Prowincja Noc. Życie i zagłada Żydów w dystrykcie warszawskim.

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Strona tytułowa


Strona redakcyjna

Publikacja została zrealizowana przy udziale środków finansowych

Task Force for International Cooperation on Holocaust Education,

Remembrance and Research; grant 2005-27

Redaktor prowadzący

Jakub Petelewicz

Projekt okładki

Tomasz Lec

Opracowanie kartograficzne

Paweł E. Weszpiński

Redakcja

Elżbieta Morawska

Copyright © by Authors & Stowarzyszenie Centrum Badań

nad Zagładą Żydów

Copyright maps © by Paweł E. Weszpiński

ISBN: 978-83-63444-03-7

Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów

ul. Nowy Świat 72, pok. 120

00-330 Warszawa, POLAND

e-mail: stowarzyszenie@holocaustresearch.pl

www.holocaustresearch.pl

Wstęp

Wstęp

1.

W przedmowie do opublikowanej w 1939 roku Antologii współczesnych poetów lubelskich Józef Czechowicz pisał: „W tym straszliwym zamęcie, w którym jedyną troską społeczeństw jest, czy wojna będzie dziś, czy jutro, w tej epoce nie do opisania, wieszczonej przez średniowieczne proroctwa, obliczające koniec świata na rok 1944, gdzież znaleźć grunt pod stopami?”1Dziewięć dni po wybuchu wojny poeta ginie pod gruzami zbombardowanej kamienicy u zbiegu ulic Kościuszki i Krakowskiego Przedmieścia w swym rodzinnym Lublinie. Ze zgliszczy wydobyto jedynie strzęp ludzki. W kieszeni ubrania znaleziono niezniszczony słownik polsko-niemiecki podpisany na pierwszej stronie: „Własność Józefa Czechowicza”2. Realna śmierć pod niemieckimi bombami ma swą wizyjną prefigurację w jednym z jego najsłynniejszych wierszy pt. żal: „(...) bombą trafiony w stallach”3.

Poezja Józefa Czechowicza rozpięta jest między Arkadią i Apokalipsą. Sielski krajobraz lubelskiej prowincji, wsi i miasteczek rozrzuconych malowniczo na Roztoczu, przenika nuta ciemna. Splata się w jego wierszach czarowny urok rodzimego krajobrazu i przeczucie nadciągającej katastrofy. Właśnie ten dwoisty splot jest jedną z najbardziej charakterystycznych właściwości jego mowy poetyckiej. Śmierć jest w tej poezji wszechobecna, ale ujawnia się nie wprost, pod postacią aluzji, symboli, wizji, w których elementy świata naturalnego nabierają mrocznych znaczeń. Lęk oswajany jest przez piękno, groza łagodzona przez estetykę. Do katastrofizmu prowadzi go doświadczenie historyczne (udział w wojnie z bolszewikami w 1920 roku, wielki kryzys ekonomiczny, niepokoje społeczne w Polsce lat 30., dojście Hitlera do władzy) oraz doświadczenie egzystencjalne ( świat postrzegany na podobieństwo rzeki Heraklita jest zmienny i nietrwały, a istnienie nieustannie zagrożone, zatapiane przez śmierć jak przez fale powodzi).

Tytuł zbioru studiów o życiu i zagładzie Żydów z dystryktu warszawskiego pożyczyliśmy od Józefa Czechowicza, zapraszając tym samym poetę, aby swą wrażliwością na piękno polskiego pejzażu, a jednocześnie przeczuciem katastrofy patronował również mazowieckiej prowincji, nad którą zapadła noc niemieckiej okupacji. Jest on autorem dwóch cykli poetyckich pod tytułem prowincja noc: jednego z tomu dzień jak co dzień (1930) oraz drugiego z tomu w błyskawicy (1934). Poszczególne utwory w nich zawarte poeta przedrukowywał kilkakrotnie w różnych układach, również mieszając części obu cyklów. W pierwodrukach kolejne ogniwa nie mają numerów, jak w tomikach, lecz tytuły4.

Zarówno „prowincja”, jak i „noc” to słowa kluczowe dla świata poetyckiego Czechowicza. Określają one też w metaforycznym skrócie problematykę, jaką chcemy się zająć w niniejszym tomie. Wskazują na jej podstawowe współrzędne: zainteresowanie tym, co dzieje się na terenach oddalonych od centrum, oraz etyczny wymiar refleksji nad wojennym spustoszeniem. Poetyckie źródła tytułowej formuły świadczą także o tym, że pojęcia „prowincja” nie używamy lekceważąco, przeciwnie – chcemy pozbawić je negatywnych konotacji.

