Głosimy śmierć Twoją. Wyznajemy Twoje Zmartwychwstanie. Homilie na Triduum Paschalne

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Abp Henryk J. Muszyński

Głosimy śmierć Twoją

wyznajemy Twoje Zmartwychwstanie

Homilie na Triduum Paschalne

i Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego


Pelplin 2019

Wybór i opracowanie

Lidia Ciecierska

Skład i projekt okładki

Oficyna Wydawnicza Edytor.org

Na okładce ikona

Zmartwychwstanie

Zdjęcie Autora na czwartej okładce

Marek Kudelski, KAI

© by abp Henryk J. Muszyński, Gniezno 2019

© by Wydawnictwo „Bernardinum”, Pelplin 2019

ISBN 978-83-8127-300-8

Wydawca

Wydawnictwo „Bernardinum” Sp. z o.o.

ul. Biskupa Dominika 11, 83-130 Pelplin

tel. 58 536 17 57, fax 58 536 17 26

bernardinum@bernardinum.com.pl

www.bernardinum.com.pl

Druk i oprawa

Drukarnia Wydawnictwa „Bernardinum” Sp. z o.o., Pelplin

Konwersja do epub i mobi A3M Agencja Internetowa

WPROWADZENIE

Papież Franciszek przypomina, że Triduum Paschalne to dla nas wierzących najważniejsze dni roku liturgicznego (Audiencja ogólna, 28.3.2018). Te trzy dni stanowią trzy etapy jednego, zbawczego wydarzenia Paschy Chrystusa, przejścia Chrystusa ze śmierci do życia w Bogu. Liturgia Triduum Paschalnego obejmuje Wielki Czwartek, Wielki Piątek i osiąga swój szczyt w celebracji tajemnicy Paschy Chrystusa w Wielką Noc Zmartwychwstania. Nie tylko obchodzimy i odnawiamy co roku te wydarzenia, ale one urzeczywistniają się tak, że do każdego z nas dociera misterium życia i śmierci Jezusa i prowadzi do faktycznego zmartwychwstania Chrystusa w nas i w naszym życiu, przejścia ze śmierci do życia wraz ze Zmartwychwstałym Panem.

Cała liturgia Triduum Paschalnego stanowi jedną całość, czyli rozpoczyna się znakiem krzyża świętego Wieczerzy Pańskiej, a kończy błogosławieństwem Wigilii Paschalnej. W tych dniach celebrujemy i przeżywamy zatem wszystkie największe tajemnice naszej wiary, nie tylko Paschę Jezusa, ale także naszą paschę – przejście z grzechu, zniewolenia, oddalenia i obojętności do życia i wspólnoty dzieci Bożych z Chrystusem Zmartwychwstałym.

Celebracja Wieczerzy Pańskiej zaczyna się słowami: „Było to przed Świętem Paschy. Jezus wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował” (J 13, 1–2). Tajemnice śmierci i życia Jezusa stanowią szczyt i kres Jego miłości w stosunku do grzesznego świata, wypełnienie Jego godziny przejścia z tego świata do Ojca i zapowiedzi: „Ja żyję i wy żyć będziecie” (J 14, 19). Żyje z nami i pośród nas jako Baranek zabity (Ap 13, 8). W Eucharystii uobecnia ciągle od nowa tajemnicę tej jedynej i niepowtarzalnej własnej Paschy i naszej. „Zmartwychwstały żyje i daje życie. Żyje i tworzy wspólnotę, żyje i otwiera przyszłość, żyje i wskazuje drogę” (kard. Joseph Ratzinger). Jak ongiś uczniowie z Emaus idziemy ze Zmartwychwstałym Panem, ale dopiero dzięki gorejącemu sercu poznajemy Go w łamanym, Eucharystycznym Chlebie. Tak odpowiadamy na ukrytą przed światem i uobecnioną w Eucharystii nieskończoną miłość Boga.

