Niewidzialna wojna o Twoje życie

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

W swoim życiu spotkałem nawet duchownych, którzy cytowali ten tekst na usprawiedliwienie spożywania nieczystych pokarmów. Każdy z nich zatrzymywał się na wersecie 4., który mówi, że można zjeść wszystko, co się spożywa z dziękczynieniem. Podczas gdy werset 5. dodaje coś bardzo ważnego, a mianowicie, że musimy postępować w zgodzie ze Słowem Bożym, jeśli Bóg ma nas wysłuchać i pobłogosławić pokarm. Czy Bóg może pobłogosławić to, czego sam zakazał i nazwał nieczystym? Czy modlitwa oczyści i uczyni zdrowym spożycie przez nas szczura, wieprzowiny czy arszeniku zdrowym? Nie wtedy, kiedy uczynimy to dobrowolnie i świadomie.

Inny fragment Nowego Testamentu, bezpodstawnie odnoszony do spożywania tego, co nieczyste, to słowa Pana Jezusa: „Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha! Gdy się oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go o tę przypowieść. Odpowiedział im: I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka, i zostaje wydalone na zewnątrz. Tak uznał wszystkie potrawy za czyste. I mówił dalej: Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym” (Mk 7:15-20).

W celu poprawnego zrozumienia tej wypowiedzi, musimy zwrócić uwagę na kontekst. W pierwszych wersetach tego rozdziału (Mk 7:1-2) czytamy o zarzutach faryzeuszy pod adresem uczniów Jezusa, a mianowicie, że nie przestrzegają zwyczaju mycia rąk po kontakcie z poganami, zanim zasiądą w domu do posiłku (Mk 7:4). Jak z tego wynika, późniejsze wersety nie odnoszą się do podziału zwierząt na czyste i nieczyste, lecz do żydowskiego obyczaju mycia rąk po kontakcie z poganami, których Żydzi uważali za nieczystych (Mk 7:4). W języku greckim występuje tu słowo bromata (Mk 7:19), które oznacza wszelki pokarm, nie tylko mięso. Potwierdza to, że nie chodziło spożywanie mięsa zwierząt nieczystych, lecz o jedzenie bez rytualnego obmycia rąk. Przy tym warto wyjaśnić, że nie chodziło o higienę przed jedzeniem, lecz o rytualne zanurzenie opuszków palców w wodzie i strząśnięcia jej. Jezus nie popierał tego obyczaju, gdyż nie uważał pogan za nieczystych. Pogarda wobec nie-Żydów była jednak tak mocno zakorzeniona, że Bóg musiał dać apostołowi Piotrowi wizję, aby chrześcijanie żydowskiego pochodzenia nie postrzegali innych narodów jako nieczystych.

Biblia dopuszcza spożywanie mięsa zwierząt czystych. Czytamy w niej, że w okresie Starego i Nowego Testamentu ludzie Boży spożywali takie mięso. Czy jedliby je również dzisiaj? Niekoniecznie. Dlaczego?

 W okresie biblijnym mięso było dobrze oczyszczone z krwi, czego dzisiaj się nie czyni, z wyjątkiem rzeźni prowadzonych przez Żydów oraz muzułmanów.

 W czasach Jezusa i apostołów mięso nie było faszerowane sterydami, jak to się czyni dzisiaj. Sterydy zwiększają masę ciała zwierząt do tego stopnia, że gdyby kurczaki żyły o kilka tygodni dłużej niż zaplanowana data uboju, ich skóra nie utrzymałaby mięsa rozrastającego się pod wpływem podawanych im sterydów!

 Dawniej karmiono zwierzęta naturalną paszą, a teraz dodaje się do niej nienaturalne substancje, w tym antybiotyki.

 Kupując mięso, nie mamy pewności czy pochodzi ze zwierząt czystych, bo zdarza się, że pod pozorem wołowiny sprzedaje się koninę, a w kiełbasie można znaleźć rozmaite mięso, odpadki, a nawet… papier toaletowy.

