Zarys krajobrazu. Wieś polska wobec zagłady Żydów 1942–1945

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Ponad 50 procent ludności wsi utrzymywało się z małych czy karłowatych gospodarstw rolnych. Przeludnienie na wsi, wadliwa struktura rolna, słabe wyposażenie w techniczne środki produkcji, niska wydajność pracy w rolnictwie, niska towarowość przeciętnego gospodarstwa chłopskiego, trudności zbycia produktów rolnych przy ich niskich niemal w całym okresie międzywojennym cenach z jednej strony, z drugiej zaś wysokie ceny produktów przemysłowych oraz wysokie opłaty gotówkowe, zwłaszcza podatkowe, jakie musiał ponosić chłop — to wszystko były powody zarówno niskiego udziału ludności chłopskiej w dochodzie narodowym, jak i małego ogólnego spożycia rynkowego. W konsekwencji większość ludności chłopskiej — głównie na terenach centralnych i południowych — osiągała zaledwie minimum warunków egzystencji, a gospodarka chłopska nadal miała charakter naturalny i samowystarczalny77.

Mimo oczywistego zacofania i zwykłej biedy polskiej wsi tego okresu, co udokumentowano w setkach świadectw i wyliczeń, jednocześnie cały czas chłopów mityzowano, wciąż przypisując wsi wyjątkowe, wręcz metafizyczne walory. Ich echo pobrzmiewa dzisiaj także u Wiesława Myśliwskiego: „Bo też odwrotnie proporcjonalnie do skąpej przestrzeni chłopskiego bytu miała się przestrzeń metafizyczna chłopskiej kultury […]. Nacechowana niewyobrażalną cierpliwością istnienia, właśnie w sferze metafizycznej kultura chłopska odnajdywała niezwykłe bogactwo zadośćuczynień i pocieszeń. Była to kultura zgody z losem, afirmująca życie takie, jakie przypadło człowiekowi w udziale, odpowiadająca na pytanie, jak żyć, kiedy żyć się często nie dawało, jak odnaleźć pył swojego istnienia w chaosie wszechrzeczy, jak przemijać z pokorą”78.

Wzory kultury chłopskiej

Zacznijmy od nieco innego ujęcia zagadnienia, bardziej abstrakcyjnego, które wszakże — jak się postaram pokazać — przekłada się na konkretne świadectwa empiryczne. Wzory kultury chłopskiej proponuję zatem rozpatrywać jako (1) utrwalone formy powszechnie akceptowanych, a przynajmniej respektowanych przekonań, które tworzyły obowiązujące w danej grupie normy, dyrektywy i oceny postępowania, (2) przekraczające ramy poszczególnych form społecznej świadomości w tym sensie, że mimo funkcjonowania w różnych dziedzinach kultury stanowią ponadto oderwane od swoich kontekstów wyznaczniki globalnej samoświadomości tej grupy, pełniąc (3) funkcję sankcji światopoglądowej motywującej konkretne działania, a ponadto (4) mają znaczenie integrująco-różnicujące, tzn. pozwalają odróżniać członków rzeczonej grupy od nieczłonków, skąd bierze się w szczególności stosunek do obcych. Pamiętać przy tym należy o dwóch rodzajach determinant współdecydujących o stanie świadomości chłopskiej. O tym, jakie treści świadomości są akceptowane i pozytywnie waloryzowane, decyduje ich funkcjonalność względem życiowych praktyk społeczności wiejskiej. Drugą determinantę stanowi zastana tradycja kulturowa, kulturowe wzory myślenia i oglądu świata. Inaczej mówiąc, o istniejących formach świadomości mieszkańców wsi decydują zarówno obiektywne warunki społeczno-ekonomiczne (sposoby gospodarowania), jak i myślowo-genetyczny związek nowo pojawiających się elementów kultury z istniejącą już tradycją. Światopogląd chłopski charakteryzował się jednolitością i stałością założeń, a tym samym kultura chłopska bardzo restrykcyjnie ustosunkowywała się do wszelkich odchyleń od obowiązującej wizji świata, nie dopuszczała ujęć konkurencyjnych. Dlatego nawet w sytuacji zmieniających się warunków społeczno-ekonomicznych kultura ta trwała przy tradycyjnych wartościach, absorbowała zaś jedynie te nowe elementy, w których ów pierwiastek tradycji był obecny. Byt chłopski to nieustająca powtarzalność świata, którego cechy są niezmienne i — co więcej — nie powinny być zmieniane.

