Schudnij bez diety

Tekst
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Dlaczego nie możesz schudnąć?

Za­łóż­my, że już się od­chu­dzasz. Wy­da­je ci się, że sko­ro jesz mniej niż do tej pory, suk­ces jest pew­ny i cze­ka tuż za ro­giem. Teo­re­tycz­nie tak, ale… je­śli ogra­ni­czasz je­dze­nie, a na­dal nie mo­żesz schud­nąć, na pew­no ist­nie­je ja­kaś przy­czy­na.

Na po­czą­tek spró­buj od­po­wie­dzieć so­bie na kil­ka py­tań.

1. Czy cier­pię na ja­kieś prze­wle­kłe scho­rze­nia (np. cu­krzy­ca, nie­do­czyn­ność tar­czy­cy, cho­ro­ba Ha­shi­mo­to, in­su­li­no­opor­ność, ze­spół po­li­cy­stycz­nych jaj­ni­ków)?

2. Czy jem nie­re­gu­lar­nie (jem mniej niż trzy po­sił­ki dzien­nie, ro­bię duże od­stę­py po­mię­dzy nimi, po­mi­jam po­sił­ki)?

3. Czy to jed­na z wie­lu prób schud­nię­cia w moim ży­ciu?

4. Czy pro­wa­dzę sie­dzą­cy tryb ży­cia?

5. Czy sto­su­ję (czę­sto, zry­wa­mi) gło­dów­ki lub die­ty bar­dzo re­stryk­cyj­ne (bar­dzo ni­sko­ka­lo­rycz­ne)?

6. Czy spo­dzie­wam się szyb­kich i spek­ta­ku­lar­nych efek­tów?

Je­śli od­po­wiedź na jed­no lub wię­cej spo­śród po­wyż­szych py­tań brzmia­ła „tak” – uda­ło ci się zi­den­ty­fi­ko­wać pro­blem. Nie­ste­ty im wię­cej twier­dzą­cych od­po­wie­dzi, tym bar­dziej jest on zło­żo­ny.

Oczy­wi­ście waż­ną rolę od­gry­wa tak­że to, co ja­dasz i w ja­kich pro­por­cjach, ale tym zaj­mie­my się póź­niej.

Skąd się bierze efekt jo-jo?

Efekt jo-jo to z ko­lei zmo­ra tych osób, któ­rym uda­ło się schud­nąć i przez chwi­lę cie­szy­ły się wy­ma­rzo­ną syl­wet­ką. Oto kil­ka po­wo­dów tego nie­przy­jem­ne­go zja­wi­ska.

1. Fi­zjo­lo­gia – pa­mię­tasz hi­sto­rię o na­szych pra­przod­kach, ma­ga­zy­no­wa­niu ener­gii i try­bie oszczę­dza­nia wy­dat­ków ener­ge­tycz­nych? To jesz­cze nie wszyst­ko. Tłuszcz od­kła­da się nie tyl­ko w pod­skór­nej tkan­ce tłusz­czo­wej, ale tak­że we­wnątrz cia­ła. Ilość i roz­miesz­cze­nie ko­mó­rek tłusz­czo­wych mo­że­my dzie­dzi­czyć, stąd róż­ne skłon­no­ści do ty­cia. Ich licz­ba sta­bi­li­zu­je się przede wszyst­kim w okre­sie wcze­sne­go dzie­ciń­stwa (dla­te­go waż­ne jest pra­wi­dło­we ży­wie­nie dzie­ci). U do­ro­słych ko­mór­ki tłusz­czo­we mogą się po­więk­szać lub ma­leć, ale ich licz­ba za­zwy­czaj po­zo­sta­je taka sama (w szcze­gól­nych wy­pad­kach u osób bar­dzo oty­łych, któ­re na­dal tyją – może wzro­snąć). Kie­dy się od­chu­dza­my, ko­mór­ki te zmniej­sza­ją swo­ją ob­ję­tość, ale nie zni­ka­ją. A im wię­cej mamy ich w cie­le, tym więk­sze są na­sze skłon­no­ści do ty­cia.

2. Zwol­nio­na prze­mia­na ma­te­rii – wy­stę­pu­je na­wet po naj­lep­szej die­cie ni­sko­ka­lo­rycz­nej, szcze­gól­nie je­śli sto­so­wa­li­śmy ją dłu­go. Za­zwy­czaj po od­chu­dza­niu przez ja­kiś czas mu­si­my jeść mniej niż przed nim. Do­brym spo­so­bem prze­ciw­dzia­ła­nia zwol­nie­niu prze­mia­ny ma­te­rii jest re­gu­lar­na ak­tyw­ność fi­zycz­na.