Wraz z Marią Magdaleną, apostołami Janem i Piotrem przeżywamy w poranek zmartwychwstania radość spotkania z Żyjącym, wołając: „Zmartwychwstał Pan mój i nadzieja, a miejscem spotkania będzie Galilea”, to znaczy nasza zwykła codzienność – praca zawodowa czy posługa wobec najbliższych w domu. To spotkanie ze Zbawicielem, który zwyciężył śmierć jest źródłem nowej, zwycięskiej nadziei zbawionego człowieka. „To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe” (2 Kor 5, 17) – nowym stworzeniem, nowym człowiekiem, nowym dzieckiem Boga.

Ufam, że lektura homilii na Triduum Paschalne, które udało się zebrać w tym tomie, dopomoże w pogłębieniu naszej osobistej wspólnoty z żyjącym w Kościele Chrystusem. Podobnie jak kiedyś w Emaus, nadal Jezus dzieli się z nami swoim słowem i łamie dla nas chleb życia wiecznego; pragnie żyć, działać i zbawiać w nas i przez nas. Przeżywane każdego roku od nowa tajemnice śmierci i zmartwychwstania Pana wymagają z naszej strony nowego wysiłku, by w sposób coraz pełniejszy, w głębokim zjednoczeniu z Jezusem, radośnie przeżywać wielkanocną tajemnicę Paschy, czyli przejścia wraz z Jezusem ze śmierci do nowego życia.

Żywię nadzieję, że zawarte w tej książce rozważania pomogą w ożywieniu wiary, w osobistym przeżyciu tajemnic paschalnych oraz przyczynią się do duchowego postępu i pogłębienia wspólnoty ze Zmartwychwstałym Panem oraz pomiędzy sobą. Na tę wspólną i radosną drogę wszystkim z serca błogosławię –

† Henryk J. Muszyński

Arcybiskup Gnieźnieński

Senior

WIELKI CZWARTEK


Wj 12, 1–8, 11–141 Kor 11, 23–26J 13, 1–15

GODZINA JEZUSA

Jak czytamy w Ewangelii św. Jana: „Jezus wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował” (J 13, 1). Słowa te stanowią jakby bramę do wydarzeń opisanych w trzech ostatnich dniach życia Chrystusa, a także klucz do zrozumienia Wielkiego Czwartku i tajemnicy Eucharystii. Jeżeli coś może nam dopomóc w zrozumieniu tej rzeczywistości i tej tajemnicy, to jest to – niezwykłe, ale i najczęściej nadużywane – słowo „miłość”. Nie przypadkiem przez tę bramę prowadzi nas św. Jan – Apostoł miłości, który przeżył całe swoje życie jako wspólnotę miłości z Chrystusem. Dla niego słowo to nie było wieloznaczne. Dla Jana miłością wcieloną i uobecnioną był Jezus. Iść za Jezusem, być uczniem Jezusa oznaczało kochać jak Jezus.

Godzina Boga, ludzi, stworzonego świata

Chwilę własnego wydania w niemoc Boga i przemoc ludzi Jezus nazywa swoją godziną, godziną, ku której zmierzało całe Jego życie, godziną przewidzianą w planach Bożej Opatrzności, godziną wydania w ręce grzeszników, ale i godziną zbawienia.

O ile inni Ewangeliści mówią właśnie o „godzinie wydania w ręce oprawców i godzinie śmierci” (por. Mt 26, 45), św. Jan nazywa tę godzinę „godziną przejścia z tego świata do Ojca”, godziną Paschy. Pascha oznacza bowiem przejście: w sensie historycznym z niewoli do wolności, jak przejście Izraela z Egiptu do Ziemi Obiecanej. W sensie pełnym pascha to godzina przejścia z doczesności do wieczności, ze śmierci do życia, z poniżenia do chwały.

