Kwiaty rozłączki

Tekst
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Spis treści

Karta redakcyjna

Seria prozatorska pod redakcją Piotra Mareckiego

Dedykacja

Motto

I

Rośliny przyszłości

Daty ważności

Schody

Cienie

Kwiat kaktusa

Zwroty

Rodzina 1

Rodzina 2

Rodzina 3

Przełaj

Rodzina 4

Car

Rodzina 5

Budki z zapiekankami

Pierś

Piesio

2019

II

Zbawianie świata

Bez pytania

Worek

Fala

Zaproszenie

Góry

Drewniane pudełko

Siedemnaście

Słona woda

W ogień

2030

Aleksandra Wstecz, Kwiaty rozłączki, Kraków 2020

Copyright © by the Author, 2020

Copyright © for this edition by Korporacja Ha!art, 2020

Redakcja serii Piotr Marecki

Redakcja Miłosz Biedrzycki

Projekt okładki Bolesław Chromry

Projekt typograficzny, skład i łamanie, korekta By Mouse | www.bymouse.pl

Cytat na s. 6: Mary Oliver, Dzikie gęsi, tłum. Czesław Miłosz, Wypisy z ksiąg użytecznych, wyd. Znak, 2000, s. 66

Wydanie I

ISBN 978-83-65739-89-6

Korporacja Ha!art

ul. Konarskiego 35/8, 30-049 Kraków

tel. 698 656 756

korporacja@ha.art.pl www.ha.art.pl

Konwersja: eLitera s.c.

Seria prozatorska pod redakcją Piotra Mareckiego

• Jerzy Franczak, Trzy historye

• Sławomir Shuty, Bełkot

• Łukasz Orbitowski, Szeroki, głęboki, wymalować wszystko

• Piotr Cegiełka, Sandacz w bursztynie

• Sławomir Shuty, Cukier w normie

• Michał Palmowski, Przygody Hiszpana Dete

• Michał Witkowski, Lubiewo

• Marta Dzido, Małż

• Marian Pankowski, Rudolf

• Maciek Miller, Pozytywni

• Ewa Schilling, Głupiec

• Adam Wiedemann, Sceny łóżkowe

• Jan Dzban, Dentro

• Piotr Szulkin, Socjopatia

• Marian Pankowski, Bal wdów i wdowców

• Jerzy Nasierowski, Zbrodnia i...

• Piotr Czerski, Ojciec odchodzi

• Maciek Miller, Zakręt hipokampa

• Łukasz Orbitowski, Horror Show

• Joanna Pawluśkiewicz, Pani na domkach

• Joanna Wilengowska, Zęby

• Marta Dzido, Ślad po mamie

• Jan Krasnowolski, Klatka

• Marian Pankowski, Pątnicy z Macierzyzny

• Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Raz. Dwa. Trzy

• Michał Zygmunt, New Romantic

• Joanna Pawluśkiewicz, Telenowela

• Jerzy Franczak, Przymierzalnia

• Wojciech Bruszewski, Fotograf

• Krzysztof Niemczyk, Kurtyzana i pisklęta

• Sylwia Chutnik, Kieszonkowy atlas kobiet

• Juliusz Strachota, Cień pod blokiem

Mirona Białoszewskiego

• Natalia Rolleczek,

Drewniany różaniec

• Marian Pankowski, Niewola i dola Adama Poremby

• Maciek Miller, Cockring

• Dominika Ożarowska, Nie uderzy żaden piorun

• Ewa Schilling, Codzienność

• Marian Pankowski, Tratwa nas czeka

• Piotr Szulkin, Epikryza

• Jerzy Franczak, NN

• Sławomir Shuty, Jaszczur

• Darek Foks, Kebab Meister

• Tomasz Pułka, Vida Local

• Ziemowit Szczerek, Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian

• Wojciech Bruszewski, Big Dick. Fikcja dokumentalna

• Jan Krasnowolski, Afrykańska elektronika

• Daniel Kot, Kierunkowy 22

• Marian Pankowski, Nastka, śmiej się! Opowiadania

• Sławomir Shuty, Dziewięćdziesiąte

• Łukasz Orbitowski, Horror Show [wyd. II popr.]

• Joanna Dziwak, Gry losowe

• Søren Gauger, Nie to / nie tamto

• Maciej Bobula, Katarzyna Gondek, Adam Miklasz, Aleksander Przybylski, Michał Zantman, Bękarty Wołgi. Klechdy miejskie

• Ziemowit Szczerek, Siódemka

• Juliusz Strachota, Relaks amerykański

• Flash fiction. Antologia

• Dariusz Orszulewski, Zjednoczone Siły Królestwa Utopii

• Stanisław Czycz, Nie wierz nikomu.

Baza

• Konrad Janczura, Przemytnicy

• Maciej Piotr Prus, Przyducha

• Marta Dzido, Frajda

• Olga Hund, Psy ras drobnych

• Juliusz Strachota, Turysta polski w ZSRR

• Jakub Michalczenia, Gigusie

• Anna Mazurek, Dziwka

• Natalka Suszczyńska, Dropie

• Antonina Kardaś, Czernucha

• Aleksandra Wstecz, Kwiaty rozłączki

Pasierbicom i macochom –

kobietom, które patrzą przed i za siebie

inaczej niż matki i córki

Nie musisz być dobra.