3. Nie­pra­wi­dło­wa die­ta – gło­dów­ki, mo­no­die­ty, die­ty cud, die­ty bar­dzo ni­sko­ka­lo­rycz­ne mogą ci bar­dziej za­szko­dzić niż po­móc. Ich sto­so­wa­nie, szcze­gól­nie przez dłuż­szy czas albo z dużą czę­sto­tli­wo­ścią, spo­wal­nia prze­mia­nę ma­te­rii i zwięk­sza ry­zy­ko efek­tu jo-jo.

Żeby schudnąć, trzeba jeść!

Dobre wieści! Im mniej restrykcyjna dieta, tym lepiej. Mniejsze ograniczenie kalorii to mniejsze ryzyko spowolnienia przemiany materii i późniejszego efektu jo-jo. Zazwyczaj oznacza to wolniejsze tempo odchudzania, ale naprawdę warto!

4. Pra­gnie­nie re­kom­pen­sa­ty – koń­czysz z die­tą i rzu­casz się na lo­dów­kę. Prze­cież po tylu wy­sił­kach i po­świę­ce­niach ci się na­le­ży! Nie­ste­ty. Spo­wol­nio­na prze­mia­na ma­te­rii w po­łą­cze­niu z dą­że­niem two­je­go cia­ła do od­zy­ska­nia zgu­bio­nych ki­lo­gra­mów dzia­ła­ją na two­ją nie­ko­rzyść. Efekt może być tyl­ko je­den…

Czy chcesz się odchudzać, czy tylko schudnąć?

Nie oszu­kuj­my się, schud­nąć (mniej lub bar­dziej) chce pra­wie każ­dy. Wie­le osób fan­ta­zju­je o szczu­płym, umię­śnio­nym brzu­chu, zgrab­nych no­gach czy smu­kłej ta­lii. Ale za­zwy­czaj na ma­rze­niach się koń­czy. Ile razy zda­rzy­ło ci się po­my­śleć lub po­wie­dzieć: „od ju­tra bio­rę się za sie­bie” albo „od po­nie­dział­ku za­czy­nam die­tę, żeby schud­nąć przed wa­ka­cja­mi”?

Do po­rad­ni die­te­tycz­nych zgła­sza się wie­lu pa­cjen­tów, któ­rzy ocze­ku­ją szyb­kich i spek­ta­ku­lar­nych efek­tów przy mi­ni­mum wy­sił­ku ze swo­jej stro­ny. Nie­ste­ty, to nie ta­kie pro­ste.

Pod­jąć de­cy­zję jest ła­two, go­rzej wy­ko­nać plan. Dla­cze­go?

1. Pro­kra­sty­na­cja – to ina­czej od­kła­da­nie na póź­niej. Przy­kład? „Chcę schud­nąć, ale te­raz jest zły mo­ment na die­tę. Za­raz świę­ta (lub we­se­le, wy­jazd, imie­ni­ny bab­ci, im­pre­za in­te­gra­cyj­na – nie­po­trzeb­ne skre­ślić). Poza tym te­raz tyle pra­cy, mało cza­su na go­to­wa­nie, zła pora roku, mnó­stwo na gło­wie, za­mie­sza­nie w ży­ciu pry­wat­nym. Znasz to? Spró­buj spoj­rzeć na swo­je wy­mów­ki z boku i za­sta­no­wić się, czy ty w ogó­le chcesz się od­chu­dzać i czy kie­dy­kol­wiek przyj­dzie w two­im ży­ciu na to wła­ści­wy mo­ment.

2. Nie­do­sta­tecz­na mo­ty­wa­cja – cza­sem jest tak, że bar­dzo chcesz, by two­je nogi wy­glą­da­ły ina­czej, ale nie ro­bisz nic, by to osią­gnąć. Naj­le­piej by­ło­by obu­dzić się któ­re­goś dnia ze szczu­pły­mi, zgrab­ny­mi no­ga­mi, praw­da? Ale nie­ste­ty, tak się nie da. Za­sta­nów się więc, czy na­praw­dę tak za­le­ży ci na schud­nię­ciu i czy efekt, któ­ry chcesz uzy­skać, jest wart wy­sił­ku i po­świę­ce­nia. A może to nie ty chcesz schud­nąć, tyl­ko chcą tego twój part­ner, ko­le­żan­ka czy mama? Cza­sem te oso­by mają ra­cję, cza­sem nie – tak czy ina­czej ich „chce­nie” to za mało. Ty też mu­sisz chcieć, żeby się uda­ło.

