Dużo orgazmów proszęTekst

0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Tytuł oryginału

MORE ORGASMS PLEASE

Why Female Pleasure Matters

Copyright © Anniki Sommerville & Lisa Williams 2019

First published as More Orgasms Please by Square Peg, an imprint of Vintage.

Vintage is part of the Penguin Random House group of companies.

Projekt okładki

Ula Pągowska

Redaktor inicjująca

Magdalena Gołdanowska

Redakcja

Aneta Kanabrodzka

Korekta

Grażyna Nawrocka

ISBN 978-83-8234-600-8

Warszawa 2021

Wydawca

Prószyński Media Sp. z o.o.

02-697 Warszawa, ul. Rzymowskiego 28

www.proszynski.pl

Dla Nancy Friday

PRZEDMOWA

Cherry Healey, jedna z założycielek kolektywu Hotbed

Pomysł na Hotbed zrodził się z poczucia wstydu i zagubienia. Wstydziłam się, bo w wieku trzydziestu lat, po latach udawanej obojętności, musiałam sama przed sobą przyznać, że lubię seks. I że bardzo mnie on interesuje. Czułam się jednak zagubiona, bo ze wszystkich stron otrzymywałam sprzeczne komunikaty: kobiety nie powinny przyznawać, że go lubią, a jeśli nie lubią, to niech się dowiedzą, jak to zmienić, poza tym w sypialni zawsze powinny się zachowywać tak, jakby uwielbiały zbliżenia, ale tylko jednego rodzaju. Nie rozumiałam, dlaczego gorąca namiętność musi się skończyć po kilku latach związku i czemu należy bezdyskusyjnie, ostatecznie zaakceptować śmierć pożycia po narodzinach dzieci.

Nie pojmowałam, dlaczego rozmowy z koleżankami na temat życia intymnego są zawsze takie ciekawe i przyjemne; wiedziałam, że nie ja jedna interesuję się seksem. Mimo to dyskusje zawsze toczyły się trochę ukradkiem i bez słów zgadzałyśmy się, że w byciu kobietą i otwartym mówieniu o swojej seksualności jest coś niegrzecznego. Społeczeństwo, nawet to nasze, pozornie liberalne, powtarza nam w kółko, że kobieta kochająca seks nie wzbudza zaufania, a już na pewno nie jest dobrym materiałem na żonę (tutaj wstaw dowolny obraźliwy termin, taki jak „zdzira” czy inne, do których napisania nie potrafię się zmusić).

Jednocześnie jednak widzę, że ani ze mną, ani z moimi przyjaciółkami nic nie jest nie tak: odwozimy dzieci do szkoły na czas, czeszemy im włosy (swoje czasami też), płacimy rachunki, przygotowujemy świetne projekty w pracy, często tylko my pamiętamy o urodzinach Jeffa, pomagamy starszym sąsiadom, a przy tym chcemy namiętności w łóżku.

Im bardziej zgłębiałam ten temat, tym bardziej uświadamiałam sobie, że nie ma prawie żadnych kobiet, z którymi bym się utożsamiała, a które pewnym głosem mówiłyby na forum publicznym o gorącym seksie. Zaczęłam się zastanawiać: czy muszę iść do jakiegoś lochu sado-maso, żeby otwarcie porozmawiać o swoich potrzebach?

Wtedy jednak poznałam Anniki i Lisę, a następnie powstał kolektyw Hotbed. Każda z nas chce od tej sfery życia czegoś innego i lubi różne jej aspekty, ale wszystkie się zgadzamy, że naszemu społeczeństwu doskwiera brak rozmów o seksie i ogrom wstydu wokół kobiecej przyjemności.

