Sny. Czego możemy się z nich dowiedzieć?

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Sen jest nie tylko komunikatem (ewentualnie

zaszyfrowanym komunikatem), ale również

aktywnością estetyczną, grą wyobraźni, która jest

wartością samą w sobie. Sen jest dowodem na to,

że fantazja, marzenie o czymś, co się nie wydarzyło,

należy do najgłębszych potrzeb człowieka.

– Milan Kundera

Dla Adriana

– bez którego byłabym tylko połową siebie.

Drogi Czytelniku!

Oddaję w Twoje ręce efekt dwuletniej pracy, tyle bowiem czasu poświęciłam na kompletowanie i analizowanie materiałów dotykających w kluczowy sposób tematyki snów.

Starałam się zebrać informacje najistotniejsze z mojego, a zatem subiektywnego punktu widzenia. Treści dotyczące omawianej tematyki są niezwykle rozproszone i aby dotrzeć do tak wielu źródeł, trzeba było wykazać się sporą determinacją.

Podjęłam się tego zadania natchniona myślą ekofilozofa prof. Henryka Skolimowskiego, który twierdził, że główne założenia kosmologiczne dotyczące struktury świata i jego obrazu są pozanaukowe i przednaukowe, a sposobem ich poznania i opisania jest holizm, czyli całościowe postrzeganie rzeczywistości.

Tymczasem paradygmat mechanistyczny, koncentrując się na badaniu najdrobniejszych elementów danego obiektu, nie bierze pod uwagę faktu, że żyjemy w świecie globalnie współzależnych zjawisk biologicznych, psychologicznych i środowiskowych. Zatem aby zrozumieć wzajemne zależności między tymi układami, potrzebne jest właśnie podejście holistyczne, stawiające sobie za zadanie znalezienie wszelkich możliwych korelacji łączących badany obiekt z systemem, którego część obiekt ów stanowi. Nie inaczej jest w przypadku snów.

Historia snów niewątpliwie zaczyna się w momencie, kiedy pierwsza ludzka istota zasnęła i śniła swój dziewiczy sen. Zapewne ten debiutujący oneironauta szybko pojął, że sen nie jest egzystencjalną zapaścią, lecz kontynuacją życia w jego wewnętrznej odsłonie. Skonstatował również, że owa nocna odsłona jest co najmniej tak samo interesująca jak dzienna.

Przyglądając się bliżej kulturom pierwotnym, a szczególnie ich wierzeniom, dochodzimy do wniosku, że ludzie w dawnych wiekach komunikowali się we śnie z istotami z wyższych wymiarów, z duchami swoich przodków oraz ze sobą nawzajem. Można by rzec, że wykorzystywali sen w sposób efektywny i praktyczny. Osadzeni mocno na płaszczyźnie duchowej podróżowali do miejsc odległych i – będąc niezależnymi w osądach – kierowali się jedynie mądrością płynącą wprost z przestrzeni serca. Pozostawali niepodzieleni w swej dualnej istocie i dzięki temu ich „tu” oznaczało „wszędzie”, a „teraz” było synonimem „zawsze”.

W późniejszym czasie rolę interpretatorów snów i pośredników między sacrum a profanum przejęli kapłani. Zebrali wiedzę o snach i spisali ją w księgach, których pilnie strzegli. Uzurpowali sobie oni prawo do wyłączności, więc wydzielali ją współwyznawcom w okrojonej wersji, co zapewne doprowadziło do wielu pomyłek i przekłamań.

Tematykę snów zgłębiali również antyczni filozofowie usiłujący nadać swoim dociekaniom charakter naukowy. Dokonali oni podziału na sny pochodzące od bogów i sny wynikające z doświadczeń życia codziennego. W pozostawionych materiałach dostrzec można niezwykłą przenikliwość ich umysłów oraz odnaleźć wnioski wykraczające daleko poza ramy epoki, w której przyszło im żyć.