3. Bunt – wi­dzisz, że twoi zna­jo­mi dużo je­dzą, a mimo to są szczu­pli i zgrab­ni. Two­ja ko­le­żan­ka w ogó­le nie ćwi­czy, a ma nogi jak siat­kar­ka. Ko­le­ga czte­ry razy w ty­go­dniu sto­łu­je się w fast fo­odzie, a nosi ko­szu­le w roz­mia­rze S. Wszy­scy mają tak do­brze, dla­cze­go tyl­ko ty mu­sisz się mę­czyć? Bunt na­ra­sta z każ­dym dniem i utrud­nia od­ma­wia­nie so­bie ku­li­nar­nych przy­jem­no­ści. Spró­buj zmie­nić spo­sób my­śle­nia i po­trak­tuj od­chu­dza­nie nie jako karę za bli­żej nie­okre­ślo­ne grze­chy, tyl­ko jako za­da­nie do wy­ko­na­nia, za któ­re otrzy­masz wspa­nia­łą na­gro­dę.

4. Szok – od­chu­dza­nie to szok nie tyl­ko dla two­je­go cia­ła, ale też dla psy­chi­ki. Pla­no­wa­nie po­sił­ków, ogra­ni­cze­nie je­dze­nia, wpro­wa­dze­nie no­wych pro­duk­tów do die­ty – wszyst­ko to po­wo­du­je stres, znie­chę­ce­nie i po­czu­cie ogól­ne­go przy­tło­cze­nia. Więk­szość lu­dzi nie lubi zmian. Dla­te­go czę­sto re­zy­gnu­jesz już na po­cząt­ku, kie­dy jest naj­trud­niej, za­miast po­cze­kać, aż sy­tu­acja się usta­bi­li­zu­je, a ty przy­zwy­cza­isz się do no­wych za­sad. A war­to dać so­bie tro­chę cza­su!

5. Trud­no­ści or­ga­ni­za­cyj­ne – zmia­na sty­lu ży­cia nie jest ła­twa. Przy­go­to­wy­wa­nie po­sił­ków do pra­cy sta­je się uciąż­li­we i cza­so­chłon­ne, za­ku­py mę­czą­ce, a im­pre­zy i uro­czy­sto­ści ro­dzin­ne oka­zu­ją się stre­su­ją­ce. Spró­buj po­trak­to­wać wpro­wa­dze­nie tych zmian jako wy­zwa­nie, któ­re­mu spro­stasz, a nie prze­szko­dę nie do przej­ścia. Tylu oso­bom się uda­ło, dla­cze­go ty nie masz osią­gnąć suk­ce­su?

6. Rola je­dze­nia – oprócz do­star­cza­nia ener­gii je­dze­nie od­gry­wa waż­ną rolę w ży­ciu spo­łecz­nym. Smacz­ny po­si­łek od dzie­ciń­stwa ko­ja­rzy nam się z na­gro­dą, re­lak­sem czy po­czu­ciem bez­pie­czeń­stwa. Kar­mie­nie i za­pro­sze­nie do wspól­ne­go sto­łu wy­ra­zem mi­ło­ści, tro­ski, uczuć, spo­so­bem na pod­trzy­ma­nie wię­zi ro­dzin­nych i to­wa­rzy­skich. Pa­mię­taj, że nie mu­sisz z tego re­zy­gno­wać! Mo­żesz za­stą­pić ka­lo­rycz­ne da­nia zdro­wy­mi i smacz­ny­mi die­te­tycz­ny­mi prze­ką­ska­mi. Może być ci trud­niej, je­śli je­dze­nie to twój spo­sób na stres lub wy­ci­sze­nie emo­cji. Ale i z tym moż­na so­bie po­ra­dzić!

7. Brak wia­ry w swo­je moż­li­wo­ści – być może uwa­żasz, że od­chu­dza­nie jest po­nad two­je siły albo że two­je ce­chy cha­rak­te­ru nie po­zwo­lą ci wy­trwać w po­sta­no­wie­niu. Mu­sisz wie­dzieć, że pra­ca nad sobą daje wie­le sa­tys­fak­cji. A fakt, że uda­ło ci się osią­gnąć cel, może cie­szyć cię na­wet bar­dziej niż te kil­ka zrzu­co­nych ki­lo­gra­mów.