Światopogląd chłopski, wyraz świadomości tak zdeterminowanej, leżał u podstaw specyficznej dla tej warstwy społeczeństwa moralności. Jak przyjęliśmy wcześniej, jedną z podstawowych determinant światopoglądu ludowego stanowił sposób produkcji oparty na uprawie ziemi. Los chłopa był silnie związany z przyrodą choćby z tego podstawowego względu, że od zjawisk przyrody zależało jego przetrwanie biologiczne, nie dziwi więc, że przekazy światopoglądowe zawierały przede wszystkim wyobrażenia związane z relacją człowiek–przyroda. Charakterystyczne było przekonanie o braku jakościowej różnicy między naturą a ludźmi, którzy stanowili jej integralną część — podobnie jak rośliny, zwierzęta, zjawiska atmosferyczne etc.79 Można zatem wnioskować, że na tej płaszczyźnie nadrzędną wartością dla ludu wiejskiego było podtrzymanie solidarności życia w przyrodzie. Związek pomiędzy tą nadrzędną wartością światopoglądową a tzw. wartościami życiowymi ujawnia się w ramach tego, co możemy nazwać waloryzacją religijną. Przykładem ilustrującym ten sposób waloryzacji jest przekonanie (zauważane także przez wszystkich interpretatorów realiów wiejskich) o tym, iż „aby nie naruszyć obowiązującej solidarności z przyrodą, należy rzetelnie pracować na roli”. Jak to ujął Robert Redfield: „Chłop to prymitywny rolnik, gospodarujący na ziemi, na której pracowali jego przodkowie […]. Żyjąc w ten sposób, rozwinął on na całym świecie swoisty styl życia i pogląd na to, co w nim jest dobre, odpowiadające jego warunkom”80.

Mimo nierównego statusu i dostępu do ziemi to ziemia wszystkim chłopom zapewnia byt, darzona jest wspólnym szacunkiem i stanowi podstawę przekonania, że praca na roli jest czymś lepszym od innych zajęć, zwłaszcza handlu. Tym samym „rzetelna praca” jako wartość, którą można dostrzec, praktycznie ocenić, jako że jest zespołem czynności technicznych wiążących się z gospodarowaniem, uzyskuje dodatkową sankcję światopoglądowo-religijną. Pracujący na ziemi rolnik, wykonując rzetelnie swoje zadania, manifestował jednocześnie, że akceptuje ową wartość nadrzędną, co komunikował za pomocą określonych obrzędów (kropienie wodą święconą pługa, konia i oracza przed rozpoczęciem orki czy kreślenie znaku krzyża). Status tych drugich czynności był przy tym analogiczny do tego, co robiono „technicznie”, gospodarując na roli. Rolnictwo było nie tylko czynnością techniczną, ale miało status działań ekspresyjnych.

