Twoje dziecko w sieci

Tekst
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Spis treści

Karta redakcyjna

Zanim się zalogujesz

Podręczny słowniczek pojęć sieciowych by zrozumieć, o czym mówi twoje dziecko

Rozdział 1. My kontra dzieci – co nas różni, co nas łączy w cyfrowym świecie?

Młodzi w sieci

Czym skorupka za młodu…

Rozbrajamy tykającą bombę

Rozdział 2. Portale społecznościowe – nie takie straszne, jak je malują

Facebook i Messenger

YouTube

TikTok

Instagram

Snapchat

Pinterest

Twitch

Omegle/Ome TV i Chatroulette

Syndrom FOMO

Rozdział 3. Gry wideo – wszystko, co chcielibyście wiedzieć, a boicie się zapytać

Pozytywnie o graniu

Kiedy dziecko ucieka w świat gier

Agresja i przemoc

Erotyka

Cyfrowe dobra, realne pieniądze – mechanizmy płatności w grach

Swoi – obcy

Ciało w rozsypce

Jak mądrze kupować gry

Domowa umowa

Co w grze piszczy – o grach w skrócie

Słowniczek pojęć używanych w grach

Rozdział 4. Ciemna strona mocy – ryzykowne zachowania w sieci

Cyberprzemoc

Jak reagować na przemoc w sieci – aspekty prawne

Seks w sieci

Pornografia

Pedofilia

Seksting

Oszustwa i kradzieże

Niebezpieczne treści

Fake newsy

„Motylki”

Zaburzenia somatyczne

Rozdział 5. Domowa edukacja medialna

ABC bezpieczeństwa w Internecie

Naucz netykiety

Stwórz mocne hasło

Dbaj o dane osobowe i chroń prywatność

Zainstaluj program ochronny

Odróżniaj prawdę od fałszu

Zachowuj higienę cyfrową

Wyśpij się!

„Houston, mamy problem!”

Jasna strona mocy Internetu – propozycje dobrych adresów

YouTube dla najmłodszych…

…i dla nieco starszych

Bibliografia

Przypisy

Opieka redakcyjna: KATARZYNA KRZYŻAN-PEREK

Redakcja: PAULINA ORŁOWSKA-BAŃDO

Korekta: ANNA DOBOSZ, ANNA MILEWSKA, Pracownia 12A

Projekt okładki i opracowanie graficzne wnętrza: Paweł Panczakiewicz / PANCZAKIEWICZ ART.DESIGN

Redakcja techniczna: ROBERT GĘBUŚ

Skład i łamanie: Infomarket

© Copyright by Agnieszka E. Taper

© Copyright for this edition Wydawnictwo Literackie, 2021

Wydanie pierwsze

ISBN 978-83-08-07703-0

Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o.

ul. Długa 1, 31-147 Kraków

tel. (+48 12) 619 27 70

fax. (+48 12) 430 00 96

bezpłatna linia telefoniczna: 800 42 10 40

e-mail: ksiegarnia@wydawnictwoliterackie.pl Księgarnia internetowa: www.wydawnictwoliterackie.pl

Konwersja: eLitera s.c.

.

Moim Babciom

Zanim się zalogujesz

Pierwszy komputer pojawił się w moim życiu, kiedy miałam dziesięć albo jedenaście lat – na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia dostałam od babci Steni atari. Nikt z mojej rodziny nie miał pojęcia, jak się nim posługiwać. Dopiero tata koleżanki pokazał mi, jak wgrywać gry (moją ukochaną była River Raid), jak grać, a przy okazji podsunął czasopismo „Bajtek”[1]. Od tamtego momentu moja fascynacja cyfrowym światem rosła. Na pierwszego peceta musiałam nieco poczekać – rodzice kupili go mnie i mojemu młodszemu bratu, z którym pilnie uczyliśmy się taktyk w takich grach jak Wormsy i Heroes of Might and Magic. Swój własny komputer (znów od babci Steni) dostałam natomiast pod koniec studiów, kiedy nadszedł czas pisania pracy magisterskiej. Gdy mówię o tym dzieciom na zajęciach profilaktycznych z zakresu bezpieczeństwa w cyberprzestrzeni, nie mogą uwierzyć, że tak długo nie miałam swojego urządzenia. A gdy dodaję, że pierwszy telefon komórkowy dostałam po maturze, robią wielkie oczy: jakim cudem w ogóle funkcjonowałam? Jak umawiałam się z koleżankami? Jak mnie kontrolowali rodzice, kiedy byłam poza domem? Najbardziej jednak młodych ludzi dziwi to, że mój komputer nie był połączony z Internetem! „No jak to tak bez sieci, to co pani robiła?”, pytają. „Grałam”, odpowiadam. Dzięki temu następuje przełom – nawiązujemy nić porozumienia.

