Niewidzialna wojna o Twoje życie

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

***

Wahadełko i różdżka

Radiesteci twierdzą, że potrafią wskazać odcinki autostrady szczególnie podatne na wypadki, postawić diagnozę w chorobie, rozpoznać, czy ktoś jest zdemonizowany, przewidzieć płeć dziecka w łonie matki i kurczaka w jajku, zidentyfikować przyczynę awarii samochodu, nieoznakowane groby, fałszywe dokumenty, obiekty pod ziemią, odnaleźć zaginioną osobę, rozpoznać mordercę, wskazać miejsce zbrodni, a nawet gdzie najlepiej biorą ryby oraz gdzie są pchły na sierści psa!

Stawianie diagnoz chorób przy pomocy wahadełka i różdżki sięga starożytnego Babilonu. W czasach nowożytnych zyskało ono popularność na początku XX wieku za sprawą francuskiego księdza Abbesa Mermeta, który poruszając wahadełkiem nad mapą, potrafił wskazać źródło wody oddalone o setki kilometrów. Podobną zdolność miał polski uzdrawiacz-jasnowidz ksiądz Czesław Klimuszko (1905-1980), który przy pomocy mapy i wahadełka umiał zlokalizować zaginionych ludzi, nie ruszając się z mieszkania.

Laicy sądzą, że ruch różdżki czy wahadełka to rezultat działania jakiegoś pola magnetycznego lub promieniowania geopatycznego, ale badania naukowe zanegowały tę tezę. Sami radiesteci nie wiedzą, na jakiej zasadzie działają ich zdolności, ani skąd się biorą. Stwierdzają jednak, że bioenergia ma własną inteligencję, przewyższającą inteligencję człowieka oraz może przeniknąć przez każdą fizyczną przeszkodę. Z tego względu wielu radiestetów potrafi odkryć żyły wodne czy zgubione przedmioty przy pomocy wahadełka, nawet nie wychodząc z domu! W tym celu wprowadzają się w stan lekkiego transu, stanowiącego odmienny stan świadomości. Gordon MacLean napisał w amerykańskim piśmie dla radiestetów The American Dowser (Amerykański radiesteta): „Sekretem skutecznego różdżkarstwa jest osobliwy stan umysłu (…). Różdżkarstwo można przyrównać do stanu lekkiej hipnozy, transu, medytacji”.

Zdolności radiestetyczne mogą być przekazane z ojca na syna i na inne osoby, co sugeruje ich duchowy charakter. Zdaniem radiestetów posługiwanie się tymi zdolnościami przyciąga i rozwija inne zdolności psychotroniczne. To potwierdza, że radiestezja ma okultystyczne podłoże. Nie opiera się na prawach fizyki ani na szczególnych własnościach różdżki czy wahadełka, które same w sobie nie mają oczywiście żadnej mocy. Aparaty wykrywające przedmioty lub wodę działają tylko w ich rękach. Dlaczego tak się dzieje? Wydaje się, że wahadełkiem i różdżką porusza ta sama moc, co deską do wywoływania duchów w czasie seansów spirytystycznych. Nie jest to energia duchowo neutralna, lecz kryje się za nią nadprzyrodzona inteligencja. Ilustruje to wiele historii, takich jak poniższa, opowiedziana przez pewnego anonimowego chrześcijanina:

Udałem się do kobiety leczącej ziołami, która stawiała diagnozy przy pomocy wahadełka. Podawała się za katoliczkę, toteż miałem do niej zaufanie. Sprawdziła mnie wahadełkiem, które wskazało na brak witaminy E i magnezu.

Niedługo potem u mojej żony pojawiły się problemy z oddychaniem. Przyprowadziłem ją do znachorki. Wahadełko wskazało, że trzeba jej witaminy B6, manganu i ziół. Później pojawiły się u niej ataki padaczki. Wahadełko pokazało, że ich przyczyną były zjedzone przez żonę czereśnie.