Kolektyw Hotbed zapoczątkował swoją działalność jako strona internetowa z artykułami naszego autorstwa i tych wszystkich, którzy chcieli przyczynić się do rozwoju projektu (okazało się, że takich osób jest całkiem sporo), następnie zaczęłyśmy organizować wydarzenia na żywo, stworzyłyśmy podkast, a teraz napisałyśmy książkę. Chciałyśmy dodać kobietom pewności siebie, by mogły mówić o seksie otwarcie i swobodnie – bez wstydu, może nawet z radością. Społeczeństwo utrzymuje je w stanie ignorancji w związku z ich seksualnością i zmusza, by się jej wstydziły (do tego stopnia, że wiele nie chodzi nawet do lekarza, gdy coś je niepokoi, bo nie potrafi się zmusić do wypowiedzenia na głos takich słów, jak „wargi sromowe”, „wagina” czy „pochwa”). Taki stan rzeczy podkopuje ich pewność siebie oraz związki. Zawarłyśmy w tej książce kilka pomysłów i rad, jak zmienić istniejącą sytuację.

Seks nie musi być lubieżny czy sprośny ani nudny i omawiany językiem medycznym. Musimy go odzyskać jako normalny, zdrowy, przyjemny i ekscytujący element życia. Istnieje tysiąc rodzajów zajęć na siłowni, strojów do treningu, koktajli witaminowych, proszków, suplementów, hantli, ciężarków, a do tego osiemset sposobów ich stosowania przedstawionych na filmikach w internecie, a seks, choć jest równie ważny dla zdrowia i związku, najczęściej pozostaje tematem omawianym jedynie w podręcznikach medycyny, nierealistycznych poradnikach, a także – co bardzo smutne – na salach sądowych. Dlatego rzucam wam wyzwanie: porozmawiajcie z przyjaciółkami albo z partnerem lub partnerką, jeśli jesteście w związku, o czymś, co sprawia wam przyjemność seksualną, albo na przykład o tym, jak szybka sesyjka w pojedynkę z zabawką erotyczną pomaga wam zasnąć. Dla niektórych to łatwe, ale większość ludzi uznałaby takie wyznanie za koszmar.

Właśnie to zamierzamy zmienić wspólnie z kolektywem Hotbed. Orgazm za orgazmem.


Było wiele powodów przeciwko napisaniu tej książki. Co sobie pomyśli ciocia Liz? A może dzieci będą się za nas wstydzić, kiedy nauczą się obsługiwać Google? Czy wolno nam dzielić się swoją opinią na temat tego, co kobiety mogą robić ze swoim ciałem? I czy możemy w ogóle mówić o „kobietach”, skoro wiemy już, że granice między płciami nie są jednoznacznie zakreślone?

Stworzyłyśmy podkast Hotbed – pierwszy odcinek został wyemitowany w walentynki 2018 roku – bo zainteresował nas temat seksu w stałych związkach. Im więcej o nim mówiłyśmy, tym więcej kobiet nam się zwierzało, że ich przyjemność nie stanowi „kwestii priorytetowej” albo że jej osiągnięcie nie jest łatwe i czasami wydaje się niewarte zachodu – nawet niezależne, twarde zawodniczki, domagające się równości we wszystkich innych dziedzinach życia, uznają męską satysfakcję za bardziej istotną od własnej.

Tak to już jest. Nieważne. Przecież i tak jest mi dobrze.

I tak dalej…

Mężczyźni traktują swoją przyjemność jako coś oczywistego, my za to często musimy znosić nudny seks. Same go nie inicjujemy, ponieważ jest nieciekawy. Ale jeśli tego nie robimy – nie przejmujemy kontroli nad swoją satysfakcją – wówczas nasze ciało i głos przestają mieć większe znaczenie. Związki się wypalają. Odczuwamy niepokój i smutek i wydajemy fortunę na chwilowe rozwiązania łagodzące problem: nowe ubrania, pigułki odchudzające, wakacje. Tymczasem wystarczyłoby poszukać nieco bliżej: między własnymi nogami.