 Niegdyś środowisko nie było tak skażone jak obecnie, dlatego mięso nie zawierało tylu toksyn. W komórkach mięsnych toksyny odkładają się przez wiele lat, dlatego są znacznie bardziej szkodliwe w przypadku mięsa niż warzyw i owoców.

Ze względu na wyżej wymienione czynniki najlepszą opcją jest znaczne ograniczenie spożycia mięsa lub dieta jarska. Dr Neal Barnard napisał w książce Foods that Fight Pain (Pokarmy zwalczające ból), że proteiny w rybach, drobiu, innych rodzajach mięsa oraz w jajkach usuwają wapń z kości. Także nikotyna, kofeina, alkohol czy brak ruchu przyczyniają się do utraty wapnia. W przeciwieństwie do nich pokarm wegetariański zatrzymuje wapń w kościach. Dr Caldwell Esselstyn przeprowadził badania, które wykazały, że choroby układu krążenia można odwrócić dzięki zastosowaniu diety jarskiej. W jego badaniach wzięli udział ludzie chorzy na serce, którzy byli w beznadziejnym stanie i nie mieli już innych opcji. Po zastosowaniu niskotłuszczowej diety jarskiej ich problemy sercowe zaczęły zanikać. W ciągu 12 lat wśród tych pacjentów nie było ani jednego przypadku zawału serca!

Wielu zakłada, że rezygnacja z wołowiny na rzecz drobiu obniży ich poziom cholesterolu, ale tak nie jest. Dr Neal Barnard wskazał, powołując się na badania przeprowadzone przez kilka ośrodków naukowych, że spożywanie drobiu i ryb w miejsce innych gatunków mięsa obniża cholesterol zaledwie o 5 procent. Jedynie dieta wegetariańska drastycznie obniża poziom niezdrowego cholesterolu. Time, w kwietniowym numerze z 1997 roku tak przedstawił korzyści diety wegetariańskiej:

Jako grupa nikt nie ma niższego ciśnienia krwi od wegetarian, ale dotąd uczeni mogli tylko domyślać się przyczyn tego (…). Odpowiedź przyniosły badania 459 osób, opublikowane kilka dni temu w New England Journal of Medicine, które po raz pierwszy dowiodły, że dieta o niskiej zawartości tłuszczów nasyconych, połączona z dużą ilością owoców i warzyw oraz nabiałem o niskiej zawartości tłuszczu, może drastycznie zredukować nadciśnienie. Ciśnienie krwi osób biorących udział w badaniach znacznie się obniżyło już w ciągu dwóch tygodni (…). Prowadzący badania uczeni stwierdzili, że gdyby cała populacja USA nagle doświadczyła podobnej obniżki ciśnienia krwi, rezultatem byłoby każdego roku 125 tysięcy mniej zawałów serca.

Dieta jarska jest źródłem naturalnie przyswajalnego białka roślinnego, nie zawiera cholesterolu, dlatego chroni przed miażdżycą i jej konsekwencjami. Taka dieta, o ile składają się na nią świeże warzywa i owoce, dostarcza witamin, soli mineralnych i fito-związków, czyli substancji obecnych w owocach i warzywach, które są niezbędne w diecie każdego człowieka, szczególnie w dobie ogromnego zanieczyszczenia środowiska i coraz spożywania przetworzonej żywności.

Wegetariański pokarm jest też bogatym źródłem błonnika, który występuje tylko w produktach roślinnych, a ten pozwala na prawidłową pracę przewodu pokarmowego, chroniąc przed rakiem jelita grubego i hemoroidami. Dieta bezmięsna działa alkalizująco, dlatego zmniejsza podatność na choroby infekcyjne, a także ryzyko chorób serca, nowotworów, nadciśnienia, osteoporozy, cukrzycy, reumatyzmu i otyłości. Jak dowodzą badania prowadzone w wielu ośrodkach na świecie, dieta jarska przedłuża życie ludzkie średnio o 7-11 lat.

