Partnerstwo bliskościTekst

Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Spis treści

1  OD AUTORÓW

2  WSTĘP. NOWA WIEDZA NA TEMAT ROLI PRZYWIĄZANIA W ŚWIECIE DOROSŁYCH 1. Droga do zrozumienia zachowań ludzi w związkach 2. Potrzeba bliskości nie jest niczym złym

3  CZĘŚĆ PIERWSZA. ROZPOZNAWANIE STYLÓW PRZYWIĄZANIA 3. Krok pierwszy: Jaki jest mój styl przywiązania? 4. Krok drugi: Łamanie kodu – rozpoznawanie stylu przywiązania partnera

4  CZĘŚĆ DRUGA. TRZY STYLE PRZYWIĄZANIA W CODZIENNYM ŻYCIU 5. Życie z szóstym zmysłem – lękowy styl przywiązania 6. Trzymanie miłości na dystans – unikający styl przywiązania 7. Bycie przyjemnie blisko – bezpieczny styl przywiązania

5  CZĘŚĆ TRZECIA. KONFLIKTY NA TLE STYLÓW PRZYWIĄZANIA 8. Pułapka związku lękowo-unikającego 9. Uciekanie z pułapki. Jak pary lękowo-unikające mogą znaleźć dla siebie bezpieczniejsze miejsce 10. Gdy nienormalne staje się normą. Jak zakończyć związek, w który wpisany jest konflikt na tle różnic w potrzebie bliskości

6  CZĘŚĆ CZWARTA. BEZPIECZNA DROGA – ĆWICZENIA Z UMIEJĘTNOŚCI BYCIA W ZWIĄZKU 11. Skuteczna komunikacja. Jak mówić, żeby być słyszanym 12. Jak rozwiązywać konflikty: pięć bezpiecznych zasad

7  EPILOG

8  PODZIĘKOWANIA

9  BIBLIOGRAFIA

10  O AUTORACH

Tytuł oryginału: Attached: The New Science of Adult Attachment and How It Can Help YouFind – and Keep – Love

Przekład: Grażyna Chamielec

Opieka redakcyjna: Maria Zalasa

Redakcja: Marta Stęplewska-Przybyłowicz

Projekt okładki i stron tytułowych: Joanna Wasilewska / KATAKANASTA

Copyright © 2010 by Amir Levine and Rachel Heller

Copyright for the Polish edition © Wydawnictwo JK, 2020

Copyright for the Polish translation © Grażyna Chamielec, 2020

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być powielana ani rozpowszechniana za pomocą urządzeń elektronicznych, mechanicznych, kopiujących, nagrywających i innych bez uprzedniego wyrażenia zgody przez właściciela praw.

ISBN 978-83-66380-54-7

Wydanie I, Łódź 2020

JK Wydawnictwo sp. z o.o. s.k. ul. Krokusowa 3, 92-101 Łódź tel. 42 676 49 69 www.wydawnictwofeeria.pl

Konwersję do wersji elektronicznej wykonano w systemie Zecer.

Mojemu ojcu, który nauczył mnie rzucać się w największe fale, i mojej matce, która sprawiła, że naukowe doświadczenia były częścią mojego dorastania.

A.L.

Mojej rodzinie

R.H.

OD AUTORÓW

OD AUTORÓW

Niniejsza książka jest podsumowaniem wielu lat badań nad uczuciowymi związkami dorosłych: zebrana dzięki nim wiedza posłużyła do stworzenia praktycznego przewodnika dla wszystkich, którzy chcą wejść w dobry związek lub ulepszyć ten, w którym już są. Teoria więzi to rozległy i skomplikowany obszar badań, który obejmuje nie tylko kwestie uczuć, ale także tematy takie jak rozwój dziecka czy rodzicielstwo. W naszej książce ograniczamy się jednak do romantycznych relacji.

