Dużo orgazmów proszę

Tekst
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

WAŻNA UWAGA…

Ocenia się, że mniej niż pięć procent kobiet nie jest w stanie osiągnąć orgazmu. Ma to podłoże w fizycznych urazach, niepełnosprawności lub schorzeniach ginekologicznych. Leki, takie jak antydepresanty i niektóre rodzaje pigułek antykoncepcyjnych, również czasami hamują podniecenie. Zdarza się, że orgazm z partnerem jest utrudniony ze względu na historię przemocy seksualnej lub traumy i kobieta łatwiej osiąga przyjemność w pojedynkę. Niewielki odsetek cierpi na anorgazmię, lecz poza tą przypadłością nie dolega im nic innego. Być może doświadczyłaś kiedyś spełnienia, lecz później nie byłaś w stanie powtórzyć tego przeżycia. A może nigdy ci się ono nie przytrafiło. Może ci na nim zależy, a może nie. Tak czy inaczej wciąż masz szanse na wspaniałe życie seksualne. Orgazmy są cudowne, ale na pewno nie stanowią jedynej korzyści płynącej z seksu; wiele plusów, jakie dają, można osiągnąć poprzez inne czynności fizyczne lub seksualne.

W tej książce nie znajdziesz pogłębionej analizy zjawiska anorgazmii. Nie mamy do tego odpowiednich kwalifikacji i wolałybyśmy skierować cię do specjalistów. W źródłach na końcu zamieściłyśmy informacje o tekstach, w których znajdziesz odpowiedzi na wiele pytań, a być może również pomoc (dobra wiadomość jest taka, że tę dolegliwość w większości wypadków da się leczyć)3.

To nie znaczy, że nie masz w nas oparcia. W naszym słowniku orgazm jest wygodnym słowem kluczem, pod którym kryje się cały wachlarz zagadnień, takich jak otwartość na fantazje, lepsze rozumienie, jak funkcjonuje ciało, czy ciałopozytywność. Każdy ma prawo do pełnego pojmowania swojej tożsamości seksualnej, bez względu na to, jaki przybiera ona kształt.

Podczas przygotowań do napisania tego przewodnika przeczytałyśmy wszystkie książki, artykuły i badania na temat seksualności, jakie tylko wpadły nam w ręce. Rozmawiałyśmy z ekspertami i zagłębiałyśmy się we własne doświadczenia. Swoje odkrycia i opinie w kolejnych rozdziałach podpieramy zdobytą wiedzą i wynikami dwóch przeprowadzonych przez nas ankiet.

W pierwszej poprosiłyśmy 700 osób o odpowiedzi online na serię pytań dotyczących seksu po narodzinach dzieci. Druga, również przeprowadzona za pośrednictwem internetu, dotyczyła kobiecej przyjemności seksualnej i została wypełniona przez 1200 respondentek. Obie z badawczego punktu widzenia miały charakter jakościowy – starałyśmy się nadać im formę tak otwartą, jak to tylko możliwe, żeby otrzymać informacje o jak najszerszym zakresie doświadczeń. Nie rościmy sobie pretensji do naukowego charakteru tej analizy. Zainspirowane jedną z naszych bohaterek, Nancy Friday (więcej na jej temat opowiemy później), postanowiłyśmy pozwolić kobietom szczerze dzielić się przeżyciami w bezpiecznych ramach, anonimowo – przyjęłyśmy ich odpowiedzi w dobrej wierze i skorzystałyśmy z nich, by poszerzyć rozumienie kobiecej seksualności.

Nasze przygotowania i prace były intensywne i szeroko zakrojone, ale czujemy się w obowiązku, by powiedzieć, że interesujący nas temat wciąż nie jest dostatecznie pogłębiony, większość badań publikowanych w Stanach Zjednoczonych koncentruje się bowiem na kobietach cisnormatywnych. W tej książce uwzględniłyśmy także informacje o transseksualnych kobietach i mężczyznach, bo obie te grupy wzbogacają nasz dyskurs: mają wiele wartościowych spostrzeżeń, a poza tym takie samo prawo do przyjemności seksualnej jak każda inna. Mimo to zdajemy sobie sprawę ze swojej stronniczości i wiemy, że niektóre osoby transseksualne mogą uznać niektóre części przewodnika – ze względu na jego naturę i odwołania do anatomii – za wzbudzające poczucie dysforii płciowej.