Dziś żyjemy w świecie bardziej niemoralnym niż kiedykolwiek w dziejach. Każdy z nas staje przed wieloma próbami, dlatego starajmy się wrócić do idealnej diety. Bóg dał ludziom w ogrodzie Eden dietę jarską (Rdz 1:29). Manna, którą Bóg karmił swój lud przez czterdzieści lat w drodze do Ziemi Obiecanej, również była pokarmem jarskim (Wj 16:31). Dzięki diecie bezmięsnej i unikaniu alkoholu umysł proroka Daniela był bardziej chłonny na naukę i odporny na zwiedzenie (Dn 1:12). Naśladujmy tego mądrego męża Bożego, a dobrze na tym wyjdziemy.

***

Nikotyna

Niewielu palaczy zdaje sobie sprawę z tego, że palenie tytoniu jest powolną formą samobójstwa, a samobójstwo jest sprzeczne z przykazaniem „Nie zabijaj”. Nikotyna czyni spustoszenie w komórkach człowieka. Otumaniony przez nią umysł trudniej koncentruje się na duchowych prawdach Słowa Bożego, które korygują niewłaściwe zachowania i pokazują drogę wolności i zbawienia.

W papierosach znajduje się ogromna ilość substancji trujących. W rezultacie każdy, kto pali, naraża siebie i swoich bliskich na ryzyko zachorowania na raka, choroby serca i naczyń krwionośnych, a także na dolegliwości układu oddechowego. Szkodzi także pasywne palenie papierosów. Osoba, która przebywa w miejscu przesyconym dymem tytoniowym, nawet gdy sama nie pali, narażona jest na podobne skutki, jakby sama paliła kilka papierosów dziennie. W rezultacie żony palaczy żyją o kilka lat krócej, niż gdyby ich mężowie nie palili. Niestety, palacze czasem nie zważają na otoczenie, a nawet obwiniają o nietolerancję tych, którym ich nałóg szkodzi.

Rosnąca świadomość osób wykształconych co do szkodliwości palenia spowodowała gwałtowny spadek nikotynizmu, zwłaszcza w krajach rozwiniętych. W związku z tym firmy tytoniowe skierowały reklamę na kraje i grupy społeczne o niższej świadomości, a do takich grup zaliczają młodzież. W ten perfidny sposób ratują zyski, ale kosztem zdrowia młodzieży i dzieci, które coraz częściej sięgają po papierosy.

W kwietniu 1999 roku Journal of the National Cancer Institute opublikował wyniki pewnych badań. Pokazują one, że palenie papierosów w młodości przyczynia się do zmian genetycznych w DNA, które degenerują proces odradzania się komórek, zwiększając ryzyko późniejszego zachorowania, między innymi na raka, nawet u osoby, która porzuciła nałóg. Nikotyna prowadzi także do innych uzależnień.

***

Kofeina

Unikaj kawy, gdyż przyczynia się do raka trzustki, a także podnosi poziom cholesterolu, zaś zawarta w niej kofeina jest jednym z najtrudniejszych do porzucenia narkotyków.

Podrażnienie ośrodkowego układu nerwowego po wypiciu kawy sprawia chwilowe poczucie zadowolenia, stąd jej popularność, ale negatywne efekty przeważają tę chwilę przyjemności. Earl Mindell napisał w książce Food as Medicine (Pokarm jako lekarstwo):

 

Kofeina jest silnym narkotykiem. Osoby pijące nawet jedną lub dwie filiżanki kawy dziennie odczuwają po jej odstawieniu wiele dolegliwości, takich jak: ból głowy, nudności i uczucie nadmiernego zmęczenia. Kofeina zawarta w kawie, działając bezpośrednio na układ nerwowy, natychmiast usuwa zmęczenie i powoduje jasność umysłu. To szybkie ożywienie organizmu jest prawdopodobnie związane z podwyższeniem we krwi poziomu cukru pochodzącego z zapasów zgromadzonych w wątrobie. Jednak efekt jest krótkotrwały. Gdy działanie kofeiny słabnie, wówczas wiele osób odczuwa zmęczenie. Ponadto nadmierna ilość kofeiny wywołuje nerwowość, nadpobudliwość, bezsenność i inne dolegliwości. Kofeina może też niszczyć w organizmie wiele witamin i składników mineralnych, między innymi witaminy z grupy B (szczególnie tiaminę), witaminę C oraz potas. Wiele osób nałogowo pijących kawę odczuwa więcej energii po rezygnacji z jej picia. Stopniowe ograniczanie ilości wypijanej kawy pomoże w złagodzeniu przykrych objawów przypominających głód narkotyczny. Niektóre z nich mogą się jednak utrzymać przez kilka dni. Można je zmniejszyć między innymi pijąc filiżankę mocnej herbaty miętowej. Warto też wiedzieć, że kofeina znajduje się również w Coca-Coli, Pepsi-Coli, herbacie i kakao, a także w niektórych lekach.