Charakteryzując światopogląd chłopski, który możemy także nazwać światopoglądem typu ludowego (o czym jeszcze później), nie należy zapominać, że jednym z głównych jego komponentów były jednak odpowiednio „zredagowane” oficjalne przekazy religii chrześcijańskiej, przede wszystkim katolicyzmu. Wszelkie elementy składowe przyrody, w tym i człowiek, klasyfikowane były według przynależności czy powiązania z porządkiem boskim, uznanym powszechnie za fundament wartości pozytywnych, i antagonistycznym — diabelskim. Jedną z wartości nadrzędnych, zawartą w przekazie o religijnym dualizmie świata, było oddawane czci Bogu. Nie to jednak stanowiło specyficzną wartość światopoglądu ludowego, wyznaczały ją bowiem ramy oficjalnego światopoglądu chrześcijańskiego, istotniejsza była interpretacja przekazu doktrynalnego. Odnosi się to także do zbawienia duszy, wartości światopoglądowej wywodzącej się wszak również z doktryny chrześcijańskiej, a zaadaptowanej na gruncie ludowym w sposób, który został nazwany „religijnością ludową”. Jak pisał Wincenty Witos o swojej rodzinnej wsi: „nie będzie to żadną przesadą, jeżeli zaznaczę, że ogromna większość ludności wiejskiej żyła daleko więcej myślą o przyszłym aniżeli teraźniejszym ziemskim żywocie. Wiara w życie pozagrobowe była bardzo silna i żywa. Ludzie naprawdę uważali ten padół płaczu za krótkotrwały i przejściowy, wierząc święcie, że dopiero po śmierci rozpocznie się nowe i nigdy niekończące się życie”81.

Obie te wartości odgrywały istotną rolę w życiu XIX-wiecznych chłopów, a ich trwanie zaświadcza się właściwie do dzisiaj w tych rejonach kraju, o których ostatnio powiada się, że kontynuują dziedzictwo zasiedzenia od wieków (ergo: suponuje się tym samym, że „zasiedzenie” koresponduje bezpośrednio z kontynuowaniem tradycyjnych wzorów kultury, wzorów konserwatywnych i nieufnych jakimkolwiek zmianom politycznym, jeśli tylko nie mają imprimatur kościelnego). Wiemy wprawdzie, iż rzeczone wartości nie były (i nie są) charakterystyczne tylko i wyłącznie dla warstwy chłopów, ale jest tak, że sposób ich realizowania wiąże się z typowo ludowym wyobrażeniem świata. I to właśnie decydowało o odmienności tej sfery światopoglądu chłopskiego od tego, który oficjalnie wyznaczał Kościół. Pytania o to, w jaki sposób osiągnąć zbawienie, życie wieczne albo po prostu oddawać cześć Bogu, były bowiem dla chłopów jednocześnie wskazaniami wyznaczającymi postępowanie człowieka wobec przyrody (jako świata należącego do porządku boskiego). Każde wykroczenie przeciw naturze, a więc łamanie więzów solidarności z nią, stanowiło zarazem wykroczenie przeciw Bogu, przeciw normom religijnym. W ten sposób wachlarz przekonań w formie nakazów o charakterze dyrektyw (należy robić tak i tak) określał nie tylko drogi zbawienia w sensie religijnym, ale poszerzał się o rozmaite przekonania pozareligijne w ścisłym sensie, najczęściej o zabarwieniu magicznym. Koncepcja grzechu została podporządkowana tym samym ludowemu systemowi wartości.

Wincenty Witos, którego Moje wspomnienia uważam za jedno z najbardziej wiarygodnych świadectw chłopskiej mentalności i niezależne od ujęć etnograficznych źródło wiedzy o podmiotowych aspektach kultury wsi, tak o tym pisał: „zasada «co pomoże człowiekowi, choćby cały świat zyskał, a na duszy swojej szkodę poniósł», była w całej pełni uznawana, a ponieważ wiedziano, że się wciąż grzeszy «myślą, mową i odpuszczeniem dobrego», stwarzało tu zupełną beznadziejność prawie u wszystkich. O niebie ludzie nie śmieli marzyć, a czyściec uważali za największe i jedynie dla siebie możliwe szczęście. Nic to zresztą dziwnego, gdyż poza przykazaniami, których przestąpienie było grzechem, poza grzechami przez Kościół ustalonymi, namnożono sobie tych grzechów i win po prostu bez liku. Za wielki grzech uważano, jeśli ktoś w adwencie, w wielkim poście, w piątek lub sobotę postną czy jakąś wilię wziął do ust trochę serwatki, jadł więcej niż raz na dzień, nie suszył w dzień wyznaczony, w niedzielę lub święto wykonał jakąś pracę konieczną. Grzechem było położenie bochenka chleba «do góry plecami» na stole albo na ławie, wzięcie do ust jedzenia przed umyciem i pacierzem, patrzenie dzieci do studni, uderzenie kijem w wodę lub ogień, oglądanie się w kościele, «wyprymuśne» ubiory itp.”82.