Przypuszczam, że jeśli jesteście rodzicami, dziadkami, babciami, wychowawcami czy opiekunami dzieci, to tak jak ja pochodzicie ze świata, w którym technologie cyfrowe pojawiły się, kiedy byliśmy nastolatkami, a może nawet dwudziestokilkulatkami. Gdy my stawialiśmy pierwsze kroki w sieci, nasi rodzice nie mieli pojęcia ani o cyfrowym wielkim świecie, ani tym bardziej o tym, jak nas w niego wprowadzać – nie było mowy o przekazywaniu odpowiednich wzorców wychowawczych, które by nas w sieci chroniły. Dzisiaj jesteśmy dorośli, ale niekoniecznie przyswoiliśmy zasady, które w sposób naturalny nauczyłyby z kolei nasze dzieci, jak mądrze i zdrowo korzystać z Internetu i technologii cyfrowych. A tych mamy wokół coraz więcej.

W marcu 2020 roku świat stanął – niemal dosłownie. Wiele osób musiało przeorganizować swoje dotychczasowe życie pod kątem nie tylko pracy, lecz także opieki nad dziećmi. Duża część codziennej aktywności dzieci i dorosłych przeniosła się do świata wirtualnego. Po kilku miesiącach okazało się, że Internet, choć pomocny w zdalnym nauczaniu, nie tworzy idealnej przestrzeni do rozwoju i wychowania. Dzieci skarżyły się na zmęczenie, zniechęcenie i brak motywacji, a specjaliści wskazywali, że młodzi ludzie mają coraz większe poczucie izolacji i niewykluczone, że w przyszłości będą potrzebowali wsparcia psychologa ze względu na pojawiające się stany depresyjne i lękowe. Nadal się zastanawiamy, jakie inne negatywne efekty uboczne przyniesie te kilkanaście miesięcy odcięcia od normalnych relacji rówieśniczych.

Jeszcze przed pandemią pytałam znajomych rodziców na Facebooku, czego chcieliby się dowiedzieć w dziedzinie edukacji medialnej. Oto co odpowiadali:

Internet jest tylko narzędziem, a to, jak jest używany, zależy od człowieka. [Trzeba] uświadamiać zagrożenia, ale też pokazywać plusy.

Jak dziecko bezpiecznie wprowadzić w świat social mediów, zwłaszcza Insta/Yt/Fb/Messenger.

Na ile można pozwolić, ile to jest za długo i czego jest za dużo dla danego wieku.

Chętnie dowiedziałbym się o środkach kontrolowania dostępu i jak z dziećmi spędzać czas razem w cyberprzestrzeni.

 

Od czego zacząć? Na co pozwalać? Jak wdrażać, żeby się dziecko nie przykleiło do ekranu telefonu, ale żeby jednak nie było w tyle z elektroniką?

Jak nauczyć dziecko rozsądnego korzystania z sieci, z gier. Jak monitorować wyświetlane treści, nie siedząc mu ciągle na karku. W jaki sposób mu towarzyszyć w wirtualnym świecie, wytłumaczyć w przystępny sposób, dlaczego pokazywanie swojego życia na YouTubie nie jest dobrym pomysłem i jak chronić swoją prywatność w wirtualnym świecie.

U nas na tapecie jest Snapchat, w którym ja nie widzę nic fajnego, ale obie [córki] mnie męczą – pozwolić? Ja wiem, że to owczy pęd i wszyscy mają.

Kiedyś jeden z ojców uczestniczących w szkoleniu dla rodziców poradził mi: „Niech pani zawsze powtarza rodzicom, żeby nie oganiali się od swoich dzieci, kiedy przychodzą podzielić się czymś, co zrobiły w grze, na telefonie, czy nawet jeśli chcą pokazać śmieszny filmik na YouTubie albo mem. Odgonią je raz, drugi, a kiedy będzie się działo coś złego, po prostu nie przyjdą”. Słowa te były potwierdzeniem także moich obserwacji jako edukatorki medialnej.

Uczniowie – ci najmłodsi i ci najstarsi – zawsze są dla mnie źródłem nowości, bo choć staram się być na bieżąco z nowinkami w cyberprzestrzeni, oni są po prostu szybsi. Dorośli za to uświadamiają mi, że mimo obecności technologii cyfrowych w naszym życiu od ponad dwóch dekad często nie wiemy, co w sieci piszczy.