Nie chciałyśmy, aby ta książka przypominała staroświecki podręcznik, i mamy nadzieję, że podczas lektury nie poczujesz się, jakbyś odrabiała pracę domową, dlatego nie omawiamy takich zagadnień jak ciąża czy choroby przenoszone drogą płciową (właśnie na tych tematach skoncentrowana jest obecnie edukacja seksualna). Oczywiście jeśli niektóre rozdziały nie odpowiadają twoim zainteresowaniom, możesz je pominąć albo wrócić do nich innym razem.

Gorąco zachęcamy pary do wspólnego czytania i potraktowania książki jako punktu wyjścia do rozmowy o seksie, ale zdajemy sobie sprawę, że to może brzmieć jak pomysł rodem z Radości seksu: pewnie niektórzy i niektóre z was krzywią się na samą tę myśl. Nie panikujcie. Może zamiast tego kobiety w związkach postanowią zostawić książkę otwartą na istotnych dla siebie stronach, żeby partner do nich zajrzał, albo zostawią ją w toalecie, by mógł się z nią zapoznać w dogodnym dla siebie momencie (a przy okazji będzie mógł to zrobić także każdy gość). Jeśli masz ochotę, zostaw egzemplarz w autobusie, by dać przypadkowym podróżnym szansę na odkrycie sekretów kobiecych orgazmów między jednym przystankiem a drugim.

Seks jest uniwersalny, łączący ludzi. Większość z nas kiedyś go doświadcza. Przejmujemy się, że nie uprawiamy go równie dużo lub tak dobrze jak inni. Może zechcesz wspomnieć o naszej książce kilkorgu znajomym – jeśli tak, to mamy nadzieję, że dojdzie do szczerych i pomocnych zwierzeń. Rozmawianie o seksie jest świetną zabawą, przekonałyśmy się o tym za sprawą naszego podkastu, a także podczas przygotowań i tworzenia tej książki.

I jeszcze jedno: dla niektórych kobiet orgazm, szczególnie jeśli dotąd nie uznawały go za priorytet, może wymagać trochę czasu i zaangażowania. Nawet w najbardziej mechanicznej formie do osiągnięcia go potrzeba zaangażowania umysłu na równi z ciałem. Chciałybyśmy cię zapewnić, że ćwiczenia i wcielanie w życie wskazówek, jakimi dzielimy się w poszczególnych rozdziałach, mogą się okazać szalenie przyjemne, a wysiłek naprawdę jest wart zachodu.

3 Margaret M. Redelman, A general look at female orgasm and anorgasmia, „Sexual Health” 2006, nr 3, s. 143–153.


1

LISA

Mam siedemnaście lat i jestem w łóżku ze swoim chłopakiem. Utalentowany zielonooki basista o oliwkowej skórze studiuje na uczelni niedaleko mojego domu. Poznaliśmy się w walentynki w miejscowym nocnym klubie jakiś kwadrans po tym, jak wyrzygałam kolację i cztery drinki do wolno stojącej popielniczki (jak prawdziwa dama). Niewiele nas łączy, ale jesteśmy w stanie przeciągnąć rozmowę akurat na tyle, by wylądować na jego pojedynczym łóżku i zacząć się całować. The Man Who Travisa gra w tle, sytuacja się rozkręca, ręce wędrują po ciałach, ubrania spadają na podłogę, gumka włożona, jego ciało przygniata moje. Gładzę go po plecach, a on we mnie wchodzi. Mija siedem, może dziesięć minut.

– Zaraz dojdę, ile jeszcze potrzebujesz?

Nie mam pojęcia, co odpowiedzieć. Kilka razy miałam orgazm w samotności, nigdy jednak nie udało mi się go osiągnąć podczas stosunku. Wprawdzie facet jest dla mnie bardzo atrakcyjny, ale to raczej nie wystarczy. Tylko jak znaleźć właściwe słowa, by to zakomunikować w takiej chwili? Odebrałby je osobiście, uznałby, że coś jest ze mną nie w porządku (ja już zaczynałam tak myśleć). Cała sytuacja staje się okropnie niezręczna; wolałabym wypuścić wielkiego pierda z cipki, niż musieć odpowiadać na jego pytanie. Po chwili krzywienia się w duchu odpowiadam, że nie wiem, możemy skończyć, a potem całuję go tak „namiętnie”, że nie ma jak dalej dociekać. Kiedy zbieram swoje rzeczy i wychodzę, Travis wciąż gra.

