Klucze i Kasa. O mieniu żydowskim w Polsce pod okupacją niemiecką i we wczesnych latach powojennych, 1939-1950

Tekst
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Ingo Loose, Aspekty ekonomiczno-prawne niemieckiej polityki okupacyjnej i rola banków oraz innych firm niemieckich w Generalnym Gubernatorstwie 1939-1945

Aspekty ekonomiczno-prawne

niemieckiej polityki okupacyjnej

i rola banków oraz innych firm niemieckich

w Generalnym Gubernatorstwie 1939-1945



Własność prywatna w Trzeciej Rzeszy


Wśród pojęć o podstawowym znaczeniu zarówno w prawodawstwie, jak i w socjologii1 należy wymienić własność i mienie. „Własność” definiuje najdalej idące prawo dysponowania przedmiotami oraz mieniem materialnym lub niematerialnym. Bez ustabilizowanego systemu własnościowego, zagwarantowanego przez prawo, nie ma mowy o stabilizacji całego systemu ekonomicznego i społecznego. Z tego powodu nawet państwa totalitarne nie mogą sobie pozwolić na bagatelizowanie znaczenia własności.

W systemie prawnym Trzeciej Rzeszy kwestie własności były poddane szczegółowym regulacjom, stanowiły bowiem zagadnienie nader istotne dla sprawnego funkcjonowania reżimu. W praktyce naziści zachowali większość przepisów dotyczących własności z czasów Republiki Weimarskiej, przynajmniej w pierwszych latach po dojściu do władzy.

Rzecz w tym, że swoboda korzystania z własności została zdefiniowana według kryteriów rasowych (Żydzi oraz „Aryjczycy”) lub „politycznych”. Jednocześnie porządek własnościowy, regulowany przez znaczną liczbę ustaw i rozporządzeń, stanowił podstawę stabilności kraju, umożliwiał promowanie zwolenników systemu, a także pacyfikowanie konfliktów społecznych. Sami naziści byli więc – przynajmniej w teorii – zainteresowani utrzymaniem sprawnie działającego systemu własności.

Pomimo to w ciągu dwunastu lat rządów nazistowskich doszło do gruntownych zmian w dziedzinie własności prywatnej i państwowej, gdy wzrósł prymat państwa nad prawem do własności osób prywatnych. Hasło „Dobro ogółu ważniejsze jest od korzyści własnej [Gemeinnutz geht vor Eigennutz]” było częścią programu NSDAP już we wczesnych latach dwudziestych. Ponadto coraz ważniejsze stawały się czysto nieekonomiczne kryteria rasowe, które miały służyć różnicowaniu poszczególnych właścicieli. W ten sposób Żydzi zostali pozbawieni prawa dysponowania swoją własnością.

Najważniejsze zmiany w odniesieniu do Żydów wiązały się oczywiście z procesem tzw. aryzacji, czyli przejmowania majątków żydowskich po 1933 r. przez firmy i osoby prywatne o „aryjskim” rodowodzie, przy czym trzeba dodać, że w pierwszych latach Trzeciej Rzeszy reżim hitlerowski nie kładł wielkiego nacisku na to zagadnienie. Już samo przejęcie władzy (Machtergreifung) wystarczyło, by powstało zjawisko, które Martin Dean opisuje jako „oddolny nacisk sterowany odgórnie [pressure from below steered from above]”2. Dopiero w drugiej połowie lat trzydziestych władze nazistowskie stały się bardziej aktywne, być może na skutek doświadczeń płynących z aryzacji. Jednym z przejawów tego zainteresowania było zaangażowanie partyjnych doradców do spraw ekonomii (Gauwirtschaftsberater), od których zgody zależała każda aryzacja w danym okręgu NSDAP. Tam, gdzie – według doradcy – „Aryjczycy” zapłacili rzekomo za mało (np. za przejęty sklep), wprowadzano dodatkowe podatki. W ten sposób wraz z rosnącą liczbą „sprzedaży” mienia żydowskiego państwo (i partia) coraz bardziej wzbogacało się nie tylko na Żydach, lecz także na „aryjskich” kupujących. Jesienią 1938 r. Żydzi w Rzeszy znaleźli się w wyniku dyskryminacji prawnej na dnie. Więcej nie można było już im niczego odebrać, gdyż majątek żydowski został właściwie prawie w całości przejęty. Ostatnie żydowskie sklepy, firmy i przedsiębiorstwa zostały zlikwidowane albo przeszły w ręce „aryjskie”3.