Nie będę pisać, jak macie wychowywać swoje dzieci, jakie wartości im przekazywać, jakie metody stosować. Podpowiem natomiast, jak wprowadzać dzieci w cyfrowy świat, żeby nie stała im się krzywda i żeby wam nagle nie uciekły – nastolatka trudno dogonić i sprawić, żeby nam zaufał, jeśli nie zapracowaliśmy na to wcześniej. Traktujcie ten poradnik nie jako jedynie słuszną drogę postępowania, lecz jako zbiór wskazówek i porad, które możecie wykorzystać, dostosowując je do potrzeb i osobowości swojego dziecka.

podręczny słowniczek pojęć sieciowych by zrozumieć, o czym mówi twoje dziecko

Awatar – nazwa graficznej reprezentacji użytkownika gry bądź konkretnej przestrzeni społecznej w sieci (na przykład portalu społecznościowego czy komunikatora); może to być zdjęcie, które wyświetla się przy nazwie użytkownika, a w grach cyfrowych awatarem nazywa się postać, którą się gra.

Geotagowanie – forma oznaczania cyfrowego; informacje dotyczące dokładnych współrzędnych geograficznych, w których zostały zrobione, umieszczone na przykład na Instagramie zdjęcia, filmiki czy posty.

Gif – zapętlona krótka animacja, trwająca kilka sekund.

Hasztag – graficzne oznaczenie słowa kluczowego, poprzedzonego symbolem #, co ma ułatwić znalezienie i grupowanie różnych elementów w sieci (na przykład na Instagramie pod zdjęciem przedstawiającym kota można dodać: #kot, #cat, #blackcat, #catsofInstagram; każdy, kto kliknie w taki hasztag, zobaczy także inne zdjęcia nim oznaczone).

Nick – pseudonim przyjmowany przez użytkowników Internetu (na forach, w grach, komunikatorach), który ma maskować i utrudniać identyfikację osobową.

Sieć LAN – lokalnie połączone ze sobą komputery; nie muszą mieć połączenia z Internetem.

Stream – relacja na żywo

Treść viralowa to taka, która ze względu na charakter przekazu (wzbudzający ciekawość, humorystyczny) szybko rozprzestrzenia się w Internecie


Pokolenie dzisiejszych rodziców, babć i dziadków, nauczycieli i pedagogów to często pokolenie ludzi, którzy z technologiami cyfrowymi zapoznawali się dopiero jako późni nastolatkowie lub dorośli. Spowodowało to sporą lukę w przekazywanych z pokolenia na pokolenie sposobach wychowywania dzieci i obawę, że w świecie cyfrowym nie jesteśmy w stanie nadążyć za młodymi oraz że nie uchronimy dzieci przed niebezpieczeństwami związanymi z technologiami cyfrowymi. Martwimy się, że za dużo grają, że siedzą z nosami w smartfonach i nigdzie się bez nich nie ruszają, że ich kontakty społeczne to głównie rozmowy przez komunikatory. Słyszymy i czytamy o zagrożeniach takich jak cyberprzemoc, pedofilia w sieci, kradzieże danych, uzależnienia.

Obecność nowoczesnych mediów elektronicznych w życiu jest w dzisiejszych czasach czymś tak naturalnym, że nie dostrzegamy, jak wielki wpływ wywierają one na nas – indywidualnie i jako na zbiorowość. Posiadanie telefonu komórkowego, komputera, powszechny dostęp do Internetu, multimedialna rozrywka, wymuszone korzystanie z technologii w pracy oraz w kontaktach z instytucjami, na przykład bankami, to już codzienność. Zwłaszcza Internet wyznacza wiele kierunków aktywności zawodowej, społecznej i kulturowej:

→ dzięki sieci możemy pracować zdalnie, komunikować się z przełożonymi czy pracownikami;

→ wiele czynności jest prostszych – przez Internet dokonamy przelewu bankowego i zrobimy zakupy, które zostaną nam dowiezione pod drzwi;

→ sieć stała się także przestrzenią rosnącej aktywności kulturalnej – możemy obejrzeć film online bądź porozmawiać przez komunikatory ze znajomymi.