8. Na­wy­ki – każ­dy ja­kieś ma. Może two­im jest po­gry­za­nie pa­lusz­ków przed te­le­wi­zo­rem albo pą­czek do każ­dej kawy. Po­zby­cie się na­wy­ku jest trud­ne, ale nie nie­moż­li­we. Waż­ne, by uwie­rzyć w po­wo­dze­nie swo­jej mi­sji.

9. Oba­wa przed nie­po­wo­dze­niem – cza­sem ktoś tak bar­dzo chce schud­nąć, że aż… się nie od­chu­dza. Woli tkwić w prze­świad­cze­niu, że je­śli by chciał – mógł­by to zro­bić, ale boi się spró­bo­wać, by unik­nąć roz­cza­ro­wa­nia. Ludz­ki umysł bywa nie­sa­mo­wi­ty, praw­da? Je­śli to tak­że twój pro­blem, nie martw się, je­steś jed­ną z wie­lu po­dob­nie my­ślą­cych osób. Po­sta­raj się od­rzu­cić swo­je oba­wy i po pro­stu spró­bo­wać. Może bę­dzie le­piej niż ci się wy­da­je?

10. Strach przed zmia­ną – czy od­czu­wasz lęk przed tym, co bę­dzie, gdy już osią­gniesz cel i schud­niesz? Być może na­wet so­bie tego nie uświa­da­miasz... A wła­śnie ten strach może być przy­czy­ną, dla któ­rej od­kła­dasz od­chu­dza­nie w cza­sie lub nie­do­sta­tecz­nie się do nie­go przy­kła­dasz. Prze­czy­taj na­stęp­ny pod­roz­dział i sprawdź, czy ten pro­blem może do­ty­czyć też cie­bie.

Jeśli schudnę, wszystko się zmieni…

Tak czę­sto my­ślą oso­by, któ­re pla­nu­ją po­zby­cie się nad­pro­gra­mo­wych ki­lo­gra­mów. Wy­da­je ci się, że nad­wa­ga lub oty­łość to je­dy­ny po­wód nie­po­wo­dzeń w two­im ży­ciu? Że je­śli schud­niesz, to znaj­dziesz mi­łość, do­sta­niesz awans, a lu­dzie będą cię bar­dziej lu­bi­li?

 

Być może, ale obie­cu­jesz so­bie zbyt wie­le. Oczy­wi­ście pew­ność sie­bie, któ­rą praw­do­po­dob­nie zy­skasz po utra­cie masy cia­ła, może mieć wpływ na two­je suk­ce­sy za­wo­do­we czy to­wa­rzy­skie, ale nie­ko­niecz­nie. Dla­cze­go? Bo wciąż bę­dziesz czuć, że mo­gło­by być le­piej. Że to jesz­cze nie jest ten mo­ment, kie­dy mo­żesz za­cząć wszyst­ko od nowa.

Cho­ciaż cia­ło to tyl­ko ze­wnętrz­na po­wło­ka, we­dług ba­dań aż 39% oty­łych osób uwa­ża, że wy­gląd prze­szka­dza im w na­wią­zy­wa­niu zna­jo­mo­ści. Ale kom­plek­sy nie zmniej­szą się wraz z roz­mia­rem ubrań. Po­wiedz­my to so­bie szcze­rze: żeby zy­skać przy­ja­ciół czy zdo­być awans, nie wy­star­czy zrzu­cić 20 ki­lo­gra­mów. Zde­rze­nie z tą praw­dą może się oka­zać przy­kre, więc le­piej przy­go­tuj się na to za­wcza­su.

Nie­któ­rzy pod­świa­do­mie zda­ją so­bie z tego spra­wę, dla­te­go de­cy­zję o od­chu­dza­niu wciąż od­kła­da­ją na póź­niej, a tu­sza, któ­rej tak nie­na­wi­dzą, jest ich bu­fo­rem i ko­złem ofiar­nym, któ­re­go ob­wi­nia­ją za wszel­kie swo­je nie­po­wo­dze­nia. Kogo ob­wi­nią, gdy jej za­brak­nie?

Nie po­zwól, by twój mózg sa­bo­to­wał two­je dzia­ła­nia i prze­stań wy­wie­rać na sie­bie nie­po­trzeb­ną pre­sję. Myśl o od­chu­dza­niu jak o zro­bie­niu cze­goś do­bre­go dla sie­bie, a nie o pró­bie do­sto­so­wa­nia się do oto­cze­nia czy leku na całe zło. Tak bę­dzie le­piej, na­praw­dę.