Już przed wojną krytyka literacka nazywała twórczość Czechowicza „poezją prowincji polskiej”5. W cyklach prowincja noc naszkicował liryczne portrety miast Lubelszczyzny: Lublina, Zamościa, Krasnegostawu, Puław, Kazimierza nad Wisłą, a także Wilna (w latach 20. poeta pracował jako nauczyciel na Wileńszczyźnie). Miasta ukazane są o zmierzchu i w nocy, kiedy ciemniejące po zachodzie niebo i światło księżyca zmieszane z blaskiem latarń ulicznych nadają krajobrazowi niepowtarzalny urok. Ten obraz prowincji układa się w porządek arkadyjski: noc – cisza – sen – odpoczynek – piękno i koresponduje z takimi sielskimi wierszami jak Na wsi, gdzie „siano pachnie snem” (s. 9). Obejmuje on naturę (księżyc, gwiazdy, wzgórza, rzeka w dolinie, łąki, ścieżki, drzewa i trawa) i kulturę (uliczki zbiegające się na rynku, dachy kamienic, zegar na wieży, zamek, mury obronne i prowadząca do miasta brama).

Ta sielska prowincja stanie się niebawem scenerią wojny i terytorium Zagłady. Od likwidacji getta w Lublinie rozpocznie się akcja Reinhard – systematyczne mordowanie Żydów w Generalnym Gubernatorstwie. W wierszach Czechowicza jego rodzinne miasto otaczały „pagórków koła” i „cisza”, a po stromych dachach kamienic toczył się księżyc (s. 35, 107). Z opiewanego przez poetę „jabłonkowego” Krasnegostawu (s. 105), z Zamościa, gdzie „rynek to staw kamienny / z ratusza przystanią” (s. 36), z „zawieszonego u gór” Kazimierza, który „ma okna z bursztynu” i którego piękno „wzbiera w wonny nadmiar” (s. 104) mieszkający tam od wieków Żydzi wywiezieni zostali do obozu zagłady w Bełżcu. Nazwy uroczych miasteczek i wsi Lubelszczyzny, zjawiającej się poecie „w półśnie półjawie” (s. 67), nabrały już na zawsze złowieszczego brzmienia: Bełżec, Sobibór, Poniatowa, Trawniki.

Tytuł naszego tomu, zastosowany do opisu pełnej grozy rzeczywistości okupacyjnej, zdaje się absolutyzować jeden tylko wymiar świata poetyckiego Czechowicza, który jest z natury swojej dwoisty: otwarty na Arkadię i Apokalipsę. Przywołując w tytule poetycką formułę autora żalu, chcemy jednak zwrócić uwagę i na tę podwójność. Apokalipsę zagłady Żydów poprzedzała bowiem – na pewno idealizowana, ale jednak realnie odczuwana – Arkadia przedwojennego żydowskiego życia. To na jego tle, bogatym i wielobarwnym, odczuć można w pełni pustkę, w jakiej znaleźli się po wojnie nieliczni ocaleni.

2.

Historycznie i etymologicznie pojęcie prowincji wywodzi się z czasów starożytnego Rzymu i z łacińskiego słowa provincia, określającego terytoria podbite, którymi zarządzał namiestnik wyznaczony przez Rzym. Chociaż w języku polskim, angielskim (province), francuskim (province), niemieckim (die Provinz), hiszpańskim (provincia) i oczywiście włoskim (provincia) słowo „prowincja” jest spadkiem po rzymskiej strukturze administracyjnej, jego sens współczesny wykracza poza terminologię urzędową, gdzie prowincja definiowana jest zazwyczaj jako „jednostka administracyjna w niektórych państwach posiadająca pewną autonomię” (np. w Belgii czy Hiszpanii) lub „będąca częścią struktury federacyjnej” (np. w Kanadzie). Pojęcie prowincji odgrywa dużą rolę w badaniach socjologicznych (np. dotyczących stratyfikacji społecznej, dostępności różnego rodzaju dóbr, w tym edukacji i kultury, w badaniach nad biedą), w etnologii i antropologii kultury. W tych wszystkich wymiarach znaczeniowych zachowana jest podstawowa cecha semantyczna prowincji, czyli obszaru oddalonego od centrum, położonego z dala od stolicy, pozostającego na peryferiach.