W wiekach ciemnych kapłani poszli o krok dalej i opętani potrzebą kontrolowania każdego aspektu życia wiernych, surowo karali jakiekolwiek zainteresowanie snami i ich naturą. W ich mniemaniu istotne sny były dane jedynie prorokom, świętym oraz w ostateczności osobom konsekrowanym. Życie duchowe pozostałych osób nie było godne uwagi, za to winno podlegać nieustannej cenzurze.

Nie znaczy to oczywiście, że ludzie pozwolili odebrać sobie sny i nie przyglądali się im bacznie. Ogromne pokłady wiedzy o snach odnajdujemy przecież w folklorze ludowym i przekazach ustnych oraz zachowanych tekstach starożytnych.

Nowożytni uczeni długo lekceważyli temat snów, skupiając się na – ich zdaniem – praktyczniejszych zagadnieniach. Dopiero Freud przełamał ten impas, przywracając snom należną im rangę.

Czy w Twojej głowie, drogi Czytelniku, pojawiły się kiedyś wyobrażenia alternatywnej wersji historii świata? Czy zastanawiałeś, co by było, gdyby prokurator Judei dał posłuch snom swej żony Klaudii Prokuli i ułaskawił Nazarejczyka? Jak potoczyłaby się historia Cesarstwa Rzymskiego, gdyby Cezar nie zlekceważył snu Kalpurni i uszedł przed nożami spiskowców? Na jakim poziomie rozwoju znalazłaby się nasza cywilizacja, gdyby Adolf Hitler nie przejął się treścią swego snu i nie czmychnął z okopu, unikając w ten sposób śmierci?

Nie zdajemy sobie sprawy, co zawdzięczamy snom i jak bardzo ukazane w nich koncepcje przyspieszyły rozwój naukowy i techniczny, dzięki czemu mogliśmy dosłownie wzlecieć ku gwiazdom. Inspirujące sny zapewniły nam zarówno niezmiernie przydatną maszynę do szycia, jak i znaną wyszukiwarkę internetową. Wiele znakomitych dzieł muzycznych, wspaniałych obrazów i zachwycających filmów narodziło się w snach ich twórców.

Niezależnie od tego, czy wierzymy, że sny to rozmowa z naszym wyższym Ja i mistyczna podróż duszy, czy też, przyjmując światopogląd naukowy, uznajemy je za symboliczny obraz naszej podświadomości, są one dla nas doskonałym źródłem informacji o nas samych. Ze względu na to, że aż jedną trzecią życia spędzamy, śpiąc, warto wykorzystać ten czas na lepsze poznanie siebie, swojej przeszłości, a bywa, że i przyszłości.

Analizując treści napływające w sennych wizjach, porównując je do zdarzeń na jawie, konstruujemy pomost pomiędzy tym, co świadome i nieświadome, realne i zakorzenione w przestrzeni niejawnej.

Kim bylibyśmy, gdybyśmy nie śnili? Czy sny mogą mieć charakter kolektywny? Czy sami możemy odczytać symbolikę naszych marzeń sennych?

Pytań jest wiele i bez wątpienia o snach warto wiedzieć jak najwięcej. Z tej przyczyny zapraszam Cię, mój Czytelniku, w ciekawą i zaskakującą podróż, której kolejnymi etapami będą rozdziały tej książki.

I tak rozdział „Teoria i architektura snu” odnosi się do naukowych interpretacji snów i fizjologii śnienia. Następnie analizuję sny w kontekście wielu kultur, a także religii, zarówno tych kanonicznych, jak i nurtów lub odłamów mistycznych.

Rozdział „Oblicza snów” mówi o różnorodności snów zgodnie z ich podziałem obowiązującym od starożytności, a jedynie poszerzonym przez współczesną psychiatrię i psychoterapię. Aby zilustrować poszczególne aspekty, skorzystałam z mojego bogatego archiwum, które wypełnia korespondencja od Czytelników. Myślę, że tytuły podrozdziałów mówią same za siebie.