Nieduża butelka coli zawiera tyle kofeiny, ile filiżanka kawy! Tymczasem niektóre dzieci piją colę codziennie. Rezultatem jest ich nadpobudliwość, nerwowość i trudności w koncentracji. Cola, oprócz kofeiny, zawiera cukier, sód i fosfor, które utrudniają absorpcję wapnia, co również odbija się niekorzystnie na funkcjonowaniu ustroju nerwowego.

Dr Rex Russell w swej książce What the Bible Says About Healthy Living (Co Biblia mówi o zdrowiu) wspomina o zakładzie poprawczym w południowym Teksasie, gdzie nie wolno spożywać alkoholu, nikotyny, cukru, cukierków, kofeinowych napojów (np. kawy, Coca-Coli, Pepsi-Coli). Wychowankowie otrzymują pokarmy, które są w zgodzie z biblijną dietą. W ciągu krótkiego czasu młodzież staje się tam zauważalnie spokojniejsza i bardziej zdyscyplinowana. To nie jest zbieg okoliczności.

***

Woda

Organizm człowieka składa się głównie z wody. Woda jest konieczna, aby mógł on sprawnie działać i usuwać zbędne składniki. Pij dużo czystej wody. Nieco wody zawiera spożywany pokarm, ale większość musimy organizmowi dostarczyć, aby uniknąć odwodnienia. Odwodnienie trudno stwierdzić, choć pociąga za sobą między innymi: bezsenność, trudności w koncentracji, bóle głowy, migreny oraz problemy z trawieniem.

Nigdy nie czekaj na pragnienie, ale wypijaj przynajmniej

2 litry wody dziennie. Staraj się nie pić podczas posiłków, gdyż napoje rozcieńczają soki żołądkowe, co nie pomaga w trawieniu. Najlepiej nie pić na pół godziny przed posiłkiem i godzinę po nim.

***

Alkohol

Bóg przestrzegł przed konsumpcją alkoholu, który przyczynia się do licznych chorób i nieszczęść (Prz 23:30-31). Mędrzec Salomon radził: „Nie bywaj wśród upijających się winem lub obżerających się mięsem” (Prz 23:20).

Alkohol niszczy komórki mózgowe, osłabia wolę człowieka, zamyka go na wpływ Ducha Świętego, a otwiera na działanie sił zła. Większość wypadków, zbrodni, zdrad małżeńskich i innych tragedii jest konsekwencją spożycia alkoholu.

Komunikacja z Bogiem odbywa się za pośrednictwem mózgu. Dlatego diabeł nakłania ludzi do niszczenia go, gdyż odurzony przez używki umysł nie odczuwa bliskości Stwórcy ani nie docenia Jego prawd. Apostoł Piotr pisał do wierzących: „Bądźcie więc roztropni i trzeźwi, abyście mogli się modlić” (1 P 4:7).

Wielu chrześcijan naiwnie lub przewrotnie usprawiedliwia zaglądanie do kieliszka tym, że Jezus spożył wino podczas Wieczerzy Pańskiej. Trzeba jednak wiedzieć, że podczas Paschy nie wolno było trzymać w domu niczego sfermentowanego, zaś Ostatnia Wieczerza była wieczerzą paschalną (Wj 13:7; Mk 14:12). Nie mogło tam być chleba wyrabianego na drożdżach, lecz chleb niekwaszony, podobnie nie było tam sfermentowanego napoju, tylko sok gronowy.