Ze względu na tę „przyjazność” nowych multimediów nie zadajemy sobie pytania, jak zmieniło się nasze życie, jak silny wpływ na rozwój człowieka mają urządzenia mobilne oraz na ile sfer życia społecznego wpłynęły multimedia. Szczególnie interesujące wydaje się to, w jaki sposób wszechobecność i ogólnodostępność multimediów może wpływać na najmłodszych użytkowników. W ich przypadku bowiem kontakt z multimediami zaczyna się już we wczesnym dzieciństwie: pierwsza styczność z komputerem i z Internetem następuje nierzadko w drugim czy trzecim roku życia, a własne komputery, tablety i telefony komórkowe dzieci dostają na początku szkoły podstawowej (w dziewiątym–dziesiątym roku życia, często jako prezent z okazji pierwszej komunii), czasem jednak jeszcze przed pójściem do zerówki.

Przede wszystkim musimy uświadomić sobie podstawową różnicę między naszymi pokoleniami – osoby urodzone w Polsce po 2000 roku, czyli obecni dwudziestolatkowie, dorastały w otoczeniu coraz większej liczby urządzeń cyfrowych. O ile dla pokolenia trzydziesto-, czterdziestolatków kablówka z tysiącem kanałów, odtwarzacze wideo i kolorowe telewizory zagranicznych marek były w domu nowością, o tyle dla osób młodszych zaledwie o dekadę płaskie odbiorniki, smartfony i powszechny dostęp do Internetu są normą.

W 2001 roku Marc Prensky, wykładowca akademicki i twórca oraz teoretyk gier, obserwując swoich ówczesnych studentów, nazwał ich pokolenie cyfrowymi tubylcami (digital native) i zwrócił uwagę na różnice między tą generacją a pokoleniem ich rodziców i dziadków. Jego zdaniem cyfrowi tubylcy są zdecydowanie bardziej wielozadaniowi w swoich działaniach, częściej opierają się na sieciowości (również rozumianej jako sieć społeczna), przedkładają przekaz graficzny nad tekstowy, szybko przetwarzają docierające do nich informacje, jednocześnie mając dostęp do losowych danych, a do tego oczekują szybkich wyników i ciągłej gratyfikacji. Prensky koncentrował się przede wszystkim na efektach, jakie owo podejście miało wywołać w edukacji. Wskazywał, że w przypadku młodego pokolenia współczesne sposoby nauczania są nieodpowiednie i nieefektywne. Podejrzewam, że część osób czytających te słowa kiwa głową ze zrozumieniem, ale czy na pewno dzieci i młodzież aż tak bardzo różnią się od nas?

W nieco odmienny sposób zachowania młodego pokolenia internautów charakteryzuje Don Tapscott w swojej książce Cyfrowa dorosłość. Jak pokolenie sieci zmienia nasz świat. Autor podsumował w niej wyniki badań prowadzonych w 2007 roku, obejmujących próbę niemal ośmiu tysięcy osób w wieku od 16 do 29 lat z 12 państw, i przytoczył zarzuty kierowane przez wielu naukowców pod adresem cyfrowych tubylców:

→ mają niższy poziom inteligencji w stosunku do poziomu inteligencji starszego pokolenia w tym samym wieku – mniej czytają i nie potrafią się komunikować;

→ są bardziej bezwstydni i nieświadomi – nie rozumieją zagrożenia wynikającego z podawania w sieci zbyt wielu prywatnych informacji;

→ nie potrafią podejmować samodzielnych decyzji;

→ kradną w sieci – na przykład własność intelektualną;

→ uciekają się do przemocy internetowej;

→ łatwiej przychodzi im używanie realnej przemocy;

→ są złymi pracownikami, nie znają etyki pracy;

→ są skoncentrowani na sobie, egoistyczni i narcystyczni;

→ nie wyznają żadnych wartości, nie interesuje ich kultura wyższa.

Mimo zastrzeżeń Tapscott pozostaje jednak pozytywnie nastawiony do młodych ludzi aktywnych w cyberprzestrzeni. Wskazuje, że funkcjonowanie wśród tylu źródeł wiedzy i nowych technologii ułatwiających życie sprawiło, że mamy do czynienia z nowym, globalnym pokoleniem, które jest mądrzejsze, bystrzejsze i bardziej tolerancyjne niż jego poprzednicy, a zarzuty mu stawiane wynikają głównie z niezrozumienia możliwości urządzeń cyfrowych przez starsze pokolenie. Wtórują mu w tych rozważaniach autorzy książki Born Digital. Understanding the First Generation of Digital Natives [Urodzeni cyfrowo. Jak zrozumieć pierwsze pokolenie cyfrowych tubylców], John Palfrey i Urs Gasser, którzy przeanalizowali różne aspekty życia młodego pokolenia oraz wpływ, jaki wywierają na nie technologie cyfrowe.