W rozdziale „Sny a historia świata” dowodzę – na podstawie udokumentowanych przykładów – że sny i ogólnie przekazy płynące z rzeczywistości niejawnej mają kolosalny wpływ na kierunek i tempo rozwoju ludzkości. Dzieje się tak, gdyż nie tylko zwykli zjadacze chleba, ale i najpotężniejsi ludzie na tej planecie śnią i wyciągają ze swych snów wnioski. Ewentualnie kierują się wskazówkami jasnowidzów, którzy w odmiennym stanie świadomości (porównywalnym do snu na jawie) uzyskują daleko idące wglądy.

Z kolei „Spotkania na planie astralnym” to rozdział w całości poświęcony kontaktom z duszami zmarłych, od zarania dziejów komunikujących się z nami na tej bezpiecznej i międzywymiarowej płaszczyźnie.

„A sen? – Ach, ten świat cichy, głuchy, tajemniczy,

Życie duszy, czyż nie jest warte badań ludzi!”[1]

Myślę, że owo „życie duszy” warte jest nie tylko naszej uwagi, ale i wnikliwego spojrzenia w głąb samego siebie. Jak pokazuje doświadczenie wielu ludzi (w tym również moje), patrząc przez siebie, widzimy dużo jaśniej i łatwiej nam jest połączyć kropki na osobistej mandali świadomości. Jest to wysiłek jak najbardziej celowy, gdyż dzięki niemu uzyskujemy czytelny obraz zjawisk kierujących naszym tu i teraz.

Drogi Czytelniku, bez względu na Twoją decyzję pozdrawiam Cię ciepło i zapraszam w miejsce szczególne: do Biura Duchów, w którym zawsze możemy się spotkać.

Niezmiennie z wiarą, nadzieją i miłością

Ada Edelman

[1] A. Mickiewicz, Dziady, cz. III.

Wstęp

Sen od zawsze był obecny w życiu człowieka. Któż bowiem z nas nie śnił, czy to pięknie, zwyczajnie, czy to koszmarnie, ale jednak śnił… Z medycznego i biologicznego punktu widzenia sen to tylko potrzeba, bez której organizm człowieka nie mógłby prawidłowo funkcjonować, podobnie jak bez oddychania, picia czy jedzenia. Definicja słownika języka polskiego w pierwszej kolejności tłumaczy sen jako „stan fizjologiczny polegający na obniżeniu wrażliwości na bodźce, zwolnieniu funkcji fizjologicznych i zaniku przytomności w celu regeneracji organizmu”. Ale uporczywe, ścisłe trzymanie się klasycznych kanonów słownikowych byłoby zwyczajnym uproszczeniem i sprowadzeniem snu li tylko do czynności i procesów fizjologicznych człowieka. A przecież wiemy, że nie jest tak do końca, gdyż sen to całe spektrum obrazów i bodźców, niewiarygodnych widzeń, wielkich i głębokich przeżyć, nad którymi nie mamy kontroli, a na które mimo wszystko reaguje zarówno ciało, jak i mózg śpiącego, więc nieświadomego człowieka.