Porządek w godzinie Jezusa został niejako odwrócony. To, co widzą nasze oczy, to, czego doświadczamy empirycznie patrząc na śmierć Jezusa, to nie jest cała prawda o życiu i umieraniu Chrystusa ani o naszym. Życie oglądane przez ciemność śmierci, to nie jest ostateczna prawda o Chrystusie i o nas. Wierzyć w Chrystusa Zmartwychwstałego, to głosić, że śmierć nie jest kresem i końcem, że przez śmierć dokonuje się przejście do nowego, Bożego świata, powrót do Ojca, w którym wszystko znajduje swoje wypełnienie.

Godzina Jezusa trwa

W rozumieniu Jezusa godzina nie jest kategorią ściśle chronologiczną. Jest to kategoria historiozbawcza, to znaczy rzeczywistość, która trwa i realizuje się tyle razy, ile razy mocą Krwi Chrystusa Zbawiciela dokonuje się nasze przejście: ze stanu grzechu do łaski, z ciemności do światła, z oddalenia do bliskości i przyjaźni z Chrystusem, ze śmierci do życia. To są godziny Jezusa w naszym życiu, Jego przychodzenie.

Wbrew pozorom swoi, o których mówi dzisiejsza Ewangelia, to nie tylko Apostołowie otaczający Jezusa w Wieczerniku, ale to wszyscy ludzie, za których umarł Chrystus, których za cenę własnej krwią nabył na własność Bogu (Hbr 9, 12), względem których sam zdobył prawo własności przez swoją krew, których porwał, pociągnął mocą swojej miłości z wysokości Krzyża.

Tajemnica Paschy – ustawicznego przechodzenia – trwa. Dokonuje się wszędzie tam, gdzie sprawowana jest tajemnica męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa w sposób sakramentalny. Pascha, przejście Pana obok nas, z nami i w nas, dokonuje się codziennie, w każdej Ofierze Eucharystycznej. Sakramentalna obecność Chrystusa ma sprawić, aby dokonało się równocześnie nasze przejście w Panu ze śmierci grzechu do życia.

Zrozumienie aktualności Tajemnicy Paschalnej, tego, że Chrystus oddał się w ręce oprawców, prawdziwie umarł i zmartwychwstał jako pierwszy z nas, że każda Eucharystia dzisiaj jest celebrowaniem Jego przejścia do wspólnoty z Ojcem, w mocy Ducha Świętego, to jest najważniejsze zadanie Triduum Paschalnego.

Kres Bożej miłości

Obecność jest zawsze znakiem miłości. Kochając, chcemy być zawsze blisko osoby umiłowanej. Chrystus, umiłowawszy nas, do końca nas umiłował (por. J 13, 1). Do końca – to znaczy do ostatniej chwili, do ostatniego tchnienia życia, do śmierci, i to miłością mocniejszą niż śmierć; równoczęsnie do końca oznacza do kresu, do granic swoich możliwości. W tym kontekście rodzi się pytanie: czy istnieje kres Bożej miłości? Gdzie jest granica Bożej miłości?

Kres Bożej miłości jest w Eucharystii. Eucharystia jest najwyższą formą wyniszczenia. Syn Boży nie tylko „uniżył samego siebie, stawszy się posłuszny aż do śmierci, a była to śmierć krzyżowa” (Flp 2, 8), ale wcielił się także w „kruszynę chleba, pozwala [ją] spożywać jako swoje ciało, aby nas przemienić w synów Bożych”. Więcej dla nas uczynić nie mógł: dał samego siebie, swoje życie na pokarm, „Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata” (J 6, 51).