 

Mówiąc tedy o światopoglądzie ludowym, musimy uwzględniać wszystkie odstępstwa od oficjalnej, obowiązującej etyki chrześcijańskiej. Nigdzie nie widać tego lepiej, jak w sferze wspomnianej wcześniej relacji człowieka do przyrody. Światopogląd chłopski jako struktura długiego trwania wyrażał, zwykle nieartykułowaną wprost, koncepcję życia i śmierci, której źródłem były jeszcze wierzenia przedchrześcijańskie. Cechą przyrody, postrzeganej przez chłopów jako zintegrowany, żyjący organizm, była nade wszystko rytmiczność: narodziny — śmierć — odrodzenie. Stąd zakładana przez ten przekaz wartość moralna poszanowania życia traktowana była przez społeczność tradycyjną dość specyficznie. Otóż wiązało się z nią przekonanie: „nie zabijaj, jeśli nie zachodzi potrzeba zachowania czyjegoś życia”. Jest to przekonanie swoiste, dlatego że określa skutki odpowiedniego działania jako moralne względnie niemoralne z punktu widzenia społeczności. Tak więc człowiek mógł ściąć drzewo z przeznaczeniem na budowę domu lub stodoły, ale czynność ścinania drzewa na sprzedaż traktowana już była jako niemoralna. Świadectwa podobnego myślenia przytaczają William Thomas i Florian Znaniecki w swoim nieocenionym dziele, zauważając istotną prawidłowość w realizacji omawianej dyrektywy przekonania o solidarności życia w przyrodzie i w nastawieniu do śmierci. Czytamy tam więc między innymi: „każdy, kto z racji swego zajęcia ma jakiś związek ze śmiercią, budzi w mniejszym lub większym stopniu obawę, jest przedmiotem nienawiści i pogardy — kat, grabarz, nawet kobiety, które myją i ubierają nieboszczyka. Ludzie szczególnie stronią od osoby, która odcina ciało wisielca nawet w najlepszych intencjach. Tę postawę przyjmuje się również wobec śmierci zwierząt. Osobników trudniących się zabijaniem i oprawianiem ich ciał prawie tak samo unika się jak katów. Zalicza się do nich hycli, garbarzy i futrzarzy, rzeźników (jeśli zajmują się ubojem) itd. Wszystkie te funkcje zwykle dlatego wykonują Żydzi lub ludzie, którzy nie mają wiele do stracenia”83.

W ten oto sposób to, co z naszej nowożytnej perspektywy potraktowalibyśmy jako czynności gospodarcze (a więc po prostu służące dobrobytowi grupy), w realiach chłopskich miało sankcję moralną i było oceniane w tych właśnie kategoriach. Ci wszyscy, którzy funkcjonowali wprawdzie w społeczności lokalnej, ale byli — światopoglądowo i moralnie — w jakiś sposób z niej wykluczani, a więc ci, którzy „nie mają wiele do stracenia”, spotykali się z ostracyzmem, warunkowym przyzwoleniem, ale bywało, że lżono ich, tym bardziej potwierdzając, że pozostawali wyłącznie na obrzeżach prawdziwej wspólnoty wartości — tolerowani, ale obcy. Przejmująco pisał o tym Adam Bień, członek władz Polskiego Państwa Podziemnego, chłop ze wsi Ossala w powiecie staszowskim: „Podstawą egzystencji i całą perspektywą chłopa — jest ziemia. Ziemia i tylko ziemia. Stworzona przez Boga dla ludzi, daje życie, a praca na ziemi — orka, siew, żniwo — jest zajęciem jedynie twórczym i świętym. Ubogi i podejrzany jest człowiek, który nie legitymuje się taką służbą i taką pozycją w świecie. Kiedy w słoneczną sobotę żniwną zbieraliśmy i wiązali w snopy niezliczone «garście» żytnie, rozrzucone na ogromnym ściernisku, matka i ojciec niechętnie patrzyli na sznur czarno odzianych Żydów, wolno kroczących na modły szabasowe do domu Abrama Kaufmana. Bowiem właśnie Żydzi byli owym ludem podejrzanym: nie pracowali przecież na ziemi [podkreślenie moje — W.J.B.]”84.