Można przyjąć, że pojawienie się nowego terminu społecznego i pedagogicznego – cyfrowi tubylcy – jest odpowiedzią na realne zjawisko społeczne, które w Polsce odnosi się do znacznej liczby dzieci urodzonych po roku 2000 (w krajach, które wcześniej niż Polska miały dostęp do nowoczesnych technologii, literatura wskazuje na osoby urodzone po 1980 bądź 1990 roku), a kolejne pokolenia będą coraz bardziej nasycone cyfrowymi tubylcami. Jeśli bowiem przyjmiemy, że do ujawnienia się cyfrowych tubylców konieczne jest wykształcenie się specyficznej relacji człowiek – cyberprzestrzeń, to należy zauważyć, że następne generacje będą wzrastać w środowisku coraz bardziej przepełnionym technologiami cyfrowymi. Przy czym kolejne z nich będą mocniej „wiązać” człowieka poprzez swoje nowe możliwości i funkcje. Wskazują na to takie zjawiska, jak: umasowienie smartfonów, które w gruncie rzeczy są małymi komputerami, coraz większa ilość czasu, jaką młodzi ludzie spędzają w sieci, a także wyniki badań potwierdzające rosnące znaczenie Internetu, dostępu do niego i czynności w nim – czy z jego wykorzystaniem – wykonywanych.

Jak się wydaje, sama obecność technologii nie jest wystarczającym warunkiem do powstania pokolenia cyfrowych tubylców – konieczne jest masowe korzystanie z multimediów w relacjach społecznych oraz powstanie sieci społecznościowych opartych na komunikacji cyfrowej. Przeciwnicy tej etykiety podkreślają bowiem, że nie można jednoznacznie określić młodych ludzi jako wyraźnie jednolite w swej strukturze pokolenie, cechujące się lepszymi niż rodzice umiejętnościami technicznymi i niemal ekspercką znajomością nowych technologii. Badania wskazują, że cechy wielozadaniowości ma tylko część z nich, a pomagają im w tym warunki ekonomiczno-społeczne, na przykład zasobność domu, z którego pochodzą, grupa etniczna, do której przynależą, czy choćby wykształcenie rodziców.

Młodzi w sieci

Jak wskazują badania przeprowadzone na potrzeby projektu EU Kids Online w 2011 roku przez Lucynę Kirwil ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie, obejmujące grupę dzieci i młodzieży między dziewiątym a szesnastym rokiem życia, w Polsce dzieci zaczynają korzystać z Internetu średnio w wieku dziewięciu lat (dla całej Europy jest to okres między siódmym a jedenastym rokiem życia). 74% badanych polskich dzieci deklarowało, że z Internetu korzysta codziennie, a 98% z nich – przynajmniej raz w tygodniu, co stanowi wyższy odsetek niż w całej grupie badanych młodych Europejczyków (odpowiednio: 60% i 93%).

Zazwyczaj dzieci używają Internetu w domu (90,5%), a 34% łączy się z siecią za pomocą urządzeń mobilnych, takich jak smartfon czy telefon komórkowy. Na tle swoich rówieśników z Europy młody Polak częściej korzysta z sieci w domu – ponad 90% (ogółem w Europie: 85%) – jednak charakterystyczne jest to, że w naszym kraju dzieci często włączają komputer i łączą się z Internetem we własnym pokoju; ogółem w Europie średnio 62% dzieci deklarowało, że korzysta z komputera we wspólnym pokoju, w Polsce zaś tylko 27%.

Jak podaje Kirwil, polskie dzieci wyprzedzają także swoich europejskich kolegów w umiejętnościach i kompetencjach związanych z Internetem, takich jak dodawanie stron do „ulubionych” zakładek czy ustawianie prywatności profilu na portalu społecznościowym. Więcej też młodych Polaków niż ich europejskich rówieśników korzysta z portali społecznościowych (71% polskich respondentów ma konto w takim serwisie, podczas gdy odsetek dla pozostałej badanej części wynosi 59%).

 

Nie w każdej jednak grupie wiekowej poziom biegłości w dziedzinie Internetu jest tak samo wysoki: najmniejsze umiejętności mają dzieci między dziesiątym a jedenastym rokiem życia. Co prawda, jak podkreśla badaczka, kompetencje zwiększają się z wiekiem, jednak wciąż bardzo duży odsetek dzieci (od ponad jednej trzeciej do dwóch trzecich) stanowią te, które nie nabyły umiejętności niezbędnych do bezpiecznego poruszania się w sieci.