Status mienia prywatnego w czasie wojny jeszcze raz radykalnie się zmienił. To, że najeźdźcy w podbitych krajach bez skrępowania korzystali z własności ludności cywilnej, jest zjawiskiem dobrze znanym od starożytności. Po 1 września 1939 r. wszystkie urzędy do spraw nieruchomości i mienia żydowskiego oraz polskiego na terenach okupowanej Polski stały się ostatnim ogniwem w procesie efektywnego zarządzania mieniem ludzi „rasowo obcych” (Fremdvölkische). Dziwny system podwójnego państwa (Dual State), opisany przez Ernsta Fraenkla4 jeszcze w latach trzydziestych, podczas wojny uległ gwałtownej przemianie, gdyż stabilizatorami systemu okupacyjnego stały się rosnąca przemoc i terror. Pierwsze ofiary (wśród nich 88 tys. Polaków i Żydów deportowanych w grudniu 1939 r. z Kraju Warty do Generalnego Gubernatorstwa) zostały wybrane właśnie ze względu na ich stan posiadania5. Nie oznacza to, że Niemcom w okupowanej Polsce, w szczególności w GG, wszystko było wolno, co potwierdza dość obszerna dokumentacja o naruszaniu przez Niemców obowiązującego w Generalnym Gubernatorstwie prawa własności, znajdująca się w zachowanych aktach sądowych.

Cały proces aryzacji i w ogóle wykluczenia Żydów z życia społecznego oraz – nieco później – z życia ekonomicznego należał do podstawowych obsesji nazistów w latach trzydziestych6. Trudno się wobec tego dziwić, że po 1 września 1939 r. na terenach okupowanej Polski naziści uważali grabież mienia żydowskiego za rzecz ważniejszą niż pozyskanie siły roboczej. Praca przymusowa Żydów polskich była przede wszystkim środkiem poniżenia i terroru, ale Hans Frank i centrala w Berlinie przez długi czas uważali ją za rzecz drugorzędną i nieistotną.

Jesienią 1939 r. na polskich ziemiach włączonych do Rzeszy (eingegliederte Ostgebiete) niemiecka polityka ekonomiczna miała dwa sprzeczne cele: z jednej strony tereny te ze względu na produkcję przemysłową i rolną miały być podporządkowane jak najszybciej niemieckiej gospodarce wojennej, a z drugiej strony zaplanowano całkowitą germanizację anektowanych terytoriów. Tymczasem eksport produktów rolnych do Rzeszy kłócił się z podstawami polityki germanizacyjnej. Celem pierwszego działania była likwidacja przedwojennego porządku ekonomicznego, natomiast drugiego – zbudowanie gospodarki wzorowanej na modelu gospodarczym Rzeszy. Zrealizowanie obu tych planów okazało się niemożliwe bez zastosowania otwartej przemocy i terroru7.

Niemiecka polityka gospodarcza

w Generalnym Gubernatorstwie


W piśmiennictwie historycznym od początku lat dziewięćdziesiątych zaczęto wyraźnie podkreślać znaczenie obozu Auschwitz jako symbolicznego załamania cywilizacji (Zivilisationsbruch). Dlatego też okres między wrześniem 1939 a latem 1941 r. stał się pozornie mniej ważny, chociaż to właśnie te lata można nazwać fazą decydującego „nastawienia zwrotnic” – zarówno w znaczeniu metaforycznym, jak i dosłownym. Bezprecedensowy proces dyskryminacji i plądrowania mienia Żydów polskich – proces, który brutalnością i tempem przyćmił los Żydów niemieckich w Rzeszy – niewątpliwie był istotnym, być może nawet najważniejszym etapem prowadzącym do podjęcia przez nazistów decyzji o całkowitym wymordowaniu wszystkich Żydów w Europie. Ze względu na tak zarysowane tło historycy od kilku lat ponownie bardziej koncentrują się na preludium Zagłady. Ich uwagę przykuwa ogólny obraz zniszczenia ekonomicznych podstaw życia Żydów polskich dokonany przez samych Niemców, w szczególności ich wywłaszczenia, a to pozwala lepiej zrozumieć czynniki i procesy zachodzące nie tylko w centrum władzy, lecz także na peryferiach. Wybór tego okresu pozwala nam również lepiej pojąć rolę różnych niemieckich grup społecznych w przeprowadzeniu tej zbrodni.