Pisząc ją, postawiliśmy sobie za cel przełożenie skomplikowanych przemyśleń akademickich na dające się zastosować na co dzień, praktyczne rady. Odnosimy się co prawda do konkretnych badań, ale z konieczności jedynie do ich niewielkiej części. Niemniej pragniemy wyrazić naszą wdzięczność wszystkim kreatywnym umysłom, które zajmują się tym tematem. Żałujemy, że nie jesteśmy w stanie tutaj wspomnieć każdego z nich.

WSTĘP. NOWA WIEDZA NA TEMAT ROLI PRZYWIĄZANIA W ŚWIECIE DOROSŁYCH


Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

1. Droga do zrozumienia zachowań ludzi w związkach

1.

Droga do zrozumienia zachowań ludzi w związkach

 Spotykam się z nim zaledwie od dwóch tygodni, a już się zamartwiam, że nie uważa mnie za dość atrakcyjną, i wariuję, zastanawiając się, czy do mnie jeszcze zadzwoni! Jestem pewna, że znów spełnią się wszystkie moje obawy co do tego, że nie jestem dostatecznie dobra. Na własne życzenie zaprzepaszczę kolejną szansę na związek!

 Co jest ze mną nie tak? Jestem inteligentnym, przystojnym facetem. Mam dobrą pracę i wiele do zaoferowania. Spotykałem się z kilkoma naprawdę wspaniałymi kobietami, ale w którymś momencie zawsze zaczynałem tracić nimi zainteresowanie i czułem się schwytany w pułapkę. Nie wiem, dlaczego tak trudno mi znaleźć kogoś, kto by do mnie pasował.

 Jestem mężatką od wielu lat, ale czuję się w tym związku zupełnie sama. Mąż nigdy nie był osobą, która chętnie rozmawia o relacjach czy emocjach, ale z czasem jest coraz gorzej. Niemal każdego dnia pracuje do późna, a w weekendy albo jest na kursie golfa z przyjaciółmi, albo ogląda jakiś sport w telewizji. Nic nas nie łączy. Może lepiej by mi było samej.

Wszystkie opisane powyżej sytuacje są bolesne dla osób, których dotyczą, bo każda z nich dotyka najistotniejszych ludzkich potrzeb. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że nie da się znaleźć jednego wyjaśnienia, które pasowałoby do wszystkich tych przypadków; każdy z nich wygląda bowiem na wyjątkowy i indywidualny, i potencjalnie każdy może mieć nieskończenie wiele przyczyn, których poznanie wymagałoby głębokiej znajomości zaangażowanych w nie osób, ich historii, poprzednich związków, typów osobowości – by wymienić tylko kilka ścieżek, które terapeuta obrałby w pracy z tymi osobami. Tak przynajmniej nas – specjalistów w dziedzinie zdrowia psychicznego – uczono. W pewnym momencie odkryliśmy jednak coś, co dało nam prostą odpowiedź na wszystkie opisane powyżej problemy – i nie tylko na nie. Historia tego odkrycia i związanych z nim korzyści jest właśnie tematem niniejszej książki.

CZY MIŁOŚĆ WYSTARCZY?

Kilka lat temu nasza bliska przyjaciółka Tamara poznała mężczyznę i zaczęła się z nim spotykać.

Grega poznałam na przyjęciu u przyjaciół. Zwróciłam na niego uwagę, bo był niesamowicie przystojny. Fakt, że on również mnie zauważył, bardzo mi pochlebiał. Kilka dni później poszliśmy na kolację z grupą znajomych; nie mogłam oprzeć się temu błyskowi podniecenia, jakie dostrzegałam w jego oczach, gdy na mnie patrzył. Najbardziej kusząca była jednak pobrzmiewająca w jego słowach obietnica, że odtąd nie będę samotna, że będziemy razem. Mówił na przykład: „Nie musisz przecież siedzieć w domu. Czemu nie przyjdziesz do mnie? Możesz pracować też w moim mieszkaniu”. „Możesz do mnie dzwonić, kiedy tylko chcesz”. W tych zdaniach było ciepło i obietnica, że oto nie jestem już sama na świecie – mam kogoś, kto chce być przy mnie. Gdybym tylko słuchała uważniej, może usłyszałabym w nich też inny komunikat: że Greg boi się zbytniej bliskości i zaangażowanie się przychodzi mu z trudnością. Kilka razy wspomniał, że nigdy nie był w dłuższym związku – z jakiegoś powodu zawsze po jakimś czasie, znużony kolejną dziewczyną, czuł, że musi odejść.