 

Jezus przyszedł na świat nie tylko po to, aby obdarować człowieka życiem Bożym. Nie tylko głosił Ewangelię, ale także ustanowił Eucharystię, która ma do końca czasów uobecniać Jego odkupieńcze dzieło. W Eucharystii „wybrał jako środek wyrazu elementy natury – chleb i wino, pokarm i napój, które człowiek musi spożywać, ażeby utrzymać się przy życiu. Eucharystia jest właśnie takim pokarmem i napojem. Ten pokarm zawiera w sobie całą moc Chrystusowego odkupienia. Człowiek, ażeby żyć, potrzebuje pokarmu i napoju. Człowiek, ażeby osiągnąć życie wieczne, potrzebuje Eucharystii” (Jan Paweł II, Homilia na zakończenie Kongresu Eucharystycznego, Wrocław 1997, 3).

Eucharystia odsłania całą miłość Boga do człowieka. Myśl tę rozwinął Jan Paweł II, mówiąc: „Wobec Eucharystii cisną się spontanicznie na usta owe słowa Psalmisty: «Czymże jest człowiek, że tak o niego się troszczysz?» Jak wielką wartość ma w oczach Bożych człowiek, skoro sam Bóg karmi go swoim Ciałem! Jak wielką przestrzeń kryje w sobie ludzkie serce, skoro wypełnić ją może tylko Bóg!” (Jan Paweł II, Homilia na zakończenie Kongresu…, 6). Z Eucharystii powinna w naszych oczach rosnąć godność każdego człowieka, bo każdemu z nas Chrystus ofiarowuje się w taki sam sposób, każdy staje się sakramentalnym mieszkaniem Boga.

Dzisiejsza podniosła liturgia Wieczerzy Pańskiej zawiera dwa przekazy Nowego Testamentu o ustanowieniu Eucharystii: najstarszy z listu w. Pawła do Koryntian: „To jest Ciało moje za was [wydane]. (…) Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to (…) na moją pamiątkę” (1 Kor 11, 24–25) oraz najpóźniejszy przekaz – z Ewangelii św. Jana.

Wsłuchując się w Ewangelię św. Jana zauważamy, że zamiast sceny ustanowienia Eucharystii podaje on scenę umycia nóg Apostołom. W ten sposób wskazuje na drugą, również ukrytą formę obecności Zmartwychwstałego Pana pośród nas, na Jego obecność w każdym człowieku. Drugi człowiek, zwłaszcza potrzebujący, ubogi, jest również znakiem obecności Chrystusa uwielbionego. Poruszająco wyraził to wybitny francuski teolog, dominikanin, później kardynał, o. Yves Congar, pisząc, że „pomiędzy Bogiem a ludźmi upośledzonymi, potrzebującymi istnieje taka więź, że spotkanie z nimi ma wartość spotkania z Bogiem, i że dobroczynność realizowana na płaszczyźnie ludzkiej [wobec ludzi] może mieć wartość (aż strach bierze tak mówić!) dobra wyświadczanego Bogu!”.

Często doświadczamy, jak trudno być Chrystusem, który

klęka u nóg drugiego,

przebacza swoim Judaszom,

czyni dobrze wszystkim,

nawet tym, którzy nas codziennie krzyżują

ukrzyżowany drugim człowiekiem.

Jacek Soliński (grafik)

Jednak w tym niekiedy trudnym miłowaniu nie jesteśmy sami. Chrystus zanim zobowiązał nas przykazaniem: „miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem” (J 15, 12), dał nam samego siebie, swoją miłość, co więcej, daje nam ustawicznie samego siebie i swoją miłość, i „trwa w ten sposób w nas, a my w Nim” (por. J 15, 5).

Przykazanie miłości Boga Chrystus nazywa „nowym przykazaniem”, mimo że w całości było ono znane już w Starym Testamencie. Jest to nowe przykazanie, bo nowy jest: zakres – Jezus każe miłować wszystkich bez wyjątku, nawet wrogów; miara – jedyną miarą miłości jest miłować bez miary; przykład i wzór miłości w Osobie Chrystusa – On sam umiera za grzeszników i za swoich oprawców.

Nade wszystko nowy musi być człowiek, człowiek narodzony z Ducha Świętego i świadczący w mocy Ducha, że w Nim ustawicznie obumiera stary, grzeszny człowiek i rodzi się nowy, zdolny do kochania.