Dlatego też sen był przedmiotem zainteresowania ludzkości praktycznie od początku jej istnienia. A wszystkiemu, czego człowiek nie znał lub bał się, oddawał cześć. W ten sposób i sen został wyniesiony do rangi bóstwa. W mitologii greckiej bogiem snu był Hypnos (bliźniaczy brat boga śmierci Tanatosa), który miał trzech synów, w tym Morfeusza, który odpowiadał za marzenia senne i często przybierał postać ukochanej osoby ukazującej się w somnambulicznej wizji. Sen stał się więc przedmiotem kultu i religijnych obrzędów. Prorocy, szamani i kapłani miewali częstokroć senne projekcje dotyczące przyszłych losów plemienia czy państwa lub sami objaśniali sny swoich władców. Tak było w Egipcie, gdzie czczono Taweret (Tauret) – strażniczkę domu i snu, czy w Rzymie, gdzie odpowiednikiem Hypnosa był Somnus, a u Słowian Chorsiniec (Chorzyc, Mały Chors lub Ksin) – pan snu, marzenia i obrazu. W czasach starożytnych pojawiły też liczne senniki objaśniające symbolikę sennych wizji – słynny sennik egipski z czasów Ramzesa II zawierający ponad sto interpretacji, sennik babiloński króla Aszurbanipala z VII wieku p.n.e. czy senniki Celtów i Majów, które powstawały wraz z horoskopami, pełnymi przepowiedni i wróżb. Indianie wyrabiali nawet łapacze snów, które do dziś cieszą się popularnością wśród osób zajmujących się magią i ezoteryką.

 

Motyw snu czy śnienia bardzo wcześnie zakorzenił się również w literaturze. W Biblii spotykamy sny prorocze, które zsyła Jahwe władcy Izraela królowi Salomonowi czy prorokowi Jakubowi, który we śnie widzi drabinę do nieba, jak też prorokowi Danielowi, który interpretuje sen króla babilońskiego Nabuchodonozora. W Starym Testamencie jest mowa o śnie faraona o siedmiu tłustych i chudych latach, które objaśniał władcy Józef. Nie brakuje też proroctw sennych w Nowym Testamencie, np. trzech mędrców ze Wschodu otrzymuje we śnie wskazówki, aby nie wracać do Heroda, podobnie jak św. Józef, któremu we śnie podpowiada Anioł Pański. W sennych widzeniach objawia się więc wola Stwórcy. W sumie więc w Starym Testamencie mamy aż 37 snów profetycznych, a w Nowym już tylko 9, które są bardziej wizjami niż snami, w tym aż 4 nawiedzają św. Pawła. Pierwsze wieki chrześcijaństwa były przeciwne snom, które uważano za wytwór sił diabelskich. Stąd wiele snów proroczych odrzucono z kanonu biblijnego, znalazły się one w apokryfach, jak na przykład słynny sen żony Piłata w Ewangelii Nikodema. Sobór w Anagra w 358 roku potępił ostatecznie układanie wróżb ze snów – jak pisał badacz średniowiecza Jacques Le Goff – i od tego czasu rozpoczęła się wczesnośredniowieczna demonizacja snu, trwająca aż do XII wieku.

Warto też wspomnieć, że autorytetem w dziedzinie snów był rzymski pisarz Cyceron, który napisał słynne dzieło De re publica, na końcu którego zawarł Sen Scypiona, ukazując eschatologiczny wymiar wizji sennej rzymskiego wodza.

Onejromancja, czyli sztuka przewidywania przyszłości i interpretacji snów, stała się jedną z najstarszych duchowych tradycji ludzkości, język snów bowiem pojawił się wcześniej niż język słowa. Filozofowie greccy, zwłaszcza reprezentujący doktryny pitagorejskie i stoickie, przypisywali snom cechy mistyczne, a nocne wizje miały się objawiać ludzkiej duszy odłączonej we śnie od ciała. Arystoteles uważał sen za wyraz bogactwa życia duchowego.

W starożytności egzegezą sennych wizji zajmował się Artemidoros, żyjący w II wieku p.n.e., który około 100 r. p.n.e. napisał w Efezie Oneirocritica („Sennik”), w którym zawarł analizę 95 przeżyć i widzeń sennych. Artemidoros podzielił sny na alegoryczne (symboliczne), wymagające objaśnień, na sny teorematyczne (epifanie, objawienia), czyli zawierające wizję przyszłych zdarzeń, i sny bez znaczenia. Podobnie typologii snów dokonał Filon z Aleksandrii żyjący w I wieku n.e., który przede wszystkim badał sny biblijne, stosując alegorezę, swoistą metaforykę, bowiem w formie alegorycznej doszukiwał się ukrytych treści filozoficznych i religijnych. Rozróżniał on sny pochodzące bezpośrednio od Boga, sny pochodzące od nieśmiertelnej duszy lub sny prorocze, niejasne, wymagające wyjaśnienia i interpretacji.