Kiedy Michał, jeden z moich synów, zaczął narzekać na bóle głowy, użyłem wahadełka. Wskazało ono, że powodem był cukier. Za drugim razem, przy tym samym bólu głowy, wahadełko wskazało jako przyczynę pudełko z chusteczkami higienicznymi, a innym razem jego skarpety i pasek od spodni.

W domu sprawdzałem wahadełkiem wszystko to, co jedliśmy, piliśmy, ubieraliśmy, aby upewnić się, czy jest to dla nas dobre. W ten sposób wahadełko zaczęło prowadzić i kontrolować całe nasze życie. Przy jego pomocy próbowaliśmy rozwiązać wszystkie nasze dylematy. Czasem miałem wątpliwości i przeczucia, że kryją się za nim złe moce, ale służyło nam dość dobrze, przynajmniej do pewnego poniedziałkowego poranka.

Jadąc do pracy, czułem tak wielką wdzięczność do Stwórcy za Jego miłość do mnie, że zacząłem śpiewać pieśni wielbiące Pana Jezusa. Kiedy tak jechałem samochodem i śpiewałem, przyszło mi na myśl, aby posłużyć się wahadełkiem. Wziąłem je do ręki, ale po raz pierwszy odkąd je posiadałem, wahadełko nie poruszało się! Ustawiłem je nad pudełkiem z drugim śniadaniem, ale nawet nad jedzeniem pozostało nieruchome!

Nie muszę mówić, jak bardzo byłem tym przerażony. To była odpowiedź na moje wątpliwości. Wziąłem wahadełko i wyrzuciłem je do lasu, najdalej jak potrafiłem. W tej chwili poczułem się tak, jakby zdjęto ze mnie duży ciężar. Odtąd nie sięgnąłem po nie ani razu. Dziękuję Bogu codziennie za ochronę i uwolnienie mnie z mocy szatana.

Niektórzy próbują wesprzeć tę praktykę biblijnym epizodem o Mojżeszu, który uderzeniem laski wydobył wodę ze skały podczas exodusu (Wj 17:6-7). Czyn Mojżesza nie miał jednak nic wspólnego z radiestezją. Mojżesz nie użył różdżki ani nie szukał wody przy jej pomocy. Bóg polecił mu uderzyć laską w skałę, co Mojżesz uczynił.

Bóg uznał korzystanie z różdżki przez wierzących za przejaw duchowego cudzołóstwa. Powiedział: „pyta o zdanie swojego drewna, poucza go jego różdżka, bo go duch nierządu omamił” (Oz 4:12). Takie praktyki i zdolności są domeną królestwa ciemności (Pwt 18:9-14; 2Krl 9:22; 17:17). Wahadełkiem i różdżką porusza nadprzyrodzona moc z zewnątrz, a nie mięśnie radiestetów. Zapytajcie ich, a powiedzą wam, że skierowanej przez tę moc w dół różdżki nie potrafi podnieść w górę żaden człowiek, nawet najsilniejszy!

Ben Hester, w książce Dowsing (Różdżkarstwo), podobnie jak dr Kurt Koch w Occult ABC (ABC okultyzmu), podali wiele przykładów, kiedy modlitwa skierowana do Jezusa Chrystusa zatrzymała ruch wahadełka i różdżki, a nawrócenie na biblijne chrześcijaństwo pociągnęło za sobą zanik takich czy innych psychotronicznych zdolności.

Zdolności psychotroniczne nie zawsze zanikają przy nawróceniu, jeśli nie towarzyszy temu głośne odżegnanie się od nich. Przechodzą one z pokolenia w pokolenie, mając początek w jakimś świadomym pakcie zawartym przez któregoś z przodków z nadprzyrodzonymi mocami. Mogą też być udzielone przez radiestetę adeptowi przez nałożenie rąk.

Jeśli chcesz uniknąć przekleństwa związanego z królestwem ciemności, nie paraj się radiestezją ani nie korzystaj z usług różdżkarzy. Ich chęć usłużenia swoim „darem” jest godna szacunku. Wielu z nich wierzy, że tym zdolnościom patronuje Bóg, ale radiestezja jest formą wróżenia, a Bóg przestrzega przed wróżeniem, gdyż jest ono domeną szatana (Pwt 18:14).