Nie musisz iść na kolanach

sto mil przez pustynię, pokutując.

Wystarczy jeżeli pozwolisz zwierzątku twego ciała

kochać, co pokochało.

Mów mi o twojej rozpaczy, ja opowiem moją.

A tymczasem dalej trwa świat.

Mary Oliver, Dzikie gęsi

I

Rośliny przyszłości

Ciało obok jeszcze nie wie,

czego się po mnie spodziewać.

To jeszcze ciało obce,

zanurzone w Morzu Czarnym.

Oznajmia:

I to mają być najpiękniejsze chwile naszego życia?

Sikam na stojąco do wody, śmieję się.

Morze jest niewinne, a ja je psuję.

A masz, świecie.

Za całe swoje dobro na powierzchni.

Za twoje produkty rozweselające i ich efekty:

spokój, milczenie i jasność –

pływaj w sikach.

Nie mam pojęcia, dlaczego

ciało obce stoi tutaj dalej ze mną

i zatapiamy się w patronce rozstania – brudnej wodzie.

W innym morzu umierają ludzie, a będzie umierać ich coraz więcej.

W tym wytruli delfiny przed olimpiadą w Soczi, padały na brzegu.

Siebie nie zabijamy, tylko patrzymy.

A mówią, że dopiero wtedy przestaje się być Europejką, gdy się wlecze krwawy potrzask za sobą.

Wychodzę z morza.

Zakrywam się ręcznikiem, którym nawet nie da się wytrzeć.

Śmierdzi jak szmata do mycia podłogi.

Morze, to ja mam taki zapach.

Jak kwiatki-śmierdziuchy –

rośliny, które przyjmują się wszędzie.

Moja przyjaciółka

kupiła mi bilet do ciała obcego,

stwierdzając za mnie, żebym żyła

bez korzeni:

Jeśli tak czujesz, rób.

Mówi, że biedarośliny

to rośliny przyszłości.

 

Mówi, że biedarośliny

to my.

Raz znalazła styropian pokryty mchem –

myślał, że plastik to kamień i się z nim zrósł.

Szukam na plaży roślin jutra.

Zepsułam właśnie czytnik,

dostaliśmy go z mężem na prezent ślubny.

Wpadł mi do niego piasek i nie mogę czytać.

Nie żywię do niego żadnej urazy.

To tylko czytnik.

Nie ma co płakać nad prezentem,

nad siedmiolatkiem po rozwodzie.

Noszę w sobie stały cykl przeprosin.

Przepraszam, że zepsułam.

Przepraszam

nasz wspólny

siedmioletni

czytnik.

A więc odleciałam tanim lotem

– zostawiając za sobą bolesny ślad węglowy –

żeby szukać roślin na kamienistej plaży,

przepraszać piasek.

Nabijam kolejne godziny

z ciałem obcym, oszczędną roślinnością,

żeby nie wyglądało

na wyrwanie z korzeniami.

Zwykle mówi się: To trwa od lat.

I po wszystkim.

Nie trwa. Od lat rozłącza nas coś innego.

Ledwo znam ten rozłącznik.

Daty ważności

Była żona mojego (wtedy obecnego) męża zmieniła profilowe.

Chciałam je sprawdzić i niechcący zaprosiłam ją do znajomych.

Od tamtego czasu nie tylko mnie zablokowała,

ale tak jakby nienawidziła mnie jeszcze bardziej.

Wzięłam go na bok:

Sprawdź mejla.

Napisałam do twojej byłej, że jest cipą.

I że powinna się lepiej organizować, żeby być

lepiej zorganizowaną cipą,

zarządzającą naszym życiem.

Dodałam cię do odbiorców.

Odpowiedział:

Dobrze, zarejestrowałem.

Zastanawiam się teraz, dlaczego mój były mąż lubi moje zdjęcia.

A moje przyjaciółki nie.

Zastanawiam się, dlaczego on byłby skłonny ucieszyć się z mojego widoku.

A one powodują, że mi niedobrze.

Trzymają z nim solidarność,

której on – przynajmniej z tego, co mówił – nie chciał.

Naciska palcem wskazującym na serce, one nie.

A jednak wciągnęły go pod kopułę niechęci.

Nie wyrwą mu naszych wspomnień, które są dobre.

Ani nie dowiedzą się nigdy o tym, co było złe.

Nie wpadną na to, że nasz dom był nasz, a nie ich,

chociaż czasami mówiłam o nim,

coś się ze mnie ulewało.

Koleżanki chętne ci wpierdolić za to, że się na cokolwiek decydujesz.

Siostrzeństwo, girl power, dziewczyństwo, cipiaństwo takie, paper dolls.

Co będzie z moimi tajemnicami, o których wiedzą?

Czy mój były mąż może teraz powiedzieć mojej przyjaciółce, że sypiałam z jej mężem?

