Klucze i Kasa. O mieniu żydowskim w Polsce pod okupacją niemiecką i we wczesnych latach powojennych, 1939-1950

Tekst
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Strona tytułowa


Strona redakcyjna

Publikacja została zrealizowana w ramach projektu badawczego Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN pt. Losy mienia żydowskiego w Polsce pod okupacją niemiecką i we wczesnych latach powojennych 1939–1950 [Jewish property in Poland under the German occupation and during the early post-war years, 1939–1950] wspieranego przez:

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, grant ODW-0911/B/H03/2011/40

The Rothschild Foundation (Haanadiv) Europe, grant 131/10

Redaktor prowadzący

Jakub Petelewicz

Redakcja, zestawienie indeksu

Beata Bińko

Korekta

Dorota Białas

Projekt okładki i stron tytułowych

Andrzej Łubniewski

Opracowanie typograficzne, skład i łamanie

Pracownia Wydawnicza Andrzej Zabrowarny

Copyright © by Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów, 2014

ISBN: 978-83-63444-36-5

Wydanie pierwsze, Warszawa 2014

Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów

ul. Nowy Świat 72, pok. 120

00–330 Warszawa, POLAND

e-mail: stowarzyszenie@holocaustresearch.pl

www.holocaustresearch.pl

Spis treści

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

Jan Grabowski , Dariusz Libionka, Wstęp

Ingo Loose , Aspekty ekonomiczno-prawne niemieckiej polityki okupacyjnej i rola banków oraz innych firm niemieckich w Generalnym Gubernatorstwie 1939-1945

Jan Grabowski , Zarząd Powierniczy i nieruchomości żydowskie w Generalnym Gubernatorstwie. „Co można skonfiskować? W zasadzie wszystko ”

Andrzej Żbikowski , Eksploatacja ekonomiczna i grabież majątku żydowskiego w propagandzie prasowej w Generalnym Gubernatorstwie 1939-1944

Dariusz Libionka , „Kwestia żydowska” i problemy własnościowe w ujęciu wydawnictw konspiracyjnych ugrupowań nacjonalistycznych

Dagmara Swałtek-Niewińska , „Gospodarowanie” żydowskimi meblami w Krakowie w latach 1939-1945. Działalność Möbelbeschaffungsamt

Karolina Panz , „Singerowie mieli sklep...”. Historia pewnej rodziny i jej mienia

Małgorzata Melchior , Rzeczy i ludzie. Historia jednej rodziny i jej mienia

Barbara Engelking , Czarna godzina. Rzeczy żydowskie oddane na przechowanie Polakom

Nawojka Cieślińska-Lobkowicz , Połowiczna restytucja. Los zaryzowanego mienia żydowskiego w powojennej Europie 1945-1955

Alina Skibińska , Problemy rewindykacji żydowskich nieruchomości w latach 1944-1950. Zagadnienia ogólne i szczegółowe (na przykładzie Szczebrzeszyna)

Łukasz Krzyżanowsk i, „Chcielibyśmy, by ten dom nie pozostał w obcych rękach”. Sądowa restytucja prywatnego mienia żydowskiego w Polsce na przykładzie Radomia i Kalisza 1945-1948

Wykaz skrótów

Noty o autorach

Indeks nazw geograficznych i administracyjnych

Jan Grabowski, Dariusz Libionka, Wstęp

Wstęp




I


Zagładę często próbowano rozumieć bądź tłumaczyć w kategoriach racjonalnych. Do znanych skutków usiłowano dopasować różnorakie przyczyny, które poczynaniom Niemców nadałyby pozory zrozumiałego działania. Jednym z najczęściej przytaczanych motywów była chęć rabunku żydowskiego mienia. Franz Stangl, najdłużej urzędujący komendant obozu zagłady w Treblince, w rozmowie z Gittą Sereny na pytanie: „Dlaczego mordowano Żydów?”, odpowiedział krótko: „Chcieli ich pieniędzy”1. Wbrew twierdzeniu Stangla wiemy dziś dobrze (a było to równie jasne w czasie Zagłady), że Niemcom nie chodziło jednak o pieniądze. Łupy stanowiły rzecz istotną, ale wtórną wobec prawdziwego celu, jakim było wpierw usunięcie Żydów poza nawias społeczeństwa (przez wymuszoną emigrację bądź zamknięcie w gettach), a później – ich fizyczne unicestwienie. Totalny charakter wyniszczenia europejskich Żydów był integralną częścią hitlerowskiego Weltanschauung i wpisywał się bezpośrednio w etos ruchu narodowosocjalistycznego. Żydowskie dobra – w oczach architektów Zagłady – były „pochodną przestępstwa” – mile widzianym, wręcz pożądanym, dodatkiem do „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”.