Jeszcze bogatszą klasyfikację zjawisk sennych przedstawił Makrobiusz – rzymski filozof z przełomu IV i V wieku, autor słynnego w średniowieczu komentarza do Snu Scypiona Cycerona. Z uwagi na fatum Makrobiusz wyróżniał insomnię, czyli sny fizjologiczne, niewróżebne (przypomnieniowe, pragnieniowe, lękowe) i visus (marzenia przedsenne) oraz sny wróżebne, jak somnium (sny codzienne o ukrytym znaczeniu), visiones (sny antycypacyjne, przepowiadające przyszłość) i oraculum (proroctwa i rady wypowiadane przez pojawiające się we śnie bóstwo, anioła, świętego lub wiarygodną postać ludzką, np. krewnego).

W średniowieczu wytworzyła nawet hierarchia śniących – na jej szczycie byli kapłani lub święci, którzy miewali sny zesłane przez bożą lub anielską opatrzność, pośrodku tej drabiny byli ludzie sprawiedliwi, zwykle wolni od snów, na dole zaś znajdowali się w przeważającej części grzesznicy, których prześladowały sny diabelskie i koszmary. Oniryczna optyka zmieniła się dopiero w renesansie, kiedy nastąpiło zeświecczenie i zhumanizowanie snów, w dobie baroku sen wyniesiono na piedestał sztuki, a w czasach romantyzmu stał się on wizją idei społecznych i politycznych, siłą artyzmu i wszechobecnej tajemniczości. W swojej twórczości literackiej do sennego motywu sięgali m.in. Jan Kochanowski, William Szekspir, Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki czy Johann Wolfgang Goethe. Do motywu snu odwoływali się także pisarze w wiekach późniejszych, jak choćby Stanisław Wyspiański, Franz Kafka, Bruno Schulz, Bolesław Leśmian, Fiodor Dostojewski czy Lewis Carroll. Pisarze gatunku science fiction, fantasy, horrorów, thrillerów czy prozy psychologicznej często wykorzystywali sen jako tworzywo fabularne swoich powieści. Sen był także przedmiotem zainteresowań słynnych malarzy i filmowców, choćby wspomnieć Giotta, Jacka Malczewskiego, Francisca Goyę, André Massona, Pabla Picassa, Henriego Rousseau, Edvarda Muncha czy surrealistów z Salvadorem Dali na czele, z reżyserów zaś można wymienić np. Darrena Aronofsky’ego, Petera Weira, Akirę Kurosawę, Wojciecha Jerzego Hasa, Christophera Nolana czy siostry Wachowskie.

Przełom wieku XIX i XX to czas masowego zainteresowania ezoteryką, parapsychologią i magią, wysp jasnowidzów, wizjonerów i mediów, a nie brakowało też takich, którzy przyszłe losy świata przewidywali, śniąc, jak Edgar Cayce, nazywany „śpiącym prorokiem”, czy William Dunne – autor książki Eksperymenty z czasem. Początek wieku XX to również rozwój techniki, pojawienie się wielu maszyn, a ich odkrywcy niejednokrotnie przyznawali, że klucz do odkrycia jakiegoś wynalazku otrzymywali właśnie w trakcie snu.