Chrześcijanie, którzy posługiwali się różdżką czy wahadełkiem, powinni głośno odżegnać się od tych zdolności, a także złamać przekleństwo, które mogło przez to zaciążyć na ich rodzinie. Dopiero głośne wyrzeczenie się tych zdolności w imię Jezusa Chrystusa powoduje uwolnienie od kryjących się za nimi mocy.

***

Kręgarstwo (chiropraktyka)

Większość kręgarzy postrzega masaż pleców oraz uciskanie kręgów jako manipulowanie bioenergią, która ich zdaniem przebiega z mózgu przez kanał prowadzący wzdłuż kręgosłupa. Uciskanie kręgów i masaż okolic kręgosłupa ma ułatwić swobodny przepływ tej mistycznej energii i poprawić stan zdrowia chorego.

Twórcą kręgarstwa był Daniel D. Palmer (1845-1913). Zaczęło się od tego, że Palmer nastawił kręgi swemu głuchemu znajomemu, a ten rzekomo odzyskał słuch. Niedługo potem Palmer nastawił kręgi swej chorej na serce sąsiadce, co ponoć uwolniło ją od choroby serca.

Palmer nie wiedział, że wszystkie nerwy słuchowe ulokowane są w czaszce, a kręgi nie mają wpływu na serce. Uznał, że narządy człowieka są połączone z nerwami przebiegającymi wzdłuż kręgosłupa. W rezultacie doszedł do błędnego wniosku, że przyczyną wszystkich chorób są zakłócenia w przebiegu energii wzdłuż kręgosłupa. Na tym wierzeniu oparł system leczniczy zwany kręgarstwem (chiropraktyką).

Naukowe badania wykazały fałszywość założenia, że manipulowanie wyrostkami kręgowymi powoduje pozbycie się choroby ciała i wywiera jakikolwiek wpływ na przykład na schorzenia oczu, zapalenie wyrostka robaczkowego czy wrzody żołądka. Badania nie potwierdziły też istnienia kanału energii, przebiegającego wzdłuż kręgosłupa.

Daniel Palmer, na wiele lat zanim odkrył kręgarstwo, parał się spirytystycznym uzdrawianiem, radiestezją oraz frenologią1, akceptując wschodnie doktryny, w tym reinkarnację. Zgodnie z okultystyczną tradycją przekazał swoje zdolności synowi. Bartlett J. Palmer (1882-1961) kontynuował uzdrawianie spirytystyczną mocą.

Palmerowie uważali nastawianie kręgów za praktykę nierozdzielnie związaną z manipulowaniem mistyczną energią. Moc tę nazywali inteligencją innate. Wierzyli, że płynie z umysłu przez nerwy wzdłuż kręgosłupa do wszystkich organów ciała człowieka. Twierdzili, że innate przynosi nadprzyrodzoną wiedzę oraz moc, dlatego zwali ją „bogiem w człowieku”.

Inteligencja innate była ich duchowym przewodnikiem. Dzięki niej Palmerowie stawiali diagnozy i otrzymywali instrukcje. Nie ukrywali, że ta duchowa inteligencja była twórcą chiropraktyki. Nazywali ją „partnerem” albo „wewnętrznym towarzyszem”. Nauczali, że kręgarz musi ją odkryć i współpracować z nią, jeśli chce odnosić sukcesy.

Kurt Butler, w książce A Consumer’s Guide to Alternative Medicine (Przewodnik alternatywnej medycyny dla konsumenta) tak napisał na temat kręgarstwa:

Chiropraktyka przypomina bardziej religię niż naukę. Wielu kręgarzy wierzy w moc lub siłę, którą nazywają Inteligencją Innate, Siłą Witalną lub Bogiem Wnętrza. Kontroluje ona funkcje i aktywności tkanki, gruczołów i wszystkich organów ciała, włącznie z funkcjami intelektualnymi. Jak mówią kręgarze, nie można jej zmierzyć, niemniej są pewni, że ich działanie pozwala jej lepiej przepływać, przynosząc zdrowie.