Rabunek mienia odbywał się w sposób zorganizowany, choć stopień jego usystematyzowania ewoluował na przestrzeni lat i był bezpośrednio związany z lokalnymi uwarunkowaniami. Inaczej wyglądał rabunek na terenie Trzeciej Rzeszy w latach 1933-1939, inaczej później w latach wojny, odmiennie w krajach podbitej Europy Zachodniej, w jeszcze inny sposób (mimo że mechanizm był podobny) w okupowanej Polsce oraz na Wschodzie. Ekspropriacja własności żydowskiej w Polsce, choć powiązana ze schematami działań znanymi z innych krajów, nosiła bowiem bardzo odmienny, kształtowany polskimi warunkami, charakter.

Niemieckie „przywiązanie” do żydowskiego dobra można prześledzić na przykładzie ewolucji praw wywłaszczających ludność „niearyjską” w Trzeciej Rzeszy – praw, które posłużyły za matrycę i wzór dla przepisów wprowadzonych podczas wojny w okupowanej Europie oraz w krajach z Niemcami sprzymierzonych. W 1933 r., w chwili przejęcia władzy przez Hitlera, na terenie Rzeszy znajdowało się ok. 100 tys. przedsiębiorstw (włączając w to mniejsze zakłady, warsztaty czy spółki), które zostały zakwalifikowane jako należące do Żydów. Wyceniono je wówczas na gigantyczną sumę 10 mld marek. Do wiosny 1938 r. ok. 70% tych przedsiębiorstw zostało zlikwidowanych bądź też przekazanych w ręce aryjskie. Do tej chwili ekspropriacja własności żydowskiej odbywała się jednak – jak twierdzili narodowi socjaliści – na zasadzie „dobrowolności”. Za pomocą coraz bardziej restrykcyjnego prawodawstwa Żydów „przekonywano” do wyzbycia się majątku i do emigracji. Na rok przed wybuchem wojny kurs uległ dalszemu zaostrzeniu. 26 kwietnia 1938 r. uchwalono Dekret o rejestracji własności żydowskiej (którym objęto wszystkie walory o wartości przekraczającej 5 tys. RM), a w listopadzie 1938 r. przystąpiono do przymusowej tzw. aryzacji, której celem było całkowite wykluczenie Żydów z ekonomicznego życia Niemiec. Zgodnie z założeniami prawodawców Żydom zakazano jakiejkolwiek działalności ekonomicznej, z wyjątkiem wykonywania pewnych usług przeznaczonych dla innych członków wspólnoty żydowskiej. Należące do Żydów przedsiębiorstwa z początku wzięto w tymczasowy zarząd powierniczy, a potem zaczęto sprzedawać, przy czym pewien procent od wszystkich transakcji musiał trafić do skarbu państwa. W języku fachowym pojawiły się takie akronimy, jak JUVA (Judenvermögensabgabe – podatek od majątku żydowskiego) czy RFS (Reichsfluchtsteuer – podatek od ucieczki z Rzeszy), za którymi kryły się specjalne daniny i haracze nałożone na niemieckich Żydów. Konta należące do Żydów zostały zamrożone, a ich właścicielom wolno było podejmować jedynie niewielkie kwoty, wystarczające na zaspokojenie najbardziej podstawowych potrzeb. Drastyczne zaostrzenie polityki antyżydowskiej w następujący sposób skomentował wówczas Hermann Göring: „Kwestia żydowska musi zostać rozwiązana wszelkimi środkami, a teraz trzeba ich [Żydów] usunąć z gospodarki!”2.

Jedną z charakterystycznych cech systemu kradzieży wypracowanego przez Niemców był jego wielki społeczny zasięg. Na przestrzeni lat miliony Niemców stały się bezpośrednimi lub pośrednimi beneficjentami rabunku, a to musiało pociągnąć za sobą brzemienne w skutki konsekwencje dla ofiar3.