Mniejsza o dobór muzyki – jesteśmy pewne, że sytuacja opisana przez Lisę jest regularnie powielana w sypialniach na całym świecie. Większość mężczyzn uznaje swoją przyjemność za coś oczywistego. Kobiety często nie cieszą się podobnym przywilejem. A jeśli liczymy na takie orgazmy, jakie widujemy na ekranie (kilka pchnięć i już), albo nie „dochodzimy”, czujemy się niezręcznie i mamy wrażenie, że zawiodłyśmy. Tak trudno o tym mówić – czy chodzi o wstyd? Brak właściwych słów? Może nie chcemy zawieść ani sprawić nikomu przykrości i uciekamy się do przesadnych pocałunków, żeby uniemożliwić rozmowę. Albo odwracamy uwagę partnera i zaczynamy nawijać o spaghetti czy spinaczach. Czy nawet o Syrii. Byle nie o seksie. Wszystko, tylko nie seks.

Życie jest za krótkie na kiepski seks. Na sztywne nie-rozmowy, na unikanie zbliżeń, bo wiemy, że nie są aż tak przyjemne, na konieczność upijania się prawie do nieprzytomności, by hamulce wreszcie puściły. Życie jest za krótkie, by nie kochać swojego ciała i nie odkrywać różnych bardzo interesujących rzeczy na jego temat.

Zacznijmy zatem od podstaw. Czym właściwie jest orgazm?

Słownik oksfordzki definiuje to w następujący sposób:

Szczyt podniecenia seksualnego, charakteryzujący się intensywnym poczuciem przyjemności skupionej w genitaliach, a przez mężczyzn doświadczany wraz z wytryskiem.


Słowo to pochodzi z końca XVII wieku. Przyszło do nas od francuskiego orgasme, łacińskiego orgasmus, greckiego orgasmos, co oznacza „nabrzmiewanie lub podniecenie” organu płciowego.

O, tak, już nas to podnieca! Zwłaszcza że nabrzmiewanie dotyczy nie tylko mężczyzn, podobnie jak wytrysk. Kobiety też mogą doświadczać obu tych zjawisk.

Szczytowania różnią się od siebie w zależności od danej osoby i poszczególnych aktów seksualnych. Między innymi dlatego orgazm jest czymś tak wspaniałym. Ogólnie jednak uznaje się, że w wypadku kobiet przeżycie to obejmuje niektóre lub wszystkie z następujących doznań4:

 • Intensywną rozkosz

 • Poczucie rozluźnienia

 • Przyspieszone bicie serca

 • Urywany oddech

 • Naturalne nawilżenie pochwy i/lub gruczołu przycewkowego, co czasami osiąga również formę określaną mianem kobiecego wytrysku

 

 • Skurcze mięśni pochwy

Orgazmy u kobiet stanowią połączenie doznań fizycznych, umysłowych, a także czynników środowiskowych5. Wrażliwe miejsca na ciele, takie jak sutki, uda czy odbyt, mogą odgrywać istotną rolę w osiąganiu rozkoszy, lecz dochodzi do niej głównie za sprawą stymulacji „żołędzi” łechtaczki (organu wielkości ziarenka grochu w miejscu zwieńczenia warg sromowych – więcej na ten temat w rozdziale 4). Niektóre kobiety (około 20 procent populacji) osiągają również orgazm za sprawą stymulacji pochwowej (zarówno podczas stosunku seksualnego, jak i stosowania palców albo zabawek erotycznych).

Wiele kobiet ma poczucie, że jeśli nie dochodzą podczas penetracji, to jest z nimi coś nie tak6. To nieprawda. Musimy ustalić tę kwestię jak najszybciej, bo z doświadczenia wiemy, że to jeden z najbardziej uwalniających i normalizujących faktów o kobiecej przyjemności.

W ankiecie umieściłyśmy kilka pytań na temat orgazmów. Na rozgrzewkę zamieszczamy kilka odpowiedzi nadesłanych przez niektóre z 1200 respondentek:

Zaczyna się od łechtaczki i rozlewa na podbrzusze w serii pulsujących skurczy, które najpierw przyspieszają, a potem zwalniają. W moim odczuciu trwa to zapewne dłużej niż w rzeczywistości. Nie wiem, co myślę w trakcie, tylko „No, to już”, kiedy nadchodzi. Czasami ogarnia mnie wrażenie ciepła rozchodzącego się po podbrzuszu, ale nie zawsze.