 

Przypomina to twierdzenie akupunkturzystów, że swoją igłą potrafią manipulować i balansować siłę witalną chi, a przez to promować zdrowie (…). Skoro zaś ta inteligentna innate nie może być rozpoznana ani zmierzona, przyjęcie jej istnienia jest aktem wiary. Założenie, że kręgarze potrafią ułatwić jej przebieg, a tym samym poprawić stan zdrowia, wymaga kolejnego aktu wiary.

Potencjalna szkodliwość kręgarstwa wynika nie tylko z jego spirytystycznych założeń i związanych z nimi duchowych niebezpieczeństw. Manipulując kręgosłupem można uszkodzić rdzeń kręgowy i tętnice prowadzące do mózgu. Ponadto praktyki kręgarzy prowadzą nieraz do błędnych diagnoz i opóźnienia w leczeniu, a co za tym idzie do powikłań, a nawet śmierci. Niektórzy kręgarze przy pomocy manipulacji rzekomą duchową energią i wyrostkami kręgowymi próbują leczyć schorzenia, których nie można w ten sposób wyleczyć, na przykład zapalenie płuc, AIDS lub zawał serca. Masaż czy nastawienie kręgu może być chyba jedynym pozytywnym skutkiem ich działalności.

***

Znachorstwo

Czy ze stosowania naturalnych środków takich jak zioła może wyniknąć coś złego? Niestety tak.

Rośliny zostały stworzone na pokarm (Rdz 1:29-30) oraz w celach leczniczych (Iz 38:21). Zioła od wieków wspomagają medycynę. Na przykład digoksyna stosowana w chorobach serca uzyskiwana jest z naparstnicy, morfina z opium makowego, aspiryna jest kwasem acetylosalicylowym pochodzącym z kory wierzby.

Współczesna medycyna nie zapomniała o roślinach. Ich właściwościami i zastosowaniem zajmuje się jej dział zwany farmakognozją. Między farmakognozją a znachorstwem jest jednak różnica. Pierwsza jest dyscypliną naukową wymagającą sporej wiedzy z dziedziny biologii, chemii i medycyny, natomiast znachorstwo jest często oparte na przesądach.

Znachorzy rzadko zwracają uwagę na styl życia i sposób odżywiania chorego. Zamiast szukać prawdziwej przyczyny niedomagań, najbardziej liczy się szybki efekt i powiązany z nim zarobek. Podstawowym niebezpieczeństwem nieprofesjonalnego zielarstwa jest bezkrytyczne stosowanie ziół w wierze, że nie mogą zaszkodzić, choć tak nie jest.

Niebezpieczeństwo niefachowego stosowania ziół bierze się m.in. stąd, że wiele zestawów ziołowych nosi ogólnikowe nazwy: na reumatyzm, na serce, na wątrobę, na bóle żołądka. Tymczasem wątroba czy żołądek mogą być dotknięte rozmaitymi procesami chorobowymi o różnym natężeniu i przyczynie (np. z grupy zapaleń, schorzeń nowotworowych). Próba leczenia wszystkich schorzeń danego narządu bez rozpoznania przyczyny rzadko pomaga, a może opóźnić diagnozę i utrudnić właściwe leczenie.

W rezultacie pacjenci kurowani przez zielarza, trafiają do lekarza, gdy choroba jest zbyt zaawansowana i jest późno na skuteczną interwencję. Kolejnym problemem może być to, że mikstury sporządzane przez znachorów czy zielarzy, w przeciwieństwie do lekarstw oferowanych przez medycynę, zwykle nie noszą daty produkcji, terminu ważności, informacji o działaniach ubocznych, interakcji z innymi medykamentami, ani dokładnego wyszczególnienia składników.

Dr Isadore Rosenfeld, w książce Guide to Alternative Medicine (Przewodnik po alternatywnej medycynie) napisał o przypadkach, gdzie zestawy ziołowe posiadały wysoki stopień zanieczyszczenia, spowodowany nie tylko brakiem higieny przy zbieraniu i przygotowywaniu preparatów, ale także zawartym w nich arszenikiem, rtęcią i ołowiem. Niekiedy torebki z ziołami uspokajającymi czy nasennymi zawierają lekarstwa uspokajające czy chemiczne środki nasenne, które mają wzmocnić ich naturalny efekt.