 

W marcu 1938 r., po anszlusie, niemiecki model aryzacji został rozciągnięty na Austrię. Nie było to łatwe, gdyż pierwsze dni i tygodnie nowego reżimu cechowały się brutalną, prowadzoną na dziko grabieżą, w której udział brali „starzy towarzysze” partyjni, przybysze z Niemiec oraz miejscowi koniunkturaliści wszelkiej maści. Kradzieże i wywłaszczenia, których ofiarą padło przynajmniej 25 tys. przedsiębiorstw, zakładów i sklepów należących do Żydów, były na porządku dziennym. W maju 1938 r. gauleiterem Wiednia został Odilo Globocnik, fanatyczny austriacki narodowy socjalista. Jednym z pierwszych zadań Globocnika było ujęcie rabunku austriackich Żydów w karby niemieckich przepisów. Istotnie, już niebawem w Austrii wprowadzono urzędy powiernicze, własność żydowską objęto rejestracją, zablokowano konta bankowe, a wszystkie operacje „wywłaszczania” poddano ścisłej kontroli państwa. Globocnik został po jakimś czasie zmuszony do rezygnacji z tej funkcji w związku z malwersacjami podczas aryzacji żydowskiego mienia, lecz w listopadzie 1939 r. dostał możliwość rehabilitacji – otrzymał awans na dowódcę SS i policji w dystrykcie lubelskim, gdzie zaczął na polskim gruncie zaszczepiać doświadczenia wyniesione z Austrii, a wiosną 1942 r. rozpoczął eksterminację polskich Żydów przeprowadzaną pod kryptonimem akcja „Reinhardt”, której istotnym komponentem była bezwzględna grabież całego majątku ofiar.

II


Niemiecki model ekspropriacji posłużył za wzór dla niektórych krajów podbitej Europy. Więcej, bywało i tak, że władze miejscowe, działając bez bezpośredniego niemieckiego nacisku (czasem wręcz bez wiedzy Niemców), wprowadzały w życie przepisy „żydowskie”, które szły znacznie dalej niż rozwiązania stosowane w tym samym czasie w Rzeszy4. Przykładem może być Francja Vichy, która na potrzeby wywłaszczenia wprowadziła najbardziej otwartą (czyli restrykcyjną) definicję „żydowskości”5. Aż trudno uwierzyć, ale w 1942 r. francuscy eksperci od spraw rasowych uznali (wbrew stanowisku ekspertów niemieckich), że deportacji „na Wschód” – jako Żydzi – mieli podlegać również nieliczni mieszkający we Francji Karaimi! Usuwanie Żydów z administracji oraz z wolnych zawodów zaczęło się tuż po kapitulacji, w lipcu 1940 r., a już w końcu września ukazały się rozporządzenia definiujące pojęcie „Żyd” w kategoriach rasowych oraz zakazujące Żydom powrotu do domów opuszczonych w trakcie działań wojennych6. 3 października 1940 r. opublikowany został Statut des Juifs („Statut żydowski”), zawierający wspomniane wcześniej definicje rasy, przez co uniemożliwił on wielu francuskim Żydom wykonywanie zawodów, a cudzoziemskim Żydom zagroził internowaniem7.

W drugiej połowie października na podstawie „Statutu” rozpoczęła się planowa grabież majątku żydowskiego – najpierw pod młotek poszły większe przedsiębiorstwa, potem przyszła kolej na mniejsze zakłady8.

Fakt, że na obszarze okupowanej Francji oraz pod rządami Vichy rozwijały się dwa, poniekąd ze sobą konkurujące zestawy praw i przepisów antyżydowskich, nadawał sytuacji specyficznej dynamiki, przyspieszając proces rabunku Żydów francuskich9. Rzecz charakterystyczna, w tzw. wolnej strefie wprowadzeniu ustaw wydziedziczających Żydów towarzyszył dyskurs patriotyczny. Zabierając mienie żydowskie, Francja – jak twierdzili ustawodawcy i beneficjenci ustaw – ubiegała poniekąd zakusy niemieckie i ratowała substancję narodową dla państwa francuskiego i dla prawdziwych Francuzów10. Warto o tym pamiętać, gdyż w bardzo podobny sposób racjonalizowano kradzież dokonywaną na Żydach również w innych krajach – między innymi i w okupowanej Polsce.