Zanim rozpoczniesz odchudzanie

Pa­nu­ją­cy w dzi­siej­szych cza­sach kult cia­ła, szczu­płej syl­wet­ki i mło­do­ści po­tra­fi nie­jed­ne­go wpę­dzić w kom­plek­sy. Sy­tu­ację po­gar­sza jesz­cze fakt, że nie­mal wszyst­kie zdję­cia pu­bli­ko­wa­ne w in­ter­ne­cie są te­raz re­tu­szo­wa­ne. Nie tyl­ko więc oso­by pu­blicz­ne, blo­ge­rzy i ce­le­bry­ci, ale tak­że twoi zna­jo­mi umiesz­cza­ją na por­ta­lach spo­łecz­no­ścio­wych tyl­ko naj­lep­sze uję­cia, cza­sem wy­bra­ne z se­tek zdjęć. Czy wiesz, że nie­któ­rym blo­ger­kom zro­bie­nie i ob­rób­ka ide­al­ne­go zdję­cia do po­sta zaj­mu­je wie­le go­dzin? Czę­sto fo­to­gra­fie są re­tu­szo­wa­ne, prze­ra­bia­ne lub fil­tro­wa­ne. A rze­czy­wi­stość jest inna. Je­śli chcesz wy­glą­dać jak szczu­pła i „ide­al­na” ko­bie­ta, któ­rą ob­ser­wu­jesz na por­ta­lu spo­łecz­no­ścio­wym, praw­do­po­dob­nie go­nisz za fał­szy­wym wzor­cem, któ­re­go nie da się osią­gnąć.

Je­że­li masz BMI w gra­ni­cach 18,5–24,9, ale wy­da­je ci się, że wy­glą­dasz źle lub wa­żysz za dużo – praw­do­po­dob­nie je­steś w błę­dzie.

BMI

BMI, czyli wskaźnik masy ciała (ang. Body Mass Index), oblicza się według wzoru:

BMI = masa cia­ła (kg) / wzrost (m)2

Nikt nie jest ide­al­ny. Każ­dy z nas ma pe­wien typ syl­wet­ki, z któ­rym się uro­dził i któ­re­go nie da się zu­peł­nie zmie­nić. Czę­sto nasz wy­ma­rzo­ny ob­raz sie­bie jest po pro­stu nie­moż­li­wy do osią­gnię­cia, na­wet po zgu­bie­niu nad­pro­gra­mo­wych ki­lo­gra­mów.

Od­chu­dza­nie nie wy­dłu­ży nóg ani nie za­pew­ni ci wcię­cia w ta­lii, je­śli jej nie masz. Re­duk­cja wagi ma też zni­ko­my wpływ na kształt twa­rzy (chy­ba że masz na­praw­dę dużą nad­wa­gę lub tkan­ka tłusz­czo­wa odło­ży­ła się wy­jąt­ko­wo ob­fi­cie w oko­li­cach po­licz­ków, pod­bród­ka i szyi). Wie­le za­le­ży przede wszyst­kim od ge­nów, czy­li od tego, jaką masz bu­do­wę i gdzie od­kła­da się u cie­bie tkan­ka tłusz­czo­wa. Być może schud­niesz na­praw­dę dużo, a da­lej bę­dziesz uwa­żać, że two­je nogi lub pod­bró­dek wy­glą­da­ją źle – po­zo­sta­je ci po pro­stu to za­ak­cep­to­wać lub pró­bo­wać za­tu­szo­wać nie­do­sko­na­ło­ści od­po­wied­nio do­bra­nym stro­jem lub ma­ki­ja­żem.

Do ga­bi­ne­tów die­te­ty­ków czę­sto przy­cho­dzą lu­dzie, któ­rzy chcie­li­by dzię­ki od­chu­dza­niu sko­ry­go­wać kształt po­ślad­ków, ły­dek czy ra­mion. Nie­ste­ty, od­chu­dza­nie to nie ope­ra­cja pla­stycz­na i nie jest to moż­li­we. Pa­mię­taj, że czę­sto na kształt ły­dek czy ud wpły­wa­ją roz­bu­do­wa­ne mię­śnie, a na sze­ro­kość bio­der – bu­do­wa mied­ni­cy. Nie­wie­le moż­na z tym zro­bić.