Niewątpliwie największe znaczenie dla zrekonstruowania grabieży mienia żydowskiego przez instytucje niemieckie mają akta administracji okupacyjnej, gdyż wszystkie zarządzenia dotyczące rejestracji i konfiskaty mienia żydowskiego należały do kompetencji administracji, przede wszystkim do tzw. rządu GG (Regierung des Generalgouvernements). Pewnym ograniczeniem oficjalnych materiałów jest ten zakres pracy administracyjnej, w którego obrębie reżim hitlerowski ze względu na niewielką liczbę personelu niemieckiego w Polsce musiał współpracować z firmami, bankami, instytucjami prywatnymi itd.

Drugą grupę źródeł stanowią akta przedsiębiorstw. Tutaj sprawa dostępności jest o wiele bardziej skomplikowana niż w wypadku archiwów państwowych. Firmy, zarówno niemieckie, jak i polskie działające wówczas w GG, po 1945 r. miały dużo czasu, żeby oczyścić swoje archiwa ze wszystkich kompromitujących dokumentów. To znów oznacza, że istniejące materiały można traktować tylko jako część oryginalnego, znacznie większego zasobu. Ponadto akta przedsiębiorstw prywatnych bądź państwowych dostarczają zazwyczaj tylko pośrednich informacji o Holokauście, po części dlatego, że firmy po prostu za mało wiedziały o szczegółach „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, po części zaś starały się kamuflować swoją wiedzę np. na temat wykorzystywania robotników przymusowych. Trzeba też pamiętać, że język ekonomiczny jest specyficzny, przez co w materiałach tego typu zupełnie nie uwzględnia się perspektywy ofiar.

Trzecią ważną grupę źródłową stanowią dzienniki i wspomnienia ofiar Zagłady. Te materiały wyraźnie świadczą o bardzo szybkiej pauperyzacji Żydów oraz o terrorze stosowanym wobec nich. Tempo wydarzeń związanych z konfiskatą mienia żydowskiego jesienią 1939 r. sprawiło, że jakiekolwiek aspekty ekonomiczne odgrywają tylko nieistotną rolę w żydowskich świadectwach. Nie znaczy to jednak, że tego typu wspomnienia są nieprzydatne dla naszej wiedzy o rabunku Żydów polskich. Wręcz przeciwnie, istnieje cała gama tematów i dziedzin, w których relacje ofiar są jedynymi dostępnymi materiałami źródłowymi. Tak jest np. w mikrohistorii miasteczek i wsi, licznych gett i podobozów, w sferze pracy przymusowej organizowanej przez pojedyncze firmy itd. Co więcej, całą złożoność zagadnienia rabunku i eksploatacji Żydów w Polsce można oszacować tylko na podstawie relacji samych ofiar. Są to materiały niezwykle zróżnicowane: od dzienników Ludwika Landaua o niemieckiej okupacji Warszawy8, przez artykuły fachowe statystyka i więźnia getta warszawskiego Jerzego Winklera9, po notatki więźniów z Sonderkommando w Auschwitz-Birkenau dotyczące mienia żydowskiego w bloku zwanym „Kanadą”. Jak z tego wynika, w wielu wypadkach zapiski ofiar mają kluczowe znaczenie dla naszego zrozumienia tematu. Rozporządzenia wydawane przez rząd Generalnego Gubernatorstwa i dotyczące losu Żydów w gettach nierzadko są trudne w odbiorze, ponieważ niejasne są ich konsekwencje dla ofiar, w które godził dany przepis. Tutaj więc relacje żydowskie są często znacznie istotniejsze od samych zarządzeń.

 

Natomiast w odniesieniu do jednej kwestii baza źródłowa okazuje się zawodna: historycy mają bardzo mało wiarygodnych informacji dotyczących „nielegalnego”, tj. opartego na korupcji, wzbogacania się. Trzeba dodać, że przykładem takiego zachowania jest działalność dygnitarzy hitlerowskich zajmujących najwyższe stanowiska na podbitych ziemiach polskich – zarówno Alberta Forstera w Gdańsku, jak Arthura Greisera w Poznaniu i Hansa Franka w Krakowie. Wszyscy oni dokonywali tego typu „transakcji”. Dylemat „legalne/nielegalne” czy „oficjalne/nieoficjalne” zmusza do bardzo ostrożnego podchodzenia do wszelkiego rodzaju danych. Oto tylko jeden z przykładów: Urząd Transferu (Transferstelle), który organizował wszystkie dostawy z i do getta warszawskiego, prowadził statystykę rozrachunkową dotyczącą tych dostaw (zob. s. 51-52). Wszelako ów oficjalny transfer nie daje realnego obrazu gospodarki getta warszawskiego.