Metafory są niezbędne w naszym życiu. Wyrastają z doświadczenia rzeczywistości, które jest podłożem naszego myślenia i działania, są determinowane kulturowo, często zawierają element wartościujący, służą poznaniu i komunikowaniu. Większa część systemu pojęciowego, którym operujemy na co dzień, ma naturę metafor. Charakter metaforyczny ma również opozycja „prowincja”-„centrum” czy też „prowincja”-„metropolia”. Należy ona do grupy tzw. metafor orientacyjnych, związanych przede wszystkim z orientacją przestrzenną, np.: „góra-dół”; „przód-tył”; „głęboko-płytko” i właśnie „centralny-peryferyjny”6. To, co znajduje się w centrum, jest waloryzowane dodatnio: lepsze, mądrzejsze, cenniejsze, silniejsze, pod różnymi względami bardziej wartościowe i godne zainteresowania niż to, co od centrum jest oddalone, co leży na peryferiach i z tego względu jest oceniane negatywnie. Prowincja oznacza więc tereny w różny sposób zacofane, zapóźnione, gorsze (pod względem gospodarczym, kulturowym, cywilizacyjnym). Określenia „prowincjonalny” czy też „prowincjusz”/„prowincjuszka” mają konotacje pejoratywne, wyrażają lekceważenie, niechęć, w najlepszym razie ton protekcjonalny.

Na tak pojętej metaforyce przestrzennej opiera się koncepcja Immanuela Wallersteina, amerykańskiego socjologia, ekonomisty i historyka, który zastosował model centrum-peryferie do badania rozwoju państw i społeczeństw7. Świat coraz wyraźniej dzieli się na centrum, do którego należą kraje bogate oraz peryferia składające się z państw najbiedniejszych, będących przedmiotem gospodarczej i politycznej dominacji i eksploatacji prowadzonej przez centrum.

 

Wprezentowanym tomie studiów chcemy zająć się pewnym regionem okupowanej przez Niemców Polski. W tym sensie badania nasze można określić mianem regionalnych. Podstawowym kryterium wyróżniającym region nie jest jednak dla nas geografia, lecz historia, choć zbieżność tych dwóch kryteriów jest oczywista. Historycy operują zazwyczaj trzema typami regionów historycznych. Małe to obszary prowincji, województw, ziem; średnie to najczęściej terytoria państw; wielkie to złożone organizmy polityczne, np. Europa Środkowa czy Ameryka Łacińska8.

Przedmiotem naszych badań jest obszar nazywany w nomenklaturze okupacyjnej dystryktem warszawskim. Przyjmujemy zarówno okupacyjną terminologię, jak i strukturę administracyjną wprowadzoną przez okupanta, aby zaznaczyć, że interesuje nas Polska pod rządami Niemców, Polska zamieniona przez Niemców w miejsce represji, prześladowań, eksterminacji. Historiografia Zagłady od dawna posługuje się tym okupacyjnym podziałem terytorialnym, by wspomnieć prace Tatiany Berenstein o dystrykcie warszawskim, lubelskim i dystrykcie Galicja9, tom studiów Akcja Reinhardt. Zagłada Żydów w Generalnym Gubernatorstwie pod redakcją Dariusza Libionki10 czy książkę Jacka Młynarczyka o Polakach, Niemcach i Żydach w dystrykcie radomskim11.

3.

Dystrykt warszawski był jednym z czterech dystryktów – obok lubelskiego, krakowskiego i radomskiego – wchodzących w skład Generalnego Gubernatorstwa, powołanego do życia dekretem Hitlera z 12 X 1939 roku. Obejmował obszar około 16 860 km2 i według oficjalnych danych niemieckich z marca 1942 roku zamieszkiwany był przez około 330 5000 mieszkańców. Obok przeważającej liczby ludności polskiej żyło w nim również prawie 600 000 Żydów, 20 000 Ukraińców i ok. 27 000 tzw. folksdojczów12. Mimo iż pod względem powierzchni był najmniejszym z wszystkich nowo utworzonych okręgów administracyjnych, miał największą gęstość zaludnienia -163 osoby na km2. Na teren dystryktu przybywało stale wielu uciekinierów i przesiedleńców z terenów włączonych do Rzeszy. W dystrykcie (poza Warszawą) 1 lutego 1940 roku było zarejestrowanych 26 755 uchodźców, a wśród nich 176 242 Żydów13. Uchodźców stale przybywało – w pierwszym kwartale 1941 roku liczbą Żydów w dystrykcie szacowano na 250 00014.