Z punktu widzenia Niemców współudział miejscowych władz był nie tylko pożądany, był on wręcz warunkiem powodzenia całej operacji. W okupowanej Europie Zachodniej w dużo większym niż gdzie indziej stopniu zachowane zostały przedwojenne struktury państwowe i administracyjne. I to właśnie na nich opierało się powodzenie aryzacji, do której przeprowadzenia Niemcy nie mieli ani dostatecznych środków, ani dość licznego personelu11. Co więcej, głębokie zaangażowanie władz francuskich umożliwiło Niemcom redukcję własnego personelu oraz – co ważniejsze – ułatwiło „spokojny” przebieg wywłaszczenia. To, że nowe przepisy firmowały władze dobrze znane sprzed wojny, nadawało całej operacji znamiona legalizmu i zmniejszało zagrożenie wystąpienia gestów rozpaczy, oporu czy nawet biernego nieposłuszeństwa ze strony ofiar12.

W kwietniu 1941 r., na prośbę strony niemieckiej, władze francuskie powołały Główny Urząd do spraw Żydowskich (Commissariat général aux Questions Juives, CGQJ) – instytucję, której zadaniem było scentralizowanie różnych działań w „kwestii żydowskiej”13. Najważniejszym celem CGQJ stała się wpierw rejestracja Żydów i ich mienia, a potem konfiskata żydowskiej własności. W lipcu 1941 r. kompetencje CGQJ rozciągnięto również na strefę okupowaną – przede wszystkim na region paryski, gdzie mieszkało prawie 80% francuskich Żydów. Nieco wcześniej, w końcu kwietnia, zablokowano prywatne konta Żydów oraz firm, w których udział nadal miał „kapitał żydowski”14. Właścicielom blokowanych kont zezwolono na niewielkie miesięczne wypłaty na zaspokojenie podstawowych potrzeb15. Przepisy te do złudzenia przypominały rozwiązania wprowadzane w latach 19341937 w Rzeszy, w 1938 r. w Austrii oraz (o czym szerzej będzie mowa w niniejszym tomie) w okupowanej Polsce.

Kwestia przejęcia żydowskich nieruchomości od samego początku znalazła się w centrum zainteresowania Głównego Urzędu do Spraw Żydowskich. Francuscy powiernicy przejmowali żydowskie kamienice i zakłady pracy, aż do chwili gdy CGQJ uznał za stosowne sprzedać nieruchomość w ręce aryjskie. Warto podkreślić, że – w dużo większym niż gdzie indziej stopniu – francuscy urzędnicy oparli system powierniczy na obywatelach francuskich16. A ochotników na treuhanderów nie brakowało – do końca okupacji ponad 8 tys. Francuzów zdecydowało się przyjąć powiernicze nominacje. Do aryzacji włączył się także centralny Banque de France, którego szef Pierre-Étienne Fournier wyznaczył nowych francuskich aryjskich kierowników banków, uprzednio odebranych żydowskim właścicielom. I w tym wypadku urzędnicy odwoływali się do idei obrony majątku narodowego przed Niemcami. Natomiast sami Niemcy – pomimo pewnej rozbieżności celów – oceniali bardzo pozytywnie efekty działań francuskiej biurokracji na polu aryzacji i z rzadka jedynie wkraczali w zakres kompetencji CGQJ17.

III


Systemy kradzieży wprowadzone w życie w Holandii i w Belgii odbiegały od rozwiązań przyjętych we Francji. Oba kraje, poddane bezpośredniej okupacji niemieckiej, były w większym stopniu niż Francja uzależnione od decyzji Berlina. Większa też rola w procesie aryzacji przypadła niemieckim urzędnikom oddelegowanym do pracy w podbitych krajach. Na przykład w Belgii wśród 130 treuhanderów czynnych latem 1942 r. znajdowało się jedynie dziewięciu obywateli belgijskich. W obu krajach Niemcy byli zmuszeni (lub też byli gotowi) adaptować politykę antyżydowską do lokalnych warunków, tym bardziej że w Holandii ponad 80% Żydów posiadało miejscowe obywatelstwo, a w Belgii – niespełna 7%18. Wiązały się z tym dwie istotne różnice dotyczące zarówno stopnia asymilacji, jak i poziomu zamożności wspólnot żydowskich. W odróżnieniu od dobrze sytuowanych i od dawna zasymilowanych Żydów holenderskich, wśród belgijskich Żydów przeważali niedawni emigranci z Europy Wschodniej (przede wszystkim z Polski); w większości ludzie ubodzy lub na dorobku. Planując politykę wywłaszczenia i deportacji, Niemcy brali pod uwagę to, że stosunek Belgów do Żydów imigrantów będzie odmienny od nastawienia Holendrów, którzy od swoich żydowskich sąsiadów nie różnili się ani obywatelstwem, ani mową, ani wyglądem.