W tym wyraża się najgłębszy sens Tajemnicy Paschalnej. Każde nowe triduum, te trzy święte dni – Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielka Sobota – to dorocznie nowa łaska, nowa szansa, nowy znak, wreszcie nowość. To nie duch tego świata, duch złości, nienawiści, namiętności, przewrotności, a Duch Boży Jezusa Chrystusa nami rządzi i kieruje. Jan Paweł II powie, że „Tylko miłość, która staje się darem może przemienić naszą planetę” (Boże Narodzenie 1987).

Matka Teresa z Kalkuty wspomina następujące wydarzenie z własnego życia: „ostatnio dowiedziałam się, że pewna rodzina nie jadła od kilku dni, byli to hindusi. Odwiedziłam ich, zanosząc trochę ryżu. Zaledwie wręczyłam go matce rodziny, kiedy ta podzieliła kupką ryżu na połowę i pobiegła zanieść jedną część do sąsiadów, muzułmanów. Powiedziałam wówczas: czymże wy się podzielicie? Jest was dziesięcioro do tej garstki ryżu. A matka na to: «Przecież oni też nie mieli nic do jedzenia». Oto jak wygląda prawdziwa wielkość – umieć podzielić się ostatnią garstką ryżu” (Radość daru, 1981, s. 43). „Człowiek nie może być w pełni szczęśliwy, jeśli odrzuci wezwanie miłości” (Albert Camus).

Jezu, Chlebie Żywy i dający się na życie świata, bądź dla nas siłą i wzmocnieniem w drodze do naszej prawdziwej Ojczyzny.

Chlebie łamany i dzielony codziennie dla zbawienia świata, spraw, abym był dobrym chlebem, z którego każdy potrzebujący będzie mógł łamać i brać tyle, ile on potrzebuje.

CHRYSTUS – NASZA PASCHA

W Wielki Czwartek nasze myśli i serca biegną do Wieczernika, do górnej sali w Jerozolimie, gdzie Chrystus spożył Ostatnią Wieczerzę, ustanowił Najświętszy Sakrament i sakrament kapłaństwa. W tym dniu towarzyszą nam trzy znaki: znak świętych olejów, znak umycia nóg oraz znak chleba i wina. Pierwszy ze znaków celebrowaliśmy dziś rano w katedrze, w obecności licznego duchowieństwa diecezji. Skupmy się na dwóch pozostałych znakach.

Zrodzeni z miłości

Znamienne jest, że św. Jan w swojej Ewangelii – inaczej niż pozostali Ewangeliści – opis Ostatniej Wieczerzy rozpoczyna od sceny umycia nóg Apostołom przez Jezusa.

Umycie nóg uczniom przez Mistrza jest nie tylko wyrazem niepojętej pokory Syna Bożego, podanym nam do naśladowania, ale wskazuje na radykalizm Bożego poniżenia, radykalizm Tego, który „ogołocił samego siebie i przyjął postać sługi, stawszy się posłusznym aż do śmierci, a była to śmierć krzyżowa” (por. Flp 2, 7). Chrystus wykonuje posługę sługi i niewolnika, podejmuje przed posiłkiem najprostsze czynności, „aby człowiek mógł zasiąść do uczty z drugim człowiekiem i z Bogiem, aby mógł w ten sposób sprawować kult i zbliżyć się do Stwórcy” (ks. Franciszek Wielgut). Jezus posłużył się gestem umycia nóg, by dać swoim uczniom lekcję miłości i wskazać na czystość serca. Mówi: „Jeśli Ja, Pan i Mistrz, umyłem nogi wasze i wy powinniście jeden drugiemu nogi umywać”. Jezus się uniża, bo w kulturze wschodniej obrzędu umywania nóg nigdy nie podejmował się gospodarz, lecz jego sługa, niewolnik. Obraz ten jest niezwykle poruszający aż do dzisiaj.