Granice dystryktu nie pokrywały się z granicami przedwojennego województwa warszawskiego. Zostały z niego wyłączone powiaty północne. Osobna jednostka administracyjna wchodząca w skład Prus Wschodnich – okręg Ciechanów (Zichenau) została utworzona z 10 powiatów: ciechanowskiego, makowskiego, mławskiego, ostrołęckiego, płockiego, płońskiego, przasnyskiego, pułtuskiego (bez Wyszkowa), sierpeckiego oraz z północnej części powiatu warszawskiego (Nowy Dwór, Zakroczym). Powiat działdowski został podzielony pomiędzy Prusy Wschodnie a Rzeszę, powiat gostyniński włączono do Warthegau. Dystrykt warszawski dzielił się na 9 (początkowo 10) starostw powiatowych (Kreishauptmannschaft) i wydzielone starostwo miejskie Warszawę (Stadthauptmannschaft Warschau). Do dystryktu warszawskiego należały więc następujące przedwojenne powiaty: garwoliński, grójecki, łowicki, miński, ostrowski, sochaczewski15, sokołowsko-węgrowski16, warszawski17; dołączono także pięć powiatów byłego województwa lubelskiego, i po jednym powiecie z byłych województw łódzkiego i białostockiego18.

Tabela 1. Ludność powiatów dystryktu warszawskiego w latach 1940 i 1942 z uwzględnieniem ludności żydowskiej19


W dystrykcie warszawskim istniało – oprócz największego getta warszawskiego – około 70 innych gett. Kompletna lista gett jest trudna do ustalenia, brakuje zgodności w źródłach co do ich liczby. Prawdopodobnie wynika to z faktu, że niektóre getta istniały bardzo krótko, zaledwie kilka tygodni (np. większość gett w powiecie sochaczewskim), w niektórych miasteczkach istniały skupiska żydowskie oraz judenraty, nie było jednak gett (np. w Garwolinie), w innych wypadkach getto obejmowało dwie miejscowości (np. Falenicę i Miedzeszyn) i czasem jest traktowane jako jedno getto, a czasem jako dwa. Lista skupisk żydowskich wraz z podstawowymi informacjami o nich znajduje się w tabeli w aneksie na s. 207. Do książki dołączona jest także mapa dystryktu warszawskiego, na której zaznaczono wszystkie getta i obozy pracy znajdujące się na jego terenie.

4.

W historiografii Zagłady na ziemiach polskich widoczne jest nierównomierne traktowane „prowincji” i „centrum”. Stosunkowo dobrze rozpoznana i opisana jest eksterminacja Żydów w dużych miastach, gorzej jest w przypadku miast powiatowych, w przypadku obszarów wiejskich to nierzadko terra incognita. Doskonale widać to na przykładzie dystryktu warszawskiego – „Wielka akcja” w getcie warszawskim została przebadana i opisana bardzo dokładnie we wszystkich jej aspektach (i to zarówno przez badaczy polskich, jak i zagranicznych). Zgoła odmiennie jest w przypadku małych gett Mazowsza i Podlasia. Właściwie poza wspomnianym już tekstem Tatiany Berenstein sprzed ponad pół wieku20, nie doczekaliśmy się żadnego nowego całościowego opracowania traktującego o eksterminacji Żydów na obszarze dystryktu warszawskiego21. W ostatnich latach pojawiło się kilka tekstów dotyczących poszczególnych miejscowości dystryktu (Łowicza, Siedlec, Sokołowa Podlaskiego czy Otwocka)22. Dystrykt warszawski jest nie tylko gorzej opisany od dystryktu dystryktów lubelskiego, Galicja i radomskiego (co w znacznej części jest zasługą historyków niemieckich)23, lecz nawet od stosunkowo słabo rozpoznanego dystryktu krakowskiego.