W obu krajach plan rabunku Żydów uwzględniał – choć w różnym stopniu – interesy aryjskiej ludności kraju gospodarza. Belgijski rząd ewakuował się, co prawda, za granicę, lecz pozostali w kraju ministrowie i wyżsi urzędnicy (z których wielu nie kryło proniemieckich sympatii) przystąpili do współpracy z okupantem. Ta „taktyczna współpraca” – jak ją nazywano – miała na celu ulżenie losowi ludności cywilnej i została po cichu usankcjonowana przez prawowite władze przebywające na emigracji19. Cele Niemców i Belgów były jednak rozbieżne, nawet najbardziej skłonni do „taktycznej współpracy” Belgowie nie byli gotowi przekroczyć granic kolaboracji, poza którymi zaczynała się niewątpliwa zdrada narodowa. Napotykając bierny opór miejscowej administracji, Niemcy nie wahali się wprowadzać własnych rozporządzeń i ustaw, które miały prymat nad prawodawstwem belgijskim. I na tej właśnie drodze powstały w Belgii wierne kopie niemieckich urzędów powierniczych, które służbowo podlegały niemieckiej centrali. Niemiecka administracja wojskowa powołała do życia Brukselski Urząd Powierniczy (Brüsseler Treuhandgesellschaft, BTG), który miał koordynować wysiłki wywłaszczeniowe na terenie Belgii20. Już w połowie października 1940 r. ogłoszono przepisy definiujące Żydów z „rasowego” punktu widzenia21. 31 maja 1941 r. BTG zaczął wręczać nominacje na treuhanderów, a równocześnie zablokowano konta należące do Żydów – i dalej wydarzenia potoczyły się podobnie jak wcześniej w Rzeszy

Z perspektywy wydarzeń, które rozgrywały się (i miały się rozgrywać) w okupowanej Polsce, warto pamiętać o rozlicznych narodowych wariantach systemu ekspropriacji własności żydowskiej wcielonych w życie na zachodzie Europy. Warto też pamiętać o niemieckich próbach – w dużym stopniu udanych – wciągnięcia w proces rabunku możliwie wielu przedstawicieli miejscowego społeczeństwa, a już szczególnie członków elity finansowej czy też prawników i sądowników.

IV


Jak pisał Raul Hilberg, „ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej” miało być samofinansującym się przedsięwzięciem22. W żadnym niemieckim budżecie nie znajdziemy przecież kwot przeznaczonych na wymordowanie milionów Żydów. Środki, które wprawiły w ruch machinę Zagłady, zostały ściągnięte, przynajmniej w części, z ofiar. Odbywało się to na wiele sposobów: czasem – jak w okupowanej Polsce – był to proces rozciągnięty na wiele miesięcy, a czasem – jak podczas inwazji Związku Sowieckiego – rabunek ofiar od ich mordu dzieliły zaledwie dni lub tygodnie.

Pod koniec lat dziewięćdziesiątych kwestie związane z przejmowaniem mienia ofiar Holokaustu stały się przedmiotem kontrowersji i ożywionych debat, które z kolei dały początek szczegółowym badaniom historycznym. Na podstawie nowo odkrytych źródeł w wielu państwach zajęto się działaniami aryzacyjnymi podejmowanymi zarówno w krajach okupowanych, jak i tych związanych z Trzecią Rzeszą23, a także rolą odegraną przez niemieckie oraz zagraniczne firmy i instytucje bankowe24. Innym jeszcze polem badawczym jest tematyka dotycząca zrabowanych dzieł sztuki. Nie zostały natomiast opisane definitywnie korzyści odnoszone przez funkcjonariuszy reżimu narodowosocjalistycznego w okupowanej Europie oraz zatrudnionych na tych obszarach „zwykłych” Niemców. Zresztą tak czy inaczej, jak pisze Saul Friedländer, sporządzenie pełnego rejestru mienia zagrabionego żydowskim ofiarom jest niemożliwe, gdyż „łupiestwo, rozpoczęte, organizowane i wdrażane na całym kontynencie przede wszystkim przez Niemców, rozprzestrzeniło się na władze lokalne, policję, sąsiadów i przypadkowych przechodniów, od Amsterdamu po Kowno, i od Warszawy po Paryż. Do tej grabieży należało także opłacanie się szantażystom, płacenie łapówek lub «grzywien», co odbywało się indywidualnie, ale na wielką skalę. Należy do tego doliczyć przejmowanie domów i rabowanie ich wyposażenia, mebli, zbiorów dzieł sztuki, bibliotek, ubrań, bielizny, pościeli, a także konfiskat kont bankowych i polis ubezpieczeniowych, okradanie sklepów lub przedsiębiorstw handlowych bądź przemysłowych oraz ograbianie ciał [...], czyli mówiąc w skrócie, rzucanie się na wszystko, co mogło być użyteczne czy nadawało się do wymiany bądź sprzedaży”25.