Orgazm to krótka, czterominutowa (czy ile to komu zajmuje) chwila szczęścia. Poprawia jakość snu, pomaga zachować młody wygląd, a jeśli osiągasz go podczas seksu z partnerem, to wzmacnia waszą więź i zmniejsza chęć marudzenia o porządki w szufladzie z plastikowymi pojemnikami. Orgazmy pomagają związkom przetrwać, podczas gdy inne okoliczności działają na ich niekorzyść. Nie stanowią ograniczonego zasobu. Są za darmo, a co najlepsze, osiągnięcie szczytowania nie odbiera tej przyjemności nikomu innemu. To się nie zeruje. Im więcej orgazmów, tym lepiej. Szczerze mówiąc, naprawdę nie rozumiemy, dlaczego nikogo nie oburza fakt, że kobiety mają ich zazwyczaj o wiele mniej niż mężczyźni.

Z początku trochę obawiałyśmy się mówienia o tych sprawach głośno w ramach Hotbed, ale szybko odkryłyśmy, że inicjowane przez nas dyskusje pomagają innym kobietom poczuć się lepiej, normalniej i mniej samotnie. Wkrótce zaczęłyśmy dostawać maile utwierdzające nas w wierze, że ten podkast jest potrzebny:

Dziękuję, że zapoczątkowałyście tę dyskusję…

Przed odkryciem waszego podkastu nigdy nie słyszałam, żeby inne kobiety oglądały pornografię…

Lżej mi z myślą, że nie tylko ja…

Kiedy was słuchałam, dotarło do mnie, że coś z nami jest nie tak…

Dzięki wam miałam bardzo gorącą noc z mężem…

Pisali też do nas heteroseksualni mężczyźni, którym trudno było zacieśnić więź z partnerkami i pragnęli pogłębić obopólną satysfakcję ze zbliżeń. Chcieli, byśmy wiedziały, że wykonujemy „ważną pracę”. Odzywali się ojcowie, którzy od dawna nie uprawiali seksu i czuli żal, że nie mogą porozmawiać o tym z partnerką, singielki rozgoryczone randkowaniem i szukające wsparcia.

Otrzymywałyśmy wiadomości od biseksualnych kobiet, osób queer i niebinarnych, które utożsamiały się z częścią naszych wypowiedzi, a także od starszych kobiet piszących, jaka to szkoda, że coś takiego nie istniało, gdy miały osiemnaście lat.

Jeszcze raz pomyślałyśmy o cioci Liz i niezręcznej ciszy przy drinkach, kiedy ktoś zapyta, czym się zajmujemy, i uznałyśmy, że mimo wszystko chcemy działać dalej: edukować, nagłaśniać, normalizować.

Poza tym dotarło do nas, że i tak rzadko jesteśmy zapraszane na przyjęcia.

Ostatnie lata nie były dobre ani dla kobiet, ani dla seksu. Donald Trump i jego przechwałki o „łapaniu za cipkę”, a także obrona jego poczynań gadaniem o „męskim zachowaniu” i „rozmowach w szatni” przeniosły kwestie związane z relacjami seksualnymi do średniowiecza. Brytyjski prezenter Piers Morgan, doskonale wiedząc, co najlepiej podkręci oglądalność jego programu Good Morning Britain, co chwila wypluwa z siebie mądrości w rodzaju „Czy feminizm posunął się za daleko?” – nieważne, czy sam w to wierzy, czy nie.

Ruch #MeToo przybrał na sile. Dzięki niemu kobiety na całym świecie – a czasami także mężczyźni – zaczynają mówić głośno o doświadczeniu molestowania seksualnego i łączą siły, bo większa społeczność daje im wsparcie i bezpieczeństwo. Ich historie są trudne w odbiorze, ale zarazem ważne i potrzebne. Czujemy, że nadchodzą zmiany.