W polityczno-gospodarczych planach Hitlera i Himmlera polityka okupacyjna w GG miała umożliwić realizację następująco zdefiniowanego celu: terytorium to „powinno zostać sprowadzone do terenu rolniczego, pozbawionego przemysłu, oraz dostarczać siłę roboczą” i w ten sposób wejść w zależność gospodarczą od Rzeszy Niemieckiej10. Odnośnie do nowej organizacji systemu bankowego ustalono tylko, że w GG, w przeciwieństwie do terenów wcielonych do Rzeszy, większe polskie (nieżydowskie) instytucje kredytowe powinny także podlegać niemieckiej kontroli. To samo dotyczyło byłych polskich firm państwowych oraz przedsiębiorstw zarządzanych przez treuhänderów, czyli powierników, a w przyszłości również firm niemieckich, które zamierzały rozwinąć działalność w GG11.

Dla nikogo nie pozostawała tajemnicą myśl przewodnia tej koncepcji gospodarczej, która miała na celu stworzenie rzeszy robotników przymusowych oraz „kraju zdobytego” i „sterty zgliszczy” (Beuteland, Trümmerhaufen12), a także systematyczne rugowanie Żydów z wszystkich dziedzin gospodarki, co w początkowym okresie prowadziło do istotnych tarć w sektorze handlowym. Na ziemiach objętych granicami Generalnego Gubernatorstwa żyło zdecydowanie więcej Żydów niż w Polsce zachodniej, wcielonej do Rzeszy, skąd zresztą większość została deportowana do GG między listopadem 1939 a wiosną 1940 r. Gdy po sierpniu 1941 r. do GG przyłączono jako piąty dystrykt Galicję z 5,9 mln mieszkańców (z czego ok. 400 tys. stanowili Żydzi), żyło tam ok. 2,3 mln Żydów13. Z Generalnego Gubernatorstwa (łącznie z dystryktem Galicja) pochodziło 30% ofiar Zagłady w Europie.

Pierwotna niemiecka strategia gospodarcza dla GG szybko uległa zmianie. Już wiosną 1940 r. miało ono służyć nie tylko jako zaplecze, z którego pobierano by robotników przymusowych. Hans Frank doszedł do wniosku, że Generalne Gubernatorstwo podczas wojny powinno stanąć na tym samym poziomie rozwoju gospodarczego co Rzesza Niemiecka. Najpóźniej wiosną 1941 r. zaczęto otwarcie mówić o „germanizacji” GG, a marzeniem Franka stało się przekształcenie podległych mu ziem w „kraj tak niemiecki jak kraj nad Renem [Rheinland], kraj najbardziej aryjski w całej Rzeszy Niemieckiej”. Jego plan przewidywał, że GG zostanie w najbliższym czasie całkowicie oczyszczone z Żydów14. Wcześniej jednak należało przeprowadzić aryzację ich majątku, a ich samych wykorzystać jako niewolniczą siłę roboczą.

O ile wywłaszczeniu polskich Żydów towarzyszyło mnóstwo rozporządzeń, o tyle działania władz niemieckich dotyczące pracy przymusowej przebiegały zupełnie inaczej15. Powód tego jest jasny: w przypadku grabieży mienia żydowskiego chodziło o zjawisko, którym interesowały się rozmaite (niejednokrotnie mocno ze sobą skłócone) instytucje niemieckie: SS, Urząd Planu Czteroletniego, gauleiterzy, a także ministerstwa Rzeszy. Wobec tego potrzebne były dokładne reguły, rozgraniczające uprawnienia tych instytucji w procesie wywłaszczania Żydów. W przeciwieństwie do tego wykorzystanie przymusowej siły roboczej przebiegało raczej chaotycznie, co sprawiło, że praca przymusowa (szczególnie w pierwszych miesiącach okupacji) wiązała się zazwyczaj wyłącznie z bezsensowną i brutalną przemocą. W wielu przypadkach nie tylko instytucje niemieckie, lecz także prywatne firmy, a nawet poszczególni ludzie ściągali Żydów do niewolniczej pracy.

Takie podejście nie miało nic wspólnego z próbą osiągnięcia korzyści majątkowych czy gospodarczych.