Żydzi obecnie na ogół stosują sfermentowane wino podczas Paschy, ale w Misznie nie ma wzmianek o użyciu takiego wina w kontekście świąt, jedynie w Talmudzie, który zawiera średniowieczne dodatki. Żydowski rabin Majmonides, żyjący w XII wieku, stwierdził, że zakaz spożywania sfermentowanych napojów odnosi się tylko do tych wyrabianych ze zboża, ale tak nie jest, gdyż wino alkoholowe również powstaje w rezultacie fermentacji. Dlatego wielu rabinów utrzymywało, że w czasie świąt, takich jak Pascha powinno się stosować niesfermentowane wino i zapewne tak było w starożytności. Na przykład S. M. Isaac, wybitny rabin żyjący w XIX wieku, redaktor pisma The Jewish Messenger, napisał: „Żydzi w czasie swoich świąt oraz dla świętych celów, włącznie ze ślubem małżeńskim, nigdy nie używają napojów sfermentowanych, lecz sok gronowy, to jest świeży, wyciśnięty sok z winogron i rodzynek, jako symbol błogosławieństwa. Fermentacja jest dla nich symbolem zepsucia”.

W wielu protestanckich kościołach stosuje się podczas Komunii sok gronowy, gdyż najlepiej reprezentuje niewinną krew Chrystusa. Sfermentowany sok gronowy, a więc alkoholowe wino, nie może jej reprezentować, ponieważ kwas jest symbolem zepsucia i grzechu (1 Kor 5:6-7). Prorok Izajasz napisał, aby nie niszczyć soku gronowego (Iz 65:8). Mógł mieć na myśli proces fermentacji, ponieważ kwas jest w Biblii symbolem zepsucia i grzechu (1 Kor 5:6-7).

Wniosek, że Jezus spożył z uczniami podczas Paschy niesfermentowane wino, potwierdzają Jego słowa: „Ale powiadam wam: Nie będę pił odtąd z tego owocu winorośli aż do owego dnia, gdy go będę pił z wami na nowo w Królestwie Ojca mego” (Mt 26:29). Należałoby się zastanowić, czy przestroga apostoła Pawła nie odnosi się do spożywania alkoholu jako symbolu niewinnej krwi Jezusa Chrystusa, kiedy powiedział: „Albowiem kto je i pije niegodnie, nie rozróżniając ciała Pańskiego, sąd własny je i pije. Dlatego jest między wami wielu chorych i słabych, a niemało zasnęło” (1 Kor 11:29-30).

Język polski posiada tylko jedno słowo na oznaczenie wina alkoholowego oraz bezalkoholowego, czyli soku gronowego. W językach biblijnych używano jednak wielu różnych słów, co nieraz pozwala rozpoznać, czy tekst mówi o alkoholowym czy gronowym winie. Teolog Piotr Gradzikiewicz napisał w cytowanej już książce Chrześcijanin a zdrowie:

Otóż okazuje się, że Pismo Święte mówi o dwóch rodzajach wina: o sfermentowanym i niesfermentowanym. Wino sfermentowane jest przyczyną różnych nieszczęść, o których wyżej wspomnieliśmy; natomiast wino niesfermentowane, na określenie którego w Starym Testamencie użyto słowa thirosz, oznacza „moszcz”, „sok z winnych latorośli”, które w przeciwieństwie do wina „zepsutego”, tj. sfermentowanego, było błogosławieństwem.

Wiele wyjaśniają słowa zapisane przez proroka Izajasza: „Tak mówi Pan: Jak mówi się o winogronie, w którym znajduje się winny sok: Nie niszcz go, gdyż jest w nim błogosławieństwo!”. I rzeczywiście, niesfermentowany sok z winogron bogaty jest w cenną glukozę, witaminy i sole mineralne. Wskutek fermentacji glukoza zamienia się w alkohol. Językiem biblijnym powiedzielibyśmy, że błogosławieństwo zostaje zastąpione przekleństwem, witaminy ulegają rozkładowi, a sole mineralne w większości są odrzucone wskutek procesów technologicznych.