 

Podczas gdy ruch #MeToo i jego zwolenniczki oraz zwolennicy pracują, by uwolnić ofiary napastowania i przemocy seksualnej od wstydu, nam zależy, by zdjąć ten ciężar także z dobrze rozumianego seksu. Takiego, który odbywa się za zgodą wszystkich zainteresowanych i jest satysfakcjonujący dla każdej ze stron. Seksu z partnerem, partnerką lub z samą sobą. Zadowolenie z niego należy nam się w równym stopniu, co pierwszemu lepszemu facetowi. Dlaczego mówienie o tym głośno wciąż wydaje się radykalne? Dlaczego przyjemność seksualna dla tak wielu kobiet jest przywilejem, a nie prawem? Co stoi nam na drodze?

Raison d’être naszego kolektywu to: „Sprawiać, by świat stawał się lepszym miejscem, orgazm za orgazmem”. Kiedy zastanawiałyśmy się, jak sformułować naszą misję, uświadomiłyśmy sobie, że nawet mówienie o orgazmach jest dla kobiet czymś wstydliwym. Martwiłyśmy się, że tytuł książki zniechęci czytelniczki i zasugeruje, że zachęcamy wszystkich po kolei, jak leci, do chodzenia na imprezy dla swingersów i przebieranek w lateksowe kostiumy pielęgniarek. W osiągnięciu orgazmu najczęściej jednak przeszkadza nie brak udziwnień w sypialni, lecz pewności siebie i pozytywnych wzorców seksualnych. Zbyt często nam się wydaje, że nie zasługujemy na przyjemność, i w konsekwencji nie próbujemy domagać się żadnych zmian. Łatwiej tego nie robić, by uniknąć niezręcznych rozmów.

Zgoda, nierówność w osiąganiu orgazmów nie jest największym problemem, z jakim boryka się dzisiejsze społeczeństwo, ale przynajmniej tej jednej kwestii łatwo można zaradzić. Większa liczba przeżywanych szczytowań nie zanieczyści środowiska ani nie wywoła nowej wojny, a zarazem stanowi rzeczywisty, istotny, pozytywny krok naprzód w świecie, który coraz częściej wygląda, jakby zupełnie oszalał. Możemy wyposażyć cię w rzetelne informacje i pomóc wziąć sprawy w swoje ręce (jeśli wolno nam się tak wyrazić). Kobieta u władzy nad własną seksualnością to kobieta godna podziwu.

Chcemy zainicjować te niezręczne rozmowy, pozbyć się tabu, dać sobie spokój z głupią pensjonarską pruderią. Niech kobiecy orgazm przestanie być tematem niegrzecznych ploteczek na wieczorach panieńskich i wejdzie do mainstreamu. Niby dlaczego jedyną akceptowalną okazją do mówienia o seksie mają być tego rodzaju wydarzenia?

Wierzymy, że im więcej wiemy o swoich ciałach, tym mniejszy wstyd otacza kwestie związane z ich funkcjonowaniem – od hormonów, przez okres i dno miednicy, aż po sposoby osiągania przyjemności. Zrozumienie własnego ciała daje nam lepsze pojmowanie tego, co sprawia nam satysfakcję, co jest dla nas właściwe, a co nie: możemy wyrażać siebie, mówić o sobie głośno, a co za tym idzie, cieszyć się życiem i wszystkimi łaskoczącymi w brzuchu, olśniewającymi, niesamowitymi doświadczeniami, jakie ma do zaoferowania ta sfera życia.

Niedawno po jakimś wystąpieniu podeszły do nas dwie kobiety.

– Och, jesteście z Hotbed. Uwielbiam was! Zawsze wszystkim o was opowiadam – odezwała się jedna, wskazując na koleżankę. – Ją to zawstydza. Uważa, że mam obsesję na punkcie seksu.

Druga tylko pokiwała głową. Wyglądała na równie zrelaksowaną jak ktoś, kto włożył stringi tyłem naprzód.