W polskim piśmiennictwie historycznym, w odniesieniu do całego kraju, na temat okupacji niemieckiej funkcjonuje dość jednostronny obraz prowincji. Przez lata skupiano się głównie na martyrologii ludności polskiej, oporze społecznym, a przede wszystkim funkcjonowaniu konspiracji zbrojnej. W okresie PRL uwagę badaczy skupiały przede wszystkim formacje komunistyczne, po 1989 roku – Armia Krajowa. Zarówno w monografiach i studiach regionalnych, jak również w pracach poświęconych formacjom podziemia niepodległościowego i komunistycznego, obecność Żydów jest co prawda odnotowywana (tak przed 1989 rokiem, jak i później), lecz temat ten traktowany jest skrótowo, a co więcej – selektywnie. Piszący na ten temat autorzy ograniczali się zwykle do podania podstawowej faktografii i kilku szczegółów dotyczących pomocy Żydom24. Z drugiej strony historiografia żydowska, z natury rzeczy, koncentrowała się na losie ofiar – eksterminacji i oporze, a przy tym, co nie jest bez znaczenia, przedstawiała obraz polsko-żydowskich stosunków w ciemniejszych barwach25. Mówiąc w pewnym przybliżeniu – mieliśmy do czynienia z dwiema równoległymi narracjami: historią Polaków, przeciwstawiających się okupacyjnemu terrorowi, a ponadto niosących pomoc Żydom, oraz historią Żydów: cierpiących, prześladowanych i masowo mordowanych pośród wrogiego bądź obojętnego otoczenia. Porównując niektóre opracowania, można było odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z tymi samymi miejscami, regionami, z tym samym „czasem akcji”, lecz zupełnie inną, wręcz rozłączną fabułą. Wynika to w dużej mierze ze specyfiki powojennych świadectw – Polacy ogniskowali swoją uwagę na opisie losów własnej wspólnoty narodowej, gdzie Żydzi pojawiali się tylko jako element okupacyjnego krajobrazu26. Z kolei ocaleni z Zagłady koncentrowali się na własnych traumatycznych przeżyciach. Tendencje te są jaskrawo widoczne przy zestawieniu ksiąg pamięci i opracowań dotyczących antyniemieckiej konspiracji.

Brak głębszych analiz dotyczących prowincji sprawia, że wiedza na temat eksterminacji Żydów na ziemiach polskich jest niekompletna, zwłaszcza w kontekście relacji polsko-żydowskich. W pierwszych latach okupacji kształtowały się one inaczej niż w wielkich miastach z wydzielonymi „dzielnicami żydowskimi”. Codzienne kontakty były bliższe, a dystans pomiędzy obiema społecznościami, pomimo okupacyjnego ustawodawstwa i nasilających się represji, był o wiele mniejszy. Niepełne odizolowanie Żydów od Polaków odegrało olbrzymią rolę w okresie trwających od lata 1942 roku akcji eksterminacyjnych.

Z dzisiejszej perspektywy wydaje się, iż oprócz opisu procesu eksterminacji Żydów, najważniejszym z punktu widzenia polskiego historyka zagadnieniem jest obszar polsko-żydowskich styczności w czasie wojny i okupacji. Należy dążyć do przezwyciężenia podziału na prawdę „polską” i „żydowską”, w odniesieniu do prowincji ujawniających się szczególnie jaskrawo, i rekonstruować fakty w oparciu o szerszą niż dotychczas bazę źródłową.

Źródła – nowe lub te odkrywane bądź czytane na nowo – prowadzą do tego, co w okupacyjnej historii wydaje się najważniejsze dla uchwycenia specyfiki polskiego doświadczenia wojny. Prowadzą ku wielowymiarowej przestrzeni spotkania Polaków i Żydów w czasie Zagłady. Rewelatorem takiego podejścia był niewątpliwie odczytany na nowo przez Jana T. Grossa27 Dziennik okupacji Zamojszczyzny Zygmunta Klukowskiego28. Dla dystryktu warszawskiego takim dokumentem jest rzecz jasna Spowiedź Calela Perechodnika. Tej wagi dokumenty osobiste należą jednak do rzadkości. Na prowincji zarówno Polacy, jak i Żydzi pisali mniej29. W pracach nad poszczególnymi studiami tego tomu wykorzystano różne typy źródeł. Ze źródeł autobiograficznych obok dzienników sięgnięto przede wszystkim po (publikowane i niepublikowane) wspomnienia i relacje, przede wszystkim po dwa zbiory relacji żydowskich spoczywających w archiwach Instytutu Yad Vashem wJerozolimie i Żydowskiego Instytutu Historycznego wWarszawie. Jeśli chodzi o źródła żydowskie nieocenioną rolę odgrywają materiały zebrane w Konspiracyjnym Archiwum Getta Warszawskiego Emanuela Ringelbluma. Źródła polskie to przede wszystkim dokumentacja polskiej konspiracji ze szczebla centralnego i terenowego (przechowywana w Archiwum Akt Nowych), prasa konspiracyjna. Novum stanowi wykorzystanie akt sądów grodzkich (Archiwum Miasta Stołecznego Warszawy). Niektórzy autorzy wykorzystali przede wszystkim dokumentację niemiecką (akta gubernatora dystryktu warszawskiego, szefa warszawskiego SS i Policji, sądów specjalnych, prasa „gadzinowa”, dokumentacja Zentrale Stelle Ludwigsburg).