Kard. Ratzinger, nawiązując do symbolicznego gestu umycia nóg przez Jezusa, pisze: „Jezus pochyla się do naszych brudnych nóg, do brudu ludzkości i w swej wielkiej miłości go zmywa. Służebny akt umycia nóg miał na celu uczynić ludzi zdolnymi zająć miejsce przy stole i stworzyć wspólnotę. Jezus Chrystus niejako czyni nas takimi przed Bogiem i dla siebie nawzajem. My, którzy ciągle nie możemy znieść siebie nawzajem; my, którzy do Boga nie pasujemy, zostajemy przez Boga przyjęci” (Eucharystia, Kraków 2005, s. 35).

Chrystus obmywa nogi nie tylko Piotrowi, Janowi, ale także Judaszowi, wiedząc, że niebawem Go zdradzi. Był to ostatni gest miłości, który miał otworzyć zamknięte serce Judasza na tę właśnie miłość. Niestety Judasz pozostał na tę miłość głuchy.

Ostatnia Wieczerza – świętość tej chwili domagała się specjalnego oczyszczenia. Jezus wprowadza do wieczerzy paschalnej nowy rytuał, uświadamiając uczniom potrzebę oczyszczenia serca. Mówi do Piotra: „Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał uczestnictwa ze mną”.

Eucharystia i sakrament pojednania są nierozerwalnie złączone. Zważmy, że zanim Chrystus połamał się z Apostołami chlebem eucharystycznym, dokonał symbolicznego obrzędu obmycia nóg Apostołom, a następnie oczyszcza wnętrze człowieka, jego umysł i serce. Ponieważ wszyscy jesteśmy grzesznikami, to obmycie może się dokonać tylko przez przebaczenie i odpuszczenie grzechów, jako znak Bożego miłosierdzia. Najgłębszym jednak motywem sakramentu pojednania jest pragnienie odnowienia więzi osobowej z miłosiernym Ojcem, który wychodzi naprzeciw grzesznikowi i obejmuje go swoimi ramionami. Jest to jedynie słuszna i prawdziwa odpowiedź na wejście Boga do człowieczego domu, do wnętrza ludzkiego serca. Modlimy się dzisiaj: „Prosimy Cię, Panie, …tak obmyj z grzechów wnętrza naszych dusz, jak my sami z brudów obmywamy nasze ciała”.

Wieczernik to miejsce nowej eucharystycznej obecności Jezusa pośród swego ludu, to jakby „eucharystyczne narodzenie”, które „nieustannie urzeczywistnia się wszędzie tam, gdzie sprawowana jest Eucharystia, gdzie kapłan użycza Chrystusowi swojego głosu, powtarzając święte słowa ustanowienia: «To jest Ciało moje. To jest Krew nowego i wiecznego Przymierza, która za was będzie wylana na odpuszczenie grzechów. To czyńcie na Moją pamiątkę»”.

Eucharystia nie tylko przypomina Jego obecność z jerozolimskiego Wieczernika w przeszłości, ale ją aktualizuje. Czyni żywą i prawdziwą obecność Ciała i Krwi Jezusa wśród nas, czyli obecność samego Jezusa w znakach Chleba i Wina.

Jest to wielkie dzieło Ducha Świętego, którego mocą Chrystus został wskrzeszony z martwych, który sprawił cud Pięćdziesiątnicy i który nakazał iść Apostołom na cały świat, głosić słowo Boże i gromadzić lud Boży na „łamaniu chleba” (por. Dz 2, 42).