Kolejne informacje dopełniające wizerunku młodych Polaków w cyberświecie przynoszą badania przeprowadzone na zlecenie Rzecznika Praw Dziecka z 2009 roku w grupie młodzieży między trzynastym a piętnastym rokiem życia. Znamienne są przede wszystkim dane dotyczące ilości czasu spędzanego przez respondentów w Internecie: 68% badanych przyznało, że dziennie w sieci spędza do trzech godzin, 22% – godzinę–dwie, 6% – od dziesięciu do czternastu godzin (!) i tyle samo procent korzysta z Internetu krócej niż godzinę.

Głównym celem przebywania w Internecie jest dla nastolatków rozrywka (38% badanych), lecz wymieniają także inne ważne dla nich funkcje tej przestrzeni: traktują Internet jako narzędzie komunikacji oraz źródło wiedzy ogólnej (encyklopedycznej, hobbystycznej) i szkolnej. W badaniach z 2014 roku na przykład 43% maturzystów wskazało internet jako główne źródło wiedzy podczas przygotowań do egzaminów z języka polskiego.

Podobne wnioski prezentowane są w raporcie Nastolatki 3.0, przygotowanym na podstawie badań przeprowadzonych w 2016 roku przez instytut badawczy NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa) i będących kontynuacją badań z roku 2014: choć wzrósł czas korzystania z urządzeń mobilnych, głównie ze smartfonów (szczególnie wśród starszych dzieci), to kolejne na liście popularnych urządzeń do łączenia się z siecią są laptopy i komputery stacjonarne. Częściej nastolatkowie korzystają z Internetu w domu (80%), jednak w szkole używa go niemal 40%. Młodzi deklarują kilkugodzinną aktywność sieciową w ciągu doby, choć znaleźli się również tacy, którzy w Internecie spędzają niemal cały czas (prawdopodobnie uznają postawę always on – czyli: jestem „zawsze dostępny”, mam włączone powiadomienia i reaguję na każde z nich – za bycie aktywnym).

Co ciekawe, według tych badań średni wiek inicjacji internetowej nie zmienił się znacząco od czasów badania EU Kids Online i wynosi dziewięć lat i siedem miesięcy. Przypuszczam jednak, że nastolatki nie wzięły pod uwagę czasów, kiedy korzystały nie z własnych urządzeń, lecz z telefonu czy komputera rodziców. Świadczą o tym wyniki badań z 2015 roku przeprowadzonych przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę. Zapytano rodziców, jak korzystają z urządzeń mobilnych ich dzieci w wieku od sześciu miesięcy do sześciu i pół roku. Badanie ujawniło, że codziennie korzysta z nich 25% dzieci i niemal tyle samo posiada własny sprzęt, którego używa samodzielnie. Trudno więc uznać, że nieco starsze od nich nastolatki miały zupełnie inne dzieciństwo i ograniczony dostęp do technologii.

Powyższe dane, choć brzmią sucho, mają jasne przesłanie: już od najmłodszych lat młode pokolenie Polek i Polaków korzysta z urządzeń cyfrowych i samodzielnie porusza się w cyberprzestrzeni, szukając rozrywki, kontaktów z rówieśnikami i wiedzy oraz informacji o świecie. Oprócz różnego rodzaju zagrożeń, które mogą się pojawić na ich drodze i o których będzie mowa dalej, musimy zadać sobie jedno ważne pytanie: jaki to będzie miało wpływ na ich rozwój? Czy zmieni się sposób, w jaki się uczą, zapamiętują i selekcjonują informacje, które trafiają do nich za pośrednictwem mediów? Czy zmieni się ich zachowanie?

Czym skorupka za młodu…

Psychologowie dawno już zauważyli, że rozwój poznawczy w okresie dzieciństwa i dorastania nie tylko ma specyficzne cechy, lecz także daje się podzielić na wyraźnie różniące się między sobą etapy. Szwajcarski psycholog Jean Piaget wskazał, że na okres między szóstym a dwudziestym rokiem życia składają się:

→ wiek szkolny (szósty/siódmy–dziesiąty/dwunasty rok życia) – stadium operacji konkretnych,

→ okres dorastania (dziesiąty/dwunasty–osiemnasty/dwudziesty rok życia) – stadium myślowych operacji formalnych.