Wielości źródeł towarzyszy w naszym tomie różnorodność perspektyw badawczych i podejście interdyscyplinarne. Autorzy zamieszczonych studiów wykorzystują narzędzia badań historyczno-dokumentacyjnych czy socjologiczno-psychologicznch, inspiruje ich antropologia kultury i analiza dyskursu.

5.

Studia opatrzone wspólnym tytułem Prowincja noc nie są zwykłą antologią tekstów o Zagładzie, lecz stanowią spójną całość posiadającą przemyślaną strukturę, właściwą sobie dramaturgię i logikę narracyjną. Kompozycję tomu organizują dwie zasady porządkujące.

Po pierwsze – zasada prezentacji chronologicznej, ale traktowana elastycznie, jako ogólna wytyczna, z dopuszczalnymi odstępstwami zarówno w układzie rozdziałów tomu, jak i wewnątrz poszczególnych studiów. Po drugie – zasada zmienności perspektyw i planów prezentacji: od ekspozycji do rozwinięcia; od ogółu do szczegółu; od opisu faktograficznego do jego interpretacji; od ujęcia wewnętrznego (perspektywa żydowska) do ujęć zewnętrznych (kontekst niemiecki, kontekst polski).

 

Tom rozpoczyna się historycznym prologiem autorstwa Barbary Engelking „Żydowskie wspólnoty w przededniu wybuchu wojny”. Spełnia on funkcję swoistej ekspozycji dramatu: w szkicowym zarysie opowiada o tym, jak wyglądały tereny, na których rozegrać się miała Zagłada, i jak żyli ludzie, którzy zostali zgładzeni. Niczym collage przedwojennych filmów dokumentalnych otwierający wystawę w Yad Vashem, tekst ten pokazuje twarze zamordowanych, pełnię ich życia ujętego w różnorodne formy organizacji, wielość instytucji społecznych, politycznych, kulturalnych, sportowych. Nasza książka opowiada o zagładzie tych wspólnot, ale grozę Zagłady, jej destrukcyjną moc odczuć można tylko wtedy, kiedy skonfrontujemy bujność i wielobarwność życia „przed” z pustką „po”. Patronat Czechowicza zaznaczony w tytule tomu, który przywołuje poetycki obraz arkadyjskiej prowincji podszyty przeczuciem katastrofy, pomaga nam wydobyć ten kontrast.

Studium Jacka Młynarczyka „»Akcja Reinhard« w gettach prowincjonalnych dystryktu warszawskiego, 1942-1943” wprowadza czytelnika in medias res, to znaczy w centralny dla całego tomu temat zagłady Żydów. Autor na podstawie najpełniejszej dostępnej obecnie bazy źródłowej przedstawia strukturę i działania niemieckiej administracji okupacyjnej w dystrykcie warszawskim, gromadzi informacje demograficzne na temat ludności żydowskiej dystryktu, skrupulatnie rekonstruuje urzędnicze procedury, przebieg i statystykę mordu. W sprawozdawczym, beznamiętnym stylu, odbiegającym od części tekstów tego tomu, ukazuje, co Niemcy zrobili z Żydami i jak to zrobili. Pedantyczny miejscami opis procesu Zagłady, prowadzony z perspektywy sprawców, nieujawniający na zewnątrz emocji, stroniący od łatwego psychologizowania czy fałszywego patosu – wywołuje swoim chłodem i rzeczowością silne wrażenie30. Wiemy, co się stało, kiedy i jak cały proces przebiegał, kto brał w nim udział, ilu Żydów zamordowano. W horyzoncie refleksji, jaki otwiera ten tekst, wciąż bez odpowiedzi pozostaje pytanie: dlaczego? Studia zawarte w tym tomie krążą wokół tego pytania. Podejmując próby interpretacji, ich autorzy starają się – z różnych perspektyw metodologicznych – nie tylko opisać, lecz także podjąć ryzyko zrozumienia.