Miałyśmy wielką ochotę porozmawiać z obiema. Ta pierwsza stanowiła nasz idealny „produkt końcowy”: pozytywnie nastawiona do seksu, gotowa komunikować swoje potrzeby, pozbawiona wstydu i przebojowa. Mamy nadzieję, że przeczyta tę książkę, pokiwa gorliwie głową – bo i tak się z nami zgadza – a następnie entuzjastycznie zarekomenduje ją koleżankom z pracy, kupi przyjaciółkom, a może też nastoletniej kuzynce.

To nie znaczy, że nie identyfikujemy się z tą drugą.

Zaczęłyśmy projekt Hotbed z jej pozycji. Właśnie do takich osób najbardziej pragniemy dotrzeć: zdolnych do osiągania przyjemności, lecz zbyt wstydliwych, żeby się na nią odważyć. Do kobiet, które na początku związku uwielbiały seks, ale teraz czują, że iskra zgasła. Do takich, co nie mają nic przeciwko zbliżeniu, kiedy do niego dochodzi, lecz rzadko je inicjują. Do wszystkich, które masturbowały się podczas dorastania, obecnie jednak już im się nie chce. I do tych, które tolerowały słaby seks i nagle się zorientowały, że coś je omija.

To są właśnie nasze dziewczyny! My też postrzegamy się w taki sposób. Obie jesteśmy kobietami, które chciałyby odważniej wyrywać się ze strefy komfortu. Nie ogarniamy sprawy na sto procent, ale chcemy czuć się ze swoją seksualnością równie swobodnie, jak większość mężczyzn, i w nagrodę zgarniać regularne orgazmy. (Lepszy sen i postrzeganie własnego ciała? Poprosimy).

Interesuje nas też, jak na nasz podkast reagują mężczyźni.

Pierwsze nagranie przygotowałyśmy w piwniczce baru we wschodnim Londynie. Wiedziałyśmy, że publiczność składająca się z kobiet – głównie naszych koleżanek – będzie niezbyt skłonna do dzielenia się swoimi doświadczeniami na forum publicznym, rozdałyśmy więc gwizdki i klaksony, żeby mogły hałasem odpowiadać „tak” lub „nie” na nasze pytania. Ponieważ Lisa była w dziewiątym miesiącu ciąży, a my obie pełne entuzjazmu, naiwne i przekonane, że zdołamy ogarnąć cały projekt przed porodem, nagrałyśmy trzy odcinki jeden po drugim. Tego wieczoru było dużo gwizdania, trąbienia i dzielenia się informacjami o seksie. Pod koniec niektórzy barmani wyglądali na nieźle zszokowanych.

– Wow, nie wylewacie za kołnierz – stwierdził jeden.

– Szkoda, że nie wiedziałem tego wszystkiego, zanim rozstałem się z dziewczyną – dodał drugi ze smutkiem w głosie.

Podejrzewamy, że nawiązywał do dyskusji z naszą stałą współpracowniczką, psycholożką i psychoseksuolożką dr Karen Gurney. Rozmawiałyśmy z nią o tym, że niski popęd seksualny u kobiet najczęściej ma drugie dno (więcej na ten temat poniżej).

Mamy nadzieję, że dla mężczyzn ta książka też będzie źródłem cennych informacji. Owszem, często narzekamy na patriarchat, ale uważamy, że jest to system, według którego działa obecnie społeczeństwo (więcej mężczyzn u władzy i przeszkody piętrzące się na drodze dążących do niej kobiet), a nie zbiór przekonań wpisanych w czyny i życiowe cele wszystkich mężczyzn. Wierzymy, że większość facetów chce, by ich partnerki seksualne szczytowały podczas zbliżeń, i chętnie się dowiedzą, jak im w tym pomóc. To ostatnie odnosi się również do kobiet sypiających z kobietami.

Niniejsza książka łączy w sobie fakty na temat seksu, praktyczne porady, nasze osobiste historie, a od czasu do czasu także dygresje w stronę rozzłoszczonego feminizmu. Mamy nadzieję, że ta kombinacja wyposaży czytelniczki, a także ich partnerów, w pożyteczne narzędzia i wiedzę, a przy okazji rozwieje kilka mitów na temat kobiet i ich seksualności.