Docierały do mnie te słowa, wiedziałam, że jest to coś, co potencjalnie może być problemem, ale w tamtym czasie nie umiałam jeszcze ocenić, jak wielkim. Kierowało mną zresztą przekonanie, w którym wzrasta wielu z nas – że miłość może wszystko pokonać. Pozwoliłam jej więc pokonać siebie. Nic nie miało dla mnie takiego znaczenia, jak bycie z nim. Nadal docierały do mnie wszystkie wysyłane przez niego komunikaty, że nie jest w stanie się zaangażować, ale blokowałam je w przekonaniu, że ze mną będzie inaczej. Okazało się oczywiście, że się myliłam. Im bliżej byliśmy, tym bardziej sprzeczne generował informacje. Wszystko zaczęło się rozpadać; mówił, że nie ma czasu, żeby się spotkać tego czy innego wieczora, że w tygodniu jest tak „zawalony pracą”, iż nie może spotkać się przed weekendem. Godziłam się na to, ale w środku czułam, że coś jest bardzo nie tak, jak być powinno.

 

Zaczęłam odczuwać ciągły niepokój. Bez przerwy zastanawiałam się, gdzie Greg jest, i z przesadną podejrzliwością zaczęłam wypatrywać sygnałów świadczących o tym, że może chcieć ze mną zerwać. Ale on, mimo że swoim zachowaniem jasno dawał mi do zrozumienia, iż nie jest zadowolony z naszego związku, od czasu do czasu – zamiast mnie odpychać – okazywał mi na tyle dużo uczucia i skruchy, że powstrzymywało mnie to przed odejściem.

Po jakimś czasie wzloty i upadki, które przeżywałam w tej relacji, zaczęły odciskać na mnie piętno i przestałam kontrolować emocje. Nie wiedziałam, jak mam się zachować. Mimo że czułam, że jest to droga donikąd, zaczęłam unikać umawiania się z przyjaciółmi, na wypadek gdyby Greg jednak zadzwonił. Wszystko, co wcześniej było dla mnie ważne, zupełnie przestało mnie interesować. Nie minęło wiele czasu, a nasz związek załamał się pod ciężarem tego ciągłego napięcia i rozpadł z hukiem.

Jako przyjaciele Tamary początkowo cieszyliśmy się, że poznała kogoś, kim tak się zainteresowała. Jednak w miarę rozwoju tej relacji coraz większe zaabsorbowanie Tamary Gregiem zaczęło nas martwić. Jej radość życia zupełnie się ulotniła. Zastąpiły ją lęk i poczucie niepewności. Przez większość czasu albo czekała na telefon od Grega, albo tak była zaabsorbowana swoim związkiem z nim, że spędzanie z nami czasu wyraźnie nie sprawiało jej tyle przyjemności, co wcześniej. Także praca naszej przyjaciółki ucierpiała na znajomości z Gregiem, bo ta zaczęła się martwić, że może ją stracić. Zawsze uważaliśmy Tamarę za bardzo wyważoną, odporną na stresy osobę, a teraz zaczęliśmy się zastanawiać, czy czasem nie popełniliśmy błędu, zakładając, że jest silna. Mimo że Tamara dobrze znała historię Grega i wiedziała, że w przeszłości okazał się już niezdolny do utrzymania poważnej relacji z kobietą, mimo że zdawała sobie sprawę, iż bywał już nieprzewidywalny, a nawet przyznawała, że najprawdopodobniej byłoby jej lepiej bez niego, nadal nie potrafiła znaleźć w sobie dostatecznie dużo siły, by od niego odejść.