Kolejny tekst pozostaje przy spojrzeniu z zewnątrz, pokazując los tych Żydów dystryktu, którzy zostali uwikłani w szczególnego typu relacje z okupacyjnym wymiarem sprawiedliwości. Jan Grabowski („Żydzi przed obliczem niemieckich i polskich sądów w dystrykcie warszawskim Generalnego Gubernatorstwa, 1939-1942”) odsłania bardzo mało dotychczas znaną kartę historii Żydów podczas wojny. Dowiadujemy się, o jakiego typu sprawy tu chodziło, jakie obszary życia okupacyjnego procesy te odsłaniały, jakie były mechanizmy okupacyjnego sądownictwa, a także jaki był udział polskich adwokatów w tym procederze.

Autorka następnego tekstu, Barbara Engelking („Życie codzienne Żydów w miasteczkach dystryktu warszawskiego”) przyjmuje perspektywę wewnętrzną i sięga do źródeł wytworzonych przez Żydów, aby przedstawić rozległą panoramę życia codziennego żydowskich mieszkańców dystryktu, skupionych w mniejszych czy większych gettach, które znacznie różniły się od znanych i wielokrotnie opisywanych wielkich gett Warszawy, Łodzi czy Krakowa. Głównym przedmiotem zainteresowania jest tu dzień powszedni prowincjonalnego Żyda pod okupacją niemiecką, terror i prześladowania, ale też sposoby radzenia sobie, różne formy organizacji żydowskiej społeczności w wyznaczonych przez Niemców ramach. Wiele miejsca autorka poświęca osobistemu doświadczeniu bohaterów swego tekstu: ich lękom i nadziejom, przejawom degradacji i próbie solidarności. Śledzi też zmiany, jakie w ich życiu prywatnym i rodzinnym przyniosła wojna i okupacja. Opowieść rozgrywa się w trzech fazach: przed ustanowieniem gett, w gettach oraz w okresie deportacji. Obserwujemy Żydów przed ostateczną Zagładą. Na końcu artykułu znajduje się aneks zawierający zbiorcze informacje o gettach dystryktu.

Andrzej Żbikowski w studium „Żydowscy przesiedleńcy z dystryktu warszawskiego w getcie warszawskim 1939-1942 (z pogranicza opisu i interpretacji)” pokazuje losy pewnej części bohaterów poprzedniego rozdziału. Chodzi o tych Żydów, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swoich miasteczek i przesiedleni do Warszawy, lub też o tych, którzy stając się uchodźcami, w ucieczce do stolicy szukali poprawy bytu i szans na przeżycie. Autor rekonstruuje obraz uchodźców, jaki można odczytać z różnych zapisów źródłowych. Odchodzi jednak od perspektywy czysto historycznej (w tradycyjnym rozumieniu), sięgając po narzędzia antropologii kultury. Zapisy te traktuje bowiem jako pewnego typu dyskursy, czyli uwarunkowane historycznie i epistemologicznie reguły budowania wypowiedzi, które przynależą niejako do określonych obszarów ludziej działalności. Umożliwia to próbę odpowiedzi na pytanie, jak postrzegani byli uchodźcy przez samych Żydów, jak ich traktowano, kim byli? Mimo społecznego zróżnicowania i odmiennych losów ta grupa w swojej masie zajmowała niewątpliwie „najniższą pozycje w gettowym inferno”. Na końcu artykułu znajduje się aneks zawierający listę punktów dla uchodźców w getcie warszawskim.

Kolejny tekst, Marty Janczewskiej („Obozy pracy przymusowej dla Żydów na terenie dystryktu warszawskiego”) pozwala nam prześledzić losy innej grupy Żydów – tych, którzy dostali się do obozów pracy. Niemcy, realizując plany budowy dróg czy robót melioracyjnych, poddawali żydowską siłę roboczą brutalnej eksploatacji. Autorka opisuje gęstą sieć obozów dystryktu warszawskiego oraz panujące tam nieludzkie warunki życia i pracy. Obozy bardzo szybko stały się postrachem dla Żydów, okazały się bowiem de facto miejscami pośredniej eksterminacji. Na końcu artykułu znajduje się aneks zawierający listę obozów pracy w dystrykcie warszawskim.