 

V


Jeżeli chodzi o badania polskich historyków poświęcone zagadnieniu grabieży mienia Żydów, pomimo wzrastającej świadomości znaczenia tego faktu, i to nie tylko w dziejach społeczno-gospodarczych Polski, ich dorobek, nawet w odniesieniu do ostatniego ćwierćwiecza, trudno uznać za imponujący. Wprawdzie problematyka aryzacji mienia zawsze była obecna w literaturze przedmiotu, od początku jednak traktowano ją w sposób daleko mniej wnikliwy aniżeli działania skierowane wobec etnicznych Polaków.

W pierwszym powojennym opracowaniu dotyczącym niemieckiej polityki ekonomicznej w okupowanej Polsce (1946), autorstwa ekonomisty Wacława Jastrzębowskiego, przygotowanym, co należy podkreślić, jeszcze podczas okupacji, omówiono działalność Urzędu Powierniczego Wschód (Haupttreuhandstelle Ost, HTO) na ziemiach wcielonych i problematykę konfiskat własności na terenie GG26. Mimo iż opisowi prześladowań Żydów poświęcono stosunkowo niewiele miejsca (odniesienia do tego tematu pojawiają się w wielu partiach książki), wyodrębniono w zasadzie wszystkie etapy i formy rabunku mienia, od przejmowania w zarząd przymusowy przedsiębiorstw i nieruchomości, poprzez eksploatację mieszkańców gett, na rabunku pozostawionego mienia ofiar deportowanych do obozów zagłady kończąc27. We fragmencie poświęconym przejmowaniu majątku nieruchomego mowa była o obrocie żydowskimi nieruchomościami w pierwszych latach okupacji, w tym o sprzedawaniu części z nich Polakom. Zapis ten opatrzono jednak komentarzem, iż skuteczną zaporą dla takich działań było uznanie przez polskie władze na uchodźstwie takich transakcji za niezgodne z prawem, wspomniano także o potajemnych umowach sporządzonych między żydowskimi sprzedawcami a polskimi nabywcami28. Po scharakteryzowaniu etapów eksterminacji Żydów autor pisał: „Oczywiście w toku tego ponurego procederu stopniowo zrywał się kontakt człowieka z jego własnością i warsztatem pracy, które uległy zagrabieniu lub wprost zniszczeniu. W etapie ostatnim, idąc na śmierć, pozostawić już musieli Żydzi resztki swego stanu posiadania, zachowane jeszcze w getcie nieruchomości, zbiedniałe przedsiębiorstwa, zapasy, sprzęty domowe, ubrania i inny dobytek ruchomy. Rzeczy lepsze oddano ludności niemieckiej, gorsze rozprzedano szumowinom społecznym, rozgrabiono, przesłano do zakładów utylizacyjnych itp. Opustoszałe domy poddano najbardziej rabunkowej eksploatacji, polegającej na wyrywaniu drzwi, okien i podłóg, rozbieraniu pieców itp., czemu sprzyjał głód opałowy i brak materiałów budowlanych w zniszczonych miastach”. Dalej mowa była o niszczeniu dzielnic żydowskich, a wraz z nimi większości warsztatów pracy, głównie jednoosobowych i najmniej racjonalnych z ekonomicznego punktu widzenia. Pozostałe przedsiębiorstwa przemysłowe, rzemieślnicze i handlowe zmieniły właścicieli. Wypełnienie luki po Żydach w handlu i rzemiośle dokonało się „siłami wysiedlonych z zachodu urzędników i innych ludzi, którzy utracili zawody, oraz przybyszów ze wsi”.– O dynamice owego „ruchu założycielskiego” świadczy fakt, że na początku 1943 r. liczba przedsiębiorstw w GG zmniejszyła się tylko o ok. 50%, pomimo likwidacji znaczącej liczby przedsiębiorstw polskich29.