Łechtaczka, macica i odbyt pulsują i drgają. Nogi mi sztywnieją, a po chwili miękną. Występują mi czerwone plamy na piersiach. Czasami mam wytrysk.


Kiedy próbuję przyspieszyć sprawę, chwile szczytowania wydają się mniej intensywne i natychmiast czuję, że mam płytki, słaby orgazm. To mnie trochę denerwuje. Te najlepsze zaczynają się głęboko w nogach i wędrują aż do podbrzusza. Są tak intensywne, że często w momencie dochodzenia plamki światła tańczą mi przed oczami. Serce mi wali i chcę, żeby to trwało jeszcze dłużej! #chciwek, ha, ha.


Czasami czuję orgazmy w głowie: robię się od nich półprzytomna i słowa mi się plączą. A czasami to tylko kilka krótkich spazmów i koniec.


To takie uczucie, jakby przyjemność wypełniała całe ciało, wzbierała na sile w crescendo, aż wreszcie przemieniała się w czystą rozkosz, jakbym płynęła po wodzie albo w chmurach. Umysł zupełnie mi się wyłącza i przeżywam tylko tę chwilę.

Byłyśmy zachwycone opisami orgazmów z naszej ankiety. Jest coś niezwykle pięknego w czytaniu o przyjemności nazywanej przez kobiety ich własnymi słowami. Orgazm stanowi doświadczenie niemożliwe do precyzyjnego opisania, ale naszym respondentkom udało się zbliżyć do istoty rzeczy. Zdołałyśmy wyodrębnić kilka elementów wspólnych, często powtarzających się w odpowiedziach:

 • Wrażenie bycia poza ciałem

 • Odczucia płynące spoza okolic wulwy; wiele kobiet wspomina o palcach u stóp, brzuchu, nogach i piersiach

 • Przyjemność tak intensywna, że w jej trakcie natychmiast chce się przeżyć kolejny orgazm (co ciekawe, dokładnie to samo czujemy, gdy wgryzamy się w ciastko z czekoladą)

 • Wrażenie miękkiego, naturalnego ruchu porównywanego do fal albo unoszenia się w chmurach.

Spytałyśmy też, jakie słowa najlepiej opisują orgazm. Podałyśmy kilka przykładów, ale zostawiłyśmy ankietowanym przestrzeń do podania własnych określeń – niektóre umieściłyśmy na następnej stronie.

Osoby różnych płci są inaczej wyposażone, a kobiety potrzebują krótszego czasu na regenerację między orgazmami (nazywaną okresem refrakcji) i dzięki temu mają o wiele większe szanse na wielokrotne szczytowanie (jeszcze jeden punkt dla siostrzeństwa!). Co ciekawe, mimo to uważa się, że kobiety i mężczyźni przeżywają orgazm podobnie. Przyjemność jest na tym samym poziomie, reakcje fizyczne podobne, obie płcie doświadczają lekkiego skoku poziomu oksytocyny („hormonu miłości”, dzięki któremu czujemy bliskość z partnerem lub partnerką). To wszystko pokazuje, że wcale się tak bardzo nie różnimy.

W seksie jest jak w brydżu.

Jeśli nie masz dobrego partnera,

musisz polegać na tym, co ci wpadnie w rękę.

Mae West

4 What is an orgasm?, strona internetowa NHS, www.nhs.uk/common-health-questions/sexual-health/what-is-an-orgasm/ [dostęp 20.02.2020]; Roy J. Levin, The pharmacology of the human female orgasm: its biological and physiological backgrounds, „Pharmacology Biochemistry and Behavior” 2014, nr 121, s. 62–70.

5 E. Emhardt, J. Siegel, L. Hoffman, Anatomic variation and orgasm: could variations in anatomy explain differences in orgasmic success?, „Clinical Anatomy” 2016, nr 29, s. 665–672.

6 Elizabeth Lloyd, The Case of the Female Orgasm: Bias in the Science of Evolution, Harvard University Press, 2005.


DLACZEGO SZCZYTUJEMY?

Bez męskich orgazmów nie byłoby dzieci. Mężczyźni potrzebują ich do prokreacji; gdyby seks był dla nich nudny, doprowadziłoby to do spadku liczby narodzin, a w efekcie do wymarcia ludzkiego gatunku. Zostałoby po nas tylko kilka szkieletów w Muzeum Historii Naturalnej. I Cher.