Jeśli przyjmiemy za Stefanem Czarnowskim, Janem Stanisławem Bystroniem i Ludwikiem Stommą, że podstawowymi wyznacznikami tradycyjnej kultury chłopskiej, zwłaszcza w zaborze rosyjskim i austriackim w XIX w. były: izolacjonizm, rytualizm, sensualizm, tradycyjna religijność i ustny przekaz tradycji85, stawiamy tym samym tezę, że kultura wsi była mało podatna na jakiekolwiek zmiany, a jeśli się one pojawiały, najczęściej pozostawały w ostrym konflikcie z zastanymi przyzwyczajeniami86. Wieś była izolowana przestrzennie i klasowo, a w konsekwencji także świadomościowo, czemu sprzyjała mała mobilność chłopów i przywiązanie do ziemi, co oznacza również niechęć do opuszczania własnego orbis interior, wiązało się to bowiem z brakiem kontroli nad tym, co stanowiło istotę bytu chłopskiego. Chłop żył w granicach wsi i parafii, w lokalnej społeczności, ale nade wszystko w obrębie własnej rodziny. Izolacja świadomościowa, opierająca się na dwóch założeniach: „ma być tak, jak jest” i „jest tak, jak ma być”, leżąca u podstaw chłopskiego konserwatyzmu, w całej niemal rozciągłości obserwowana była przez badaczy jeszcze w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Józef Burszta tak o tym pisał: „dawna wieś długo jeszcze po wyjściu z poddaństwa i pańszczyzny stanowiła grupę lokalną o charakterze społeczności zupełnej i względnie samowystarczalnej. Izolacji społecznej na zewnątrz odpowiadał wewnątrz swoisty charakter jej organizacji społecznej, cechującej się jednolitością norm społecznych, wartości i postaw życiowych, zwartością i siłą opinii społecznej, stojącej na straży niezmienności obowiązującego wszystkich jednolitego wzoru społecznego. Wieś jako społeczność była pojmowana przez jej członków jako twór bezczasowy i niezmienny, skończony i absolutny. Właśnie społeczna izolacja i brak możności porównywania doprowadził do absolutyzowania wszelkich wartości i cech własnego, wiejskiego życia. Własne zwyczaje i obyczaje, narzędzia i przedmioty, sposoby i techniki pracy były pojmowane jako coś niezmiennego, absolutnie ważnego i właściwego jednakowo wszystkim”87. Normą podstawową była jednolitość i uniformizacja kultury, wyrażające się w tożsamości zwyczajów, obrzędów, norm moralnych, religii, a nawet standaryzacja przedmiotów kultury materialnej — strojów, naczyń, narzędzi, przedmiotów estetycznych. Idea postępu, zmiany, a więc to wszystko, co groziło podważeniem zasad tradycyjnego życia, było dla społeczności chłopskiej czymś obcym, wiązanym z porządkiem orbis exterior. Józef Chałasiński trafnie diagnozował, że konserwatyzm chłopski wiązał się przede wszystkim z „bogactwem i siłą węzłów wiążących chłopa z rodziną i gromadą”88, co sprawia, że wobec wszelkich zmian ustrojowych państwa (a więc przychodzących z zewnątrz) chłop wykazywał zawsze największą siłę oporu. W kontekście świeżo odzyskanej przez Polskę niepodległości Chałasiński nie miał złudzeń: „Chłop jest również najcięższym orzechem do zgryzienia w procesach formowania się naszej organizacji państwowej”89. Wtórował mu pod tym względem Wincenty Witos, zauważając, że jeszcze w momencie wybuchu I wojny światowej idea przynależności narodowej była czymś obcym chłopom galicyjskim: „Chłopi w swej masie bali się Polski niesłychanie, wierząc, że z jej powrotem przyjdzie na pewno pańszczyzna i najgorsza szlachecka niewola […] z niesłychanym wprost szacunkiem i zaufaniem odnosili się wszyscy do cesarza Franciszka Józefa, uważając go za wcielenie mądrości, nieomylności, a przede wszystkim bezwzględnej sprawiedliwości”90.