Mimo że jesteśmy doświadczonymi specjalistami w dziedzinie zdrowia psychicznego, mieliśmy trudności z zaakceptowaniem faktu, że tak inteligentna i obyta kobieta jak Tamara mogła się tak bardzo zmienić. Zazwyczaj silna i skuteczna, w relacji z Gregiem okazywała zupełną bezradność. Jak ktoś, kogo znaliśmy jako osobę dobrze odnajdującą się w większości trudnych życiowych sytuacji, mógł nagle tak bardzo sobie nie radzić? Druga strona tego równania była dla nas tak samo zastanawiająca. Dlaczego Greg wysyłał niejasne sygnały, mimo że nawet dla nas było oczywiste, że ją kochał? Psychologia miałaby do zaoferowania wiele skomplikowanych wyjaśnień, trafne okazało się jednak takie, które przyszło z zupełnie niespodziewanej strony.

OD TERAPEUTYCZNEGO PRZEDSZKOLA DO PRAKTYCZNEJ NAUKI NA TEMAT MIŁOŚCI DOROSŁYCH

Mniej więcej w tym samym czasie, gdy Tamara spotykała się z Gregiem, Amir pracował w przedszkolu terapeutycznym przy Columbia University. Stosując terapię opartą na teorii przywiązania, starał się pomóc matkom stworzyć bezpieczniejszą więź z ich dziećmi. Niezwykła skuteczność tej terapii zachęciła go wówczas do głębszego zainteresowania tym tematem, a to doprowadziło go do fascynującej lektury wyników badań przeprowadzonych przez Cindy Hazan i Phillipa Shavera. Wynikało z nich, że dorośli w swoich romantycznych związkach wykazują podobne wzorce przywiązania, jak dzieci w stosunku do swoich rodziców. Zgłębiając temat jeszcze bardziej, Amir zaczął dostrzegać przejawy tego typu zachowań wszędzie wokół siebie. Wówczas zdał sobie sprawę, że wiedza ta może mieć zdumiewające przełożenie na życie codzienne i pomóc wielu ludziom w ich relacjach uczuciowych.

Gdy tylko Amir zrozumiał potencjalne korzyści płynące z możliwości wykorzystania teorii przywiązania w pracy z dorosłymi, zadzwonił do swojej wieloletniej przyjaciółki Rachel. Opowiedział jej, jak skutecznie teoria więzi potrafi wyjaśnić wiele różnego rodzaju zachowań, do których dochodzi w związkach pomiędzy dorosłymi, i poprosił ją, żeby pomogła mu przełożyć akademicką wiedzę i dane naukowe na praktyczne wskazówki i rady, z których ludzie mogliby skorzystać, aby odmienić swoje życie. I w ten sposób właśnie powstała ta książka.

STYLE PRZYWIĄZANIA: BEZPIECZNY, LĘKOWY I UNIKAJĄCY

Style przywiązania u dorosłych określają ich stosunek do bliskości i sposoby, w jakie na nią reagują w romantycznej relacji. Podobnie jak u dzieci, wyróżniamy tutaj trzy główne style przywiązania: bezpieczny, lękowy i unikający. Najkrócej mówiąc: ludzie przejawiający styl bezpieczny czują się dobrze w bliskich relacjach i są zwykle ciepli i kochający; ci o stylu lękowym bardzo pragną bliskości, często są przesadnie zaangażowani w swoje relacje i martwią się o to, na ile partner odwzajemnia ich uczucia; dla osób o stylu unikającym, bliskość jest równoznaczna z utratą niezależności i dlatego starają się ją minimalizować. Poza tym każdy z tych stylów różni się także pod względem:

 postrzegania bliskości i wspólnoty z drugim człowiekiem,

 sposobu radzenia sobie z konfliktami,

 podejścia do seksu,

 umiejętności komunikowania pragnień i potrzeb,

 oczekiwań od partnera i relacji.