A dlaczego kobiety doznają seksualnej rozkoszy? Czy to dla nas coś w rodzaju zachęty, by pomóc w zaludnianiu świata? Przetestowano całkiem sporo teorii – wszystkie zostały wyjaśnione i jedna po drugiej zdyskredytowane przez profesor Elizabeth Lloyd w jej książce The Case of the Female Orgazm (O kobiecym orgazmie). Najdziwaczniejsza z nich głosi, że kobiecy orgazm miał za zadanie sprawić, by nie tylko samiec alfa zdobywał wszystkie samice (a także najlepsze kąski z polowania i jaskinię z najładniejszym widokiem). Inni też byli zdolni zapewnić partnerkom frajdę, dlatego możliwe stało się tworzenie więzi, a mężczyźni mieli motywację, by codziennie chodzić na polowanie. Dzięki temu plemię trzymało się razem, rozwijało się i mogło przetrwać.

Profesor Lloyd sądzi, że prawda jest nieco mniej zawiła: według niej orgazmy u kobiet stanowią przyjemny skutek uboczny faktu, że podczas rozwoju płodu część ciała, która kształtuje się w penis u chłopców, a u dziewczynek w wulwę7, ma swój zaczątek w tym samym kształcie (jeszcze do tego wrócimy). Mniejsza o pochodzenie naszych orgazmów, ważne, że są. Wielkie dzięki.

7 Inaczej srom, lecz ze względu na negatywne konotacje tej nazwy w języku polskim (wywodzi się od słowa „wstyd”) współcześnie coraz częściej odchodzi się od niej na rzecz etymologicznie neutralnej wulwy, szczególnie w kontekście seks- i ciałopozytywności (przyp. tłum.).

CZY ORGAZMY MAJĄ ZNACZENIE?

U kobiet są seksowne – zarówno dla nich, jak i dla ich partnerów. Dlaczego nie miałybyśmy chcieć ich jak najwięcej? Kobiety z lepszym pożyciem seksualnym i te, które częściej się masturbują, lepiej śpią, mają wyższe poczucie zadowolenia i mogą wykorzystywać tę energię w innych sferach życia. Prowadzone przez lata badania naukowe wykazały, że kobieca satysfakcja seksualna może przynosić następujące efekty8:

 • Lepsze trzymanie moczu

 • Poprawa jakości cery

 • Młodszy wygląd (brzmi to jak marketingowa ściema, ale dajemy słowo, że są na to dowody)

 • Silniejszy system odpornościowy

 • Zacieśnienie więzi z partnerem seksualnym

 • Obniżenie ryzyka chorób serca

 • Jeszcze więcej orgazmów (satysfakcjonujące pożycie prowadzi do coraz lepszych doświadczeń – ciało można „wytrenować” do bycia dobrym w seksie, tak jak dzięki regularnym wizytom na basenie lepiej pływamy).

Jak na razie wszystko brzmi dobrze, ale czytając odpowiedzi na pytania zawarte w ankiecie, zastanawiałyśmy się nad jeszcze jedną powracającą kwestią: wiele kobiet zgłaszało poczucie wstydu lub zażenowania po orgazmie, a nawet w chwili, kiedy o nim pisało. Duża liczba respondentek napomknęła, że przed udzieleniem odpowiedzi na nasze pytania nigdy nie zastanawiała się nad tą kwestią, o pisaniu nie wspominając. Niektóre przyznały, że nawet nie mają na to słów.

Sytuacja staje się jeszcze bardziej niepokojąca, kiedy weźmie się pod uwagę najnowszą wiedzę na temat nierówności w kwestii orgazmów: badanie z 2017 roku na temat życia seksualnego ponad 50 tysięcy Amerykanów wykazało, że 95 procent hetero­seksualnych mężczyzn prawie zawsze lub zawsze ma orgazm podczas seksu, w porównaniu z 89 procentami gejów, 88 procentami biseksualnych mężczyzn i 86 procentami lesbijek9. Następnie pojawia się PRZEPAŚĆ: zaledwie 66 procent biseksualnych kobiet stwierdziło, że zawsze lub prawie zawsze szczytuje podczas stosunku. W przypadku heteroseksualnych kobiet takiej odpowiedzi udzieliło 65 procent ankietowanych.