Wbrew temu, co obie­cu­ją roz­ma­ite cza­so­pi­sma i po­rad­ni­ki, nie mamy więk­sze­go wpły­wu na to, z ja­kiej czę­ści cia­ła bę­dzie­my chud­nąć. Syl­we­tkę mo­że­my na­to­miast kształ­to­wać za po­mo­cą od­po­wied­nie­go tre­nin­gu. Ćwi­cze­nia rzeź­bią, ujędr­nia­ją i wy­smu­kla­ją cia­ło – bez wzglę­du na to, czy się od­chu­dza­my, czy nie.

Je­śli uwa­żasz, że mimo pra­wi­dło­we­go BMI masz za dużo tkan­ki tłusz­czo­wej (to się zda­rza), mo­żesz to ła­two spraw­dzić, prze­pro­wa­dza­jąc ba­da­nie na ana­li­za­to­rze skła­du cia­ła (ta­kie sprzę­ty są do­stęp­ne w ga­bi­ne­tach die­te­tycz­nych oraz w nie­któ­rych si­łow­niach).

Analiza składu ciała

To pomiar przeprowadzany na specjalnej wadze (analizatorze). Dzięki niej oprócz swojej masy ciała możesz poznać też przybliżoną zawartość tkanki tłuszczowej, wody czy mięśni w swoim ciele.

Wie­le osób, szcze­gól­nie mło­dych ko­biet, od­chu­dza się mimo pra­wi­dło­we­go BMI i ma­rzy o zbyt szczu­płej syl­wet­ce. Część z nich się­ga po roz­ma­ite su­ple­men­ty i inne środ­ki, któ­re mają po­móc w od­chu­dza­niu, a tak­że sto­su­je ry­go­ry­stycz­ne die­ty i gło­dów­ki. Ta­kie po­stę­po­wa­nie może nie­ste­ty przy­nieść wię­cej szko­dy niż po­żyt­ku.

Krót­ko mó­wiąc, nie war­to się ka­to­wać nie­po­trzeb­ny­mi die­ta­mi. Dbaj o swo­je cia­ło i na­ucz się je ko­chać, za­miast do­szu­ki­wać się w nim nie­do­sko­na­ło­ści. Od­ży­wiaj się zdro­wo i mą­drze – ta książ­ka po­ka­że ci, jak to zro­bić. Je­dze­nie to nie wszyst­ko – za­proś do swo­je­go ży­cia ruch, ale wy­bierz taką for­mę ak­tyw­no­ści fi­zycz­nej, któ­ra spra­wi ci przy­jem­ność. Waż­ne są rów­nież po­go­da du­cha, sa­mo­ak­cep­ta­cja i wy­ro­zu­mia­łość dla sie­bie, tak­że w chwi­lach sła­bo­ści, któ­re prze­cież zda­rza­ją się każ­de­mu. Zmia­na sty­lu ży­cia to nie wy­rze­cze­nia i stres, ale wy­si­łek, któ­ry war­to pod­jąć, by wkrót­ce cie­szyć się zdro­wiem i pięk­ną syl­wet­ką.

Dieta diecie nierówna

Są die­ty, któ­re za­kła­da­ją wy­klu­cze­nie nie­któ­rych pro­duk­tów lub ca­łych grup pro­duk­tów, fa­wo­ry­zu­jąc z ko­lei inne. Die­ty ni­sko­tłusz­czo­we, biał­ko­we czy ni­sko­wę­glo­wo­da­no­we co ja­kiś czas ro­bią się mod­ne pod ko­lej­ny­mi na­zwa­mi. Tym­cza­sem wszyst­kie skład­ni­ki, któ­re zja­da­my, są nam po­trzeb­ne i ich nad­mier­na re­duk­cja lub wy­klu­cze­nie z die­ty mogą mieć po­waż­ne kon­se­kwen­cje dla zdro­wia.




„Zasilanie awaryjne”

Bar­dzo wie­le diet za­kła­da ogra­ni­cze­nie lub wy­klu­cze­nie wę­glo­wo­da­nów. Już w la­tach dzie­więć­dzie­sią­tych XX wie­ku po­pu­lar­nym spo­so­bem na od­chu­dza­nie była re­zy­gna­cja z ziem­nia­ków, pie­czy­wa i sło­dy­czy. Wę­glo­wo­da­ny mają ogól­nie bar­dzo złą pra­sę i są oskar­ża­ne o po­wo­do­wa­nie ty­cia.