Laicy na ogół sądzą, że zioła są nieszkodliwe. Tak nie jest. Niektóre rośliny mogą spowodować poronienie lub zaszkodzić karmionemu piersią dziecku. Niewłaściwie dobrane zioła zaszkodzą zdrowiu, a nawet zagrożą życiu. W przeszłości wyrabiano przecież wiele trucizn z roślin. Dr Jacek Matter słusznie zauważył w artykule przestrzegającym przed spirytystycznymi sposobami leczenia (Znaki Czasu z lutego 1998 roku):

Biblia zdecydowanie potępia znachorstwo, czyli zajmowanie się terapią przez ludzi niemających do tego prawnie potwierdzonych kwalifikacji (Pwt 18:10-12). W Polsce takie praktyki są – a raczej powinny być – karane. Nie słyszałem jednak, by któregokolwiek ze znachorów skazano, choć ofiary ich błędów odzyskują zdrowie w łóżkach szpitalnych albo spoczywają cichutko na cmentarzach, o czym mało kto wspomina.

Czy oznacza to, że z powodu istniejącego zagrożenia należy zaprzestać korzystania z ziół? Nie, gdyż wiele osób umiera także na skutek złego zastosowania medycznych lekarstw, ich ubocznych skutków, niewłaściwych diagnoz i porad lekarskich, co jednak nie dyskwalifikuje medycyny. Natomiast należy upewnić się, że dostawca produktów ziołowych jest osobą wykwalifikowaną, zawartość nie jest skażona i zgodna z opisem na etykiecie, a badania farmakognozjologiczne potwierdziły efektywność środka. Należy też zwrócić uwagę na potencjalne skutki uboczne.

Niektóre zioła, ze względu na swe psychodeliczne własności, wykorzystywane były od wieków przez szamanów, czarownice i satanistów. Lektura książek współczesnego szamana Carlosa Castanedy ujawnia ogromną rolę roślin w nawiązywaniu kontaktu ze światem duchowym.

Do kategorii okultystycznych metod leczenia roślinami trzeba zaliczyć m.in. leki kwiatowe Bacha. Edward Bach, zwany „metafizycznym zielarzem” oraz „XX-wiecznym Paracelsusem”, wprowadzał się w trans za pośrednictwem medytacji, aby stawiać diagnozy i przepisywać leki zgodnie z instrukcjami swego duchowego przewodnika.

Niektórzy, niczym dawni czarownicy, wzywają duchy, aby napełniły hodowane przez nich rośliny duchową mocą. Inni wierzą, że w roślinach rezyduje kosmiczna energia, którą można przekazać ich konsumentom. Aromaterapia – jeden z działów spirytystycznego zielarstwa – zakłada posługiwanie się energią, która rzekomo znajduje się w aromacie roślin. Ma ona napełnić chorego. W tym celu sok roślin miesza się z olejkiem i wciera w skórę, wlewa do kąpieli, wdycha lub spożywa.

Związek zielarstwa ze spirytyzmem nie leży oczywiście w samych ziołach, lecz w poglądach znachorów i stosowanych przez nich okultystycznych praktykach, takich jak na przykład diagnozowanie chorób przy pomocy wahadełka. John Ankerberg i John Weldon napisali w książce pt. Can You Trust Your Doctor? (Czy możesz ufać swojemu lekarzowi?):

W większości systemów, które posługują się (w diagnozie, uzdrawianiu, rozwoju psychotronicznych zdolności, osiąganiu odmiennych stanów świadomości) ziołami, roślinami i ich eteryczną energią, uważa się, że zioła i rośliny same w sobie nie mają mistycznej mocy. Tak jak w leczeniu kryształami, są one jedynie środkiem, przez który mogą działać duchowe moce. Wtedy nie różnią się od kryształów, wahadełka, różdżki, kart do tarota, run, patyczków do yijing czy deski do wywoływania duchów. Moc nie jest w tych obiektach, one stanowią jedynie medium, poprzez które duchowe moce realizują swe cele.