Badania dowiodły, że czerwone wino zapobiega chorobom serca. Nie dzieje się tak z powodu alkoholu, lecz ze względu na składniki zawarte w winogronach. Nawet jeśli czerwone wino pomaga obniżyć poziom cholesterolu, jak sugerują niektóre badania, to przy podwyższonym poziomie trójglicerydów, które w takiej samej mierze przyczyniają się do zawałów jak cholesterol, należy zrezygnować z alkoholowego wina, gdyż zwiększa ono ich zawartość we krwi. Natomiast bezalkoholowy sok gronowy posiada wszystkie korzyści czerwonego wina, ale bez ujemnych skutków, jakie niesie alkohol.

Panuje fałszywe przekonanie, że niskoprocentowe produkty alkoholowe, takie jak wino czy piwo, są nieszkodliwe. Jednakże z biochemicznego punktu widzenia wino i piwo różnią się od wódki tylko stopniem stężenia, a nie szkodliwością. Każda dawka alkoholu powoduje mniejsze lub większe zatrucie.

Na uniwersytecie medycznym w Atlancie, w stanie Georgia, przeprowadzono badania nad wpływem alkoholu na percepcję. Studenci otrzymali dwa podobne testy, ale przed drugim podano każdemu trzy szklanki wina. Nastąpiło ciekawe zjawisko. Studenci pod wpływem alkoholu byli pewni, że drugi egzamin poszedł im lepiej niż pierwszy. Jak było naprawdę? W drugim wypadli dużo gorzej niż w pierwszym. Pokazuje to, jak alkohol zmienia percepcję człowieka. Pod jego wpływem wydaje się, że sprawy mają się lepiej, choć mają się gorzej.

Alkohol jest instrumentem zwiedzenia, które polega na ukazaniu rzeczy w nieprawdziwym świetle oraz na zachwianym osądzie. Dostrzegł to mędrzec Salomon, który napisał: „Nie patrz na wino, jak się czerwieni, jak się skrzy w pucharze i lekko spływa do gardła. Bo w końcu ukąsi jak wąż, wypuści jad jak żmija. Twoje oczy oglądać będą dziwne rzeczy, a twoje serce mówić będzie opaczne słowa, i wyda ci się, że śpisz na pełnym morzu i że jesteś jak śpiący przy sterze okrętu. Bili mnie, a wcale nie bolało, tłukli mnie, a nic nie czułem. Jak tylko wytrzeźwieję, znów do niego wrócę” (Prz 23:31-35).

***

Dzień odpoczynku

Bóg zakończył dzieło stworzenia dniem odpocznienia (Rdz 2:2; Wj 20:11). Nie dlatego, że się zmęczył, gdyż Bóg się nie męczy (Iz 40:28), lecz aby dać nam przykład. „I ukończył Bóg w siódmym dniu dzieło swoje, które uczynił, i odpoczął dnia siódmego od wszelkiego dzieła, które uczynił. I pobłogosławił Bóg dzień siódmy, i poświęcił go, bo w nim odpoczął od wszelkiego dzieła swego, którego Bóg dokonał w stworzeniu” (Rdz 2:2-3).

Dzień szabatu jest więc pamiątką stworzenia, a zarazem okazją do odnowy sił fizycznych i duchowych w społeczności z Bogiem (Wj 20:8-11). Optymalna funkcjonalność ludzkiego ciała i umysłu wymaga odpoczynku w siódmym dniu tygodnia. W czasie Rewolucji Francuskiej, a także w ZSRR i w komunistycznej Rumunii, próbowano wydłużyć tydzień pracy o kilka dni. Odbiło się to tak niekorzystnie na psychice i zdrowiu ludzi, że przywrócono siedmiodniowy cykl.

Samochód wyjeżdża z fabryki z instrukcją obsługi. Gdybyśmy wbrew zaleceniom wlali benzynę do chłodnicy, a wodę do baku, uszkodzilibyśmy pojazd. Ignorując zalecenia Słowa Bożego, nie oczekujmy, że nasze ciała będą funkcjonować optymalnie. Biblia powiada: „Co człowiek sieje, to i żąć będzie” (Ga 6:7). Zatruwając się alkoholem, nikotyną, kofeiną i niewłaściwą dietą, a także zaniedbując dzień odpoczynku i nabożeństwa oraz inne duchowe potrzeby, doprowadzimy się do ruiny.