Je­śli w die­cie bra­ku­je wę­glo­wo­da­nów, a po­ziom glu­ko­zy (cu­kru) we krwi spa­da, or­ga­nizm w pierw­szej ko­lej­no­ści się­ga po gli­ko­gen, czy­li „cu­kro­wy od­po­wied­nik” tkan­ki tłusz­czo­wej. Jed­nak to nie wy­star­cza na dłu­go, więc po­tem cia­ło za­czy­na spa­lać biał­ka, czy­li np. mię­śnie, co jest bar­dzo nie­ko­rzyst­ne za­rów­no dla zdro­wia, jak i dla od­chu­dza­nia. Dla­cze­go? Bo mniej mię­śni ozna­cza wol­niej­sze spa­la­nie ka­lo­rii, słab­szą prze­mia­nę ma­te­rii i gor­szą kon­dy­cję fi­zycz­ną. Nie brzmi to do­brze, praw­da?

Wę­glo­wo­da­ny są tak­że nie­zbęd­ne do wy­daj­ne­go spa­la­nia tłusz­czu. Je­śli ich za­brak­nie, re­ak­cja spa­la­nia tłusz­czu prze­bie­ga nie­co ina­czej i po­wsta­ją tak zwa­ne cia­ła ke­to­no­we. Mózg, któ­ry ge­ne­ral­nie po­trze­bu­je glu­ko­zy, może w wy­jąt­ko­wych przy­pad­kach „ży­wić się” cia­ła­mi ke­to­no­wy­mi, ale ich nad­miar może po­wo­do­wać za­kwa­sze­nie or­ga­ni­zmu i zmia­ny me­ta­bo­licz­ne. Krót­ko mó­wiąc, re­stryk­cyj­ne die­ty – wy­klu­cza­ją­ce np. pie­czy­wo, ma­ka­ron, ka­sze, płat­ki, ziem­nia­ki, ryż i nie­któ­re wa­rzy­wa bo­ga­te w wę­glo­wo­da­ny – mogą w nie­któ­rych przy­pad­kach bar­dziej za­szko­dzić niż po­móc.

Od ja­kie­goś cza­su mod­ne są die­ty bo­ga­te w tłusz­cze, a ubo­gie w wę­glo­wo­da­ny. Ich po­pu­lar­ność cie­szy wiel­bi­cie­li tra­dy­cyj­nej kuch­ni, któ­rzy nie chcą re­zy­gno­wać na die­cie z ulu­bio­nych tłu­stych po­traw. Ich fa­cho­wa na­zwa to die­ty ke­to­ge­nicz­ne, po­nie­waż pro­wa­dzą do wzmo­żo­nej pro­duk­cji ciał ke­to­no­wych, o któ­rych była mowa po­wy­żej. Za­zwy­czaj nie po­le­ca się ich sto­so­wa­nia na wła­sną rękę, bo może to pro­wa­dzić do nie­do­bo­rów po­kar­mo­wych i po­gor­sze­nia sta­nu zdro­wia.

Cho­ciaż zda­nia (rów­nież na­ukow­ców) na ten te­mat są po­dzie­lo­ne, wciąż prze­wa­ża po­gląd, że naj­lep­sza dla zdro­wia czło­wie­ka po­zo­sta­je uroz­ma­ico­na die­ta do­star­cza­ją­ca wszyst­kich skład­ni­ków od­żyw­czych.

Diety białkowe i ich wpływ na zdrowie

W ostat­nich la­tach wie­le kon­tro­wer­sji wzbu­dza­ją die­ty biał­ko­we (np. die­ta Du­ka­na). Co praw­da wie­lu oso­bom uda­ło się dzię­ki nim schud­nąć, jed­nak spo­ży­wa­nie zbyt du­żych ilo­ści biał­ka może nie­ko­rzyst­nie wpły­nąć na stan zdro­wia. Pa­mię­taj, że w przy­pad­ku diet biał­ko­wych uby­tek wagi wy­ni­ka nie tyl­ko z re­duk­cji tkan­ki tłusz­czo­wej, lecz tak­że z utra­ty wody, co może pro­wa­dzić do od­wod­nie­nia (któ­re zresz­tą nie sprzy­ja ani pra­cy mó­zgu, ani mię­śni, ani od­chu­dza­niu). Po­nad­to efekt od­chu­dza­ją­cy diet biał­ko­wych wy­ni­ka przede wszyst­kim nie z ich skła­du, lecz z… ogra­ni­cze­nia dzien­nej daw­ki ener­gii, po­nie­waż po­kar­my biał­ko­we są sy­cą­ce i ka­lo­rycz­ność die­ty jest dzię­ki temu dość ni­ska.