Najważniejszym celem stało się usunięcie Żydów z większych i średnich miast. Na przykład w Krakowie z 65 tys. Żydów miało zostać w mieście jedynie 5-10 tys. rzemieślników. Z czasem Judenratom (radom żydowskim) udało się usystematyzować organizację pracy przymusowej dla Żydów16 – głównie po to, żeby uniknąć przemocy towarzyszącej dzikim łapankom. Nasilenie przemocy trochę się dzięki temu zmniejszało, ale jednocześnie Judenraty niejako mimochodem stworzyły wydajną formę eksploatacji, którą można zaobserwować wszędzie w okupowanej Europie Środkowo-Wschodniej, bądź to w obozach, bądź w gettach lub poza gettami.

Taka polityka gospodarcza w GG dobitnie wskazuje na to, że Niemcy mieli dość sztywne modele ekonomiczne dotyczące sposobów postępowania z mieniem żydowskim. Natomiast to, co się działo między Polakami a Żydami, nie stanowiło dla Niemców przedmiotu zainteresowania – nawet dla niemieckich ekonomistów. Niemcom wystarczyło zaledwie kilka rozporządzeń wydanych na samym początku okupacji, żeby pozbawić Żydów wszelkiej własności i tym samym możliwości prowadzenia działalności gospodarczej. Już po kilku tygodniach przeważająca większość ludności żydowskiej znalazła się w skrajnie trudnych warunkach bytowych, i to zazwyczaj jeszcze przed wprowadzeniem gettoizacji. Sposób postępowania z mieniem żydowskim (a w dalszej perspektywie także z własnością Polaków) zależał od planów ekonomicznych ściśle powiązanych z teoriami rasistowskimi.


Pozbawienie praw i zniszczenie bazy gospodarczej

Żydów w GG

Już jesienią 1939 r. władze niemieckie wydały dziesiątki rozporządzeń ograniczających prawa Żydów. Szef administracji przy dowódcy wojskowym (Verwaltungschef beim Militärbefehlshaber) w Krakowie zażądał pod koniec października od starostów i komisarzy miejskich (Land- i Stadtkommissare) przedłożenia raportów o kondycji przedsiębiorstw przemysłowych podlegających ich kompetencjom oraz podziału bazy gospodarczej na firmy polskie i żydowskie17. Wkrótce potem zablokowano konta bankowe Żydów18. Od tego momentu Żydzi mogli dysponować tylko sumą w wysokości 250 zł tygodniowo, kwoty powyżej 2000 zł trzeba było wpłacić do banku. 28 listopada wydano rozporządzenie nakazujące, by do końca roku „w każdej gminie” utworzone zostały Judenraty19. W paragrafie 5 tego rozporządzenia określono, że każda rada żydowska zobowiązana jest „wykonywać rozkazy urzędów niemieckich”, „sumiennie działać w pełnym zakresie”, a ponadto „wszyscy Żydzi i Żydówki” są zobowiązani do posłusznego wypełniania poleceń wydawanych przez Judenraty. Owo rozporządzenie było jednym z tych, które stawiały rady żydowskie przed ogromnymi dylematami moralnymi w czasie Zagłady20.

1 grudnia 1939 r. wprowadzono dla Żydów obowiązek noszenia opasek21, a jeszcze wcześniej wydano zarządzenie o pracy przymusowej obowiązującej ludność żydowską od 14. do 60. roku życia. Ponadto od 1 stycznia 1940 r. Żydzi w GG nie mieli prawa zmiany miejsca zamieszkania22, a wkrótce potem zaczęto tworzyć pierwsze getta. Na domiar złego niemiecka administracja cywilna samowolnie nałożyła na wiele żydowskich gmin olbrzymie kontrybucje. Na przykład w Lublinie pod koniec 1939 i na początku 1940 r. spóźniona spłata lub brak zapłaty stały się pretekstem do ponownych akcji konfiskaty oraz licznych aresztowań żydowskich właścicieli firm i przedsiębiorców23. Można zauważyć, że już jesienią 1939 r. pojedyncze instytucje kredytowe (np. Bank Komercjalny w Tarnowie) protestowały przeciw zajmowaniu przez komisarzy miejskich kont żydowskich właścicieli. Chodziło tu, oczywiście, nie o dobro żydowskich klientów, lecz o sam sposób przeprowadzenia tych operacji bankowych24. Zarówno wtedy, jak i później przy odbieraniu z rąk policji i SS „bezpańskich” (herrenlos) książeczek oszczędnościowych bankom zależało na wypracowaniu takich form postępowania, które pozwoliłyby na zachowanie pozorów. Wymieniony tu katalog działań dyskryminacyjnych oznaczał dla Żydów w GG pogorszenie ich i tak już katastrofalnej sytuacji materialnej. Z kolei banki niemieckie, które jesienią 1939 r. planowały ekspansję na terytorium GG (filie bankowe w Krakowie), w ogóle nie brały Żydów pod uwagę jako potencjalnych klientów.