Uwagę zwraca pominięcie w powojennym wydaniu znaczącego szacunku: „Ilość ludzi, którzy przejęli funkcje gospodarcze Żydów, względnie przejmą je po wojnie, jest stosunkowo niewielka, oceniana jest na 0,25-0,5 miliona osób, a to na skutek specyficznego składu zawodowego ludności żydowskiej oraz minimalnej wydajności pracy w posiadanych przez nią prymitywnych i małych zakładach rzemieślniczych i handlowych”. Pominięto też stwierdzenie, że na ziemiach wschodnich miejsce Żydów nie zostało zapełnione. W ocenie autora „łagodzenie” spowodowanych „tymi makabrycznymi przyczynami powojennych problemów ludnościowych” będzie miało znaczenie drugorzędne30. Pomimo ostrożności użytych sformułowań, pominięcia pewnych drastycznych szczegółów i sprzeczności we wnioskach, z lektury jasno wynika ogromna skala przekształceń dokonanych kosztem żydowskich obywateli Rzeczypospolitej.

W pierwszych latach powojennych pojawiły się ważne edycje źródłowe dotyczące pozbawiania polskich Żydów majątku przez Trzecią Rzeszę: w 1949 r. wydano drukiem sprawozdania finansowe Odilo Globocnika dotyczące ekonomicznych aspektów akcji „Reinhardt”31, a następnie wiele dokumentów odnoszących się do ekonomicznych aspektów nazistowskiej polityki na ziemiach polskich32. W bardziej szczegółowy sposób problematyka rabunku mienia żydowskiego omawiana była na łamach „Biuletynu Żydowskiego Instytutu Historycznego” w odniesieniu do Warszawy33 oraz w studiach dotyczących eksterminacji Żydów w poszczególnych dystryktach GG, publikowanych w latach 1955-1959 (daleko więcej miejsca poświęcono w nich zresztą pracy przymusowej)34. Problematyka aryzacji mienia charakteryzowana była w najważniejszych opracowaniach dotyczących Generalnego Gubernatorstwa, lecz i w nich została potraktowana oszczędnie; było tak np. w wydanym przez Instytut Zachodni w Poznaniu w 1958 r. tomie Hitlerowskie „prawo” okupacyjne w Polsce (w serii „Documenta Occupationis”). Znalazło się tam kilka rozporządzeń władz cywilnych dotyczących „zabezpieczenia żydowskiego majątku” z lat 1939-194135.

Na inny aspekt problemu, a mianowicie korzyści, jakie odniosła ludność chrześcijańska wskutek eksterminacji Żydów, zwrócił uwagę literaturoznawca Kazimierz Wyka w napisanym w 1945, a wydanym w 1957 r. w tomie Życie na niby głośnym szkicu „Gospodarka wyłączona”, dotyczącym charakteru okupacji niemieckiej oraz bezpośrednich i długofalowych skutków wymordowania Żydów. Całkowite „zniknięcie z handlu i pośrednictwa milionowej masy żydowskiej” uznane zostało przez autora za „centralny fakt psychogospodarczy lat okupacji”. Punktem wyjścia jego refleksji było pytanie, „czy formy, w jakich ta eliminacja się dokonała, i sposób, w jaki społeczeństwo nasze pragnęło i pragnie ją zdyskontować, były i moralne, i rzeczowo do przyjęcia”. Zwłaszcza w kontekście wykładni typowej dla przeciętnego Polaka: „Niemcy, mordując Żydów, popełnili zbrodnię. My byśmy tego nie zrobili. Za tę zbrodnię Niemcy poniosą karę, Niemcy splamili swoje sumienie, ale my – my już teraz mamy same korzyści, nie brudząc sumienia, nie plamiąc dłoni krwią”. A sprowadzając sprawę do prostego równania: „Na Niemców wina i zbrodnia, dla nas klucze i kasa”. Sprawa ma się jednak inaczej, o ile bowiem, jak pisał Wyka – „formy, jakimi Niemcy likwidowali Żydów, spadają na ich sumienie”, o tyle „reakcja na te formy spada jednak na nasze sumienie”36.

Niedługo później (1958) ukazał się dziennik Zygmunta Klukowskiego, lekarza ze Szczebrzeszyna, w którym zawarł on sprawozdanie z codziennych szykan antyżydowskich, w tym zaboru mienia, czy wreszcie przerażające opisy rabunku i „przejmowania” mienia żydowskiego przez ludność wsi i miasteczek w dniach likwidacji gett na Lubelszczyźnie37. Kwestie podniesione przez Wykę i Klukowskiego nie wywołały jednak, z różnych zresztą powodów, rezonansu w literaturze naukowej.