Kobiety często nie odczuwają podniecenia w równie spontaniczny i oczywisty sposób co mężczyźni i właśnie dlatego niektóre nie są zainteresowane zbliżeniem lub nie czują się na siłach, by uprawiać seks (zwłaszcza jeśli następnego dnia rano muszą wygłosić ważną prezentację albo w telewizji leci akurat coś szczególnie ciekawego). Możemy się tym niepokoić i myśleć, że mamy niski popęd, albo po prostu uznać, że już nie potrzebujemy seksu tak bardzo jak kiedyś. „Cóż, fajnie było, ale się skończyło, teraz kręcą mnie podkasty o historii rock and rolla!”.

Ale, ale, ale! Kobiece pożądanie ma niezwykle responsywny charakter1. Kiedy już postanowimy zacząć temat, na przykład namiętnym pocałunkiem, łaskotaniem wewnętrznej strony uda, oglądaniem czegoś seksownego albo rozmową o gorących fantazjach, bardzo szybko możemy się rozpędzić od zera do setki. Większości kobiet i ich partnerów w życiu nie przyszłoby to do głowy, gdyby czerpali informacje wyłącznie z przedstawień seksu, jakie oglądamy na ekranie.

No ale dziewczyny, przecież orgazm to tylko przyjemność, a nie coś, o czym warto pisać całą książkę, nie sądzicie?

Jasne, rozumiemy: seks może być przyjemny także bez orgazmu. Wiele kobiet twierdzi, że zbliżenie sprawia im przyjemność bez względu na to, czy szczytują, czy nie.

Z całą pewnością nie napisałyśmy tej książki, by kogokolwiek alienować. Nie zamierzamy cię piętnować, jeśli wolisz ugotować dobry gulasz, niż zabawiać się w sypialni (domyślamy się jednak, że skoro kupiłaś tę książkę, to prawdopodobnie jesteś zainteresowana życiem w większym stopniu wypełnionym przyjemnością). I bez tego miażdży nas presja, by wymiatać w pracy, a do tego jeszcze ogarniać dom, mieć fantastyczne ciało i ciuchy z ostatniego sezonu – nie chodzi nam o dodanie kolejnej pozycji do listy zadań kobiety sukcesu. Ale podoba nam się taka lista:

CELE NA DZIŚ

Zadzwonić do hydraulika

Rozmowa na Skypie po południu

Rozliczyć PIT

Zapłacić za hotel na panieński

Zmienić kotu żwirek

Mieć orgazm

Kiedy zakładałyśmy kolektyw Hotbed, miałyśmy na koncie kilka drinków i dwudziestu followersów na Instagramie. Już wtedy jednak wiedziałyśmy, że nigdy nie zamierzamy nikogo pytać, jak często się masturbuje i uprawia seks.

Wiemy, jakie to wkurzające być skazanym na czyjeś gdakanie o fantastycznym życiu łóżkowym. Nie ma nic gorszego, niż słuchać, jak przyjaciółka opowiada o seksie, i czuć się wyalienowaną, pozostawioną w tyle („Rany, dziewczyny, mój chłopak nie może się ode mnie odkleić. Robimy to trzy razy dziennie”).

Należy pamiętać, że każdy jest inny. To, co jeden człowiek odbiera jako brak, dla innego może być sytuacją wprost wymarzoną. Każdemu jego porno. Ale jeśli czujesz, że nie uprawiasz dość seksu albo nie jest on taki, jak byś chciała, to tak właśnie jest. A może wydaje ci się, że masz w życiu więcej seksu, niż chcesz lub potrzebujesz. Niektóre kobiety zwierzają się nam, że uprawiają go, bo czują, że są to winne partnerowi. Taki układ też nie jest satysfakcjonujący.