Wszystkich ludzi, nieważne, czy dopiero zaczęli się z kimś spotykać, czy też od czterdziestu lat pozostają w związku, można przypisać do jednej z tych trzech kategorii albo (rzadziej) do kategorii stanowiącej połączenie dwóch ostatnich (chodzi o osoby wykazujące jednocześnie cechy lękowe i unikające). Do kategorii „bezpieczni” zalicza się nieco ponad 50% populacji: „lękowi” stanowią około 20%, podczas gdy unikający 25%; pozostałe 3-5% to osoby należące do rzadszej kategorii stanowiącej połączenie stylów lękowego i unikającego.

Badania nad przywiązaniem u dorosłych zaowocowały setkami prac i dziesiątkami książek, które dokładnie nakreślają sposoby zachowań w bliskich romantycznych związkach. Istnienie wspomnianych stylów przywiązania u dorosłych w wielu krajach i kulturach zostało już wielokrotnie potwierdzone, a świadomość ich istnienia to prosty i sprawdzony sposób, by zrozumieć i przewidzieć zachowania ludzi we wszelkiego rodzaju relacjach uczuciowych. Jednym z głównych założeń tej teorii jest to, że każdy z nas jest z góry zaprogramowany na określony sposób zachowania w romantycznej sytuacji.

Skąd biorą się style przywiązania?

Początkowo sądzono, że style przywiązania są przede wszystkim wynikiem sposobu wychowania dzieci przez rodziców. Stąd wzięła się hipoteza, że aktualny styl przywiązania danej osoby jest zdeterminowany sposobem, w jaki zajmowano się nią w dzieciństwie. Jeśli twoi rodzice byli współczujący, dostępni i reagowali na twoje potrzeby, powinieneś prezentować styl bezpieczny; jeśli okazywali ci ambiwalencję, wówczas zapewne rozwinął się u ciebie styl lękowy; jeśli zaś zachowywali dystans, byli sztywni i nie reagowali na twoje potrzeby, wówczas najpewniej wykształcił się u ciebie styl unikający. Dziś wiemy jednak, że na zachowania dorosłych w relacjach uczuciowych ma wpływ wiele różnych czynników – to, jak zajmowali się nami nasi rodzice, ma co prawda znaczenie, ale liczą się także na przykład nasze życiowe doświadczenia. Więcej na ten temat piszemy w rozdziale 7.

TAMARA I GREG – SPOJRZENIE Z NOWEJ PERSPEKTYWY

Gdy spojrzeliśmy na związek Tamary i Grega z perspektywy stylów przywiązania, zobaczyliśmy go nagle w zupełnie innym świetle. W badaniach nad tym zagadnieniem znaleźliśmy model Grega, który pasował do niego w najdrobniejszym szczególe, doskonale podsumowując to, jak mężczyzna myślał, zachowywał się i reagował na swoje otoczenie. Model ten przewidywał dystansowanie się od Tamary, szukanie w niej wad, wszczynanie kłótni, które niweczyły cały postęp, jaki zdążył dokonać się w ich relacji, jak również unaoczniał niesamowitą trudność, z jaką przychodziło mu powiedzieć „kocham cię”. Intrygujące było to, że teoria więzi wyjaśniała fakt, iż Greg chciał być blisko Tamary, ale jednocześnie czuł potrzebę odpychania jej. Nie działo się to jednak dlatego, że nie był w niej zakochany albo że myślał, że nie jest dla niego dostatecznie dobra (czego obawiała się Tamara). Wręcz przeciwnie – Greg odpychał ją, bo czuł, że bliskość, która się pomiędzy nimi zrodziła, wzrasta.

