miał pozostać w rękach męskich. Korona przypadła nieletniemu wnukowi Piotra Wielkiego, wielkiemu księciu Piotrowi Aleksiejewiczowi, który musiał czekać do 16 roku życia na przywdzianie imperatorskiej purpury, którą już wkrótce będą wydzierać sobie kobiety – imperatorowe.

Do czasu pełnoletności Piotra miała rządzić kolegialna Tajna Rada z udziałem córek zmarłej. Katarzyna zadbała o ich przyszłość, zabezpieczając je materialnie. Otrzymały po milionie rubli i nagrodę specjalną od matki – 300 tysięcy rubli. Panowanie imperatorowej Katarzyny I zapoczątkowało trwające prawie 70 lat rządy „matriarchatu tronowego”.