Głębsze zainteresowanie ekonomicznymi aspektami narodowosocjalistycznej polityki antyżydowskiej, w tym grabieżą mienia na ziemiach wcielonych do Rzeszy i w GG, pojawiało się głównie w opracowaniach poświęconych eksterminacji Żydów, przede wszystkim w napisanej z pozycji marksistowskich monografii Hitlerowska polityka zagłady Żydów Artura Eisenbacha38 oraz w kolejnych publikacjach dotyczących getta warszawskiego autorstwa badaczy związanych z Żydowskim Instytutem Historycznym39. Przy okazji studiów nad funkcjonowaniem obozów koncentracyjnych pojawiło się studium na temat rabunku mienia ofiar Aktion „Reinhardt”40. Z innych pozycji na wzmiankę zasługuje tom źródeł o zaborze mienia polskiego na ziemiach wcielonych do Rzeszy41.

W najważniejszych opracowaniach dotyczących całokształtu problematyki okupacyjnej, powstałych w latach siedemdziesiątych, autorstwa Czesława Madajczyka (Polityka III Rzeszy w okupowanej Polsce) i Czesława Łuczaka (Polityka ludnościowa i ekonomiczna hitlerowskich Niemiec w okupowanej Polsce), politykę grabieży i wywłaszczeń Żydów potraktowano dość skrótowo, jeśli już dotykano kwestii przejmowania własności, to przede wszystkim w odniesieniu do mienia polskiego42. U Madajczyka we fragmentach poświęconych postawom Polaków wobec pozbawiania Żydów majątku pojawiały się charakterystyczne skróty i niedopowiedzenia (np. „w czasie wojny szeregi drobnomieszczaństwa zasilił żywioł polski”)43. Z kolei Łuczak, omawiając zabór mienia na ziemiach wcielonych i w GG w ogóle nie wyodrębnił kontekstu żydowskiego44. W latach osiemdziesiątych pisano na ten temat stosunkowo rzadko, przykładowo w opracowaniu poświęconym problematyce ludnościowej i gospodarczej w dystrykcie warszawskim ograniczono się właściwie do problematyki związanej z gettem warszawskim. Tutaj również stosowano przemilczenia lub skróty45.

Po 1989 r. kwestie związane z wojennymi i powojennymi losami mienia zrabowanego ofiarom Zagłady zaczęły być żywiej dyskutowane w kontekście problematyki restytucji46. Nie stanowiło to jednak tak silnego jak za granicą bodźca do pogłębienia badań naukowych, przynajmniej jeśli chodzi o dzieje okupacyjne47. W ogólnych opracowaniach problematyka rabunków i wywłaszczeń pojawiała się sporadycznie, jeśli chodzi o kontekst polski (korzyści czerpanych przez Polaków) – prawie w ogóle48. Do materiałów źródłowych docierano nierzadko przypadkowo, jak choćby podczas odtwarzania szerokiego tła zjawisk związanych z mordem w Jedwabnem. Krzysztof Persak dokonał wówczas analizy niewykorzystywanej wcześniej dokumentacji odnoszącej się do odzyskiwania mienia żydowskiego i obrotu nim tuż po wojnie49, co stało się inspiracją dla kolejnych tego rodzaju prób.

W wydawanym przez Centrum Badań nad Zagładą Żydów przy IFiS PAN roczniku „Zagłada Żydów. Studia i Materiały” pojawiło się kilka tekstów zawierających odniesienia do tej problematyki, by wymienić artykuły Jana Grabowskiego o polskich treuhänderach50 i korzyściach czerpanych z działań pomocowych51, studium Karoliny Panz o losach Żydów w Grójcu z uwzględnieniem, na podstawie okupacyjnych akt z tej miejscowości, „zagospodarowania” mienia pozostawionego przez mieszkańców deportowanych do getta warszawskiego w lutym 1941 r.52, czy wreszcie artykuł Nawojki Cieślińskiej-Lobkowicz o wojennych i powojennych losach mienia kulturalnego polskich Żydów53. W studiach dotyczących eksterminacji polskich Żydów zaczęły być coraz częściej przywoływane dokumenty wskazujące na masowy udział ludności polskiej w rabunkach na terenie likwidowanych gett w GG i rozmiarach handlu rzeczami żydowskimi54, a także motywacje rabunkowe stojące za licznymi mordami ukrywających się Żydów.