Rozdział autorstwa Małgorzaty Melchior „Uciekinierzy z gett po »stronie aryjskiej« na prowincji dystryktu warszawskiego – sposoby przetrwania” mówi o tych Żydach, którym – w przeważającej części jedynie chwilowo – udało się ujść Zagładzie. Uciekli z gett, zdołali uniknąć wysłania do obozów pracy, wyrwali się z obław i blokad, umknęli przed deportacją do obozów zagłady i teraz ukrywają się po aryjskiej stronie. Ten tekst wyprowadza nas poza granice getta, a także poza punkt kulminacyjny, jakim jest Zagłada. Obserwujemy, w jaki sposób nieliczni rozbitkowie starali się przetrwać i jakie mieli szanse przetrwania.

W rozdziale następnym zawieszamy niejako opowieść o losach Żydów, aby ich oczami spojrzeć na Polaków w czasie okupacji. Jacek Leociak („Wizerunek Polaków w zapisach Żydów z dystryktu warszawskiego”) koncentruje się na tym, w jaki sposób Żydzi postrzegali otaczających ich Polaków. Kim dla nich byli na różnych etapach Zagłady, jakie emocje z nimi wiązali, na ile Zagłada zmieniła, a na ile utrwaliła przedwojenny stereotypy Żyda? Rekonstruując żydowskie doświadczenie na podstawie osobistych zapisów powstających przede wszystkim na gorąco, jeszcze w trakcie wojny, autor stara się odpowiedzieć na pytanie, jakie miejsce zajmują w tym doświadczeniu Polacy?

Dariusz Libionka („Polska konspiracja wobec eksterminacji Żydów w dystrykcie warszawskim”) zmienia perspektywę: mamy tu spojrzenie na Żydów i „problem żydowski” z punktu widzenia konspiracyjnych struktur Polskiego Państwa Podziemnego. Zagłada opowiedziana jest tu z nieżydowskiej perspektywy, z punktu widzenia mniej lub bardziej zaangażowanych obserwatorów.

Tom zamyka rozdział Aliny Skibińskiej „Powroty ocalałych”. Jest to zakończenie naturalne zarówno w sensie chronologicznym, jak i w sensie dramaturgicznym. Tekst ten, odmalowujący krajobraz ziem wchodzących w skład dystryktu warszawskiego tuż po Zagładzie, może – niczym w greckiej tragedii – pełnić funkcję exodos, czyli końcowej pieśni chóru schodzącego ze sceny. Na końcu artykułu znajduje się aneks zawierający wiele danych o Żydach ocalałych na terenie dystryktu warszawskiego.

Terytoria pamięci

Na ziemiach, które Niemcy nazwali dystryktem warszawskim, ślady dawnej obecności Żydów podtrzymuje dziś już tylko pamięć. Spójrzmy na koniec, jak – w najogólniejszych zarysach – przebiega owa praca pamięci po stronie żydowskiej i polskiej.

Pamięć żydowska to przede wszystkim Księgi Pamięci. Większość ksiąg upamiętniających miasta dawnego dystryktu warszawskiego spisano w Izraelu. Powstawały od końca lat 40. do połowy lat 70., najczęściej z inicjatywy ziomkostwa poszczególnych miejscowości.

W każdej Księdze pojawiają się informacje na temat historii miasteczka i osadnictwa żydowskiego, życia religijnego, kulturalnego i społecznego przed wojną, przedstawione są także sylwetki znanych osobistości lokalnej wspólnoty. Potem przychodzi czas na opis Zagłady i prób ratunku, wreszcie – przedstawienie działalności ziomkostw w Izraelu i w świecie. Księgi zamykają listy pomordowanych, nekrologi (także tych członków ziomkostw, którzy zmarli po wojnie). W większości Ksiąg umieszczano też indeksy nazwisk oraz reprodukcje przedwojennych planów miasta.

Autorzy i redaktorzy Ksiąg deklarują najczęściej, że pragnęli ocalić od zapomnienia losy miasteczka i jego mieszkańców. Równie ważnym motywem spisywania Ksiąg jest akt upamiętnienia, traktowany jako wypełnienie religijnego obowiązku. Rzadziej wspominanym motywem jest chęć zaświadczenia o ludobójstwie dokonanym przez Niemców.

Księgi Pamięci są hołdem przedstawicieli pozaeuropejskich skupisk żydowskich złożonym ich braciom z Polski. Spisujący je mają tę gorzką świadomość, że wraz z Zagładą życie żydowskie zniknęło z Polski raz na zawsze, a jego odbudowa jest niemożliwa. Żegnają więc polską część historii Żydów, odprawiają po niej żałobę i opłakują ofiary Zagłady.