W wieku XX senną projekcją zainteresowali się naukowcy za sprawą Zygmunta Freuda, a następie Carla Gustava Junga. Psychoanalitycy zauważyli, że sen zawiera ważne informacje o tym, co dzieje się w psychice człowieka. Freud uważał, że za pomocą symboliki snów można zrozumieć kompleksy śniącego i wyjaśnić choroby psychiczne, tłumione uczucia czy wewnętrzne konflikty moralne. Jung poszedł jeszcze dalej, uważał sen za drogę do zrozumienia natury ludzkiej i odczytywał sny głównie jako zapowiedź zdarzeń i przyszłych losów śniącego. Z kolei Fritz Perls, twórca terapii Gestalt, uważał, że sny mówią, potwierdzają prawdę o nas samych, wyniesioną z pokładów podświadomości, gdzie gromadzą się zarówno nasze marzenia, jak i doświadczenia.

Sen i widzenie były więc zawsze istotnym elementem czy to magii, czy to wróżbiarstwa, ale przede wszystkim pomagały w kontaktach ze światem pozaziemskim. W snach bowiem odwiedzali nas krewni zmarli, przestrzegając lub informując o ważnym zdarzeniu, jakie ma nas spotkać, lub po prostu oznajmiając, że nadal żyją i są obok nas. I tak naprawdę pewnie jeszcze długo, jeśli w ogóle uda się nam zrozumieć, czym jest sen, będziemy się zastanawiać nad jego wielowymiarowością. A obecna wiedza na temat snu jest wciąż tak naprawdę niewielka – podobno śnimy od 3 do 5 snów na noc, choć inni twierdzą, że znacznie więcej, że każdy sen trwa od kilku do kilkunastu minut i że zdecydowaną większość z nich zapominamy zaraz po przebudzeniu; wiemy, że sen zajmuje mniej więcej jedną trzecią naszej doby, a co za tym idzie, jedną trzecią życia! Wiemy też, że sen podzielony jest na kilka faz, a faza początkowa jest odpowiednią do samokształcenia przez sen (hipnopedia, sleep-learning). Dziś w powszechnym użyciu są już kalkulatory faz snu i monitory snów, encefalogramy badają stan naszego mózgu w trakcie spania, ale nadal nie wynaleziono urządzenia, które byłoby w stanie zapisywać wizyjnie nasze przeżycia senne.

Ada Edelman, jedna z najbardziej znanych w Polsce badaczek zagadnień ezoterycznych i reinkarnacji, autorka poczytnych książek z zakresu parapsychologii i tarota oraz niezwykle popularnego bloga Biuro Duchów, autorka wielu artykułów zamieszczanych w „Nieznanym Świecie” i „Czwartym Wymiarze”, laureatka prestiżowej nagrody Nowe Wzorce Sztuki, tym razem zajęła się pracą nad snem – jedną z najbardziej tajemniczych sfer życia, niezbadanym obszarem ludzkiej egzystencji, który – jak wspomniałem – zajmował naukowców i magów od początków naszej cywilizacji. W swojej obszernej pracy Ada Edelman opisała historię śnienia od prapoczątków po czasy współczesne, poprzez wiele wymiarów kulturowych i religijnych po najnowsze osiągnięcia naukowe w psychologii, psychiatrii i psychoanalizie (Zygmunt Freud, Carl Gustav Jung, Matthew Walker, Nathaniel Kleitman, Karl Scherner).

Autorka zastosowała szeroką klasyfikację snów, różnicując je i dzieląc na intuicyjne, astralne, telepatyczne, prorocze, wizjonerskie, hipermnetyczne, symboliczne (archetypiczne), epifaniczne (objawieniowe), koszmarne i senne marzenia (enypnion). Przywołała też wiele interesujących motywów onirycznych, które inspirowały do twórczej pracy pisarzy, malarzy, muzyków, wynalazców… Opisała, jak senne miraże i fantazje pobudzały kreatywnie artystów i jasnowidzów, zwłaszcza literatów, którzy utrwalali senne obrazy na kartach swoich książek, jak Juliusz Verne, Mary Shelley, George Byron, Roger Bacon, Karol Dickens czy nasz Juliusz Słowacki, oraz znanych astrologów i wizjonerów przyszłości, jak Stefan Ossowiecki, Michel de Nostredame, Wolf Messing, Andrzej Klimuszko, Edgar Cayce, Maria Lenormand i wielu, wielu innych, którzy przepowiadali losy poszczególnych ludzi, władców, dynastii, państw czy świata.