Podobne badania, w tym nasza ankieta, zebrały nieco inne wyniki procentowe, lecz proporcje pozostały takie same. Bez względu na to, z jakiej strony spojrzymy na sytuację, przekonamy się, że istnieje różnica w częstotliwości przeżywanych orgazmów – i kobiety na tym tracą. Fakt istnienia tak jaskrawej nierówności między płciami, również ze względu na orientację seksualną, wskazuje na problem nie tylko z naszym postrzeganiem i traktowaniem kobiet w społeczeństwie, lecz także na to, jak kobiety i mężczyźni odnoszą się do siebie na poziomie seksualnym i emocjonalnym.

Ankieta przeprowadzona w grupie 7 tysięcy kobiet w 2018 roku przez Public Health England (PHE) wykazała, że 49 procent kobiet między dwudziestym piątym a trzydziestym czwartym rokiem życia (to również najliczniejsza grupa demograficzna wśród odbiorców Hotbed) jest niezadowolonych ze swojego życia seksualnego. Co więcej, 51 procent wszystkich ankietowanych stwierdziło, że w poprzednim roku doświadczyło jednej lub więcej trudności w swoim życiu seksualnym, takich jak brak satysfakcji, problemy z menstruacją lub nietrzymanie moczu, trwających ponad trzy miesiące, i mniej niż połowa z nich udała się po pomoc – bez względu na to, jak poważny był ich stan10. Po przygotowaniu raportu (obejmującego również takie zagadnienia, jak niepłodność, menopauza, ubóstwo menstruacyjne i przemoc seksualna) organizacja PHE oceniła, że zły stan zdrowia reprodukcyjnego kobiet stanowi problem zdrowia publicznego na równi z paleniem, demencją czy zanieczyszczeniem powietrza.

Jesteśmy zdania, że problemy z życiem seksualnym kobiet – prowadzące do nierówności w doświadczaniu orgazmów – w dużej mierze biorą się ze sposobu edukowania dzieci, reprezentowania kobiet i seksu w mediach, na ekranie i w pornografii, a także z tego, jak źle kobiety czują się ze swoim ciałem, jak niewiele wiemy o własnej anatomii, i z faktu, że rozmawianie o seksie i rozkoszy jest dla większości ludzi równie łatwe jak kłucie się w oko szpikulcem do grilla.

Nie my pierwsze zwróciłyśmy na to uwagę. W 1976 roku Shire Hite opublikowała wyniki badań, które przeprowadziła na podstawie rozmów z 3 tysiącami kobiet o ich życiu seksualnym. Przekonała się o istnieniu podobnych tendencji jak te, które my odkryłyśmy dzięki naszej ankiecie: ogromny odsetek heteroseksualnych kobiet, które bez trudu szczytują podczas masturbacji, nie osiąga tego samego efektu podczas seksu z mężczyznami. Winą za to nie obarczyła biologii, lecz kulturę – oceniła, że musimy na nowo zdefiniować seks. Nie powinniśmy akceptować wizji zbliżenia opartego na krótkiej grze wstępnej, po której następuje stosunek trwający do chwili orgazmu mężczyzny, stwierdziła. Porównała nawet status quo do formy „niewolnictwa seksualnego”:

Kobiety są niewolnicami seksualnymi, jako że (nie bez przyczyny) boją się ujawnić z własną seksualnością, zmuszane do zaspokajania cudzych potrzeb oraz ignorowania własnych. Jak powiedziała pewna kobieta, „seks może być polityczny – opiera się na strukturze władzy, w której kobieta nie chce lub nie może dostać tego, czego naprawdę potrzebuje do pełnej przyjemności, podczas gdy mężczyzna dostaje to, czego chce. Kobieta zaś, niczym ślepo posłuszna i naiwna służąca, z wdzięcznością mu to ofiaruje”11.

 

Czy od 1976 zrobiliśmy postępy?

Takiego wała.

8 Rachel Burge, Seven Amazing Health Benefits of Orgasms, AOL, 15.12.2016, www.aol.co.uk/living/2016/09/15/orgasms-sex-health-benefits/ [dostęp 20.02.2020].

9 John H. Frederick, Justin Garcia i Elisabeth Lloyd, Differences in orgasm frequency among gay, lesbian, bisexual, and heterosexual men and women in a US national sample, „Archives of Sexual Behavior” 2017, nr 47, s. 273–288.

10 Dr Sue Mann, Reproductive health: what women say, Public Health England, 28.06.2018, www.gov.uk/government/publications/reproductive-health-what-women-say [dostęp 20.02.2020].

11 Shire Hite, The Hite Report, Seven Stories Press, 1976.