Okazało się, że także przeżycia Tamary nie były wyjątkowe. Teoria więzi z niespotykaną precyzją potrafiła wyjaśnić również jej zachowania, myśli i sposoby reagowania. Były one typowe dla osoby o lękowym stylu przywiązania. Zgodnie z teorią przywiązania Tamara, w odpowiedzi na dystansujące działania Grega, coraz bardziej do niego lgnęła. Typowa okazała się także jej nieumiejętność skoncentrowania się na pracy, ciągłe myślenie o związku i ogólne przewrażliwienie na tle wszystkiego, co robił Greg. Teoria więzi przewidziała nawet to, że mimo iż Tamara zdecydowała się w końcu na zerwanie, nie mogła znaleźć w sobie siły, by odejść; wyjaśniała, dlaczego – mimo że Tamara dokładnie wiedziała, jak powinna postąpić, i zgadzała się z radami przyjaciół – zrobiłaby niemal wszystko, żeby być blisko Grega. Przede wszystkim jednak teoria ta tłumaczyła, dlaczego tej parze tak trudno było się dogadać, mimo że naprawdę się kochali. Mówili po prostu dwoma różnymi językami, potęgując w sobie nawzajem swoje naturalne tendencje – jej do szukania fizycznej i emocjonalnej bliskości, jego do wybierania niezależności i unikania intymności. Trafność tego opisu była niesamowita. Tak jakby badacze zajmujący się teorią przywiązania znali najbardziej intymne szczegóły z życia tej pary i ich najbardziej osobiste myśli. Interpretacje psychologiczne bywają czasem dość mgliste, pozostawiając wiele miejsca na domysły. Tymczasem teoria więzi okazała się dostarczać dokładnych, zbadanych informacji na temat działania relacji, która wcześniej wydawała się zupełnie wyjątkowa.

Zmiana stylu przywiązania nie jest niemożliwa – ten zmienia się średnio u jednej na cztery osoby w okresie czterech lat. Jednak większość ludzi w ogóle nie zdaje sobie z tego sprawy, więc takie zmiany zachodzą bez ich świadomości, a tym bardziej bez wnikania w przyczyny. Czy nie byłoby wspaniale, gdybyśmy mogli pomóc ludziom osiągnąć pewien poziom kontroli nad tymi jakże istotnymi dla życia transformacjami? Ileż pozytywnych zmian mogłaby wnieść w nie świadoma praca nad osiągnięciem bezpieczniejszego stylu przywiązania?

Dla nas poznawanie trzech stylów przywiązania okazało się prawdziwym objawieniem: wszędzie odkrywaliśmy ich działanie. Dzięki teorii przywiązania zobaczyliśmy w nowym świetle własne relacje emocjonalne, jak również związki innych ludzi. Określając styl przywiązania pacjentów, kolegów i przyjaciół, mogliśmy inaczej zinterpretować ich zachowania i znacznie lepiej je zrozumieć. Przestały one wydawać nam się niezrozumiałe i skomplikowane; przeciwnie – stały się raczej przewidywalne w okolicznościach, w jakich te osoby się znalazły.

WPŁYW EWOLUCJI

Teoria więzi opiera się na założeniu, że potrzeba bycia w bliskiej relacji jest wpisana w nasze geny. To błysk geniuszu Johna Bowlby’ego pozwolił mu zrozumieć, że ewolucja zaprogramowała nas tak, byśmy wybierali w życiu kilka konkretnych osób i nadawali im szczególną wartość. Jesteśmy zaprogramowani do pozostawania w relacji zależności z ważnymi dla nas osobami. Potrzeba ta zaczyna się jeszcze przed naszym narodzeniem i kończy dopiero wraz ze śmiercią. Bowlby twierdził, że w toku ewolucji selekcja naturalna wybierała te osobniki, które przywiązywały się do innych, ponieważ przywiązanie oznaczało przewagę ułatwiającą przeżycie. W czasach prehistorycznych ludzie, którzy polegali jedynie na sobie i nie mieli nikogo, kto by ich obronił, łatwiej padali ofiarą różnych nieszczęść, podczas gdy ci, którzy byli w relacji z osobą, która o nich dbała, częściej przeżywali i przekazywali skłonność do tworzenia bliskich więzi swoim potomkom. W rzeczy samej, potrzeba posiadania bliskiej osoby jest tak ważna, że w naszych mózgach wykształcił się osobny biologiczny mechanizm odpowiedzialny wyłącznie za tworzenie i regulowanie relacji z ludźmi, do których jesteśmy przywiązani (rodzicami, dziećmi, partnerami). Nazywa się on „systemem przywiązania” i składa z emocji oraz zachowań, które zapewniają nam poczucie bezpieczeństwa i ochrony płynące z samego tylko faktu przebywania blisko kochanej osoby. Mechanizm ten tłumaczy, dlaczego dziecko rozdzielone z matką wpada w rozpacz, panicznie jej szuka albo zaczyna w niekontrolowany sposób płakać i nie przestaje, aż matka znów się pojawi. Tego typu reakcje nazywamy zachowaniami protestacyjnymi; wszyscy, nawet jako dorośli, czasem je wykazujemy. W czasach prehistorycznych obecność ważnej osoby mogła się okazać kwestią życia lub śmierci, więc nasz system przywiązania rozwinął się w taki sposób, że traktuje bliskość jako absolutną konieczność.