Eks­per­ci pod­kre­śla­ją, że sto­so­wa­nie diet wy­so­ko­biał­ko­wych pro­wa­dzi do nie­do­bo­ru błon­ni­ka, nie­ko­rzyst­nych zmian w mi­kro­flo­rze je­li­to­wej i po­gor­sze­nia pra­cy je­lit (cze­go ob­ja­wem mogą być np. wzdę­cia, za­par­cia czy gazy o nie­przy­jem­nym za­pa­chu), a na­wet po­śred­nio może sprzy­jać roz­wo­jo­wi no­wo­two­rów je­lit.

Die­ta wy­so­ko­biał­ko­wa po­wo­du­je wy­da­la­nie wody z or­ga­ni­zmu i może zwięk­szać po­ziom kwa­su mo­czo­we­go we krwi oraz po­śred­nio po­wo­do­wać nad­ci­śnie­nie. Pa­mię­taj, że die­ty wy­so­ko­biał­ko­wej nie wol­no sto­so­wać, je­śli masz cho­re ner­ki. Gro­zi to po­gor­sze­niem zdro­wia, a na­wet śmier­cią!

Die­ta biał­ko­wa może być tak­że przy­czy­ną nie­do­bo­rów po­ta­su i ma­gne­zu (cze­go ob­ja­wem są np. bo­le­sne skur­cze), an­ty­ok­sy­da­cyj­nych po­li­fe­no­li ro­ślin­nych (któ­re wspo­ma­ga­ją za­cho­wa­nie mło­do­ści), nie­któ­rych wi­ta­min (np. wi­ta­mi­ny C i B1, waż­nych np. dla wy­glą­du skó­ry) czy kwa­su fo­lio­we­go nie­zbęd­ne­go ko­bie­tom, któ­re pra­gną zajść w cią­żę i uro­dzić zdro­we dziec­ko.

Cukier nie tuczy?

Wiele osób uważa, że za nadwagę czy cukrzycę odpowiedzialne są dodawane do żywności cukry. Jeśli nie wyobrażasz sobie życia bez posłodzonej kawy, to mam dla ciebie dobrą wiadomość: najnowsze badania wykazały, że umiarkowane spożycie cukru nie jest wcale groźne dla osób zdrowych i nie powoduje on otyłości w większym stopniu niż inne składniki pożywienia! To nadmiar cukrów może niekorzystnie wpływać na naszą sylwetkę i zdrowie. A więc zamiast posłodzić kawę trzema łyżeczkami cukru, spróbuj dodać jedną. Zapewniam, że odzwyczajenie się od słodkich napojów wcale nie jest trudne.

Ist­nie­je wie­le diet, te­ra­pii, pro­gra­mów i „ma­gicz­nych” lub „cu­dow­nych” spo­so­bów na od­chu­dza­nie. Nie bę­dzie­my oma­wiać szcze­gó­ło­wo każ­de­go z nich, na­to­miast jed­no jest pew­ne: sku­tecz­nym i bez­piecz­nym spo­so­bem na od­chu­dza­nie jest po pro­stu zmia­na sty­lu ży­cia i cza­so­we ogra­ni­cze­nie ilo­ści je­dze­nia.

Wła­ści­wa i zbi­lan­so­wa­na die­ta nie po­win­na fa­wo­ry­zo­wać żad­nych skład­ni­ków (np. biał­ka) kosz­tem in­nych. Musi do­star­czać wszyst­kich skład­ni­ków w od­po­wied­niej ilo­ści, tak­że owia­nych złą sła­wą wę­glo­wo­da­nów. Po­win­ni­śmy jed­nak spo­ży­wać głów­nie wę­glo­wo­da­ny zło­żo­ne (obec­ne np. w peł­no­ziar­ni­stych pro­duk­tach zbo­żo­wych i wa­rzy­wach), a ogra­ni­czać cu­kry pro­ste i dwu­cu­kry, obec­ne przede wszyst­kim w do­sła­dza­nych pro­duk­tach i da­niach, a tak­że w owo­cach i so­kach. Nie zna­czy to oczy­wi­ście, że masz zre­zy­gno­wać z owo­ców, ale już zja­da­nie ich w ilo­ści np. dwóch ki­lo­gra­mów dzien­nie nie jest do­brym po­my­słem.

 
To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?