Otwarcie filii banków niemieckich w GG nastąpiło w listopadzie i grudniu 1939 r., tzn. w okresie, gdy przygotowywano lub kiedy weszły w życie najważniejsze rozporządzenia antyżydowskie. Ponieważ banki niemieckie były w tym czasie nastawione – ze względu na dalsze istnienie niektórych polskich instytucji kredytowych znajdujących się pod niemieckim nadzorem – na operacje średniego lub dużego zasięgu, można założyć, że praktyczne możliwości współpracy finansowej z żydowskimi firmami lub Żydami jako klientami indywidualnymi zredukowane były do minimum. Fakt, że nazistowska „polityka żydowska” (Judenpolitik) znalazła odbicie w rozumowaniu niemieckich bankowców oddelegowanych do Osteinsatz, obrazuje np. Sprawozdanie dotyczące praktyki zawodowej (Erfahrungsbericht), które opublikował pewien urzędnik Commerzbanku w czasopiśmie branżowym „Der Arbeitskamerad” na początku 1940 r.: „Patrzą na nas bezczelne twarze żydowskie. Wśród tych zbrodniczych typów szukamy daremnie normalnej twarzy polskiej. Prawie całe życie gospodarcze jest zażydzone. Po wprowadzeniu przez administrację niemiecką oznaczenia [sklepów] widzimy prawie w każdym oknie gwiazdę Dawida”25.

Ze względu na strukturę społeczeństwa GG było rzeczą oczywistą, że banki oraz ich pracownicy musiały stanąć twarzą w twarz z prowadzoną przez okupanta Judenpolitik, a później – także z eksterminacją Żydów.

Po „zabezpieczeniu” własności żydowskiej przez Niemców zaczęto zajmować się jeszcze w końcu 1939 r. kontrolą i konfiskatą tego mienia. W tym celu uchylono najpierw „ze względu na podatkową niewiarygodność Żydów” tajemnicę bankową wobec żydowskich klientów: „§ 1. [...] Wszystkie instytucje finansowe, bankierzy i kantorzy mają obowiązek udzielić każdej informacji o swoich stosunkach handlowych z Żydami i z firmami żydowskimi tym urzędnikom państwowym administracji finansowej Rzeszy i byłej polskiej administracji finansowo-podatkowej, którzy odpowiednio się wylegitymują. [...]

 

§ 3. Pod pojęciem firm żydowskich rozumie się przedsiębiorstwa, które znajdują się całkowicie albo w ponad 50 procentach w rękach żydowskich lub są finansowane żydowskim kapitałem”26.

Przywołane tu rozporządzenie nie dało zresztą urzędom żadnych dodatkowych możliwości, które byłyby novum w ich pracy – tajemnica bankowa już od kilku lat pozostawała w Rzeszy Niemieckiej pojęciem względnym. Natomiast instytucje kredytowe uzyskały dzięki niemu ramy prawne do współpracy z urzędami okupacyjnymi.

Krakowskie filie berlińskich banków miały do czynienia z Judenpolitik przede wszystkim przy udzielaniu kredytów firmom wcześniej należącym do właścicieli żydowskich, a następnie zarządzanym przez powierników. Tytułem przykładu: do klientów krakowskiego Commerzbanku należała tamtejsza Fabryka Drutów i Gwoździ Braci Bauminger, która jako „majątek bezpański” (herrenloses Gut) została skonfiskowana, „gdyż właściciele [Żydzi] zbiegli”, i trafiła pod zarząd powierniczy27. Ponieważ firma miała zobowiązania z okresu przed 1 września 1939 r., między berlińską centralą Commerzbanku a jego krakowską filią w latach 1940-1941 prowadzono intensywną korespondencję na temat, czy należy angażować się w nowe operacje przed uporządkowaniem roszczeń wypływających z wcześniejszych umów handlowych: „Przy sprawdzaniu materialnego zabezpieczenia kredytu należy wyjść z założenia, że roszczenia sprzed wojny nie mogą być już włączane. W odniesieniu do pozycji «Kraje nieprzyjacielskie [Rzeszy] w złotówkach 364 562,50» po stronie pasywów bilansu zostaliśmy pouczeni przez Urząd Nadzorczy, że nie wyjaśniono sprawy, czy wierzyciel będzie usatysfakcjonowany. Wierzyciele są Żydami, część mieszka w Tel Awiwie, część w Antwerpii. [...] W ich wypadku nie musimy zakładać całkowitej spłaty należności. [...] Uważamy, że nie ma żadnych wątpliwości co do gwarancji kredytowej”28.