 

Wyobraź sobie, że słyszysz w wiadomościach o katastrofie samolotowej, do której doszło na trasie, jaką miał tego wieczora lecieć twój partner. Z pewnością możesz niemal fizycznie odczuć to przerażające uczucie, ten ścisk żołądka i wzbierającą histerię – wszystko to byłyby objawy działania systemu przywiązania, a paniczne telefony do informacji lotniskowej byłyby w tej sytuacji tzw. zachowaniami protestacyjnymi.

Niezwykle ważnym aspektem ewolucji jest heterogeniczność. Ludzie są bardzo heterogenicznym gatunkiem – poszczególne osobniki znacznie różnią się od siebie wyglądem, konstrukcją psychiczną i zachowaniem. Tę różnorodność tłumaczy się naszą ogromną liczebnością, jak również wysokimi umiejętnościami adaptacyjnymi, które pozwalają nam żyć w niemal każdej ekologicznej strefie na Ziemi. Gdybyśmy byli identyczni, istnieniu naszego gatunku zagrażałaby każda pojedyncza zmiana środowiskowa. Odmienność podnosi nasze szanse na przetrwanie – zawsze znajdzie się jakaś część populacji, która będzie w pewien sposób wyjątkowa i przetrwa, gdy inni zginą. Style przywiązania nie różnią się pod tym względem od innych ludzkich cech. Mimo że wszyscy mamy podstawową potrzebę tworzenia bliskich więzi, różnimy się pod względem sposobu, w jaki to robimy. W bardzo niebezpiecznym środowisku intensywne inwestowanie czasu i energii tylko w jedną osobę jest mniej korzystne ze względu na niskie prawdopodobieństwo, że taki człowiek pozostanie z nami na dłużej; sensowniej jest wówczas nie przywiązywać się aż tak bardzo, by w miarę łatwo przystosować się do konieczności życia bez niego (w takich warunkach wykształcił się styl unikający). Innym sposobem na przetrwanie w trudnym otoczeniu jest działanie przeciwne – przewrażliwienie na punkcie pozostawania blisko obiektu przywiązania i nieustępliwość w tym względzie (styl lękowy). W spokojniejszych okolicznościach bliskie więzi tworzyły się na zasadzie konsekwentnego inwestowania w konkretną osobę, które przekładało się na korzyści dla zarówno jednostki, jak i jej potomstwa (tak powstał bezpieczny styl przywiązania).

Oczywiście nam, ludziom żyjącym we współczesnym społeczeństwie, nie zagrażają już dzikie zwierzęta, których mogli obawiać się nasi przodkowie. Jednak w sensie ewolucyjnym od starych wzorców dzielą nas zaledwie setne sekundy. Nasz emocjonalny mózg dostaliśmy w spadku od homo sapiens, którzy żyli w zupełnie innych czasach, a nasze emocje wciąż działają podobnie jak wówczas i wciąż są gotowe pomagać nam mierzyć się z podobnymi do tamtych problemami. Uczucia i zachowania, które obecnie przeżywamy w bliskich relacjach, nie różnią się zbytnio od tych, jakich doświadczali nasi odlegli przodkowie.