Głównym problemem znachorstwa dla chrześcijan są metafizyczne założenia oparte na wierze w spirytystyczną energię oraz posługiwanie się okultystycznymi akcesoriami, takimi jak wahadełko czy różdżka, gdyż w takiej formie zielarstwo może stanowić duchowe zagrożenie.

***

Odmienne stany świadomości

Odmienne stany świadomości są stanem umysłu, który usypia lub wyłącza krytyczne myślenie i zaciera kontakt z rzeczywistością. Można się w nie wprowadzić przez specjalne oddychanie, jogę, medytację, mantrę, hipnozę czy muzykę o odpowiednim rytmie.

Celem tych stanów jest pasywność umysłu, która otwiera go na wpływ duchowych mocy, określanych eufemistycznie jako: kosmiczna jaźń, duch przewodni, bioenergia, bioprądy, siła witalna, wyższe ja, energia zmarłego, psychotroniczna intuicja, alter ego, orenda, chi, ki, prana, kundalini, mana itp.

Stany te służą jako środek do różnych osobliwych fenomenów, włącznie z pozyskaniem zdolności psychotronicznych czy kontaktem z istotami podającymi się za aniołów, kosmitów, zmarłych mistrzów i świętych, a nawet za Marię czy Jezusa.

Skrótem prowadzącym do tych stanów mogą być niektóre narkotyki, zwłaszcza halucynogenne, takie jak LSD. Pod ich wpływem ludziom wydaje się, że osiągają wyższy stan świadomości, duchowe oświecenie czy podróże poza ciałem. Końcem jest często uzależnienie, przedawkowanie, zakaźna choroba, psychoza i zniszczony mózg.

U osób wprowadzających umysł w odmienne stany świadomości występują często te same symptomy, które towarzyszą opętanym, na przykład: stany lękowe, depresja, wybuchowość. Ponadto ludzie ci słyszą w głowie głosy, mają koszmarne wizje, tracą władzę nad ciałem. Doświadczają także takich fenomenów jak kanałowanie (ang. channeling), podróże poza ciałem, regresja czy rebirthing. Niektóre z nich opiszę w dalszej części tej książki.

***

Mediumizm

Mediumizm, czy inaczej kanałowanie, jest rodzajem transu, który służy komunikacji ze światem duchowym, podobnie jak seans spirytystyczny. Medytujący staje się medium, przez które duchowe istoty przekazują swoje nauki, między innymi za pośrednictwem pisma automatycznego.

Demony, które nawiązują kontakt z ludźmi w tych stanach, przybierają postać aniołów, dawnych bogów, guru, kosmitów, Madonny, a nawet Jezusa. Czasem odgrywają rolę istot przyjaznych ludzkości, ale Słowo Boże przestrzega, że diabeł potrafi przybrać postać budzącą szacunek ludzi, a jego słudzy wydać się sprawiedliwymi (2 Kor 11:14).

Podobieństwo między zjawiskiem kanałowania a opętaniem jest uderzające. Helena Bławatska (1831-1891), jedna z pionierek ruchu New Age, która przez całe życie praktykowała kanałowanie, pisanie automatyczne i inne okultystyczne formy mediumizmu, podała:

Mogę powiedzieć tylko tyle, że moje natchnienie definitywnie przychodzi z zewnątrz, co więcej, ktoś wtedy wchodzi we mnie. To nie ja mówię i piszę, ale to coś, co wchodzi we mnie (…), to myśli i pisze za mnie (…). Stałam się czymś w rodzaju składnicy czyjejś wiedzy (…). Ktoś przychodzi i pochłania mnie niczym ciemna chmura; wówczas zostaję zepchnięta w głąb samej siebie i wtedy to już nie jestem „ja”, lecz ktoś zupełnie inny.

Ruth Montgomery, która służyła jako medium, posługując się między innymi pismem automatycznym, przyznała, że channeling „otwiera drzwi, przez które mogą wejść złe i złośliwe duchy”.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?