Książka Ady Edelman podejmuje wątek somnambuliczny holistycznie i kompleksowo, bowiem obok religijnych, kulturowych i teoretycznych rozważań na temat snu autorka szeroko omawia wiele praktycznych przesłanek, zaczerpniętych z autentycznych przeżyć współczesnych osób. Badaczka obszernie przytacza interesujące relacje ludzi, ich sennych widzeń, jakie zapadały im w pamięć na całe życie, nocnych imaginacji, w których widzieli przyszłość i rozmawiali ze zmarłymi, zwykle z najbliższymi, którzy przeszli na drugą stronę życia, a powracają, aby się pożegnać, pomóc, ostrzec, przekazać wiadomość lub ważną ideę. Autorka wiele z tych nocnych świadectw analizuje i interpretuje pod kątem psychologicznym i duchowym, dowodzi ich głębokiego znaczenia i ważkości przesłania. I ten walor książki jest najmocniejszy, stanowi o jej sile argumentacji i przekonuje, że sen nie został przez nikogo do końca zbadany, stanowi ciągłe tabu, jego zagadkowość trwa przez wieki, sprawiając, że klucz do poznania sennych sekretów nie znajduje się gdzieś na zewnątrz człowieka, ale leży w jego duszy, a senne wizje są tylko lustrzanym odbiciem jej tajemnych stanów.

Czym zatem jest sen? Z doświadczenia wiemy, że tylko w snach bywamy naprawdę wolni, dokonujemy niebywałych rzeczy, przechodzimy ze świata ziemskiego w inne wymiary i obszary świadomości zupełnie nieznane. To w snach możemy odbywać podróże poza naszą planetę, rozmawiać z umarłymi, widzieć i dotykać przedmiotów, które nie istnieją. Sny pomagają też w życiu na jawie, ostrzegają i podpowiadają, bawią i straszą, a przede wszystkim posiadają moc leczniczą, psychoterapeutyczną i relaksującą. A wreszcie czy to w letargu, czy podczas mocnego, głębokiego snu – dorastamy, dojrzewamy, starzejemy się, budząc się rano o jedną noc starsi i duchowo bogatsi o jeszcze jedno senne przeżycie, o jeszcze jedno somnambuliczne doświadczenie...

Sen zawsze towarzyszył człowiekowi i stanowił nierozwiązaną zagadkę jego bytu. Był też przedmiotem wielu analiz i badań, lecz właściwie nadal nie wiadomo, czym jest oniryczna wizja. Czy „życie jest snem”, jak pisał Pierre Calderon, czy „żyjemy, jak śnimy”, jak mawiał Joseph Conrad-Korzeniowski? Niemiecki poeta barokowy Andreas Gryphius powiedział, że „życie jest fantazją czasu”, natomiast francuski psychoanalityk i teoretyk surrealizmu Jacques Lacan odwrócił słynną maksymę filozoficzną Kartezjusza stwierdzeniem: „Myślę tam, gdzie nie jestem”. I może naprawdę życie i sen są tylko krótkotrwałą ułudą, pozorem rzeczywistości, cudowną konfabulacją czasu?

 

Cokolwiek by jednak nie powiedzieć na temat snu, jedno wydaje się pewne, że obok snów doczesnych, snów powszednich, codziennych i conocnych istnieje jeszcze jeden, najważniejszy sen – sen wieczny. Sen, który każdy z nas zacznie śnić dopiero wówczas, gdy zaśnie naprawdę.

dr Robert Rudiak