Podział według Piageta odpowiada widocznym zmianom w „nasyceniu” dzieci i młodzieży technologiami cyfrowymi, ponieważ na etapach sześciu–siedmiu i dziesięciu–dwunastu lat można zauważyć charakterystyczne zmiany w tym zakresie. Trzeba jednak dodać, że technologie cyfrowe zaczynają wpływać na dziecko znacznie wcześniej, nierzadko w okresie niemowlęcym, kiedy niemowlę poddane jest intensywnemu oddziaływaniu telewizji. (Obraz i dźwięk to bodźce silnie działające na małe dzieci: zauważyliście, jak maluchy reagują na dynamiczny obraz i głośność reklam?)

Urządzenia multimedialne atakują więc młodego człowieka już od pierwszych chwil życia. Jednak dopiero dzięki pojawieniu się nowoczesnych urządzeń diagnostycznych udało się ustalić, co dokładnie zmieniło się w ludzkim mózgu do tego stopnia, że różnice między pokoleniami cyfrowych tubylców i cyfrowych imigrantów (czyli pokolenia od tubylców starszego, rodziców i dziadków, którzy zaczęli korzystać z komputerów i Internetu jako dorośli ludzie) stały się tak widoczne. Według neurologa Gary’ego Smalla zmiana zachowań, jaka zaszła w ostatnich latach, spowodowała, że ludzki mózg musiał dostosować się do nowych warunków życia – przede wszystkim do natłoku informacji i bodźców. Z tego powodu mózgi przedstawicieli najmłodszych pokoleń funkcjonują nieco inaczej niż mózgi ludzi starszych, dorastających w czasach, kiedy bodźców informacyjnych było zdecydowanie mniej.

Młode mózgi, wystawione na bombardowanie impulsami w postaci obrazów i dźwięków niosących nowe informacje, musiały wytworzyć w związku z tym nowe połączenia, by poradzić sobie z natłokiem wrażeń. Small pisze bowiem, że „na ukształtowanie i funkcje mózgu wpływa […] otoczenie, które może powodować nieodwracalne zmiany w mózgu. […] Normalny rozwój ludzkiego mózgu wymaga równowagi między bodźcami środowiskowymi a tymi, które biorą się z kontaktów z ludźmi”[3]. Obecność nowych technologii i olbrzymia ilość bodźców, które z nich płyną, doprowadziły do zmian w sposobie funkcjonowania dzisiejszych dzieci i młodzieży, zmian widocznych choćby w sposobie komunikacji. Młode pokolenie preferuje głównie kontakty w cyberprzestrzeni – wiadomości tekstowe, rozmowy telefoniczne, na czatach czy przez komunikatory. Z kolei osoby dorosłe wolą rozmowę twarzą w twarz i nie mają problemów z rozpoznawaniem emocji, odczytywaniem mowy ciała i interpretowaniem ich, co dla młodzieży bywa już problemem.

Wszechobecność nowych technologii doprowadziła do stanu, który Small nazywa trwałym częściowym rozkojarzeniem uwagi. Charakteryzuje się on zwracaniem uwagi na wszystko, bez koncentrowania się na czymkolwiek, przy jednoczesnym trwaniu mózgu w stanie podwyższonego stresu. „Nie ma czasu na refleksję, kontemplację ani na podejmowanie przemyślanych decyzji”[4], a to w przypadku młodych ludzi jest szczególnie ważne. W wieku dojrzewania nastolatki rozwijają bowiem swoją empatię i rozwijają umiejętność rozumienia drugiego człowieka, a myślenie zmienia się z konkretnego w abstrakcyjne. U małych dzieci ciągły kontakt z multimediami może spowodować rozdrażnienie, prowadzić do nadpobudliwości i do pojawienia się w przyszłości zespołu zaburzeń uwagi – polscy nauczyciele już narzekają na coraz częstsze problemy uczniów z koncentracją.

Choćby na podstawie tych kilku przytoczonych przykładów można wywnioskować, że postęp technologiczny zmienił człowieka na poziomie biologicznym. To z kolei ma swoje następstwa społeczne – zmienia rozkład sił w rodzinie (dochodzi do zmniejszenia roli autorytetu rodzicielskiego), a także wpływa na współczesną edukację, ponieważ nauczyciele muszą dostosować się do „nowego rodzaju uczniów”. Zmienia też rozumienie świata społecznego, który dla młodych istnieje zarówno w formie online, jak i offline; co najważniejsze: obie te formy są dla młodych równoważne.