Ewentualne wątpliwości związane z roszczeniami Żydów wynikającymi z przedwojennych umów handlowych wyrażano tylko wówczas, gdy dłużnicy lub byli właściciele przebywali za granicą. W wypadku Żydów mieszkających w GG z góry zakładano, że spłata wierzycieli nigdy nie nastąpi. Inny przykład obrazuje podobne działanie: w odniesieniu do jednej z hurtowni materiałów żelaznych, będącej wcześniej w żydowskim posiadaniu, Commerzbank we wrześniu 1941 r. liczył się naturalnie z tym, że „bez pokrycia mogą pozostać” długi przedwojenne w wysokości 119 000 zł, a „następnie 53 000 zł jako roszczenia Żydów”29. Getta oraz ich późniejsza likwidacja odegrały dużą rolę w polityce bankowej30, gdyż to właśnie getta zapewniały instytucjom kredytowym swego rodzaju zabezpieczenie planowania gospodarczego. W ten sposób można było w przyszłości wykluczyć potencjalne roszczenia co do odszkodowań. Od roku 1942, tj. od początków systematycznej masowej zagłady Żydów w GG, „żydowska historia przedwojenna” firmy nie miała już dla instytucji kredytowych żadnego znaczenia.

Nawiązując do przemyśleń Dory Agatstein-Dormontowej, w procesie niszczenia bazy gospodarczej polskich Żydów w GG można wyróżnić trzy fazy31: pierwsza z nich to okres od napaści na Polskę do tworzenia pierwszych gett, druga obejmuje okres od powstania gett do początków systematycznej zagłady Żydów wiosną 1942 r., natomiast ostatni etap to czas od operacji „Reinhardt” do zakończenia działań wojennych. Każdej z tych faz przyporządkowuje się pewną specyfikę „spieniężenia” (Verwertung) własności polskich Żydów. Podczas gdy początkowo koncentrowano się na „spijaniu śmietanki”32, tj. na konfiskacie ważniejszych firm i nieruchomości oraz na przejęciu żydowskiej własności, już w fazie istnienia gett konfiskaty nabrały nieporównywalnie większej wagi, choć przede wszystkim w stolicach dystryktów. Etap masowej eksterminacji był powiązany ze „spieniężeniem” dóbr znajdujących się w likwidowanych gettach oraz rzeczy osobistych pozostałych po Żydach mordowanych w ośrodkach zagłady w Bełżcu, Sobiborze, Treblince oraz w nielicznych istniejących jeszcze obozach pracy.

Zubożenie Żydów osiedlonych w centralnej i wschodniej Polsce stanowiło wyjątkowo trudne wyzwanie dla gmin żydowskich oraz dla Rady Głównej Opiekuńczej (RGO) i Żydowskiej Samopomocy Społecznej (ŻSS), na której czele stanął warszawski adwokat i reżyser teatralny Michał Weichert (1890-1967)33. Podobnie jak na terenach wcielonych do Rzeszy, również w GG inne, oficjalne instytucje pomocy społecznej nie zaczęły nieść pomocy głodującej i znajdującej się w nędzy społeczności żydowskiej34. Na domiar złego wstrzymano już wypłacanie świadczeń państwowych dla Żydów35. Podczas wymiany pieniądza w połowie stycznia 1940 r. społeczność żydowska została szczególnie pokrzywdzona – doszło wówczas do oszustw polegających na wydawaniu w bankach i kasach oszczędnościowych nieostemplowanych, tj. bezwartościowych nominałów36. Antysemicka polityka prowadzona na poziomie urzędów miejskich i powiatowych skazała na niepowodzenie podjęte na przełomie 1939 i 1940 r. starania ŻSS, by nakłonić treuhänderów, którzy zarządzali firmami żydowskimi, do wpłat na rzecz żydowskiej opieki społecznej. Chodziło tutaj (podobnie jak w koncepcji Mojżesza Merina dążącego do utworzenia z masy powierniczej żydowskiej własności we wschodniej części Górnego Śląska pewnego rodzaju funduszu wspomagającego Żydów37) o skierowanie pewnej części wpływów Urzędu Powierniczego w Generalnym Gubernatorstwie (Treuhandstelle für das Generalgouvernement) na rzecz społeczności żydowskiej w GG. Według wyliczeń ŻSS w grę wchodziły poważne kwoty, które mogłyby wynosić – dla samego miasta Warszawy – 330 tys. zł miesięcznie38.