Czy moja była przyjaciółka może teraz powiedzieć mojemu byłemu mężowi, że pieprzyłam się na dachu z jakimś idiotą?

Czy obydwoje kiedyś dojdą do wniosku, że to była ta sama osoba?

Schody

Kieruję się w stronę światła,

zachłyśnięta brudną wodą.

Nie wiem, czemu bierze w tym udział tyle osób.

Nie tylko patronka rozstań.

Czy tego nie było już wcześniej?

Skądś pamiętam to światło.

Pojawiło się, kiedy siedziałam na schodkach

przed wejściem do piekarni

z obcym facetem

o piątej nad ranem.

Opowiadałam mu, że jestem chujową macochą.

Nie chciało mi się zaczynać

zbliżeń, ale patronka szepnęła:

Szukaj ręką miejsca dla siebie na obcym ciele,

błądź nią w rejonach, które znasz z innego ciała,

porównuj szorstkość i ciepło.

Zamiast jej posłuchać od razu,

siedziałam bez ruchu i bełkotałam,

jak jestem najsłabszą cząstką rodziny nuklearnej.

A on nie dostanie z tego nawet

odłamka po jej wybuchu.

Zachował się, jakby skądś już to znał.

Włożył mi palec w buta, połaskotał:

Nie wiesz niczego o ładunkach wybuchowych, grałaś najwyżej w sapera.

Jakby coś – śpię w hotelu na lewo od piekarni.

Pomyślałam:

Atrapa.

Złe kwiaty więdną.

Cienie

Było mi głupio, kiedy powiedziałam

– miesiąc przed rozstaniem z moim mężem –

że chyba się rozstaniemy.

Powiedziałam to do samej siebie w kuchni.

Raz cicho,

później głośniej.

(Nie, to nieprawda, nigdy nie robiłam prób).

W rzeczywistości zaczęłam tak:

Muszę ci coś powiedzieć.

A później wzięłam głęboki oddech i poczułam w gardle igłę,

która już tam kiedyś była.

Ktoś jest chory?

Masz depresję?

Jezu, masz raka.

Nie przejmuj się.

Byłaś pewnie pijana.

To się zdarza.

A teraz nie jesteś pijana?

Co na nasz rozwód powie jego była?

Czy jego była zabroni mi widywać się z ich dzieckiem?

Czy jego rodzice powtórzą krucjatę przeciwko mnie?

Tych pytań nie było.

Widziałam tylko niewidzialne uderzenia.

Przezroczyste siniaki, stare śliwy, cienie na ścianie.

Kwiatki rozłączki wirowały mi przed oczami.

Wrócił i powiedział:

Jeśli podjęłaś decyzję, jeśli jesteś pewna,

to się wyprowadź.

Nie będę robił żadnych problemów.

Zostaw mi mieszkanie, auto, wyjedź.

Nie musimy się nienawidzić.

Zrób to szybko.

Siedziałam pod kołdrą i czułam się jak w namiocie podczas burzy.

Przy okazji naszego rozstania dowiedziałam się kilku rzeczy o słowach.

Nienawiść to nie jest właściwe słowo.

Wiem, że nie powinnam, ale nie oszukam neuronów –

ta scena jest tak samo wyraźna jak tamta z kuchni,

w której powiedziałam do kuzyna, że nie może mnie już dotykać.

Bo powiem rodzicom.

Pamiętam te dwa zdarzenia tak samo wyraźnie.

Bo przeniosę cienie na światło.

Wyróżniają się konkretnymi zdaniami i tym samym rodzajem półmroku.

Są inne, ale łączy je paniczny ciężar niezapomnienia.

Są w jednym miejscu.

W tym miejscu tracę ze sobą łączność.

Czy kłucie w gardle – ta igła – jest więc ruchome i idzie ze mną przez życie jak igła busoli?

Zastanawiam się nad statusem tajemnic po rozstaniu.

Czy da się z nich zrobić anegdotę?

Czy mój były opowiada historię o tym, że dawałam się molestować

i że od tego czasu ciągle żuję gumę, żeby nie było mi niedobrze?

Tak, jakby coś mi się stało z błędnikiem,

codzienne kroki były jak przejazd rozklekotanym PKS-em.

Nigdy nie wierzył w terapię.

Tylko raz powiedział, że depresja istnieje:

kiedy oznajmiłam mu nasze rozstanie.

Sam tak się zdenerwował, że poszedł zwymiotować.

Prawda obrzydza, chce się od niej rzygać.

Te wszystkie odruchy fizyczne

najbardziej rozczulały.

Jak nagle w kogoś nie zawinąć łydki,

nie zetrzeć mu ketchupu z twarzy.

Jak ostatni raz dotknąć językiem pępka,

chociaż tam się gromadzą najgorsze paprochy.

Kiedy właściwie się to robiło

rok czy trzy miesiące temu.

No więc – to prawda.

Ciągle żuję gumę, żeby nie było mi niedobrze.

Mam nawet taką krawędź przy oknie w obecnej sypialni.

Obok kaktusów przyklejam zżutą gumę.

Raz w tygodniu zbieram jej złączone szczątki.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?