Należy jednak wspomnieć o pozytywnym wpływie multimediów. Nadmieniłam już oczywisty dostęp do wielu nowych źródeł wiedzy i informacji. Small podaje natomiast przykład eksperymentu, w którym osoby niemające uprzednio styczności z Internetem uczono korzystania z wyszukiwarki Google. Okazało się, że po krótkim czasie zaczęły u nich pracować nieużywane wcześniej obszary mózgu – korzystanie z sieci stanowi więc dla osób dorosłych doskonały stymulator. Ponadto badania wykazują, że różnorodne czynności, które wykonujemy za pomocą komputera i Internetu, mogą wyostrzyć nasze umiejętności poznawcze – zwiększa się szybkość reakcji na bodźce wzrokowe (na przykład postrzeganie obrazów na obrzeżach pola widzenia), polepsza się koordynacja oko–ręka, uczymy się szybszej segregacji informacji i weryfikacji, które z nich są dla nas ważne.

Wróćmy jednak do mózgów dzieci. Według rekomendacji Amerykańskiego Stowarzyszenia Pediatrów z 2016 roku dzieci poniżej osiemnastego miesiąca życia nie powinny mieć dostępu do ekranów: telewizora, monitorów komputerów ani smartfonów. Jest to związane ze specyfiką tego okresu rozwojowego, w którym malec koncentruje się przede wszystkim na zdobywaniu doświadczenia z otaczającego świata i z relacji z dorosłymi, zwłaszcza rodzicami. Starsze dzieci, od drugiego do piątego roku życia, mogą spędzać nie więcej niż godzinę dziennie przed ekranem, ale tylko w obecności dorosłych, a treści powinny być starannie dobrane do ich wieku.

Badania przeprowadzone przez pediatrę Johna Huttena z Cincinnati Children’s Hospital Medical Center wykazały, że używanie przez najmłodszych smartfonów i tabletów prowadzi do widocznych deficytów w rozwoju mózgu. Za pomocą obrazowania metodą rezonansu magnetycznego zmierzono istotę białą w mózgu, która składa się z włókien nerwowych łączących ze sobą poszczególne obszary mózgu (włókna nerwowe pokrywają się mieliną, która izoluje komórki nerwowe i przyspiesza rozprzestrzenianie się sygnałów). Naukowcy odkryli, że u dzieci, które miały częsty kontakt z ekranami, mielinizacja jest słabsza, czyli przewodnictwo się pogarsza. Dotyczyło to głównie obszarów odpowiedzialnych za rozwój języka. Badacze nie wiedzą jeszcze, czy da się ten efekt odwrócić: badania na temat wpływu technologii na rozwój mózgu to nadal dziedzina nowa i rozwijająca się; prawdopodobnie miarodajne wyniki poznamy dopiero za kilka czy kilkanaście lat.

W pierwszym roku życia dzieci uczą się przede wszystkim odczytywać sygnały wizualne ze swojego otoczenia, w tym także te dotyczące wzorców społecznych. Jesteśmy w stanie stwierdzić, kiedy nasze dziecko nauczyło się wodzić wzrokiem, kiedy zaczęło zwracać uwagę na pokazywane mu przedmioty i wykazywać nimi zainteresowanie – jest to okres, w którym tworzą się sieci neuronowe ważne dla mechanizmów uczenia się. W kontekście korzystania przez małe dzieci z cyfrowych źródeł bodźców wzrokowych istotne jest jednak to, że mniej więcej do drugiego roku życia dziecko nie potrafi odnieść treści z ekranu do rzeczywistego świata, więc nie jest to dobre źródło edukacji, jak wmawiają nam niektórzy producenci zabawek „edukacyjnych”. To okres, w którym więcej i intensywniej dzieci uczą się dzięki bezpośrednim kontaktom z drugim człowiekiem. Plastyczność i elastyczność dziecięcego mózgu jest niesamowita: w ciągu pierwszych trzech lat życia potraja się liczba neuronów, bo każdy nowy bodziec, każda nowa interakcja to nowe połączenie w mózgu i lepiej rozwinięty hipokamp (część mózgu odpowiedzialna między innymi za myślenie abstrakcyjne, symboliczne, pamięć, uczenie się i orientację przestrzenną). Pierwsze dziewięć miesięcy życia jest też niezmiernie ważne dla rozwoju mowy dziecka: uczy się ono rozpoznawać dźwięki i je interpretować. Przyjmuje się, że dziecko rozumie, co się do niego mówi, na długo przed tym, zanim samo zacznie wypowiadać pierwsze słowa.

WSKAZÓWKI

dla rodziców dzieci do drugiego roku życia