Warto przywołać w tym miejscu słowa św. Jana Pawła II, który w jerozolimskim Wieczerniku, w tej Górnej Izbie, mówił: „Święty Paweł, Apostoł Narodów, widział jasno, że Eucharystia, jako nasz udział w Ciele i we Krwi Chrystusa, jest także tajemnicą duchowej jedności w Kościele. «Ponieważ jeden jest Chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno Ciało» (1 Kor 10, 17). W Eucharystii Chrystus Dobry Pasterz, który oddał swoje życie za owce, pozostaje obecny w swoim Kościele. Czymże jest Eucharystia, jeśli nie sakramentalną obecnością Chrystusa we wszystkich, którzy dzielą się jednym chlebem i jednym kielichem? Ta obecność jest największym skarbem Kościoła” (Jan Paweł II, Homilia, Wieczernik, Jerozolima 2000).

Chrystus – nasza Pascha

Opis Ostatniej Wieczerzy w Ewangelii św. Jana zaczyna się od przypomnienia: „Było to przed Świętem Paschy. Jezus wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował” (J 13, 1).

Opis ten był poprzedzony przypomnieniem z Księgi Wyjścia historycznej paschy w czasie wyjścia Izraelitów z Egiptu. Rzeczywistość Paschy można rozważać na trzech płaszczyznach: paschy historycznej – przypominającej przejście Izraelitów z niewoli egipskiej do Ziemi Obiecanej; paschy duchowej – jako przejścia z niewoli grzechu do łaski, ze smutku do radości, z ciemności do światła, z żałoby do wesela i radości; paschy eschatycznej – przejście z doczesności do życia wiecznego.

Wszystko to dar Chrystusa, który mówi: „gorąco pragnąłem spożywać z wami tę Paschę” (Łk 22, 15). Wszystkie te dary mogą stać się naszym udziałem jedynie po przejściu i powrocie Jezusa do Ojca, który już za życia oznajmi: „Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca” (J 16, 28). Ostatnia Wieczerza to właśnie Jezusowa „godzina przejścia z tego świata do Ojca” (J 13, 1). Święty Jan Ewangelista zaświadcza, że Jezus, „wiedząc, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło nim się przepasał” (J 13, 3–4).

Chwila powrotu do Ojca w sposób paradoksalny jest jednocześnie chwilą szczególnego związania się Jezusa z ziemią i ludźmi na niej pozostającymi poprzez eucharystyczną obecność. Aby tę tajemnicę urzeczywistnić, Chrystus musiał jednak przejść przez śmierć i zainaugurować na ziemi nowe życie, które już nigdy się nie skończy, życie które zostaje nam udzielone właśnie w Eucharystii. Tę właśnie tajemnicę objawiamy w każdej Mszy św., wyznając: „Chrystus umarł, Chrystus zmartwychwstał, Chrystus powróci”.

 

„Eucharystia”, od greckiego czasownika eucharisteiń, znaczy „dziękować”, „składać dzięki”, znaczy „dziękczynienie”. Dziękczynienie powinno być najlepszą odpowiedzią człowieka za otrzymane od Boga dary, a przede wszystkim za dzieło odkupienia, misterium paschalne. Eucharystia jest dziękczynieniem i uwielbieniem składanym Ojcu przez Chrystusa. Jest ofiarą dziękczynienia składaną przez Kościół, w której wyraża on Bogu swoją wdzięczność za dzieło odkupienia i wszystkie Jego dobrodziejstwa.

Sprawując dziś pamiątkę Wieczerzy Pańskiej, pragniemy pogłębić naszą wiarę, rozpalić naszą miłość i ożywić naszą nadzieję, abyśmy sami mogli stać się znakiem tego, że Chrystus zmartwychwstały żyje i działa w nas oraz dopełnia swego dzieła odkupienia pośród nas. Aby być wiarygodnym znakiem tej rzeczywistości, musimy się stać ludźmi paschalnymi i przemienionymi łaską Pana. Ludźmi żyjącymi na co dzień Jego własnym życiem, będąc przedłużeniem Jego miłości i radosnym znakiem nadziei, którą jest „Chrystus zmartwychwstały, żyjący w swoim Kościele” (por. Kol 1, 27). Tego niech nam udzieli Ojciec i Syn, i Duch Święty.