Naszkicowany tu rozwój sytuacji doprowadził jesienią 1939 r., jak już wspomniałem, do masowej pauperyzacji Żydów w GG: „Powyższe rozporządzenia uniemożliwiały Żydom zawarcie jakichkolwiek transakcji handlowych czy realizację zamówienia, ponieważ przy zakupie towarów lub przy realizowaniu większych zamówień kupiec musi dysponować większą sumą pieniędzy, szczególnie teraz, kiedy całkowicie zanikły transakcje kredytowe. W jaki sposób żydowski kupiec lub rzemieślnik, który ma do dyspozycji tylko 2000 zł i wolno mu zainkasować od swoich wierzycieli tylko 500 zł miesięcznie, może zakupić potrzebny towar lub surowce, skoro za ten towar musi zapłacić gotówką, a potem często czekać długie miesiące, aż go sprzeda? Dlatego tysiące żydowskich firm musiały zostać zaraz po wprowadzeniu nadmienionych rozporządzeń natychmiast zlikwidowane. [...] Nie będzie przesadą, jeżeli stwierdzimy, że ponad 90% ludności żydowskiej w Generalnym Gubernatorstwie znajduje się na skraju bankructwa”39.

Z akt administracji gospodarczej wyraźnie wynika, że po niemieckiej stronie propagowano przekonanie, iż „odżydzenie” (Entjudung) gospodarki w GG powinno przebiegać podobnie jak aryzacja w Rzeszy Niemieckiej.

Wyłączając Żydów z życia gospodarczego, naziści próbowali - w sposób dość niekonsekwentny – wpłynąć również na nastroje polskiego społeczeństwa w odniesieniu do jego sytuacji gospodarczej. Plany te miały pewne szanse powodzenia, gdyż wiele tysięcy Polaków deportowanych z terenów wcielonych do Rzeszy szukało w GG jakiegokolwiek utrzymania i zarobku40. W związku z „osiągniętą tymczasem izolacją Żydów” można było „stworzyć społeczeństwu Generalnego Gubernatorstwa pole działania na rzecz awansu gospodarczego”41. Jest wobec tego rzeczą oczywistą, że polska ludność GG czerpała korzyści z antyżydowskiej polityki hitlerowskiej, np. przez brak konkurencji handlowej i przemysłowej lub „sprzedaż” własności żydowskiej podczas Holokaustu. Skala tego zjawiska nadal czeka na pełne i porządne opracowanie naukowe42.

Wysiłki legalnych instytucji żydowskich koncentrowały się wobec tego nie na usiłowaniu, by zatrzymać proces pauperyzacji, lecz na jego złagodzeniu lub spowolnieniu. Do tego zaś były potrzebne środki finansowe. Urząd Powierniczy przydzielał od 1940 r. Żydom pozbawionym własności zapomogę w wysokości do 250 zł tygodniowo43, i kwoty te miały pokryć częściowo koszty związane z przesiedleniem do getta, co faktycznie oznaczało wypłatę jednorazową, gdyż po przeniesieniu do getta wypłaty zawieszano. Żydzi, którzy posiadali przedwojenne wierzytelności (tzw. Altgeschäft) wobec firm, które teraz znajdowały się pod kontrolą Urzędu Powierniczego, musieli „zadowolić się wypłatą gotówkową w wysokości od 15 do 25% danej sumy, przy czym zostali jednocześnie zobligowani do pokwitowania odbioru całej sumy należności”. Przy kwotach powyżej 1000 zł informowano żydowskiego wierzyciela, że „uporządkowanie jego roszczeń nastąpi w ramach ogólnych uregulowań wierzytelności”44, co oczywiście nigdy nie nastąpiło.

Jeżeli chodzi o zbieranie środków pieniężnych dla popadających w nędzę Żydów, to stosunkowo największe pole manewru miała ŻSS. Fundusze, które w ramach opieki społecznej organizacja ta miała do swojej dyspozycji, pochodziły z różnorodnych źródeł, takich jak subwencje RGO, ofiary i dary w gettach, opłaty na rzecz gmin żydowskich oraz zapomogi i dary z zagranicy. Przede wszystkim te ostatnie przyniosły w 1941 r. ponad 17 mln zł45.