Izolacja klasowa wsi zamykała właściwie przed ludnością wiejską szanse awansu i zmiany statusu ekonomicznego, nie mówiąc już o możliwości uczestniczenia w formach kultury ponadlokalnej i pozareligijnej. Jan Stanisław Bystroń zauważył, że przez wiele dekad tylko jeden syn z rodziny chłopskiej mógł udać się do miasta na służbę lub po naukę, i to za uprzednią zgodą dziedzica91. Źródłem informacji o świecie pozostawały trzy wiejskie instytucje: Kościół, dwór oraz karczma, a także — ale w mniejszym zakresie — szkoła92. Zakres i poziom wiedzy przekazywanej w tych nieformalnych typach placówek edukacyjnych raczej jedynie utrwalał istniejące struktury mitycznej świadomości.

Według Ludwika Stommy, który spopularyzował w kraju konkurencyjne wobec kultury ludowej i chłopskiej kultury tradycyjnej pojęcie „kultura typu ludowego”, podstawowym kryterium w rozróżnianiu kultur jest stopień nasilenia ich świadomościowej izolacji, czyli — jak sam to ujmuje — stopień przenoszenia ideologii nad empirię. Jedne kultury charakteryzują się wysokim stopniem rozbudowania owej świadomości, inne zaś oczywiście niskim. Kultura społeczeństw chłopskich została zaliczona do tych pierwszych, których istotą jest tzw. świadomość (podświadomość) mityczna. Należy tym samym do pewnego typu kultur, w których ramach moralność jej członków należy widzieć przez centralną dla kultury typu ludowego opozycję „swój”–„obcy” oraz orbis interior – orbis exterior. Wypadkową tych świadomościowych przeciwstawień jest tzw. moralność swojacka93. Ten swoisty relatywizm moralny („razem swojacy”) miał na względzie to, co wcześniej określiłem mianem ochrony dobra wspólnego. Ale, pisze Stomma, odwołując się do dziesiątków świadectw: „dodajmy, iż w przypadku gdy owo całkiem dowolnie interpretowane «ogólne dobro» zwracało się przeciw osobnikowi szczególnie (narodowościowo, językowo, religijnie czy zawodowo) grupie obcemu, jego zgładzenie jawiło się chłopom niemal jako pożyteczna rozrywka, toteż prześcigali się w pomocy prowodyrom”94.

Kim są obcy dla chłopów? Okazuje się, że jest to kategoria niezwykle pojemna, wcale nieograniczająca się do tych wyznaczników, o których wspomina Stomma. Mogą to być najbliżsi, sąsiedzi, krewni, ludzie określonych stanów społecznych, dzieci itd. Charakterystyczna jest tutaj ambiwalencja tego, co obce, zarówno etnicznie (Cygan, Żyd, Niemiec), jak i obce „wewnętrznie” (kobieta w ciąży)95, zawodowo (kowal, młynarz, szewc, krawiec), dziady, żebracy, ułomni, nawiedzeni. Świat chłopskiej wyobraźni osaczony jest obcością i jej nieustanną ingerencją w to, co oswojone i bezpieczne. Zajmijmy się w tym miejscu jedynie obcością etniczną.