Nie ma żadnych oficjalnych wytycznych, ile razy w miesiącu należy z kimś sypiać, żeby mieć zdrowy związek. Jednym wystarczy raz na pół roku, innym trzy razy w miesiącu albo dwa w tygodniu. Liczy się tylko to, co zadowala ciebie i twojego partnera, jeśli go masz. Nie uważamy za pomocne myślenie o seksie w kategoriach „wyników” i „celów do zrealizowania”, bo pożądanie tak nie działa. Seks to nie owoce i warzywa, żeby fundować sobie pięć zalecanych porcji dziennie. W życiu intymnym nie liczy się ilość, lecz jakość. Nie ma znaczenia, jak często uprawiasz seks i ile masz orgazmów. Chcemy tylko pomóc ci się znaleźć w sytuacji, w której możesz je mieć, jeśli zechcesz, i będziesz wiedziała, jak to osiągnąć.

Zależy nam, by seks, który uprawiasz, był satysfakcjonujący, a odczuwana przez ciebie przyjemność stała się tak pełna i głęboka, jak to możliwe. Postaramy się rozbudzić w tobie zdrową ciekawość i wyzwolić odwagę próbowania różnych rzeczy; marzy nam się, abyś traktowała życie intymne jako przedłużenie swojej egzystencji i w pełni się nim cieszyła. Seks to jedno z najbardziej wzbogacających życiowych doświadczeń. Ze wszystkich stron zalewają nas ubarwione nim komunikaty i obrazy, ale to nie znaczy, że udaje się nam żyć seksownie. Może masz ambicję, by napisać książkę lub pojechać do Japonii. Chcemy, byś podobnie podchodziła do seksu i stwierdziła, że chcesz mieć częściej robioną minetę. Ta książka to coś w rodzaju poradnika dla początkujących sportowców, tylko z genitaliami w roli głównej.

Każdy rozdział zawiera sugestie różnego rodzaju aktywności, które możesz wypróbować w drodze do osiągnięcia celu. Na końcu książki znajdziesz bibliografię i źródła do czerpania dalszej wiedzy i bardziej szczegółowych porad.

Zależy nam nie tylko na edukowaniu, ale też na rozbawieniu cię lekturą. Podczas wywiadu ze Spice Girls dla „Vogue’a” sekspozytywna amerykańska autorka Kathy Acker stwierdziła, że brytyjski feminizm „przekształca społeczeństwo w najlepszy możliwy sposób, lekko i z radością”. Podpisujemy się pod tym stwierdzeniem. Śmiech wyzwala endorfiny, które z kolei pomagają wyzwalać testosteron, hormon zwiększający podniecenie2. To bardzo miła sieć zależności.

Chcemy, byś poczuła się pewnie i bezpiecznie z myślą, że uprawiasz taki seks, jakiego pragniesz, a kiedy w grę wchodzi pożycie z partnerem, abyś potrafiła mu powiedzieć, co cię podnieca, a może nawet wyznać, że gryzienie w sutek lub mówienie: „Zerżnę cię tak mocno, że rozboli cię cipa”, zawsze cię zniechęcało i wolałabyś, żeby przestał.

Kiedy czujesz się zestresowana, wyczerpana i potrzebujesz czasu dla siebie, może warto dać sobie orgazm, zamiast robić zakupy online, obsesyjnie przeglądać Instagram albo przesiadywać na Pudelku i czuć, jak każdy kolejny artykuł wysysa ci duszę oczami. Możesz robić wszystkie te rzeczy we właściwym czasie (my też od nich nie stronimy), ale spróbuj czasami zafundować sobie orgazm dla przypomnienia, że ciągła konsumpcja i porównywanie się z innymi nie podsyca ognia radości, który powinien płonąć w każdej z nas.

 

1 Catherine Coulson i Tessa Crowley, Current thoughts on psychosexual disorders in women, „Obstetrician and Gynaecologist” 2007, nr 9, s. 217–222.

2 Sandra Manninen i inni, Social laughter triggers endogenous opioid release in humans, „Journal of Neuroscience” 2017, nr 37, s. 6125–6131.